Dodaj do ulubionych

Astoria ma kłopoty finansowe

IP: *.not / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.04, 14:01
Wojciech Borakiewicz: Dzień przed pierwszym meczem z Prokomem/Treflem,
zamiast myśleć o rywalu, o grze swego zespołu, macie panowie całkiem inne
kłopoty.

Wojciech Krajewski: Kiedy przygotowywaliśmy się do sezonu i my, i zawodnicy
nie myśleliśmy o tym, że taki klub jak Astoria może przeżywać kłopoty
finansowe. Sądziliśmy, że do początku sezonu wszystko się ułoży, a okazuje
się, że nic takiego się nie stało. W ramach oszczędności jesteśmy zmuszeni
jechać na mecz z Prokomem dopiero w sobotę. To się na pewno odbije większym
zmęczeniem zawodników.

Przyznam, że nie rozumiem wyścigu polityków w Bydgoszczy. Mnie się wydaje, że
powinni popierać sport, a nie ciągnąć go w dół. Powinni się prześcigać w tym,
kto bardziej pomoże, a nie kto, więcej zaszkodzi.

Jesteśmy wystraszeni tą sytuacją. Zawodnicy też mają pewne obawy. Ciągle
pytają nas: co będzie dalej z klubem. Najważniejszą sprawą dla nich jest
ciągle trening i liga, ale może być taki moment, że przestanie nim być i
powiedzą "stop".

Mówił pan o tym jednym, wyrazistym sygnale problemów finansowych - musicie
jechać do Sopotu w dniu meczu. Przypominam sobie, że przed rokiem zespół
nocował w hotelu Marina. A czy poza tym drużyna ma inne kłopoty spowodowane
brakiem pieniędzy?

Tomasz Herkt: Na szczęście na razie jeszcze nie. Jednak niedługo zaczną się
terminy płatności. Różne są one w przypadku różnych zawodników, to oczywiście
zależy od kontraktów. Niektóre zostały już nieznacznie przekroczone, w
przypadku innych termin wypłat się już zbliża.

Wynika z tego, że za tydzień, dwa, trzy może nadejść taki moment, że
koszykarze powiedzą: odchodzę, bo klub nie wywiązuje się z kontraktu.

W.K. - Znając mentalność, szczególnie zagranicznych koszykarzy, rzeczywiście
może nadejść taka chwila. Jak w każdym kontrakcie, są zapisy, że takie
spóźnienie może nastąpić i takie zagrożenie istnieje.

Finansowe kłopoty dotyczą wielu innych klubów.

- To prawda, ale najgorsze jest, że dotknęły Astorię, która była w poprzednim
sezonie synonimem stabilności. Zawodnicy, którzy przychodzili tutaj, robili
to ze świadomością, że idą do klubu, w którym jest normalnie. To większy
szok. Sam zaczynam mieć skrupuły, że namówiłem do pracy Tomka Herkta.

Panie Tomaszu, żałuje pan przyjścia do Bydgoszczy?

T. H. - Nie żałuję. Mam po prostu nadzieję, że wszystko skończy się dobrze i
kłopoty, o których mówimy, miną.

Zakładamy więc, że miną. Jutro pierwszy mecz z Prokomem/Treflem. Potem
kolejne spotkania. Na co stać w tym sezonie Astorię.

W.K. - Sądzę, że siła obecnej Astorii jest porównywalna z ekipą, którą miałem
w poprzednim sezonie. Łatwiej mi będzie o tym mówić po dwóch pierwszych
meczach, kiedy okaże się, czy np. Crisp prezentuje podobną klasę co Swanson.
Natomiast ważna jest też kwestia porównania z całą ligą. Sądzę, że poziom
ulegnie wyrównaniu. Takie zespoły jak np. Śląsk obniżył klasę, ale za to nie
będzie w tym sezonie "chłopców do bicia". Beniaminkowie ze Starogardu Gd. i
Zgorzelca są bardzo mocni. Okrzepł AZS Koszalin. To będzie trudniejsza liga
niż poprzednia.

Panie Tomaszu, po 15 latach pracy z kobietami, zaczął pan trenować mężczyzn.
Była jakaś obawa przed tym nowym doświadczeniem.

T. H. - Strachu nie, ale przeżywałem wewnętrzny niepokój. Szybko minął,
pewnie dlatego, że z tym zespołem pracuje nam się bardzo dobrze. Nie widzę
różnicy między pracą z koszykarzami i koszykarkami.

Gdyby drużyna tak samo grała, jak pracuje, byłoby super. Poświęcamy wiele
czasu ćwiczeniu szybkiego ataku i defensywie. O ile postęp w pierwszej
kwestii to widać, to w drugiej jeszcze czeka nas wiele pracy, bo obrona to
problem bardziej złożony. Zespół w defensywie gra tak, jak spisuje się w niej
najsłabszy gracz w piątce.

Na razie dobrze bronimy przez 16-17 sekund, brakuje koncentracji w końcówce
24-sekundowego czasu na atak. Brakuje mi jeszcze czegoś, co nazywam wkładem
intelektualnym zawodników. Jeśli ćwiczymy jakiś element ataku czy obrony, to
schodząc z boiska trzeba o tym myśleć, analizować ustawienie. Może narysować
to sobie na kartce papieru. Zawodnik musi świadomość, że ma się czegoś
nauczyć i to zapamiętać.

Obserwuj wątek
    • Gość: noname Wpompują kasę z KPECu i innych spółek komunalnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.04, 14:37
      Dombrowicz i Walkowiak wpompują kasę ze spółek komunalnych w Astorię, wszak tak
      jak SLD miało swoje konfitury w Polonii to Sitwa Dombrowicza musio mieć swoich
      w Astorii.
      • Gość: Parszywy damy rady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.04, 18:35
        ale jak ... ?
        • mylady1 czyli to dobrze, ze Dombrowicz pompuje kase do ... 16.10.04, 11:04
          czyli to dobrze, ze Dombrowicz pompuje kase do Astorii czy źle???
      • Gość: Gość portalu: nona a wiesz o sitwie Dombrowicza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 15:47
        Gość portalu: noname napisał(a):

        > Dombrowicz i Walkowiak wpompują kasę ze spółek komunalnych w Astorię, wszak
        > tak jak SLD miało swoje konfitury w Polonii to Sitwa Dombrowicza musio mieć
        > swoich w Astorii.

        a wiesz o sitwie Dombrowicza?
    • Gość: Gość portalu: mózg Re: Astoria ma kłopoty finansowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 11:47
      Gość portalu: mózg napisał(a):

      > Wojciech Borakiewicz: Dzień przed pierwszym meczem z Prokomem/Treflem,
      > zamiast myśleć o rywalu, o grze swego zespołu, macie panowie całkiem inne
      > kłopoty.
      >
      > Wojciech Krajewski: Kiedy przygotowywaliśmy się do sezonu i my, i zawodnicy
      > nie myśleliśmy o tym, że taki klub jak Astoria może przeżywać kłopoty
      > finansowe. Sądziliśmy, że do początku sezonu wszystko się ułoży, a okazuje
      > się, że nic takiego się nie stało. W ramach oszczędności jesteśmy zmuszeni
      > jechać na mecz z Prokomem dopiero w sobotę. To się na pewno odbije większym
      > zmęczeniem zawodników.
      >
      > Przyznam, że nie rozumiem wyścigu polityków w Bydgoszczy. Mnie się wydaje, że
      > powinni popierać sport, a nie ciągnąć go w dół. Powinni się prześcigać w tym,
      > kto bardziej pomoże, a nie kto, więcej zaszkodzi.
      >
      > Jesteśmy wystraszeni tą sytuacją. Zawodnicy też mają pewne obawy. Ciągle
      > pytają nas: co będzie dalej z klubem. Najważniejszą sprawą dla nich jest
      > ciągle trening i liga, ale może być taki moment, że przestanie nim być i
      > powiedzą "stop".
      >
      > Mówił pan o tym jednym, wyrazistym sygnale problemów finansowych - musicie
      > jechać do Sopotu w dniu meczu. Przypominam sobie, że przed rokiem zespół
      > nocował w hotelu Marina. A czy poza tym drużyna ma inne kłopoty spowodowane
      > brakiem pieniędzy?
      >
      > Tomasz Herkt: Na szczęście na razie jeszcze nie. Jednak niedługo zaczną się
      > terminy płatności. Różne są one w przypadku różnych zawodników, to oczywiście
      > zależy od kontraktów. Niektóre zostały już nieznacznie przekroczone, w
      > przypadku innych termin wypłat się już zbliża.
      >
      > Wynika z tego, że za tydzień, dwa, trzy może nadejść taki moment, że
      > koszykarze powiedzą: odchodzę, bo klub nie wywiązuje się z kontraktu.
      >
      > W.K. - Znając mentalność, szczególnie zagranicznych koszykarzy, rzeczywiście
      > może nadejść taka chwila. Jak w każdym kontrakcie, są zapisy, że takie
      > spóźnienie może nastąpić i takie zagrożenie istnieje.
      >
      > Finansowe kłopoty dotyczą wielu innych klubów.
      >
      > - To prawda, ale najgorsze jest, że dotknęły Astorię, która była w poprzednim
      > sezonie synonimem stabilności. Zawodnicy, którzy przychodzili tutaj, robili
      > to ze świadomością, że idą do klubu, w którym jest normalnie. To większy
      > szok. Sam zaczynam mieć skrupuły, że namówiłem do pracy Tomka Herkta.
      >
      > Panie Tomaszu, żałuje pan przyjścia do Bydgoszczy?
      >
      > T. H. - Nie żałuję. Mam po prostu nadzieję, że wszystko skończy się dobrze i
      > kłopoty, o których mówimy, miną.
      >
      > Zakładamy więc, że miną. Jutro pierwszy mecz z Prokomem/Treflem. Potem
      > kolejne spotkania. Na co stać w tym sezonie Astorię.
      >
      > W.K. - Sądzę, że siła obecnej Astorii jest porównywalna z ekipą, którą miałem
      > w poprzednim sezonie. Łatwiej mi będzie o tym mówić po dwóch pierwszych
      > meczach, kiedy okaże się, czy np. Crisp prezentuje podobną klasę co Swanson.
      > Natomiast ważna jest też kwestia porównania z całą ligą. Sądzę, że poziom
      > ulegnie wyrównaniu. Takie zespoły jak np. Śląsk obniżył klasę, ale za to nie
      > będzie w tym sezonie "chłopców do bicia". Beniaminkowie ze Starogardu Gd. i
      > Zgorzelca są bardzo mocni. Okrzepł AZS Koszalin. To będzie trudniejsza liga
      > niż poprzednia.
      >
      > Panie Tomaszu, po 15 latach pracy z kobietami, zaczął pan trenować mężczyzn.
      > Była jakaś obawa przed tym nowym doświadczeniem.
      >
      > T. H. - Strachu nie, ale przeżywałem wewnętrzny niepokój. Szybko minął,
      > pewnie dlatego, że z tym zespołem pracuje nam się bardzo dobrze. Nie widzę
      > różnicy między pracą z koszykarzami i koszykarkami.
      >
      > Gdyby drużyna tak samo grała, jak pracuje, byłoby super. Poświęcamy wiele
      > czasu ćwiczeniu szybkiego ataku i defensywie. O ile postęp w pierwszej
      > kwestii to widać, to w drugiej jeszcze czeka nas wiele pracy, bo obrona to
      > problem bardziej złożony. Zespół w defensywie gra tak, jak spisuje się w niej
      > najsłabszy gracz w piątce.
      >
      > Na razie dobrze bronimy przez 16-17 sekund, brakuje koncentracji w końcówce
      > 24-sekundowego czasu na atak. Brakuje mi jeszcze czegoś, co nazywam wkładem
      > intelektualnym zawodników. Jeśli ćwiczymy jakiś element ataku czy obrony, to
      > schodząc z boiska trzeba o tym myśleć, analizować ustawienie. Może narysować
      > to sobie na kartce papieru. Zawodnik musi świadomość, że ma się czegoś
      > nauczyć i to zapamiętać.
      >
      o ile mu sie chce.
    • Gość: . Re: Astoria ma kłopoty finansowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 11:54

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka