Dodaj do ulubionych

porodówka MSWiA-Markwarta

26.01.12, 13:32
dziewczyny juz prawie 2 lata istnieje ta porodowka przy Markwarta, czy ktoras z Was tam rodzila, jak wrazenia?, jakie plusy-jakie minusy?
Obserwuj wątek
    • bianna Re: porodówka MSWiA-Markwarta 26.01.12, 14:42
      Rodziłam równo rok temu i z tego punktu widzenia mogę coś napisać. Plusem jest podejście pielęgniarek i lekarzy do pacjentek. Ja wcześniej byłam sobie obejrzeć porodówkę, zostałam oprowadzona, wszystko mi spokojnie tłumaczono. Potem trafiłam na patologię z powodu nadciśnienia, no a na koniec był poród.
      Minusem jest taśmowe podejście do rodzących. To dosłownie fabryka: jedna rodzi, druga zaraz wskakuje na jej miejsce. Nie wiem jak to wygląda aktualnie, bo gdy tam leżałam to trwał remont nowych sal, ale rok temu byly tam tylko dwie porodówki. Gdy ja tam byłam jeszcze nie odsyłano dziewczyn, wiem od dra Lisiaka, że kilka miesięcy później już się nie wyrabiali i niestety bywało, że dziewczyny były odsyłane.
      Pamietaj, że tam przyjmują tylko donoszone, prawidłowe ciąże (min 37tc.).
      No i niestety największym minusem jest to, że z racji tak dużego obłożenia rodzącymi, często stosowano przyspieszacze do porodu: oksytocyna, kleszcze, mi córkę wyciśnięto. Wszystkie dziewczyny, z którymi leżałam miały w jakiś sposób przyspieszony poród.
      Za to w ogóle nie ingerują w sam cykl porodu. Jednocześnie kładą nacisk na aktywne rodzenie, raczej zwlekają z podaniem znieczulenia, proponują prysznic (nie ma tam wanny), ćwiczenia, skakanie na piłce. Mi to bardzo pomogło.
      No i nic złego nie moge powiedzieć na położne - naprawdę są do rany przyłóż. Lekarz, który mi wyciskał dziecko, potem przyszedł mnie za to przeprosić.
      Przypomnial mi się jeszcze jeden ważny minus: brak doradcy laktacyjnego, niestety rok temu nie umieli mi pokazać jak karmić dziecko, nauczyłam się źle przystawiać. Być może teraz to uległo zmianie.
      Ja polecam wizytę na porodowce i weryfikację, bo przez ostatni rok pewnie coś się pozmieniało. Na pewno zostaniessz bardzo miło przyjęta.
      • agulenka83 Re: porodówka MSWiA-Markwarta 01.02.12, 20:39
        Witam
        Ja natomiast rodziłam tam 19 m-cy temu. Jest to moje pierwsze dziecko i wazny byl dla mnie wybor porodowki. Obejrzalam wszystkie w Bydgoszczy. Wybralam wlasnie ten, bo on mial najbardziej cywilizowane warunki do rodzenia (zadnych boksow tylko normalne pokoje, radyjko, pilki itp, opieka, podejscie do pacjenta itd. czyli jak w domu). W trakcie porodu maz byl ze mna (za porod rodzinny nie placi sie), a mimo to pielegniarki ciagle zagladaly do pokoju i sprawdzaly czy jestem gotowa do porodu (chodzi o rozwarcie).
        Byłam bardzo zadowolona. Czułam się tam jakbym była dla nich ważna, a po porodzie pielegniarki super na kazdej zmianie, we wszystkim pomagaly, na wszystkie pytania odpowiadaly. Wszystko pokazywały m.in. jak karmic, czy też kapac, ogolnie jak zajmowac sie dzieckiem. Jak strasznie dziecko mi plakalo (bylo bardzo goraco) i nie umialam go uspokoic przychodzily, mowily jak klasc maluszka jak go masowac i same rowniez sie zajmowaly maluszkami zeby dac odpoczac po porodzie jak jakies mamy zle sie czuly. Wiec nie moge na pielegniarki zlego slowa powiedziec. Nie to co w innych szpitalach.
        Ps 1. Faktycznie przyjmowali tylko kobiety z ciaza donoszona czyli jak juz byl 37tydz
        Ps.2. Sorry ze nie pisalam polskich znakow
        Mam nadzieje ze pomoglam. Jak bede miala ponownie rodzic to tylko tam.
        Pozdrawiam
    • wyczyny Re: porodówka MSWiA-Markwarta 02.02.12, 08:49
      dziękuję za odpowiedzi, co prawda spodziewalam sie kilkunastu opinii - ale dobre i 2 - tym bardziej, ze pozytywne :-)
      • jusiadyk Re: porodówka MSWiA-Markwarta 02.02.12, 10:44
        Ja mam tam rodzić za kilka dni więc jeszcze za wcześnie na opinię ale na razie wszystko mi się tam podoba (oprócz windy która strasznie wolno jedzie). Na razie nadal tam przyjmują ciąże tylko od 37 tygodnia ale podobno na wiosnę ta granica ma być przesunięta do 34 tygodnia.
        • wyczyny Re: porodówka MSWiA-Markwarta 02.02.12, 18:06
          oooo! to życzę szybkiego i szczęśliwego rozwiązania :-) a potem czekam na dobre wiesci!
          • aniulka8503 Re: porodówka MSWiA-Markwarta 13.02.12, 10:35
            ja też tam będę rodzić...ale dopiero w czerwcu :)
            • jusiadyk Re: porodówka MSWiA-Markwarta 13.02.12, 13:07
              Polecam. Urodziłam tam cztery dni temu. Fantastyczny personel. Większość bardzo miła i pomocna a pozostali neutralni. Oczywiście sam poród do przyjemności nie należy ale to wszędzie. Na porodówkach mają duże piłki które mi znacznie ułatwiły przejście skórczy. Położne podpowiadają co robić. Reakcja w nagłych przypadkach jest bardzo szybka, fachowa i zorganizowana. Po prostu każdy jest na swoim miejscu. Jak się czegoś czepiać to trochę brak intymności. Ale to też trochę nasza wina bo ciągle do nas goście przychodzą. Po porodzie naturalnym wychodzi się po 2 dniach a po cesarce po 3. Nie wiem jak ze znieczuleniem bo nie potrzebowałam. Jeśli wypis jest w weekend to papiery są do odbioru dopiero we wtorek. Czasem jest prawdziwy tłok na tej porodówce ale jakoś sobie radzą. Acha i jest doradca laktacyjny - bardzo cierpliwa spokojna młoda kobietka.
              • wyczyny Re: porodówka MSWiA-Markwarta 13.02.12, 13:13
                dziekuję Ci za tak szybki wpis - 4 dni po porodzie, niezly ekspres! czyli sale poporodowe sa kilkuosobowe?, bo piszesz o licznych gosciach...
                a jak dzidzia?
                • bianna Re: porodówka MSWiA-Markwarta 13.02.12, 14:42
                  O cieszę się, że trochę się zmieniło, doradca to duży plus, bo polożne sobie nie radziły. Teraz to już tylko cód miód :)

                  Sale były 3-osobowe z tego co pamiętam, ale możliwa była do wykupienia 1-ka za 650zł. Ale czy warto? Akurat jak rodziłam był zakaz odwiedzin z powodu grypy więc był względny spokój.
                  • aniulka8503 Re: porodówka MSWiA-Markwarta 16.02.12, 21:28
                    Czyli w weekendy wypisują?
                    A co ze sprzętem dla noworodków? mi chodzi głównie o tlen...szybkie podanie tlenu...bo przy pierwszym miałam zamartwicę...gdyby nie tlen to mały by nie żył - tak powiedziała jedna z lekarek jak już było po wszystkim...
                    • bianna Re: porodówka MSWiA-Markwarta 17.02.12, 09:45
                      Rok temu wieźli do Biziela, nie było sprzętu ani oddziału neonatologii, teraz czytam na stronie szpitala, ze jest więc się chyba coś zmienilo w tym temacie:
                      www.zoz-mswia.bydgoszcz.pl/p-oddz.-neonatologiczny.html
                      • z_aba133 Re: porodówka MSWiA-Markwarta 17.02.12, 12:56
                        Witam,
                        Rodziłam tam w listopadzie 2011 w 37 tyg. ciąży. Na początku zostaliśmy bardzo sympatycznie przyjęci przez personel na izbie przyjęć co nas bardzo zaskoczyło. Na sali porodowej było już gorzej - nie było łazienki. Z kroplówką i w bólach, biegałam do niej przez korytarz. Trafiłam na bardzo fajną położną i lekarza. Niestety przy porodzie pojawiły się komplikacje z maleństwem i zaczęłam bardzo żałować wyboru szpitala. Ze względu na stan dziecka nie dostałam go po porodzie. Sala do której mnie przydzielono była 3 osobowa. Można było wykupić sobie 1 za około 250 pln. Mają tam jedynie pododdział neonatologiczny. Personel miał blade pojęcie na temat kangurowania, laktacji i karmienia wcześniaków. Na szczęście była tam jedna położna, która przywróciła mi wiarę w karmienie piersią bo po masażu, który zafundowały mi jej uczynne koleżanki myślałam, że już nigdy karmić nie będę. Mały miał żółtaczkę i leżał pod lampami, niestety nie mieli nawet okularów w rozmiarze dla wcześniaków, trzeba było czuwać i zsuwające się okularki poprawiać żeby lampy nie uszkodziły wzroku. Mając obecne doświadczenie na pewno nie zdecydowałabym się na wybór tego szpitala. Liczy się tak naprawdę komfort i bezpieczeństwo dziecka a nie że jest miło.... Jeżeli pojawiają się poważne komplikacje dziecko zostaje przewiezione do Biziela niestety bez matki.....
    • mimoooza Re: porodówka MSWiA-Markwarta 21.03.12, 21:57
      Również rodziłam w listopadzie.
      Personel oddziału położniczego oceniam na 6.
      Chciałam mieć poród jak najbardziej naturalny, bez przyspieszaczy typu oksytocyna, nie rodzić na leżąco, nie być nacięta, jeśli nie będzie to konieczne, i wszystkie moje życzenia były spełnione (miałam ze sobą przygotowany plan porodu, który pokazałam położnej, a ona go przeczytała i b. sympatycznie się do niego odniosła). Rodziłam w pozycji kolankowo-łokciowej; mają tak fajne łóżka porodowe, że bez problemu udało się taką pozycję zrobić. W stosunku do pierwszego porodu 3 lata temu w Bizielu to zupełnie bez porównania. Tu do ktg nie musiałam leżeć, miałam je zrobione, kiedy siedziałam na piłce.
      W sali porodowej pełna intymność, można przygasić światło, ustawić dowolną muzyczkę, korzystać z piłki, worka sako, materaca.

      Minus natomiast za opiekę neonatologiczną. Ja akurat nie miałam problemów z karmieniem piersią itp., ale leżała ze mną na sali mama pierwszego dziecka, która nie bardzo sobie radziła, chociaż chciała karmić. Szybko skończyło się na tym, że dziecię na noc dokarmiono butelką, a rano ta mama dostała opr za to, że w nocy za rzadko karmiła i dziecko się odwodniło, a przez to dostało małej żółtaczki (jakie dziecko by nie spało po butelce mleka modyfikowanego)! Żółtaczkę natomiast leczono przepajaniem glukozą, a to ponoć archaiczna i nieskuteczna metoda, z której bierze się tylko taki "pożytek", że opity glukozą maluch jeszcze mniej chce ssać pierś... Myślę, że gdyby podejście do karmienia piersią było inne, to i u tej mamy mogłoby być inaczej, a tak, kiedy wychodziłam do domu, mówiła, że nie chce już karmić piersią i będzie dawać mleko modyf.

      Ktoś tu pisał, że pojawił się doradca laktacyjny, może więc i w tym względzie coś się zmieni...
      Pielęgniarki neonatologiczne na ogół sympatyczne, chociaż zdarzyło mi się i słyszeć odzywkę, która paść nie powinna - jedna mama po raz drugi poprosiła o pomoc w umyciu dziecka, które zrobiło megakupkę. Ten maluszek od pielęgniarki usłyszał "Ale się obesrałeś"... Nawet jeśli ktoś się w życiu prywatnym tak wyraża, to jednak w pracy wypadałoby okazać więcej kultury.

      Nie zmienia to faktu, że położnictwo jest naprawdę super, jeśli jeszcze kiedyś będę rodzić, to na pewno tam.
    • ag_now Re: porodówka MSWiA-Markwarta 01.06.12, 14:00
      Rodziłam w październiku 2010. Byłam zadowolona. Chociaż pielęgniarki niepotrzebnie karmią maluszki glukozą.
    • kremka2014 Re: porodówka MSWiA-Markwarta 07.05.14, 15:18
      Witam. Czy są jakieś nowe mamusie, które rodzily na Markwarta? Albo takie, które zamierzają? Podobno porodówka po remoncie? Ja rodziłam yyyy przez cc tam wlasnie w 2010 r wiec dawno😊
      • zojumia Re: porodówka MSWiA-Markwarta 09.05.14, 15:44
        Z porodówki w szpitalu MSW korzystałam cztery miesiące temu. Mam nieco doświadczeń, bo ze względu na infekcję spędziliśmy z synkiem trochę czasu na tym oddziale.
        Można pisać wiele, ale przypominają mi się słowa lekarza wypowiedziane w trakcie jednego z obchodów porannych: najważniejszy jest dla "Nich" poród, bo za to są pieniądze z NFZ (za to my-pacjenci im płacimy). Cała ich energia skupiona jest przede wszystkim na tym niezmiernie istotnym fakcie, potem niestety nastaje rzeczywistość.
        Najgorsza sytuacja to chyba czas świąteczny, który przyszło mi tam spędzić. Na oddziale nieustająca balanga, cały personel w socjalnym zajadający się kiełbasą na przemian z ciastami. W Sylwestra, kiedy mój syn leżał na intensywnej neonatologii w inkubatorze - mnie kazano monitorować sprzęt ratujący życie i zdrowie, a Panie (lekarka i pielęgniarka, która nie powinna opuszczać stanowiska na intensywnej) poszły na imprezę. Pominę tutaj drobny fakt, że byłam po cc (opuchnięta, z gigantycznym nadciśnieniem, chaosem emocjonalnym, etc.).
        Doradca laktacyjny to czysta fikcja. Ostatnio zajrzałam z ciekawości na ich stronę internetową i zobaczyłam foto relacjonujące spotkanie owego doradcy z mamami. Wszystkie Panie na zdjęciach to pielęgniarki i położne z Oddziału (sprawdzałam dzisiaj usunięto już te zdjęcia).
        Jedyne zainteresowanie wykazały położone na wolontariacie (młode dziewczyny, absolwentki położnictwa), Im będę zawsze wdzięczna chociażby za ciepłe słowa.
        I ostatnia rzecz, o której już chyba była mowa - to tłumy odwiedzających. To jest ogromnie niekomfortowa sytuacja, gdy na sali jest kilka obcych osób, w tym mężczyzn, a musisz (jak to miało miejsce w moim przypadku) ściągnąć pokarm lub na sali jest chore dziecko. Personel w ogóle nie zwraca na to uwagi.
        Wiem, że wylałam fale goryczy, nikogo nie chcę zniechęcać do korzystania z tej porodówki, szczególnie, że podnoszą jakość opieki, w tym neontologicznej (świetna koordynator pododdziału dr Borkowska-Czerniak).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka