gandharwa
22.07.09, 21:56
Kilka uwag wyjaśniających, dlaczego ekolodzy są za rozwojem Białegostoku, a
jednocześnie przeciw spalarni odpadów:
Katarzyna Garbarczyk, wiceprezes spółki Lech, która ma nadzorować budowę
spalarni, wyjaśniała, że przed podjęciem decyzji pod uwagę brano również
rozbudowę dzisiejszego zakładu w Hryniewiczach czy przebudowę systemu, w
którym dziś pracuje. - Najbardziej zasadne okazało się zbudowanie spalarni -
powiedziała.
Tu właśnie tkwi sedno sprawy: najpierw Miasto/Lech ustalili sobie wewnętrznie,
co ma być,a potem w ramach "konsultacji społecznych" starają się wmówić
mieszkańcom ich decyzję. To złamanie zasady screeningu i scopingu, zapisanych
jako część postępowania środowiskowego w dyrektywie 85/337/EU. Tak naprawdę
mieszkańcy mają prawo decydować, jaką alternatywę lokalizację widzieliby
najchętniej a potem robi się wariantowe postąpowanie środowiskowe w tych
lokalizacjach i technologiach które budziły najmniejsze wątpliwości.
Stężenie dioksyn w procesie spalania jest mniejsze niż podczas palenia
papierosa - przekonywali w środę przedstawiciele firmy Południe II,
prowadzącej kampanię informacyjną o białostockiej spalarni śmieci.
Nie stężenie jest istotne, ale ilość substacji szkodliwych emitowanych w
ogólnej ilości spalin. Papierosa pali się przez ok 5 minut. Spalarnia,
która spala 150 tys. ton odpadów rocznie ( czyli 20 ton na godzinę )
emituje w ciągu 5 min ponad 8,5 tysiąca metrów szcześciennych spalin,
które zawietrają m.in 1,6 kg niezdrowych tlenków azotu czy 0,5 kg tlenków
siarki. Nie wiem , jaki papieros emituje tyle.
Gdyby do jeziora Bajkał wrzucić dwa kilogramy cukru, to jego stężenie w
wodzie byłoby takie samo jak stężenie dioksyn ze spalarni - opisywał Henryk
Skowron
To prawda, pod warunkiem że wszystko działa. W przypadku awarii
( jak ta z połowy
kwietnia 2009 roku w czeskim Libercu ) ilość tych dioksyn
powstających przez tlące się odpady bez wystarczającego dostępu tlenu wzrasta
ponad 100.000-krotnie! Dioksyny w taki wypadku nie trują tylko gleby, ale
także trwale skażą glebę - ich rozkład naturalny trwa 30 lat.
gdzie podzieją się uzyskiwane w procesie spalania odpady niebezpieczne.
Specjaliści wyjaśniali, że miejscem na nie są odpowiednie składowiska, jak w
niemieckich starych sztolniach w kopalniach soli. Za tonę produktu inkasują
około 80-100 euro
Tyle że w Plolsce nie ma ani jednego takiego składowiska (podziemnego w
kopalni soli) które może przyjmować takie odpady. Można je wysłać, jak chce dr
Skowron, do kopalni wniemieckim Heilbronn, jednak to kosztuje. Z tony odpadów
powstaje ok 8% niebezpieczych pyłów i mieszanek soli metali ciężkich. Oznacza
to ( przy cenie 85 EUR/t ) ok 25 PLN dodatkowo do każdej tony przyjmowanych
odpadów.Dodajmy jeszcze ok 25 EUR do każdej tony waloryzowanego żużla ( 25 %
odpadów ) i mamy ok 60 PLN extra , jakie każdy z nas będzie musiał zapłacić
tylko za to, by utylizować odpady wyprodukowane przez spalarnię.
Na koniec coś o alternatywach:
Mieszkańcy Krakowa na prośbę naszego stowarzyszenia z Koalicji SERIO i zgodą
Krakowskiego Holdingu Komunalnego pojechali w maju do Drezna, gdzie
oglądaliśmy nowoczesny system alternatywny - (mechaniczno-biologicznej
stabilizacji ) tzw MBS.
Półmilionowe Drezno zapłaciło za niego ok 95 mln PLN ( 22 mln EUR ) dodatkowym
plusem jest to, że miasto nie potrzebuje zupełnie składowiska: recykling
lub odzysk energetyczny wynosi 92%!! Chciałbym dodać ( posiadam zdjęcia ,
np ste-silesia.org/definicje/MBS ) że w Dreźnie nie ma ( nie potrzeba )
składowiska odpadów a dziennie mieszkaniec płaci na gospodarkę odpadami 14
centów. W tej cenie jest już koszt sprzedaży stabilatu do elektrowni. Jest
to jedna z najniższych stawek w Niemczech ( źródło: verivox.de )
Energia: Białostocka spalarnia odzyska z jednej tony śmieci maksymalnie
250kWh energii elektrycznej, z tego 42% to energia "zielona"
A jak to jest w Dreźnie?
Przerób jednej tony śmieci w instalacji MBS kosztuje środowisko m.in. 125 kWh
energii elektrycznej oraz niewielkie ilości gazu ( biogazu ) do instalacji
oczyszczania powietrza z hali RTO.
Czyli na starcie zamiast zysku mamy stratę energetyczną spowodowaną pracą
instalacji , w tym urządzeń mechanicnych.Taki stabilat idzie jednak nie na
składowisko, ale do elektrowni w Janschwalde koło Cottbus , gdzie stabilat
jest dodawany z węglem brunatnym w stosunku 1:44 ( 3,7% sumy paliw )
ste-silesia.org/polemiki/MBS-KWK.pdf
Tym samym w przeliczeniu na 1000 ton stabilatu ( oraz 43 tys ton węgla
brunatnego i 1,1 tys tony paliw pomocniczych ) elektrownia Janschwalde
produkuje m.in. 36917 MWh energii elektrycznej.
Przeliczając na udział paliwa alternatywnego w tej licznie daje nam to ( 3,8%
energii chemicznej ) ok. 1,4 MWh/tonę EBS.
Ponieważ 1 tona odpadów to 550 kg EBS to w przeliczeniu z tony odpadów można w
elektrowni odzyskać m.in. 792 kWh energii elektrycznej (550 kg EBS)
Odejmując energię straconą na biologiczne suszenie i sortowanie mechaniczne (
125 kWh/tona) daje nam to 667 kWh energii elektrycznej z każdej tony
drezdeńskich odpadów, jakie trafiają do MBS.
Podsumowanie: Nasza Koalicja w dyskusji nt gospodarki odpadami
dla Białegostoku chce zaproponować system 4 razy tańszy, który mimo tego jest
3 razy bardziej sprawny energetycznie. Nie produkuje też odpadów
niebezpiecznych jak spalarnia ( placki filtracyjne, mieszanki soli metali
ciężkich z instalacji oczyszczania spalin ) i nie wymaga utrzymywania
składowiska W Hryniewicach do roku 2030. Jednak argumentacja spółki Południe
II stwarza wrażenie, że inwestycje budowy spalarni są niezbędne a ich wielkość
jest kosztem wymaganym dla spełnienia norm unijnych. Tak nie jest, dlatego
będziemy zachęcali do przemyślenia strategii gospodarki odpadami.