Dodaj do ulubionych

ja do oszołomów nie należę

23.01.04, 19:58
nasłucham się tego wymądrzactwa w tv i w życiu . ekspertem nie jestem ale
swoje mini sukcesy w przewidywalności mam . dwa lata temu jako jedyny w całej
Bydgoszczy brałem kredyt w złotówkach - doradca w banku ( po bankowości-
pochwalił się ) odradzał - "wszyscy biorą walutowe"- mówił .
znam osobiście ekonomistę , który wziął kredyt w euro - ups , znałem-
wyzwał mnie też od laików .

dzisiaj spokojnie śpię - dostałem liścik z banku . znowu niższe oprocentowanie
6,72% . w euro nawet na "0%" by się nie opłacało .

może laik , jak mówią , ale na tym nie straciłem - może dlatego
że brak mi wiedzy "ekspertów" .

o innym przykładzie o swoich kłopotach na egzaminie z ekonomii
już pisałem - "pan kompletnie nie myśli" - powiedział profesor .
"nawet na chłopski rozum , każdy wie że nie pozycza się osobie
niewypłacalnej " - ten IDIOTA postawił 4+ , bo ja nie myślę .
pół roku minęło jak z półek wszystko wymiotło , poszedłem by
poprawił ocenę - nawet palant nie potrafił się przyznać do błędu .
dzisiaj chyba już uczą na ekonomii , że pożyczki biednym krajom
niekoniecznie służyły poprawie ich bytu ?

myśląc na "chłopski rozum" i jak "laik w ekonomii" jakoś przyszłość
wskazuje , że się nie mylę .

gdy wprowadzono reformy ubezpieczeń społecznych , na pierwszy rzut oka wydawał
mi się to kompletny bubel . KTO LICZY EMERYTURY w pktach , kto naśladuje
miernotę gospodarki latynoamerykańskiej ?

dzisiaj z 40mld wpłaconych kwot zainwetowano zaledwie 1% !!!!!!! zwyczajna
kpina. zamiast wprowadzać spekulatywne i ryzykowne systemy argentyńsko-
brazylijskie , należałoby wprowadzić coś na kształt europejski lub
amerykański - wtedy gdy o tym dykutowałem , też byłem "oszołomem" .


oszołomów mamy tu w Polsce 99% . ich oszłomiła tv , media,
politycy i kosciół - ja do nich nie należę .

oszołomieni hasłami , wizjami , obietnicami i mrzonkami
o wielkiej przyszłosci , którą im ktoś podaruje z dobrego
serduszka .
Obserwuj wątek
    • ispan Re: ja do oszołomów nie należę 23.01.04, 20:10
      Jezeli odwolujesz sie do jednego z moich postow, to albo cos
      nadinterpretowales, albo ja palnalem gafe. Nie bylo moim zamiarem Ciebie tak
      nazwac, bo po prostu do oszoloma Ci daleko.
      • unsatisfied6 Re: ja do oszołomów nie należę 23.01.04, 20:18
        ispan napisał:

        > Jezeli odwolujesz sie do jednego z moich postow, to albo cos
        > nadinterpretowales, albo ja palnalem gafe. Nie bylo moim zamiarem Ciebie tak
        > nazwac, bo po prostu do oszoloma Ci daleko.
        ale tak mnie nazwałeś
        • wsn Re: ja do oszołomów nie należę 24.01.04, 00:55
          jesli to prawda, to bylo bardzo niesprawiedliwe. u6 porusza wiele powaznych
          tematow
          spoleczenstwo JEST oszolomione i oglupione przez kosciol (radio maryja to
          sekta) i telewizje (telewizja krzewi glupote, glupote, glupote, mam tego dosc!
          przypomnijcie sobie ta piosenke swiateczna na tvnie - kto jest qrfa odbiorca?
          popatrzcie na klan i te inne badziewiaste telenowele kurfa! to jest oglupianie
          ludzi).
          u6 patrzy poza tym. nie ufa temu, co podaja media. i ma racje, w wielu
          przypadkach.
          • unsatisfied6 Re: ja do oszołomów nie należę 24.01.04, 18:28
            wsn napisała:

            > jesli to prawda, to bylo bardzo niesprawiedliwe. u6 porusza wiele powaznych
            > tematow
            > spoleczenstwo JEST oszolomione i oglupione przez kosciol (radio maryja to
            > sekta) i telewizje (telewizja krzewi glupote, glupote, glupote, mam tego
            dosc!
            > przypomnijcie sobie ta piosenke swiateczna na tvnie - kto jest qrfa odbiorca?
            > popatrzcie na klan i te inne badziewiaste telenowele kurfa! to jest
            oglupianie
            > ludzi).
            > u6 patrzy poza tym. nie ufa temu, co podaja media. i ma racje, w wielu
            > przypadkach.
          • unsatisfied6 zasadniczy problem 24.01.04, 18:34
            wsn napisała:

            > jesli to prawda, to bylo bardzo niesprawiedliwe. u6 porusza wiele powaznych
            > tematow
            > spoleczenstwo JEST oszolomione i oglupione przez kosciol (radio maryja to
            > sekta) i telewizje (telewizja krzewi glupote, glupote, glupote, mam tego
            dosc!
            > przypomnijcie sobie ta piosenke swiateczna na tvnie - kto jest qrfa odbiorca?
            > popatrzcie na klan i te inne badziewiaste telenowele kurfa! to jest
            oglupianie
            > ludzi).
            > u6 patrzy poza tym. nie ufa temu, co podaja media. i ma racje, w wielu
            > przypadkach.
            zasadniczy problem polega na tym , że jesli ktoś myśli inaczej niż
            wg ustalonego szablonu , jest nazywany oszołomem nawet jeśli
            ma rację - skutek totalnego klerykalno poskomunistycznego oszołomienia
            społeczaństwa.
            • ispan Re: zasadniczy problem 24.01.04, 23:40
              > zasadniczy problem polega na tym , że jesli ktoś myśli inaczej niż
              > wg ustalonego szablonu , jest nazywany oszołomem nawet jeśli
              > ma rację - skutek totalnego klerykalno poskomunistycznego oszołomienia
              > społeczaństwa.
              >
              Rozumiem, ze to sie odnosi do mnie. Wielkie dzieki, swiatla na mnie teraz
              prosze...
              Wez sie czlowieku w garsc, jak chcesz osiagnac cos w zyciu patrzac na nie w
              tak pesymistyczny sposob? Moze to co masz juz Ci wystarczy? Moze ten tok
              myslenia przyslania Ci horyzont Twoich mozliwosci? I przyslania horyzont
              mozliwosci Twojej coreczki? Nigdy by nie osiagnal to co osiagnalem myslac i
              dzialajac w taki sposob jak Ty.
              Nie wiem czy dla mnie bardziej powaznym problemem jest oszolomienie
              spoleczenstwa, czy tez jego malkontenctwo. Nie popadaj w skrajnosci:)
              pozdrawiam
              • unsatisfied6 wiem , że tego co ty nie osiągnę 25.01.04, 12:56
                ispan napisał:
                > Moze ten tok
                > myslenia przyslania Ci horyzont Twoich mozliwosci? I przyslania horyzont
                > mozliwosci Twojej coreczki? Nigdy by nie osiagnal to co osiagnalem myslac i
                > dzialajac w taki sposob jak Ty.

                przyzwoitość i wykształcenie są oceniane i formowane zwłaszczasza przez
                środowisko , w którym żyjemy .wbrew ogólnej opinii oznaczją różne zelety w
                różnych środowiskach . te pojęcia co innego oznaczają w USA ,
                a co innego w Polsce .

                w Polsce od dziecka jesteśmy przystosowywani do naszych norm -
                naszej "normalności ". nie wiem ,czy pamiętacie swoje poglądy sprzed np. 10
                lat . wiele osób rozmawiało ze mną pytając mnie jak było w stanach .
                wszyscy z rozmówców nie wierzyli , że w amerykańskiej szkole uczeń nie ściąga .
                w ich słownictwie (USA)ściągać , znaczy tyle samo co oszukiwać ( "cheat" ) . w
                naszej świadomości i praktyce umiejętność ściągania jest
                niemalże konieczna by uzyskać pełne wykształcenie . powiem więcej , jest to
                umiejetność konieczna do uzyskania sukcesu w życiu dorosłym .

                w szkole podstawowej miałem nauczycielkę , którą wszyscy uczniowie szanowali -
                pani M . była wspaniałym pedgogiem i wiele poświęcała czasu i energii uczniom -
                była dla nich jak matka .też ją lubiłem ale gdy powiedziała na wspólnym
                spotkaniu z dziećmi i rodzicami , że dzieci muszą
                się nauczyć ściągać , by móc odpowiednio przystosować się do życia , zacząłem
                ją tylko tolerować .mój szacunek znikł . nie potrafiłem tego zaakceptować .
                było to dla mnie czymś nieprzyzwoitym ,nieuczciwym . oczywiście dawałem innym
                ściągać , bo by mnie inni uczniowie znienawidzili ,jednakże sam nigdy nie
                ściągałem . nie zdajecie sobie sprawy , jak to jest - patrzyłem na
                swoich kumpli z pewnym niesmakiem , jak walczyli o oceny - ściąganie ,
                targowanie sięz nauczycielem , wazelina .

                teraz z perpektywy czasu i doświadczeń ta nauczycielka odzyskała moją
                sympatię . ONA MIAŁARACJĘ - osoba , która tego nie przyjmie do świdomości lub
                nie zastosuje w praktyce ( świadomie czy nie ) nie jest odpowiednio
                przygotowana do życia dorosłego . bez gotowców , bez wazeliny
                bez układów , to tylko przetrwanie . uzyskanie dyplomu uniwersytetu jest
                niemożliwe .

                w siódmej klasie szkoły podstwawej miałem prawie same tróje ( szkoła
                artystyczna ) , choć w pierwszych latach byłem prymsem .to dlatego, że ojciec
                był kierownikiem w rzeźni . później go wyrzucili z pracy -
                nie wiem dlaczego , może nie w pełni przystosowany do dorosłego życia . coś tam
                wspominał ,że nie potrafił upchnąć bokiem ton mięsa . ja ponadto nie należałem
                do "miłych" dzieci . bez układów w rzeźni bez wazeliny i bez gotowców oceny
                spadły do średniej prawie 3 . byłem doskonałym materiałem do zawodówki - nawet
                nie marzyłem o liceum i kompletnie nie zdawałem sobie
                sprawy z tego , że jestem dobry w matematyce . tylko przypadek sprawił , że
                pewien nauczyciel szukał talentów w różnych szkołach do swojej klasy w liceum .
                jego test zrobiłem w kilka minut .później jakieś zawody matematyczne , I
                miejsce i raptownie średnia pięć . została tylko zła ocena
                ze sprawowania . pomymyślicie , że byłem jakimś huliganem ? nie - nawet nie
                potrafiłem się bić .

                na sporty obronne zapisałem się dopiero po incydencie z koleżką , który mnie
                uderzył bez żadnej przyczyny i zaproponował "spotkanie" po lekcjach .
                przyjąłem . mięśniak walił we mnie jak w worek treningowy . ja za każdym razem
                wstawałem . czułem krew w ustach , czułem jakieś nieprzyjemne , chore ciepłe
                uczucie . dopiero , jak tamten zaczął mnie kopać gdy próbawałem za kolejnym
                razem znowu stanąć na nogi , inny kolega przerwał jatkę .

                chciałem się zemścić , chciałem pewnego dnia mu oddać - zacząłem treningi . nie
                chodziło mi o ból który mi zadał , ale o upokorzenie . lecz po dwóch może
                latach , gdy już ten mięśniak nie miałby najmniejszych szans , było mi go żal i
                odpouściłem sobie .

                mięśniak był wzorowym uczniem , ja miałem sprawowanie zawsze obniżone .
                mięśniak ,oprócz tego niesamowita wazelina zaszedł bardzo wysoko - bym się
                nieźle naraził gdybym napisał kim jest - teraz ja nie mam najmniejszych szans .

                studiów w Polsce bym nie zaliczył - kompletnie nie umiem ściagać i nie było
                probelmu z przedmiotami gdzie mogłem wyprowadzić i zrozumieć wzory - nie
                rajcowało mnie podstawianie do wzoru , który jest dla mnie kompletną magią i
                wkuwanie na pamięć jakiś miernych i kompletnie nieczytelnych wypocin
                akademickich .nie potrafiłem robić sprawzdań z laborki wg tego "co ma wyjść jak
                w skrypcie" .na szczęście , w stanach tego mi nie kazali .
                • ispan nieprawda 25.01.04, 18:22
                  Zapomniales, ze nie ma rzeczy niemozliwych do osiagniecia:))) Wszystko trudna i
                  uczciwa praca mozna w koncu osiagnac. Nie jest tak jak piszesz, ze bez
                  wazeliniarstwa w zyciu nic sie nie osiagnie. Trzeba sie tylko trzymac swoich
                  idealow i nie poddawac zwatpieniu. Nagroda predzej czy pozniej przyjdzie.
                  A gdzie sie podzialy Twoje idealy? Moze czas je jakos odkurzyc zaczac na nowo
                  wdrazac?
                  ;)

                  p.s. nigdy krokiem do osiagniecia czegos w moim zyciu bylo wazeliniarstwo.
                  Uciekam od tego jak najdalej, a mimo to wszystko co planuje i do czego daze w
                  zyciu zawodowym i prywatnym jakos sie udaje. Wiec glowa do gory, zycie nie jest
                  az tak denne i beznadziejne!!!
                • ispan nieprawda 25.01.04, 18:22
                  Zapomniales, ze nie ma rzeczy niemozliwych do osiagniecia:))) Wszystko trudna i
                  uczciwa praca mozna w koncu osiagnac. Nie jest tak jak piszesz, ze bez
                  wazeliniarstwa w zyciu nic sie nie osiagnie. Trzeba sie tylko trzymac swoich
                  idealow i nie poddawac zwatpieniu. Nagroda predzej czy pozniej przyjdzie.
                  A gdzie sie podzialy Twoje idealy? Moze czas je jakos odkurzyc zaczac na nowo
                  wdrazac?
                  ;)

                  p.s. nigdy krokiem do osiagniecia czegos w moim zyciu bylo wazeliniarstwo.
                  Uciekam od tego jak najdalej, a mimo to wszystko co planuje i do czego daze w
                  zyciu zawodowym i prywatnym jakos sie udaje. Wiec glowa do gory, zycie nie jest
                  az tak denne i beznadziejne!!!
                • ispan nieprawda 25.01.04, 18:22
                  Zapomniales, ze nie ma rzeczy niemozliwych do osiagniecia:))) Wszystko trudna i
                  uczciwa praca mozna w koncu osiagnac. Nie jest tak jak piszesz, ze bez
                  wazeliniarstwa w zyciu nic sie nie osiagnie. Trzeba sie tylko trzymac swoich
                  idealow i nie poddawac zwatpieniu. Nagroda predzej czy pozniej przyjdzie.
                  A gdzie sie podzialy Twoje idealy? Moze czas je jakos odkurzyc zaczac na nowo
                  wdrazac?
                  ;)

                  p.s. nigdy krokiem do osiagniecia czegos w moim zyciu bylo wazeliniarstwo.
                  Uciekam od tego jak najdalej, a mimo to wszystko co planuje i do czego daze w
                  zyciu zawodowym i prywatnym jakos sie udaje. Wiec glowa do gory, zycie nie jest
                  az tak denne i beznadziejne!!!
                • ispan Re: wiem , że tego co ty nie osiągnę 25.01.04, 18:22
                  Zapomniales, ze nie ma rzeczy niemozliwych do osiagniecia:))) Wszystko trudna i
                  uczciwa praca mozna w koncu osiagnac. Nie jest tak jak piszesz, ze bez
                  wazeliniarstwa w zyciu nic sie nie osiagnie. Trzeba sie tylko trzymac swoich
                  idealow i nie poddawac zwatpieniu. Nagroda predzej czy pozniej przyjdzie.
                  A gdzie sie podzialy Twoje idealy? Moze czas je jakos odkurzyc zaczac na nowo
                  wdrazac?
                  ;)

                  p.s. nigdy krokiem do osiagniecia czegos w moim zyciu bylo wazeliniarstwo.
                  Uciekam od tego jak najdalej, a mimo to wszystko co planuje i do czego daze w
                  zyciu zawodowym i prywatnym jakos sie udaje. Wiec glowa do gory, zycie nie jest
                  az tak denne i beznadziejne!!!
                  • unsatisfied6 nie widzisz tego 25.01.04, 19:25
                    ispan napisał:

                    > Zapomniales, ze nie ma rzeczy niemozliwych do osiagniecia:))) Wszystko trudna
                    i
                    >
                    > uczciwa praca mozna w koncu osiagnac. Nie jest tak jak piszesz, ze bez
                    > wazeliniarstwa w zyciu nic sie nie osiagnie. Trzeba sie tylko trzymac swoich
                    > idealow i nie poddawac zwatpieniu. Nagroda predzej czy pozniej przyjdzie.
                    > A gdzie sie podzialy Twoje idealy? Moze czas je jakos odkurzyc zaczac na nowo
                    > wdrazac?
                    > ;)

                    przecież ty głupoty piszesz . próbowałeś mieć swoje zdanie na uczelni ?
                    wiesz czym się to kończy ? mówię o czyms opratym na własnych przemyśleniach
                    i doswiadczeniach . nawet sprawozdania z laborki nie można było uczciwie
                    i rzetelnie napisać , bo to równało się niezaliczeniu .
                    >
                    > p.s. nigdy krokiem do osiagniecia czegos w moim zyciu bylo wazeliniarstwo.
                    > Uciekam od tego jak najdalej, a mimo to wszystko co planuje i do czego daze w
                    > zyciu zawodowym i prywatnym jakos sie udaje. Wiec glowa do gory, zycie nie
                    jest
                    >
                    > az tak denne i beznadziejne!!!
                    życie jest piękne - moje , twoje - nasze wspólne . lecz w naszych realicah
                    gdzie każdy sobie rzepkę skrobie dla wielu to życie jest niesamowicie ciężkie -
                    nie widzisz tego
                    • Gość: Déjá vu Re: nie widzisz tego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.04, 21:18
                      Nie wszystko musi wygladac i być tak szare, czarne i beznadziejne. W Polsce
                      beee a w swiecie szerokim nie-beee, gdyz oni otwarci a tu regulki, szablony i
                      wara co innego czynic niż reszta (w szkole, pracy, na uczelni...) Posiadanie
                      wlasnego zdania, posiadanie wlasnych pogladow, posiadanie myslenia
                      nieliniowego, malo tego uzywanie tych wszystkich i podejmowanie
                      prob „wbijania klina” w schematy NIE MUSI wcale konczyc się kleska.

                      LECZ czasem (i wypada o tym pamietac) należy zrezygnowac ze swojego zdania,
                      usunac się, by zbyt wysokiej ceny nie zaplacic. TO nie jest tchorzoswto, TO
                      nie jest tez zaprzeczenie swoim pogladom, TO nie jest nasza mala stabilizacja
                      cieplokapciana, TO jest inteligentna sztuka przetrwania zwana pospolicie
                      ugryziem się w jezyk.
                      A poza tym, co chyba najwazniejsze trzeba jeszcze wiedziec CO, do KOGO i JAK
                      się mowi. Nieumiejetnym (np. zbyt brutalnym, zbyt gornolotnym, lub zbyt
                      oczywistym :) argumentem, tonem czy brakiem wyczucia sytuacji można zniszczyc
                      wiele – a glownie, bo o tym ostatnio w tym watku mowa, siebie.

                      No, i jeszcze cos: wypowiadanie swoich racji ma wiecej szans by dotrzec do
                      drugiej osoby, gdy mowione sa z szacunkiem (nawet gdy go nie posiadamy) i
                      poczuciem humoru. A jak dolozyc do tego muzyke, co lagodzi obyczaje, to pelnia
                      sukcesu murowana (to oczywiscie zart).

                      Uklony niedzielne
                      Déjá vu
                      • unsatisfied6 nie wazelina , a komu czadzi? 26.01.04, 18:15
                        Gość portalu: Déjá vu napisał(a):

                        > Nie wszystko musi wygladac i być tak szare, czarne i beznadziejne. W Polsce
                        > beee a w swiecie szerokim nie-beee, gdyz oni otwarci a tu regulki, szablony i
                        > wara co innego czynic niż reszta (w szkole, pracy, na uczelni...) Posiadanie
                        > wlasnego zdania, posiadanie wlasnych pogladow, posiadanie myslenia
                        > nieliniowego, malo tego uzywanie tych wszystkich i podejmowanie
                        > prob „wbijania klina” w schematy NIE MUSI wcale konczyc się kleska
                        > .
                        >
                        > LECZ czasem (i wypada o tym pamietac) należy zrezygnowac ze swojego zdania,
                        > usunac się, by zbyt wysokiej ceny nie zaplacic. TO nie jest tchorzoswto, TO
                        > nie jest tez zaprzeczenie swoim pogladom, TO nie jest nasza mala
                        stabilizacja
                        > cieplokapciana, TO jest inteligentna sztuka przetrwania zwana pospolicie
                        > ugryziem się w jezyk.
                        > A poza tym, co chyba najwazniejsze trzeba jeszcze wiedziec CO, do KOGO i
                        JAK
                        > się mowi. Nieumiejetnym (np. zbyt brutalnym, zbyt gornolotnym, lub zbyt
                        > oczywistym :) argumentem, tonem czy brakiem wyczucia sytuacji można zniszczyc
                        > wiele – a glownie, bo o tym ostatnio w tym watku mowa, siebie.
                        >
                        > No, i jeszcze cos: wypowiadanie swoich racji ma wiecej szans by dotrzec do
                        > drugiej osoby, gdy mowione sa z szacunkiem (nawet gdy go nie posiadamy) i
                        > poczuciem humoru. A jak dolozyc do tego muzyke, co lagodzi obyczaje, to
                        pelnia
                        > sukcesu murowana (to oczywiscie zart).
                        >
                        > Uklony niedzielne
                        > Déjá vu

                        można próbować przez 10 lat - z szacunkiem , ugryźć się w język itd.
                        później ma się tego po prostu dosyć - kto wyrzymałby tyle lat ?

                        jaki można mieć szacunek do osoby , która obarcza mnie
                        krzywdą mojego dziecka mojego dziecka - i tak wykazałem dużo
                        cirpliwosci i dyplomacji nie pisząc , że jest nastepnym dobrym
                        negatywnym przykładem człowieka sukcesu .

                        mówi , że nie wazelina , a komu czadzi ( szprawa szkoły muzycznej ) ,
                        patrszywym układzikom , czy współczuje poszkodowanemu ?

                        rozpisuje się na tematy inicjatyw - z taką etyką jaką reprezentuje
                        potrafię sobie wyobrazić w jaki sposób doszedł do sukcesu .
                        • Gość: Déjá vu Re: nie wazelina , a komu czadzi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.04, 20:56
                          unsatisfied6 napisał:
                          > można próbować przez 10 lat - z szacunkiem , ugryźć się w język itd.
                          > później ma się tego po prostu dosyć - kto wyrzymałby tyle lat ?

                          Dyplomata, człek rozważny i inteligentny - a Tobie przeciez tych cech nie
                          brakuje. Więc? chm...choć można poprzestać na utyskiwaniu i obarczaniu winą.
                          fakt. można. ale raczej bez żadnych korzyści.

                          > jaki można mieć szacunek do osoby , która obarcza mnie
                          > krzywdą mojego dziecka mojego dziecka - i tak wykazałem dużo
                          > cirpliwosci i dyplomacji nie pisząc , że jest nastepnym dobrym
                          > negatywnym przykładem człowieka sukcesu .

                          Nie pisałam o konkretnej sytuacji wątkowej, tylko ogólnie o tym jak nie dać
                          się zwariować, gdy klapkowatość i schemat dookoła a przy tym wyjść na swoje i
                          nadal mieć do siebie szacunek.

                          Moim zdaniem bez wazeliny i uszczerbku na swoich wartościach MOŻNA w życiu
                          osiągnąć wiele.
                          Poza tym, powstaje pytanie: co dla kogo oznacza "być człowiekiem sukcesu".
                          Jeden mając dom piękny, samochód klasy "a", pełne konto i egzotyczne wakacje 2
                          razy w roku - pozostaje nadal skromnym człowiekiem, wrażliwym na to co się
                          dookoła niego dzieje i nijak nie twierdzi, że sukces osiągnął. Po prostu
                          doszedł do tego ciężką, uczciwą pracą i nie widzi powodu by sie tym chełpić. A
                          drugi, co ma inaczej, bo np służbowo lub pokrętnie, nos zadziera, znajomych
                          nie poznaje, myśli, że Pana Boga za nogę złapał i trwać już tak będzie
                          wiecznie. Trzeci sukces swój postrzega w cieple domowym. Czwarty, gdy u
                          schyłku życia zrealizuje swe marzenie, niekoniecznie związane z nakładem
                          środków materialnych...itd

                          Ech, za dużo gadam - sorry
                          ukłony Déjá vu

                          p.s. a czy ktoś nam w ogóle obiecywał, że w życiu będzie lekko :O)))
                          • unsatisfied6 mam pozwolić na to? 26.01.04, 22:20
                            mam pozwolić , by "człowiek sukcesu" wyzywał mnie od oszołomów ,
                            pozwalał sobie na obarczanie mnie winą za porażkę w edukacji
                            muzycznej moich dzieci -

                            nauczycielce można było zadać niewykonalne dla dziecka 8-letniego
                            tempo - ona nie jest niczemu winna -

                            tempo 100 - o cztery lata starsze dziecko grało tę sonatinę
                            w tempie poniżej 90 - wystarczyło na 5 .

                            inne dzieci przysłuchując się utworom były zdziwione - ona gra
                            tak szybko ! a grała już znacznie niższym tempem , niż zadanym
                            przez nauczycielkę .

                            mówi do mnie 8 letnia córka - "tato nie mogłam wsztrzymać paluszków" .

                            może ispan pisze dyplomatycznie - nie dla mnie . dla mnie jest to reakcja
                            chamska i nie zobowiązuje mnie do żadnej "dyplomacji".

                            a tylko dlatego , że ten człowiek sukcesu ma inne zdanie?!!!
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=10227580&a=10227580
                            • Gość: Déjá vu powiem tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 01:07
                              Nie chce sie mieszac sie w Wasze utarczki slowne, ktorych bylo "troche" we
                              wspomnianym watku, ale sam przyznasz, ze obydwaj daliscie niepotrzebnie "do
                              wiwatu". Gdyby wykastrowac te posty z wyzej wspomnianych bylby to ciekawy
                              watek 2-ch przeciwstawnych opinii.
                              Panowie, jestescie inteligentne bestie, wyjasniliscie juz sobie zreszta sporo
                              nt obrzutow, wiec moze spalzujecie i wrocicie do rzetelnych argumentow jak to
                              macie w zwyczaju czynic.
                              Poza tym wszelkie tzw osobiste wycieczki zarowno w zyciu jak i na forum zawsze
                              koncza sie jednako. Wiec po co w ogole zaczynac... (nie lepiej zalozyc na
                              chwile czerwone skarpetki i pogalopowac :))))

                              uklony dla Wszystkich sponad kubka herbaty z sokiem malinowym - mniam, Déjá vu
                              • unsatisfied6 on jest ekonomistą ? 27.01.04, 18:54
                                Gość portalu: Déjá vu napisał(a):

                                > Nie chce sie mieszac sie w Wasze utarczki slowne, ktorych bylo "troche" we
                                > wspomnianym watku, ale sam przyznasz, ze obydwaj daliscie niepotrzebnie "do
                                > wiwatu". Gdyby wykastrowac te posty z wyzej wspomnianych bylby to ciekawy
                                > watek 2-ch przeciwstawnych opinii.
                                > Panowie, jestescie inteligentne bestie, wyjasniliscie juz sobie zreszta sporo
                                > nt obrzutow, wiec moze spalzujecie i wrocicie do rzetelnych argumentow jak
                                to
                                > macie w zwyczaju czynic.

                                my jesteśmy inteligentni? ispan zarzuca mi oszołomstwo , bo twierdzę że
                                taki kurs euro to ryzyko bankructwa kraju - ON JEST EKONOMISTĄ ?
                                mnie nazywa laikiem - dzisiaj w forum profesor ekonomii stwierdził że
                                następny skok 10% oznacza naszą nie wypłacalność
                            • ispan Re: mam pozwolić na to? 27.01.04, 13:39
                              unsatisfied6 napisał:

                              > mam pozwolić , by "człowiek sukcesu" wyzywał mnie od oszołomów ,
                              > pozwalał sobie na obarczanie mnie winą za porażkę w edukacji
                              > muzycznej moich dzieci -


                              Hola! Holaaa! Wstrzymaj wodze, bo sie za daleko zagalopowales.
                              Boje sie cokolwiek do Ciebie pisac, bo we wszystkim doszukujesz sie drugiego,
                              ciemnego dna.
                              Nie nazwalem Cie oszolomem! I nie mialem na mysli kntekstu o ktrorym piszesz w
                              sprawie swoich dzieci!!!
                              Nie znam sprawy Twojego dziecka (dzieci? nawet nie wiedzialem, ze masz wiecej
                              niz jedno), bo nigdy sie nie wczytywalem w Twoje esymistyczne watki. To co
                              mialem na mysli, jest zwykle przekazanie postaw zyciowych przez rodzicow swoim
                              dzieciom.
                              Ale przeciez, zycie jest proste i zle, wiec chamski ispan, palant, ktory
                              niewiadomo co o sobie mysli, chcial wtracic do watku moje dzecko, myslac ze
                              mnie ugodzi (itp.).
                              Powtarzam, sam kreujesz nedzna rzeczywistosc ktora panuje wokol Ciebie. Twoje
                              podejscie, determinuje z gory rzeczywistosc, tak jak zdeterminowalo z gory
                              tresc moich postow.

                              Pozdrawiam
                              • unsatisfied6 g... warta 27.01.04, 18:58
                                ispan napisał:

                                > unsatisfied6 napisał:
                                >
                                > > mam pozwolić , by "człowiek sukcesu" wyzywał mnie od oszołomów ,
                                > > pozwalał sobie na obarczanie mnie winą za porażkę w edukacji
                                > > muzycznej moich dzieci -
                                >
                                >
                                > Hola! Holaaa! Wstrzymaj wodze, bo sie za daleko zagalopowales.
                                > Boje sie cokolwiek do Ciebie pisac, bo we wszystkim doszukujesz sie drugiego,
                                > ciemnego dna.
                                > Nie nazwalem Cie oszolomem! I nie mialem na mysli kntekstu o ktrorym piszesz
                                w
                                > sprawie swoich dzieci!!!
                                > Nie znam sprawy Twojego dziecka (dzieci? nawet nie wiedzialem, ze masz wiecej
                                > niz jedno), bo nigdy sie nie wczytywalem w Twoje esymistyczne watki. To co
                                > mialem na mysli, jest zwykle przekazanie postaw zyciowych przez rodzicow
                                swoim
                                > dzieciom.
                                > Ale przeciez, zycie jest proste i zle, wiec chamski ispan, palant, ktory
                                > niewiadomo co o sobie mysli, chcial wtracic do watku moje dzecko, myslac ze
                                > mnie ugodzi (itp.).
                                > Powtarzam, sam kreujesz nedzna rzeczywistosc ktora panuje wokol Ciebie. Twoje
                                > podejscie, determinuje z gory rzeczywistosc, tak jak zdeterminowalo z gory
                                > tresc moich postow.
                                >
                                > Pozdrawiam

                                zaczęłeś tonem wielkiego eksperta . dzisiaj w forum profesor ekonomii
                                stwierdził , że następne 10% i jesteśmy niewypłacalni -

                                taka ta twoja wiedza ? g.. warta .
                                • ispan Re: g... warta 28.01.04, 16:08
                                  > zaczęłeś tonem wielkiego eksperta . dzisiaj w forum profesor ekonomii
                                  > stwierdził , że następne 10% i jesteśmy niewypłacalni -
                                  >
                                  > taka ta twoja wiedza ? g.. warta .

                                  O co Ci tak dokladnie chodzi? Rzucasz sie jak wsciekla krowa (teraz mozesz to
                                  wziac za obelge).
                                  Przeczytaj dokladnie to co napisalem, a zobaczysz, ze nigdzie nie
                                  usankcjonowalem tego zjawiska. Nie znam dokladnych danych i nie wiem na czym
                                  oparte jest to zalozenie, ze 10% dalszej deprecjacji (o tym chyba piszesz, no
                                  nie?). Takich danych sie nie ocenia na podstawie skrawek informacji.
                                  Polecam kubel zimnej wody na uspokojenie.
                                  Nie poznaje Twojego poziomu. Tez moge napisac, ze jest np. ten poziom g...
                                  warty. I co lepiej Tobie?

                                  Pozdrowienia od gowna wartego pseudointeligenta.
                    • 3245w Re: nie widzisz tego 25.01.04, 23:08
                      Nie zgodzę się z Twoim poglądem na sukces...Teraz żyjemy w zupełnie innym
                      świecie.Masz do wyboru ,albo pogodzisz się z tym albo...(i tak nie masz wyboru)
    • 3245w Re: ja do oszołomów nie należę 25.01.04, 23:16
      Maciej jeszcze wiele przed Tobą więc swoje altruistyczne poglądy możesz
      schować głęboko do kieszeni.a co do sukcesu to najwyższy czas zmienić taktykę
      bo z Twoją daleko nie zajdziesz...
      • unsatisfied6 na samo dno 26.01.04, 18:17
        3245w napisała:

        > Maciej jeszcze wiele przed Tobą więc swoje altruistyczne poglądy możesz
        > schować głęboko do kieszeni.a co do sukcesu to najwyższy czas zmienić taktykę
        > bo z Twoją daleko nie zajdziesz...

        wiem , ale z "naszą tradycyjną taktyką " wszyscy wspólnie zajdziemy na samo dno.
    • 3245w czas na zmiany!!! 25.01.04, 23:17
      Maciej jeszcze wiele przed Tobą więc swoje altruistyczne poglądy możesz
      schować głęboko do kieszeni.a co do sukcesu to najwyższy czas zmienić taktykę
      bo z Twoją daleko nie zajdziesz...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka