Gość: iskra
IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl
17.03.02, 09:00
Nie ma się czemu dziwić, że pierwsze dni pracy TVP3 upłynęły pod znakiem
nijakości, a chwilami pod znakiem kpin z zasad charakteryzujących solidne
dziennikarstwo. Z pewnością kierownictwo telewizji publicznej całkowicie
wyczerpało swą inwencję we wcześniejszych zapowiedziach, wychwalających pod
niebiosa inicjatywę powołania do życia Trzeciej Anteny TVP. Na meritum już
nie wystarczyło ani pomysłów, ani możliwości. Z intelektualnymi włącznie.
Miało wreszcie zapachnieć szybką, a nade wszystko rzetelną informacją.,
tymczasem powstał gniot - usprawiedliwiony, gdy do pracy zabierają się
amatorzy.
Jeśli telewizja, zapowiadana jako najrychlej działająca w Polsce, raczy nas
sprawozdaniem ze spotkania "Pod Jaszczurami" z Lechem Kaczyńskim, które
odbyło się kilka dni wcześniej, to wszelkie zapewnienia o reporterskiej
sprawności warte są tyle, ile wartości posiadają dziś talony na wołowinę z
kością i skarpetki wydawane przez rząd PRL w latach 80. Już nawet po
uruchomieniu nowego przedsięwzięcia jeden z wiceprezesów zarządu TVP
opowiadał z ekranu, jakie ono ma być. To także wyższa szkoła propagandowej
jazdy. Program już działa, ale trzeba wytłumaczyć ludziom, jaki jest
naprawdę, ponieważ sami - jak wciąż sądzą rządzący w TVP - ocenić go nie
potrafią.
Najważniejsza pozycja teiewizyjnej Trójki - "Kurier" w tej sytuacji niczym
zaimponować nie może. Często pełno w nim mało komu potrzebnych wiadomości,
dość schematycznie przekazywanych. Pod najbanalniejszą informacją
podpisanych jest za każdym razem kilku jej autorów. Na nic więcej jednak
liczyć w TVP nie można. Zwłaszcza po objęciu stanowiska szefa Telewizyjnej
Agencji Informacyjnej przez Janusza Pieńkowskiego. W Łodzi rozłożył już
kilka dziennikarskich przedsięwzięć. Jego atutem jest jednak osobiste
zaufanie premiera. Wszak ono zobowiązuje. Do czego? O tym było powyżej.
TOMASZ DOMALEWSKi