Dodaj do ulubionych

Wincenty Gall z Nie-Kadłubkow

IP: *.dip.t-dialin.net 22.03.04, 10:19
Gall napisal:
>Ojro
Odpisuję dopiero teraz, bo czynię to po raz wtóry.
Za pierwszym razem, przy wysyłce posta padł mi internet i szlag trafił moje
wypociny. Nie cierpię robić tego samego dwa razy i dlatego musiałem dać sobie
trochę czasu.<

Gall, zgodnie z moimi slowami, odpisuje Tobie po powrocie, zzera mnie
tez ciekawosc: coz Ty tam takiego wypociles?! :-),... szkoda, ze Tobie
to "moje" wcielo.
Zalozylam nowy watek, bo mnie w tym starym nie znajdziesz lub z powodow
obiektywnych nawet nie zignorujesz ;-)

>A teraz do rzeczy.
1. Wincenty Gall też dobrze brzmi, a jestem za wysoki na kadłubka ;-)<

ale, jesli Twoja figura zmierza w kierunku kwadratu, to mozesz byc
rowniez Kadlubkiem, bez wzgledu na wzrost :-)

ɮ. Wyjazdy zawodowe. Mimo mych starań nieuniknione. Kłodzko, urocze
miasteczko
z potężnym, robiącym wrażenie fortem (czy fortecą?). Kotlinę Kłodzką
przeszedłem dwa razy. Pamiętam też ogromną burzę, połączoną z ulewą, którą
przetrwałem chroniąc się w Kaplicy Czaszek w Czermnej (do dzisiaj to
wspomnienie wywołuje dreszczyk emocji). Podkreśliłem tą ulewę, gdyż kiedyś
zdarzyło mi się maszerować nocą w górach w czasie burzy, ale nie połączonej z
deszczem. niesamowite wrażenia - te grzmoty i błyski, a ja w trasie (może
lepiej w transie).<

Gall, zajrzalam do slownika:
forteca - miejsce stale umocnione, obsadzone wojskiem i artyleria, otoczone
systemem fortow (fort-ziemne lub betonowo-ziemne umocnienie zamkniete,
wchodzace w sklad systemu obronnego twierdzy), twierdza, warownia.

Jejku, ale zalecialo horrorem! Ja bym do Kaplicy Turlajacych Sie Czaszek
nigdy nie weszla, a na pewno nie sama!
We wrzesniu mam zamiar spedzic dwa tygodnie w Klodzku, ale do Kaplicy
nie pojde :P
Pamietam jak w dwa miesiace po zrobieniu prawka, wybralam sie w droge
autkiem i przed Wroclawiem spadla taka ulewa, ze jechalam 5km/h i nic
nie widzialam, nagle zauwazylam, ze jade sama,... wszyscy stali na poboczu
i czekali, az ta nawalnica minie :-)

ɯ. Ja teraz mam bunt na bounty - nie jadam.<

Ja bylam teraz taka zdyscyplinowana, ze zamiast zabrac z Polski kilogramy,
zostawilam tam 1kg, mialam przed oczyma cigle ten tekst: parenascie
sekund w ustach, cale zycie w biodrach! - i sie pilnowalam :-)
A Ty co jadasz w zamian? Nie wierze, bys zrezygnowal z lakoci...

ɰ. Nazwiska aktora nie pamiętam, niestety. A szkoda, bo czytając R.K. czuję
podświadomie ten głos, który tak jakby czytał mi w głowie. Sam generalnie nie
lubię słuchać książek, bo często przy tym zasypiam i muszę szukać miejsca,
gdzie urwał mi się wątek (a tego nie lubię). W Bibliotece Miejskiej jest
wypożyczalnia kaset i płyt z nagranymi rozmaitymi przejawami pisarstwa.<

Ja tez nie slucham nagminnie, wole czytac, a jesli slucham to ze wzgledu
albo na jezyk (swietny sposob doksztalcania sie), albo na to, ze czyta
ktos wybitny.
Przywiozlam znowu ksiazki z Polski, chyba bede musiala dokupic nastepny
regal :-)
Czytalam gdzies, ze masz regaly z oszklonymi drzwiami, ja tez! :-)

ɱ. Co do R.K. to polecam:www.kapuscinski.hg.pl/.<
Dzieki za link :-)

Pozdrawiam
Gall
PS Z Historią B. muszę się wstrzymać, bo egzekwuję zwrot książki. Na razie
nadaremnie.

Zaprzyj sie, Gall, nie daj sie!
Moglbys podac mi tytul i autora, i czy w ogole ta ksiazka jest do kupienia
lub zdobycia gdzies?
Co w ogole slychac u Ciebie? W rozjazdach?
pozdrawiam Cie
Ojro
Obserwuj wątek
    • Gość: Gall Wincenty Gall (również nie od Witosów) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.04, 12:58
      Wątek od razu zlokalizowany (czy poprawniej po polsku - umiejscowiony)

      1. Kwadracik odpada, nawet prostokącik. Zatem z kadłubka nici.
      2. Sprawdziłem - używana jest nazwa twierdza, zespół fortyfikacji (źródło
      www.klodzko.pl).
      3. Co do jazdy w deszczu, to też bym był wśród tych, co stali na poboczu.
      Znajoma opowiadała mi kiedyś o przygodzie, gdy lał deszcz, a wycieraczki padły
      (jechały dwie kobiety). No cóż, wpadły na następujące rozwiązanie - jechały, a
      niekierowca ściereczką machał przez okno. Słyszałem to 4 lata temu, a do dziś
      nie potrafię sobie tego wyobrazić (a one nie mogły mi tego zbyt opisowo
      wyjaśnić, bo na samo wspopmnienie dostawały spazmów śmiechu). Może inni
      foroomowiecze mają jakieś przygody z deszczem?
      4. Co do łakoci, to trenuję silną wolę. Niestety sknerstwo chyba jednak
      przeważy, bo wysiłek fizyczny nie poparty słodkimi dopalaczami szkodzi
      garderobie - trzeba wówczas kupić lub zmniejszać spodnie itp. Raz już przeżyłem
      odwrotny kierunek, gdy po ćwiczeniach na siłowni musiałem wymienić wszystkie
      koszule, bo kołnierzyk był za mały (a to mój strój roboczy i sporo tego było).
      5. Co do biblioteczki to zasługa mojej żony, która chciała ułatwić sobie życie
      i mieć szklaną ochronę dla książek. Ja tam chciałem ukryć parę patentów i też
      byłem za tym. Stąd też, ku utrapieniu stolarza i radości szklarza (szlifowane
      szkło nieźle kosztuje) tak też się stało.
      6. Teraz jestem na miejscu przez dłuższy okres czasu i się z tego bardzo
      cieszę. Wiosna już przyszła, to pracować mi się nie chce. Zatem wracam szybciej
      i z rodzinką na spacerki.
      7. Egzekucja w toku. Spodziewam sięrezultatów.

      Pozdrawiam
      Gall
      • Gość: €uro Re: Wincenty Gall (również nie od Witosów) IP: *.dip.t-dialin.net 24.03.04, 11:41
        Gość portalu: Gall napisał(a):

        > Wątek od razu zlokalizowany (czy poprawniej po polsku - umiejscowiony)
        >
        Gall, kiedys w koncu stracisz swoja anielska cierpliwosc :-)
        Przepraszam, ze czasami odpowiadam z takim opoznieniem, ale Ty
        tez jestes zabiegany, wiec zrozumiesz, nie?

        > 1. Kwadracik odpada, nawet prostokącik. Zatem z kadłubka nici.
        poszukam zatem cos bardziej adekwatnego, takiego, bys juz nie protestowal ;-)

        > 2. Sprawdziłem - używana jest nazwa twierdza, zespół fortyfikacji (źródło
        > www.klodzko.pl).
        > 3. Co do jazdy w deszczu, to też bym był wśród tych, co stali na poboczu.
        > Znajoma opowiadała mi kiedyś o przygodzie, gdy lał deszcz, a wycieraczki
        padły
        > (jechały dwie kobiety). No cóż, wpadły na następujące rozwiązanie - jechały,
        a
        > niekierowca ściereczką machał przez okno. Słyszałem to 4 lata temu, a do dziś
        > nie potrafię sobie tego wyobrazić (a one nie mogły mi tego zbyt opisowo
        > wyjaśnić, bo na samo wspopmnienie dostawały spazmów śmiechu).
        :-)))))
        przypomniala mi sie tu opowiadana mi kiedy przygoda z gradem w Tatrach:
        moj kolega wedrowal sobie w gorach, zrobilo sie zimno, zaczal padac grad,
        i.... mowil, ze poraz pierwszy w zyciu plakal(!)z zimna, trudno mi bylo
        w to uwierzyc,... az sama to przezylam.
        Jechalam pociagiem z Poznania do Bydgoszczy, byl luty, zima potwornie sroga,
        w pociagu wysiadlo ogrzewanie!! -30°C bylo wtedy. Jak wysiadlam to nie moglam
        isc, tak sie trzeslam z zimna i doslownie wylam, szlochalam z zimna, i nie
        moglam tego pohamowac, az mi wstyd bylo przed ludzmi :-)) Wtedy zrozumialam
        tego kolege.

        > 4. Co do łakoci, to trenuję silną wolę. Niestety sknerstwo chyba jednak
        > przeważy, bo wysiłek fizyczny nie poparty słodkimi dopalaczami szkodzi
        > garderobie - trzeba wówczas kupić lub zmniejszać spodnie itp. Raz już
        przeżyłem

        Gall, czemu Ty sie tak katujesz?! Jestes szczuply, jedz do woli, zazywaj
        slodkosci :-)
        >
        > odwrotny kierunek, gdy po ćwiczeniach na siłowni musiałem wymienić wszystkie
        > koszule, bo kołnierzyk był za mały (a to mój strój roboczy i sporo tego było).

        Tylko nie zrob z siebie Schwarzeneggera! ;-P

        > 5. Co do biblioteczki to zasługa mojej żony, która chciała ułatwić sobie
        życie
        > i mieć szklaną ochronę dla książek. Ja tam chciałem ukryć parę patentów i też
        > byłem za tym. Stąd też, ku utrapieniu stolarza i radości szklarza (szlifowane
        > szkło nieźle kosztuje) tak też się stało.

        Ochrona dla ksiazek - fakt, ale dodatkowe szyby do czyszczenia, niestety!
        Gall, patenty ukryles za szyba?, by nikt nie widzial? :-))

        > 6. Teraz jestem na miejscu przez dłuższy okres czasu i się z tego bardzo
        > cieszę. Wiosna już przyszła, to pracować mi się nie chce. Zatem wracam
        szybciej
        >
        > i z rodzinką na spacerki.
        Wiosna, mowisz? Tutaj dzisiaj zimno, pada bezczelnie snieg!
        Ja od dzisiaj sama w domu, maz przeniosl sie do innego miasta,
        a ja mysle nad strategia, by pozostac w Monachium, tylko ze niestety,
        chyba nic nie wymysle, chyba, ze przeniose sie do Bydgoszczy...
        (juz mam troche dosc tych przeprowadzek, a tutaj czuje sie dobrze)

        > 7. Egzekucja w toku. Spodziewam sięrezultatów.
        Ooooo, ktos Ci zagrozil? Porzadnie? Powaznie?

        >
        > Pozdrawiam
        > Gall
        pozdrowienia
        Ojro
        • Gość: Gall Re: Wincenty Gall (również nie od Witosów) IP: 217.97.147.* 24.03.04, 12:44
          Na forom odkrywam swoje drugie ja. Stąd też jestem bardzo cierpliwy (inaczej
          niz w realu). Wobec tego Twoje obawy są nieuzasadnione. Odpukać, teraz mam
          chwilę oddechu.

          Co do zimowych przygód, to co prawda nie płakałem, ale kiedyś tak w pociągu
          zmarzłem, że mocniej wiązałem sznurowadła w butach chcąc zapewnić sobie
          mniejszą utratę ciepła (kurtkę też mocniej związałem). A łapki to mi nieźle
          drżały z wychłodzenia. Cóż uroki PKP. Zaznaczę, że nie było to pamiętnej zimy
          stulecia (zdarzyło mi się też wówczas utknąć w pociągu na kilka godzin).

          Ćwiczenie silnej woli nie ma nic wspólnego z katowaniem, może czasem z
          dziecinnieniem. Co do Arnolda to mi nie grozi, przestałem. Bałem się, że
          koszule będę musiał kupować z kołnierzykiem nr 44. A chcę zostać na tych z 43.

          Co do grożenia to ja egzekwuję zwrot HB, a nie ode mnie. Tym niemniej parę razy
          w życiu mi grożono w sposób wręcz filmowy. Na szczęście, mimo mego głupiego
          uporu, nie zrealizowano zapowiedzi. Ale adrenalinka i tak wzrosła.

          Trochę kiepsko, że jednak będziecie się musieli przenieść. Ale cóż, jak się
          pracuje w wieloodziałowym przedsiębiorstwie, to tak już jest. Trudno, trzeba
          zacisnąć zęby i udać się tam gdzie luby (no chyba, że robota kiepska, to można
          próbować namówić Go do jej zmiany). Ale o ile pamiętam to razem pracujecie -
          Tobie też przenoszą stanowisko aktywności zawodowej? Bo jeśli nie to jeszcze
          bardziej kiepawo (a co tam popiszę się otwartością na nowe słowa). Tu wracamy
          do początku naszej foroomowej wymiany zdań, czyli łatwości adaptacji do nowych
          miejsc. Wiem, że sobie poradzisz, jak drzewiej to bywało (a teraz - dla
          odmiany - pofolgowałem sobie ze starociem językowym). Ja w tej mierze dlaej
          chyba jestem niereformowalny.

          Wyznacz Panu Ojro, by w sposób niematerialny, aczkolwiek oryginalny
          zrekompensował Tobie tą przeprowadzkę.

          Pozdrawiam
          Gall (zasiedziały)
          • Gość: €uro Re: Wincenty Gall (również nie od Witosów) IP: *.dip.t-dialin.net 25.03.04, 11:52
            Gość portalu: Gall napisał(a):

            > Na forom odkrywam swoje drugie ja. Stąd też jestem bardzo cierpliwy (inaczej
            > niz w realu). Wobec tego Twoje obawy są nieuzasadnione. Odpukać, teraz mam
            > chwilę oddechu.
            >
            Znaczy sie, moge pisac bez obaw?, a nawet gdybys sie zniecierpliwil,
            to ja natychmiast powolam sie na solidarnosc dwojkowiczow :-)

            > Co do Arnolda to mi nie grozi, przestałem. Bałem się, że
            > koszule będę musiał kupować z kołnierzykiem nr 44. A chcę zostać na tych z 43.

            Gall, piszesz o numerach, szkoda, ze nie ma jakiegos ujednolicenia w tej
            kwestii. W wielu krajach numery sa inne i jak np. kupuje buty to musze
            uwazac; w Polsce mam rozmiar 36, w Niemczech 37, we Francji jeszcze jakis inny,
            a po wejsciu Polski do Unii to sie nie zmieni. Zmieni sie, albo juz obowiazuje
            wymagany wg. norm europejskich ksztalt i kolor owocow, ilosc krostek na
            ogorkach, czy klaczkow na agrescie itp. :-)

            > Co do grożenia to ja egzekwuję zwrot HB, a nie ode mnie.

            Czy dobrze rozumiem: Ty wypusciles ja z rak i nie mozesz odzyskac?

            > Ale o ile pamiętam to razem pracujecie -
            > Tobie też przenoszą stanowisko aktywności zawodowej? Bo jeśli nie to jeszcze
            > bardziej kiepawo (a co tam popiszę się otwartością na nowe słowa <
            - "Pan poeta, pan poeta" (pamietasz ten cytat?)

            > Tu wracamy do początku naszej foroomowej wymiany zdań, czyli łatwości
            adaptacji do nowych
            > miejsc. Wiem, że sobie poradzisz, jak drzewiej to bywało (a teraz - dla
            > odmiany - pofolgowałem sobie ze starociem językowym). Ja w tej mierze dlaej
            > chyba jestem niereformowalny.

            Ladne to slowo, nie znalam, nigdy nigdzie nie jawilo mi sie ono.
            Ojro: "[...] bawi sie pan galanteria
            Gall: Ale gdzie ta, ale gdzie ta.
            Ojro: Pan poeta, pan poeta"

            Jak masz jeszcze takie slowa w zanadrzu, to uzywaj ich, chetnie sie
            czegos nowego naucze, a na wiedze chyba nie jestem odporna :-)

            Wiesz, z ta adaptacja, to mi sie juz znudzilo! Mieszkam od dwoch lat
            w Niemczech i mam tu juz drugi adres, w maju minie dopiero rok od zamieszkania
            w obecnym domu, a juz w perspektywie nowa przeprowadzka.
            Gall, ja chyba jakos zle sie wyrazilam - nie pracuje razem z mezem, a my,
            tzn. moj laptop i ja mozemy pracowac nawet na Fidzi :-)
            Do tej pory jakos nic mi nie przeszkadzalo, malo tego, uwazalam, ze to ciekawe
            co pare lat zmieniac panstwo, czy chocby miasto zamieszkania, ale po rozmowach
            z Toba, tez stalam sie niereformowalna ;-P
            Caly problem w tym, ze ze wszystkich miejsc zamieszkania, tutaj czuje sie
            najlepiej i dlatego ciezko mi to zaakceptowac,.... no chyba ze Bydgoszcz :-))

            >
            > Wyznacz Panu Ojro, by w sposób niematerialny, aczkolwiek oryginalny
            > zrekompensował Tobie tą przeprowadzkę.

            Tak latwo to nie bedzie, Pan Ojro to uparty Baran :-)

            pozdrawiam
            Ojro

            • Gość: Gall Re: Wincenty Gall (również nie od Witosów) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 16:55
              Znaczy sie, moge pisac bez obaw?, a nawet gdybys sie zniecierpliwil,
              to ja natychmiast powolam sie na solidarnosc dwojkowiczow :-)

              No to zawsze na mnie działa, nie trzeba tego atutu wykorzystywać.

              Co do numeracji, to ta jest naprostsza, bo nie operuje calami i in., lecz
              zwykłymi centymetrami. Na marginesie - od lat w Europie trwa spór w przedmiocie
              definicji "czekolady". Interesy rozmaitych grup nacisku są tak odległe, że
              kompromis jeszcze przez kilka lat wydaje się niemożliwy.

              Czy dobrze rozumiem: Ty wypusciles ja z rak i nie mozesz odzyskac?

              Tak jest w istocie. Zbyt lubię dłużnika, by go potrzymać pod wodą.

              > - "Pan poeta, pan poeta" (pamietasz ten cytat?) - Niestety przyznaję z lekkim
              zażenowaniem, że nie.

              > Tu wracamy do początku naszej foroomowej wymiany zdań, czyli łatwości
              adaptacji do nowych
              > miejsc. Wiem, że sobie poradzisz, jak drzewiej to bywało (a teraz - dla
              > odmiany - pofolgowałem sobie ze starociem językowym). Ja w tej mierze dlaej
              > chyba jestem niereformowalny.

              Ladne to slowo, nie znalam, nigdy nigdzie nie jawilo mi sie ono.
              Ojro: "[...] bawi sie pan galanteria
              Gall: Ale gdzie ta, ale gdzie ta.
              Ojro: Pan poeta, pan poeta"

              Aaaa, dopiero teraz zrozumiałem (cholerka wracam z trzygodzinnej nasiadówki i
              słabiej jarzę).
              ale po rozmowach z Toba, tez stalam sie niereformowalna ;-P (kurczę, chyba
              mnie będą dręczyć w nocy wyrzuty sumienia i nie zasnę)

              Caly problem w tym, ze ze wszystkich miejsc zamieszkania, tutaj czuje sie
              najlepiej i dlatego ciezko mi to zaakceptowac,.... no chyba ze Bydgoszcz :-))

              >
              > Wyznacz Panu Ojro, by w sposób niematerialny, aczkolwiek oryginalny
              > zrekompensował Tobie tą przeprowadzkę.

              Tak latwo to nie bedzie, Pan Ojro to uparty Baran :-)

              No cóż, to faktycznie problem. Co do Pana Ojro, to jak każdy baran da się
              pewnie wodzić za nos przez sprytną owieczkę (a może rekompensata nastąpić winna
              w Bogocie ?).

              Ale poważniej, to rzeczywiście jest zgryz. Praca dobra, trzeba ją szanować.
              Niestety wiąże się to z mobilnością. Myślę, że niestety bez względu na rozterkę
              wewnętrzną i żałość przenosiny są konieczne. Żal bo znowu zmiana otoczenia i co
              gorsza, jak podejrzewam, brak pewności, co do stałości nowego lokum. Jesteś
              prawie tak jak żona żołnierza.

              Może jednak obrzydzisz lubemu tą robotę w taki sposób, że zacznie dostrzgać
              pozytywne aspekty jej zmiany. Jeśli jest w tym podobny do mnie, to szanse
              powodzenia są mizerne (ja lubię swoją robotę, a co więcej - to zboczenie - jest
              ona też moim hobby - czasem jednak zbyt męczącym). Tutaj Twoim koalicjantem
              może być junior. Jeśli to nie wypali, to nie ma wyjścia - musisz sama sobie
              obrzydzić to obecne miejsce - zrób sobie listę jego wad. Możesz zacząc od tej,
              że dlaeko od Bydgoszczy itd.

              A zmieniając temat - jak tam postępy we wiadomej sprawie (ja się ociągam, ale
              idę do przodu)

              Pozdrawiam
              Gall

              PS Chyba źle zrozumiałem, ale w takim razie macie podobną profesję - raczej
              wyuczoną, niż wykonywaną (bo jeśli nie to zupełnie się pogubiłem)


              • Gość: €uro Re: Wincenty Gall (również nie od Witosów) IP: *.dip.t-dialin.net 26.03.04, 11:08
                Gość portalu: Gall napisał:
                > Na marginesie - od lat w Europie trwa spór w przedmiocie
                > definicji "czekolady". Interesy rozmaitych grup nacisku są tak odległe, że
                > kompromis jeszcze przez kilka lat wydaje się niemożliwy.
                >
                Wiem, ustalono jakis % zawartosci kakao, dolna granice, od ktorej produkt
                moze nosic nazwe czekolady, tylko nie pamietam ile %.

                > > - "Pan poeta, pan poeta" (pamietasz ten cytat?) - Niestety przyznaję z lek
                > kim
                > zażenowaniem, że nie.
                Cytat pochodzi z "Wesela" (rozmowa Maryny z Poeta). Ja uwazam "Wesele" za
                najlepszy polski dramat, ciagle sobie czytam dialogi z niego, moze stad
                jestem troche na biezaco (mam go "lezec" na biurku :-)))

                >No cóż, to faktycznie problem. Co do Pana Ojro, to jak każdy baran da się
                > pewnie wodzić za nos przez sprytną owieczkę (a może rekompensata nastąpić
                winna w Bogocie ?).<

                Gall, Ty mi nie przypominaj tej Bogoty, bo bedzie mnie zmora dusila w nocy ;-)
                Nie wiem, jak by to sie wtedy skonczylo, ale jedno wiem: do Kolumbii bym za nic
                nie wyjechala! Mnie ciagnie do Polski, a nie w druga strone.

                > Ale poważniej, to rzeczywiście jest zgryz. Praca dobra, trzeba ją szanować.
                > Niestety wiąże się to z mobilnością. Myślę, że niestety bez względu na
                rozterkę wewnętrzną i żałość przenosiny są konieczne. Żal bo znowu zmiana
                otoczenia i co gorsza, jak podejrzewam, brak pewności, co do stałości nowego
                lokum. Jesteś prawie tak jak żona żołnierza.<

                Co do stalosci nowego miejsca (Karlsruhe), to pewnosc jest taka sama, (100%-
                towa), jaka byla tu, w Monachium :-). I choc wiaze sie to z podniesieniem
                naszego standardu zycia, ja jeszcze sie nie pogodzilam z wyjazdem, i ciagle
                jeszcze mysle... Monachium, troche wieksze od W-wy, jest miastem wyjatkowym
                Niemczech!
                Mowisz: zona zolnierza? - dobrze, ze poznalam swojego meza dopiero wtedy,
                kiedy akurat wrocil po paru latach pobytu z Afryki :-)

                >Jeśli to nie wypali, to nie ma wyjścia - musisz sama sobie
                > obrzydzić to obecne miejsce - zrób sobie listę jego wad. Możesz zacząc od
                tej, że dlaeko od Bydgoszczy itd. <

                Gall, jesli zaczne robic taka wlasnie liste, to nic mnie stad nie wyciagnie!
                Z Karlsruhe mam jakies 60km dalej do Bydgoszczy, niz teraz :-)
                Jedynym argumentem przemawiajacym na plus jest fakt, ze niedaleko Karlsruhe
                mieszka moj najblizszy kolega ze studiow, ktory tez bardzo duzo czyta,
                a przede wszystkim swietnie gotuje! :-)A poniewaz mamy ten sam zawod, moze
                moglibysmy tez razem pracowac.

                > A zmieniając temat - jak tam postępy we wiadomej sprawie (ja się ociągam, ale
                > idę do przodu)<

                U mnie podobnie :-)
                Zzera mnie ciekawosc, co Ty tam takiego piszesz? :-))

                > PS Chyba źle zrozumiałem, ale w takim razie macie podobną profesję - raczej
                > wyuczoną, niż wykonywaną (bo jeśli nie to zupełnie się pogubiłem)<

                Profesja wyuczona to antypody, wykonywana rowniez :-)

                Gall, czytales cos ciekawego ostatnio? Czy moze akurat czytasz?
                pozdrawiam
                Ojro
                • Gość: Gall Ojro (nadal osłabiona wobec dolara) IP: 217.97.147.* 26.03.04, 11:39
                  Sprawa czekolady chyba jeszcze nie jest zamknięta, ale tu może Deja vu
                  wiedziałaby coś więcej.

                  Ta Kulumbia to tylko chwilowo, ot tak dwa tygodnie - nie więcej (zaraz wyjrzy
                  zza szafy Starypierdoła, więc wykonam manewr wyprzedzający i oświadczam:
                  jeszcze nie zajrzałem do wiadomej literatury, ale już byłem blisko).

                  Zabawnie wyszło z tym żołnierzem, bo jak mówisz Afryka, to mi się w tym
                  kontekście kojarzy z Legią Cudzoziemską, a tam wiadomo jacy goście.

                  No ale skoro On taki globtrotter, to może zorganizuje sobie to tak, że jego
                  pracodawca ulokuje częsć swoich interesów w Polsce (Niemcy to nasz powazny
                  partner gospodarczy i wiele inwestycji już tu trafiło). Wyobraź sobie, że
                  zakładają swój oddział w RP, to czyż nie mieliby idealnego człowieka u siebie,
                  by tym właśnie nowym tworkiem się zajął, przy okazji licząc na ogromną pomoc
                  żony (tylko nie w Warszawie, bo to gorsze od najgorszego z..pia w Niemczech).


                  No widzisz, już są jakieś pozytywy z nowym miejscem (sprzedaj mu mój patent na
                  bigos).

                  A co do pisania, to chciałbym, żeby mnie też w landach poznali, ale
                  ciszaaaaaaaaa, bo to tajny projekt i jak zdradzę więcej, to będę musiał kogoś
                  zabić.

                  No to w swym zagubieniu wylądowałem na Antypodach (nota bene jedne z moich
                  wyjazdowych planów to Australia, ale jeszcze musi poczekać).

                  Co do lektury, to akuratnie uciekłem w świat polskiej fantasy (w robocie
                  zdenerwowałem się tak, że serce mi stanęło i musiałem uciec w inny świat, dla
                  wytchnienia).

                  Pozdrawiam
                  Gall
                  • Gość: €uro Re: Ojro (nadal osłabiona wobec dolara) IP: *.dip.t-dialin.net 26.03.04, 12:24
                    Gość portalu: Gall napisał:

                    > Ta Kulumbia to tylko chwilowo, ot tak dwa tygodnie - nie więcej (zaraz wyjrzy
                    > zza szafy Starypierdoła, więc wykonam manewr wyprzedzający i oświadczam:
                    > jeszcze nie zajrzałem do wiadomej literatury, ale już byłem blisko).

                    :-)))))))
                    Starypierdola nie wychynie zza wegla, chyba ze po to, by nas znowu zbesztac ;-)
                    O ile wiem, olejek do opalania wyrzucil, bo nic nie wyszlo z opalania na
                    Machu Picchu :-)
                    A Ty, moze przeczytaj szybko te ksiazeczke, zeby sie nie narazac...

                    > Zabawnie wyszło z tym żołnierzem, bo jak mówisz Afryka, to mi się w tym
                    > kontekście kojarzy z Legią Cudzoziemską, a tam wiadomo jacy goście. <

                    Wiem, wiem, jakie typy spod ciemnej gwiazdy tam sluza, moj maz nie jest
                    z Legii Cudzoziemskiej :-)))

                    > No ale skoro On taki globtrotter, to może zorganizuje sobie to tak, że jego
                    > pracodawca ulokuje częsć swoich interesów w Polsce (Niemcy to nasz powazny
                    > partner gospodarczy i wiele inwestycji już tu trafiło). Wyobraź sobie, że
                    > zakładają swój oddział w RP, to czyż nie mieliby idealnego człowieka u siebie,
                    > by tym właśnie nowym tworkiem się zajął, przy okazji licząc na ogromną pomoc
                    > żony (tylko nie w Warszawie, bo to gorsze od najgorszego z..pia w Niemczech).
                    >
                    Firma, w ktorej wczesniej pracowal, ma swoje przedstawicielstwo na poludniu
                    Polski i w Lodzi, i nawet 4 lata temu kroila sie powazna szansa na wyjazd do
                    Polski, juz sie prawie pakowalam, ale.... wybralismy Monachium.

                    > No widzisz, już są jakieś pozytywy z nowym miejscem (sprzedaj mu mój patent
                    na bigos).>

                    Gall, nic bez Twojej zgody :-)

                    > A co do pisania, to chciałbym, żeby mnie też w landach poznali, ale
                    > ciszaaaaaaaaa, bo to tajny projekt i jak zdradzę więcej, to będę musiał kogoś
                    > zabić.>

                    Jeeeezu!, chyba nie mnie? Ale..... nic juz wiecej nie pytam...

                    > No to w swym zagubieniu wylądowałem na Antypodach (nota bene jedne z moich
                    > wyjazdowych planów to Australia, ale jeszcze musi poczekać).<

                    Ale jaki stopien pewnosci tego wyjazdu? I kiedy mialoby to nastapic?
                    Na dluzej? - zdradz troche ;-)

                    > Co do lektury, to akuratnie uciekłem w świat polskiej fantasy (w robocie
                    > zdenerwowałem się tak, że serce mi stanęło i musiałem uciec w inny świat, dla
                    > wytchnienia).<

                    Uciekles w Lema? Serce znowu ruszylo?
                    Ja nigdy nie czytalam nic fantasy, ale jak bylam w Polsce kupilam sobie
                    Lema, bo mi troche wstyd, ze nic jego nie czytalam, i zawsze sobie mysle,
                    ze aby moc cos negowac, trzeba to tez znac. Podobnie bylo z Handke i Thomasem
                    Bernhardem, odrzucalam ich jakos intuicyjnie przez dluzszy czas. W koncu
                    przeczytalam, i Handke mi nie odpowiada, ale T.Barnharda uwielbiam, uwazam go
                    za najwazniejszego pisarza austriackiego, obok E.Canetti.
                    Kierowana tym doswiadczeniem chce przeczytac Lema, niczego juz nie odrzucam
                    a priori.

                    Ty dzisiaj pewnie wczesniej konczysz prace? Jesli tak, to zycze milego
                    weekendu :-)
                    pozdrawiam
                    Ojro

                    • Gość: Gall Re: Ojro (nadal osłabiona wobec dolara) IP: 217.97.147.* 26.03.04, 12:43
                      > Firma, w ktorej wczesniej pracowal, ma swoje przedstawicielstwo na poludniu
                      > Polski i w Lodzi, i nawet 4 lata temu kroila sie powazna szansa na wyjazd do
                      > Polski, juz sie prawie pakowalam, ale.... wybralismy Monachium.

                      Łódź, tak, najbrzydsze miasto w Polsce. Zawsze jak tam jestem, to czuję pewne
                      obrzydzenie.

                      Ale może to jest kierunek manipulacji, które powinnaś rozpocząć, by ów Baran
                      odkrył, ze wpadł na genialny pomysł, by ulokować się w przedstawicielstwie w
                      Polsce (co prawda, nie tak ciepłej jak Afryka ale z licznymi atrakcjami).

                      > Gall, nic bez Twojej zgody :-) ZGODA, ZGODA.
                      >
                      > > Ale jaki stopien pewnosci tego wyjazdu? I kiedy mialoby to nastapic?
                      > Na dluzej? - zdradz troche ;-)

                      Pewności żadnej, wyjazd wakacyjny. Mam nadzieję, ze ża dwa, trzy lata (ten rok
                      to Europa, w tranzycie przez Dojczland).

                      > Uciekles w Lema? Serce znowu ruszylo?

                      LEM to piękna, aczkolwiek trudna fantastyka. Polska fantasy to obecnie dla mnie
                      Brzezińska i Baniewicz. A serce ruszyło, choć z trudem (pewno skróciłem w ten
                      sposób swój żywo o kilka lat).

                      A co lektury fantastyki to gorąco polecam Dzień Tryfidów Wyndhama (gośc ma
                      talent, ale niestety polscy wydawcy nie są zbyt aktywni w jego propagowaniu - i
                      tutaj Tobie szczerze zazdroszczę. Masz dośtęp do innych wersji językowych, a ja
                      matoł nie). Inna jego pozycja, którą czytałem była też smakowita - Chico - albo
                      coś w tym stylu (nie pamiętam tytułu). Płynęła z niej piękna opowieść o
                      zwykłej, a jakże cennej mądrości rodziców dziecka, które ma kontakt z kosmitą.
                      Delicje, że paluszki lizać.


                      > Ty dzisiaj pewnie wczesniej konczysz prace? Jesli tak, to zycze milego
                      > weekendu :-)

                      Chciałbym, by tak było. Ale będzie to możliwe jedynie wówczas, gdy ogłoszę bunt
                      (co jak pisałem częściej mi się ostatnio zdarza, lecz dzisiaj wiosna się
                      schowała).

                      Pozdrawiam i również życzę uśmiechu w "końcutygodnia"
                      Gall
                      • Gość: łażej Re: Ojro (nadal osłabiona wobec dolara) IP: *.retsat1.com.pl 27.03.04, 12:47
                        Gość portalu: Gall napisał(a):

                        > Łódź, tak, najbrzydsze miasto w Polsce.

                        Możesz rozwinąć i uzasadnić to stwierdzenie??

                        • Gość: Gall Re: Ojro (nadal osłabiona wobec dolara) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 08:20
                          Śpieszę się i dlatego w telegraficznym skrócie:

                          Na każdym kroku widoczny robotniczy chatrakter tego miasta i jego korzenie
                          płynące z szybko rozwijającego się w historii przemysłu. Niestety ten pośpiech
                          był ukierunkowany na ilość zabudowy, a nie jakość (no ale cóż tyle razy się
                          palili - tu świetne opisy z Ziemii obiecanej).

                          Mnóstwo taniej zabudowy czynszowej. Nieskie budynki, bez jakichkolwiek ozdób
                          zżarte przez kieł czasu, pomiędzy którymi wolno krążą tramwaje. Przy wąskich
                          uliczkach efekt jest taki, że wszystkie chałupki wpadają w wibracje. Nota bene
                          jadąc autem za takim tramwajem człowiek dostaje szału (jedzie wolno,
                          zatrzymując się na przystankach, a wyminać go nie sposób).

                          Spora ilość starych fabryk, które mają przygnęb iający wpływ na Miasto. Nikt
                          nie ma pomysłu co zrobić z tymi ruinami (powybijane szyby itd), bo inwestować w
                          nie się nie opłaca (lepiej postawić od nowa).

                          Pozdrawiam
                          Szkoda, że tak surowa jest moja ocena, ale nic na to nie poradzę
                          Gall
                          • Gość: łażej Re: Ojro (nadal osłabiona wobec dolara) IP: *.retsat1.com.pl 03.04.04, 12:51
                            Gość portalu: Gall napisał(a):

                            > Śpieszę się i dlatego w telegraficznym skrócie:
                            >
                            > Na każdym kroku widoczny robotniczy chatrakter tego miasta i jego korzenie
                            > płynące z szybko rozwijającego się w historii przemysłu. Niestety ten
                            pośpiech
                            > był ukierunkowany na ilość zabudowy, a nie jakość (no ale cóż tyle razy się
                            > palili - tu świetne opisy z Ziemii obiecanej).

                            Owszem - widać robotniczy charakter miasta. Natomiast dynamiczny rozwój
                            zabudowy nie był ukierunkowany wyłącznie na ilość. Zapraszam do odwiedzenia
                            strony www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=91383 (naprawdę warto
                            poczekać na załadowanie się wszystkich zdjęć do końca) i przyjrzenia się
                            zdjęciom łódzkiej zabudowy. Czy nadal podtrzymujesz tezę o
                            wyłącznie "ilościowym" jej charakterze??

                            > Spora ilość starych fabryk, które mają przygnęb iający wpływ na Miasto. Nikt
                            > nie ma pomysłu co zrobić z tymi ruinami (powybijane szyby itd), bo inwestować
                            w
                            >
                            > nie się nie opłaca (lepiej postawić od nowa).

                            Owszem - w Łodzi jest sporo starych fabryk. Część z nich się sypie, ale coraz
                            częściej poddawane są one rewitalizacji. W starej fabryce mieści się Uniqa
                            Polska, Muzeum Włókiennictwa, siedziba Banku Przemysłowego, wiele wydziałów
                            szkół wyższych. Przykładem mogą być np. zabudowania
                            WSHE:www.wshe.lodz.pl/o_uczelni/_zdjecia/zdjecia.php . Natomiast
                            najciekawszym projektem rewitalizacji pofabryzcznego kompleksu Zakładów
                            Poznańskiego, które zamieniają się w gigantyczne centrum kulturalno-rozrywkowo-
                            handlowe Manufaktura. Jest to jeden z największych projektów rewitalizacyjnych
                            w Europie www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=42644 . Fabryki
                            zaczynają żyć nowym życiem. Jeszcze nie wszystkie ale jest ich coraz więcej.

                            > Pozdrawiam
                            > Szkoda, że tak surowa jest moja ocena, ale nic na to nie poradzę

                            Ano szkoda. Kiedy następnym razem będziesz w Łodzi postaraj się lepiej poznać
                            to miasto. Bo mam wrażenie, że widziałeś je od najgorszej strony. Opisy jakie
                            przedstawiasz pasują np. do starych Bałut. A Łodź ma naprawdę wiele, wiele
                            więcej do zaoferowania. Zapraszam więc na conajmniej całodniowy spacer po tym
                            mieście - wówczas mógłbyś zobaczyć zupełne inne oblicze miasta.

                            pozdrawiam





                      • Gość: €uro Re: Ojro (mocne wobec zlotowki) IP: *.dip.t-dialin.net 29.03.04, 10:42
                        Gość portalu: Gall napisał:

                        > Łódź, tak, najbrzydsze miasto w Polsce. Zawsze jak tam jestem, to czuję pewne
                        > obrzydzenie.<

                        Czytalam, co napisales o Lodzi. Moje zdanie nie jest az tak bardzo
                        krytyczne, uwazam, ze Lodz ma swoje zalety. Wiem, ze kamienice sa
                        zaniedbane, na to jednak potrzeba pieniedzy. Moj sentyment do Lodzi
                        chyba mozna wytlumaczyc tym, ze uwielbiam Tuwima, poza tym jest tam
                        przeciez PWSTiF, dobre teatry, opera, a te stare fabryki maja swoj urok,
                        trzeba by je jednak wyremontowac. A jakie piekne sa wille fabrykantow!
                        Lodz ma swoj charakter.

                        > Ale może to jest kierunek manipulacji, które powinnaś rozpocząć, by ów Baran
                        > odkrył, ze wpadł na genialny pomysł, by ulokować się w przedstawicielstwie w
                        > Polsce (co prawda, nie tak ciepłej jak Afryka ale z licznymi atrakcjami).<

                        Gall, co do atrakcyjnosci Polski, Barana nie musze przekonywac, widzi ja,
                        chetnie jezdzi, lubi polska kuchnie, jest dobrze rozeznany w polskiej
                        kulturze. Chyba tylko opieka lekarska jest w Polsce szwankujaca, a reszta,
                        ogolnie mowiac, nie rozni sie od zycia tutaj.
                        Wiem, ze Baran sie z Karlsruhe nie ruszy, to ja musze myslec, by znalezc
                        najlepsze rozwiazanie, ale czy znajde?

                        > > Gall, nic bez Twojej zgody :-) ZGODA, ZGODA.

                        dobra, dobra, dziekuje, ugotuje go kiedys, jednak zawsze bede podawala
                        autora przysmaku :-)

                        > ten rok to Europa, w tranzycie przez Dojczland <

                        Powiedz gdzie bedziesz przejezdzal, zaczaje sie i Tobie pomacham :-)
                        A dokad to Cie niesie?

                        > LEM to piękna, aczkolwiek trudna fantastyka. Polska fantasy to obecnie dla
                        mnie Brzezińska i Baniewicz. A serce ruszyło, choć z trudem (pewno skróciłem w
                        ten sposób swój żywo o kilka lat).
                        A co lektury fantastyki to gorąco polecam Dzień Tryfidów Wyndhama (gośc ma
                        talent, ale niestety polscy wydawcy nie są zbyt aktywni w jego propagowaniu - i
                        tutaj Tobie szczerze zazdroszczę. Masz dośtęp do innych wersji językowych, a ja
                        matoł nie). Inna jego pozycja, którą czytałem była też smakowita - Chico - albo
                        coś w tym stylu (nie pamiętam tytułu). Płynęła z niej piękna opowieść o
                        zwykłej, a jakże cennej mądrości rodziców dziecka, które ma kontakt z kosmitą.
                        Delicje, że paluszki lizać. <

                        Jesli Ty nazywasz siebie matolem, to ja tez chce byc "takim" matolem!
                        O fantastyce to narazie ze mna nie pogadasz, jestem tu dyletantem kompletnym.
                        Zaczne od Lema, a pozniej moze te wymienione przez Ciebie nazwiska, ktore
                        teraz oczywiscie nic mi nie mowia.
                        Gall, znasz Terleckiego?

                        Tutaj wiosna nie moze sie przebic, w dzien chce byc wszem obecna, swieci
                        sloneczko, ale nad ranem przymrozki (dzisiaj -2°C).
                        W Karlsruhe zaczynaja kwitnac juz drzewa, tam jest specyficzny klimat,
                        zimy sa bardzo lagodne, wiosna zaczyna sie wczesniej, niz tutaj - tylko
                        mi nic nie mow! To zaden argument! ;-)

                        pozdrawiam przy poniedzialku
                        (lubisz poniedzialek?)
                        Ojro
                        • Gość: Gall Re: Ojro (mocne wobec zlotowki) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 11:33
                          Czytalam, co napisales o Lodzi.
                          Moja opinia jest surowa, ale bywam w tym mieście kilka razy w roku i nic
                          nistety nie chce wpłynąć na jej zmainę. Znaczna większość zabudowań to budynki
                          wybudowane jak namniejszym kosztem, bez jakichkolwiek upiększeń. No ale w końcu
                          budowane były dla szybko napływającej masy robotników, którzy mieli mieć kąt do
                          spania, za stosunkowo nieduże pieniądze. Również upadek przemysłu
                          włókienniczego jest bardzo widoczny w architekturze.
                          Nie znam budynku PWSTiF, ale znam budynek Akademii Sztuk pięknych (albo podobna
                          nazwa), w którym byłem kilka razy i nie przypadł mi do gustu.

                          Śmiesznostką dla mnie jest to, jak podają nazwy ulic (nota bene zbyt często nie
                          ma tych tabliczek i parokrotnie błądziłem po tym mieście). Dla przykłady:
                          ul. Władysława Reymonta
                          pisarza (albo podobnie).
                          Chyba nigdzie indziej nie ma takiej praktyki. Może foroomowicze coś wiedzą na
                          ten temat ? (wtrącam zapytanie dla ogółu, to może dadzą nam jeszcze chwilę na
                          wrzucanie prywaty).


                          > > Gall, co do atrakcyjnosci Polski, Barana nie musze przekonywac,
                          To dobrze swiadxczy o Panu Baranie.

                          > dobra, dobra, dziekuje, ugotuje go kiedys, jednak zawsze bede podawala
                          > autora przysmaku :-) Myślałem raczej o "sprzedaniu" tego przepisu Twojemu
                          znajomemu, co tak dobrze gotuje. Może by coś poprawił.
                          >
                          > > A dokad to Cie niesie?
                          Na wakacje, już nie mogę się doczekać.

                          Bez fałszywej skromności - językowy matoł ze mnie i brak realnych szans na
                          poprawę.

                          Gall, znasz Terleckiego?

                          Olgierda i owszem. Lubiłem jego książki i w dzieciństwie się zaczytywałem
                          (ściśle historyczne, jak i powieść "Polskie drogi" - nie mylić z tym filmem i
                          inną powieścią).

                          Jeśli natomiast chodzi o Władysława, to chyba coś raz przeczytałem. Ale było to
                          właśnie w okresie zaczytywania się literaturą historyczną i trafiłem na to
                          przez przypadek (a szczerze mówiąc - pomyliłem z Olgierdem). Niestety nie
                          trafiło to w moje ówczesne oczekiwania i jakiś taki uraz został, że po latach
                          nie wróciłem do tego autora.
                          > Argument i to poważny.
                          >

                          > (lubisz poniedzialek?)
                          > Tak sobie. Nie znoszę piątków, bo mam wtedy najwięcej roboty.

                          Pozdrawiam
                          Gall
                          • Gość: €uro Re: Ojro (mocne wobec zlotowki) IP: *.dip.t-dialin.net 01.04.04, 11:12
                            Gość portalu: Gall napisał:
                            > Śmiesznostką dla mnie jest to, jak podają nazwy ulic (nota bene zbyt często
                            nie ma tych tabliczek i parokrotnie błądziłem po tym mieście). Dla przykłady:
                            > ul. Władysława Reymonta pisarza (albo podobnie).
                            > Chyba nigdzie indziej nie ma takiej praktyki. Może foroomowicze coś wiedzą na
                            > ten temat ? (wtrącam zapytanie dla ogółu, to może dadzą nam jeszcze chwilę na
                            > wrzucanie prywaty).<

                            Gall, nie zauwazylam takich tabliczek z nazwami ulic, ale w Lodzi bylam
                            tylko pare razy i nie znam dobrze tego miasta (bylam kiedys w PWSTiF, ktora
                            miesci sie w dawnym palacyku jakiegos przedsiebiorcy, nazwiska nie pamietam).
                            Prywata? - przeciez wpisaly sie 3 osoby, wiec watek nie jest dwunickowy :-)

                            > > dobra, dobra, dziekuje, ugotuje go kiedys, jednak zawsze bede podawala
                            > > autora przysmaku :-) Myślałem raczej o "sprzedaniu" tego przepisu Twojemu
                            > znajomemu, co tak dobrze gotuje. Może by coś poprawił. <

                            Masz bezwzglednie i absolutnie racje, niech on gotuje, jednak jesli cos
                            poprawi, to bedzie to tendentowalo w kierunku orientalnym :-)
                            Po pierwsze on sam jest zlepkiem 3 narodowosci (ma 2 obywatelstwa, jedno
                            z nich "podobne" do mojego), po drugie zainteresowaniami zezuje w kierunku
                            egipsko-algiersko-marokanskim, wiec efekt koncowy Twojego bigosu jest nawet
                            dla mnie trudny do przewidzenia :-))

                            > Bez fałszywej skromności - językowy matoł ze mnie i brak realnych szans na
                            > poprawę. <

                            Ja jednak bede zaprzeczac! Twoj polski jest bardzo ladny, a podobno to
                            jest punkt wyjsciowy do nauki jezykow obcych. Polanalfabeta, czy
                            cwiercinteligent nigdy nie nauczy sie poprawnie jezyka obcego, ale zreszta
                            to prawda oczywista. Chodzi mi o to, ze jezeli wladasz poprawnie jezykiem
                            ojczystym, masz wyczucie do jezyka, bedziesz je mial takze w j.obcym.
                            Trzeba sie tylko zaprzec i byc konsekwentnym ;-)
                            Zreszta pisales kiedys, ze radzisz sobie nawet calkiem z j.niem., a wiec
                            zakladam, ze jestes tylko skromny, a nie matolek :-)

                            Jesli chodzi o Terleckich - Olgierda nie znam w ogole, a Wladyslawa zaczelam
                            czytac po jego "Odpocznij po biegu", ksiazka ta opisuje mroczna historie
                            mnicha z Klasztoru Jasnogorskiego oskarzonego o popelnienie morderstwa; jest
                            tu milosc, nienawisc, zazdrosc, rozpacz; czytalam ja w liceum.
                            Gall, nie pamietasz, co Terleckiego czytales? Czym Ciebie tak zniechecil?

                            pozdrawiam
                            Ojro

                            • Gość: Gall Re: Ojro (mocne wobec zlotowki) IP: 217.97.147.* 01.04.04, 11:58
                              Tabliczki są i to całkiem sporo (na ale sporo całkiem brak).

                              Co do kierunków, w którym podążać mógłby bigos, to faktycznie wysoce
                              interesujące. Mógłbym mieć jednak problemy w zdobyciu przypraw. Tym niemniej,
                              jeśli coś się w tej sprawie stanie, to konicznie chcę poznać rezultaty. Wszak
                              po takich mikstach, bigos mógłby wyjść z naszych opłatek i stać sięPORAWĄ
                              ŚWIATOWĄ (a co tam, chrzanić Europę).

                              A co doilosci wątków, to chyba lepiej jak jest, niż gdyy miałyby konwersację
                              prowadzić dwie osoby kryjące siępod kilokam nickami (choć na foroom było i tak,
                              ze była to konwersacja jednego osobnika, a raczej poprawnie - wielonickowy
                              monolog).

                              Matoł, matoł. Ale mam dobrą wymówkę. Podono umysły ścisłe napotykają na większe
                              prolemy w nauce języków. Dodatkowym, moim sztandarowym uzasadnieniem jest to,
                              że non stop muszę przyswajać wiedzę zawodową i nie ma już czasu na język. Swoją
                              drogą, jak dobrze wpływa na inwencję usprawiedliwianie swojego lenistwa. To
                              bardzo ludzka cecha. Co do niemieckiego, to nie, bliższy mi angielski
                              (wystarczy, że się dogadam i to już zastopowało mnie w rozwoju). Natomiast mam
                              wokół siebie sporo osób, które są w tej sprawie bardzo pomocne.

                              Z terleckim to nie tak, to niw wina książki tylko niedojrzałości ówczesnego
                              czytalnika (mogłem mieć wówczas ok. 10 lat) i rozczarowania pomyłką. Sprawdzę w
                              biblioteczce co mam tego autora.

                              A jeśli chodzi o lekturę, to obecnie zabieram się do nadrobienia zaległości
                              sprzed lat. Muszę przeczytać DOBREGO. Podobno to lektura dla
                              ćwierćinteligentów, no niech i tak będzie. Myślę, że Waldemar Łysiak (inaczej
                              Baldhead) ma wielu zwolenników, a mnie urzekła jego Perfidia, a znajomość i
                              sposób przedstawienia ery Napoleona jest imponująca. Rozumiem także jego
                              niechęć do A. Michnika (chamstwem jest swoisty ostracyzm, którego dopuszcza się
                              GW wobec twórczości imć Łysiaka). Oczywiście należy to czytać z przymrużeniem
                              oka.

                              Pozdrawiam
                              Gall
                              • Gość: €uro Re: Ojro (mocne wobec zlotowki) IP: *.dip.t-dialin.net 01.04.04, 22:08
                                Gość portalu: Gall napisał:
                                > Co do kierunków, w którym podążać mógłby bigos, to faktycznie wysoce
                                > interesujące. Mógłbym mieć jednak problemy w zdobyciu przypraw. Tym niemniej,
                                > jeśli coś się w tej sprawie stanie, to konicznie chcę poznać rezultaty. Wszak
                                > po takich mikstach, bigos mógłby wyjść z naszych opłatek i stać sięPORAWĄ
                                > ŚWIATOWĄ (a co tam, chrzanić Europę).<

                                Gall, a z bigosem Ty - staniesz sie wtedy prawdziwym Gallem Obiezyswiatem :-)
                                Musisz miec jednak troche cierpliwosci, poniewaz nie wiem jeszcze kiedy
                                zaczniemy uskuteczniac modernizacje Twojej potrawy, ale bedziesz na pewno
                                o tym poinformowany.

                                > A co do ilosci wątków, to chyba lepiej jak jest, niż gdy miałyby konwersację
                                > prowadzić dwie osoby kryjące się pod kilokam nickami (choć na foroom było i
                                tak, ze była to konwersacja jednego osobnika, a raczej poprawnie - wielonickowy
                                > monolog).

                                :-)))) jak zwykle, masz racje!
                                Poza tym nie sadze, by taka rozmowa komus przeszkadzala, a miejsca na forum
                                jest wystarczajaco, no, chyba ze pojawi sie znowu nasz adwersarz (SP)
                                i pogrozi nam, adherentom, palcem ;-)

                                > Matoł, matoł. Ale mam dobrą wymówkę. Podono umysły ścisłe napotykają na
                                większe prolemy w nauce języków. <

                                Hmm, nie wiem, jak to wyglada? Ja bylam w liceum raczej umyslem scislym,
                                ale w koncu to w mojej ocenie znam dobrze jezyk(i) obcy(e) :-)))

                                >Dodatkowym, moim sztandarowym uzasadnieniem jest to,
                                > że non stop muszę przyswajać wiedzę zawodową i nie ma już czasu na język.
                                Swoją drogą, jak dobrze wpływa na inwencję usprawiedliwianie swojego lenistwa.
                                To bardzo ludzka cecha. Co do niemieckiego, to nie, bliższy mi angielski
                                > (wystarczy, że się dogadam i to już zastopowało mnie w rozwoju). Natomiast
                                mam wokół siebie sporo osób, które są w tej sprawie bardzo pomocne.<

                                Ja uwazam, ze najladniejszym jezykiem jest j.angielski, ktory tez zawsze
                                mialam w szkolach.
                                Gall, jesli dogadujesz sie w obcym jezyku, to wystarczy, w koncu wlasnie
                                o to chodzi, by moc sie porozumiec.

                                > A jeśli chodzi o lekturę, to obecnie zabieram się do nadrobienia zaległości
                                > sprzed lat. Muszę przeczytać DOBREGO. Podobno to lektura dla
                                > ćwierćinteligentów, no niech i tak będzie. Myślę, że Waldemar Łysiak (inaczej
                                > Baldhead) ma wielu zwolenników, a mnie urzekła jego Perfidia, a znajomość i
                                > sposób przedstawienia ery Napoleona jest imponująca. Rozumiem także jego
                                > niechęć do A. Michnika (chamstwem jest swoisty ostracyzm, którego dopuszcza
                                się GW wobec twórczości imć Łysiaka). Oczywiście należy to czytać z
                                przymrużeniem oka.<

                                Z Terleckim dam Tobie juz spokoj, bo albo przestaniesz ze mna rozmawiac,
                                albo dostaniesz na niego alergie ;-)
                                Lysiaka (Baldy Man :-) nic nie czytalam, ale jak przeczytasz DOBREGO, to
                                poprosze ladnie o krotki komentarz :-)
                                Skad ta nagonka GW na niego?

                                pozdrawiam
                                Ojro
                                • Gość: Gall Re: Ojro (mocne wobec zlotowki) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.04, 10:31
                                  Cholerka, znowy mi wcięło odpowiedź (w trakcie wysyłki okazało się, że Portal
                                  jest niedostępny). No cóż, odpowiem za kilka dni.
                                  Pozdrawiam
                                  Gall
                                  • Gość: €uro Re: Ojro (mocne wobec zlotowki) IP: *.dip.t-dialin.net 03.04.04, 19:04
                                    Gość portalu: Gall napisał(a):

                                    > Cholerka, znowy mi wcięło odpowiedź (w trakcie wysyłki okazało się, że Portal
                                    > jest niedostępny). No cóż, odpowiem za kilka dni.
                                    > Pozdrawiam
                                    > Gall

                                    Ja jestem cierpliwa, poczekam, zreszta Ty tez nie straciles
                                    swojego stoickiego spokoju jak ja odpowiadalam na Twoje posty
                                    dopiero po kilku dniach, Gall, tylko spokojnie..... :-))
                                    pozdrawiam
                                    Ojro
                            • Gość: łażej Re: Ojro (mocne wobec zlotowki) IP: *.retsat1.com.pl 03.04.04, 13:09
                              Gość portalu: €uro napisał(a):

                              > Gall, nie zauwazylam takich tabliczek z nazwami ulic, ale w Lodzi bylam
                              > tylko pare razy i nie znam dobrze tego miasta (bylam kiedys w PWSTiF, ktora
                              > miesci sie w dawnym palacyku jakiegos przedsiebiorcy, nazwiska nie pamietam).

                              Willa Oskara Kona www.filmschool.lodz.pl/images/rektoratwiosna.jpg

                              pozdrawiam

                              • Gość: €uro Re: Ojro (mocne wobec zlotowki) IP: *.dip.t-dialin.net 03.04.04, 19:07
                                Gość portalu: łażej napisał(a):

                                > Gość portalu: €uro napisał(a):
                                >
                                > > Gall, nie zauwazylam takich tabliczek z nazwami ulic, ale w Lodzi bylam
                                > > tylko pare razy i nie znam dobrze tego miasta (bylam kiedys w PWSTiF, ktor
                                > a
                                > > miesci sie w dawnym palacyku jakiegos przedsiebiorcy, nazwiska nie pamieta
                                > m).
                                >
                                > Willa Oskara Kona www.filmschool.lodz.pl/images/rektoratwiosna.jpg
                                >
                                > pozdrawiam

                                Ooooo, wlasnie, to ONA!
                                Dziekuje :-)
                                Widze, ze ladnie odremontowana.
                                Czy ta szkola jest przy ul.Ogrodowej?
                                pozdrawiam
                                • Gość: łażej Re: Ojro (mocne wobec zlotowki) IP: *.retsat1.com.pl 03.04.04, 22:27
                                  Gość portalu: €uro napisał(a):

                                  > Ooooo, wlasnie, to ONA!
                                  > Dziekuje :-)

                                  Cała przyjemnośc po mojej stronie :)

                                  > Widze, ze ladnie odremontowana.
                                  > Czy ta szkola jest przy ul.Ogrodowej?

                                  Nie, szkoła znajduje się przy ulicy Targowej, naprzeciw parku Źródliska 2, w
                                  największym łodzkim kompleksie fabrykanckim Księży Młyn. Jeśli będziesz kolejny
                                  raz w Łodzi zapraszam do spaceru po parku Żródliska (można tam zobaczyć bijące
                                  źródła :) W centrum miasta!), odwiedzenia pałacu Scheiblera a w nim muzeum
                                  kinematografii) i wędrówki po fabrycznej części Księżego Młyna. A na samej
                                  ulicy Targowej, po przejściu kilkuset kroków od szkoły filmowej możesz zobaczyć
                                  Beczki Grohmana, czyli oryginalną fabryczną bramę
                                  www.fototok.tkb.pl/pt/2/07/7561.jpg
                                  moya.toya.net.pl/foto/spacery_groh/DSC05732.JPG W tym roku będzie ona
                                  poddana renowacji i na nowo stanie się wejśćiem do czynnej fabryki :) Tym razem
                                  nie włókienniczej lecz piekarniczej.

                                  A swoją drogą ulica Ogrodowa, którą omyłkowo wskazałaś jako adres filmówki, też
                                  warta jest odwiedzenia. Znajduje się bowiem przy niej sporo ciekawych obiektów:

                                  Pałac Poznańskiego
                                  lodz.makolab.pl/photos/l1.JPG
                                  moya.toya.net.pl/foto/palace_poznanskiego/DSC00033.JPG
                                  Największy budynek fabryczny dawnych Zakładów Poznańskiego
                                  szkoly.lodz.pl/~k048gim12/tapety/fabryka3_800x600.jpg
                                  moya.toya.net.pl/foto/spacery_fabryki/WS041.jpg
                                  lodz.makolab.pl/photos/l4.JPG
                                  Trójwyznaniowy cmentarz, z niesamowitą kapicą-grobowcem króla łódzkiej bawełny
                                  Karola Scheiblera (i mnóstwem innych ciekawych nagrobków)

                                  lodz.makolab.pl/photos/s1.jpg
                                  > pozdrawiam

                                  Również :)


                                  • Gość: €uropejka Re: Ojro (mocne wobec zlotowki) IP: *.dip.t-dialin.net 04.04.04, 20:30
                                    Gość portalu: łażej napisał(a):

                                    > Nie, szkoła znajduje się przy ulicy Targowej, naprzeciw parku Źródliska 2, w
                                    największym łodzkim kompleksie fabrykanckim Księży Młyn. Jeśli będziesz kolejny
                                    raz w Łodzi zapraszam do spaceru po parku Żródliska (można tam zobaczyć bijące
                                    źródła :) W centrum miasta!), odwiedzenia pałacu Scheiblera a w nim muzeum
                                    kinematografii) i wędrówki po fabrycznej części Księżego Młyna. A na samej
                                    ulicy Targowej, po przejściu kilkuset kroków od szkoły filmowej możesz zobaczyć
                                    Beczki Grohmana, czyli oryginalną fabryczną bramę <

                                    Dziekuje Tobie za wszystkie linki. Obejrzalam i rozkoszowalam oczy,
                                    sliczne!!! (tzn. nie oczy sliczne, tylko te wszystkie architektoniczne
                                    cacka :-))
                                    Wiesz, dobrze sie sklada, ze zaczela sie rozmowa na temat Lodzi, po pierwsze
                                    dlatego, ze wlaczyl sie specjalista i znawca tego miasta (uklony, panie
                                    Lazej), po drugie: moze uda sie przekonac Galla Ostrooceniajacego, ze Lodz
                                    ma wiele do zaoferowania, jest specyficzna i wyjatkowa w swoim charakterze,
                                    po trzecie: we wrzesniu chyba bede w Lodzi, wiec takie turystyczne informacje
                                    sa mi bardzo przydatne i na pewno z nich skorzystam :-)
                                    A Szkola rzeczywiscie jest na Targowej!, nie wiem co mi sie tam z ta
                                    Ogrodowa :-)

                                    > Trójwyznaniowy cmentarz, z niesamowitą kapicą-grobowcem króla łódzkiej
                                    bawełny Karola Scheiblera (i mnóstwem innych ciekawych nagrobków) <

                                    Rzeczywiscie ten grobowiec jest imponujacy!!!
                                    Gdzie jest ten Trojwyznaniowy cmentarz?
                                    Jest tez w Lodzi najwiekszy cmentarz zydowski (tak gdzies wyczytalam),
                                    znajduje sie tam ponad 120.000 nagrobkow. Gdzie on jest?
                                    Pytam, poniewaz tez chetnie sie tam wybiore.

                                    Przeczytalam dzisiaj te fajna historyjke o fabrykantach i ich bogactwie,
                                    o trudnym do sprecyzowania stylu, w jakim bodowane byly ich palace.
                                    Na pewno ja znasz: architekt pytal jakiegos krola bawelny w jakim stylu
                                    chcialby miec wybudowana swoja wille, ten odparl: jestem tak bogaty, ze stac
                                    mnie na wszystkie style :-)))

                                    pozdrawiam niedzielnie :-)

                                    • Gość: łażej Re: Ojro (mocne wobec zlotowki) IP: *.retsat1.com.pl 04.04.04, 22:28
                                      Gość portalu: €uropejka napisał(a):

                                      > Dziekuje Tobie za wszystkie linki. Obejrzalam i rozkoszowalam oczy,
                                      > sliczne!!! (tzn. nie oczy sliczne, tylko te wszystkie architektoniczne
                                      > cacka :-))

                                      Cała przyjemność po mojej stronie :)

                                      > Wiesz, dobrze sie sklada, ze zaczela sie rozmowa na temat Lodzi, po pierwsze
                                      > dlatego, ze wlaczyl sie specjalista i znawca tego miasta (uklony, panie
                                      > Lazej),

                                      "Specjalista i znawca" - łechcesz moją próżność :o) Wiem co nieco o mieście,
                                      ale Łodź ma w sobie tyle tajemnic, że wątpię bym kiedykolwiek wszystkie je
                                      zgłębił. Ale się staram :)

                                      po drugie: moze uda sie przekonac Galla Ostrooceniajacego, ze Lodz
                                      > ma wiele do zaoferowania, jest specyficzna i wyjatkowa w swoim charakterze,

                                      Dobrze godasz :) Być może się uda. Nie twierdzę, że Łodź jest najpiękniejszym
                                      miejscem na świecie i każdy jej zakątek jest zachwycający. Sam znam wiele
                                      miejsc wyglądających odpychająco i wywołujących chęć jak najszybszej ucieczki.
                                      Ale postrzeganie przez ich pryzmat całego miasta jest nieprawdziwe i
                                      niesprawiedliwe. Łódź ma do zaoferowania rzeczy wyjątkowe i gdzie indziej
                                      niespotykane. A zarazem piękne :) I kiedy złapie się już ten łódzki klimat
                                      działa uzależniająco :) Ale w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu.

                                      > po trzecie: we wrzesniu chyba bede w Lodzi, wiec takie turystyczne informacje
                                      > sa mi bardzo przydatne i na pewno z nich skorzystam :-)

                                      Słuszna decyzja :) Mam nadzieję, że wizyta się odbędzie, a Ty wyniesiesz z niej
                                      niezapomniane wrażenia. Z przyjemnością odpowiem na wszelkie pytania informacjo-
                                      turystyczne.

                                      > Rzeczywiscie ten grobowiec (Scheiblera) jest imponujacy!!!

                                      Ano - widziany "na żywo" robi wielkie wrażenie. Monumentalna budowla zamyka
                                      cmentarną aleję ze szpalerem drzew i krzewów. Wokół roślinność wije się wśród
                                      starych nagrobków, tworząc unikalny klimat. O samej kaplicy więcej można
                                      przeczytać tu: miasta.gazeta.pl/lodz/1,37855,1388269.html

                                      Gdzie jest ten Trojwyznaniowy cmentarz?

                                      Cmentarz znajduje się na ulicy Ogrodowej. Tej samej, którą otwiera Pałac
                                      Poznańskiego i jego zakłady, sąsiadując z nimi. Jeśli chciałabyś wyszukać ulicę
                                      w planie Łodzi, to najlepszy internetowy plan znajdziesz tu:
                                      www.modgik.lodz.pl/mapa/lsip.htm

                                      > Jest tez w Lodzi najwiekszy cmentarz zydowski (tak gdzies wyczytalam),
                                      > znajduje sie tam ponad 120.000 nagrobkow. Gdzie on jest?
                                      > Pytam, poniewaz tez chetnie sie tam wybiore.

                                      Masz rację. W Łodzi przy ulicy Brackiej znajduje się cmentarz żydowski uważany
                                      za największą tego typu nekropolię w Europie. I jest to miejsce bez wąpienia
                                      warte odwiedzenia!! Wielkie wrażenie robi bezkresny las macew, niekiedy
                                      stojących wśród drzew oplatanych bluszczem. Oprócz typowych żydowskich
                                      nagrobków w postaci macew znaleźć tam można grobowce o niespotykanych
                                      kształtach, takie jak np. grobowiec Izraela Poznańskiego. W angrobkach
                                      uwidaczniają się też różne style architektoniczne epoki, takie jak modernizm
                                      czy doskonale komponująca się z żydowską symboliką secesja. Wędrując po
                                      cmentarzu znaleźć można takie unikaty jak np. nagrobek Ruty Akawe, na którym
                                      wbrew żydowskiej tradycji przedstawione są postacie ludzkie. Smutnym, lecz
                                      jednocześnie porażającym i skłaniającym do myślenia, a jednocześnie wywołującym
                                      spore emocje jest widok złożonych w jednej z części cmentarza macew,
                                      przeniesionych tu z części cmentarza, która obecnie zajęta jest pod drogę.
                                      Swego rodzaju cmentarzysko cmentarnych nagrobków opartych o siebie i
                                      zajmujących w ten sposób powierzchnię kilkuset metrów kwadratowych.
                                      Zdjęcia cmentarza (aczkolwiek słabo oddających jego prawdziwy klimat) można
                                      znaleźć m.in. tu:
                                      www.geocities.com/abrasza/pl/index.html
                                      www.lodz.up.pl (pod zakładką "łódzki kirkut")

                                      > Przeczytalam dzisiaj te fajna historyjke o fabrykantach i ich bogactwie,
                                      > o trudnym do sprecyzowania stylu, w jakim bodowane byly ich palace.
                                      > Na pewno ja znasz: architekt pytal jakiegos krola bawelny w jakim stylu
                                      > chcialby miec wybudowana swoja wille, ten odparl: jestem tak bogaty, ze stac
                                      > mnie na wszystkie style :-)))

                                      Ta anegdota wiąże się z Izraelem Kalmanowiczem Poznańskim, który miał wielkie
                                      pieniądze i lubił pokazać, że je ma :) Tedy rzeczywiście wybudował ociekający
                                      przepychem pałac w eklektycznym stylu lodz.makolab.pl/photos/l1.JPG .
                                      Podobno kiedy był chory, na ulicy Ogrodowej, przy której stoi pałac, kazano
                                      wyłozyć bruk słomą, by koła i końskie kopyta nie czyniły hałasu.

                                      Jednak w swej fantazji napotkał granicę, której nie był w stanie pokonać. Otóż
                                      wpadł od na pomysł by podłogę jednej z sal pałacu wyłożyć złotymi rublami.
                                      Wysłał w tym celu pismo do cara, coby ten odsprzedał odpowiednią ich ilość.
                                      Car, chyba urażony taką pychą, odparł, że odsprzeda ruble, pod warunkiem że w
                                      podłodze zostaną one ułożone nie płasko, lecz na kancie. I w ten sposób okazało
                                      się, że możliwości Poznańskiego były jednak ograniczone. Granice te sięgały
                                      jednak bardzo dalego, tedy do dziś można podziwiać piękne wnętrza pałacu, w
                                      którym urządzone jest muzeum miasta Łodzi.

                                      pozdrawiam wieczornie :o)



                          • Gość: łażej Re: Ojro (mocne wobec zlotowki) IP: *.retsat1.com.pl 03.04.04, 13:06
                            Gość portalu: Gall napisał(a):

                            > Nie znam budynku PWSTiF, ale znam budynek Akademii Sztuk pięknych (albo
                            podobna
                            >
                            > nazwa), w którym byłem kilka razy i nie przypadł mi do gustu.

                            Szkoda, że akurat trafiłeś na najbrzydszą siedzibę łódzkich uczelni. ASP mieści
                            się w wielkim gmachu wybudowanym po wojnie, nie posiadającym specjalnych
                            walorów architektonicznych. Budynek miał być po prostu wielki, by rzucał się w
                            oczy wjeżdżającym do Łodzi od strony Warszawy.

                            > Śmiesznostką dla mnie jest to, jak podają nazwy ulic (nota bene zbyt często
                            nie
                            >
                            > ma tych tabliczek i parokrotnie błądziłem po tym mieście).

                            Tu się zgadzam - system informacji przestrzennej w Łodzi jest niedopracowany.


                            • Gość: Gall Łódź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.04, 09:17
                              Łażeju
                              Dzięki za trud włożony w naszą edukację o Łodzi. Widać, że odwiedził nas
                              lokalny, łódzki patriota (po podjęciem tym kryje się w mojej ocenie również
                              troska o rozpropagowanie pozytywnych punktów miasta).

                              Istotnie przedstawiłeś perełki. Chętnie zajrzę do nich po raz wtóry, bo godzą
                              one w moją ocenę.

                              Myślę, że Łódź ma problem podobny do Bydgoszczy. Krótkie odwiedziny każdego z
                              tych miast, nie poparte dobrym przewodnikiem, prowadzą do negatywnego odbioru
                              miasta.

                              Przykładem jestem ja. Byłem wielokrotnie w Łodzi. Bywam tam kilka razy do roku
                              na jednodniowych występach (podczas ostatniego miałem okazję przejść się po
                              Piotrkowskiej). Te wizyty powodują, że w całej masie nie widać tych perełek. Co
                              więcej, kilka lat temu kilkakrotnie przejechałem siętramwajem po mieście i
                              trafiłem w paskudne miejsca. Potwierdziło to moje wyobrażenie o mieście (czy
                              przypadkiem Manaam nie kręcił w Łodzi mrocznych teledysków do płyty Nocny
                              patrol).

                              Co do Camerimage to nie jest twór łodzi, lecz Żydowicz przeniósł go z Torunia i
                              to chyba z sukcesem.

                              Pozdrawiam
                              Gall

                              PS Zapomniałbym dodać uwagi i koszmarnym dworcu PKP, który był wiele lat
                              remontowany, by i tak powstało paskudztwo.
                              PS 2 Dzięki za ciekawą anegdotkę z rublami
                              • Gość: łażej Re: Łódź IP: *.retsat1.com.pl 05.04.04, 21:29
                                Gość portalu: Gall napisał(a):

                                > Łażeju
                                > Dzięki za trud włożony w naszą edukację o Łodzi. Widać, że odwiedził nas
                                > lokalny, łódzki patriota (po podjęciem tym kryje się w mojej ocenie również
                                > troska o rozpropagowanie pozytywnych punktów miasta).

                                Nie ma za co:) Cała przyjemność po stronie lokalnego patrioty :)

                                > Myślę, że Łódź ma problem podobny do Bydgoszczy. Krótkie odwiedziny każdego z
                                > tych miast, nie poparte dobrym przewodnikiem, prowadzą do negatywnego odbioru
                                > miasta.

                                Nie mogę wypowiadać się na temat Bydgoszczy, bo tego miasta nie znam:( ale
                                rzeczywiście krótkie zwiedzanie Łodzi "na własną rękę" może zakończyć się
                                chcęcią bezpowrotnej ucieczki z tego miasta.

                                > Przykładem jestem ja. Byłem wielokrotnie w Łodzi. Bywam tam kilka razy do
                                roku
                                > na jednodniowych występach (podczas ostatniego miałem okazję przejść się po
                                > Piotrkowskiej). Te wizyty powodują, że w całej masie nie widać tych perełek.
                                Co
                                >
                                > więcej, kilka lat temu kilkakrotnie przejechałem siętramwajem po mieście i
                                > trafiłem w paskudne miejsca. Potwierdziło to moje wyobrażenie o mieście (czy
                                > przypadkiem Manaam nie kręcił w Łodzi mrocznych teledysków do płyty Nocny
                                > patrol).

                                Szkoda, że takie wspomnienia wyniosłeś z miasta. I mnie przejażdżka tramwajem
                                ulicą Kilińskiego czy Wojska Polskiego wprawia w stan przygnębienia. Szarość,
                                sypiące się tynki, Bleh! Na szczęście znam też inne oblicze tego miasta, na
                                nieszczęście przybysze z innych regionów, innego oblicza nie znają i taki
                                wizerunek miasta uogólniają na całą Łódź.

                                Na pewno w Łodzi powstał teledysk do piosenki "Luciola". Mroczny obraz miasta z
                                tamtego teledysku znakomicie komponuje się z piosenką. Również niezbyt wesołe
                                oblicze miasta można było zobaczyć w "Edim" Piotra Trzaskalskieogo. Co ciekawe
                                właśnie taki klimat miasta zafascynował Davida Lyncha, który w Łodzi otworzy
                                swoje centrum filmowe.

                                > Co do Camerimage to nie jest twór łodzi, lecz Żydowicz przeniósł go z Torunia
                                > i to chyba z sukcesem.

                                Ano - ukradła Łódź festiwal Toruniowi. I festiwal ten bardzo udanie wkomponował
                                się w łódzki krajobraz. Filmowe tradycje miasta dały o sobie znać. Camerimage
                                rozwija się z roku na rok. Oprócz pokazów filmów, rozwija się idea warsztatów
                                filmowych prowadzonych przez mistrzów światowego kina. Czynny w tym udział
                                bierze łódzka filmówka oraz studio Opus Film. Czynnikiem, który jeszcze
                                bardziej związał festiwal z Łodzią jest objęcie funkcji sponsora tytularnego
                                przez znaną łódzka firmę - Atlas (który notabene coraz bardziej angażuje się w
                                działalność kulturalną, oprócz sponsoringu imprez kulturalnych właściciele
                                atlasu otworzyli w Łodzi galerię "Atlas Sztuki" mieszącą się w dawnej rytualnej
                                żydowskiej rzeźni przy ul. Piotrkowskiej)

                                > PS Zapomniałbym dodać uwagi i koszmarnym dworcu PKP, który był wiele lat
                                > remontowany, by i tak powstało paskudztwo

                                Grrrrrr, to nie był remont!! Ktoś "genialny inaczej" zdecydował o wyburzeniu
                                starego, secesyjnego budynku dworca i postawienie w jego miejscu bunkrowatego
                                klocka! Głupota nie zna granic.

                                pozdrawiam





                                • elodia Re: Łódź 06.04.04, 04:55
                                  Gość portalu: łażej napisał(a):


                                  >
                                  > Grrrrrr, to nie był remont!! Ktoś "genialny inaczej" zdecydował o wyburzeniu
                                  > starego, secesyjnego budynku dworca i postawienie w jego miejscu bunkrowatego
                                  > klocka! Głupota nie zna granic.


                                  Przy tym co mamy ( a raczej czego nie) po wichurach dziejowych to powinno być
                                  karalne! Pamiętam - kilkanaście lat temu - był tam ciekawy budynek! Klocka wolę
                                  nie oglądać:( A miasto.... wydaje mi się jakieś nieprzejezdne! Właściwie, co
                                  mamy to wiemy od innych - jak była u mnie kumpela z Krakowa (przerażenie - co
                                  ja jej pokażę? ) to potem jej koleżanki (i ona ) zdziwione były skąd te cuda w
                                  nudnej okolicy... A X robiła zdjęcia tylko z miejsc, które jej pokazałam -
                                  czyli głównie bydoskie kościoły, Sielanki, Biskupin, Myślęcinek.... sami nie
                                  wiemy czasem co mamy :)
                        • Gość: Gall Sprawdziłem - różnica to tylko 58, a nie całe 60 k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 11:42
                          • Gość: €uro Re: Sprawdziłem - różnica to tylko 58, a nie całe IP: *.dip.t-dialin.net 01.04.04, 11:14
                            Myslisz, ze to argument przemawiajacy "za",
                            bo jest blizej niz zakladalam? :-)))
                            • Gość: Gall Re: Sprawdziłem - różnica to tylko 58, a nie całe IP: 217.97.147.* 01.04.04, 11:41
                              Oczywiście, i to o całe 2 km za.
                              Przy takim nastaweniu myśl o przeprowadce będzie wydawać się milszą, czego życzę
                              i pozdrawiam (oczywiście)
                              Gall
                              • Gość: €uro Re: Sprawdziłem - różnica to tylko 58, a nie całe IP: *.dip.t-dialin.net 01.04.04, 19:02
                                Gość portalu: Gall napisał:

                                > Oczywiście, i to o całe 2 km za.
                                > Przy takim nastaweniu myśl o przeprowadce będzie wydawać się milszą, czego
                                życzę i pozdrawiam (oczywiście)
                                > Gall <

                                Wiesz, Gall, chyba te 2km stana sie decydujacymi,
                                dobrze, ze sprawdziles, bo bym dalej sie stawiala,
                                a tak? ..... przeciez blizej, nie? ;-))
                                pozdrawiam
                                Ojro



                        • Gość: łażej Re: Ojro (mocne wobec zlotowki) IP: *.retsat1.com.pl 03.04.04, 13:02
                          Gość portalu: €uro napisał(a):

                          > Czytalam, co napisales o Lodzi. Moje zdanie nie jest az tak bardzo
                          > krytyczne, uwazam, ze Lodz ma swoje zalety. Wiem, ze kamienice sa
                          > zaniedbane, na to jednak potrzeba pieniedzy. Moj sentyment do Lodzi
                          > chyba mozna wytlumaczyc tym, ze uwielbiam Tuwima, poza tym jest tam
                          > przeciez PWSTiF, dobre teatry, opera, a te stare fabryki maja swoj urok,
                          > trzeba by je jednak wyremontowac. A jakie piekne sa wille fabrykantow!
                          > Lodz ma swoj charakter.

                          Miło czytać takie opinie. I miło mi się z nimi zgodzić. Łódź jest miejscami
                          zaniedbana, ale nie jest brzydka. Często zaniedbane, a piękne kamienice zamiast
                          być ozdobą miasta, często postzegane są jako jego skaza. Na szczęście ten stan
                          ulega stałej poprawie. Coraz więcej kamienic (chociaż ciągle o wiele za mało)
                          jest odnawianych. I kamienica, która szpeciła, nagle skłania przechodniów do
                          zatrzymania się i podziwiania pięknego budynku. Lepiej prezentują się pałace i
                          wille pofabrykanckie. Odnowiono bardzo dużą część z nich. Można je obejrzeć
                          chociażby na stronie:

                          moya.toya.net.pl/site_galeria.php?
                          s=243301662b620980167651d58b62b216&kat=palace (być może trzeba skleić link).
                          Inne zdjęcia Łodzi na: moya.toya.net.pl/site_galeria.php?s=&kat=

                          Pozdrawiam
                          • Gość: €uro Re: Ojro (mocne wobec zlotowki) IP: *.dip.t-dialin.net 03.04.04, 18:53
                            Gość portalu: łażej napisał(a):

                            > Miło czytać takie opinie. I miło mi się z nimi zgodzić.<

                            Przyznaje Tobie oczywiscie racje, ja tez bym sie zgodzila, gdybym byla
                            na Twoim miejscu ;-))

                            >Łódź jest miejscami zaniedbana, ale nie jest brzydka. Często zaniedbane, a
                            piękne kamienice zamiast być ozdobą miasta, często postzegane są jako jego
                            skaza. Na szczęście ten stan ulega stałej poprawie. Coraz więcej kamienic
                            (chociaż ciągle o wiele za mało) jest odnawianych. I kamienica, która szpeciła,
                            nagle skłania przechodniów do zatrzymania się i podziwiania pięknego budynku.
                            Lepiej prezentują się pałace i wille pofabrykanckie. Odnowiono bardzo dużą
                            część z nich.<

                            W 2000 roku bylam ostatni raz w Lodzi i pamietam, ze ul.Piotrkowska
                            prezentowala sie bardzo okazale, wiele pieknych kamienic, starannie
                            odnowionych, ale by wyremontowac 5km domow potrzeba czasu i pieniedzy,
                            nie mowiac o tych znajdujacych sie dalej od centrum.
                            Wiesz moze, gdzie jest willa Scheiblera? (jest ona najdostojniejsza
                            z wszystkich, tak mysle), fabryka Poznanskiego jest chyba tez gdzies
                            niedaleko Piotrkowskiej?
                            Mysle, ze powinno sie tez dolozyc staran, by Lodz byla polskim Hollywoodz,
                            jest tu chyba druga najwieksza w Polsce , po wroclawskiej, wytwornia filmow,
                            poza tym widzialam na chodniku przed hotelem Orbis gwiazdy naszych ludzi kina,
                            przeciez spedzili tu takze swoje mlode lata tacy wielcy, dzisiaj swiatowej
                            klasy rezyserzy, jak Wajda, Polanski, Zanussi i inni.
                            Arthur Rubinstein jest tez z tego miasta!

                            Obilo mi sie jeszcze o uszy, ze w Lodzi jest jakies b.dobre liceum, wiesz
                            cos wiecej o tym?
                            Taaaak, moja wiedza o Lodzi chyba sie wyczerpala ;-)

                            > Można je obejrzeć chociażby na stronie: <

                            chciazby sie chcialo, nie mozna obejrzec :-(
                            Moglbys jeszcze raz podac linki, niestety nic nie
                            moglam otworzyc.

                            pozdrawiam rowniez

                            • Gość: łażej Re: Ojro (mocne wobec zlotowki) IP: *.retsat1.com.pl 04.04.04, 10:41
                              Gość portalu: €uro napisał(a):

                              > W 2000 roku bylam ostatni raz w Lodzi i pamietam, ze ul.Piotrkowska
                              > prezentowala sie bardzo okazale, wiele pieknych kamienic, starannie
                              > odnowionych, ale by wyremontowac 5km domow potrzeba czasu i pieniedzy,
                              > nie mowiac o tych znajdujacych sie dalej od centrum.

                              Od 2000 roku wyremontowali na Pietrynie jeszcze sporo kamienic :) Mimo tego
                              jednak całkiem sporo pozostało do odnowienia. Rzeczywiście ich ilość jest tak
                              duża, że odnowienie wszystkich stanowi spory problem. A nie wolno też zapominać
                              o remontach kamienic spoza Pietryny, niejednokrotnie jeszcze piękniejszych, a
                              bardziej zaniedbanych. Program rewitalizacji śródmiejskiej zabudowy Łodzi
                              potrwa jeszcze trochę.

                              > Wiesz moze, gdzie jest willa Scheiblera? (jest ona najdostojniejsza
                              > z wszystkich, tak mysle), fabryka Poznanskiego jest chyba tez gdzies
                              > niedaleko Piotrkowskiej?

                              Willa, a właściwie Pałac Scheiblera znajduje się kilkadziesiąt metrów od szkoły
                              filmowej :) Znajduje się w Parku Źródliska 2. Ale co ciekawe, mimo iż Scheibler
                              był najbogatszym z łódzkich fabrykantów, posiadał największe fabryki, jego
                              pałac zewnętrznie nie jest najwystawniejszym. Przebijają go tu pałace rodziny
                              Poznańskich, a szczególnie Izraela Poznańskiego. Natomiast wystrój wnętrza
                              znamionuje bogactwo właściciela.

                              Zdjęcia można zobaczyć yu

                              moya.toya.net.pl/site_galeria.php?s=f7f7e77942dcf12933b3cfb6bd926df7&kat=
                              (Mam nadzieję, że ten link się nie połamie. Pałac Karola Scheiblera jest w
                              zakładce "pałace i wille Ziemii Obiecanej" na drugiej podstronie.)

                              Fabryka (razem z Pałacem i domami mieszkalnymi dla robotników) znajduje się
                              faktycznie nieopodal Piotrkowskiej. Stoi ona kilkaset metrów od Placu Wolności,
                              będącego zwieńczeniem Piotrkowskiej. Obecnie jest wielkim placem budowy, co
                              związane jest z budową na jej terenie Manufaktury, czyli gigantycznego centum
                              kulturalno-rozrywkowo-handlowego.

                              > Mysle, ze powinno sie tez dolozyc staran, by Lodz byla polskim Hollywoodz,
                              > jest tu chyba druga najwieksza w Polsce , po wroclawskiej, wytwornia filmow,
                              > poza tym widzialam na chodniku przed hotelem Orbis gwiazdy naszych ludzi kina,
                              > przeciez spedzili tu takze swoje mlode lata tacy wielcy, dzisiaj swiatowej
                              > klasy rezyserzy, jak Wajda, Polanski, Zanussi i inni.

                              Niestety kryzys gospodarczy Łodzi, jaki dotknął to miasto po roku 1989 odbił
                              się niekorzystnie także na Łódzkiej Wytwórni Filmów Fabularnych, która znacznie
                              ograniczyła swoją działalność. Na szczęście filmowa Łódź nie dała się tak łatwo
                              zadławić :) Piotr Dzięcioł (notabene "Łodzianin roku 2002") otworzył obok
                              starego centrum filmowego, centrum nowe czyli "Opus Film". To właśnie w tym
                              studiu powstał głośny "Edi" Piotra Trzaskalskiego (również łodzianina). Łódź
                              Filmowa zdaje się odradzać. Świetną promocją filmowej Łodzi jest największy na
                              świecie festiwal operatorów filmowych Camerimage camerimage.pl/ i
                              oczywiście łódzka filmówka.

                              > Arthur Rubinstein jest tez z tego miasta!

                              Artur Rubinsein do tej pory siedzi przy fortepianie na Piotrkowskiej :)
                              mishopi.image.pbase.com/u17/pan_tomas/upload/5619945.18.jpg
                              Od kilku lat na Pietrynie powstają pomniki słynnych Łodzian, począwszy
                              od "Ławeczki Tuwima", przez "Fortepian Rubinsteina" i "Kufer Reymonta"
                              na "Twórcach Łodzi przemysłowej" skończywszy. Co prawda za wyjątkiem Tuwima,
                              ocena artystycznej wartości tych pomników jest zróżnicowana, jednak stały się
                              one obowiązkowym punktem dla zwiedzających Łódź wycieczek :) Największą
                              sympatią łodzian cieszy się Tuwim, któremu dla ochrony przed zimą zawiązywano
                              na szyi szal :) Tuwim za tą opiekę odwdzięcza się szczęściem, jakim obdarowuje
                              tych, którzy potrą jego (wybłyszczony od pocierania) nos.

                              > Obilo mi sie jeszcze o uszy, ze w Lodzi jest jakies b.dobre liceum, wiesz
                              > cos wiecej o tym?

                              Zapewne chodzi Ci o I liceum im. Mikołaja Kopernika (kolokwialnie nazywanego
                              Koprem). Liceum to od lat mieści się w ścisłej krajowej czołówce. W rankingu
                              tygodnika Perspektywy, zajmuje rokrocznie miejsca w pierwszej trójsce, często
                              plasując się na pozycji krajowego lidera. Najmnocniejszą stroną liceum są
                              przedmioty ścisłe, ale i humaniści znajdują tam dla siebie ciekawą propozycję.

                              Mam nadzieję, że tym razem link się nie połamał :) Zapraszam do wirtualnej
                              wędrówki po stronach poświęconych Łodzi, a jeszcze bardziej do odwiedzenia tego
                              miasta. No i oczywiście do wizyty na łódzkim forum gazety :)

                              pozdrawiam


                              • Gość: €uropejka Re: Ojro (mocne wobec zlotowki) IP: *.dip.t-dialin.net 04.04.04, 22:35
                                Gość portalu: łażej napisał:

                                > Od 2000 roku wyremontowali na Pietrynie jeszcze sporo kamienic :) Mimo tego
                                jednak całkiem sporo pozostało do odnowienia. Rzeczywiście ich ilość jest tak
                                duża, że odnowienie wszystkich stanowi spory problem. A nie wolno też zapominać
                                o remontach kamienic spoza Pietryny, niejednokrotnie jeszcze piękniejszych, a
                                bardziej zaniedbanych. Program rewitalizacji śródmiejskiej zabudowy Łodzi
                                potrwa jeszcze trochę.<

                                Najwazniejsze jednak, ze te piekne kamienice sa sukcesywnie odnawiane!
                                Fajna ta nazwa: Pietryna, nigdy nie slyszalam :-)

                                > Willa, a właściwie Pałac Scheiblera znajduje się kilkadziesiąt metrów od
                                szkoły filmowej :) Znajduje się w Parku Źródliska 2. Ale co ciekawe, mimo iż
                                Scheibler był najbogatszym z łódzkich fabrykantów, posiadał największe fabryki,
                                jego pałac zewnętrznie nie jest najwystawniejszym. Przebijają go tu pałace
                                rodziny Poznańskich, a szczególnie Izraela Poznańskiego. Natomiast wystrój
                                wnętrza znamionuje bogactwo właściciela. <

                                Zaleta Lodzi jest tez to, ze wszystko godne obejrzenia znajduje sie
                                w centrum, nawet fabryki. Widzialam wnetrzne palacu Scheiblera na zdjeciu
                                w przewodniku niemieckim (Baedeker), jest naprawde wyjatkowe!
                                Obejrzalam tez wszystkie zdjecia "przeslane" przez Ciebie, i teraz te
                                linki ze zdjeciami, ktore Ty podales, nie polamaly sie :-), dziekuje.

                                > Niestety kryzys gospodarczy Łodzi, jaki dotknął to miasto po roku 1989 odbił
                                się niekorzystnie także na Łódzkiej Wytwórni Filmów Fabularnych, która znacznie
                                ograniczyła swoją działalność. <

                                Kryzys na pewno jest zjawiskiem przejsciowym, a poza tym ta szkola
                                i wytwornia maja tak stabilna i dlugoletnia tradycja, taka dobra
                                opinie na calym swiecie, ze ja bym sie o ich przyszlosc nie obawiala :-)

                                > Od kilku lat na Pietrynie powstają pomniki słynnych Łodzian, począwszy
                                od "Ławeczki Tuwima", przez "Fortepian Rubinsteina" i "Kufer Reymonta"
                                na "Twórcach Łodzi przemysłowej" skończywszy. Co prawda za wyjątkiem Tuwima,
                                ocena artystycznej wartości tych pomników jest zróżnicowana, jednak stały się
                                one obowiązkowym punktem dla zwiedzających Łódź wycieczek :) Największą
                                sympatią łodzian cieszy się Tuwim, któremu dla ochrony przed zimą zawiązywano
                                na szyi szal :) Tuwim za tą opiekę odwdzięcza się szczęściem, jakim obdarowuje
                                tych, którzy potrą jego (wybłyszczony od pocierania) nos. <

                                Laweczke Tuwima widzialam, ale nie potarlam mu nosa, bo nie wiedzialam,
                                ze cos takiego sie robi, ale nic straconego, jeszcze upomne sie o swoje
                                szczescie u mojego ulubionego poety :-)
                                Czy te wszystkie osobistosci sa na Pietrynie?

                                > Zapewne chodzi Ci o I liceum im. Mikołaja Kopernika (kolokwialnie nazywanego
                                Koprem). Liceum to od lat mieści się w ścisłej krajowej czołówce. W rankingu
                                tygodnika Perspektywy, zajmuje rokrocznie miejsca w pierwszej trójsce, często
                                plasując się na pozycji krajowego lidera. Najmnocniejszą stroną liceum są
                                przedmioty ścisłe, ale i humaniści znajdują tam dla siebie ciekawą propozycję.
                                <

                                Tak, to na pewno to liceum, widzialam kiedys reportaz w TV.
                                Dziwnym zbiegiem okolicznosci jestem absolwentka II LO w Bydgoszczy
                                tez im. Mikolaja Kopernika ;-)

                                >Zapraszam do wirtualnejwędrówki po stronach poświęconych Łodzi, a jeszcze
                                bardziej do odwiedzenia tego miasta. No i oczywiście do wizyty na łódzkim forum
                                gazety :)<

                                Wirtualna wedrowke juz odbylam, poczytalam o Lodzi, a miasto na pewno
                                wkrotce odwiedze.
                                Dziekuje za zaproszenie na lodzkie forum, tylko ze ja tam bylabym
                                outsiderem :-)
                                A Ciebie co sklonilo do zajrzenia tutaj?
                                Jak znalazles w gaszczu watkow na forum krytyczne zdanie o Twoim
                                miescie?

                                pozdrawiam
                                • Gość: łażej Re: Ojro (mocne wobec zlotowki) IP: *.retsat1.com.pl 05.04.04, 20:10
                                  Gość portalu: €uropejka napisał(a): >

                                  > Laweczke Tuwima widzialam, ale nie potarlam mu nosa, bo nie wiedzialam,
                                  > ze cos takiego sie robi, ale nic straconego, jeszcze upomne sie o swoje
                                  > szczescie u mojego ulubionego poety :-)

                                  Słusznie!! Ze szczęściem nie ma co igrać :) A jeśli byś chciała szukać śladów
                                  Tuwima w Łodzi odnajdziesz również jego popiersie ustawione na ul. Moniuszki
                                  tuż przy Piotrkowskiej (w dawnym Pasażu Meyera). Natomiast na cmentarzu
                                  żydowskim znajduje się grób rodziców poety, niestety nie zachowała się tam
                                  oryginalna macewa - grrrrrrr.

                                  > Czy te wszystkie osobistosci sa na Pietrynie?

                                  Tak. Tuwim zasiada w najbardziej reprezentacyjnym jej miejscu, tj. przed
                                  magistratem, czyli dawnym Pałacem Heinzla.

                                  Oprócz pomników "ławeczkowych" najciekawszym na Piotrkowskiej jest chyba pomnik
                                  Gutenberga (ponoć jedyny w Polsce - ale to wiadomość nie zweryfikowana) stojący
                                  w wykuszu kamienicy Petersilgego przy Piotrkowskiej 86. Sama kamienica niegdyś
                                  wygrała plebiscyt na najładniejszy tego typu budynek w Łodzi. Pomnik
                                  Gutenberga, witraż z nim na klatce schodowej, oraz popiersia innych postaci
                                  zasłużonych dla drukarstwa uświetniają elewację budynku, w którym wydawana była
                                  pierwsza łódzka gazeta. Niestety fotki nie oddają w pełni piękna budynku
                                  www.lodz.pl/miasto/dzisiaj/IMG/pio_dzien1_4_1.jpg
                                  www.lodz.pl/miasto/dzisiaj/IMG/pio_dzien1_2_1.jpg
                                  > Dziekuje za zaproszenie na lodzkie forum, tylko ze ja tam bylabym
                                  > outsiderem :-)

                                  Pozycja outsidera jest czasami całkiem przyjemna :) A łodzkie forum otwarte
                                  jest na gości z innych miast. Co prawda ostatnimi czasy nieco się popsuło, ale
                                  nadal gdybyś tylko miała ochotę tam pisywać sądzę, że przyjęta zostałabyś z
                                  pełną serdecznością. A gdybyś chciała dowiedzieć się czegoś więcej o Łodzi, to
                                  na podforum "Porozmawiajmy o Łodzi"
                                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=443 spotkasz ludzi dysponujących na
                                  ten temat wiedzą większą od mojej.

                                  > A Ciebie co sklonilo do zajrzenia tutaj?
                                  > Jak znalazles w gaszczu watkow na forum krytyczne zdanie o Twoim
                                  > miescie?

                                  Co jakiś czas robię sobie wyszukiwarkową podróż po podforach regionalnych
                                  gazety, szukając tam postów, w których pojawia się temat Łodzi. Ciekawi mnie w
                                  jakim kontekście w innych miastach pojawia się motyw Łodzi. Niestety
                                  najczęściej nie jest to kontekst pozytywny :( Także moja wizyta na bydgoskim
                                  podforum była również wywołana taką wędrówką. Samą Bydgoszcz kojarzę niestety
                                  bardzo słabo, byłem tam jedynie przejazdem. Trochę wstyd jak na (przyszłego)
                                  geografa, ale wszystko jest do nadrobienia :)

                                  pozdrawiam

                                  ---------------------
                                  GG: 528557



                                  • Gość: €uro Re: Ojro (mocne wobec zlotowki) IP: *.dip.t-dialin.net 06.04.04, 19:01
                                    Gość portalu: łażej napisał:

                                    > Natomiast na cmentarzu żydowskim znajduje się grób rodziców poety, niestety
                                    nie zachowała się tam oryginalna macewa - grrrrrrr. <

                                    Widzialam ten grob na ktoryms ze zdjec (podales mi linki).
                                    W ogole caly cmentarz zydowski robi niesamowite wrazenie, i ta jego
                                    wielkosc! Nie moge uwierzyc, ze czesc jego padnie ofiara budowy nowej
                                    drogi!! To nie do pomyslenia! A co na to Gmina Zydowska w Lodzi?
                                    Czytalam tez te strone "Judaica" (tez podana przez Ciebie),
                                    wiele tam smutnych rzeczy, i niestety prawdziwych....
                                    Pamietam cmentarz zydowski w Krakowie, drugi najstarszy taki cmentarz
                                    w Europie (najstarszy jest gdzies w Czechach), ale byl on niewielki.
                                    W ogole Krakow, piekne miasto. Bedac kiedys tam, spotkalam Niemke
                                    z Monachium (Monachium uwazam za najciekawsze miasto w Niemczech),
                                    ktora powiedziala, ze Krakow jest duzo ladniejszy od Monachium! :-)
                                    Coz za komplement dla Krakowa!

                                    > Oprócz pomników "ławeczkowych" najciekawszym na Piotrkowskiej jest chyba
                                    pomnik Gutenberga (ponoć jedyny w Polsce - ale to wiadomość nie zweryfikowana)
                                    stojący w wykuszu kamienicy Petersilgego przy Piotrkowskiej 86. Sama kamienica
                                    niegdyś wygrała plebiscyt na najładniejszy tego typu budynek w Łodzi. Pomnik
                                    Gutenberga, witraż z nim na klatce schodowej, oraz popiersia innych postaci
                                    zasłużonych dla drukarstwa uświetniają elewację budynku, w którym wydawana była
                                    pierwsza łódzka gazeta. Niestety fotki nie oddają w pełni piękna budynku <

                                    Fotki oddaja piekno budynku, nie dziwie sie, ze wlasnie on wygral ten
                                    plebiscyt, sliczny. Czy Gutenberg byl jakos powiazany z Lodzia, panie
                                    Znawco? I co ma ten budynek wspolnego z drukarstwem, skoro tyle tam
                                    tematycznie z tym zwiazanych ozdob na budynku?
                                    Wiesz, kiedys slyszalam na wykladach, ze nie Gutenberg byl pierwszym
                                    stosujacym te nowa wowczas technike drukowania stron papieru, byl nim
                                    podobno jakis Holender, a nazwiska oczywiscie nie zapisalam :-)
                                    (wyklady dot. historii Niderlandow).
                                    Slyszales cos na ten temat?

                                    > Pozycja outsidera jest czasami całkiem przyjemna :) A łodzkie forum otwarte
                                    jest na gości z innych miast. Co prawda ostatnimi czasy nieco się popsuło, ale
                                    nadal gdybyś tylko miała ochotę tam pisywać sądzę, że przyjęta zostałabyś z
                                    pełną serdecznością. A gdybyś chciała dowiedzieć się czegoś więcej o Łodzi, to
                                    na podforum "Porozmawiajmy o Łodzi"
                                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=443 spotkasz ludzi dysponujących na
                                    ten temat wiedzą większą od mojej.<

                                    Dziekuje Tobie za zaproszenie :-)
                                    Widze, ze Ty nie tylko duzo wiesz o swoim miescie, ale rowniez potrafisz
                                    do niego ladnie przekonywac i przyciagac ;-) Z wizyta na forum to nie tylko
                                    kwestia chcenia, a przede wszystkim czasu, niestety.
                                    Zauwazylam rowniez, ze kryzys na forum GW zatoczyl krag ogolnopolski, bo u nas
                                    tez kiedys bylo lepiej i ciekawiej.

                                    Lazej, Ty jestes lepszy niz przewodnik po Lodzi ;-)
                                    Zapisze sobie te wszystkie informacje, ktore mi podales i z karteczka
                                    w reku zrobie dlugi spacer po wszystkich wskazanych przez Ciebie
                                    miejscach, poniewaz doszlam do wniosku, ze moze teoretycznie wiem,
                                    ze to czy tamto jest w tym miescie, ale niewiele widzialam na wlasne
                                    oczy, a warto.

                                    > Co jakiś czas robię sobie wyszukiwarkową podróż po podforach regionalnych
                                    gazety, szukając tam postów, w których pojawia się temat Łodzi. Ciekawi mnie w
                                    jakim kontekście w innych miastach pojawia się motyw Łodzi. Niestety
                                    najczęściej nie jest to kontekst pozytywny :( <

                                    I tak oto wyluskales "naszego" Galla, krytycznym okiem patrzacego
                                    na Twoje miasto, i mnie z nutka sympatii dla Lodzi :-)

                                    > Samą Bydgoszcz kojarzę niestety bardzo słabo, byłem tam jedynie przejazdem.
                                    Trochę wstyd jak na (przyszłego) geografa, ale wszystko jest do nadrobienia :)<

                                    Bydgoszcz na tle innych miast Polski nie nalezy do miast o duzej ilosci
                                    ciekawych objektow, jednak ma oczywiscie swoje perelki. Ja sie tu wychowalam
                                    i zawsze wracam do mojego miasta, kiedy tylko moge. Liczy sie atmosfera,
                                    wspomnienia, urok znanych ulic i budynkow, znajomi ludzie etc.... jestem
                                    lokalna patriotka :-))

                                    pozdrawiam Pana Geografa in spe
                                    dziekuje za GG :-)

                  • Gość: Déjà vu gorzka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.04, 21:46
                    Gość portalu: Gall napisał(a):

                    > Sprawa czekolady chyba jeszcze nie jest zamknięta, ale tu może Deja vu
                    > wiedziałaby coś więcej

                    Przepraszam moi drodzy za najscie, ale jesli mowa o slodkoscach, a w
                    szczegolnosci o czekalodzie, to moze gorzka jej odmiana moglaby nieco pomoc.
                    Chodzi konkretnie o oszukanie umyslu przy jednoczesnym pozbawieniu go wyrzutow
                    sumienia i dostarczenie rozkoszy wyposzczonym kubkom smakowym. No bo jak nie
                    slodka tylko gorzka, to (przynajmniej z racjonalnego punktu widzenia
                    sloworoztrzasaczy) jakakolwiek zawartosc tluszczopednego cukru w gorzkosci nie
                    ma w tym przypadku racji bytu.
                    uklony
                    Déjà vu
                    • Gość: Gall Re: gorzka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 08:13
                      Gorzka czekolada to samowita słodycz.
                      Pozdrawiam
                      Gall
                • Gość: Gall Re: Wincenty Gall (również nie od Witosów) IP: 217.97.147.* 26.03.04, 12:09
                  A jednak muszę sięgnąć po geriavit, bo pamięć szwankuje (a może właśnie ta
                  Australia byłaby lepszą kuracją;-)):

                  "Wiec do roboty, Gall!
                  Maz i ja tworzymy antypody: zawodowo, jezykowo, plciowo, narodowo, itp. ;)"

                  Pozdrawiam
                  Gall



                  • Gość: €uro Re: Wincenty Gall (również nie od Witosów) IP: *.dip.t-dialin.net 01.04.04, 10:30
                    Gość portalu: Gall napisał:

                    > "Wiec do roboty, Gall!
                    > Maz i ja tworzymy antypody: zawodowo, jezykowo, plciowo, narodowo, itp. ;)"
                    >
                    > Pozdrawiam
                    > Gall
                    Jesli chodzi o wyzej wymienione antypody, rozpatrujac je jako zenit
                    i nadir, mozna zgodzic sie odnosnie zawodu i plci; jezykowo?, hm...,
                    ja wladam jezykiem meza, maz moim w bardzo skromnym wymiarze, a narodowo?
                    - do jego rodziny "wkradla sie" linia slowianska (jedna cienka niteczka),
                    do mojej takiz sznureczek w osobie antypodowej babci :-)
                    Pan Ojro twierdzi, ze nie ma uczuc patriotycznych w stosunku do swojego
                    narodu, ja twierdze, ze mam, i mam w stos. do Polski - tak wiec, Gall,
                    ocen sam, jak tutaj wygladaja te narodowe antypody? :-)
                    pozdrawiam
                    Ojro
                    • Gość: Gall antypody IP: 217.97.147.* 01.04.04, 10:46
                      Nie mnie, drobnemu żuczkowi oceniać. Ja tylko odnalazłem fragment Twojej
                      wypowiedzi, ktory w mej pamięci się przeinaczył.

                      A jeśli chodzi o antypody, to identycznie jak z czarnym i białym i pomiedzy
                      nimi mnogością odcieni szarości. Nie ma tak wyrazistych sytuacji.

                      Ale rasa podobna, co ? (te kilka lat w Afryce to nie były jego pierwsze lata ?;-
                      )

                      Pozdrawiam
                      Gall
                      • Gość: €uro Re: antypody IP: *.dip.t-dialin.net 01.04.04, 11:25
                        Gość portalu: Gall napisał:

                        > Nie mnie, drobnemu żuczkowi oceniać. Ja tylko odnalazłem fragment Twojej
                        > wypowiedzi, ktory w mej pamięci się przeinaczył. <

                        Masz jeszcze ten geriavit? :-))

                        > Ale rasa podobna, co ? (te kilka lat w Afryce to nie były jego pierwsze
                        lata ? ;-) <

                        :-)))))
                        Nie, nie pierwsze. Wyjechal do Afryki bialy i wrocil bialy, no, moze troche
                        piegow od slonca z soba przywiozl ;-)
                        pozdrawiam
                        Ojro
                        • Gość: Gall Re: antypody IP: 217.97.147.* 01.04.04, 11:59
                          Mam, ale zapomniałem gdzie ;-)

                          Pozdrawiam
                          Gall
                          • Gość: €uro Re: antypody IP: *.dip.t-dialin.net 01.04.04, 18:53
                            Gość portalu: Gall napisał:

                            > Mam, ale zapomniałem gdzie ;-) <

                            a ja zapomnialam Tobie przypomniec,
                            bys zawiazal supelek :-)
                            • Gość: Gall Re: antypody IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.04, 10:33
                              Problem, czaszka ogolona (;-))
                              Pozdrawiam
                              Gall
                              • Gość: €uro Re: antypody IP: *.dip.t-dialin.net 03.04.04, 18:55
                                Gość portalu: Gall napisał(a):

                                > Problem, czaszka ogolona (;-))
                                > Pozdrawiam
                                > Gall

                                Gall, a kto mowi o wlosach?! :-))
                                pozdrawiam
                                Ojro
                                • Gość: Gall Re: antypody IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.04, 09:20
                                  Bo te na włosach są jedynie skuteczne.
                                  Wiadomo to już od czasów Trąbalskiego ;-)
                                  Pozdrawiam
                                  Gall
                                  • ojro1 Re: antypody 05.04.04, 17:22
                                    Gość portalu: Gall napisał(a):

                                    > Bo te na włosach są jedynie skuteczne.
                                    > Wiadomo to już od czasów Trąbalskiego ;-)
                                    > Pozdrawiam
                                    > Gall

                                    Gall, jesli mowa o Sloniu Trabalskim,
                                    to przeciez on nie mial supelka na wlosach!
                                    No, chyba ze moja pamiec juz nie ta :-)
                                    pozdrawiam
                                    Ojro
                                    • Gość: Gall Re: antypody IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.04, 08:06
                                      No właśnie i jego przykład stanowi dowód (to nic, że mocno naciągany), że
                                      najlepsze supły robi się na włosach (chusteczkę można zgubić) - jak się je ma
                                      of course.
                                      Pozdrawiam
                                      Gall
                                      • Gość: €uro Re: antypody IP: *.dip.t-dialin.net 06.04.04, 19:22
                                        Gość portalu: Gall napisał(a):

                                        > No właśnie i jego przykład stanowi dowód (to nic, że mocno naciągany), że
                                        > najlepsze supły robi się na włosach (chusteczkę można zgubić) - jak się je ma
                                        > of course.

                                        Wiesz co, Gall, Ty jednak poszukaj gdzie zapodziales ten geriavit!;-)
                                        A ja poszukam Slonia Trabalskiego, aby sprawdzic, gdzie on zawiazywal
                                        te supelki, bo zapomnialam ;P

                                        pozdrawiam wtorkowo-deszczowo
                                        Ojro
                                        • Gość: Gall trąba IP: 217.97.147.* 07.04.04, 12:35
                                          W tej mierze geriavit nie potrzebny, bo mam to dobrze przewałkowane (żeby nie
                                          rzec - wbite do głowy - wiadomo akcja poczytaj mi tato). Trąba. Bezskutecznie.

                                          Ale to była luźna podstawa dla dalszych wnioskowań (przeciwnych).

                                          Pozdrawiam
                                          Gall
            • Gość: Gall Re: Wincenty Gall (również nie od Witosów) IP: 217.97.147.* 26.03.04, 08:49
              A słówka:
              zainspirowany lekturą Sapkowskiego i Baniewicza:
              "wystaw sobie"
              "zamtuz"
              "chędożyć"

              Pozdrawiam
              Gall
              • Gość: €uro Re: Wincenty Gall (również nie od Witosów) IP: *.dip.t-dialin.net 26.03.04, 11:12
                Gość portalu: Gall napisał(a):

                > A słówka:
                > zainspirowany lekturą Sapkowskiego i Baniewicza:
                > "wystaw sobie"
                > "zamtuz"
                > "chędożyć"
                >
                > Pozdrawiam
                > Gall
                Gall, dwa slowa sa mi znane, ale "zamtuz" nie znam. Coz to takiego?
                Jak gdzies spotkasz jakies nowe slowka, prosze, spisuj je gdzies na boku
                i napisz mi je pozniej, bede Tobie ladnie dziekowac :-)
                pozdrawiam
                Ojro
                • Gość: Gall Re: Wincenty Gall (również nie od Witosów) IP: 217.97.147.* 26.03.04, 11:47
                  Ejro, wystaw sobie, że Zamtuz to dom, w którym pracują damy o negocjowalnej
                  cnocie ;-)
                  Pozdrawiam
                  Gall
                  • Gość: €uro Re: Wincenty Gall (również nie od Witosów) IP: *.dip.t-dialin.net 26.03.04, 12:43
                    Gość portalu: Gall napisał(a):

                    > Ejro, wystaw sobie, że Zamtuz to dom, w którym pracują damy o negocjowalnej
                    > cnocie ;-)
                    > Pozdrawiam
                    > Gall

                    Gall, dziekuje, wystawiam sobie, ale jakies dziwne to slowo...
                    A Ty w ogole...., co za ksiazki czytasz?! ;-)
                    pozdrawiam
                    Ojro
                    • Gość: Gall lektury IP: 217.97.147.* 26.03.04, 12:50
                      Przecie mówiłem - dla ukojnienia.
                      O Mogunie (wyraz pochodzi od nazwy osoby o wysokiej potencji ...........
                      magicznej). Wśród jego licznych przygód ma kontakt z innymi bohaterami,
                      odpowiednikami m.in. Don Kichota (zabawny jest wywód o tym, że walka z
                      wiatrakami była de facto walką proekologiczną, mającą się przeciwstawić
                      niszczącej polityce melioracyjnej i zakłóceniom wód gruntowych), co znalazło
                      także wsparcie ze strony sponsorów. Kopciuszek, to całkiem inna historia
                      (właśnie pracowała w zamtuzie), a Śnieżka to już zupełnie inna baśń
                      (zahibernowana, by ją obudzić w czasie, gdy będzie mogła być wyleczona z
                      nieuleczalnej w jej czasie choroby, co jednak kończy się wykończeniem tego, co
                      ją pocałowal, bo co prawda wyleczył, ale razem złapali świństwa z różnych - ich
                      epok i odeszli do siedziby manitou). Po lesie zaś krąży Bobin Czapa,
                      przereklamowany w swych zdolnościach łuczniczych. Itd itd.

                      A od wczoraj na tapecie sensacja - Puzo w czystej formie i na weekend.

                      Pozdrawiam
                      Gall
    • soltys-kierdziolek Re: Wincenty Gall z Nie-Kadłubkow 26.03.04, 12:05
      Wjincek, ajo cie szukom po caly wiosce
      • Gość: Gall Re: Wincenty Gall z Nie-Kadłubkow IP: 217.97.147.* 26.03.04, 12:07
        Mam nadzieję, że po tej globalnej i dziejowej.
        Pozdrawiam
        Gall
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka