Dodaj do ulubionych

Ja też stąd spadam

29.02.04, 21:24
Michał Danielewski 26-02-2004, ostatnia aktualizacja 26-02-2004 20:00

Mamy dwie możliwości: albo zawał przed czterdziestką, albo wysiądzie wątroba

Mam 24 lata. W tym roku, jak Bóg da, zostanę magistrem socjologii i zaraz
potem zamierzam wyjechać z tego kraju. Ten kraj to Polska, miejsce na mapie,
które niezmiernie mnie męczy, ale które mimo wszystko lubię. Tu przez te 24
lata zdarzyło się masę rzeczy, które czyniły mnie szczęśliwym lub smutnym,
tutaj są nasi przyjaciele, rodzice, to jest nasz krąg kulturowy i tak dalej,
tylko, że naprawdę nie o to chodzi...

Chodzi o to, że Polska stała się krajem, w którym przestrzeń do dokonywania
wyborów życiowych została zawężona tak bardzo, że właściwie zdołały się w
niej zmieścić tylko dwie możliwości, w których dla mnie nie ma nic
interesującego.

Możliwość pierwsza: uczymy się pilnie, szlifujemy języki, kończymy w miarę
dobre studia i przystępujemy do gry - o staż, o praktykę, doszkalamy się,
jesteśmy kreatywni, mobilni, dyspozycyjni, kochamy naszą firmę, robimy
karierę... Stop. Niekoniecznie robimy karierę, ba, nawet nie musimy mieć
takich chęci, jednak musimy się zachowywać tak, jakbyśmy chcieli ją robić,
powinniśmy mieć wszelkie zalety korporacyjnego menedżera, nawet jeśli
pracujemy w charakterze nocnego stróża... Zawał przed czterdziestką...

Jedyne zachowanie na rynku pracy, które system zwalnia z obligatoryjności
opisanego wyżej schematu, to oczekiwanie w kolejce po zasiłek dla
bezrobotnych.

Możliwość druga: nie uczymy się pilnie, nasz ojciec notorycznie pije alkohol
albo jest bezrobotny, kończymy zawodówkę, czujemy się pogardzani - dla
telewizji i gazet (nie mówiąc o przysłowiowych środowiskach opiniotwórczych)
jesteśmy stadem rozkapryszonych, tępych leni, którzy powinni się wziąć do
jakiejś roboty, wykazać inicjatywę. Tyle że roboty przeważnie nie ma, więc
nie staramy się być kreatywni, mobilni etc., mówiąc kolokwialnie, kładziemy
na wszystko laskę, pijemy browar, ewentualnie podp... komórki różnym
frajerom. I tyle... Wątroba wysiada przed czterdziestką...

Dworce są brudne, politycy sprzedajni, w dziedzinie rozwarstwienia dochodów
zbliżamy się do niedościgłego południowoamerykańskiego wzoru, system
emerytalny mamy wzorowany na Chile, ale trzymamy fason. Bądź kreatywny!

Autorytety naukowe nie mają nic do powiedzenia, media kreują wirtualną
rzeczywistość, postępująca oligarchizacja zbliża nas do niedościgłego
azjatyckiego wzoru, Warszawa to nie cała Polska, ale trzymamy fason. Bądź
dyspozycyjny!

Pani Bochniarz chwali się, że aby zostać portierem w jej firmie, należy znać
dwa języki obce i mieć wyższe wykształcenie, pan Gadomski wciąż wierzy w
niewidzialną rękę rynku, wchodzimy do Unii i wszystkim nam będzie lepiej,
rolnicy dostaną mnóstwo pieniędzy, bo nie wszystko zdołają rozkraść partyjni
nominaci, więc trzymajmy fason. Bądź mobilny! Dziękuję, wysiadam.

Magdalena Miecznicka pisze ("Gazeta" z 2 lutego) o prowincjonalnej
Hiszpanii: "bezrobotni młodzi ludzie spędzają dnie na plaży, paląc trawkę i
marząc o Paryżu, a ich główne perspektywy na przyszłość to kariera
instruktora prawa jazdy lub barmanki". Zaiste, cóż za przerażająca wizja.
Tylko że pracując na Zachodzie jako barman, instruktor prawa jazdy, pomocnik
fryzjera, mogę się spokojnie utrzymać i nikt nie będzie wymagał tytułu
magistra, znajomości dwóch języków obcych, notorycznej pracy za darmo w
nadgodzinach i kłaniania się szefowi w pas za to, że w ogóle raczył mnie
zatrudnić.

Po prostu system zostawia niszę dla tych wszystkich wariatów i nieudaczników,
którzy nie chcą lub nie mogą robić kariery, nie stosuje bezwzględnie
zasady "daj się kupić albo zostaniesz zgnojony".

Chciałbym być dobrze zrozumiany, nie chodzi mi o to, że syf, że dworzec, że
złodzieje, wyzysk, granda banda, a kler się panoszy. Nie. Po prostu męczy
mnie, denerwuje, a coraz częściej śmieszy tekst refrenu przeboju śpiewanego
ciągle przez polskie elity (z braku lepszego słowa): że jest w miarę
normalnie, że w sumie wszystko jest w porządku, że jeśli nie wystarczy być
kreatywnym, wykształconym i mobilnym, to należy być jeszcze bardziej
kreatywnym, etc... i że wszystko byłoby jak należy, a system funkcjonował jak
szwajcarski zegarek, gdyby tylko to cholerne społeczeństwo zechciało być
wreszcie obywatelskie. Nie mogę już tego słuchać, po prostu.

Tak więc Marcin i Iza są w Londynie, Monika z Wojtkiem gdzieś koło
Filadelfii, Ewa w Madrycie, Agnieszka pracuje w podparyskim Disneylandzie i
wkrótce dołączy do niej Krzyś. Ja też spadam. Do zobaczenia.

serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,1935613.html****************************************************************************
a wy, moi kochani, dwa razy sie zastanowcie, zanim nazwiecie mnie i mi
podobnych kretynkami, ktore nie maja pomyslu na zycie.
pozdrawiam
;(
i zapraszam na moje forum

--
Wiadomość nie została wysłana. Powód: blokada antyspamowa. W celu wyjaśnienia
proszę się skontaktować z administratorem: forum@agora.pl.

Za pół roku będę magistrem
Obserwuj wątek
    • bicz_bozy Re: Ja też stąd spadam 29.02.04, 21:32
      niech słowo ciałem się stanie.
      • nortia Re: Ja też stąd spadam 29.02.04, 21:35
        A ja..
        pomysle..
        Zaczne od przeprwadzki do innego miasta, ze wzgledu na odpowiadajacy mi
        kierunek studiow.
        Potem z braku lepszych rzeczy do roboty, zostane w Polsce, bo dla mnie nie ma
        roznicy pomiedzy tu a tam, a juz tym bardziej nie bedzie za te kilka lat.
        Zreszta..troche czasu mam, a innych sie nie czepiam - za czyjas nadaktywna
        naiwnosc nie odpowiadam, nic nie pozostaje, jak tylko szczescia zyczyc.
        • wsn Re: Ja też stąd spadam 29.02.04, 21:42
          nortia napisała:

          > A ja..
          > pomysle..
          > Zaczne od przeprwadzki do innego miasta, ze wzgledu na odpowiadajacy mi
          > kierunek studiow.
          > Potem z braku lepszych rzeczy do roboty, zostane w Polsce, bo dla mnie nie ma
          > roznicy pomiedzy tu a tam, a juz tym bardziej nie bedzie za te kilka lat.
          > Zreszta..troche czasu mam, a innych sie nie czepiam - za czyjas nadaktywna
          > naiwnosc nie odpowiadam, nic nie pozostaje, jak tylko szczescia zyczyc.
          >

          ze mna jest podobnie jak z autorem tego artykulu, zreszta wiekszosc moich
          rowiesnikow ma podobny dylemat
          moi najlepsi przyjaciele rozprysli sie po swiecie, ja koncze co zaczne i...
          moze na mnie przyjdzie czas
          chce skonczyc studia, zeby garow nie myc u araba, zreszta sama nie wiem, co
          dalej ;)
          ps a coz to takiego 'nadaktywna naiwnosc', nortio (nortiu - jak to sie w koncu
          odmienia;)?
          • nortia Re: Ja też stąd spadam 29.02.04, 21:59
            No jak to co? ;))
            To taki rodzaj naiwnosci, ktora jest nadaktywna ;))
            A powaznie to myslalam o wlasnie takich ludziach, ktorzy po studiach za wszelka
            cene chca opuscic granice Polski, w celu zdobycia doswiadczenia, pracy, dobrego
            mieszkania i innych dobr, a ktorych, mysla - w Polsce nie zdobeda.
            Podobnie rzecz sie ma, gdy uwazamy, ze ten kraj jest nudny i zamiast dawac nam
            swobode, to nas ogranicza.
            Co ciekawsze, za granica wcale nie jest inaczej.
            Widze po moich znajomych, ktorzy np, z Anglii chca za wszelka cene
            przeprowadzic sie do Polski.
            A nadaktywna naiwnoscia nazywam teze wlasnie slepa, glucha i tepa, ktora jedno
            co widzi, to to, ze co nie jej to lepsze.

            A jak sie "to" odmienia, to przykro mi bardzo, ale nie wiem. Zdaje sie, ze obie
            formy sa dozwolone ;))
            • wsn Re: Ja też stąd spadam 29.02.04, 22:33
              nortia napisała:

              > No jak to co? ;))
              > To taki rodzaj naiwnosci, ktora jest nadaktywna ;))
              > A powaznie to myslalam o wlasnie takich ludziach, ktorzy po studiach za
              wszelka
              >
              > cene chca opuscic granice Polski, w celu zdobycia doswiadczenia, pracy,
              dobrego
              >
              > mieszkania i innych dobr, a ktorych, mysla - w Polsce nie zdobeda.

              a przeczytalas dokladnie artykul? czy obawy owych 'nadaktywnie naiwnych' ludzi
              sa bezpodstawne? co wiesz o rynku pracy? na ilu rozmowach kwalifikacyjych
              bylas? ile pieniedzy zarobilas/staralas sie zarobic w tym miesiacu?

              > Podobnie rzecz sie ma, gdy uwazamy, ze ten kraj jest nudny i zamiast dawac
              nam
              > swobode, to nas ogranicza.

              a jakie masz swobody? 'przerabialiscie' ju 'wolnego najmite konopnickiej
              (bodajze;)

              > Co ciekawsze, za granica wcale nie jest inaczej.
              > Widze po moich znajomych, ktorzy np, z Anglii chca za wszelka cene
              > przeprowadzic sie do Polski.

              a ile razy bylas za granica, ile czasu tam pracowalas? il tam zarabialas? jak
              bylas traktowana jako pracownik?
              brytyjczy chciali sie przeprowadzic do polski?????

              > A nadaktywna naiwnoscia nazywam teze wlasnie slepa, glucha i tepa, ktora
              jedno
              > co widzi, to to, ze co nie jej to lepsze.

              a pokaz mi to nasze 'lepsze'.

              > A jak sie "to" odmienia, to przykro mi bardzo, ale nie wiem. Zdaje sie, ze
              obie formy sa dozwolone ;))

              ok :)
              pozdrawiam
              sory, ze pisze, jakbym yla kope lat starsza. ale wdajac sie w ta polemike - tak
              wlasnie sie czuje ;)
    • wsn Re: Ja też stąd spadam 29.02.04, 21:34
      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,1935613.html
      --
      Wiadomość nie została wysłana. Powód: blokada antyspamowa. W celu wyjaśnienia
      proszę się skontaktować z administratorem: forum@agora.pl.

      Za pół roku będę magistrem
      • wsn Re: Ja też stąd spadam 29.02.04, 21:36
        serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,1935613.html--
        Wiadomość nie została wysłana. Powód: blokada antyspamowa. W celu wyjaśnienia
        proszę się skontaktować z administratorem: forum@agora.pl.

        Za pół roku będę magistrem
        • nortia Re: Ja też stąd spadam 29.02.04, 21:45
          serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,1935613.html
          ?? :PP
          • wsn Re: Ja też stąd spadam 29.02.04, 22:24
            ano ;P
            --
            Wiadomość nie została wysłana. Powód: blokada antyspamowa. W celu wyjaśnienia
            proszę się skontaktować z administratorem: forum@agora.pl.

            Za pół roku będę magistrem
    • ted.allrightsreserved Re: Ja też stąd spadam 29.02.04, 22:19
      ale zawod sprawilas;)
      juz niektorzy mieli nadzieje, ze z forum spadasz a Ty tylko z kraju
      pozdrawiam nadnaiwnosc, pomacham jej chusteczka
      • wsn Re: Ja też stąd spadam 29.02.04, 22:26
        ted.allrightsreserved napisał:

        > ale zawod sprawilas;)
        > juz niektorzy mieli nadzieje, ze z forum spadasz a Ty tylko z kraju
        > pozdrawiam nadnaiwnosc, pomacham jej chusteczka

        jedno nie wyklucza drugiego
        a machanie chusteczki
        • nortia Re: Ja też stąd spadam 29.02.04, 22:53
          Artykul przeczytalam podobnie jak Ty i ile samo z niego wynioslam, sadzac po
          Twoich wypoiwedziach.
          Poza tym pytania, ktore mi zadajesz (nie boj sie, nie boli) rownie dobrze
          moglabym zadac Tobie.
          Nie unosze sie duma, nawet jej nie urazilas, po prostu podobnie jak Ty, mysle,
          nie wiem nawet 50% pojecia na temat pracy za granica.
          Co do chcacych przyjechac tu Brytoli - tak, wlasnie tak.. Maja po 22 i 25 lat i
          oboje twierdza, ze wyjdzie im to naprawde na dobre, co tez wczesniej
          przeanalizowali i dobrze przemysleli.

          Pozdrawiam..
          Pana od chusteczek tez.
          • nortia *nie mam nawet 50%-owego pojecia /ntxt 29.02.04, 22:54

          • wsn Re: Ja też stąd spadam 29.02.04, 22:58
            nortia napisała:

            > Artykul przeczytalam podobnie jak Ty i ile samo z niego wynioslam, sadzac po
            > Twoich wypoiwedziach.

            ja po prostu odnalazlam w nim swoje wlasne myli, troche ladniej (choc miejscami
            podobna hyhy 'interpunkcja' wybija sie spomiedzy wierszy)

            > Poza tym pytania, ktore mi zadajesz (nie boj sie, nie boli) rownie dobrze
            > moglabym zadac Tobie.

            odp brzmi mniej wiecej: wiele, wiele, niewiele ;)

            > Nie unosze sie duma, nawet jej nie urazilas, po prostu podobnie jak Ty,
            mysle,
            > nie wiem nawet 50% pojecia na temat pracy za granica.

            to zle myslisz, bo ja pojecie jako takie (praktyczne zreszta) mam

            > Co do chcacych przyjechac tu Brytoli - tak, wlasnie tak.. Maja po 22 i 25 lat
            i
            >
            > oboje twierdza, ze wyjdzie im to naprawde na dobre, co tez wczesniej
            > przeanalizowali i dobrze przemysleli.
            >

            zobczymy, jak dlugo tu pomieszkaja

            > Pozdrawiam..
            > Pana od chusteczek tez.

            ja tyz ;)
            --
            Wiadomość nie została wysłana. Powód: blokada antyspamowa. W celu wyjaśnienia
            proszę się skontaktować z administratorem: forum@agora.pl.

            Za pół roku będę magistrem
            • nortia Re: Ja też stąd spadam 29.02.04, 23:11
              Artykul jak artykul, jakas sciema dla kazdego, czasem nawet odnajdzie sie
              kawalek prawdy.
              Zastanawia mnie jedno, ile moglas zrobic i sie przekonac (na wlasnej skorze)
              majac tylko te..(wolno napisac?)-dziescia z kawalkiem lat?
              Na czytaniu gazet i artykulow, w tym ksiazek i innych, moge byc wspanialym
              politykiem, ale w wiekszosci przypadkow bedzie sie to mijalo z rzeczywistoscia
              i prawda.
              Nie neguje tego, ze uwazasz, ze cos potrafisz.
              Kazdy cos potrafi, jeden ugotowac zupe, inny byc kucharzem w wysokiej klasy
              restauracji.
              Co wiecej, wakacyjna, czy nawet roczna praca za granica, nie jest wielka
              praktyka, tylko nauka czegos innego i nowego i nijak nie odzwierciedla
              pradziwej pracy poza naszymi granicami.
              Co do znajomych, zebys sie nie przeliczyla - bo dlugo pomieszkaja, oj dlugo.
              Widocznie cos w tym jest, bo nie oni jedni tak robia.

              A, ze uwazaja mnie tu za mloda (jak w istocie jest) i na swoj sposob, w roznych
              tematach glupia, to sie pozegnam, a zdania nie zmienie, bo to nie tylko moja
              wlasna opinia, wole sie opierac na opiniach ludzi, ktorzy przetestowali idealny
              wg Ciebie plan na zycie.
              Pozdrawiam serdecznie i zycze dalszej wytrwalosci.
              • ted.allrightsreserved Re: Ja też stąd spadam 29.02.04, 23:19
                nie mam w tym wzgledzie wlasnych doswiadczen a jedynie doswiadczenia znajomych
                wiekszosc ktorych znam albo chca wracac albo juz wrocili, a pozostali, ktorzy
                zdecydowali sie zostac nie wygladaja na szczegolnie zadowolonych
                pewnie dopiero ich dzieci poczuja sie na obczyznie jak u siebie
              • wsn Re: Ja też stąd spadam 01.03.04, 11:48
                nortia napisała:
                > Zastanawia mnie jedno, ile moglas zrobic i sie przekonac (na wlasnej skorze)
                > majac tylko te..(wolno napisac?)-dziescia z kawalkiem lat?

                :)
                osiem lat doswiadczen ;)

                > Na czytaniu gazet i artykulow, w tym ksiazek i innych, moge byc wspanialym
                > politykiem, ale w wiekszosci przypadkow bedzie sie to mijalo z
                rzeczywistoscia
                > i prawda.

                e, jesli na podstawie ksiazek - to bys bla, jak sadze, lepszym poiltykiem, niz
                wiekszosc naszych kochanch rzadzacych ;D

                > Nie neguje tego, ze uwazasz, ze cos potrafisz.
                > Kazdy cos potrafi, jeden ugotowac zupe, inny byc kucharzem w wysokiej klasy
                > restauracji.

                ach, dzieki, czuje sie noilitowana. potrafie tez otworzyc okno i wlaczyc
                komputer

                > Co wiecej, wakacyjna, czy nawet roczna praca za granica, nie jest wielka
                > praktyka, tylko nauka czegos innego i nowego i nijak nie odzwierciedla
                > pradziwej pracy poza naszymi granicami.

                e, wybacz, ale wlasnie, ze odzwierciedla
                bylam wychowawca na koloniach moglam zostac dluzej, pracujac w osrodku pomocy
                spolecznej (bynajmniej nie jako sprzataczka czy barmanka), tyle ze, glupia
                (??), wrocilam do kraju

                > Co do znajomych, zebys sie nie przeliczyla - bo dlugo pomieszkaja, oj dlugo.
                > Widocznie cos w tym jest, bo nie oni jedni tak robia.

                ok, a byli juz w polsce?

                > A, ze uwazaja mnie tu za mloda (jak w istocie jest) i na swoj sposob, w
                roznych> tematach glupia, to sie pozegnam

                ani mi sie waz, cholerko jedna ;))))

                , a zdania nie zmienie, bo to nie tylko moja
                > wlasna opinia, wole sie opierac na opiniach ludzi, ktorzy przetestowali
                idealny wg Ciebie plan na zycie.

                oki doki :)
                a wiesz, kto nie zmienia pogladow?
                te nie jestem ewna, cy chce poswiecac cieple, bzpiezne zycie w polsce dla
                obcego kraju ;)

                > Pozdrawiam serdecznie i zycze dalszej wytrwalosci.

                pozdrawiam ;)
    • ochman Re: Ja też stąd spadam 01.03.04, 13:02
      PRzeczytalem artykul, a potem dyskusje na forum z nieklamana ciekawoscia.
      Komentarz idealnie oddajacy moje zdanie nt. artykulu to:
      "Socjolog pomyslalem, osoba, która dogłębnie poznała mechanizmy rządzące
      społeczeństwem, która ociera się również o takie dziedziny jak psychologia i
      polityka, ten artykuł na pewno wniesie wiele materiału merytorycznego do
      toczonej dyskusji.
      Nic bardziej mylnego! Każde następne zdanie czyniło mnie, łagodnie mówiąc,
      coraz bardziej rozczarowanym. Nie tylko nie dowiedziałem się wreszcie,
      dlaczego „tutaj jest jak jest”. Wręcz przeciwnie, poczułem się zobowiązany
      wyjaśnić Michałowi parę kwestii.
      Jeśli dobrze zrozumiałem, zaczyna się od postawienia tezy o dwóch
      jedynych możliwych w Polsce scenariuszach drogi życiowej. Pierwszy: katorżnicza
      praca w pogoni za karierą (nauka, języki, kreatywność, mobilność),
      owocująca „zawałem przed czterdziestką”. I drugi: olanie nauki i zasilenie
      grupy tzw. wyrzutków społecznych, leni i nierobów. Po takim budującym początku
      następuje kolejny cios, cała masa hasełek typu: brudne ulice, zła polityka,
      wszechobecna korupcja, itp., zamykająca się na porównaniu Polski do naszego
      dużego sąsiada z gazami.
      Artykuł niczego sobie... jak na osobę, która wybiera ten drugi z
      przytoczonych wyżej scenariuszy. Ale socjolog?! Nie twierdzę, że wszystko jest
      piękne i różowe, ale jak można posuwać się aż do tak skrajnych generalizacji?
      Na co lata zgłębiania meandrów socjologii, badania ciągów przyczynowo-
      skutkowych, rozkładu na czynniki pierwsze zachowań społecznych? Czy po tym
      wszystkim można napisać tak powierzchownie traktujący sytuację w kraju tekst,
      stając się w ten sposób przedstawicielem tej szarej, pesymistycznie do
      wszystkiego nastawionej masy, którą stanowi (zbyt) duża część Polaków, której
      cały światopogląd zamyka się w formułach typu: zła polityka, wszędzie
      złodzieje, lepiej nie będzie, nie głosuję, bo nie wierzę, że coś się zmieni,
      która dowartościowuje się potem proroczym „a nie mówiłem” (w skrócie: nie
      interesujem, nie głosujem, krytykujem)? Oto moja odpowiedź: precz z
      generalizowaniem! Właśnie dlatego nie podziękuję Michałowi za skuteczne
      zniechęcenie mnie do socjologii. Wierzę bowiem, że nie reprezentuje on całej
      swojej grupy."
      _____________

      파블 오크만스키
      • lokator Ja nie spadam 02.03.04, 16:01
        ochman napisał:

        > Na co lata zgłębiania meandrów socjologii, badania ciągów przyczynowo-
        > skutkowych, rozkładu na czynniki pierwsze zachowań społecznych? Czy po tym
        > wszystkim można napisać tak powierzchownie traktujący sytuację w kraju tekst,
        > stając się w ten sposób przedstawicielem tej szarej, pesymistycznie do
        > wszystkiego nastawionej masy, którą stanowi (zbyt) duża część Polaków, której
        > cały światopogląd zamyka się w formułach typu: zła polityka, wszędzie
        > złodzieje, lepiej nie będzie, nie głosuję, bo nie wierzę, że coś się zmieni,
        > która dowartościowuje się potem proroczym „a nie mówiłem”

        Yhmmm....

        Na przystanku stoi dwóch facetów. Jeden mówi do drugiego:
        - Zobacz jaki w tym kraju syf.
        Podjeżdża autobus. Faceci rzucają pety na chodnik, wsiadają do autobusu i
        odjeżdżają...
    • ochman cd - emigracja 01.03.04, 13:57
      Emigracja to kawal ciezkiego chleba.

      Zeby zostac kims wiecej niz pomywaczem (czyli uniknac zagranicznego
      odpowiednika marskosci watroby) trzeba wykazac sie tym wszystkim
      czym 'zawalowiec' w Polsce - językami, kreatywnościa, mobilnościa, itp.
      Znalezienie satysfakcji w swoim zawodzie czy zrobienie kariery na emigracji,
      chociaz mozliwe, jest jeszcze trudniejsze (a po rozszerzeniu UE i wylewie
      mlodych i zdolnych bedzie prawdopodobne trudniejsze niz osiagniecie tego w
      Polsce).

      Czy zatem odradzam wyjazd z kraju? Wrecz przeciwnie! Czy chodzi o prace w barze
      lub hotelu i wydawanie pieniedzy na imprezy, czy edukacje lub zdobycie
      doswiadczenia w zawodzie bardzo to wszystkim polecam. Nie dosc na tym, ze
      czlowiek szlifuje jezyki, poznaje ludzi i kultury z calego swiata to jeszcze ma
      szanse zobaczyc i nauczyc sie jak dziala normalna demokracja.

      Co do wyjazdu na stale, co wielu mlodych ludzi sugeruje, to zupelnie inna para
      kaloszy. Nie zgadzam sie ze czlowiek na emigracji zostaje przez cale zycie kims
      obcym. Mozna zgubic polski akcent, 'nauczyc' sie miejscowej kultury,
      zaprzyjaznic z tubylcami. Tylko ze wymaga to wielu lat i wysilkow wiekszych niz
      autor w/w artykulu chce uniknac poprzez wyjazd z Polski.
      No chyba ze komus nie przeszkadza, ze zyje troche na uboczu, nie osiaga tego co
      mniej zdolni/wyksztalceni/obrotni tubylcy i nie realizuje sie zawodowo,
      natomiast ma zapewniony w miare solidny standard zycia.
      Jest jeszcze trzecia mozliwosc, gdy wyjezdza sie nie znajac jezyka, nie majac
      ochoty uczyc sie lub poznawac kraju. Mieszka sie wtedy z rodakami, u rodakow
      (za horrendalne sumy), pracuje u rodakow lub przez rodakow (za smiesznie niskie
      pieniadze) ale na wodke starcza. Polskie piekielko.

      Wiec, podsumowujac, na 3 mozliwosci o ile czlowiek nie zdecyduje sie na bardzo
      ciezka prace, to nigdy nie bedzie na emigracji kontent. Takze jezeli chcecie
      wyjechac i spodziewacie sie ze bedzie lekko latwo i przyjemnie to zdecydowanie
      polecam zostanie w domu. Jezeli chcecie wyjechac, czegos sie nauczyc i gotowi
      jestescie do wysilkow i poswiecen to zapraszam. :-)))
      _____________

      파블 오크만스키
      • vv_s Re: cd - emigracja 02.03.04, 10:35
        Takze jezeli chcecie
        > wyjechac i spodziewacie sie ze bedzie lekko latwo i przyjemnie to
        zdecydowanie
        > polecam zostanie w domu. Jezeli chcecie wyjechac, czegos sie nauczyc i gotowi
        > jestescie do wysilkow i poswiecen to zapraszam. :-)))

        tak jakby w Polsce było łatwo i nie trzeba było pracować...
    • polynomial Re: Ja też stąd spadam 02.03.04, 19:28
      Wszędzie psy chodzą boso.

      Polynomial-C

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka