Gość: Tomek
IP: *.net.bialystok.pl / 10.0.2.*
15.09.03, 15:00
Nazywam się Tomek i żal mi serce ściska jak czytam te artykuły.
Byłem najmłodszym uczestnikiem kursu.Na własne oczy widziałem
jak to wszystko się poaliło. Miałem pokuj 107 - najbardziej sie
spalił.A te pięknie brzmiącwe bajki , że strażacy uratowali
przyczepy, samochody itp. to nie prawda prawda. To przecierz my
nosiliśmy te samochody i przyczepy.
Ja straciłem bardzo dużo rzeczy w tym ubarnia, komórkę itp.
Tak wogule akcja straży była daleka od ideału. Mogli
przyjechać wcześniej........................ , użyć działek
wodnych ale żadne nie było poidłączone lub nie działało.A
przecież jedno takie dzialko załatwiło by sprawę i udało by się
uratować 2/3 budynku.Szkoda.Jednak nawet straż może się pomylić