Dodaj do ulubionych

Mamy co kochamy...

IP: *.petrus.com.pl 17.02.05, 10:43
Walkę na zgniłe jabłka i moherowe berety.
To nam najlepiej wychodzi.

Nie będziemy już budować. Rozwalimy te okrągłostołowe lepianki.

A co z tymi co nie chcą włożyć moherowych beretów i jeść zgniłych jabłek????
Obserwuj wątek
    • Gość: €uro Re: Mamy co kochamy... IP: *.dip.t-dialin.net 17.02.05, 11:03
      Gość portalu: torunianka napisała:

      > Walkę na zgniłe jabłka i moherowe berety.
      > To nam najlepiej wychodzi.
      >
      > Nie będziemy już budować. Rozwalimy te okrągłostołowe lepianki.
      >
      > A co z tymi co nie chcą włożyć moherowych beretów i jeść zgniłych jabłek????
      >

      Co z tymi....? Hm....

      Nie bede sie wpisywac, rozpisywac,
      bo musialabym najbrzydsze wyrazy
      powtarzac po kilka razy
      :-)

      Poza tym rozruszalam sie po odsniezeniu
      waskiej drozki do domu, wiec moge byc
      bunczuczna i zadziorna, a nawet klotliwa
      ;-)

      • Gość: torunianka Re: Mamy co kochamy... IP: *.petrus.com.pl 17.02.05, 11:19
        Witaj €uro po długiej przerwie.

        PISZ, tak jak uważasz, proszę:)
        Ja niestety teraz pisze zupełnie co innego, więc wątek tylko nadałam i
        zostawiam. Ale wrócę o zmierzchu.
        Do zobaczenia:)
    • zinekk Re: Mamy co kochamy... 17.02.05, 11:55
      ..a potem tłum brunetów
      rudych lał..
      Fani muzyki, zwarli szyki
      przeciw głuchym jak pień,
      a kazdy z nich sie opentańczo darł !!!!
      • zinekk Re: Mamy co kochamy... 17.02.05, 11:57
        zinekk napisał:

        > ..a potem tłum brunetów
        > rudych lał..
        > Fani muzyki, zwarli szyki
        > przeciw głuchym jak pień,
        > a kazdy z nich sie opentańczo darł !!!!


        Mogielnicki. Piosenka Raport z N. Wykonawca Lady Pank. 1985 rok.
        • incognitto warto poszukac przyczyn 17.02.05, 15:12

          a nie tylko wyśmiewac się z moherowych beretow, skad ta histeria, akoro mamy do
          czynienia rzekomo tylko ze zdewociałymi babkami?

          tez wrócę , po zmierzchu
          • Gość: torunianka Re: warto poszukac przyczyn IP: *.petrus.com.pl 17.02.05, 18:43
            Zgadzam się, że przyczyny też są, ale obawiam się, że wybrane lekarstwo
            zamiast wspomóc pacjenta wesprze raczej chorobę
            • Gość: luci Re: warto poszukac przyczyn IP: 82.146.225.* 17.02.05, 19:02
              Nie jesteś jednak tak bezwolny,
              A choćbyś był jak kamień polny,
              Lawina bieg od tego zmienia,
              Po jakich toczy się kamieniach.
              • incognitto Re: warto poszukac przyczyn 17.02.05, 21:24
                Gość portalu: luci napisał(a):

                Lawina bieg od tego zmienia,
                > Po jakich toczy się kamieniach.
                miałam kiedys taką sygnaturkę:)

                Bardzo dobry tytuł watku torunianko. Taki uniwersalny.
                Rzeczywiście, mamy co kochamy, zgodnie a tym co U6 tak ladnie kiedyś okreslił,
                ze każdy ma w sercu potrzebe miłosci, czynienia dobra itd.
                Jedni spelniają się kochając Owsiaka i popierając jego akcję, jedni darza już
                dozgonna miłoscią Lecha za przeskoczenie płota (mimo późniejszych bzdurnych
                posunięc i samouwielbienia), no a inni ojca Rydzyka i jego misję, nie ma co
                obrażać tych kobiet pokazując zdjęcia z odpowiednim komentarzem.
                Dziś znajoma mi mowila, ze na tych jubileuszach są tłumy i nie tylko starych,
                'sklerotykow'.
                To w pewnych kręgach wzbudza i zazdrość i niepokój, zresztą bardzo słusznie.
                • Gość: torunianka Re: warto poszukac przyczyn IP: *.petrus.com.pl 18.02.05, 00:57
                  a możesz mi wytłumaczyć, droga incognitto, dlaczego, skoro każdy z nas ma w
                  sercu potrzebę miłości, czynienia dobra itd. to najchętniej zamiast to czynić
                  czyni wręcz odwrotnie?
                  • Gość: luci Re: warto poszukac przyczyn IP: 82.146.225.* 18.02.05, 23:03
                    Przepraszam,że ingeruję,ale ja tylko podciągam wątek.
                    ps.
                    Pierwszy list do Koryntian,13,1-13
                    • Gość: torunianka Re: warto poszukac przyczyn IP: *.petrus.com.pl 18.02.05, 23:06
                      ależ bardzo proszę.
                      A możesz pełnym tekstem? Może być fragment.
                      • Gość: :) Re: warto poszukac przyczyn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.05, 23:11
                        Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
                        a miłości bym nie miał,
                        stałbym się jak miedź brzęcząca
                        albo cymbał brzmiący.
                        Gdybym też miał dar prorokowania
                        i znał wszystkie tajemnice
                        i posiadał wszelką wiedzę,
                        i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
                        a miłości bym nie miał,
                        byłbym niczym.
                        I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
                        a ciało wystawił na spalenie,
                        lecz miłości bym nie miał,
                        nic bym nie zyskał.
                        Miłość cierpliwa jest,
                        łaskawa jest.
                        Miłość nie zazdrości,
                        nie szuka poklasku,
                        nie unosi się pychą;
                        nie dopuszcza się bezwstydu,
                        nie szuka swego,
                        nie unosi się gniewem,
                        nie pamięta złego;
                        nie cieszy się z niesprawiedliwości,
                        lecz współweseli się z prawdą.
                        Wszystko znosi,
                        wszystkiemu wierzy,
                        we wszystkim pokłada nadzieję,
                        wszystko przetrzyma.
                        Miłość nigdy nie ustaje,
                        [nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
                        albo jak dar języków, który zniknie,
                        lub jak wiedza, której zabraknie.
                        Po części bowiem tylko poznajemy,
                        po części prorokujemy.
                        Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
                        zniknie to, co jest tylko częściowe.
                        Gdy byłem dzieckiem,
                        mówiłem jak dziecko,
                        czułem jak dziecko,
                        myślałem jak dziecko.
                        Kiedy zaś stałem się mężem,
                        wyzbyłem się tego, co dziecięce.
                        Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
                        wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
                        Teraz poznaję po części,
                        wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
                        Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:
                        z nich zaś największa jest miłość.


                        • Gość: torunianka Re: warto poszukac przyczyn IP: *.petrus.com.pl 18.02.05, 23:21
                          :)))
                      • Gość: luci Re: warto poszukac przyczyn IP: 82.146.225.* 18.02.05, 23:14
                        Ja tez mam słabą dykcję,ale fragment,proszę bardzo:
                        ...stałbym się jak miedż brzęcząca
                        albo cymbał brzmiący...
                        • Gość: torunianka Re: warto poszukac przyczyn IP: *.petrus.com.pl 18.02.05, 23:25
                          Wolałabym ten fragment:
                          Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe
                          zniknie to, co jest tylko częściowe

                          23:25 - wieczór ewangeliczny
                          • Gość: luci Re: warto poszukac przyczyn IP: 82.146.225.* 18.02.05, 23:32
                            torunianko,
                            masz lepszą dykcję ode mnie,
                            ale potwierdzam,że ten fragment należy do całości.
                            Ktoś był szybszy,ja pisałbym ten tekst 1 godz.
                            • Gość: torunianka szybszy - fragment IP: *.petrus.com.pl 18.02.05, 23:41
                              ktoś szybszy zna Mądrości Syracha z pewnością i kierował się zasadą
                              "Jeśli znasz się na rzeczy, odpowiedz bliźniemu",

                              dziękuję znającemu się na rzeczy,
                              bliźni
                              • Gość: dobranoc:) Re: szybszy - fragment IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.05, 23:49
                                Gość portalu: torunianka napisał(a):

                                > ktoś szybszy zna Mądrości Syracha z pewnością i kierował się zasadą
                                > "Jeśli znasz się na rzeczy, odpowiedz bliźniemu",
                                >
                                > dziękuję znającemu się na rzeczy,
                                > bliźni

                                tak, wyiatkowo się z Toa zgadzam w całej rozciągłości
                                ten ktos był szybki, zna madrości (nie tylko Syracha'), ma zasady, kocha
                                bliźnich no i ..wie co to ból głowy:)

                                • Gość: torunianka Re: szybszy - fragment IP: *.petrus.com.pl 19.02.05, 00:03
                                  tak, szybszy Ktosiu, pomagający incognito, jesteś na wagę złota.
                                  w podzięce, na Dobranoc ks. Twardowski dla Ciebie:)

                                  Dziękuję Ci za miłość prędką bez namysłu
                                  za to że nie jest całym człowiek pojedynczy
                                  za oczy nagle bliskie i niebezimienne
                                  za głos niedawno obcy a teraz znajomy
                                  za to że nie ma czasu by pisać list krótki
                                  więc dlatego się pisze same tylko długie
                                  choć pisanie jest po to by szkodzić piszącym
                                  a miłość wciąż niezręcznym mijaniem się ludzi
                                  że nie można Cię zabić w obronie człowieka

                                  Dziękuję Ci za tyle bólu żeby sprawdzać siebie
                                  za wszystko co nieważne najważniejsze
                                  za pytania tak wielkie że już nieruchome
                  • Gość: Maria Re: Nieproszone trzy grosze IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.intelink.pl 19.02.05, 09:15
                    Wprawdzie pytanie skierowane jest do incognitto ale moja ubogo wyposażoną w
                    medykamenty domowa apteczka nie pozwala mi przejść obojętnie.

                    torunianka napisał(a):

                    > a możesz mi wytłumaczyć, droga incognitto, dlaczego, skoro każdy z nas ma w
                    > sercu potrzebę miłości, czynienia dobra itd. to najchętniej zamiast to czynić
                    > czyni wręcz odwrotnie?

                    Wg etycznego relatywizmu absolutne dobro nie istnieje. Co dla jednego dobre, to
                    złe dla drugiego.
                    Dziś tak zrelatywizowno etykę, iż zło uległo legalizacji, stając się 'dobrem
                    inaczej'. Za sprawą czarodziejskiej różdżki wszechobecnej 'tolerancji' wszelka
                    moralność ma być względna, każdy grzech darowany i wszelki zdrowy rozsądek
                    wyeliminowany.

                    *****
                    "Dzisiaj dużo łatwiej być przyzwoitym człowiekiem. Każdy bez trudu może się
                    wznieść do wymaganego poziomu etyki, gdyż ten obniżył się do poziomu każdego."
                    • Gość: incognitto Re: Nieproszone trzy grosze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.05, 14:20
                      Gość portalu: Maria napisał(a):

                      > Wprawdzie pytanie skierowane jest do incognitto ale moja ubogo wyposażoną w
                      > medykamenty domowa apteczka nie pozwala mi przejść obojętnie.
                      >
                      > torunianka napisał(a):
                      >
                      > > a możesz mi wytłumaczyć, droga incognitto, dlaczego, skoro każdy z nas ma
                      > w
                      > > sercu potrzebę miłości, czynienia dobra itd. to najchętniej zamiast to cz
                      > ynić
                      > > czyni wręcz odwrotnie?
                      >
                      > Wg etycznego relatywizmu absolutne dobro nie istnieje. Co dla jednego dobre,
                      to
                      > złe dla drugiego.
                      > Dziś tak zrelatywizowno etykę, iż zło uległo legalizacji, stając się 'dobrem
                      > inaczej'. Za sprawą czarodziejskiej różdżki wszechobecnej 'tolerancji' wszelka
                      > moralność ma być względna, każdy grzech darowany i wszelki zdrowy rozsądek
                      > wyeliminowany.


                      >skoro każdy z nas ma sercu potrzebę miłości, czynienia dobra itd. to
                      >najchętniej zamiast to czynić
                      > czyni wręcz odwrotnie?

                      torunianko, ja nie powiediałabym, ze najchetniej, ale może - często tak czyni.
                      Cóż potrzeba miłości niesie za soba takie uczucia jak zazdrość, zawód, utrate
                      wiary, niespoełnioną nadzieje, często nienawiść.
                      Naiwnośc ludzi, bezkrtyczna wiara w coś, kogoś, później rozczarowanie,
                      powoduje, że ludzie jakby chcieli dostać swoje uczucia z powrotem, ale niestety
                      jest niemozliwe:)
                      • Gość: luci ??? IP: 82.146.225.* 19.02.05, 14:39
                        Może się mylę,ale wydaje mi się,że torunianka miała na myśli miłość
                        ewangeliczną:)
                        • Gość: Maria Re: ??? IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.g.intelink.pl 19.02.05, 16:08
                          A co z etyką? Nie wszyscy są wierzący.
                          Kiedy temat jest niewygodny, prawie wszyscy odwołują się do Ewangelii
                          zapominając o etyce. Ewangelia wyraźnie rozdziela dobro od zła. Nie miesza
                          ludziom w głowach, iż zbrodnia, fałsz, kradzież... zasługuje na laur. Nie wmawia
                          dręczonym, że to dla ich dobra. Grzechy mogą jedynie zasługiwać na przebaczenie
                          – to wszystko.

                          *****
                          "Dzisiaj dużo łatwiej być przyzwoitym człowiekiem. Każdy bez trudu może się
                          wznieść do wymaganego poziomu etyki, gdyż ten obniżył się do poziomu każdego."
                          • Gość: torunianka etyka IP: *.petrus.com.pl 19.02.05, 19:04
                            z etyką, jak na razie gorzej.
                        • Gość: torunianka Re: ??? IP: *.petrus.com.pl 19.02.05, 19:02
                          nie mylisz się, luci:)
                          Miłość nie jedno ma imię, ale mówimy o miłości bliźniego i o tym co (NIE KOGO)
                          kochamy.
                      • Gość: torunianka potrzeba miłości IP: *.petrus.com.pl 19.02.05, 18:59
                        incognitto, cieszę się, że wróciłaś:)

                        > torunianko, ja nie powiediałabym, ze najchetniej, ale może - często tak czyni.
                        > Cóż potrzeba miłości niesie za soba takie uczucia jak zazdrość, zawód, utrate
                        > wiary, niespoełnioną nadzieje, często nienawiść.

                        Czy Matka Teresa, świetlana postać, która dzieliła się miłością z tymi, którzy
                        zostali odrzuceni przez wszystkich, mogła czuć się zawiedziona, gdy np. ci,
                        którymi się zajmowała, poświęcając się bezgranicznie, nie okazali się
                        dostatecznie wdzięczni? Inne uczucia (zazdrość, zawód itp.) odrzucam, bo nie o
                        to chodzi.
                        Pewnie tak jest, że robiąc coś dla innych z potrzeby serca, odczuwamy zawód,
                        gdy nasze, powiedzmy poświęcenie, nie zostanie odpowiednio docenione.
                        Gorzkniejemy wtedy i... próbujemy udowodnić swoje racje przez pokazywanie wad
                        innych.

                        > Naiwnośc ludzi, bezkrtyczna wiara w coś, kogoś, później rozczarowanie,
                        > powoduje, że ludzie jakby chcieli dostać swoje uczucia z powrotem, ale
                        > niestety jest niemozliwe:)

                        Wydaje mi się, że tu poruszyłaś ciekawą kwestię. Bekrytyczna wiara. Dodałabym
                        jeszcze CZASOWE UWIELBIENIE osób, których obdarzamy swoim zaufaniem i...
                        oczekujemy, że rozwiążą za nas wszystkie problemy. Jak tego nie zrobią to
                        jesteśmy rozczarowani i odwracamy się plecami. A może powinniśmy bardziej
                        realnie patrzeć na obdarzane zaufaniem osoby i zdawać sobie sprawę, że każdy z
                        nas ułomny jest i ma prawo do błędów. Wtedy może mniej byłoby rozczarowań.
                    • Gość: torunianka Wątek dla każdego zainteresowanego:) IP: *.petrus.com.pl 19.02.05, 18:41
                      Mario, pytanie było do incognitto, bo była wczoraj obecna, ale wątek otwarty
                      dla każdego. Dziękuję, że przyszłaś. Mam nadzieję, że nie wieźmiesz mi za złe
                      tego, że pozwolę sobie na polemikę

                      > Wg etycznego relatywizmu absolutne dobro nie istnieje.

                      zostawmy absolutne dobro, bo człowiek ułomny jest, ale przejdę do drugiej części

                      > Co dla jednego dobre, to złe dla drugiego.
                      w tym może trochę prawdy jest. Czytałam kiedyś na tym forum listy dotyczące
                      załatwiania bez kolejki wizyt u specjalistów, zabiegów itp. Załatwienie było
                      dobre dla tego, który załatwił, ale złe dla tych, którzy czekali w kolejce i
                      nie załatwiali. Ale nie chcę wnikać w szczegóły. To TYLKO ilustracja
                      prawdziwości tego stwierdzenia.

                      > Dziś tak zrelatywizowno etykę, iż zło uległo legalizacji, stając się 'dobrem
                      > inaczej'. Za sprawą czarodziejskiej różdżki wszechobecnej 'tolerancji' wszelka
                      > moralność ma być względna, każdy grzech darowany i wszelki zdrowy rozsądek
                      > wyeliminowany.

                      Wystrzegam się kilku słów "każdy", "zawsze", "nigdy". Dodajesz mi to tego
                      zbioru słowo "wszelki".
                      Zgadzam się, że etyka stała się bardziej dyscypliną naukową niż obowiązującym
                      zbiorem zasad i norm postępowania. Jest to szczególnie widoczne w postępowaniu
                      tzw. elit. Ilość afer, którymi jesteśmy karmieni, sprawia, że przestajemy
                      wierzyć w to, że są jeszcze ludzie, którym można wierzyć.

                      Interesuje mnie jednak podejście nas, zwykłych ludzi, członków tego
                      społeczeństwa do etyki. Czy tylko zrelatywizowane prawo nas gorszy? A co z
                      naszym nieetycznym postępowaniem, które nie jest objęte kodeksem prawnym?
                      Czy brak tolerancji jest postępowaniem etycznym?

                      Czy racja zawsze jest po naszej stronie? I jak bronimy naszych racji?
                      Odsądzając od czci i wiary tych, którzy mają inne zdanie? Czy TO jest etyczne?
                      Czy to zgodne z miłością bliźniego?
                      • Gość: Maria Re: Wątek dla każdego zainteresowanego:) IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.INTELINK.pl 20.02.05, 17:44
                        torunianka napisał(a):

                        > Mario, pytanie było do incognitto, bo była wczoraj obecna, ale wątek otwarty
                        > dla każdego. Dziękuję, że przyszłaś. Mam nadzieję, że nie wieźmiesz mi za złe
                        > tego, że pozwolę sobie na polemikę

                        Jesteśmy na forum, chyba się nie mylę : )

                        > > Wg etycznego relatywizmu absolutne dobro nie istnieje.
                        >
                        > zostawmy absolutne dobro, bo człowiek ułomny jest, ale przejdę do drugiej częśc
                        > i
                        >
                        > > Co dla jednego dobre, to złe dla drugiego.

                        Druga część wynika z pierwszej.

                        > w tym może trochę prawdy jest.

                        Tylko trochę? Ja myślę, że życie jest m. in. dlatego tak trudne, że człowiek
                        musi ciągle balansować na granicy dobra i zła. Twardy antyrelatywizm też bywa
                        źródłem frustracji, kłopotów i dylematów rozwiązywalnych trudno lub wcale.
                        Również antyrelatywistom nie żyje się lekko.

                        Czytałam kiedyś na tym forum listy dotyczące
                        > załatwiania bez kolejki wizyt u specjalistów, zabiegów itp. Załatwienie było
                        > dobre dla tego, który załatwił, ale złe dla tych, którzy czekali w kolejce i
                        > nie załatwiali. Ale nie chcę wnikać w szczegóły. To TYLKO ilustracja
                        > prawdziwości tego stwierdzenia.

                        Torunianko, dlaczego nie chcesz wnikać w szczegóły? Rozpatrując szczegóły
                        dochodzi się do wniosków, które podał U6 w innym wątku:
                        >> przeciętny człowiek żyje tak jak mu warunki na to pozwalają - nie tworzy tych
                        warunków kombinuje , bo musi , żeby przeżyć , a nie dlatego , bo tak lubi . <<
                        I tu pojawiają się dylematy o których nieco wyżej pisałam. Skoro przykładem ma
                        być Służba Zdrowia, to jak skomentujesz arogancję człowieka budującego
                        istniejący system organizacyjny państwa:

                        "Nie muszę stać w kolejce, tylko po prostu się zjawiam i jestem przyjęty
                        przez lekarza, tak jak każdy obywatel". /Józef Oleksy /
                        Komu dobrze, komu źle?

                        Inny przykład – lustracja. Kto najgłośniej krzyczy? Kogo obleciał strach? Kto
                        ma najwięcej do stracenia? Komu dobrze, komu źle?
                        Torunianko, diabeł tkwi w szczegółach jak zapodał zinekk w innym wątku ; )

                        > Wystrzegam się kilku słów "każdy", "zawsze", "nigdy". Dodajesz mi to tego
                        > zbioru słowo "wszelki".
                        > Zgadzam się, że etyka stała się bardziej dyscypliną naukową niż obowiązującym
                        > zbiorem zasad i norm postępowania. Jest to szczególnie widoczne w postępowaniu
                        > tzw. elit. Ilość afer, którymi jesteśmy karmieni, sprawia, że przestajemy
                        > wierzyć w to, że są jeszcze ludzie, którym można wierzyć.

                        Zauważasz tylko, afery a co:
                        - z grabieżą naszego wspólnego majątku pod hasłem prywatyzacji,
                        - sfałszowaniem historii, również tej z ostatnich lat;
                        - z premiowaniem tzw. grup uprzywilejowanych (rentami i emeryturami specjalnymi),
                        - z nałożeniem tajemnicy państwowej na przestępczą działalność uprzywilejowanych
                        grup,
                        - z ciągłym opluwaniem Polaków (antysemici, fundamentaliści, chorzy z
                        nienawiści, nacjonaliści, oszołomy... ) przez wspierających elity itd.

                        ciąg dalszy zadania domowego nastąpi

                        *****
                        "Żeby poznać prawdę trzeba wiedzieć co jest dobrem i co jest złem. Jeśli tego
                        się nie wie, nie ma szans na poznanie istoty prawdy."
                        • Gość: torunianka Re: Wątek dla każdego zainteresowanego:) IP: *.petrus.com.pl 20.02.05, 19:12
                          Mario, absolutne dobro nie istnieje. Nawet Bogu nie udało się to.
                          Czyż nie on stworzył człowieka ułomnego?

                          > Tylko trochę? Ja myślę, że życie jest m. in. dlatego tak trudne, że człowiek
                          > musi ciągle balansować na granicy dobra i zła. Twardy antyrelatywizm też bywa
                          > źródłem frustracji, kłopotów i dylematów rozwiązywalnych trudno lub wcale.
                          > Również antyrelatywistom nie żyje się lekko.

                          Tak zgadzam się, że człowiek musi balansować. Po to istnieje zło, aby człowiek
                          przez nie kuszony mógł je odrzucić. Ale człowiek często wybiera łatwiejszą
                          drogę. I robi to nawet bez przymusu, bo widzi jakieś pozytywy zła. Zło
                          przyciąga człowieka bez względu na jego status materialny i pozycję społeczną.


                          > Torunianko, dlaczego nie chcesz wnikać w szczegóły? Rozpatrując szczegóły
                          > dochodzi się do wniosków, które podał U6 w innym wątku:
                          > >> przeciętny człowiek żyje tak jak mu warunki na to pozwalają - nie tw
                          > orzy tych
                          > warunków kombinuje , bo musi , żeby przeżyć , a nie dlatego , bo tak lubi . &#
                          > 60;<

                          Mario, ja właśnie wchodzę w szczegóły, a TY od nich uciekasz na poziom
                          polityki, czyli ogólny. Ja schodzę do najniższego poziomu - duszy. lub jak kto
                          woli sumienia, czy etyki, pojedynczego człowieka. Takiego zwykłego forumowicza,
                          człowieka "z ulicy", który może być prostym robotnikiem, lub przedstawicielem
                          inteligencji pracującej - to nie ma znaczenia.


                          > I tu pojawiają się dylematy o których nieco wyżej pisałam. Skoro przykładem ma
                          > być Służba Zdrowia, to jak skomentujesz arogancję człowieka budującego
                          > istniejący system organizacyjny państwa:
                          >
                          > "Nie muszę stać w kolejce, tylko po prostu się zjawiam i jestem przyjęty
                          > przez lekarza, tak jak każdy obywatel". /Józef Oleksy /
                          > Komu dobrze, komu źle?

                          Konkretny przykład tak bym skomentowała. przedstawiciele władzy mają wg mnie
                          prawo do wchodzenia bez kolejki do lekarza. Nie po to im płacimy, aby w
                          kolejkach czekali gdziekolwiek.
                          Natomiast J.O. wypowiada się arogancko i jeżeli to powiedział, to kłamie.
                          I tyle mam do powiedzenia w tej sprawie.

                          > Inny przykład – lustracja. Kto najgłośniej krzyczy? Kogo obleciał strach?
                          > Kto ma najwięcej do stracenia? Komu dobrze, komu źle?

                          Lustracją się nie zajmuję bo już mi się słabo robi od tego kilkanaście chyba
                          lat trwającego rozdrapywania, wytykania, domyślania się. Trzeba było wszystkim
                          głowy pościnać jak w Rewolucji Francuskiej, a że przy tym poleciałoby sporo
                          niewinnych, to zastosowałabym podejście rosyjskie: nas mnogo.
                          Dla mnie żałosną sprawą jest, że uznany za kłamcę lustracyjnego wspomniany
                          wyżej wciąż jest tam gdzie jest. Natomiast samo wyciągnięcie listy nazwisk
                          osób, które współpracowały już mnie nie interesuje. I nie zamierzam podniecać
                          się czytaniem list i informacji o tym co kto robił.
                          Żal mi kogoś takiego jak Mieczysław (?) Cholewa, który śpiewał piosenkę o Janku
                          Wiśniewskim, a jest na liście. Ludzie łamali się w różny sposób i z różnych
                          powodów. Szkoda, że tak było, ale ja nie chcę stawiać się w roli ich sędziów i
                          wytykać ich palcami. Kiedyś czytałam sporo literatury obozowej. Słabo mi się
                          robiło, a czytałam i zastanawiałam się nad jednym całkiem poważnie. A jak ja
                          bym postąpiła? Czy na pewno nie dałabym się złamać?
                          Dlatego nie biorę się za osądzanie ludzi, którzy z różnych powodów, w chwili
                          może słabości, może z niewiedzy na początku, a przymusu później, dali się
                          wciągnąć.

                          Nie można tracić życia całego już pokolenia na rozdrapywaniu ran i negowaniu
                          zasług, a przywoływaniu wyłącznie potknięć osób, które lepiej czy gorzej coś
                          tam jednak robiły.


                          > Torunianko, diabeł tkwi w szczegółach jak zapodał zinekk w innym wątku ; )

                          No właśnie. Nie chcę wchodzić w pakt z diabłem i babrać się w szczegółach
                          dotyczących innych ludzi. W podsumowaniach, rozliczeniach, wolę wchodzić w
                          szczegóły mnie samej dotyczące, więc cała reszta to już przerasta ten wątek.

                          Pozdrawiam Mario
                      • Gość: luci Re: Wątek dla każdego zainteresowanego:) IP: 82.146.225.* 20.02.05, 17:47
                        Asan jako spowiedż czyni,
                        Spowiedż,widzę,cudzych grzechów.
                        Wyspiański
                      • Gość: Maria Re: Zadanie domowe : ) IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.g.intelink.pl 20.02.05, 18:16
                        torunianka napisał(a):

                        > Interesuje mnie jednak podejście nas, zwykłych ludzi, członków tego
                        > społeczeństwa do etyki. Czy tylko zrelatywizowane prawo nas gorszy? A co z
                        > naszym nieetycznym postępowaniem, które nie jest objęte kodeksem prawnym?


                        Taka refleksja mnie naszła.
                        Czytam Ciebie a jednocześnie przed nosem widzę pomachującą szabelkę i słyszę
                        Twój głos, który mówi: prawo obowiązuje maluczkich i frajerów, a szychy są ponad
                        prawem.

                        Grzeczna jestem i z cierpliwością odpowiem ; )

                        Społeczeństwo przez 60 lat ma brak wzorców uczciwego życia. Dziś wykorzenione i
                        mocno zagubione poddane zostało szokowi przemian 'okrągłego stołu' i nagle
                        dowiedziało się, że nie było bohaterów i łajdaków, a tylko frajerzy i zaradni;
                        że partyjne kariery nie hańbiły, przeciwnie, wstydzić się powinni ci, co ich nie
                        robili. Społeczeństwo poprzez media karmione jest cynicznymi pseudomądrościami
                        elit, które zablokowały głosy rozsądku. Media lansują tylko wspierających elity.
                        Jakie wzorce i karma, takie zbiera się owoce. Nieetyczne postępowanie zwykłych
                        ludzi do nieetycznego postępowania elit, ma się jak ziarnko maku do Himalajów.
                        Rzeczywiście często tak się zdarza, że to 'coś' nie jest określone w Dzienniku
                        Ustaw Nr... jako naganne. W Dzienniku Ustaw, który zawiera ustawy uchwalone
                        głosami elit. Pozostaje jednak jeszcze prosta uczciwość, poczucie przyzwoitości,
                        czy wreszcie honor... Przykład z ostatnich dni – kominiarz. Jednak to osoba
                        publiczna tłumaczy się ze swoich spraw. W normalnych demokracjach tak to już
                        jest. Nawet prawo do prywatności jest brutalnie deptane, dlatego Kowalski może
                        robić co chce, kiedy chce i z kim chce. Ale już polityk niestety nie...zwłaszcza
                        gdy są wątpliwości co do jego prawdomówności.

                        > Czy brak tolerancji jest postępowaniem etycznym?


                        Stawiasz pokrętne pytanie. W tej kwestii musimy uzgodnić o jakiej tolerancji
                        mówisz torunianko.
                        Tolerancja w granicach zdrowego rozsądku jest jak najbardziej postępowaniem
                        etycznym.
                        Dzisiejsza kultura 'tolerancji' jest dla mnie subkulturą, która obejmuje
                        mnóstwo negatywnych zjawisk. Negując ją nie uważam, że moje postępowanie jest
                        nieetyczne. Nie zgadzam się na tolerancję, która usprawiedliwia każdy gwałt na
                        prawdzie, honorze, cnocie, sumieniu i przyzwoitości. Taka tolerancja jest dobra
                        dla ludzi nie umiejących samodzielnie wnioskować. Nie godzę się z tolerowaniem
                        bezkarności J. Urbana, który w swojej gazecie zwie Polskę 'pie****onym
                        państewkiem' i głosi otwarcie, że jego cel to 'sku****nie narodu polskiego'.
                        Również jestem 'nieetyczna' skoro oburzam się na pozwolenie osobie publicznej (a
                        taką jest Urban), na wystawienie gołego tyłka narodowi polskiemu, pod
                        płaszczykiem braku wstydliwości swego ciała. Dziwne, że klejnoty ukrył.
                        Jestem 'nieetyczna' bo nie uznaję narzuconych autorytetów, wieszczy Cz. Miłosza
                        i W. Szymborskiej, Gombrowicza, ...
                        Jak mam kochać i żegnać z honorami np. Miłosza, który pozostawił m. in. takie
                        ślady własnej twórczości:
                        >> Polak musi być świnią, ponieważ się Polakiem urodził <<
                        Polska była dla niego >> irytującym obszarem między Niemcami a Rosją << lub
                        >> odbytnica świata <<
                        Obelg w stosunku do Polski i Polaków jest mnóstwo w twórczości noblisty.
                        Ech, długo by trzeba było pisać...


                        >
                        > Czy racja zawsze jest po naszej stronie? I jak bronimy naszych racji?


                        Każdy może mieć swoją rację, o ile potrafi argumentować bez stosowania
                        sofizmatów, odpowiadać na argumenty i nie odbiegać od tematu. Zresztą o tym była
                        mowa w innym wątku.
                        Nie wiem czy zauważyłaś, że mówię za siebie. Różnica między nami jest taka, że
                        Ty nie wnikasz w szczegóły. Są niewygodne?
                        Wystarczy mówić tak, żeby nic nie powiedzieć, uciec od tematu i już się jest
                        wygranym chyba wiesz coś na ten temat : ) )


                        > Odsądzając od czci i wiary tych, którzy mają inne zdanie? Czy TO jest etyczne?
                        > Czy to zgodne z miłością bliźniego?

                        Ze zdaniem adwersarza mam prawo nie zgadzać się i krytykować. Ważne jest by
                        krytyka zwrócona była bezpośrednio do osoby zainteresowanej. Tragedia trwa
                        chwilę, reszta jego cierpienia, to jego dzieło. Czasami skutkuje wylanie wiadra
                        zimnej wody na głowę, niektórzy i na to są odporni : ) Obmawianie, to dopiero
                        świństwo.

                        *****
                        "Żeby poznać prawdę trzeba wiedzieć co jest dobrem i co jest złem. Jeśli tego
                        się nie wie, nie ma szans na poznanie istoty prawdy."
                        • Gość: torunianka Re: Zadanie domowe : ) IP: *.petrus.com.pl 20.02.05, 20:10
                          Mario,

                          > Taka refleksja mnie naszła.
                          > Czytam Ciebie a jednocześnie przed nosem widzę pomachującą szabelkę i słyszę
                          > Twój głos, który mówi: prawo obowiązuje maluczkich i frajerów, a szychy są
                          > ponad prawem.


                          Widzę, że zmieniasz mi akcesoria: zamiast szminki, pudru i różu szabelkę mi do
                          pasa przywiązujesz? Nad białą broń przedkładam zawołanie "zło dobrem
                          zwyciężaj". Czy nie uważasz, że to właściwe podejście?

                          > Grzeczna jestem i z cierpliwością odpowiem ; )
                          >
                          > Społeczeństwo przez 60 lat ma brak wzorców uczciwego życia.

                          Ja mam trochę inną wizję w tej sprawie, gdyż widząc wokół wielu uczciwie
                          żyjących ludzi doszłam do wniosku, że uczucie życia w nieuczciwości wyłącznie
                          kreślą nam media, które podnoszą tylko afery, a nie dostrzegają tego co dobre i
                          pozytywne w naszym społeczeństwie.

                          > Dziś wykorzenione i mocno zagubione poddane zostało szokowi
                          > przemian 'okrągłego stołu'

                          tak, to jest duży problem. Elity zostawiły część społeczeństwa poza nawiasem.
                          Nie wiem, może to prawo rewolucji (także tej bezkrwawej), że dochodzi do takich
                          strat. Jest to zjawisko niebezpieczne, gdyż pozostawieni sami sobie ratowali
                          się jak mogli i... widzę problemy społeczne z tym związane: pogłębiająca się
                          niezaradność i oczekiwanie na wsparcie wyłącznie opieki społecznej, lub
                          kradzieże i naruszanie prawa niejako z konieczności, ale, wchodzące w krew i
                          rozszerzające się.

                          > i nagle
                          > dowiedziało się, że nie było bohaterów i łajdaków, a tylko frajerzy i zaradni;
                          ja nie dewaluuję dokonań tych, którzy coś robili dla dobra ogółu. Ja tylko się
                          dziwię, że społeczeństwo tak łatwo osądza i tak wiele oczekuje.


                          > Jakie wzorce i karma, takie zbiera się owoce. Nieetyczne postępowanie zwykłych
                          > ludzi do nieetycznego postępowania elit, ma się jak ziarnko maku do
                          > Himalajów.

                          ??? Elity zostały wyrosły z tego społeczeństwa. A że to społeczeństwo jest
                          takie jakie jest, takie mamy elity. A te elitarne elity bywają zakrzyczane i
                          niezrozumiane. Zaś nieetyczne postępowanie jest postępowaniem nieetycznym,
                          nawet gdy równe jest ziarnku maku. Ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka.


                          > jest. Nawet prawo do prywatności jest brutalnie deptane, dlatego Kowalski może
                          > robić co chce, kiedy chce i z kim chce. Ale już polityk niestety
                          > nie...zwłaszcza gdy są wątpliwości co do jego prawdomówności.

                          Tej kwestii zupełnie nie rozumiem. O czyją deptaną prywatność chodzi?

                          > > Czy brak tolerancji jest postępowaniem etycznym?

                          > Stawiasz pokrętne pytanie. W tej kwestii musimy uzgodnić o jakiej tolerancji
                          > mówisz torunianko.

                          Mówię o braku tolerancji dla innych i ich poglądów. I jest to raczej proste
                          pytanie, tak sądzę.

                          > Tolerancja w granicach zdrowego rozsądku jest jak najbardziej postępowaniem
                          > etycznym.
                          > Dzisiejsza kultura 'tolerancji' jest dla mnie subkulturą, która obejmuje
                          > mnóstwo negatywnych zjawisk. Negując ją nie uważam, że moje postępowanie jest
                          > nieetyczne. Nie zgadzam się na tolerancję, która usprawiedliwia każdy gwałt na
                          > prawdzie, honorze, cnocie, sumieniu i przyzwoitości. Taka tolerancja jest
                          dobra
                          > dla ludzi nie umiejących samodzielnie wnioskować.

                          Czyli uważasz, że masz prawo oceniać honor, sumienie i przyzwoitość innych?
                          Ja sobie takiego prawa nigdy bym nie przyznała. Uważam, że każdy człowiek jest
                          odpowiedzialny na swoje sumienie, przyzwoitość i honor.
                          Podlega osądowi prawa, gdy przekroczy normy ustalone prawem.
                          Natomiast jeżeli nie odpowiada mi styl bycia jakiegoś towarzystwa to w nim nie
                          bywam.

                          > nie godzę się z tolerowaniem
                          > bezkarności J. Urbana, który w swojej gazecie zwie Polskę 'pie****onym
                          > państewkiem' i głosi otwarcie, że jego cel to 'sku****nie narodu polskiego'.
                          > Również jestem 'nieetyczna' skoro oburzam się na pozwolenie osobie publicznej

                          a ja się oburzam na SPOŁECZEŃSTWO, że pozwala takiemu Urbanowi żyć z plotek,
                          pomówień, które on ogłupiałemu narodowi serwuje. NIGDY nie tylko nie kupiłam
                          tej gazety, ale nawet jej nie dotykałam bo się brzydzę tak nią jak i jej twórcą.

                          > taką jest Urban), na wystawienie gołego tyłka narodowi polskiemu, pod
                          > płaszczykiem braku wstydliwości swego ciała. Dziwne, że klejnoty ukrył.

                          przykro mi Mario, ale nie wiem dlaczego jedną część ukrył, a drugą wystawił na
                          widok publiczny. Na szczęście nie widziałam.

                          > Jestem 'nieetyczna' bo nie uznaję narzuconych autorytetów, wieszczy Cz.
                          > Miłosza
                          > i W. Szymborskiej, Gombrowicza, ...

                          NARZUCONYCH AUTORYTETÓW??? Nie rozumiem Mario o czym mówisz. Może załóż wątek
                          nt. autorytetów, to lepiej tę kwestię zrozumiem. A kto jest dla Ciebie
                          autorytetem?

                          > Nie wiem czy zauważyłaś, że mówię za siebie. Różnica między nami jest taka, że
                          > Ty nie wnikasz w szczegóły. Są niewygodne?
                          > Wystarczy mówić tak, żeby nic nie powiedzieć, uciec od tematu i już się jest
                          > wygranym chyba wiesz coś na ten temat : ) )

                          Myślę, Mario, że to jednak Ty uciekłaś od tematu, przenosząc dyskusję z wymiaru
                          jednostkowego w polityczny. Polityka jest ważna, ale nie może zdominować
                          naszego życia.

                          Pozdrawiam
                          • incognitto Re: Zadanie domowe - stawiam 5+ 20.02.05, 22:26

                            obu paniom.

                            "przelecialam" tylko tresc, jutro sie wgłębię, ale za sam wkład i zaangażowanie
                            juz uznanie sie nalezy.
                            Poszło Wam lepiej niz Najsztubowi z Religą, naprawdę:)

                            pozdrewaiam
                            • incognitto Mamy co kochamy... 20.02.05, 22:33
                              Gość portalu: torunianka napisał(a):

                              > Walkę na zgniłe jabłka i moherowe berety.
                              > To nam najlepiej wychodzi.
                              >
                              > Nie będziemy już budować. Rozwalimy te okrągłostołowe lepianki.
                              >
                              > A co z tymi co nie chcą włożyć moherowych beretów i jeść zgniłych jabłek????


                              Mam pytanie do Ciebie torunianko. Czym się kierowałaś pisząc pierwszy post,
                              otwierający taki watek?

                              Co nazywasz tu 'walką' i rozwalaniam okr.stolowych lepianek?
                              • Gość: torunianka Re: Mamy co kochamy... IP: *.petrus.com.pl 20.02.05, 22:48
                                incognitto, dziękuję za 5+. A toś mnie zaskoczyła dopiero:)

                                a odpowiadając na pytanie: zobaczyłam ogłoszenia o powstającej partii i post o
                                zgniłych jabłkach. Czyli skomentowałam rzeczywistość. Nic więcej.
                                • Gość: luci Re: Mamy co kochamy... IP: 82.146.225.* 24.02.05, 14:56
                                  Zapraszam do udziału w konkursie:
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=20907685

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka