Dodaj do ulubionych

"Gesty" Ignacego Karpowicza

03.09.09, 15:56
w finale literackiej "Nike". Jakoś nie doczytałem się o tym w
naszej lokalnej, więc zawiadamiam (puk, puk, ktoś w lokalnej "GW"
pisuje o kulturze?). Skład finałowej siódemki jest taki, że szansa
na nagrodę chyba jest. Niezależnie od wyniku gratuluję i trzymam
kciuki!!!
Obserwuj wątek
    • black_mandragora Re: Niech wygra najlepszy :) 04.09.09, 09:33
      Gratuluję wszystkim nominowanym do finałowej siódemki.

      ...i trzymam kciuki za "Pałac Ostrogskich" Tomasza Piątka.
      • stachkonwa Re: Niech wygra najlepszy :) 04.09.09, 09:53
        A ja jednak za Ignacego za to, że umiał napisac "śpieszmy sie kochac
        ludzi tak szybko odchodzimy", że przerobię oryginał.
        • w.koronkiewicz Re: Niech wygra najlepszy :) 04.09.09, 13:16
          a ja ostatnio spotkałem pana pisarza jak szedł ze sklepu z dwoma piwami w
          reklamówce (ale nie powiem jakie). i żeśmy się zaczęłi nawzajem odprowadzać, bo
          koło siebie mieszkamy. i tak się nawzajem odprowadzaliśmy, że zatoczyliśmy duże
          kółko i wróciliśmy do punktu wyjścia.
          i przeprosić pana pisarza jeszcze chciałem, że na końcu nazwisko jego w rozmowie
          przekręciłem. zamiast karpowicz powiedziałem. krasicki. a może karpiński?
          kasprowicz na pewno nie powiedziałem. cóż, cholesterol robi swoje. pan pisarz
          tylko uśmiechnął się pod nosem i nic nie powiedział. bo to człowiek jest miły i
          uprzejmy. obiecał tylko, że w następnej książce pojawi się postać niejakiego
          Koronkiewicza. typ to będzie wredny strasznie. ale nie powiem dlaczego. czytajcie!
          • black_mandragora Re: Niech wygra najlepszy :) 04.09.09, 21:12
            Zazdroszczę Panu!
            U mnie pod domem tylko mgły. W oddali żurawie się nawołują a bażanty biciem skrzydeł witają nadchodzący dzień. A żeby znakomitego literata zobaczyć to.. chyba tylko w snach :)

            Nowa książka, powiada Pan? Nie mogę się doczekać.

        • black_mandragora Re: Niech wygra najlepszy :) 04.09.09, 21:11
          stachkonwa napisał:

          > A ja jednak za Ignacego za to, że umiał napisac "śpieszmy sie kochac
          > ludzi tak szybko odchodzimy", że przerobię oryginał.

          Mam pewne wątpliwości czy na pewno pan Ignacy Karpowicz umiał czy też chciał napisać, i to „śpieszmy sie kochac ludzi tak szybko odchodzimy” akurat w powieści ”Gesty” się znalazło...

          Kłaniam się nisko przed talentem pana Karpowicza. Jest autorem bardzo dobrych powieści i na pewno zasługuje na wyróżnienie prestiżową nagrodą.
          A inna to już rzecz, że nie wierzę „Gestom”. Nie wierzę chorobom i śmierci, które przychodzą po kobiety, dzieci, mężczyzn oraz psy jak rozwiązanie problemu, jak wybawienie.
          Na szczęście jury nie weźmie pod uwagę mojej opinii :)

          O śmierci, medycynie i sztuce znakomicie pisze Andrzej Szczeklik – wielki przegrany ubiegłorocznej edycji Nike w znakomitych „Katharsis” i „Kore”.

          • stachkonwa Re: Niech wygra najlepszy :) 04.09.09, 23:44
            > A inna to już rzecz, że nie wierzę „Gestom”. Nie wierzę chorobom i
            > śmierci, które przychodzą po kobiety, dzieci, mężczyzn oraz psy
            jak rozwiązani
            > e problemu, jak wybawienie.

            M moim odczuciu oba zdania mówią o dwóch różnych rzeczach, gdyż to
            drugie wcale nie jest zdaniem o tej powieści.
            • black_mandragora Re: Niech wygra najlepszy :) 05.09.09, 07:54
              stachkonwa napisał:

              > > A inna to już rzecz, że nie wierzę „Gestom”. Nie wierzę choro
              > bom i
              > > śmierci, które przychodzą po kobiety, dzieci, mężczyzn oraz psy
              > jak rozwiązani
              > > e problemu, jak wybawienie.
              >
              > M moim odczuciu oba zdania mówią o dwóch różnych rzeczach, gdyż to
              > drugie wcale nie jest zdaniem o tej powieści.


              W intencji miały mówić dokładnie o tym samym. „Gesty”, które czytałam jakiś czas temu epatują chorobą, medycyną i śmiercią w sposób wprost nieprawdopodobny. Nie mam książki więc nie zamieszczę cytatów ale z tego co pamiętam:

              1. Bliscy głównego bohatera nie żyją,
              2. Matka walczy z rakiem,
              3. Kasia w młodości cudem wymknęła się śmiertelnej chorobie.
              4. Grzegorz ma guza mózgu i dowiaduje się o tym na końcu
              książki.
              5. Acha... jeszcze piesek matki. Też umiera.



              • stachkonwa Re: Niech wygra najlepszy :) 05.09.09, 12:56
                ""W intencji miały mówić dokładnie o tym samym. "

                Może lepiej nie wypowiadaj się w imieniu autora, ponieważ mam
                wrażenie, że zwyczajnie nie zrozumialas tej książki.
                • black_mandragora Re: Niech wygra najlepszy :) 05.09.09, 13:22
                  1. Nie wypowiadałam się w imieniu autora.
                  2. Słowo "intencja" dotyczyło mojej własnej wypowiedzi wcześniej przez Pana skomentowanej.
                  3. Zupełnie możliwe, że nie zrozumiałam tej książki.
                  • stachkonwa Re: Niech wygra najlepszy :) 05.09.09, 14:03
                    Rozumiem, ale Twoja wypowiedź na tyle mnie zaintrygowała, ze
                    chciałby podrążyc wątek-
                    otóż śmierc dopadła Grzegorza akurat wtedy, gdy zaczął się otwierac
                    i uczyc otwartości na innych. Przedtem zył w takim trochę
                    autystycznym swiecie- gdy inni cierpieli, on przed tym cierpieniem
                    uciekał. Czyli nic go wybawiło, wręcz przeciwnie: odszedł zbyt
                    szybko zanim zdążył pokochoac tych, którzy wokół niego. Tak ja to
                    widzę.
                    • stachkonwa Re: Niech wygra najlepszy :) 05.09.09, 14:49
                      Nic go nie wybawiło miało byc
                    • black_mandragora Re: Nie warto czytać. To nudne zakończenie. 06.09.09, 21:31
                      Rozumiem, ale Twoja wypowiedź na tyle mnie zaintrygowała, ze
                      chciałby podrążyc wątek-

                      Doprawdy?
                      Jakoś trudno mi uwierzyć, że jak kania dżdżu pragnie Pan drążyć wątek.

                      Wracajmy do tematu. Pisze Pan:
                      otóż śmierc dopadła Grzegorza akurat wtedy, gdy zaczął się otwierac
                      i uczyc otwartości na innych. Przedtem zył w takim trochę
                      autystycznym swiecie- gdy inni cierpieli, on przed tym cierpieniem
                      uciekał. Czyli nic go wybawiło, wręcz przeciwnie: odszedł zbyt
                      szybko zanim zdążył pokochoac tych, którzy wokół niego. Tak ja to
                      widzę.

                      1. Nie jestem pewna czy w podobny sposób rozumiemy określenie, którego Pan użył tj.„wybawienie”. Czy rozumieć jako ocalenie czy może bardziej odkupienie, zbawienie?
                      2. Biorąc pod uwagę ten i wcześniejszy z Pańskich postów domyślam się, że to miłości właśnie przypisuje Pan moc wybawienia.

                      Idąc tym tropem można się zastanowić czy Grzegorz chce wybawienia? Czy zakładamy coś w rodzaju syndromu wyuczonej bezradności? Czy rzeczywiście miłość mogłaby Grzegorza wybawić?

                      Mnie motyw miłości nie przekonuje. Podobnie jak motyw choroby i śmierci. I tyle.
                      Nie lubię bawić się w psa szarpiącego nogawkę i nie chcę tu rzadnej krytyki uprawiać. Chciałabym zakończyć na tym, że „Gesty” nie są moją ulubioną powieścią I. Karpowicza.


                      No ale co tam. Jeśłi Pan zaczął to spróbujmy zabawić się w mniej czy bardziej trafione hipotezy:
                      Pisze Pan „śmierć go dopadła”. A może Grzegorz jest kolejnym wcieleniem, przypadkiem „chorego nieboszczyka”, z którym mieliśmy doczynienia w „Cudzie”... z tym, że ten żywy nosi śmierć w sobie, jest martwy. To co widzimy to tylko pozory życia.

                      A może śmierć, która go w końcu dopada to nijakość, niemożliwość odnalezienia własnej wyjątkowości... Popatrzmy tak - Grzegorz nie musi się opowiadać czy czynić dramatycznych wyborów. Poprzednie pokolenie miało komunę, wcześniejsze Hitlera i Stalina, jeszcze wcześniejsze zaborców i powstania. A Grzegorz... egzystencjalne lęki?

                      A może Grzegorz jest jednym z chłopców, którzy bardzo długo dojrzewają :))))))))

                      Pozdrawiam.

                      Acha...
                      O ile zniosę ton lekceważącej wyższości, którym mnie Pan częstuje to uprzedzam, że rzeczywistość wirtualna wirtualną ale jeśli kiedyś zechce mnie Pan obrażać to spuszczę Panu lanie na pięknym białostockim Rynku. Nie uratuje Pana sam prezydent, komendat policji ani specjalne służby.
                      Domyślam się, że jest Pan zwolennikiem emancypacji ze wszystkimi tego konsekwencjami więc łomot będzie i skandal... może gazety nas opiszą :)
                      Tak, to możemy zrobić dla literatury, a dla twórczości Ignacego Karpowicza ze szczególnym zaangażowaniem. ;)
                      Proszę mi wybaczyć te harce ale nie mogłam się powstrzymać.

                      No ale chowam nóż na razie :)

                      czytam teraz ostatnią powieść młodego,przedwcześnie zmarłego człowieka o wielkiej wrażliwości i talencie. Dużo o miłości Pan wspomina a mnie uwiódł fragment, który na dobranoc Panu zacytuję:

                      „(…)Przecież kiedy Maja zniknie, tym razem już sobie nie poradzę, nie jeszcze raz, jeszcze raz nie wytrzymam, i choć tak bardzo boli mnie twarz, czegoś innego boję się o wiele bardziej” - myślał Robert Robur, bezpieczny do tego stopnia, że kiedy stał tam, w objęciach Mai, zamykając oczy, znikła obawa, że ktoś straszny może pojawić się tuż obok z dłońmi zbliżającymi się do jego szyi, uścisk i brak oddechu, obawa ta znikła i wreszcie czuł się bezpiecznie, jak część pasująca dokładnie w to miejsce, w którym właśnie się znajduje. Czasami robiło im się tak ciepło, że to wyciskało im łzy. Jeden wspólny oddech, bicie serc, skurcze mięśni pompujących krew, tętno, temperatura, zapach oddechu, tożsamość ciał, Robur czuł swój dotyk na jej twarzy, czuł swoje usta całujące jej usta, roztopioną słodycz w najmniejszej kropli jej śliny, czuł w sobie jej ciepło, a przecież trzymali się jedynie za dłonie, leżeli wtedy obok na łące, zapach lasu miał niemal barwę, jak gęsty dym z aromatycznej flary, ich ciała płynnie przechodziły w powietrze, traciły gęstość, patrzyli wtedy sobie w oczy, widzieli samych siebie, Robur i Maja, czuli się jak jedna osoba, jak wzór, który ma sens jedynie wtedy, gdy Robur kładzie ramię na piersi Mai, jedynie wtedy, gdy jest dotyk i nie ma przerwy między jednym ciałem a drugim.(…)”
                      • prawdziwyzenek Re: Nie warto czytać. To nudne zakończenie. 06.09.09, 21:56
                        black_mandragora napisał:

                        > Acha...
                        > O ile zniosę ton lekceważącej wyższości, którym mnie Pan częstuje to uprzedzam
                        > , że rzeczywistość wirtualna wirtualną ale jeśli kiedyś zechce mnie Pan obra
                        > żać to spuszczę Panu lanie na pięknym białostockim Rynku. Nie uratuje Pana sam
                        > prezydent, komendat policji ani specjalne służby.
                        > Domyślam się, że jest Pan zwolennikiem emancypacji ze wszystkimi tego konsekwen
                        > cjami więc łomot będzie i skandal... może gazety nas opiszą :)
                        > Tak, to możemy zrobić dla literatury, a dla twórczości Ignacego Karpowicza
                        > ze szczególnym zaangażowaniem. ;)
                        > Proszę mi wybaczyć te harce ale nie mogłam się powstrzymać.
                        >
                        > No ale chowam nóż na razie :)

                        Nie tylko ty nie możesz znieść "tonu lekceważącej wyższości" i "nóż w kieszeni się otwiera" jak czytam takie kawałki:

                        "Może lepiej nie wypowiadaj się w imieniu autora, ponieważ mam
                        wrażenie, że zwyczajnie nie zrozumialas tej książki".

                        A już miałem nadzieję, że autor tejże wypowiedzi zszedł wreszcie na ziemię. Ale jak widać - nic z tego - jego prawdziwa natura wciąż wychodzi na wierzch.
                        • black_mandragora Re: Nie warto czytać. To nudne zakończenie. 06.09.09, 22:24
                          E tam.
                          Trochę zażartowałam. W nienajlepszym guście, przyznaję.
                          Nauka dobrych manier na forum nie idzie w las :)

                          a Staszek jest bardzo serio i tyle.
                          Dobranoc.
                          • stachkonwa Re: Nie warto czytać. To nudne zakończenie. 07.09.09, 10:54
                            Odniosłem się do tego "wybawienia":

                            > > A inna to już rzecz, że nie wierzę „Gestom”. Nie wierzę choro
                            > bom i
                            > > śmierci, które przychodzą po kobiety, dzieci, mężczyzn oraz psy
                            > jak rozwiązani
                            > > e problemu, jak wybawienie.
                            dlatego nie wiem, dlaczego miałbym wyjaśniac, o co mi chodzi z tym
                            wybawieniem, skoro to nie moje stwierdzenie :)
                            Natomiast trop dotyczący Grzegorza jako osoby "martwej za życia"
                            wydaje mi sie bardzo trafiony, ale w tym kontekście to śmierc tym
                            bardziej nie jest wybawieniem, ale raczej karą. Wszyscy wokół
                            zmagają się z losem, a on "wychodzi na papierosa"...

                            Ja się z Tobą w kwestii "Gestów" po prostu nie zgadzam: ani w
                            kwestii interpretacji tej ksiązki, ani w kwestii jej poziomu. Jest
                            to ksiązka znacznie znacznie lepsza niż np. efekciarski moim
                            zdaniem "Cud".

                            • black_mandragora Re: Kto zakatrupił G.? Czy Koronkiewicz zginie? 07.09.09, 22:50
                              Acha.
                              Nie odczytałam kryptocytatu.
                              Mówił Pan o własnej interpretacji więc założyłam, że chodzi o jakąś pańską wersję wybawienia :). Próbowałam zrozumieć.

                              Moje wybawienie było dookreślone „rozwiązaniem problemu”. Dotyczyło zarówno sytuacji bohatera, o którym mówiliśmy już dosyć jak i... sytuacji narracyjnej :)

                              Zabawmy się jeszcze przez chwilę – nie mówię w imieniu autora tylko fantazjuję – załóżmy, że autor, którego cenię za błyskotliwość i poczucie humoru stworzył Grzegorza, i w którymś momencie spostrzegł jaki to nieciekawy, nudny facet... zupełnie się nim rozczarował i zmęczył. Co tu zrobić?

                              Śmierć Grzegorza wybawiła do z kłopotu.

                              Przyznaję, że przeraziła mnie ta obrazoburcza myśl, że autor zakatrupił Grzegorza...i też trochę zaniepokoiłam się o losy powieściowego Koronkiewicza z kolejnej książki. Pół biedy jeśli wystąpi w połączeniu ze słowem „ketanol”....

                              • stachkonwa Re: Kto zakatrupił G.? Czy Koronkiewicz zginie? 08.09.09, 08:16
                                > Zabawmy się jeszcze przez chwilę – nie mówię w imieniu autora
                                tylko fanta
                                > zjuję – załóżmy, że autor, którego cenię za błyskotliwość i
                                poczucie humo
                                > ru stworzył Grzegorza, i w którymś momencie spostrzegł jaki to
                                nieciekawy, nud
                                > ny facet... zupełnie się nim rozczarował i zmęczył. Co tu zrobić?
                                >
                                > Śmierć Grzegorza wybawiła do z kłopotu.

                                Nie podejmuję takiej gierki, ponieważ polega ona na wkopywaniu w
                                ziemię autora i patrzeniu, czy jeszcze coś widac. Gdyby autor uznał
                                jak wyżej, zapewne po prostu nie opublikowałby tej książki.
                                • black_mandragora Re: Kto zakatrupił G.? Czy Koronkiewicz zginie? 08.09.09, 09:34
                                  stachkonwa napisał:



                                  > Nie podejmuję takiej gierki, ponieważ polega ona na wkopywaniu w
                                  > ziemię autora i patrzeniu, czy jeszcze coś widac. Gdyby autor uznał
                                  > jak wyżej, zapewne po prostu nie opublikowałby tej książki.


                                  Kill Bill?
                                  Trochę mnie Pan przecenia. Jestem pewna, że autor doskonale sobie radzi z krytyką i nie przejmie się opinią jakiejś ogrzycy z bagien.

                                  Czy nie wydaje się Panu, że wkopywaniem autora w ziemię jest obojętność i brak zainteresowania dla jego twórczości?
                                  Próba odczytania i zmierzenia się z powieścią, nawet jeśli jest one ułomne i obarczone błędem, jest ukłonem złożonym autorowi.

                                  Czy możemy popatrzeć na tą rozmowę w ten sposób – jeśli jej karkołomny i niezdarny przebieg chociaż jedną osobą zaintersuje, rozbawi czy zezłości na tyle żeby sięgnąć do książki i to osiągnęliśmy sukces :)
                                  I to Pan jest ojcem tego sukcesu.

                                  Wszystkiego dobrego.

                                  • prawdziwyzenek Re: Kto zakatrupił G.? Czy Koronkiewicz zginie? 08.09.09, 09:46
                                    black_mandragora napisał:


                                    > Czy możemy popatrzeć na tą rozmowę w ten sposób – jeśli jej karkołomny i
                                    > niezdarny przebieg chociaż jedną osobą zaintersuje, rozbawi czy zezłości na tyl
                                    > e żeby sięgnąć do książki i to osiągnęliśmy sukces :)

                                    Melduję, że ja już czytam:)

                                    • black_mandragora Re: Prawdziwych przyjacół poznajemy w biedzie! 08.09.09, 11:11
                                      brawo i dziękuję :)

                                      poleciłabym też wcześniejsze powieści pana Karpowicza, w tym "Cud", tak niechętnie przez Stacha oceniany, w którym ja widzę niemalże almodovarowską przewrotność i cenię za poczucie humoru. I kilka innch powieści innych autorów nominowanych do nagrody Nike.

                                      No ale boję się, że Stach mnie rozszarpie za brak zachowania czystości wątku. Okrutny z niego purysta.
                                      • stachkonwa Re: Prawdziwych przyjacół poznajemy w biedzie! 08.09.09, 15:46
                                        Bez ironii polecam pani ksiązki innej naszej regionalnej autorki-
                                        Miłki Malzahn. Tam nie znajdzie pani banalnych bohaterów mających
                                        wyrzuty sumienia, że nie kontaktują się z matką ani nie czują się
                                        swobodnie ze swoją uczuciową atrofią (izolacją).
                                        A "Cud" jest zwyczajnie efekciarski. I co? Rozszarpie mnie pani?
                                    • stachkonwa Re: Kto zakatrupił G.? Czy Koronkiewicz zginie? 08.09.09, 15:54
                                      >
                                      > > Czy możemy popatrzeć na tą rozmowę w ten sposób – jeśli jej
                                      karkoło
                                      > mny i
                                      > > niezdarny przebieg chociaż jedną osobą zaintersuje, rozbawi czy
                                      zezłości
                                      > na tyl
                                      > > e żeby sięgnąć do książki i to osiągnęliśmy sukces :)
                                      >
                                      > Melduję, że ja już czytam:)

                                      Melduję, że przebieg tej powieści nie jest ani karkołomny, ani
                                      niezdarny, choc nawiedzone panienki faktycznie (zwłaszcza pod
                                      wpływem recenzji) mogą sądzic inaczej.
                                      >
                                      • prawdziwyzenek Re: Kto zakatrupił G.? Czy Koronkiewicz zginie? 10.09.09, 10:23
                                        black_mandragora chyba nie miała na myśli przebiegu powieści:

                                        black_mandragora napisała:

                                        > Czy możemy popatrzeć na tą rozmowę w ten sposób – jeśli jej karkołomny i
                                        > niezdarny przebieg chociaż jedną osobą zaintersuje.......

                                        To jakie "nawiedzone panienki" masz na myśli?
                                        • stachkonwa Re: Kto zakatrupił G.? Czy Koronkiewicz zginie? 10.09.09, 10:45
                                          Rzeczywiście nie. Co do nawiedzenia- po prostu w pewnych kręgach,
                                          jak to się mówi, "jazzy" jest mówic źle o wspomnianej książce trochę
                                          na zasadzie "kiedyś to był dobry autor, ale teraz się skończył",
                                          trochę dlatego, że ważny krytyk napisał o książce bardzo źle, a
                                          trochę dlatego, że jest taka "zwyczajna" i taka "przyziemna". Czy to
                                          tak naprawdę trudno przyjąc do wiadomości fakt tego finału
                                          dla "gestów", po prostu go przyjąc bez tych wszystkich "ale
                                          to", "ale tamto"?
                      • stachkonwa Re: Nie warto czytać. To nudne zakończenie. 07.09.09, 10:56
                        Cytowany autor był rzeczywiście bardzo zdolny i wielka to strata.
                      • stachkonwa Re: Nie warto czytać. To nudne zakończenie. 07.09.09, 10:57
                        "Doprawdy?
                        Jakoś trudno mi uwierzyć, że jak kania dżdżu pragnie Pan drążyć
                        wątek. "

                        E tam, przecież go założyłem
                        • black_mandragora Re: Pożegnalne pocałunki 07.09.09, 22:51
                          Tak, tak. Ten wątek ma jednego ojca, i jednego sąsiada autora.
                          Bardzo Panów pozdrawiam i dziękuję za uwagę ;)
                          • stachkonwa Re: Pożegnalne pocałunki 08.09.09, 08:17
                            Tym razem ja puszczę mimo uszu złośliwośc i powiem: po to jest
                            wątek, żeby się na wskazany w nim temat wypowiadac...
                          • stachkonwa Po białostocku 09.09.09, 08:36
                            obawiam się, że tak się zawsze odbywa "dyskusja po białostocku".
                            Obiektywny fakt jest taki: ksiązka "Gesty" trafiła do finału Nike.
                            To bodaj drugi taki przypadek w histori miasta i regionu. I
                            natychmiast znalazł ktoś, kto od razu uderzył w deseń "ależ to
                            szajs, nudny bohater, z którym sam autor nie wiedział, co zrobic,
                            więc go uśmiercił, źle napsiany, źle skomponowany itd.". No bo
                            jeszcze się Karpowicz "taki ważny zrobi jakby skwarkę lizał". To go
                            bach sztachetą w czoło "na wsiakij słuczaj". Niech pamięta, skąd
                            jest.
                            • black_mandragora Re: O tym jak Stachkonwa z nieprawością wojował 09.09.09, 22:03
                              stachkonwa napisał:

                              > obawiam się, że tak się zawsze odbywa "dyskusja po białostocku".
                              > Obiektywny fakt jest taki: ksiązka "Gesty" trafiła do finału Nike.
                              > To bodaj drugi taki przypadek w histori miasta i regionu. I
                              > natychmiast znalazł ktoś, kto od razu uderzył w deseń "ależ to
                              > szajs, nudny bohater, z którym sam autor nie wiedział, co zrobic,
                              > więc go uśmiercił, źle napsiany, źle skomponowany itd.". No bo
                              > jeszcze się Karpowicz "taki ważny zrobi jakby skwarkę lizał". To go
                              > bach sztachetą w czoło "na wsiakij słuczaj". Niech pamięta, skąd
                              > jest.


                              Witam Pana

                              Dokonał Pan bardzo błyskotliwego podsumowania. Załopotały sztandary, zapachniało egzekucyjnym plutonem.
                              Jeżeli można, ostatnie słowo...
                              - i papieroska?
                              - nie dziękuję. To mi szkodzi na cerę.

                              Po raz kolejny błędnie przedstawia Pan moje wypowiedzi i sugeruje intencje zupełnie mi obce.

                              Nie wiem czy dobrze rozumiem wymóg politycznej poprawności – jeżeli powieść została nominowana a autor związany jest z Białymstokiem to ma zachwycać i koniec. Zastanawiam się dlaczego ten wzruszający argument pojawił się na końcu rozmowy.... i jak w tej poprawności mieści się pańska opinia na temat innej niż „Gesty” powieści białostockiego autora. Czyżby tak silnie działała magia autorytetu nagrody „Nike”?

                              We Francji przyznaje się co roku około 800 nagród literackich. Najważniejsze to Goncourt, Renaudot, Académie Française, Médicis, Femina. O ile się nie mylę, Laureaci Prix Goncourt lub Prix Renaudot nie otrzymują żadnej nagrody pieniężnej. Sam dyplom uznania wystarczy, bo dzięki niemu nakład szybuje w górę.
                              Przy okazji jest sporo fermentu - koterie literackie skaczą sobie do oczu, spierają się i walczą o wpływy jawnie i tajnie. Ludzie się tym ekscytują. U nas... miło, przyjemnie, złego słowa nie wolno powiedzieć...

                              Niech i tak będzie. Wróćmy do początku naszej rozmowy i uznajmy ze niebyłe pozostałe wpisy.



                              Przed egzekucją jeszcze tylko dedykacja dla Wysokiego Sądu.

                              Kiedy myślę o Panu widzę dom, w którym nie ma okien. W ich miejscu są lustra...
                              Lubi pan psy? Mam nadzieję,że tak bo inaczej trudno poczuć sedno dalszej opowieści.
                              Pamięta Pan historię psa, który wbiega do sali pełnej luster? Staje osaczony ze wszystkich stron przez psy – własne odbicia. Szczerzy kły, one też. Jeży się i szczeka... rzuca się, one za nim. I goni coraz szybciej, coraz zacieklej ujada. Toczy pianę coraz gęstszą aż pada wyczerpany.
                              A gdyby zamiast szczerzyć kły, zamerdał ogonem?

                              • stachkonwa Re: O tym jak Stachkonwa z nieprawością wojował 09.09.09, 23:56
                                Niech pani przeczyta ten wątek. Dowie się pani, że to pani jako
                                pierwsza zaczęła szczekac do lustra. Nie wypowiadałem się na temat
                                poziomu jakichkolwiek ksiązek do momentu, w którym pani nie zaczęła
                                pluc.
                                Potłucz kobieto najpierw u siebie te lustra i wstaw szyby, a potem
                                dopiero pouczaj innych.
                                Nikomu nie każę zachwycac się "Gestami". Lecz obsrywanie jest
                                zchowaniem cokolwiek kurzym i popierac go nie mam zamiaru.
                                • black_mandragora Re: I zwyciężył! 10.09.09, 07:48
                                  dzień dobry,

                                  melduję, że:
                                  1. lustra pobite
                                  2. szyby wstawione

                                  I piękny mamy ranek :)
                                  Czasu szkoda na dalsze rozmowy. W złośliwościach moglibyśmy prześcigać.
                                  A tu czasu szkoda. Psa na spacer trzeba wyprowadzić, kurom po piętach deptać.

                                  Pozdrawiam.
                                  • prawdziwyzenek Re: I nie zwyciężył! 10.09.09, 08:01
                                    Według mnie przegrał. Gratuluję pani:)
                                  • stachkonwa Re: I zwyciężył! 10.09.09, 10:14
                                    Lustra swoje dawno stłukłem, ale uważam, że ta metafora była
                                    nietrafna: w lustrze widzi się siebie, a "black mandragora"
                                    i "stachkonwa" to dwie różne osoby. Nie mylę się chyba przecież?
                                    • stachkonwa Re: I zwyciężył! 10.09.09, 10:22
                                      Poza tym zgadzam się z Panią co do faktu, że odejście Mirka N. było
                                      wielką stratą, a cytowany fragment ledwie zasygnalizował to, co
                                      mogło byc, ale nie będzie.
                                  • stachkonwa Mandragoro! 10.09.09, 19:01
                                    czapka z głowy, że znasz Mirka.
                                • prawdziwyzenek Re: O tym jak Stachkonwa z nieprawością wojował 10.09.09, 08:18
                                  stachkonwa napisał:

                                  > Niech pani przeczyta ten wątek. Dowie się pani, że to pani jako
                                  > pierwsza zaczęła szczekac do lustra.

                                  W moim odczuciu nie zaczęła szczekać, tylko w sposób bardzo wyważony wyrażała swoją opinię. To, że ty to tak odebrałeś, to jakieś emocjonalne skrzywienie.

                                  > Nie wypowiadałem się na temat
                                  > poziomu jakichkolwiek ksiązek do momentu, w którym pani nie zaczęła
                                  > pluc.

                                  A może napisz w którym miejscu "pani zaczęła pluć"?
                                  Czy pisząc takie słowa? - "Kłaniam się nisko przed talentem pana Karpowicza. Jest autorem bardzo dobrych powieści i na pewno zasługuje na wyróżnienie prestiżową nagrodą..........
                                  Próba odczytania i zmierzenia się z powieścią, nawet jeśli jest one ułomne i obarczone błędem, jest ukłonem złożonym autorowi.........
                                  poleciłabym też wcześniejsze powieści pana Karpowicza, w tym "Cud", tak niechętnie przez Stacha oceniany, w którym ja widzę niemalże almodovarowską przewrotność i cenię za poczucie humoru"

                                  > Potłucz kobieto najpierw u siebie te lustra i wstaw szyby, a potem
                                  > dopiero pouczaj innych.

                                  Puknij się gościu najpierw w głowę (stosując twoją "poetykę") i przestań zakazywać komuś wyrażania własnych opinii. Nie wszyscy mają ochotę płynąć z prądem.

                                  > Nikomu nie każę zachwycac się "Gestami". Lecz obsrywanie jest
                                  > zchowaniem cokolwiek kurzym i popierac go nie mam zamiaru.

                                  Poczytaj swoje wpisy. Czy ty nie możesz pohamować obsrywania każdego dyskutanta tylko dlatego, że się z tobą nie zgadza? "Toczysz pianę" zupełnie bez powodu. Sam zobacz w co zamieniasz każdą próbę wymiany zdań z tobą. KURNIK - najłagodniej mówiąc.
                                  PS. Sorry - ale tym razem przegiąłeś i nie mogłem się powstrzymać.
                                  • stachkonwa Re: O tym jak Stachkonwa z nieprawością wojował 10.09.09, 12:47
                                    Wezmę sobie to do serca.
                                    • prawdziwyzenek Re: O tym jak Stachkonwa z nieprawością wojował 10.09.09, 16:08
                                      Dzięki:)
                              • prawdziwyzenek Re: O tym jak Stachkonwa z nieprawością wojował 10.09.09, 07:59
                                black_mandragora napisał:

                                > Po raz kolejny błędnie przedstawia Pan moje wypowiedzi i sugeruje intencje zup
                                > ełnie mi obce.

                                Zgadzam się z pani opinią. Tak samo to odbieram. "Wysoki Sąd" (a to dobre) potraktował podobnie wiele osób, nie tylko panią.

                                > Nie wiem czy dobrze rozumiem wymóg politycznej poprawności – jeżeli powie
                                > ść została nominowana a autor związany jest z Białymstokiem to ma zachwycać i k
                                > oniec.

                                Jakikolwiek postęp cywilizacyjny mógł dokonać się tylko dzięki ludziom "płynącym pod prąd".
                                Gdyby losy świata zależały od klakierów, to może do dziś żylibyśmy w jaskiniach.

                                > Przed egzekucją jeszcze tylko dedykacja dla Wysokiego Sądu.
                                >
                                > Kiedy myślę o Panu widzę dom, w którym nie ma okien. W ich miejscu są lustra..
                                > .
                                > Lubi pan psy? Mam nadzieję,że tak bo inaczej trudno poczuć sedno dalszej opowi
                                > eści.
                                > Pamięta Pan historię psa, który wbiega do sali pełnej luster? Staje osaczony ze
                                > wszystkich stron przez psy – własne odbicia. Szczerzy kły, one też. Jeży
                                > się i szczeka... rzuca się, one za nim. I goni coraz szybciej, coraz zaciekle
                                > j ujada. Toczy pianę coraz gęstszą aż pada wyczerpany.
                                > A gdyby zamiast szczerzyć kły, zamerdał ogonem?

                                Doskonałe podsumowanie. Bardzo obrazowe.
                                Niestety każda dyskusja Stacha (nawet z tak łagodną osobą jak pani) kończy się "toczeniem piany".
                                Ale zawsze jest nadzieja, że zamerda ogonem, jak trochę ochłonie.
                                Pozdrawiam.
                                • stachkonwa Re: O tym jak Stachkonwa z nieprawością wojował 10.09.09, 10:16
                                  > Jakikolwiek postęp cywilizacyjny mógł dokonać się tylko dzięki
                                  ludziom "płynący
                                  > m pod prąd".
                                  > Gdyby losy świata zależały od klakierów, to może do dziś żylibyśmy
                                  w jaskiniac
                                  > h.


                                  Ależ ja właśnie płyne pod prąd. Jury zresztą też popłynęło pod prąd.
                                  Poczytaj recenzje
                                  • prawdziwyzenek Re: O tym jak Stachkonwa z nieprawością wojował 10.09.09, 16:14
                                    Chodziło mi o to, że mandragora płynie w przeciwnym kierunku niż ty. A ty chciałbyś, żeby płynęła razem z tobą:) I stąd całe nieporozumienie.

                                    > Jury zresztą też popłynęło pod prąd.
                                    > Poczytaj recenzje

                                    Wezmę to sobie do serca.
                                    • stachkonwa Re: O tym jak Stachkonwa z nieprawością wojował 10.09.09, 18:59
                                      > Chodziło mi o to, że mandragora płynie w przeciwnym kierunku niż
                                      ty. A ty chcia
                                      > łbyś, żeby płynęła razem z tobą:) I stąd całe nieporozumienie.

                                      Możliwe. Ja prawdziwie po kurpiowsku byłem zbyt czupurny. Ale
                                      generalnie wątek interesujący jest. Polecam "Gesty",
                                      polecam "Niehalo", trochę mniej "Cud" i tę ksiązkę o Etiopii.
                                      Karpowicz to bardzo dobry pisarz i bedę za "Gesty" trzymał kciuki
                                      mimo opinii Mandragory.

                                      Miłego popołudnia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka