rasmc
11.02.08, 19:40
szczęśliwcy z południa mogą sobie podjechać do gzeskiej gorzelni i opłacalnie
wypędzić z własnego zacieru spirytus, a tutaj Policja istne cyrki wyczynia. Co
ma oznaczać to całe wysadzanie? Mi przypomina to historię z pobliskiej wsi -
jak pojawił się masowo royal. Miejscowa meliniara zaczęła tym handlować,
Policja po kolei zaczęła się pojawiać u gospodarzy pędzących co nieco u
siebie na własny użytek (a pędzili chyba wszyscy), aż nie ostała się żadna
działająca aparatura. Przypadek?
Obecnie co roku ktoś pada z przepicia, reszta czeka w kolejce, ale cóż zrobić
jak połówka kosztuje 10? i do cholery, to trwa na całej ścianie wschodniej,
więc po co ten policyjny cyrk z wysadzaniem? czy błazny nie mogą się spełniać
inaczej?