Dodaj do ulubionych

Biblioteka na Starym Rynku

IP: *.int.elnet.pl / 195.85.209.* 20.07.04, 23:55
Najgorsza instytucja kulturalna w naszym miescie. Tam jakoby czas stanął w
miejscu: katalogi, katalogii i rewersy. Za lada "omszale" z nudow
bibliotekarki. Odstaraszaja czytelnikow swoim zachowaniem i wygladem.
Wprawdzie stoja tam komputery, lecz chybo sa to atrapy - nic z ich informacji
nie jest prawidlowe. Jedynym miejscem, gdzie b. dobrze mozna byc obsluzonym
to zbiory muzyczne - "krolewstwo" p. Andrzeja. Tak naprawde, to pozostaja
jedynie male osiedlowe biblioteki, gdzie mozna znalezc cos do poczytania. Sa
tam sympatyczni pracownicy, moze przeniesc ich do Biblioteki na S. Rynku i
zmieni sie wszystko !!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Gall Re: Biblioteka na Starym Rynku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 07:55
      Mam odmienne spostrzeżenia. Choćpradą jest, że oczekiwanie na książkę jest
      długotrwałe (w tym czasie można jednak skoczyc na lody). Nie wiem jak to
      wygląda w publicznych bibliotekach w innych krajach, ale warto stosować
      rozwiązania, jakie przyjęły się w bibliotekach uniwersyteckich, gdzie ksiązki
      stoją na półkach i od razu wiadomo, czy jest to pozycja, która nas
      zainteresuje, a przede wszystkim wiadomo, że jest. Nie wiem jednak, czy taki
      sposób udostępnienia zbiorów nie prowadziłby do bajzlu.
      Pozdrawiam
      Gall
      • Gość: Jaś Re: Biblioteka na Starym Rynku IP: *.int.elnet.pl / 195.85.209.* 21.07.04, 14:34
        Popieram ksiegomana, w Bibliotece na Starym Rynku panuje "martwa natura"... z
        lat osiemdziesiątych jak i nie wczesniejszych...!!!
        Natomiast jesli chodzi o "skoki na lody" Galla to ja "skacze" na lody kiedy mam
        przyjemnosc i b. dobre towarzystwo - pieknej kobiety !!! Natomiast "przy
        okazji" wypozyczanoia ksiazki to jedynie mozna posiedziec w kjnapce - moze taki
        pub dla czytelnikoew otworzyli w bibliotece !!!!
        • Gość: Gall Re: Biblioteka na Starym Rynku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 14:55
          Można na piwo, a pubów w okolicy mnóstwo.
          Pozdrawiam
          Gall
          • Gość: Jasiu Re: Biblioteka na Starym Rynku IP: *.int.elnet.pl / 195.85.209.* 22.07.04, 21:34
            Gall (u) polska nazwa (potoczna) pubu to knajpka lub ogrodek piwny. Pomimo tego
            ja wole byc obslugiwany w bibliotece kompetentnie i rzetelni !!! A o piwku
            pomyslec po nauce i pracy...
            • Gość: Gall pub IP: 217.97.147.* 23.07.04, 08:18
              Myślę jednak, że jest to słowo, które na stale wpasuje się do naszego języka,
              podobnie jak wiele innych przez wszystkich używanych i powszechnie
              akceptowanych.

              Jego zaletą jest krótkie brzmienie i brak negatywnych konotacji. Dla mnie
              knajpka wiąże się z knajpą, a to jeszcze kilka lat temu był lokal o negatywnej
              reakcji (taki co szyby często wylatywały wraz z gośćmi, do dziś mam odruch, by
              przechodzić na drugą stronę ulicy i dobrze, bo jeszcze dwa lata temu byłem
              świadkiem takiego lotu).

              Trudno również mówić o ogródku piwnym w odniesieniu do lokalu.

              Można rzec lokal gastronomiczny, ale jest to zbyt długie.

              Reasumując, widzę sporą szansę dla utrwalenia się pub-u w języku polskim.

              Pozdrawiam
              Gall
      • Gość: czytelnik Re: Biblioteka na Starym Rynku IP: *.man.bydgoszcz.pl 24.07.04, 17:34
        Tak????? No to wskaż mi bibliotekę uniwersytecką, w której do książek jest
        dostęp bezpośredni....Korzystam z biblioteki UMK i AB. Niczego takiego nie
        widziałem!!!!!Tam również trzeba czekać i to długo. Bywa, że również podczas
        składania zamówienia przez internet (zamówienie na następny dzień) okazuje się,
        że trzeba czekać....
      • Gość: Buc Re: Biblioteka na Starym Rynku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 13:15
        To sprawka tch z Torunia
    • Gość: Antygona Re: Biblioteka na Starym Rynku IP: *.man.bydgoszcz.pl 24.07.04, 18:27
      Ja również korzystam z biblioteki przy Starym Rynku i jestem odmiennego
      zdania.Jakoś dziwnie się składa, że wobec mnie wszystkie osoby, które pracują w
      wypożyczalni są miłe. Być może to sprawa mojego uroku osobistego...To powinno
      zmusić Cię do myślenia księgomanie.Myślę również, że oczekując uprzejmej
      obsługi my również powinniśmy zachowywać się uprzejmie. Nie jeden raz byłam
      świadkiem awantur, które urządzają czytelnicy. I to z jakiego powodu? Ano
      takiego , że zmuszeni są zapłacić karę za przetrzymane książki!!! Na które -
      dodam- inni czytelnicy z niecierpliwością czekają.Nigdy nie słyszałam podczas
      takich awantur, by bibliotekarka była nieuprzejma. Wręcz preciwnie...cierpliwie
      tłumaczy awanturnikowi, dlaczego musi zapłacić. Niedługo dojdzie do tego, że
      pracownik WiMBP zmuszony zostanie do tłumaczenia samemu sobie, dlaczgo
      czytelnik przetrzymał książki...Co do atrap- te komputery działają przecież i
      można przejrzeć katalog. Fakt, że część zamówień składana jest jeszcze na
      rewersy wszytko komplikuje.Ale jakiej rzeszy ludzi trzeba, by wprowadzić do
      katalogu komputerowego kilkadziesiąt tysięcy książek???
      A swoją drogą -wiąże się to również ze znacznymi nakładami finansowymi. I to
      jest przyczyną frustracji czytelników, którzy zamiast mieć pretensję do władz o
      słabe finansowanie WiMBP, okrzykują bibliotekę najgorszą instytucją w mieście.
      I tu pojawia się kolejny wątek, o którym chciałam napisać.
      Oto lokalny dodatek do Gazety Wyborczej szumnymi nagłówkami sugeruje
      kryzys w bibliotece. Pani Katarzyna Staszak w swoim - liczącym 2 akapity-
      artykule pisze o ...cierpieniach młodej czytelniczki. Oczywiście człowiek
      oczytany zrozumie aluzję do lietratury- "Cierpienia młodego Wertera"...Tylko,
      że ten popełnił samobójstwo pałając ogramną miłością.Nie z nienawiści, chęci
      zemsty za złe traktownie.Z kolei młoda dziennikarka ( która chyba jeszcze nie
      ukończyła edukacji)pisze, jak ciężko jej było pisać pracę magisterską- szczerze
      wątpię, by ją z takim podejściem ukończyła. Oto zmuszona jest do przesiadywania
      w obskurnym "budyneczku"- jak określiła to jej redakcyjna koleżanka, swoją
      drogą kolejna "gwiazdeczka" lokalnej wyborczej-Dominika Kulesza. Dodatkowo zaś,
      nie mogła skorzystać z czasopism filmoznawczych, ponieważ w lipcu i sierpniu
      filia w Fordonie jest nieczynna...TO woła o pomstę do Nieba! Każdy student wie-
      choć to zależy chyba od uczelni i jej zaplecza-,że książki naukowe jak i
      czasopisma zazwyczaj są w bibliotekach uczelnianych...Przynamjmniej kształcząc
      są zobligowane do ich udostępnienia, ponieważ z funduszy jakie są łożone ze
      środków budżetowych, jakaś część zostaje przeznaczona na działające w obrębie
      uczelni biblioteki.Chyba , że w natłoku zajęć- chociażby przygotowywanie
      dwuakapitowego artykułu, który jak widać zajmuje "uczonej" zbyt wiele czasu i z
      tego powodu pisanie owej pracy naukowej rozpoczyna w sezonie letnim, urlopowym.
      Wówczas wszystkie biblioteki uczelniane są...nieczynne. Jedyną biblioteką w
      regionie, która pracuje również i w tym okresie ( o skróconych godzinach pracy
      tylko, o ile dobrze pamiętam- w soboty)jest WiMBP. Stąd ta cała nagonka na
      WiMBP!!! Oczywiście zaraz idzie w sukurs pani Staszak kolejna młoda
      dziennikareczka ( celowo używam zdrobnień podobnie jak ona
      cyt."budyneczek", "karteczki" etc. etc.).Z rozmowy z dyrekcją nie roumie
      dosłownie nic!!!Nastawiona jest negatywnie i zależy jej tylko - jak mi się
      zdaje- na przedstawieniu na łamach GW swojego punktu widzenia!Obie panie -jak
      widać- wykorzystują cenne wersy na załatwianie spraw osobistych.A gdzie
      rzetelność dziennikarska? Kulesza pisze m.in. o nieuprzejmej obsłudze. Nie
      podaje natomiast przykładów!!!Zapytajmy panią Kuleszę czy nie płaciła kar? Czy
      nie zalegała nigdy z ksiązkami. Czy przedłużała je telefonicznie? - bo taka
      możliwość istnieje- sama wielokrotnie z niej korzystałam i w ten sposób
      unikałam kar!O tym ani słowa.Można się tylko domyślać. Pięknych dziennikarzy
      mamy w tym mieście! Już pytanie postawione w nagłówku ( Czytać, ale jak?)
      sugeruje jakich. Odpowiem- z głową. Trzeba wysilić trochę szare komóreczki,
      przewracać strony i w miarę swoich możliwości chłonąć wiedzę!No chyba, że na to-
      jak i na pomyślunek, skąd wziąść potrzebną lekturę- uwagi brak.
      Obu paniom , młodym cierpiącym , mającym problem z oczekwaniem i lekturą życzę
      ppowodzenia i na koniec dam im garść wiedzy, którą winny wynieść chociażby ze
      szkoły średniej...Otóż, w przypadku aktu komunikacji- szczególnie jeśli
      występuje się do szerszego grona czytelników- należy pamiętać o adresacie
      swoich krytycznych uwag. A te w obu opisanych przeze mnie przypadkach, winny
      być skierowany pod adresem notabli lokalnych...To oni w końcu decydują o
      środkach , które przeznaczone zostają na wszelkie udogodnienia-w tym również na
      zmiany w bibliotekach. Oto cała przyczyna frustracji, nagonki etc.etc. Ale miłe
      panie w cierpieniu, wschodzące gwiazdy pióra -być może- boją się wsadzać kij w
      mrowisko. A tam z pewnością byłyby potraktowane odpowiednio. Trzaśnięto by im
      drzwiami przed mądrym noskiem.
      I jestem pewna, że koledzy redakcyjni tej opinii nie zamieszczą na łamach
      dodatku bydgoskiego. Jak widzimy -świadczy o tym przypadek rozgoryczonej pani
      Staszak i idącej jej w sukurs Kuleszy- dziennikarze są nader solidarni.
      Pozdrawiam.
    • Gość: Antygona Re: Biblioteka na Starym Rynku IP: *.man.bydgoszcz.pl 24.07.04, 18:36
      Ja również korzystam z biblioteki przy Starym Rynku i jestem odmiennego
      zdania. Jakoś dziwnie się składa, że wobec mnie wszystkie osoby, które pracują
      w
      wypożyczalni są miłe. Być może to sprawa mojego uroku osobistego...To powinno
      zmusić Cię do myślenia księgomanie. Myślę również, że oczekując uprzejmej
      obsługi my również powinniśmy zachowywać się uprzejmie. Nie jeden raz byłam
      świadkiem awantur, które urządzają czytelnicy. I to z jakiego powodu? Ano
      takiego , że zmuszeni są zapłacić karę za przetrzymane książki!!! Na które -
      dodam- inni czytelnicy z niecierpliwością czekają. Nigdy nie słyszałam podczas
      takich awantur, by bibliotekarka była nieuprzejma. Wręcz
      przeciwnie...cierpliwie
      tłumaczy awanturnikowi, dlaczego musi zapłacić. Niedługo dojdzie do tego, że
      pracownik WiMBP zmuszony zostanie do tłumaczenia samemu sobie, dlaczego
      czytelnik przetrzymał książki...Co do atrap- te komputery działają przecież i
      można przejrzeć katalog. Fakt, że część zamówień składana jest jeszcze na
      rewersy wszystko komplikuje. Ale jakiej rzeszy ludzi trzeba, by wprowadzić do
      katalogu komputerowego kilkadziesiąt tysięcy książek???
      A swoją drogą -wiąże się to również ze znacznymi nakładami finansowymi. I to
      jest przyczyną frustracji czytelników, którzy zamiast mieć pretensję do władz o
      słabe finansowanie WiMBP, okrzykują bibliotekę najgorszą instytucją w mieście.
      I tu pojawia się kolejny wątek, o którym chciałam napisać.
      Oto lokalny dodatek do Gazety Wyborczej szumnymi nagłówkami sugeruje
      kryzys w bibliotece. Pani Katarzyna Staszak w swoim - liczącym 2 akapity-
      artykule pisze o ...cierpieniach młodej czytelniczki. Oczywiście człowiek
      oczytany zrozumie aluzję do literatury- "Cierpienia młodego Wertera"...Tylko,
      że ten popełnił samobójstwo pałając ogromną miłością. Nie z nienawiści, chęci
      zemsty za złe traktownie. Z kolei młoda dziennikarka ( która chyba jeszcze nie
      ukończyła edukacji)pisze, jak ciężko jej było pisać pracę magisterską- szczerze
      wątpię, by ją z takim podejściem ukończyła. Oto zmuszona jest do przesiadywania
      w obskurnym "budyneczku"- jak określiła to jej redakcyjna koleżanka, swoją
      drogą kolejna "gwiazdeczka" lokalnej wyborczej-Dominika Kulesza. Dodatkowo zaś,
      nie mogła skorzystać z czasopism filmoznawczych, ponieważ w lipcu i sierpniu
      filia w Fordonie jest nieczynna...TO woła o pomstę do Nieba! Każdy student wie-
      choć to zależy chyba od uczelni i jej zaplecza-, że książki naukowe jak i
      czasopisma zazwyczaj są w bibliotekach uczelnianych...Przynajmniej kształcąc
      są zobligowane do ich udostępnienia, ponieważ z funduszy jakie są łożone ze
      środków budżetowych, jakaś część zostaje przeznaczona na działające w obrębie
      uczelni biblioteki. Chyba , że w natłoku zajęć- chociażby przygotowywanie
      dwuakapitowego artykułu, który jak widać zajmuje "uczonej" zbyt wiele czasu i z
      tego powodu pisanie owej pracy naukowej rozpoczyna w sezonie letnim, urlopowym.
      Wówczas wszystkie biblioteki uczelniane są...nieczynne. Jedyną biblioteką w
      regionie, która pracuje również i w tym okresie ( o skróconych godzinach pracy
      tylko, o ile dobrze pamiętam- w soboty)jest WiMBP. Stąd ta cała nagonka na
      WiMBP!!! Oczywiście zaraz idzie w sukurs pani Staszak kolejna młoda
      dziennikareczka ( celowo używam zdrobnień podobnie jak ona
      cyt. "budyneczek", "karteczki" etc. etc.).Z rozmowy z dyrekcją nie rozumie
      dosłownie nic!!! Nastawiona jest negatywnie i zależy jej tylko - jak mi się
      zdaje- na przedstawieniu na łamach GW swojego punktu widzenia! Obie panie -jak
      widać- wykorzystują cenne wersy na załatwianie spraw osobistych. A gdzie
      rzetelność dziennikarska? Kulesza pisze m.in. o nieuprzejmej obsłudze. Nie
      podaje natomiast przykładów!!! Zapytajmy panią Kuleszę czy nie płaciła kar? Czy
      nie zalegała nigdy z książkami. Czy przedłużała je telefonicznie? - bo taka
      możliwość istnieje- sama wielokrotnie z niej korzystałam i w ten sposób
      unikałam kar! O tym ani słowa. Można się tylko domyślać. Pięknych dziennikarzy
      mamy w tym mieście! Już pytanie postawione w nagłówku ( Czytać, ale jak?)
      sugeruje jakich. Odpowiem- z głową. Trzeba wysilić trochę szare komóreczki,
      przewracać strony i w miarę swoich możliwości chłonąć wiedzę! No chyba, że na
      to-
      jak i na pomyślunek, skąd wziąć potrzebną lekturę- uwagi brak.
      Obu paniom , młodym cierpiącym , mającym problem z oczekiwaniem i lekturą życzę
      powodzenia i na koniec dam im garść wiedzy, którą winny wynieść chociażby ze
      szkoły średniej...Otóż, w przypadku aktu komunikacji- szczególnie jeśli
      występuje się do szerszego grona czytelników- należy pamiętać o adresacie
      swoich krytycznych uwag. A te w obu opisanych przeze mnie przypadkach, winny
      być skierowany pod adresem notabli lokalnych...To oni w końcu decydują o
      środkach , które przeznaczone zostają na wszelkie udogodnienia-w tym również na
      zmiany w bibliotekach. Oto cała przyczyna frustracji, nagonki etc.etc. Ale miłe
      panie w cierpieniu, wschodzące gwiazdy pióra -być może- boją się wsadzać kij w
      mrowisko. A tam z pewnością byłyby potraktowane odpowiednio. Trzaśnięto by im
      drzwiami przed mądrym noskiem.
      I jestem pewna, że koledzy redakcyjni tej opinii nie zamieszczą na łamach
      dodatku bydgoskiego. Jak widzimy -świadczy o tym przypadek rozgoryczonej pani
      Staszak i idącej jej w sukurs Kuleszy- dziennikarze są nader solidarni.
      Pozdrawiam.





    • Gość: karola Re: Biblioteka na Starym Rynku IP: *.man.bydgoszcz.pl 24.08.04, 07:58
      A może to Ty odstraszasz swoim wyglądem i zachowaniem panie bibliotekarki,
      dlatego nie są dla Ciebie miłe? Bo z jakiej racji mają się uśmiechać do gburów,
      którzy przetrzymują książki, nie chcą płacić kary, mają pretensje, że nie ma
      książek itp. Kup sobie książkę i daj żyć innym. Jeśli coś Ci się nie podoba, to
      powiedz to dyrekcji a najlepiej udaj się do sejmiku. Zresztą kim Ty jesteś
      człowieczku? "Takich" jak Ty jest pełno. Niezadowolonych, z wiecznymi
      pretensjami, bo nie jest tak jak byście chcieli...
      • Gość: grrr Re: Biblioteka na Starym Rynku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 23:35
        tak sobie z nudow czytam ten watek - troche rzuca sie w oczy, ze 4 ostatnie posty (o dziwo wszystkie w obronie biblioteki) zostaly pisane z tego samego ip. Przypadek? A moze brak checi do logowania sie?
        • polynomial Re: Biblioteka na Starym Rynku 09.10.04, 16:22
          Gość portalu: grrr napisał(a):

          > tak sobie z nudow czytam ten watek - troche rzuca sie w oczy, ze 4 ostatnie pos
          > ty (o dziwo wszystkie w obronie biblioteki) zostaly pisane z tego samego ip. Pr
          > zypadek? A moze brak checi do logowania sie?

          Nie! To nie przyadek! *.man.bydgoszcz.pl to właśnie WiMBP.
          A jak myslisz? Kto pierze swoje brudy na publicznym forum? Czyżby Akademia? :]

          Polynomial-C
          • Gość: iv Re: Biblioteka na Starym Rynku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.04, 16:31
            chcialbym zauwazyc iz pewnie z 1/3 Bydzi ma net od Bydmana.
            • polynomial Re: Biblioteka na Starym Rynku 10.10.04, 20:28
              Tak. Firmy dzierżawiące. Np. Gawex. Ale *.man.bydgoszcz.pl posiada na pewno
              WiMBP, być może AB i UM, ale nie "prywaciarze".

              Polynomial-C
              • Gość: grrr Re: Biblioteka na Starym Rynku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 10:36
                to nie jest przypadek, ze 3 lub 4 posty w dosc zdecydowany sposob broniace biblioteki wyslano z tego samego adresu w przeciagu 1 dnia?
              • Gość: iv Re: Biblioteka na Starym Rynku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.10.04, 01:39
                nie wnikam czy tamte wpisy pochodza od pracownika Biblioteki czy nie bo nie wiem.

                Ale myslisz sie jesli piszesz iz "prywaciarze" nie sa podpinani do Bydmana. Przykladem moze byc Awacom od ktorej net czerpie zonc lub #kasia ktora ma z kolei net od wavelanu.
                • polynomial Re: Biblioteka na Starym Rynku 15.10.04, 16:10
                  Ale nie dostają *man.bydgoszcz.pl

                  Polynomial-C
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka