radca
05.01.05, 16:16
" Fatum...los,przeznaczenie,koniecznosc,fatalnosc.
- lac. to co powiedziane ,przepowiednia,to co zarzadzone przez bogow,
przezznaczenie,zly los,nieszczescie "
-------------------------------------
" Koniec drogi
Fot. ADAM LEWANDOWSKI Podkomisarz Wojciech Kośmider: - Tu wpadli do Wdy
Wczoraj w nocy strażacy wyciągnęli z Wdy fiata 126p ze zwłokami Moniki i
Jacka. - Ktoś ich musiał do rzeki wepchnąć - twierdzą rodzice chłopaka.
Jacek mieszkał w Osiu. Na początku grudnia okazyjnie kupił "malucha", by
dojeżdżać nim do pracy. W wieczór sylwestrowy wyjechał z domu o godz. 18.30.
Powiedział rodzicom, że jedzie po Monikę, a potem Nowy Rok będzie witał przy
ognisku.
Jego nieobecnością rodzice zaniepokoili się dopiero w poniedziałek. Bo
sądzili, że po sylwestrze jest w Jaszczu u swej narzeczonej - Moniki. Jej
rodzice z kolei sądzili, że córka jest u Jacka...
Poszukiwania
Ojciec chłopaka zaczął pytać jego kolegów. Dowiedział się, że Jacek i
Monika witali Nowy Rok na prywatce w Osiu. Jedni mówią, że opuścili
towarzystwo tuż po północy, drudzy - że po godz. 1. Mieli jechać na ognisko.
Albo do Orlego Dworu, albo do Zwalonego Mostu. - Sami? - zdziwił się ojciec.
Telefonował do Orlego Dworu, ale o ognisku w noc sylwestrową nikt nie
słyszał. Poszedł więc po sąsiada i wspólnie ruszyli do Zwalonego Mostu. Było
już ciemno, gdy tam dotarli. Po starym nasypie zeszli nad rzekę. W świetle
księżyca zobaczyli wystające z wody koła samochodu.
Policjanci meldunek o aucie we Wdzie otrzymali o godz. 20. Natychmiast
ruszyli na miejsce. Wezwali strażaków z OSP, strażników z Nadleśnictwa Osie. -
Trzeba było ściągnąć specjalny sprzęt, wyciąć kilka drzew - opowiada
Zbigniew Marek, komendant strażników leśnych. - Najpierw zobaczyliśmy
dziewczynę. Rozpoznano ją po kurtce. Kiedy po północy wyciągnięto auto
okazało się, że jest w nim również chłopak.
Byli sami?
Zwalony Most to uroczysko leśne, 2-3 km od drogi. Trudno tam dojechać. I
jescze trudniej trafić. Zwłaszcza w nocy. Jacek, jak twierdzi jego ojciec,
był tam tylko raz. - Jak więc mógł tam trafić z Moniką w nocy? - zastanawia
się. - Czy naprawdę byli tam sami?
- Jadąc tam przejeżdżali przecież obok naszego domu - płacze matka
Jacka.
Do Zwalonego Mostu dotarłem wczoraj w południe. Policyjnym land roverem,
bo żaden osobowy, po deszczach tam nie dojedzie. Stary nasyp prowadzi nieco w
górę. Dalej zniszczony przez wycofujące się w roku 1939 polskie wojsko most
nad Wdą. Rosną nam nim 60-letnie sosny i jałowce. Miejsca na jazdę "maluchem"
na wprost niewiele. Nawet jeżeli Jacek i Monika dojechali do skraju tego
zarwanego mostu i siedzieli w samochodzie, to auto samo nie było w stanie
stoczyć się do rzeki. Bo nasyp pnie się w górę, a nie w dół.
Ślady ogniska
Obok ślady po ognisku. Ani jednego niedopałka papierosa czy butelki. -
Za czysto tam - uważa ojciec chłopaka. - Przecież na ognisku coś się je, coś
się pije.
Takich pytań ojciec stawia więcej. - No bo po co mieli jechać sami taki
kawał w las? Bo to ładne miejsce? Przecież w nocy i tak urody tego miejsca
nie widać.
Policja dopowiada: - Tu, w tych stronach, w noc sylwestrową była ciężka
mgła. Może nie zauważyli, że kończy się droga i wpadli pędem? Ale wtedy auto
leżałoby nie tuż przy brzegu, tylko dalej. Nie było też żądnych śladów
hamowania. Tylko ziemia na urwisku została nieco otarta.
Dlaczego zginęli?
- Jak i dlaczego zginęli? - Na to pytanie próbują w Osiu odpowiedzieć
ci, którzy ich znali. A znali, zwłaszcza Jacka, wszyscy. Samobójstwo? Skądźe!
Przecież chcieli się pobrać! Kochali się. Jacek technikum skończył. I cieszył
się, że pracę dostał. A może to fatum, które krąży nad klasą VIIIrocznik
1980?
Czwarta ofiara
Z tego jednego rocznika, z tej samej klasy szkoły w Osiu, nie żyją już
cztery osoby. Kasia stała na dworcu, za blisko toru i porwał ją za rozpięta
kurtkę przejeżdżający pociąg. Tomek zginął w wypadku samochodowym. Mariusz
utonął w Wiśle. I teraz - we Wdzie - Jacek ze swą dziewczyną... - Czy to nie
jakieś fatum? - pyta młody mieszkaniec wsi. A co za tragedia w domu
dziewczyny Jacka. Z trojga dzieci zostało tylko jedno. Najpierw w wieku 16
lat zmarł brat Moniki, teraz ona zginęła. Co za tragedia!
Na miejscu wypadku w Zwalonym Moście był prokurator. Śledztwo trwa.
Rozbity samochód Jacka - czerwony fiat 126 p - stoi na podwórzu jego
rodziców.
Adam Lewandowski
5 Stycznia 2005 GP "
- jak to zrozumiec i wytlumaczyc sobie ?
az trudno uwierzyc ,ze to tylko przypadek i zbieg okolicznosci
niesamowitych historii jest wiele,byc moze ktos przezyl lub slyszal o takich
zagadkowych sprawach ?
radca