27.04.02, 00:56
Coraz wiecej zauwaza sie zebrajacych na ulicach.Chodza i zebrza nawet po domach.
Wielokrotnie " na ZEBRY " udaja sie dzieci.Zadaje sobie w tym momencie dwa
pytania;

1. Czy naprawde juz jest, az tak zle -by zaczac chodzic i zebrac ?
2. Czy zebranie i proszenie sie kogos - staje sie "chlebem powszednim " - nie
przynoszacym WSTYDU ? Jak sie czuja tacy chlopcy " na zebrach " ?


radca
Obserwuj wątek
    • Gość: atomski Re: ZEBRACY IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.02, 01:14
      Dzis dałem jednemu pod Auchanem . Twierdził ,ze zbiera na jedzenie do
      przytułku .Chwile potem moja żona wypatrzyła tego klienta jak z kolegą sobie
      popijają piwo z puszki pod wiatą .
      Więcej nie dam.


      p.s. Kiedy jeszcze mieszkałem za siedmioma górami ...
      ... na pewnej ulicy grał skrzypek . Ów pan był skromnie ale schludnie
      ubrany .Był Rosjaninem ...
      Ale jak grał na tych skrzypcach.To nie był domorosły samouk !!
      Zawsze jak miałem w planach sprawę w rejonie gdzie grywał ,miałem też coś
      odłozone specjalnie dla niego . Nawet sporo mu wrzucałem ,bo chciałem mu
      pomóc ,a i tak miałem jeszcze wyrzuty ,ze go poniżam tym .Taki wydawał mi sie
      wielki.
      • radca Re: ZEBRACY 27.04.02, 08:59
        Znam takim dwoch panow ,ktorzy chodza i pytaja sie o zlom.NIektorzy
        uszczypliwie mowia na nich "zule".Ci ludzie nigdy jeszcze jak dlugo ich zna,nie
        pytali sie o pieniadze.Nigdy nie mowili,aby im dac "zlotowke na chleb ".
        Oni,obojetnie na co by te pieniadze potrzebowali- zarabiaja je.Chodza z wozkiem
        i laduja stare metalowe przedmioty.Nastepnie je transportuja na zlomowisko.
        To nie jest ZEBRACTWO- lecz radzenie sobie poprzez uczciwe osiaganie paru
        zlotych.Robia rowniez pozyteczna robote -nie musze martwic sie,gdzie wywiesc
        niepotrzebne zelastwo.

        radca
        • _szwedka Re: ZEBRACY 27.04.02, 09:52
          Mam taka zasade ze nie daje pieniedzy, wole kupic bulke czy co innego do
          jedzenia. Niechce zeby moje pieniadze szly na alkohol lub narkotyki. Grajkow
          ulicznych uwazam za ludzi pracujacych nie za zebrakow i tym wrzucam zawsze cos
          tam.
          Pozdr
          • radca Re: ZEBRACY 27.04.02, 12:59
            Dzieciaki chodza nawet po klatkach schodowych w blokach i maja stale te
            same "spiewki".Dziwne to i nie pojete.KIedys jak rodzina byla biedna,to dzieci
            braly sie za mycie butelek po oleju -piaskiem i woda.Szukaly zlomu i surowcow
            wtornych.Staraly sie pomoc i usluzyc sasiadom.Braly sie w wolnych chwilach
            za drobne pomoce ,aby w ten sposobchociaz troche dorobic na ten "chleb
            powszedni ".Wielokrotnie dzieci starsze i mlodziez chodzila do prac sezonowych
            takich jak zbieranie truskawek,pomidorow,ogorkow itp.Dzieci starsze i mlodziez
            chodzila rowniez zbierac jagody,grzyby,maliny i jerzyny.Pamietam z jaka
            radoscia witalismy pare zarobionych " groszy ".Jaka rowniez frajde nam
            sprawialo -gdy dodatkowo za dobra pomoc i prace otrzymywalismy warzywa i owoce.
            Ja to byla dla nas satysfakcja.Nikt sie wtedy nie pytal -za ile ? Tylko cieszyl
            sie,ze moze sobie popracowac.Otrzymane pieniadze -zawsze byly mile widziane.
            Byly rowniez organizowane dla mlodziezy prace w lesie - tzw. "KOLITURY".
            Chodzilo sie do OSTROMECKA pieszo z FORDONU .Nastepnie na MOZGOWINE do
            lesniczowki ( gajowki ).Tam dokonywano przyjec do pracy w lesie.Praca byla
            nielekka.Bylo goraco -upaly,ale do tego "KONSKIE MUCHY".Te nie mialy nad nami
            ZADNEJ LITOSCI.Ogromnie duze ,swedzace bable na calym ciele.Lecz jalepszym dniem
            byly CZWARTKI.W ten dzien placono tygodniowki.Wtedy juz sie zapominalo o tych
            CIERPIENIACH.Byla RADOSC i SATYSFAKCJA - bylismy mlodzi i cieszylismy sie ze,
            sami moglismy sobie uczciwie dorobic.

            radca

            ps. jak jest dzisiaj z mlodzieza i starszymi dziecmi ?
            • radca Re: ZEBRACY 27.04.02, 13:09
              W FORDONIE byl taki ZAKLAD OWOCOWO-WARZYWNY - tzw. "WINIARNIA".
              Co roku jak byl sezon truskawkowy - to mozna bylo isc obierac truskawki.
              Placono za kobialki lub na wage.Pamietam jak chodzily tam cale rodziny.
              Byl to rowniez dobry sposob na dorobienie sobie na PRZYBORY SZKOLNE.

              Byly tez popularne najmowania sie do ZBIERANIA ZIEMNIAKOW.W ten sposob rodzina
              miala zapewnione ziemniaki na cala zime.

              radca
              • Gość: fin Re: ZEBRACY IP: *.atr.bydgoszcz.pl 27.04.02, 13:28
                Masz rację Radco. Ale prawda jest taka, że żebranie jest dużo bardziej dochodowe. I jest chyba
                tak, jak pisze Atomski: zdecydowana większosć tych pieniędzy jest przepijana, żebractwo stało się
                sposobem na życie.
                Jakis czas temu szedłem sobie Gdańską. Przy dawnej Współczesnej siedział facet ok 70 lat z
                miseczką na pieniądze. Cos tam do niej wrzuciłem, facet był biednie ubrany, wyglądał marnie,
                sumienie mnie ruszyło. Kilkanasci minut później wracałem tą samą trasą. Facet siedział nadal.
                Ale akurat podszedł do niego kilkunastoletni chłopak, w ekstra ciuchach. Scenka wyglądała
                następująco:
                Chłopak: "I co dziadek, ile masz?"
                Facet: "A trochę się uzbierało"
                I wyciąga z kiedzeni garsć monet i daje je wnukowi.
                Tak, tak Radco. Ludzie nie mają teraz oporów, jakie mieli kiedys. Żebractwo jest po prostu
                bardziej dochodowe niż praca.
                Pozdr
    • Gość: Zenon ZEBRACY i kombinatorzy IP: 213.77.18.* 27.04.02, 14:05
      Czytali Państwo ostatnią "Politykę".
      Artykuł o osobach pobierajacych zasiłki.
      14 milionów pracuje, 20 milionów bierze zasiłki...

      Mnie ten artykuł bardzo zasmucił,
      po raz kolejny potwierdza się, że mamy głeboko zakorzenioną niechęć do pracy,
      niezliczoną liczbe pomysłów jak oszukać państwo (czyli tak po prawdzie tych,
      którzy pracują i płacą podatki), łatwiej nam żyć na cudzy rachunek. Znika
      szacunek dla "dobrej roboty".

      Radca pisze o kolejnej przygnębiającej sprawie.
      Jest spore bezrobocie, ludzie przeżywają dramat będąc zmuszonym do pobierania
      zasiłku. Ale z drugiej strony - wielu z nich nie chce NIC robić.
      Nie tak dawno poszukiwałem ludzi do pracy - przez 2 tygodnie zgłosiło się 6
      osób (!) i ostatecznie żadna z nich nie zdecydowała się pracy podjąć.
      A sprawa spisu powszechnego i rachmistrzów?
      Może wynagrodzenie jest marne, ale mnie zawsze wydawało się, że lepiej coś
      robić i zarobić, niż spędzać całe dnie przed TV i narzekać jakie to życie
      niefajne.

      Mam wiele szacunku dla tzw. zbieraczy, którzy całe dnie wyszukują złom,
      flaszki, kartony, szmaty, by potem je sprzedać i zarobić parę groszy.
      Martwi ostatnio pewne zaobserwowane zjawisko, że coraz lepiej ubrani ludzie
      zaczynaja odwiedzać śmietniki....

      pozdrowienia
      Z.


      • radca Re: ZEBRACY i kombinatorzy 27.04.02, 21:25
        Tak,to prawda co piszecie.Widac,ze ZEBRACTWO " ma wiele twarzy ".Najgorsze i
        najsmutniejsze jednak jest to,ze ZEBRACTWO zaczynaja uprawiac juz dzieci.
        Gdyby tak isc dalej mysla wedlug przyslowia ;"czym skorupka za mlodu nasiaknie -
        tym na starosc traci " ; to jest to bardzo SMUTNA WIZJA.Jak mozna wtedy
        wyksztalcic w sobie szacunek dla pieniadza ? Jak mozna wyksztalcic w sobie
        poszanowanie WLASNEGO JA ? Jak mozna wykszatcic w sobie HONOR i AMBICJE oraz
        WLASNA GODNOSC ? Nie,napewno nie - to bedzie juz bardzo trudne dla takiego
        mlodego "zawodowego ZEBRAKA ". Jak mozna poznac w takim przypadku smak RADOSCI
        i SATYSFAKCJI z wlasnych - przez siebie zarobionych pieniedzy ?

        Byc moze takie ZEBRANIE jest akceptowane przez czlonkow rodziny ?

        radca
    • Gość: anka9009 Re: ZEBRACY IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 28.04.02, 21:02
      z moich obserwacji wynika, że w pewnych srodowiskach to jest modne. i jakie
      dochody!!! ostatnio coraz częściej widzę ludzi żebrzących i właściwie nie wiem
      czy robią toz biedy czy wyrachowania. mialam do powiedzenia więcej, ale nie mam
      czasu na pisanie
      • ewka2001 Re: ZEBRACY 29.04.02, 08:25
        Mnie najbardziej przerażają matki z małymi dziećmi stojące przy głównych
        skrzyżowaniach. I tak do końca nie wiem , czy to jest akt ostatecznej rozpaczy
        czy też jakiś pomysł na życie.
        • Gość: adek Re: ZEBRACY IP: *.ic.net.pl 29.04.02, 09:44
          ewka2001 napisał(a):

          > Mnie najbardziej przerażają matki z małymi dziećmi stojące przy głównych
          > skrzyżowaniach. I tak do końca nie wiem , czy to jest akt ostatecznej rozpaczy
          > czy też jakiś pomysł na życie.


          Mnie też żal ogarniał na widok matki z dzieckiem na ręku przy głównych
          skrzyżowaniach. Ale w ubiegłym tygodniu zjeżdżając Szubińską poniżej Castoramy
          stałem na światłach i zaobserwowałem taką matkę "żebraczkę" , która po
          wyciągnięciu ręki do kilku samochodów odchodząc spojrzała uśmiechając się w
          stronę Szpitala przy ul Seminaryjnej . Tam stał jej opiekun kiwając jej radośnie
          ręką. Inicjatywa rodzinna ????.

          • Gość: bator1 Re: ZEBRACY IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 29.04.02, 10:14
            A pamiętacie ubiegłej zimy (tej rok temu) jaki mieliśmy wysyp kobiet z dzieć mi
            na Gdańskiej? Siedziały biedaczki na gołym chodniku z opatulonymi dziećmi
            prosiły "na chlebek i operację". Może bym i coś tam dał, tyle, że te panie o
            stałych porach ładowały się zorganizowaną grupą do mieszkania na strychu domu w
            którym mieszkam. Tam już czekali nader opaleni mężulkowie. Jak dobry dzień sie
            trafił to impreza kończyła sie nad ranem. A po dwóch tygodniach zmiana;
            towarzystwo pchało się do kilku starych niemickich samochodów z bambetlami i
            zmieniało rejon. Na ich miejsce przyjeżdżała następna grupa.

            Lokator mieszkania miał z tego chyba niezły interes: sam mieszka u konkubiny,
            roboty nie potrzebuje szukać a ADM robi wszystko, żeby mu się krzywda nie
            stała: Od 20 lat (!) nikt nie zainteresował sie czy gość przerobił strych na
            mieszkanie zgodnie z projektem (nie przerobił), a dopiero po licznych
            awanturach zaczęto mu liczyć czynsz za faktycznie zajmowaną powierzchnię (czyli
            dwa razy więcej). EEEch, nóż się w kieszeni otwiera....
    • Gość: m.w. Miłosierdzie Gminy IP: 213.77.18.* 30.04.02, 11:45
      Miłosierdzie Gminy
      Życiowi nieudacznicy, kalecy bez dłoni, rozbitkowie, co sięgnęli dna. Budzą
      mieszane uczucia - dla jednych są pospolitymi naciągaczami, dla innych wyrzutem
      sumienia.
      Ich twarze są znajome od lat, w kurczowo zaciśniętych rękach trzymają kartki z
      rejestrem nieszczęść jakie ich dotknęły. Czasem anonimowi, czasem znamy ich z
      podstawówki, czasem to sąsiedzi z tej samej, odrapanej kamienicy. Matki z
      dziećmi w inwalidzkich wózkach, kalecy, pozbawieni pracy, często bez domu,
      zawsze bez nadziei. Pokorni i cisi, powoli wtapiają się w miasto, są jego
      integralną częścią, brudni, w łachmanach wyciągniętych z koszy na śmieci, lub,
      wręcz przeciwnie - na swój sposób eleganccy, w zawsze wypastowanych butach i z
      czystymi paznokciami. Swój cały dobytek, wszystko co w swym życiu zdobyli mają
      przy sobie, skarby skrywane w plastikowych reklamówkach i zniszczonych torbach
      pamiętających lepsze czasy. Z jakimś dziwnym spokojem i godnością przyjmują
      swój los, stają się ofiarami niewybrednych dowcipów lub tępej bezmyślnej
      agresji. Głodni zbierają na chleb, matki na leki dla swych chorych dzieci,
      kalecy na protezę. Pokrzywdzeni przez los, odrzuceni - często nie bez własnej
      winy - przez "zdrowe" społeczeństwo pędzą swoje życie na skraju ulicy, bez
      nadziei, ale przecież nie bez marzeń. Unikamy ich jakby ta nędza mogła być
      zaraźliwa. Pogodzeni z samymi sobą, funkcjonują gdzieś na marginesie życia
      licząc na miłosierdzie gminy.
      • radca Re: Miłosierdzie Gminy 30.04.02, 17:50
        Bardzo pieknie to napisales M.W.

        Ja zawsze sie zastanawiam,gdzie sa URZEDY ? Gdzie sa pracownicy URZEDU -
        WYDZIALU SPRAW OBYWATELSKICH ? Gdzie sa INSTYTUCJE - WYDZIALY SOCJALNE ?
        Tyle PYCHY wokol nas, tyle EGOIZMU.Istnieje ogromna fascynacja SILY i TWARDOSCI.
        Fascynacja BRUTALIZMU.Lecz byc WRAZLIWYM na POTRZEBY LUDZKIE - to jakos staje
        sie obojetne,wstydliwe i niezdecydowane.Wielu zadaje sobie pytanie; "czy warto
        mnie sie poswiecac " ? "Czy to sie oplaca "? "Pzreciez z tego nie bede mial
        zadnej korzysci ".Prosze zauwazyc,nawet politycy -ktorzy duzo mogliby zdzialac;
        nie zajmuja sie BIEDA.Oni dopiero beda zabiegac o glosy WYBORCOW - przed samymi
        WYBORAMI.Lecz o ta BIEDE- to im rowniez wcale nie zalezy.Lecz jesli sie
        zanjdzie osoba-ktora chcialaby cos w tym kierunku czynic - beda starali sie
        przeszkadzac takiemu.Beda pomawiac,ze pragnie zbic "kapital polityczny".
        Dlatego wielu politykow woli sie krecic kolo BOGATYCH.Nawet nieraz nie wie,ze
        tacy BOGACI - maja o nich swoje okreslenie.Duza NADZIEJE widzialem w nowym
        WOJEWODZIE KUJAWSKO - POMORSKIM,ale cos cicho i malo o Nim slychac.
        Obawiam sie,ze Ci naprawde BIEDNI i POKRZYWDZENI przez los - beda mogli sie
        tylko zadowolic SWOIMI MARZENIAMI - poniewaz do nich nawet niedociera ktos,
        kto moglby w Nich wzbudzic namniejsza NADZEJE.

        Tyle ludzi wokol nas - a,tak malo jest NADZIEJI.

        radca
        • Gość: Inka Re: Miłosierdzie Gminy IP: *.proxy.aol.com 30.04.02, 19:16
          Kilka lat temu,zyjac jeszcze w Polsce przyszla do mojego sklepu pewna Pani z
          dzieckiem i poproszyla bardzo grzecznie o pomocy.Tlumaczyla ze wszedze szuka
          pracy ale nie moze znalesc.Dziewczynka,moze miala okolo 11-12 lat-bardzo czysto
          i schludnie ubrana,spuscila wzrok z wstydu.Od razu dalam 10zl.Po pol roku znowo
          ta Pani przyszla i gadke miala taka sama.Znowo dalam.Pech chcial ze wkrotce
          wydzialam ta Pania w sklepie monopolowym jak kupowala wino i to w stanie prawie
          nietrzezwym.Dziewczynka stala przed sklepem i czekala na mamusie.Az mi sie
          goraco zrobylo jak zrozumialam w jaki bezszczelni sposob nabiera
          ludzie.Sumienia nie miala,a dziecko naprawde sie wsyudzilo-za mamusie.Od tamtej
          pory nikomu nic nie daje.Wiem ze nie kazdy taki jest i niektorzy naprawde sobie
          nie daja rade. Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka