kirke18
18.08.09, 11:31
Jestem całym sercem za poprawą losu zwierząt na wsi. W 80% nikt nie
leczy, ani nie sterylizuje suk i kotek. Rodzą i całe mioty są np.
topione lub zabijane siekierą. Żyją krótko, chude, zapchlone i
zdychają,chore- nikomu niepotrzebne. Karmienie psa chlebem,
ziemniakami, resztami ze stołu (fusy, pestki) to normalka, kot-
czasem mleko. Nikt się nie przejmuje, że zwierzę tego nie trawi, że
mu to szkodzi. Zabawy młodych wieśniaków niedawno widzieliśmy na
youtube. Edukację wiejskich dzieci powinno się rozpoczynać we
wczesnych klasach podstawówki. Na prawdę można być gospodarzem
hodującym zwierzęta gospodarskie i mającym psy i koty, który
humanitarnie się z nimi obchodzi. Nie krzywdzi, nie powoduje
cierpień. Są tacy.