Bydgoscy żołnierze jadą do Iraku

IP: *.megabajt.koronowo.pl / *.megabajt.koronowo.pl 06.01.04, 22:52
I bardzo sie ciesze, ze jada. Mieszkam w Bydgoszczy i mam nadzieje ze kiedys
o moim miescie bedzie glosno w pozytywnym znaczeniu <lol> :)
    • Gość: Nemo [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 00:16
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: żona żołnierza Re: Bydgoscy żołnierze jadą do Iraku IP: *.awacom.pl 07.01.04, 08:08
      Tych przeżyć nie da sie opisać. Przepłakane juz noce i stracone zdrowie,to
      dopiero poczatek.A wszystkim innym wydaje się, ze to nie wiadomo jaki zysk.
      Szkoda,że wiekszość myśli tak małostkowo.A może to trzeba mieć odwagę,aby
      zrozumieć rozpacz rodziny?! Trzeba też mieć odpowiedni poziom kultury
      osobistej i minimum uczuć własnych, aby nie kosztować się łzami najbliższych
      na forum gazety.
      • Gość: zona zolnierza2 szukam kontaktu z zonami zolnierzy z kontyngentu!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 10:13
        Szukam kontaktu z dziewczynami i zonami zolnierzy jadacych do
        Iraku! Moj maz leci dzis z Krakowa... Dziewczyny piszcie do
        mnie! Na adres gosiap14@wp.pl . Musimy sie wesprzec!:-)
    • Gość: Gall Re: Bydgoscy żołnierze jadą do Iraku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 08:11
      No cóż, taką sobie chłopaki robotę wybrali, a ich z kolei wybrały małżonki.
      Tylko dzieciaki nie miały wyboru.
      Wiem, wiem, brutalne, ale czy nie prawdziwe?
      Pozdrawiam
      Gall
      • Gość: Dora Re: Bydgoscy żołnierze jadą do Iraku IP: *.awacom.pl 07.01.04, 08:31
        Człowieku! Jaki wybór mają te kobiety? Owszem wiedziały za kogo wychodzą,ale
        czy X lat temu mogły przewidzieć,że doczekaja tak trudnych czasów na świecie?
        Przeciez Ci żołnierze tez sa ludzmi bardzo mocno to przezywajacymi.To jest ich
        praca!Szkoda tylko, ze zamiast wsparcia od wszystkich, którzy chociaz troche
        to rozumieja atakowani są (wraz z rodzinami) bezdusznością innych. To jest
        wstretne."...Przeżyj to sam...."
        • Gość: Gall Re: Bydgoscy żołnierze jadą do Iraku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 08:51
          Ja i moja rodzina też nie widzą jakie są perspektywy mojego zawodu, mojego
          miejsca pracy (a w jego istotę nie jest wkalkulowane tak wysokie ryzyko, jak w
          przypadku żołnierzy zawodowych), ale skoro dokonałem takiego wyboru, to muszę
          ponieść konsekwencje i je poniosę.

          Chciałbym być dobrze zrozumiany, wiem że jest to spory dyskomfort dla rodzin i
          to rozumiem, ale nie akceptuję rozdzierania szat i ogromnej żałości. Życie
          ogólnie jest ciężkie, w taki czy inny sposób. Ta grupa zawodowa nie jest jakimś
          wyjątkiem. Ot co.

          Ja nikogo nie atakuję, staram się po prostu stwierdzić fakty.

          Pozdrawiam
          Gall
        • ivica Re: Bydgoscy żołnierze jadą do Iraku 07.01.04, 08:55
          Sorry ale jak ktos jest wojskowym to musi miec wkalkulowane iz kiedys moze jechac na taka akcje.

          chyba przeciez nie poszli tam by sie obijac??
        • Gość: [B]B Re: Bydgoscy żołnierze jadą do Iraku IP: *.era.pl 07.01.04, 12:12
          Kazdy wojskowy musi brac pod uwage iz w pewnym czasie dostanie rozkaz, ktory
          moze mu sie nie podobac i jesli go nie wykona czeka go sad wojskowy.

          Z tego co wiem, w tym przypadku mozna bylo dobrowolnie zglosic sie i nie bylo
          zadnego przymusu w postaci rozkazu.
          Wybor nalezal do zolnierza i jego rodziny.
          BzT
    • Gość: baby A "czyścić broń" to już umiecie chłopcy? IP: 194.146.248.* 07.01.04, 09:26
      • Gość: Gall Umiemy dziewczynko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 09:47
        A mam nawet jedną sztukę.
        Potrafię także zarobić na podatek, który co miesiąc płacę m.in. na tych co
        czyszczą broń częściej.
        Pozdrawiam
        Gall
    • Gość: xxx Re: Bydgoscy żołnierze jadą do Iraku IP: 217.11.152.* 07.01.04, 09:27
      A mnie ich szkoda.Dlaczego nasze państwo pakuje się w beznadziejną - i nie
      naszą - sprawę, narażając życie własnych obywateli w cudzym interesie?
      • ivica Re: Bydgoscy żołnierze jadą do Iraku 07.01.04, 09:50
        A pamietasz jak w 39 Francuziki nie chcieli umierać za Gdańsk??
        • polynomial USA to wróg Polski. 07.01.04, 11:04
          A pamietacie jakie świetne interesy robili Amerykanie do grudnia 1941 z
          nazistowskimi Niemcami okupującymi wtedy Polskę?
          A pamiętacie jak amerykańscy żołnierze strzelali do polskiego wojska
          (rozbitków notabene; czyn podwójnie karygodny!), tak samo jak do niemieckich
          żołnierzy?
          A pamiętacie jak w 1981 roku USA wprowadziły embargo na Polskę (zawieszając
          wtedy status specjalnego uprzywilejowania i nieprzywracając go do dziś) aby
          zagłodzić jej obywateli?

          Polynomial-C
      • Gość: MOSAD-PLK W OBRONIE IZRAELA IP: *.proxy.aol.com 07.01.04, 09:51
        Gdy ktos nie wie dlaczego jada, to informuje, ze jada aby bronic
        interesow Izraela, wiec podatnicy polscy i amerykanscy powinni
        sie cieszyc , ze za to placa.
        • ivica Re: W OBRONIE IZRAELA 07.01.04, 09:56
          tia ogólnoświatowy spisek cyklistów i te sprawy...... idz sie lecz
          • Gość: tyciarek Re: W OBRONIE IZRAELA IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.f.INTELINK.pl 07.01.04, 10:24
            nie znam sie na wojsku, nawet nie odrózniam stopni, wiec moze sie mylę,ale czy
            aby przypadkiem:

            a) jednostki same nie pchały się: "mnie wezcie, mnie !"
            b) nigdy nie rzucano całych jednostek, to znaczy,ze zawsze brano tylko
            ochotników (przynajmniej jesli chodzi o tych najnizszych stopniem-mięso
            armatnie) i nikogo nie trzeba było przymuszać, tylu było chętnych "posmakować
            przygody".
            • angoulene Re: W OBRONIE IZRAELA 07.01.04, 11:26
              tia, ale zony maja prawo sie bac

              szczerze mowiac, nie dziwie sie ochotnikom
              tezz bym sie chetnie przejechala do iraku i zobaczyla to z bliska
              • krotoss Re: W OBRONIE IZRAELA 07.01.04, 11:40
                biorą tylko tych co podpisują zgodę na wyjazd. Będąc w służbie zasadniczej już
                po podstawowym szkoleniu można podpisać i jechać, co później sie kończy takimi
                przypadkami jak ostanio. Zresztą po stopniach to najlepiej widać-szeregowy.
                • Gość: tyciarek Re: W OBRONIE IZRAELA IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.INTELINK.pl 07.01.04, 12:36
                  najwyrazniej zony nie były w stanie wystarczająco dobitnie wyartykułować
                  swojego strachu, a teraz wymagają, by cały naród bał się razem z nimi.
                  brak "bacia się" to najwyrazniej oznaka bezczeszczenia czy braku szacunku.



                  • Gość: [B]B Re: W OBRONIE IZRAELA IP: *.era.pl 07.01.04, 12:38
                    bacia/bania
                    Jednym slowem fajne slowa
                    BzT
                    • sator_arepo Glos od krewnego zolnierza 07.01.04, 13:16
                      Pare słow od czlowieka, ktory bedzie za pare dni kogos zegnal.

                      Jestem eks-mezem zolnierza. Moja byla zona pod koniec stycznia wyrusza do iraku
                      w drugiej zmianie. Bede ja zegnal razem z nasza corka.

                      Ogladalem relacje z wczorajszego pozegnania, wiec juz oczyma wyobrazni widze
                      ten moment: dziecko wtulone w mame, ktora w mundurze, z ''berylem'' na plecach
                      i z kabura na udzie - juz troche jest myslami w samolocie, ale jeszcze bardzo
                      jest myslami w domu, ktory pol godziny temu opuscila na pol roku.

                      Moze moje przemyslenia cos wniosa do prezentowanego tu czarno-bialego sposobu
                      rozumowania.

                      1. Zal mi, ze jedzie. Zarowno ona, jak i kazdy z tych ludzi. A zarazem mam
                      glebokie przekonanie, ze to dobrze, iz wysylamy tam ludzi na taka misje.

                      Drogi tyciarku, to nie jest tak, ze albo sie jest za wyjazdem i wtedy nie ma
                      powodu, by wylewac lzy, albo sie placze przy rozstaniu, wiec trzeba bylo
                      walczyc by do wyjazdu nie doszlo.

                      Sila wyzsza - vis major. Jedzie ich 2,5 tysiaca. Trafilo na naszych krewnych,
                      bliskich czy przyjaciol. Wierzymy, ze jadac tam robia dobra robote, ale
                      prywatnie boimy sie czy wroca calo.

                      2. Wiem tez dobrze jak jej samej zal, ze tam jedzie. Troche poznalem tez jej
                      kolegow z jednostki i wiem, ze tak samo zal im sie rozstawac z bliskimi.
                      Zarazem wiem, ze zaden z nich - nawet w najprywatniejszych rozmowach - nie
                      sarka, ze na niego padlo. Fakt, ci, co sluzyli wiele lat, przywykli do mysli,
                      ze nigdy przez cala sluzbe prochu pewnie nie powachaja. A jednak gdy okazalo
                      sie, ze musza jechac na wojne - kazdy dobrze rozumial, ze to niestety jest ten
                      moment, o ktorym byla w mowa przysiedze skladanej na poczatku sluzby.

                      3. Szkoda, ze zal rodzin wobec rozstania jest tu traktowany jak zalosne
                      uskarzanie sie podczas gdy ''wiedzialy kogo biora za meza''. Jedno z drugim nie
                      ma nic wspolnego. Ale tego chyba naprawde nie zrozumieja ci, ktorzy tam nikogo
                      nie mają. I chyba dlatego potrzebne sa takie inicjatywy jak ten powyzej Gosi -
                      by same rodziny zolnierzy z Iraku skupialy sie razem. My sobie nie musimy
                      usilnie tlumaczyc tego splotu przeciwstawnych emocji. Dla nas jest oczywisty
                      bez slow.

                      4. ''Ochotniczy'' wyjazd wiekszej czesci ludzi w kontyngencie jest mocno
                      dyskusyjny. Czesc - glownie mlodsi, bez rodzin - faktycznie jedzie, bo wie, ze
                      szybciej zrobia po powrocie kariere. Ale wielu jedzie, bo trwa likwidacja
                      jednostek i etatow. Kto nie wyjedzie ma male szanse zachowac prace. Kto nie
                      odmowil ''propozycji wyjazdu'' - pewnie zachowa prace. Oczywiscie wyborem moglo
                      byc - ''nie jade pod takim naciskiem''. Ale wybor ''jade by po powrocie miec
                      prace i miec za co utrzymac rodzine'' wydaje mi sie wyborem uzasadnionym
                      wlasnie troska o najblizszych. Jest dowodem raczej odwagi niz ''pazernosci''
                      wmawianej zolnierzom przez tych, ktorzy ulegaja magii dolarow wyplacanych za
                      pobyt.


                      I troche od rzeczy, skoro nadarzyla sie okazja:
                      5. Na marginesie smierci starszego szeregowego, o ktorej w internecie ludzie
                      wypisuja potworne bzdury, pare uwag:
                      - nie byl zolnierzem sluzby zasadniczej, ale nadterminowym kontraktowym. Ci z
                      zasadniczej nie maja szans jechac - zaden dowodca tez nie ryzykowalby wysylka
                      zoltodzioba. Sa juz po zasadniczej i wiedza co to sluzba.
                      - rosmieszajaca internautow ''glupota polskich zolnierzy nie umiejacych czyscic
                      broni'' moze chyba inaczej wyglada, gdy porownac ile razy ciagu calej sluzby w
                      polskich koszarach czyszcza bron zolnierze wychodzacy tylko na warte raz na
                      pare tygodni (w klimacie umiarkowanym), a ile razy robia to samo w kompanii
                      transportowej prowadzacej dzien w dzien konwoje w otoczeniu pustynnym. To niebo
                      a ziemia. Przy tej monstrualnej ilosci rozkladania, pucowania, skladania i
                      przeladowywania automatow przypadkowy wystrzal jest nie do uniknienia. Nie
                      powinno byc na jegi linii zolnierza - prawda. Ale rutyna oslabiajaca nawyki
                      bezpieczenstwa trudna byla do unikniecia przy tak intensywnej sluzbie.
                      • Gość: tyciarek Re: Glos od krewnego zolnierza IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.INTELINK.pl 07.01.04, 13:33
                        mój czarno-biały sposób myslenia nie pozwala mi pojąć


                        > 3. Szkoda, ze zal rodzin wobec rozstania jest tu traktowany jak zalosne
                        > uskarzanie sie podczas gdy ''wiedzialy kogo biora za meza''. Jedno z drugim
                        nie

                        -nie podpisuję się.


                        Jest dowodem raczej odwagi niz ''pazernosci''
                        > wmawianej zolnierzom przez tych, ktorzy ulegaja magii dolarow wyplacanych za
                        > pobyt.

                        -zgadza się.
                        szczególny nacisk na "raczej".

                        4. ''Ochotniczy'' wyjazd wiekszej czesci ludzi w kontyngencie jest mocno
                        > dyskusyjny. Czesc - glownie mlodsi, bez rodzin - faktycznie jedzie, bo wie,
                        ze
                        > szybciej zrobia po powrocie kariere.

                        -pretekst do tego co wyżej napisano, co ja przytoczyłem i z czym sie zgodziłem.
                        czym jest bowiem strach o utratę stanowiska wobec strachu o utratę zycia ?


                        > - rosmieszajaca internautow ''glupota polskich zolnierzy nie umiejacych
                        czyscic
                        >
                        > broni'' moze chyba inaczej wyglada, gdy porownac ile razy ciagu calej sluzby
                        w polskich koszarach czyszcza bron zolnierze wychodzacy tylko na warte raz na

                        - to prawda. chłopcy sie po prostu (podobno )głupio zabawiali, w sposób jaki
                        jest popularny w wojsku. bajka sprzedana mediom jest po to by nie robić kuku
                        rodzinie.
                        kto oglądał Krolla ten moze podejrzewać o co chodzi.



                        chęc wyjazdu matki tymczasem to juz zupełenie taki poziom abstrakcji,którego
                        pojąć nie mogę.
                        przepraszam,ze nie potrafię.
                        prawdopodobnie brakuje mi "obycia" z kobietą zołnierzem.
                        • sator_arepo Re: Glos od krewnego zolnierza 07.01.04, 13:58
                          Gość portalu: tyciarek napisał(a):
                          > mój czarno-biały sposób myslenia nie pozwala mi pojąć

                          Wiem, widze przeciez. Ale zapewniam Cie, ze to z latami mija. Zycie to surowy
                          nauczyciel, bez taryfy ulgowej.


                          > - to prawda. chłopcy sie po prostu (podobno )głupio zabawiali, w sposób jaki
                          > jest popularny w wojsku. bajka sprzedana mediom jest po to by nie robić kuku
                          > rodzinie.
                          > kto oglądał Krolla ten moze podejrzewać o co chodzi.

                          Zaskakujesz mnie - zwykle, inaczej niz inni forumowicze, rozumiesz co do Ciebie
                          napisano. Tu ''zgadzasz sie'' ze mna, a w istocie piszesz jakbys w ogole mojej
                          argumentacji nie widzial. Moze ja to jakos niestylistycznie przekazalem?
                          Wiec inaczej: zapewniam Cie, ze gdybys przez 5 miesiecy co dnia 2-4 razy
                          czyscil gruntownie swoj karabinek na ograniczonej przestrzeni, gdzie to samo
                          robiloby kilkunastu Twoich kolegow z patrolu, to przy calej swej powadze,
                          dojrzalosci i odpowiedzialnosci nie mialbys prawa zapewniac, ze na 100 proc.
                          nikogo nie postrzelisz. Wcale nie musialbys sie do tego zabawiac.

                          > chęc wyjazdu matki tymczasem to juz zupełenie taki poziom abstrakcji,którego
                          > pojąć nie mogę.
                          > przepraszam,ze nie potrafię.
                          > prawdopodobnie brakuje mi "obycia" z kobietą zołnierzem.

                          Nie, Kochanie. Płeć zolnierza nie ma nic do rzeczy, odkad zolnierzm mozna
                          zostac niezaleznie od plci. Prawdopodobnie w ogole brakuje Ci obycia z
                          zolnierzami zawodowymi.
                          Dla cywila sprawa jest z grubsza prosta: kazdy jakos tam zarabia. Kazdy musi
                          sluchac szefa. No ale bez przesady przeciez, co nie? To ze dali mi sluzbowe
                          ubranko i duzo krzycza na placu nie znaczy, ze sie firmie oddalem caly i do
                          konca. Karierowicz - jak mu zaproponuja - przeniesie sie z rodzina do filii w
                          innym kraju, ale nikt rozsadny tego robic nie musi.
                          Cywil cos tam slyszal o jakichs ceremonialach wojskowych - jakies pasowanie na
                          oficera, czy przysiega. Ojej, wielkie mi mecyje. W kazdej firmie cos tam
                          swiruja na poczatku pracy, czasem nawet jakis ''pasowanie'' zrobia i idzie sie
                          to potem opic z kolegami, co nie?
                          Podobienstwo sluzb mundurowych - kolejarz-listonosz-wojskowy - jest pozorne. To
                          bardzo powazna decyzja: zostane zolnierzem, zloze PRZYSIEGE, dostane bron. Nie
                          dadza mi jej tak po prostu z magazynu: podpis i do kieszeni. Dadza mi ja w
                          specjalnej atmosferze, zeby mi na zawsze zakarbowac, ze to nie dekoracja. Ze to
                          cos, co kiedys pewnie bede musial uzyc.
                          Odtad nie jest to tylko miejsce pracy - jak sie wielu zdaje. (Coraz mniej
                          takich zludzen maja wojskowi z przypadku, armia przez dekade wielu sie ich
                          pozbyla). To takze miejsce, gdzie nie bede mial czelnosc wysmradzac gdy mi kaza
                          sie przeprowadzic, gdzie nie bede zwolnenianiami lekarskimi ratowal sie gdy
                          wypadni mi nocna sluzba. Ty, czy ja, gdyby w Twojej czy mojej firmie
                          zaproponowali dobrotliwie: ''A moze pojechalibyscie do Iraku, co?'' -
                          powiedzielibysmy krotko ''mowy nie ma'' - wzglednie: ''przemysle to''.

                          Dlatego tak ciezko cywilowi zrozumiec, ze w w przypadku wojskowego ta
                          wczorajsza decyzja o wyjezdzie zapadla naprawde juz kilka lat temu. Gdy zamiast
                          do firmy respektujacej jego wolnosci osobiste wstapil do organizacji, w ktorej
                          juz odtad sie nie odmawia. ''Grosz za wejscie, dwa grosze za wyjscie''.
                          Tak, moze to dziwne, ze matka dziecka kiedys tam, przemyslawszy wszystkie
                          okolicznosci wstapila do wojska. Ale nie jest juz dziwne to, ze gdy juz w
                          wojsku sluzy (nie pracuje - służy), to nie pozwala sobie na numer w
                          rodzaju: ''o, co to to nie, na wojne sie nie umawialismy!''.

                          Kazdy z nich sie ''na wojne umowil'' gdy kiedys tam wypowiadal przysiege. I za
                          to tez wojsko ma wciaz najwysze wspolczynniki zaufania spolecznego, notabene.
                          • angoulene Re: Glos od krewnego zolnierza 07.01.04, 14:09
                            codziennie czlowiek dowiaduje sie czegos nowego

                            popatrz, ze ja tez chcialam kiedys zostac zolnierzem
                            a duzo jednak chyba we mnie anarchisty..

                            pozdrawiam sator Ciebie i coreczke, choc to moze bez znaczenia dla Ciebie.
                            • sator_arepo Re: Glos od krewnego zolnierza 07.01.04, 14:12
                              angoulene napisała:
                              > pozdrawiam sator Ciebie i coreczke

                              Dziekuję. Pozdrawiam.
                          • Gość: tyciarek Re: Glos od krewnego zolnierza IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.INTELINK.pl 07.01.04, 14:24
                            > Wiem, widze przeciez. Ale zapewniam Cie, ze to z latami mija. Zycie to
                            surowy
                            > nauczyciel, bez taryfy ulgowej.

                            -czekam z niejaka niecierpliwoscią. tym bardziej,ze ponoć faceci z wiekiem
                            stają się coraz bardziej twardogłowi, ich osądy się wyostrzają coraz bardziej
                            i są nie do podważenia :-)

                            co do akapitu o czyszczeniu broni,rzeczywiscie zle zrozumiałem intencje autora.
                            (troche niepokojąco brzwmi,ze zwykle źle rozumiem).
                            nie pozostaje wiec nic innego jak zamiast "zgadzam się" , wstawić "nie zgadzam
                            się" i powtórzyc to co chciałem przekazać.
                            tj. wredną insynuację, jakoby ci dwaj feralni zołnierze bawili sie w pewną
                            bardzo popularną, podnoszczącą poziom adrenaliny, grę.

                            > Nie, Kochanie. Płeć zolnierza nie ma nic do rzeczy, odkad zolnierzm mozna
                            > zostac niezaleznie od plci. Prawdopodobnie w ogole brakuje Ci obycia z
                            > zolnierzami zawodowymi.

                            -prawdopodobnie chodzi, o to ,ze jak kobieta zakłada mundur od razu wyrastają
                            jej jajka.nie pomyslałem o tym.
                            jest od razu żądnym niebezpiecznych przygód facetem. odczuwa też potrzebę
                            zarobienia na rodzinę, upolowania czegoś.zawet zabicia paru wrogów w imię
                            honoru ojczyzny. no tak.
                            • Gość: tyciarek ciąg dalszy IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.INTELINK.pl 07.01.04, 14:33
                              "Dlatego tak ciezko cywilowi zrozumiec, ze w w przypadku wojskowego ta
                              wczorajsza decyzja o wyjezdzie zapadla naprawde juz kilka lat temu. Gdy
                              zamiast
                              do firmy respektujacej jego wolnosci osobiste wstapil do organizacji, w ktorej
                              juz odtad sie nie odmawia. ''Grosz za wejscie, dwa grosze za wyjscie''.
                              Tak, moze to dziwne, ze matka dziecka kiedys tam, przemyslawszy wszystkie
                              okolicznosci wstapila do wojska. Ale nie jest juz dziwne to, ze gdy juz w
                              wojsku sluzy (nie pracuje - służy), to nie pozwala sobie na numer w
                              rodzaju: ''o, co to to nie, na wojne sie nie umawialismy!''."

                              - dramatyzowanie.
                              dramatyzowanie poparte tonem protekcjonalnym.
                              też przychodzi z wiekiem.

                              1.dano czas do namysłu.odpada wiec motyw impulsu.
                              2.wróg nie zaatakował kraju.polska jest- jakby nie patrzec- agresorem-wiec
                              sumienie mozna miec czyste.
                              3.było tylu chetnych,ze łokciami sie przepychali. wystarczyło miec troche
                              słabsze łokcie, by zostac w kraju.
                              • sator_arepo Re: ciąg dalszy 07.01.04, 14:49
                                Gość portalu: tyciarek napisał(a):

                                > co do akapitu o czyszczeniu broni,rzeczywiscie zle zrozumiałem intencje
                                > autora. nie pozostaje wiec nic innego jak zamiast "zgadzam się" ,
                                > wstawić "nie zgadzam się" i powtórzyc to co chciałem przekazać.
                                > tj. wredną insynuację, jakoby ci dwaj feralni zołnierze bawili sie w pewną
                                bardzo popularną, podnoszczącą poziom adrenaliny, grę.

                                1. Tak, to insynuacja. Gatunkowo nie różna od powszechnie tu znanych blubrów o
                                smiercionosnym spisku lekarzy-pielegniarzy-prokuratorow.

                                > -prawdopodobnie chodzi, o to ,ze jak kobieta zakłada mundur od razu wyrastają
                                > jej jajka.nie pomyslałem o tym.
                                > jest od razu żądnym niebezpiecznych przygód facetem. odczuwa też potrzebę
                                > zarobienia na rodzinę, upolowania czegoś.zawet zabicia paru wrogów w imię
                                > honoru ojczyzny. no tak.

                                2. Zmierzajace do wywolania wrazenia smiesnosci przeinaczenie kontrargumentow,
                                polaczone z pominieciem milczeniem calego wywodu.

                                > - dramatyzowanie.
                                > dramatyzowanie poparte tonem protekcjonalnym.
                                > też przychodzi z wiekiem.

                                3. Brak empatii i umiejetnosci uznania indywidualnych motywacji, poparte
                                protekcjonalnym traktowaniem wszystkich przypadkow jako jednakowych - en bloc.

                                > 1.dano czas do namysłu.odpada wiec motyw impulsu.
                                > 3.było tylu chetnych,ze łokciami sie przepychali. wystarczyło miec troche
                                > słabsze łokcie, by zostac w kraju.

                                4. Nadawanie wlasnym wyobrazeniom regul powszechnie obowiazujacej
                                rzeczywistosci. Ujawnianie braku orientacji co do faktow.


                                > 2.wróg nie zaatakował kraju.polska jest- jakby nie patrzec- agresorem-wiec
                                > sumienie mozna miec czyste.

                                5.Ucieczka polemiczna z pola argumentacji emocjonalnej na pole ideologiczne.
                                [Prawie Ci sie udalo, bo ledwie powsciagnalem pokuse odpowiedzi co mysle
                                o ''polskiej agresji''. Ale w TYM watku ani mysle w te dywagacje wchodzic.]


                                PS.
                                Oczywiscie cieszy mnie ogromnie, ze mialem okazje toczyc z Toba te polemike i
                                ciesze sie juz na nastepne w przyszlosci, liczac, ze bedzie ich rownie wiele
                                jak w przeszlosci.
                                Pozdrawiam serdecznie.
                                • Gość: tyciarek Re: ciąg dalszy IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.INTELINK.pl 07.01.04, 15:11
                                  > 1. Tak, to insynuacja. Gatunkowo nie różna od powszechnie tu znanych blubrów
                                  o
                                  > smiercionosnym spisku lekarzy-pielegniarzy-prokuratorow.

                                  -być moze. prawdopodobnie sie o tym za szybko,albo wcale nie dowiemy.


                                  > 2. Zmierzajace do wywolania wrazenia smiesnosci przeinaczenie
                                  kontrargumentow, polaczone z pominieciem milczeniem calego wywodu.

                                  - to ładna instrukcja obsługi, tego co zamierzałem, dla qczi.
                                  a jesli chodzi o wywód- czy to ten,który opisałem już niżej,w osobnym wpisie ?

                                  3. Brak empatii i umiejetnosci uznania indywidualnych motywacji, poparte
                                  > protekcjonalnym traktowaniem wszystkich przypadkow jako jednakowych - en
                                  bloc.

                                  -wymagasz ode mnie doszukiwania najdrobniejszego okruszka usprawiedliwienia,
                                  bysmy mogli połaczyc swe serca i razem zapłakac nad niedolą tych zołnierzy.
                                  chocby i na siłę.

                                  > 4. Nadawanie wlasnym wyobrazeniom regul powszechnie obowiazujacej
                                  > rzeczywistosci. Ujawnianie braku orientacji co do faktow.

                                  -media, wywiady żołnierzy w telewizji.

                                  "Ucieczka polemiczna z pola argumentacji emocjonalnej na pole ideologiczne."

                                  -to tylko sposób na zachowanie czystego sumienia wobec przysięgi jaką tu tak
                                  pompatycznie przywołałeś.
                                  w przysiędze jest- o ile sie nie mylę-ze będę bronił ojczyzny przed wrogiem.

                                  hmmm. ucieczka polemiczna- podoba mi się. chyba wznoszenie się na wyzyny
                                  słowotwórstwa miało mnie oniesmielić.

                                  > PS.
                                  > Oczywiscie cieszy mnie ogromnie, ze mialem okazje toczyc z Toba te polemike
                                  i
                                  > ciesze sie juz na nastepne w przyszlosci, liczac, ze bedzie ich rownie wiele
                                  > jak w przeszlosci.
                                  > Pozdrawiam serdecznie.


                                  -tez się cieszę. to taka odmiana.
                                  niemniej ja naprawde myslę, tak jak napisałem.
                                  howgh!
                                • angoulene Re: ciąg dalszy 07.01.04, 15:53
                                  sator_arepo napisał:

                                  ...
                                  duzo i madrze

                                  nie wdaje sie w Wasza polemike, juz wczeniej zreszta pokazalam swoje zdanie w
                                  tej sprawie

                                  ALE
                                  satorze

                                  juz od dluzszego czasu tyciarek stosuje wobec mnie na zmiane wszystkie punkty,
                                  ktore powyzej wymieniles
                                  nie umialam jednak tego tak dosadnie sformulowac jak Ty, ani tez wymienic
                                  rodzajow jego broni

                                  poczekaj jeszcze chwlke, gdy tyciemu zabraknie argumentow - wyzwie Cie od
                                  kretynow
                                  ale, co bardziej prawdopodone, okaze sie, ze od poczatku mial takie samo
                                  zdanie, jak Ty, tylko ze Ty (w domysle - bos kretyn) go nie zrozumiales.
                                  • Gość: tyciarek Re: ciąg dalszy IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.INTELINK.pl 07.01.04, 17:29
                                    > duzo i madrze

                                    -wazelina

                                    > juz od dluzszego czasu tyciarek stosuje wobec mnie na zmiane wszystkie
                                    punkty,
                                    > ktore powyzej wymieniles

                                    -chodzi moze np o ucieczkę polemiczną ?

                                    poza tym nie obrażaj człowieka. nikogo tak nie traktuje jak ciebie.



                                    a poza tym wybacz satorze, byłem trochę zajęty,a wątek taki ciekawy,patrzyłem
                                    jednym okiem tu,drugim w swoją robotę i wielu rzeczy nie zauwazyłem.i tu i
                                    tam :-)

                                    chocby tego,ze opisujesz swój przypadek,a jaka tak znieczulica...

                                    ajajajaj.

                                    wybacz.
                                    • Gość: tyciarek errata IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.INTELINK.pl 07.01.04, 17:32
                                      a ja taka znieczulica
                                    • sator_arepo Re: ciąg dalszy ale i koniec zarazem 07.01.04, 18:01
                                      Gość portalu: tyciarek napisał(a):
                                      > a poza tym wybacz satorze, byłem trochę zajęty,a wątek taki ciekawy,patrzyłem
                                      > jednym okiem tu,drugim w swoją robotę i wielu rzeczy nie zauwazyłem.i tu i
                                      > tam :-)
                                      > chocby tego,ze opisujesz swój przypadek,a jaka taka znieczulica...
                                      > wybacz


                                      Zart, czy serio? Jesli serio, to nie ma sprawy.

                                      Gość portalu: tyciarek napisał(a):
                                      > wymagasz ode mnie doszukiwania najdrobniejszego okruszka usprawiedliwienia,
                                      > bysmy mogli połaczyc swe serca i razem zapłakac nad niedolą tych zołnierzy.
                                      > chocby i na siłę.

                                      To powyzej, to wazne zdanie, bo jest najlepszym kluczem do zrozumienia dwoch
                                      spraw naraz: dlaczego ze soba polemizujemy i dlaczego pozostaniemy przy swych
                                      zdaniach wskutek nieprzekladalnosci na wzajemne jezyki naszych doswiadczen.

                                      Otoz my, rodziny wyjezdzajacych nie ''placzemy nad niedola'' zolnierzy. Ani tym
                                      bardziej nie oczekujemy by inni plakali z nami nad niedola.
                                      Nie ma w ogole mowy o ''niedoli''. To nie sytuacja typu: ''łolaboga, przyszły
                                      cesarskie do wsi, wzieny mi chłopa w gaciach z izby i do wojska pognały, ło ja
                                      nieszczesna''.
                                      To wlasnie staralem sie wytlumaczyc. 1. Kazdy z nas wiedzial, ze jak ma
                                      wojskowego w domu, to moze sie to wiazac z rzeczami milymi (dla przykladu
                                      tanszymi wczasami w resortowym osrodku) ale rownie dobrze z bardzo
                                      niebezpiecznymi.

                                      2. Kazdy z zawodowych wojskowych godzil sie na taka ewentualnosc od momentu
                                      zdecydowania, ze wiaze sie z armia, a nie od momentu gdy wybuchla wojna.

                                      3. Nie rozpaczamy, ze jakis zly general zmusil naszych bliskich wbrew naszej
                                      woli do wyjazdu, tylko jestesmy smutni, ze najblizszych przez pol roku bedziemy
                                      tylko slyszec.

                                      4. O najgorszym staramy sie za wszelka cenie nie myslec (wystarczy ze oni teraz
                                      sporzadzaja testamenty itp.), ale po ludzku martwimy sie czy beda zdrowi,
                                      bezpieczni itp. Czy zona strazaka jadacego szukac pod gruzami rannych w
                                      trzesieniu ziemi ma inne powody do odczuwania leku o meza niz zona wojskowego,
                                      ktory bedzie pilnowal by nikt nie podkladal bomb-pulapek przed meczetem?

                                      5. Na pewno nie oczekujemy wspolnego z nami lekania sie o najblizszych, bo:
                                      raz - co to by dalo?; dwa - to są za kazdym razem nasze prywatne emocje, a nie
                                      jakies ogolnonarodowe. Oczekujemy jednak - i wiem, ze mamy do tego prawo - by
                                      rozni postronni mądrale nie wyglaszali nie popartych zadna wiedza opinii o
                                      naszych bliskich, w stylu ''ile to procent wynikalo w decyzji o wyjezdzie z
                                      glupoty, a ile z pazernosci'' czy ''dla dolarow i oderwania sie od pieluch jada
                                      na wesola przygode bez zon w cieple kraje''.

                                      Kazdy sobie myslec moze o tym co chce, ale piszac radosnie takie rzeczy
                                      krzywdzi ludzi, o ktorych nic nie wie, nie ma pojecia o tym co sobie w godzinie
                                      rozstania szepcza z rodzinami i o tym co sobie z nimi mowili przez bezsenne
                                      noce na dlugo przed wylotem.

                                      Tak wiec nadal twierdze ze polemika byla cenna, a to, ze skonczy sie bez
                                      zblizenia stanowisk bylo nieuniknione. Powod: mozesz sobie tylko wyobrazac
                                      emocje jakie maja zegnajacy bliskich, a ja moge tylko Ci je opisac, a nie
                                      przekazac. Zas wyobraznia czesto wodzi na manowce
                                      Pozdrawiam

                                      PS.
                                      Aha - ten moj plomienny wywod przeciw ''madralom'' nie byl (przynajmniej nie do
                                      konca) adresowany do Ciebie, tyciarku. Dotyczyl raczej moich przemyslen o tym
                                      co widze w internecie (tu i gdzie indziej) i co slysze ''na ulicy''.
                                      • Gość: tyciarek koniec IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.INTELINK.pl 07.01.04, 18:17
                                        > Zart, czy serio? Jesli serio, to nie ma sprawy.

                                        -serio.przepraszam.


                                        > Otoz my, rodziny wyjezdzajacych nie ''placzemy nad niedola'' zolnierzy. Ani
                                        tym bardziej nie oczekujemy by inni plakali z nami nad niedola.

                                        -odniosłem trochę inne wrażenie czytając wypowiedzi pań z samego początku
                                        wątku.
                                        nawet odniosłem się konkretnie do pewnego fragmentu. do tego,którego qczi nie
                                        napisała :-)



                                        > Kazdy sobie myslec moze o tym co chce, ale piszac radosnie takie rzeczy
                                        > krzywdzi ludzi, o ktorych nic nie wie, nie ma pojecia o tym co sobie w
                                        godzinie rozstania szepcza z rodzinami i o tym co sobie z nimi mowili przez
                                        bezsenne noce na dlugo przed wylotem.

                                        - rozumiem ładunek emocjonalny-ale jak napisałeś wyżej: nie zrozumiemy się.


                                        ("dlaczego ze soba polemizujemy i dlaczego pozostaniemy przy swych
                                        zdaniach wskutek nieprzekladalnosci na wzajemne jezyki naszych doswiadczen").

                                        pzdr.


                                    • angoulene TYCIAREK KLAMIE!!!!!!! 07.01.04, 18:49
                                      Gość portalu: tyciarek napisał(a):
                                      > a poza tym wybacz satorze, byłem trochę zajęty,a wątek taki ciekawy,patrzyłem
                                      > jednym okiem tu,drugim w swoją robotę i wielu rzeczy nie zauwazyłem.i tu i
                                      > tam :-)
                                      > chocby tego,ze opisujesz swój przypadek,a jaka tak znieczulica...
                                      > ajajajaj.
                                      > wybacz.


                                      a pisze to po tym, jak odpisal na post, w ktorym sator pisze, ze jego byla zona
                                      jedzie do iraku. ba, tyciarek cytuje fragmenty tego postu. a dokladniej z jego
                                      ostatniego punktu, czyli poczatek, w ktorym sator mowi o bylej zonie - tyciarek
                                      czytal


                                      corpus delicti:
                                      *******************************************************************************
                                      POST SATORA:


                                      • Glos od krewnego zolnierza

                                      Przeczytaj komentowany artykuł »
                                      sator_arepo 07.01.2004 13:16 odpowiedz na list odpowiedz cytując


                                      Pare słow od czlowieka, ktory bedzie za pare dni kogos zegnal.

                                      Jestem eks-mezem zolnierza. Moja byla zona pod koniec stycznia wyrusza do iraku
                                      w drugiej zmianie. Bede ja zegnal razem z nasza corka.
                                      (...)
                                      5. Na marginesie smierci starszego szeregowego, o ktorej w internecie ludzie
                                      wypisuja potworne bzdury, pare uwag:
                                      - nie byl zolnierzem sluzby zasadniczej, ale nadterminowym kontraktowym. Ci z
                                      zasadniczej nie maja szans jechac - zaden dowodca tez nie ryzykowalby wysylka
                                      zoltodzioba. Sa juz po zasadniczej i wiedza co to sluzba.
                                      - rosmieszajaca internautow ''glupota polskich zolnierzy nie umiejacych czyscic
                                      broni'' moze chyba inaczej wyglada, gdy porownac ile razy ciagu calej sluzby w
                                      polskich koszarach czyszcza bron zolnierze wychodzacy tylko na warte raz na
                                      pare tygodni (w klimacie umiarkowanym), a ile razy robia to samo w kompanii
                                      transportowej prowadzacej dzien w dzien konwoje w otoczeniu pustynnym. To niebo
                                      a ziemia. Przy tej monstrualnej ilosci rozkladania, pucowania, skladania i
                                      przeladowywania automatow przypadkowy wystrzal jest nie do uniknienia. Nie
                                      powinno byc na jegi linii zolnierza - prawda. Ale rutyna oslabiajaca nawyki
                                      bezpieczenstwa trudna byla do unikniecia przy tak intensywnej sluzbie.

                                      ********************************************************************************
                                      A TU TYCIAREK KOMENTUJE I CYTUJE POST, KTOREGO NIE CZYTAL:

                                      • Re: Glos od krewnego zolnierza IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.INTELINK.pl

                                      Przeczytaj komentowany artykuł »
                                      Gość: tyciarek 07.01.2004 13:33 odpowiedz na list odpowiedz cytując


                                      mój czarno-biały sposób myslenia nie pozwala mi pojąć


                                      > 3. Szkoda, ze zal rodzin wobec rozstania jest tu traktowany jak zalosne
                                      > uskarzanie sie podczas gdy ''wiedzialy kogo biora za meza''. Jedno z drugim
                                      nie

                                      -nie podpisuję się.


                                      Jest dowodem raczej odwagi niz ''pazernosci''
                                      > wmawianej zolnierzom przez tych, ktorzy ulegaja magii dolarow wyplacanych za
                                      > pobyt.

                                      -zgadza się.
                                      szczególny nacisk na "raczej".

                                      4. ''Ochotniczy'' wyjazd wiekszej czesci ludzi w kontyngencie jest mocno
                                      > dyskusyjny. Czesc - glownie mlodsi, bez rodzin - faktycznie jedzie, bo wie,
                                      ze
                                      > szybciej zrobia po powrocie kariere.

                                      -pretekst do tego co wyżej napisano, co ja przytoczyłem i z czym sie zgodziłem.
                                      czym jest bowiem strach o utratę stanowiska wobec strachu o utratę zycia ?


                                      > - rosmieszajaca internautow ''glupota polskich zolnierzy nie umiejacych
                                      czyscic
                                      >
                                      > broni'' moze chyba inaczej wyglada, gdy porownac ile razy ciagu calej sluzby
                                      w polskich koszarach czyszcza bron zolnierze wychodzacy tylko na warte raz na

                                      - to prawda. chłopcy sie po prostu (podobno )głupio zabawiali, w sposób jaki
                                      jest popularny w wojsku. bajka sprzedana mediom jest po to by nie robić kuku
                                      rodzinie.
                                      kto oglądał Krolla ten moze podejrzewać o co chodzi.


                                      ********************************************************************************

                                      taaak...
                                      tyciarek stara sie w ten nieudolny sposob wybielic, klamiac w zywe oczy.
                                      gratuluje, satorze, adwersarza.
                                      pozdrawiam i mam nadzieje, ze matka Twojego dziecka za pol roku przyita Was
                                      szczerze mowic, do dzis mialam podobne jak wiekszosc internautow zdanie na
                                      temat pobodek zolnierzy, ktorzy jada do iraku. przedstawiles mi to z inej
                                      srony, takze tej formalnej. przepraszm za ta wyprawde w cieple kraje :)
                                      pzdr

                                      p
                                      genialnie zalawiles tyciarka, wil sie jk piskorz, a na koniec osmieszyl
                                      nieudolna proba klamstwa
                                      • angoulene Re: TYCIAREK KLAMIE!!!!!!! 07.01.04, 18:56
                                        pobudek mialo byc
                                        • Gość: tyciarek głupia qczi IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.INTELINK.pl 08.01.04, 00:52
                                          droga słodka qci .przydałoby ci sie,by ktos ci związał naprawdę rękawy na
                                          plecach.
                                          zaoszczedziłby ci potu, uniesienia.
                                          a tak oczęta bielmem zaszły.
                                          mam nadzieję,ze chociaż wypociłas parę gramów z pupy.
                                          byłaby to jedyna sensowna korzysc z tego histerycznego wrzasku.




                                          no dobrze,wrócmy więc jeszcze raz:

                                          sator napisał:
                                          Glos od krewnego zolnierza

                                          Przeczytaj komentowany artykuł »
                                          sator_arepo 07.01.2004 13:16 odpowiedz na list


                                          Pare słow od czlowieka, ktory bedzie za pare dni kogos zegnal.
                                          Jestem eks-mezem zolnierza. Moja byla zona pod koniec stycznia wyrusza do
                                          iraku w drugiej zmianie. Bede ja zegnal razem z nasza corka.


                                          -tak napisał. ponieważ- jak ja już pisałem- patrzyłem jednym okiem, nie
                                          przeczytałem tego fragmentu zbyt dokładnie.
                                          autor: sator. tytuł -trzecia osoba liczby pojedynczej.
                                          wstep:
                                          "Pare słow od czlowieka, ktory bedzie za pare dni kogos zegnal."

                                          takze trzecia osoba liczby pojedynczej. pomyslałem,ze sator cytuje czyjas
                                          wypowiedz. wystarczy by po "zegnal" zobaczyć dwukropek i dramat dla qczi
                                          gotowy.

                                          łolaboga jakaz ona spragniona moich potknięc :-)
                                          to się potknąłem i wytłumaczyłem.
                                          przeprosiłem.
                                          ale nie, głupiutka siksa wie lepiej.
                                          historia sie powtarza.
                                          znowu ta żenująca, denna panna wie lepiej co pomyslałem.


                                          po wtóre, nie bardzo wiem na czym miałoby polegać moje wybielenie się ?
                                          przecież z niczego- poza paskudną formą przekazu- sie nie wycofałem.
                                          znowu jakas wizja ?
                                          nie przeprosiłem za to, co myslę, tylko za to jak to wyraziłem.



                                          • ivica Re: głupia qczi 08.01.04, 00:54
                                            zaloguj sie i sprawdz @ :)
                                      • sator_arepo Re: TYCIAREK KLAMIE ??? Eeeee, bez przesady 07.01.04, 19:05
                                        anguolene napisał(a):
                                        ---

                                        To wszystko naprawde detale.
                                        Istota dyskusji była taka: mamy różne opinie na pewien temat. Wymienilismy duzo
                                        zdan, bo byla nadzieja, ze moze nie sa az tak rozne, jak język, ktorymi je
                                        opisujemy. Po pewnym czasie stalo sie jasne, ze to nie kwestia języka, tylko
                                        autentycznych różnic między nami. I na tym skończylismy, bo o czym tu wiecej
                                        pisać?

                                        Tak wlasnie rozumiem to forum: jako dyskusyjne, a nie PRZEdyskusyjne. Czyli
                                        sluzace do dyskutowania, a nie do przedyskutowania rozmowcy. Przekonywac mozna
                                        kogos do czasu gdy jest nadzieja ze ma inne niz my wnioski wskutek obcowania z
                                        odmiennymi (niepełnymi) przesłankami. Gdy okazuje się, że wyciągnął odmienne
                                        wnioski z takich samych jak my danych, dyskusje mozna zakonczyc, albo zmienic w
                                        pyskowke. Tych mi nie potrzeba.

                                        Proba zadeptania adwersarza, zeby juz mu calkiem odeszla ochota do odzywania
                                        sie, jest sprzeczna z zasadami Sun-Tzu, ktory madrze radzil, by okrazonemu
                                        przeciwnikowi zostawic zawsze jedna furtke zachecajaca do ucieczki z pola
                                        bitwy. Kosztuje to mniej wlasnych poleglych. W polemikach to tez sie sprawdza.
                                        Po co sam tyciarek (dla przykladu) ma mnie znienawidzic za dyskusje tak, ze
                                        potem cale zycie bedzie mi sie zlosliwie dopisywal w kazdym watku? I to nawet w
                                        takim gdy sie bedzie ze mna wewnetrznie zgadzal? Kosztowac mnie to bedzie ''za
                                        duzo poleglych'' w przyszlosci.

                                        No, ale dosc o Sun-Tzu, bo tu najwiekszym znawca ''Sztuki Wojny'' jest - zdaje
                                        sie - KroTosS :-)
                                        • angoulene Re: TYCIAREK KLAMIE ??? Eeeee, bez przesady 07.01.04, 19:18
                                          moze i masz racje, satorze ;)

                                          jedno jest pewne, tyciarek po beckach, jakie dostal od Ciebie, zwial ta
                                          furteczka w podskokach, utrzymujac (tak jak Ci napisalam wczesniej), ze on
                                          biedny nie wiedzial, nic nie widzial, nic nie czytal :)

                                          i, aby sie dowartosiowac i pokazac, jaki jest 'madry', stworzyl w innym watku
                                          (włączcie tvp1) post 'qczi jest gupia, wszyscy to wiedza' (qczi to ja)

                                          a pozniej jeszcze bedzie mi arzucal sczeniatwo ;)

                                          swoja droga, to duuuzo osiagnales, satorze, niewielu ludziom udaje sie zmienic
                                          moje zdanie na jakis temat - tak bezbolesnie i z przeprosinami (moimi) na
                                          koncu ;)
                                          • Gość: tyciarek Re: TYCIAREK KLAMIE ??? Eeeee, bez przesady IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.f.INTELINK.pl 08.01.04, 01:07
                                            > moze i masz racje, satorze ;)
                                            - no ma tylko ty znowu inaczej ją sobie wyobrażasz.

                                            > jedno jest pewne, tyciarek po beckach, jakie dostal od Ciebie, zwial ta
                                            > furteczka w podskokach, utrzymujac (tak jak Ci napisalam wczesniej), ze on
                                            > biedny nie wiedzial, nic nie widzial, nic nie czytal :)

                                            -hmmmm. dostałem bęcki i uciekłem ?
                                            no ale jestem i co teraz ?
                                            bęcki, bęcki....

                                            ktos widział bęcki ?


                                            > (włączcie tvp1) post 'qczi jest gupia, wszyscy to wiedza' (qczi to ja)
                                            - ze zacytuję: zabawne :-)

                                            uwaga piszę: qczi tępa idiotka.
                                            poproszę o kolejną diagnozę. czy byłem teraz przestraszony, zapędzony, czy
                                            moze sie dowartosciowuję?

                                            a moze-co zapewne nigdy by ci nie przyszło do łba- opisuję fakty ????
                                            • wsn Re: TYCIAREK KLAMIE ??? Eeeee, bez przesady 08.01.04, 16:06
                                              atom:
                                              >> moze i masz racje, satorze ;)
                                              >- no ma tylko ty znowu inaczej ją sobie wyobrażasz.

                                              tzn ty wiesz lepiej niz ja, co ja mysle? czy moze wiesz lepiej, co mysli sator?
                                              a jesli chodzi o bycie tepym idiota i zarozumialym bucem - moglbys sluzyc jako
                                              przyklad w slownikowej definicji
                                              • Gość: tyciarek Re: TYCIAREK KLAMIE ??? Eeeee, bez przesady IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.INTELINK.pl 08.01.04, 17:39
                                                mógłbym, zawsze to lepiej niz juz służyć za przykład tepej niewyżytej
                                                emocjonalnie kretynki.
                                                • wsn Re: TYCIAREK KLAMIE ??? Eeeee, bez przesady 09.01.04, 01:11
                                                  no tez moglbys, faktycnie.
                                                  tylko skad ten rodzaj zenski?
                                                  a... moze o czyms nie wiemy... niedawno dowiedzielismy sie, ze biegasz w
                                                  kiecce...
                                                  hm...
                            • angoulene Re: Glos od krewnego zolnierza 07.01.04, 14:38
                              Gość portalu: tyciarek napisał(a):
                              > (troche niepokojąco brzwmi,ze zwykle źle rozumiem).

                              haha znowu zle zrozumiales osle
                              sator napisal, ze jestes jednym z tych forumowiczow, ktorzy prawie zawsze
                              rozumieja, co do nich napisal

                              > tj. wredną insynuację, jakoby ci dwaj feralni zołnierze bawili sie w pewną
                              > bardzo popularną, podnoszczącą poziom adrenaliny, grę.

                              a jaka to gra?


                              > -prawdopodobnie chodzi, o to ,ze jak kobieta zakłada mundur od razu wyrastają
                              > jej jajka.nie pomyslałem o tym.
                              > jest od razu żądnym niebezpiecznych przygód facetem. odczuwa też potrzebę
                              > zarobienia na rodzinę, upolowania czegoś.zawet zabicia paru wrogów w imię
                              > honoru ojczyzny. no tak.

                              nie mam slow dla twojego szownizmu. czy jak umyjesz gary albo wyniesiesz smieci
                              wyrasta ci biust?
                              • Gość: tyciarek Re: Glos od krewnego zolnierza IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.f.INTELINK.pl 07.01.04, 14:49
                                > a jaka to gra?

                                - po co to kretynkom wiedzieć takie niebezpieczne rzeczy ?


                                > nie mam slow dla twojego szownizmu. czy jak umyjesz gary albo wyniesiesz
                                smieci
                                >
                                > wyrasta ci biust?

                                - nie,ale jeszcze jeszcze troszke popisze z tobą, to rzeczywiscie wyparuje
                                mi mózg.

                                • angoulene Re: Glos od krewnego zolnierza 07.01.04, 15:31
                                  Gość portalu: tyciarek napisał(a):
                                  > - po co to kretynkom wiedzieć takie niebezpieczne rzeczy ?

                                  sam jestes kretyn. no, powiedz, co to za gra

                                  > > nie mam slow dla twojego szownizmu. czy jak umyjesz gary albo wyniesiesz
                                  > smieci
                                  > > wyrasta ci biust?

                                  > - nie,ale jeszcze jeszcze troszke popisze z tobą, to rzeczywiscie wyparuje
                                  > mi mózg.

                                  najpierw cos trzeba miec, zeby moglo wyparowac
                                  zreszta najbardziej przydaloby ci sie zalozenie mundura, jesli wiesz, co chce
                                  powiedziec
                      • Gość: Gall Do Sator_arepo IP: 217.97.147.* 08.01.04, 09:44
                        Z zainteresowaniem odczytałem tego posta. Dzięki za wkład, który poniosłeś by
                        wyłuszczyć rzecz. W znacznej części zgadzam się z Twoim stanowiskiem. Moje
                        krótkie wypowiedzi ze swej istoty zawierały pewne skróty, co mogło być
                        odczytane niezgodnie z moją intencją. Ale wróćmy do Twojej wypowiedzi.

                        Zgadzam się z tym, że są to dramaty rodzinne. Wiadomo, nie jest rzeczą łatwą
                        dla bliskich taka rozłąka i niebiezpieczenstwo utraty życia przez kochane
                        osoby. I nie było moim celem umniejszanie znaczenia tego problemu. Jednak
                        poziom mojej adrenaliny wzrasta, gdy zauważam przejaskrawienie tej materii w
                        drugą stronę i jego gloryfikację (stąd brutalność mojej wypowiedzi). Robienie z
                        tych ludzi męczenników narodu jest pełnym nieporozumieniem. Dramat rodziny nie
                        jest dramatem narodu. Podobne odczucia gnębią np. rodziny policjantów, którzy
                        jadą na jakąś niebezpieczną akcję (choć w tym wypadku mają one większą dozę
                        nieświadomosci) itp.

                        Jednak jak się zastanowić to może takie reakcje są wynikiem drugiej skrajności -
                        lekceważenia tych ludzi i spłycania problemu do zabawy i kasy.

                        No tak nie pozostaje nic innego jak umiar.

                        Myślę, że dodatkowym czynnikiem wpływającym na różnorodną ocenę jest różna
                        motywacja jadących tam osób, ale nie powinno to rzutować na ogólną ocenę
                        calości.

                        Dodatkowym podłożem reakcji jest mierna ocena polskiego wojska, które kojarzone
                        jest z marnotrastwem, niekompetencją i zbiorową podatnością na spożycie
                        alkoholu. Ten krzywdzący wiele jednostek pogląd, w połączeniu z ogólnym
                        wyobrażeniu o beztroskim zyciu wojska w okresie pokoju również wpływa na
                        uznanie, że dopiero w takim momencie żołnierze wykonują swą robotę, za którą
                        dostają kasę.

                        Co do kwestii wyboru i konsekwencji to zdaję sobie sprawę, że wbrew pozorom
                        padł on w momencie, gdy podjęto decyzję o byciu zawodowym żołnierzem. Wówczas
                        to przyjęto zgodę na to, że w przyszłości trzeba będzie stanąć w takiej
                        sytuacji jak dziś. Nie wiem, jak wygląda kwestia dowolności wyjazdu do Iraku,
                        podejrzewam jednak, że w tak shierarchizowanym środowisku jak wojsko jest ona
                        mocno ograniczona (ta podległość skutecznie wywiała mi z głowy jako
                        nastolatkowi pomysł o pozostaniu trepem). Tym samym rację mają ci, którzy mówią
                        o dokonaniu wyboru i konieczności poniesienia jego konsekwencji. Bycie
                        zawodowym żołnierzem jest wykonywaniem roboty, która tak jak kazda inna wiąże
                        się z pewnymi obawami i ryzykami. Tutaj ryzykuje się w większym stopniu życiem
                        (choć podobno najbardziej niebezpiecznym miejscem jest kuchnia), za to w
                        znacznie mniejszym spotyka się z niebezpieczeństwem niestabilności finansowej,
                        zachowania pracy itp., jak również ma się w miarę porządną otoczkę socjalną.


                        A na koniec pozostaje mi tylko życzyć, by wrócili do domu wszyscy Ci co
                        wyjechali i oby mieli dore wspomnienia (mam kolegę, który służy na Bliskim
                        Wschodzie i bardzo to sobie chwali).

                        Pozdrawiam
                        Gall
                        • sator_arepo Re: Do Sator_arepo 08.01.04, 11:55
                          Dziekuje za zyczenia i za pozdrowienia. Pozdrawiam wzajemnie.
                          Co do szczegolow, to ciesze sie, ze moja pisanina odniosla wlasnie taki skutek
                          na jaki liczylem:

                          1.
                          > Robienie z tych ludzi męczenników narodu jest pełnym nieporozumieniem. Dramat
                          > rodziny nie jest dramatem narodu. Podobne odczucia gnębią np. rodziny
                          > policjantów, którzy
                          > jadą na jakąś niebezpieczną akcję (choć w tym wypadku mają one większą dozę
                          > nieświadomosci) itp.
                          > Jednak jak się zastanowić to może takie reakcje są wynikiem drugiej
                          skrajności
                          > lekceważenia tych ludzi i spłycania problemu do zabawy i kasy.
                          > No tak nie pozostaje nic innego jak umiar.
                          2.
                          > Co do kwestii wyboru i konsekwencji to zdaję sobie sprawę, że wbrew pozorom
                          > padł on w momencie, gdy podjęto decyzję o byciu zawodowym żołnierzem.
                          3.
                          > Nie wiem, jak wygląda kwestia dowolności wyjazdu do Iraku,
                          > podejrzewam jednak, że w tak shierarchizowanym środowisku jak wojsko jest ona
                          > mocno ograniczona

                          ...to wlasnie byly glowne tezy mojego przekazu. Ciesze sie, ze moja patetyczna,
                          jak mowi Ivica, wypowiedz byla jednak na tyle jasna, ze sie one przebily przez
                          moj slowotok, za ktory przepraszam :-)
                  • angoulene Re: W OBRONIE IZRAELA 07.01.04, 12:51
                    tyciarek napisał(a):
                    > najwyrazniej zony nie były w stanie wystarczająco dobitnie wyartykułować
                    > swojego strachu, a teraz wymagają, by cały naród bał się razem z nimi.

                    a skad wiesz, czy nie artykulowaly?
                    a moze mezowie to olali
                    chyba ze 'dobitna artykulacja' mialaby polegac na przykuciu mezulka do
                    kaloryfera

                    > brak "bacia się" to najwyrazniej oznaka bezczeszczenia czy braku szacunku.

                    bacnij sie w glowke bacanie, gdzie ja cos takiego napisalam?

                    bzb - :DDD
                    • Gość: tyciarek Re: W OBRONIE IZRAELA IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.INTELINK.pl 07.01.04, 13:02
                      o żałości, ale czy ja gdzieś napisałem,ze to ty napisałas ?
                      puk puk.
                      pusto.


                      jednemu mezowi wystarczy powiedzieć: nie jedź, dzieci mogą nie miec ojca"
                      innemu mozna walnąc patelnią w łeb, na jeszcze innego podziała szantaż: jak
                      wyjedziesz, to sie zabiję.itp,itd.
                      kobiety mają szerokie pole do popisu.

                      ja jednak mysle,ze walczyły ze sobą strach i chęć zarobku.
                      przez co ów strach był na tyle słaby,ze mezowie postanowili jednak wyjechac
                      do piaskownicy pare babek porobić.
                      • angoulene Re: W OBRONIE IZRAELA 07.01.04, 13:10
                        Gość portalu: tyciarek napisał(a):

                        > o żałości, ale czy ja gdzieś napisałem,ze to ty napisałas ?
                        > puk puk.
                        > pusto.

                        no widze, widze, ze pusto; niezly masz rezonans
                        /a zdanie o baniu sie napisales jako odpoiwedz do mojego postu/

                        > jednemu mezowi wystarczy powiedzieć: nie jedź, dzieci mogą nie miec ojca"
                        > innemu mozna walnąc patelnią w łeb, na jeszcze innego podziała szantaż: jak
                        > wyjedziesz, to sie zabiję.itp,itd.
                        > kobiety mają szerokie pole do popisu.

                        taak? jak facet sie uprze, to nic go nie przekona.

                        > ja jednak mysle,ze walczyły ze sobą strach i chęć zarobku.
                        > przez co ów strach był na tyle słaby,ze mezowie postanowili jednak wyjechac
                        > do piaskownicy pare babek porobić.

                        ewentualnie poczyscic bron itp
                        szczerze mowiac podejrzewam, ze dla faceta to niezla frjda pojechac z kumplami
                        w srodku zimy w cieple kraje z dala od domu i jego obowiazkow (np wynoszenia
                        smieci czy zmieniania pieluch)
                        sadze wiec, ze oprocz checi zarobku pociagala ich przygoda - sami zreszta to
                        mowili (w artykule)
                        • Gość: tyciarek Re: W OBRONIE IZRAELA IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.f.INTELINK.pl 07.01.04, 13:14
                          widzisz rezonans ?
                          współczuję.

                          ale to widać
                          • angoulene Re: W OBRONIE IZRAELA 07.01.04, 13:42
                            Gość portalu: tyciarek napisał(a):

                            > widzisz rezonans ?
                            > współczuję.
                            >
                            > ale to widać

                            moj drogi
                            zastanowilam sie, zanim napisalam, ze 'widze'
                            jestemy na forum
                            widzimy literki
                            tym samym moge najwyzej 'widziec' rezonans, jaki niesie stukanie w twoja pusta
                            czasami lepetyne

                            btw
                            gdybym napisala, ze 'slysze', czepnalbys sie, ze przeciez piszemy na forum i
                            nic nie slychac
                      • sator_arepo suplemencik 07.01.04, 13:24
                        Gość portalu: tyciarek napisał(a):
                        > jednemu mezowi wystarczy powiedzieć: nie jedź, dzieci mogą nie miec ojca"
                        > innemu mozna walnąc patelnią w łeb, na jeszcze innego podziała szantaż: jak
                        > wyjedziesz, to sie zabiję.itp,itd.
                        > kobiety mają szerokie pole do popisu.

                        Kochany,
                        zakladam optymistycznie, ze ten barwny opis umiesciles tu w pogodnym nastroju,
                        wiec tez z usmiechem na ustach, pol-zartobliwie, napisze ci tak:


                        Czy jestes pewien, ze chcialbys, aby polskie sily zbrojne, broniace (czy chocby
                        symbolizujace) polska suwerennosc skladaly sie z mezczyzn o takich
                        charakterach, ze żoniny cios patelnią lub emocjonalny szantaż połowicy
                        rozstrzygałby kwestię ''sluchac rozkazu czy nie sluchac? bic sie, czy nie bic?''
                        :-)
                        • Gość: tyciarek dalej w tym samym tonie IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.f.INTELINK.pl 07.01.04, 13:36
                          najwiekszy słoń boi się najmniejszej myszy.
                          co wcale nie znaczy,ze boi sie lwa !!
                          • angoulene Re: dalej w tym samym tonie 07.01.04, 14:00
                            Gość portalu: tyciarek napisał(a):

                            > najwiekszy słoń boi się najmniejszej myszy.
                            > co wcale nie znaczy,ze boi sie lwa !!

                            slon myszy - moze i tak
                            ale nie kazdy facet siedzi u zony pod pantoflem, tyciarku, choc wiem, ze TOBIE
                            pewno trudno w to uwierzyc.
                            • Gość: tyciarek Re: dalej w tym samym tonie IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.INTELINK.pl 07.01.04, 14:03
                              to nie jest najlepszy wątek na pyskówkę z głupizną.
                              • angoulene Re: dalej w tym samym tonie 07.01.04, 14:27
                                szkoda, ze nie wpadles na to w innych watkach (mowie o tych powaznych)

                                ale masz racje. nie pyskujmy tu.
                                zreszta i tak musze spada. od razu ;)

                                pozwol tym kobietom si bac. nie mialy wplywu na wyjazd mezow, nie mozesz
                                obarczac ich wina za wyjazd mezow ylko dlatego, ze nie przylozyly im patelnia.
                                oni wyjechali, a one niech sie spotykaja i nawzajem wspieraja. coz w tym zlego?
                                a jesli tobie w drodze po bulki i mleko spadlaby na glowe cegla, wina za to
                                nalezaloby obarcyc zone, bo przeciez mogla isc sama?
                                bye
    • Gość: henio56 Re:Ten klecha zastąpił prezydenta ? IP: *.comnet.krakow.pl 07.01.04, 13:49
      Pięknie, w świeckim kraju duchowni reprezentują rząd. Jakim prawem kapelani
      otrzymali wysokie stopnie i etaty oficerskie.Swoja posługe powinni nieść
      bezinteresownie.Będąc w wojsku nie mogłem przetrawić politruków ale oni chociaż
      mieli jakieś pojęcie o wojsku, a kapelan ? darmozjad. Chyba bym żle skończył.
      Nigdy nie pozwoliłbym synowi służyć w takim wojsku.
      • Gość: [B]B Re:Ten klecha zastąpił prezydenta ? IP: *.era.pl 07.01.04, 14:18
        > Nigdy nie pozwoliłbym synowi służyć w takim wojsku.

        To jest Twoj problem.

        Poza tym co to za chlopak, ktory idzie do wojska i musi tatusia sluchac: isc
        czy nie isc?Krzywdzisz go bedac nadopiekunczym.
        Daj mu troche pomyslec, niech w tym wieku sam podejmnie decyzje.
        Pewna bliska mi kobieta mawiala: "musisz poznac kazdy rodzaj kobiety.Bedziesz
        wiedzial co dobre a co zle"
        Analogia nasuwa sie sama.

        A z drugiej strony:
        nie kaz mu rowniez po zawale do spzitala jechac - bo kaplica i kaplani pietro
        nizej.
        Paranaoja jakas.
        • Gość: henio56 Re:Ten klecha zastąpił prezydenta ? IP: *.comnet.krakow.pl 07.01.04, 17:07
          aleś pusty,do Iraku jadą na siłę.
          • angoulene Re:Ten klecha zastąpił prezydenta ? 07.01.04, 19:07

            Gość portalu: tyciarek napisał(a):
            > a poza tym wybacz satorze, byłem trochę zajęty,a wątek taki ciekawy,patrzyłem
            > jednym okiem tu,drugim w swoją robotę i wielu rzeczy nie zauwazyłem.i tu i
            > tam :-)
            > chocby tego,ze opisujesz swój przypadek,a jaka tak znieczulica...
            > ajajajaj.
            > wybacz.


            a pisze to po tym, jak odpisal na post, w ktorym sator pisze, ze jego byla zona
            jedzie do iraku. ba, tyciarek cytuje fragmenty tego postu. a dokladniej z jego
            ostatniego punktu, czyli poczatek, w ktorym sator mowi o bylej zonie - tyciarek
            czytal


            corpus delicti:
            *******************************************************************************
            POST SATORA:


            • Glos od krewnego zolnierza

            Przeczytaj komentowany artykuł »
            sator_arepo 07.01.2004 13:16 odpowiedz na list odpowiedz cytując


            Pare słow od czlowieka, ktory bedzie za pare dni kogos zegnal.

            Jestem eks-mezem zolnierza. Moja byla zona pod koniec stycznia wyrusza do iraku
            w drugiej zmianie. Bede ja zegnal razem z nasza corka.
            (...)
            5. Na marginesie smierci starszego szeregowego, o ktorej w internecie ludzie
            wypisuja potworne bzdury, pare uwag:
            - nie byl zolnierzem sluzby zasadniczej, ale nadterminowym kontraktowym. Ci z
            zasadniczej nie maja szans jechac - zaden dowodca tez nie ryzykowalby wysylka
            zoltodzioba. Sa juz po zasadniczej i wiedza co to sluzba.
            - rosmieszajaca internautow ''glupota polskich zolnierzy nie umiejacych czyscic
            broni'' moze chyba inaczej wyglada, gdy porownac ile razy ciagu calej sluzby w
            polskich koszarach czyszcza bron zolnierze wychodzacy tylko na warte raz na
            pare tygodni (w klimacie umiarkowanym), a ile razy robia to samo w kompanii
            transportowej prowadzacej dzien w dzien konwoje w otoczeniu pustynnym. To niebo
            a ziemia. Przy tej monstrualnej ilosci rozkladania, pucowania, skladania i
            przeladowywania automatow przypadkowy wystrzal jest nie do uniknienia. Nie
            powinno byc na jegi linii zolnierza - prawda. Ale rutyna oslabiajaca nawyki
            bezpieczenstwa trudna byla do unikniecia przy tak intensywnej sluzbie.

            ********************************************************************************
            A TU TYCIAREK KOMENTUJE I CYTUJE POST, KTOREGO NIE CZYTAL:

            • Re: Glos od krewnego zolnierza IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.INTELINK.pl

            Przeczytaj komentowany artykuł »
            Gość: tyciarek 07.01.2004 13:33 odpowiedz na list odpowiedz cytując


            mój czarno-biały sposób myslenia nie pozwala mi pojąć


            > 3. Szkoda, ze zal rodzin wobec rozstania jest tu traktowany jak zalosne
            > uskarzanie sie podczas gdy ''wiedzialy kogo biora za meza''. Jedno z drugim
            nie

            -nie podpisuję się.


            Jest dowodem raczej odwagi niz ''pazernosci''
            > wmawianej zolnierzom przez tych, ktorzy ulegaja magii dolarow wyplacanych za
            > pobyt.

            -zgadza się.
            szczególny nacisk na "raczej".

            4. ''Ochotniczy'' wyjazd wiekszej czesci ludzi w kontyngencie jest mocno
            > dyskusyjny. Czesc - glownie mlodsi, bez rodzin - faktycznie jedzie, bo wie,
            ze
            > szybciej zrobia po powrocie kariere.

            -pretekst do tego co wyżej napisano, co ja przytoczyłem i z czym sie zgodziłem.
            czym jest bowiem strach o utratę stanowiska wobec strachu o utratę zycia ?


            > - rosmieszajaca internautow ''glupota polskich zolnierzy nie umiejacych
            czyscic
            >
            > broni'' moze chyba inaczej wyglada, gdy porownac ile razy ciagu calej sluzby
            w polskich koszarach czyszcza bron zolnierze wychodzacy tylko na warte raz na

            - to prawda. chłopcy sie po prostu (podobno )głupio zabawiali, w sposób jaki
            jest popularny w wojsku. bajka sprzedana mediom jest po to by nie robić kuku
            rodzinie.
            kto oglądał Krolla ten moze podejrzewać o co chodzi.


            ********************************************************************************

            taaak...
            tyciarek stara sie w ten nieudolny sposob wybielic, klamiac w zywe oczy.
            gratuluje, satorze, adwersarza.
            pozdrawiam i mam nadzieje, ze matka Twojego dziecka za pol roku przyita Was
            szczerze mowic, do dzis mialam podobne jak wiekszosc internautow zdanie na
            temat pobudek zolnierzy, ktorzy jada do iraku. przedstawiles mi to z inej
            strony, takze tej formalnej. przepraszm za ta wyprawde w cieple kraje :)
            pzdr

            ps
            genialnie zalawiles tyciarka, wil sie jk piskorz, a na koniec osmieszyl
            nieudolna proba klamstwa
          • Gość: [B]B Re:Ten klecha zastąpił prezydenta ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.04, 20:51
            Taa...
            mam teraz ciekawsze zajecie, niz komentowac twoja merytoryczna i dojrzala
            wypowiedz
            Twoje zdrowie Krakusie
            BzT
    • ivica Sorry Satorze.... 08.01.04, 00:16
      ....ale akurat twoje wypowiedzi w tym watka sa cholernie patetyczne......za bardzo..... Ostatnio jak widzialem taki patetyzm to w Powrocie króla.... powiem tak ,... przesadzili


      rozumie twoje podejscie emocjonalne....ale za duzo patetyzmu


      pzdr.
      • Gość: tyciarek to jeszcze raz IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.f.INTELINK.pl 08.01.04, 01:12
        poniewaz qci miała orgazm dwa razy, to i ja dwa razy go skomentuję:


        droga słodka qci .przydałoby ci sie,by ktos ci związał naprawdę rękawy na
        plecach.
        zaoszczedziłby ci potu, uniesienia.
        a tak oczęta bielmem zaszły.
        mam nadzieję,ze chociaż wypociłas parę gramów z pupy.
        byłaby to jedyna sensowna korzysc z tego histerycznego wrzasku.




        no dobrze,wrócmy więc jeszcze raz:

        sator napisał:
        Glos od krewnego zolnierza

        Przeczytaj komentowany artykuł »
        sator_arepo 07.01.2004 13:16 odpowiedz na list


        Pare słow od czlowieka, ktory bedzie za pare dni kogos zegnal.
        Jestem eks-mezem zolnierza. Moja byla zona pod koniec stycznia wyrusza do
        iraku w drugiej zmianie. Bede ja zegnal razem z nasza corka.


        -tak napisał. ponieważ- jak ja już pisałem- patrzyłem jednym okiem, nie
        przeczytałem tego fragmentu zbyt dokładnie.
        autor: sator. tytuł -trzecia osoba liczby pojedynczej.
        wstep:
        "Pare słow od czlowieka, ktory bedzie za pare dni kogos zegnal."

        takze trzecia osoba liczby pojedynczej. pomyslałem,ze sator cytuje czyjas
        wypowiedz. wystarczy by po "zegnal" zobaczyć dwukropek i dramat dla qczi
        gotowy.

        łolaboga jakaz ona spragniona moich potknięc :-)
        to się potknąłem i wytłumaczyłem.
        przeprosiłem.
        ale nie, głupiutka siksa wie lepiej.
        historia sie powtarza.
        znowu ta żenująca, denna panna wie lepiej co pomyslałem.


        po wtóre, nie bardzo wiem na czym miałoby polegać moje wybielenie się ?
        przecież z niczego- poza paskudną formą przekazu- sie nie wycofałem.
        znowu jakas wizja ?
        nie przeprosiłem za to, co myslę, tylko za to jak to wyraziłem.
      • sator_arepo Re: Sorry Satorze.... 08.01.04, 12:09
        ivica napisał:
        > ....ale akurat twoje wypowiedzi w tym watka sa cholernie patetyczne......za
        > bardzo..... Ostatnio jak widzialem taki patetyzm to w Powrocie króla....
        > rozumie twoje podejscie emocjonalne....ale za duzo patetyzmu
        > pzdr.

        Patosu, Ivico. Do ''patetyzmu'' sie nie przyznam :-)
        Masz oczywiscie racje - duzo w tym patosu. Choc nie uznam za sluszne
        sformulowania ''za duzo''. By byc w zgodzie z soba musialem tego patosu uzyc
        wlasnie tyle.

        Wyjasnic moge to tak:
        1.- jestem smierdzacym leniem i rzadko mi sie chce pisac na forum, choc czytam
        je nalogowo; zabieram glos dopiero wtedy jak juz sie we mnie wszystko rusza. A
        taki stan nie sprzyja chlodnej wypowiedzi. Wiec zarowno moje debaty z
        tyciarkiem czy Ispanem o bydgoskiej urbanistyce, czy polemiki w sprawach polsko-
        niemieckich, lub inne kwestie patriotyczne - wszedzie tam wypowiadalem sie
        patetycznie. Tak juz mam, sorry :-) jedni pisza tu wylacznie poetycko, inni
        wylacznie brutalnie, a ja z reguly patetycznie :-)

        2.- Wiekszosc wypowiedzi poprzedzajacych moj post, w tym oczywiscie tyciarka,
        mialy tonacje frywolno/luzacko/lekcewazącą. Moj patos jest też wynikiem
        przeciwwagi. O ile moze byc go Twoim zdaniem za wiele w moich postach na temat
        wojny/rozstan/rodzinnych trosk/ryzyka to chyba przyznasz tez, ze co najmniej
        rownie nieprzystajace do tego tematu byly protekcjonalne wypowiedzi
        typu ''wiemy po co jadą'' ''ryzykują dla kasy, wiec niech nie marudza'' ''nie
        bylo sie pchac na ochotnika'' czy ''kto widzial filmy, wie jak sie glupio
        zabawiają''.
        Nie mialem i nadal nie mam ochoty polemizowac w tym temacie dostosowujac swoja
        tonacje do beztroski tych, co nie tylko nie wiedza jak sprawy sie maja (to nie
        zarzut - skad maja wiedziec bedac spoza srodowiska) ale - i to juz jest zarzut -
        wbrew swojej niewiedzy twierdza, ze wiedza najlepiej co siedzi w sercach, czy
        myslach wyjezdzajacych.

        Pozdrawiam oczywiscie wzajemnie i serdecznie
        • Gość: tyciarek Re: Sorry Satorze.... IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.INTELINK.pl 08.01.04, 12:18
          > 1.- jestem smierdzacym leniem i rzadko mi sie chce pisac na forum, choc
          czytam
          > je nalogowo; zabieram glos dopiero wtedy jak juz sie we mnie wszystko rusza.

          -dziekuję,dziękuję :-)


          >inni wylacznie brutalnie, a ja z reguly patetycznie :-)

          -dziekuję,dziękuję :-)

          ja moze przypomnę z czym ja zacząłem tutaj polemikę:

          "Człowieku! Jaki wybór mają te kobiety? Owszem wiedziały za kogo wychodzą,ale
          czy X lat temu mogły przewidzieć,że doczekaja tak trudnych czasów na świecie?
          Przeciez Ci żołnierze tez sa ludzmi bardzo mocno to przezywajacymi.To jest ich
          praca!Szkoda tylko, ze zamiast wsparcia od wszystkich, którzy chociaz troche
          to rozumieja atakowani są (wraz z rodzinami) bezdusznością innych. To jest
          wstretne."...Przeżyj to sam...."

          -a szczególnie chodzi o fragment o wsparciu i bezduszności.
          no przy takich zarzutach wobec "potencjalnego mnie" trudno zachować powagę.
          • sator_arepo Re: Sorry Satorze.... 08.01.04, 12:38
            Gość portalu: tyciarek napisał(a):

            > ja moze przypomnę z czym ja zacząłem tutaj polemikę:
            >
            > "Człowieku! Jaki wybór mają te kobiety? Owszem wiedziały za kogo wychodzą,ale
            > czy X lat temu mogły przewidzieć,że doczekaja tak trudnych czasów na świecie?
            > Przeciez Ci żołnierze tez sa ludzmi bardzo mocno to przezywajacymi.To jest
            ich
            > praca!Szkoda tylko, ze zamiast wsparcia od wszystkich, którzy chociaz troche
            > to rozumieja atakowani są (wraz z rodzinami) bezdusznością innych. To jest
            > wstretne."...Przeżyj to sam...."

            Wiesz, post nizej od tego jest inny apel: nie o wsparcie a juz tylko o to, by
            po prostu nie dokopywac rodzinom, ktore zostaly w kraju i nie podgrzewac zlej
            atmosfery zlosliwa satysfakcja typu ''dobrze im tak''.
            I - co pewnie zauwazyles - sam tez te druga postawe prezentowalem.

            Zarazem jednak przyznaje, ze gdybysmy byli innym krajem i innym narodem, nie
            czerpiacym tak monstrualnej radochy z tego, ze komus jest z czyms zle, to
            oczywiscie chetnie przyjmowalbym takie narodowe gesty jakie weszly chocby do
            amerykanskiej tradycji - zolte kokardki ''oczekiwania na naszych chlopcow'' na
            ubraniach, nawet na drzewach. Czy chocby to co wynika z kilkuset lat
            brytyjskiego parlamentaryzmu: opozycja walczyla jak lew przeciw wyslaniu wojsk,
            ale gdy juz sie tam znalazly, to wszyscy z jednakowa troska mowia o ich
            pobycie, bezpieczenstwie i sluzbie.
            No, ale takich maksymalnych postulatow nie mam odwagi w Polsce glosic, wiec
            tylko sformuluje ten prosty wniosek, nieobcy - jak wiem - innym rodzinom
            czlonkow PKW: dajcie nam w spokoju smucic sie rozstaniem; nie pogarszajcie go
            wyssanymi z palca zarzutami pod adresem naszym i naszych krewnych-zolnierzy.
            Nie macie prawa w naszym imieniu przeliczac zycia naszych bliskich na dolary.

            Nie wspieracie, nie popieracie, nie przezywacie, nie czujecie naszego bolu -
            wasza sprawa.
            Nawet jesli nami gardzicie czy lekcewazycie - tez wasza sprawa, dopoki chowacie
            te emocje dla siebie. Ale nie dokladajcie - publicznym okazywaniem - swojej
            wzgardy czy lekcewazenia do naszego smutku i niepokoju.
            Tyle.

            Pa, pa
            Pozdrawiam ciepło
            • tyciarek Re: Sorry Satorze.... 08.01.04, 13:07
              sator_arepo napisał:


              > Wiesz, post nizej od tego jest inny apel: nie o wsparcie a juz tylko o to,
              by po prostu nie dokopywac rodzinom, ktore zostaly w kraju i nie podgrzewac
              zlej atmosfery zlosliwa satysfakcja typu ''dobrze im tak''.

              -hmm. nie pamiętam tutaj takiej osoby.

              > I - co pewnie zauwazyles - sam tez te druga postawe prezentowalem.

              -tak

              > Zarazem jednak przyznaje, ze gdybysmy byli innym krajem i innym narodem, nie
              > czerpiacym tak monstrualnej radochy z tego, ze komus jest z czyms zle, to
              > oczywiscie chetnie przyjmowalbym takie narodowe gesty jakie weszly chocby do
              > amerykanskiej tradycji - zolte kokardki ''oczekiwania na naszych chlopcow''
              na
              > ubraniach, nawet na drzewach. Czy chocby to co wynika z kilkuset lat
              > brytyjskiego parlamentaryzmu: opozycja walczyla jak lew przeciw wyslaniu
              wojsk,
              >
              > ale gdy juz sie tam znalazly, to wszyscy z jednakowa troska mowia o ich
              > pobycie, bezpieczenstwie i sluzbie.
              > No, ale takich maksymalnych postulatow nie mam odwagi w Polsce glosic, wiec
              > tylko sformuluje ten prosty wniosek, nieobcy - jak wiem - innym rodzinom
              > czlonkow PKW: dajcie nam w spokoju smucic sie rozstaniem; nie pogarszajcie
              go
              > wyssanymi z palca zarzutami pod adresem naszym i naszych krewnych-zolnierzy.
              > Nie macie prawa w naszym imieniu przeliczac zycia naszych bliskich na dolary.

              - jezeli to odniesienie do tego którejs z wypowiedzi tego wątku, to jestem
              szczerze zaskoczony.

              w kazdym razie moja postawa jest zgoła inna:
              chcieliscie to macie, odpiórkujcie się od mojego współczucia i jego
              braku .proszę nie nazywać mojej postawy "atakiem bezduszności".
              nie czuję bym kogokolwiek atakował.
              natomiast wymaganie ode mnie współczucia- to już jest atak. atak na mnie.

              i żeby nie było niedomówień.
              nie cieszę się z nieszczescia rodzin.
              zakładam jednak ,ze decyzje podejmowali ludzie dorosli, dojrzali,zdrowi
              psychicznie.odpowiedzialni za swoje decyzje.


              i nie wierze,ze zony nie miały tutaj nic do powiedzenia.


              > Nie wspieracie, nie popieracie, nie przezywacie, nie czujecie naszego bolu -
              > wasza sprawa.
              > Nawet jesli nami gardzicie czy lekcewazycie - tez wasza sprawa, dopoki
              chowacie te emocje dla siebie. Ale nie dokladajcie - publicznym okazywaniem -
              swojej wzgardy czy lekcewazenia do naszego smutku i niepokoju.

              -cały czas mam wrażenie,ze komentujesz fakty jakie nie zaistniały w tym wątku.
              szkoda, bo forma wypowiedzi zahacza bezposednio o mnie,a ja nie bardzo wiem
              o co chodzi z tym lekceważeniem,wzgardą...



              • sator_arepo Re: Sorry Satorze.... 08.01.04, 13:16
                tyciarek napisała:
                > -hmm. nie pamiętam tutaj takiej osoby.

                Moja pomylka. Chodzi nie o post nizej, a wyzej - post pierwszej ''zony
                zolnierza'' z godz. 8.08


                > - jezeli to odniesienie do tego którejs z wypowiedzi tego wątku, to jestem
                > szczerze zaskoczony.
                > -cały czas mam wrażenie,ze komentujesz fakty jakie nie zaistniały w tym wątku.
                > szkoda, bo forma wypowiedzi zahacza bezposednio o mnie,a ja nie bardzo wiem
                > o co chodzi z tym lekceważeniem,wzgardą...

                Dokladnie tak. To nie komentarz do Ciebie, tylko objasnienie postawy
                uksztalowanej w ogniu innych podobnych rozmow czy zarzutow.
                Forma zahacza o Ciebie, bo od odpowiedzi do Ciebie zaczalem ten wywod. Ale
                oczywiscie dalszy jego tok nie wiaze sie bezposrednio z Twoimi sformulowaniami.
                Nie pochlebiaj sobie, ze to tylko za twoja sprawa sie we mnie wszystko rusza :-)
                Ruszalo sie juz wczesniej, a dopiero po Tobie korek wytrzelil :-)
        • ivica kwoli ścislości :)) 08.01.04, 12:30
          sator_arepo napisał:

          > ivica napisał:
          > > ....ale akurat twoje wypowiedzi w tym watka sa cholernie patetyczne......z
          > a
          > > bardzo..... Ostatnio jak widzialem taki patetyzm to w Powrocie króla....
          > > rozumie twoje podejscie emocjonalne....ale za duzo patetyzmu
          > > pzdr.
          >
          > Patosu, Ivico. Do ''patetyzmu'' sie nie przyznam :-)
          > Masz oczywiscie racje - duzo w tym patosu. Choc nie uznam za sluszne
          > sformulowania ''za duzo''. By byc w zgodzie z soba musialem tego patosu uzyc
          > wlasnie tyle.

          patos - nastrój wzniosłości, właściwy rzeczom wielkim, mającym historyczne znaczenie; ton, styl podniosły, poważny; sztuczność, górnolotność, napuszoność (w mowie, piśmie).
          patetyczny - pełen patosu; podniosły, uroczysty.

          www.slownik-online.pl/kopalinski/F347F441BEF8AAC4C125657B006DE063.php
          • ivica Re: kwoli ścislości :)) 08.01.04, 12:49
            oczywiecie gwoli.......
            • wsn Re: kwoli ścislości :)) 08.01.04, 19:52
              tyciarku, jesli faktycznie nie zauwayles, ze sator pisal o sobie, to...
              analfabeta wtorny ciebie
              instrukcja cepa za trudna, jak widac
              bo poniej napisal te, ze z corka na rekach zegnali b. zone wyjezdzajaca do iraku
              • Gość: tyciarek Re: kwoli ścislości :)) IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.INTELINK.pl 08.01.04, 19:59
                to zabawne jak bardzo siebie nie szanujesz.
                doskonale wiesz,jak sie konczą twoje bezsensowne zaczepki, a i tak to robisz.
                wiesz,skoro ciebie to nie boli- mnie tym bardziej :-)
                • Gość: tyciarek Re: kwoli ścislości :)) IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.INTELINK.pl 08.01.04, 20:01
                  ...dalej będę scierał tobą kurze na bydgoskim forum.
                  aż się przetrzesz,albo nie bedzie co już szorować.
                  • wsn Re: kwoli ścislości :)) 08.01.04, 21:23
                    proponuje tyciarku sensowniejsze zajecie, niz czepianie sie mnie
                    chyba, ze sie zakochales
                    takie konskie zaloty... wstyd, wstyd
                    a ja juz mam faceta, wiesz?
                    • Gość: tyciarek Re: kwoli ścislości :)) IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.INTELINK.pl 08.01.04, 21:28
                      czy to dlatego z takim pietyzmem uganiasz sie za mną ?
                      znowu robisz z kogos polewkę ?





























                      znowu będą bęcki.
                      • Gość: tyciarek Re: kwoli ścislości :)) IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.INTELINK.pl 08.01.04, 21:30
                        no to za kolegę.


                        po co mu polewaczka ?



                        popracujmy społecznie .
                        • Gość: tyciarek Re: kwoli ścislości :)) IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.INTELINK.pl 08.01.04, 21:34
                          po co mu bowiem tak prostackie urządzenie jak polewaczka ?

                          niech ma chłopak chociaż wóz strażacki !
                          • wsn Re: kwoli ścislości :)) 09.01.04, 01:13
                            woz strazacki?
                            zawsze to lepsze, niz woz do wozenia zawaosci szamba, do korego mozna by cie
                            porownac
                            wisz, takiego przepelnionego g., ktore co i rusz sie wylewa
Inne wątki na temat:
Pełna wersja