15.02.04, 10:19
Samuraj, oczywiscie.
Pierwsze, co nasuwa mi sie, kiedy pomysle o tym filmie, to przefantastyczna
sciezka dzwiekowa. Robi tak olbrzymie wrazenie i tak bardzo potrafi kierowac
uczuciami, ogladajac przesuwajacy sie obraz na ekranie, ze lzy, byc moze
nieswiadomie, lecialy mi strumieniami przez ostatnie 30min filmu.

Pomimo, ze nigdy nie przepadalam za tego typu "klimatami", to owy film
zmienil troche moje zdanie na ten temat.

Nastepnie olbrzymi uklon dla kostiumow - cos cudnownego!

Poczatek jest nieco za bardzo stylizowany na Amerike, moim zdaniem ofc, i
niektore epizody w filmie byly rowniez troche przesaczone "trendy" Stanami,
lecz od mniej wiecej polowy filmu (moze troche wczesniej?) totalnie sie o tym
zapomina. Robi wrazenie, naprawde.

Co wiecej - gwiazdka Holiludu - Tom Cruise, jako tako nawet mnie nie zawiodl,
calkiem niezle odegral te role, choc nie powiem, ze byl na planie najlepszym
aktorem..ale to juz warto zobaczyc.

Polecam goraco, i wlasnie w kinie to zobaczyc.. :)
Obserwuj wątek
    • ivica Re: Ostatni? 15.02.04, 10:22

      ogladalem i rowniez polecam goraco.

      w tym filmie pokazane zostalo to co najwazniejsze w tamtej Japoni: Honor i odwaga.


      Jak czesto obecnemu swiatu tego brakuje.....
    • nortia Cd. ;) 15.02.04, 10:24
      Poza tym fabula filmu porusza dosc ciekawy watek, godny troszke glebszej
      analizy i przemyslen.
      Pomimo, ze dziwnie na poczatku film kojarzyl mi sie z "Braveheart"em, to jednak
      byl diamteralnie inny..
      Problemy, cierpienia, bol, potem honor, wiara, meskosc - to nie takie proste,
      byc tak ot.
      Jesli ktos sie przyjrzy glebiej fabule filmu, nie przecze, ze czegos w nim nie
      zmieni.
      A czasem moze i warto (?).

      W kazdym razie, nie zdradzajac niczego wiecej, polecam raz jeszcze najgorecej
      jak potrafie :)
      • nortia Ivi, ja o tym samym ;)) /ntxt 15.02.04, 10:25

    • Gość: Gall Re: Ostatni - krytyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.04, 08:37
      Każdy ma prawo do indywidualnej oceny i pozwolę sobie z niego skorzystać.

      Film jest straszny i przydługi.

      1. Oglądając grę Toma nie mogłem się doczekać, kiedy się wreszcie rozpłacze.
      Cały czas jego twarz przedstawiała wyraz tuż przed eksplozją łez.
      2. Wszyscy japończycy są mało japońscy, a tacy jacyś ...........
      zamerykanizowani. Zatem podstawowa idea filmu, który miał ukazać ostatnie
      resztki japońskiej tradycji samurajów w obliczu nadchodzących zmian, legła w
      gruzach. Film wygląda żałośnie, gdy porówna się go z produkcją czystą japońską,
      a szczególnie tak wybitną jak "Siedmiu samurajów". Gdzie Ci japończycy ????
      3. Ruszył mnie logiczny paradoks. Oto szef samurajów walczących z nowinkami i
      otwarciem Japonii na świat, mieszkający w zapadłej wiosce w górach, spotyka
      amerykańskiego żołnierza i świetnie dogadują się po angielsku. Czy tylko mi
      tutaj pachnie straszną niekonsekwencją.
      4. Oglądając ten film nie sposób ustrzec przed porównaniem z "Tańczącym z
      wilkami", a to była już wysoko postawiona poprzeczka (choć też nie jestem
      entuzjastą długości tego filmu), a muzyka, no cóż - nieporównywalna.
      5. Film nie wnosi żadnego przesłania i jest po prostu holywoodzką produkcją
      klasy B.


      Pozdrawiam
      Gall

      • ivica Re: Ostatni - krytyka 16.02.04, 09:54
        gdzie byles jak cie nie bylo. Nawet specjalny watek juz zdazylem zalozyc :)
        • #kasia pysznie ;) 16.02.04, 12:17
          wiec..
          film jest historyczna szmira ale mily do poogladania.. przyznac sie trzeba, ze
          po filmie siegnelam po dwie ksiazki: traktojace o samurajach oraz o ninja..

          muzyka piekna, ale Hans jeszcze mnie nie zawiodl, aczkolwiek porusza sie w
          coraz bardziej ciasnym koleczku..

          Muza mi przypominala Gladiatora
          Tanczacy ze skarpetami jakos do glowy mi nie przyszedl
          Mel Spanieleoczy owszem :)

          w kazdym razie film milo sie oglada robi wrazenie pod warunkiem, ze nie
          czepiamy sie historyi :)
        • Gość: Gall Re: Ostatni - krytyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.04, 12:41
          A to dziękuję.
          Wrzuć namiary na ten wątek, bo nie mogę go dostrzec, a też czasu brakuje na
          przejrzenie wszystkich.
          Pozdrawiam
          Gall
          • ivica Re: Ostatni - krytyka 16.02.04, 13:00
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=10789243
      • krotoss Ostatni - krytyka krytyki. 16.02.04, 14:06
        nie moge się powstrzymać, i muszę skomentować komentarz Galla ;)

        ad.1 gdy spojrzeć na losy bohatera którego odgrywał idzie zrozumieć dlaczego
        tak grał, i dlaczego pragnął śmierci.

        ad.2 czego się dziwić, skoro aby pokazać tereny dawnej Japonii ekipa kręciła
        zdjęcia w Nowej Zelandii, bo w samej Japonii nie ma już wolnych przestrzenii :0
        W Japoni stacjonują cały czas wojska USA, oba kraje są silnie skorelowane, i
        amerykanizacja Japonii postepuje z roku na rok. Przykre ale prawdziwe.

        ad.3 Samurajowie może kojarzą sie z wyrafinowanymi żołnierzami, którzy parają
        sie praktycznie tylko wojaczką, ale tak nie było. Tak jak i w naszym wzorcu
        prawdziwego rycerza, tak i samurajowie musieli umieć tańczyć, znali poezję,
        teatr (notabene b.rozwinięty w Japonii) itp. itd. dlatego nie dziwi znajomość
        angielskiego, szczególnie, że amerykanie od dawna odwiedzali Japonię, i zapewne
        chcąc poznać swego wroga Katsumoto mógł nauczyć się ich języka.

        ad.4 :)

        ad.5 jeżeli film nie dał Ci nic do myślenia, zero przekazu i odniesienia, to ta
        śmiertelna szarża jeżeli naprawdę miała by miejsce w rzeczywistośći faktycznie
        odbyłaby się na marne.. A podejrzewam, że były takie sytuacje-jest historia o
        47 roninach (samurajach bez pana) którzy pomścili jego śmierć, a następnie
        popełnili zbiorowe samobójstwo.

        Ps.Co do historyczności filmu (odnoścnie słów #kasi), jest on nie dokumentem,
        lecz film powstał na podstawie książki Marka Ravina 'Ostatni Samuraj-życie i
        bitwy Saigo Takamori'ego'. Mam za to nadzieję, że film da do myślenia niektórym
        co do ninja, bo to się tak fajnie i ładnie kojarzy, przez amerykańskie filmy. W
        rzeczywistośći ninja byli zwykłymi najemnikami-szpiegami i zabójcami bez
        ustalonego kodeksu, nie mogącymi równać się z samurajami. W filmie było
        pokazany ciekawy moment-atak na dom Katsumoto, samuraj nie mógł tego uczynić,
        dlatego Omura wynajął zabójców-ninja, aby zaatakowali go we własnym domu..
        • Gość: Gall Re: Ostatni - krytyka krytyki krytyki. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.04, 16:16
          O widzę, że wzburzyłem odrobinę adrenalinki. I dobrze, po po to jest foroom, by
          podyskutować. Zwłaszcza, by zachęcić do pisania ostatniomilczących ;-)

          1. Trudno mi zrozumieć taki sam wyraz twarzy przez cały czas filmu, nawet w
          zupełnie odmiennych sytuacjach. Gdyby to nie był Tom, byłoby lepiej (może ex
          żona ;-0). Podobna "gra" była w Raporcie mniejszości.
          2. To, że warunki mieli takie a nie inne nie stanowi jakiegokolwiek
          usprawiedliwienia. Niepokoiło mnie tylko, że skoro już wybrano Japończyka, to
          nie powinien on być taki hollywoodzki.
          3. Zgadzam sie, że nie były to tłumoki, lecz wydaje mi się, że nawet jakby ten
          konserwatysta znał język (w co wątpię), to by do tego się nie przyznawał.
          Zmusiłby on obcego do poznania ich języka. Ale to są tylko czcze dywagacje.
          4. Niestety forma filmu znacznie przysłoniła mi treść i nie mogłem potraktować
          go poważnie. Cały czas miałem przed oczami kilka scen z filmów mistrza Akiro.
          5. Co do ninja to nic nie zmieniło się w moich oczach - wysokowykwalifikowani
          najemni mordercy. Historię o roninach całkiem ładnie opowiedziano w Roninie.
          6. Podsumowując, o ile Tańczącego zrobiono we własnej scenerii i ze
          zrozumieniem własnego rodaka, to Amerykanie nie powinni brać się za produkcję
          filmu o tak obcej im kulturze. Spłycili to tak znacznie i podbarwili, że ten
          film jest dla mnie tylko i wyłącznie kolorową bajeczką i tu wyjątek - bez
          hollywoodzkiego happy endu.
          Pozdrawiam
          Gall
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka