pablo.el
27.02.08, 08:13
właśniem wyczytał we Fakcie (o zgrozo!) , że pijany zespół powożący cukrowniczą lokomotywą brawurowo wykoleił ją wraz z wagonami. Poszli na czołówę z innym składem. Pijany maszynista ? przecież to już było!
Pierwsza myśl, która mi przemkła przez głowę, to niedawny incydent na tej samej bocznicy, kiedy zbyt bystry kierowca nie wyhamował na przejeździe i puknął w lokomotiwę ( to pewnie ta sama maszyna) powożoną wtedy a jakże, przez jak najbardziej nietrzeźwego maszynistę.
Cukrownia padła z hukiem to i oni z hukiem...a może to jakaś nowa forma protestu? Może załoga lokomotywy postanowiła odciąć jedną z dróg, którą można wywieźć maszyny z cukrowni...to by wiele tłumaczyło, bo ja nadal nie potrafię sobie wyobrazić jak można (nawet po pijaku )wykoleić skład, poruszając się z taką prędkością, jaką zazwyczaj na tej bocznicy osiągały pociągi...no chyba że się bardzo chce.
Szkoda durniów, ale jedno można im przyznać: musieli tworzyć niezwykle zgraną załogę, wszyscy prawie równo mieli w czubie, żaden się nie wyłamał.
www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080226/REG00/969220522
-
...najbardziej intrygujące są informacje o tym, co się nie wydarzyło. Bo przecież wiemy, że są wiadome wiadome, czyli sprawy, o których wiemy, że wiemy. Ale są również wiadome niewiadome, czyli sprawy, o których wiemy, że nie wiemy...
Donald......
----