felicjanahustawce
17.07.08, 20:18
Piszę, bo od pewnego czasu czuje sie jak w klatce-w którą stronę bym sie nie ruszyła, walę głową w mur. Od ponad roku jestem z facetem, którego kocham i który jest dla mnie najbliższą osobą na świecie. On mówi,że też mnie kocha, dobrze się dogadujemy z wyjątkiem jednej rzeczy-ja chciałabym,żebyśmy razem zamieszkali, a przynajmniej zaczęli o tym myśleć, coś wspólnie planowali, chciałbym zasypiać i budzić się obok niego, wspólnie spędzać święta, ustalać zakupy itp. Po prostu nie wystarcza mi już związek weekendowo-rozrywkowy. Dodam,że obydwoje jesteśmy po studiach, pracujemy, bliżej nam do 30 niż 20(on jest trochę starszy). Ja wynajmuję, on mieszka w domu rodzinnym. Finansowo moglibyśmy bez problemu coś wspólnie wynająć. On jednak nie chce się w żaden sposób deklarować, mówi, że za krótko się znamy, że nie lubi zmian, że przecież jest ok, że może kiedyś... Bardzo źle mi w tej sytuacji, ale nie potrafię nic zrobić-ani czekać ani przestać czekać. Co myślicie, bo czuję się fatalnie:(((