Gość: Miki
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
30.11.04, 05:28
Witold Gałązka 29-11-2004 , ostatnia aktualizacja 29-11-2004 22:03
Szczotka klozetowa poróżniła ostatnio - za sprawą niezidentyfikowanego
zabrzanina - środowisko artystów scen polskich oraz lokalnych polityków...
Zespół Teatru Nowego z Zabrza gościł w październiku w Bydgoszczy na Festiwalu
Prapremier Teatralnych. Kiedy w przepastnej sali Opery Nova publiczność
podziwiała dramat o wampirze ze Śląska, dyżurny elektryk przez kamerę
przemysłową wypatrzył, że ktoś buszuje w damskiej toalecie. Osobnik wyszedł z
reklamówką, w której była ekskluzywna szczotka klozetowa. Dyrekcja rzuciła
się do przeglądania taśm z nagraniem. Orzekła, że toaletowym złodziejem jest
jeden z pracowników zabrzańskiej ekipy. - Żądam odszkodowania za rzeczoną
szczotkę klozetową w wysokości 93 złote - napisał Maciej Figas, szef opery,
do organizatora festiwalu Adama Orzechowskiego, dyrektora Teatru Polskiego
im. Hieronima Konieczki w Bygdoszczy.
- Uznałem, że takimi duperelami nie będę się zajmować. Za wynajem gmachu
opery zapłaciliśmy przecież 55 tys. zł. Znaj proporcję, Mocium Panie! - mówi
Orzechowski, który postanowił, że nie będzie z powodu szczotki klozetowej
zadrażniać stosunków z zaprzyjaźnionym zabrzańskim teatrem.
Ale Figas z opery nie popuścił i sprawa oparła się najpierw o prezydenta
Bydgoszczy, a potem o wicemarszałka i marszałka Sejmiku Województwa Kujawsko-
Pomorskiego. - Każde złodziejstwo trzeba tępić, a pracownik, który wykrył
kradzież szczotki, zasługuje na nagrodę! - orzekł marszałek województwa.
Klozetowy kryzys artystyczno-polityczny zażegnał prezydent Bydgoszczy
Konstanty Dombrowicz. Kazał podwładnym kupić w hipermarkecie najdroższą w
całej Bydgoszczy szczotkę za 127,50 zł i zaksięgował wydatek w miejskim
budżecie.
W Zabrzu artyści są zdruzgotani posądzeniem o kradzież szczotki klozetowej. -
Mój Boże! Co sobie ludzie pomyślą o środowisku kultury i sztuki?! - woła Anna
Winsczyk, wicedyrektorka Teatru Nowego. Tłumaczy, że na każdym festiwalu,
gdzie mają miejsce gościnne występy trup teatralnych, zdarzają się ekscesy,
zniszczenia i straty. Teatry w umowach rutynowo zastrzegają takie skutki i
normalnie rozliczają się po podliczeniu szkód. - Nawiasem mówiąc, dziwię się,
że szczotka była taka ekskluzywna, skoro garderoby dla aktorów-mężczyzn miały
wprost skandaliczny standard - mówi Winsczyk i podkreśla, że widocznie nie
było dowodów na to, że właśnie zabrzanin ukradł szczotkę klozetową, bo
inaczej na pewno Bydgoszcz poprosiłaby Zabrze o zwrot pieniędzy.
- Skutek szczotkowej afery będzie taki, że artyści przestaną korzystać z
toalet w bydgoskiej operze. Pewnie następnym razem ustawimy po operą
plastikowe toalety typu toi-toi - martwi się dyrektor Orzechowski z Teatru
Polskiego.