Gość: Zenon
IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl
12.02.02, 01:12
Gdzie ja zyje?
Gadamy na tym forum, narzekamy, biadolimy.
I co? Ktos cos robi by NAM lepiej bylo?
Chce napisac o zdarzeniu, ktore wczoraj mialo miejsce.
Przykra historia.
Otoz moj serdeczny kolega oberwal. Niewiele zrobil, poprosil grzecznie by pan
(z krotkimi wlosami i ciemnym za malym ubranku) nie popychal go przy barze.
Ryzykant? Nie, normalnie sie zachowal. Nienormalna byla reakcja duzego pana.
Pobil mi kolege, drugiego zreszta tez o malo co.
Pytam sie niewiasty za barem - dlaczego nie wezwala Policji? I gdzie sa
bramkarze? A Pani mnie rozczula - "No co ty, bedziemy miec w klubie klopoty.
Oni wroca i zdemoluja. Klientow pobija."
CUDOWNIE!
Moj kolega powinien sie czuć WIELKI! Sam jeden ochronil tylu klientow!
Innego kolege skatowali kiedys, powiedzial do duzych "bandyci".
Nie wiadomo dlaczego, bo przeciez nie klamal. Ale sie zdenerwowali.
Przewrotnie powiem - najlepiej dajmy sie wszyscy zastraszyc, potem pobic, a na
koniec ku radosci lysego zdechnijmy skatowani na trawniku przed klubem.
Niezauwazeni.
Co mnie oburza, po co to piszę?
Zdarzenie mialo miejsce w jednej z bydogskich knajp. Sporo ludzi, mila
atmosfera. Az pojawil sie kolo nas pandres. Nagle za barem nastala pustka. Nikt
nie kwapil sie do pomocy, nikt nie zareagowal. W gruncie rzeczy podejrzewam, ze
chyba nikt nawet nie zauwazyl wrzeszczacego duzego pana i wijacego sie z bolu
kolegi.
Znieczulenie, zadnej reakcji.
Smuci mnie to, ze w ramach ochrony wlasnego dupska paluszkiem nikt nie kiwnie.
A dzieki temu potega duzych rosnie w sile.
I tak milo sie skonczylo - mamy wszystkie zeby na miejscu, nie mamy odbitych
nerek, etc.
Czy mozemy cos zrobic? Zmienic?
Prosze pisac! Tu na forum.