Dodaj do ulubionych

Inwigilacja

IP: *.dip.t-dialin.net 19.02.05, 22:24
Ogladalam Telewizyjne Wiadomosci Literackie
(Tv Polonia) i uslyszalam, ze P.Jasienica
cale zycie byl inwigilowany przez swoja
zone, wspolpracownika SB!

Podano tez inna wiadomosc: jakis znany
i ceniony wspolczesny pisarz polski bardzo
skrupulatnie i systematycznie zdawal SB
pisemne relacje, a kiedy pewnego razu spoznil
sie z raportem, wytlumaczyl, ze w domu jest
jeden stol, a przy nim caly czas siedzial jego
ojciec i pisal swoje sprawozdania dla SB.
Nazwisko, niestety, nie padlo.

Czlowiek, jak widac, jest naprawde zdolny
do wszystkiego :-(
Obserwuj wątek
    • zinekk Re: Inwigilacja 19.02.05, 22:29
      Nieco mniej merytorycznie. Zgadza sie, swiat jest pełen ludzkich smieci. To
      straszne do czego człowiek jest zdolny. To juz nie człowieczenstwo, to jakies
      straszne upodlenie i kompletna ruina. Czytajac lub ogladajac takie rzeczy ,
      natychmiast bardziej doceniamy to, co mamy wokoło i ludzi których kochamy,
      którzy sa przy nas w momentach dobrych i tych lekko gorszych.

      Pozdrawiam !!
    • Gość: luci Re: Inwigilacja IP: 82.146.225.* 19.02.05, 22:58
      Witaj €uropejko,
      to tragiczne,ale takie upodlenie w środowieku
      literackim - artystycznym PRL-u wcale nie było
      rzadkością.Wtedy mówiło się np.tak:"Pisarz X wydał
      ostatnio 2 książki i 5 kolegów"
      P.Jasienica zaszczuty przez SB i Gomułkę
      przedwcześnie zmarł.

      • Gość: torunianka Re: Inwigilacja IP: *.petrus.com.pl 19.02.05, 23:39
        > Wtedy mówiło się np.tak:"Pisarz X wydał
        > ostatnio 2 książki i 5 kolegów"

        Byłoby śmieszne, gdyby nie było tragiczne.
        Zaś donoszenie na własnego męża...
        tragedia do potęgi.

        Niestety, środowiska "intelektualistów" sporo
        mają na sumieniu.
        Co było przyczyną?
        - strach i mała odporność?
        - sprzedajność (za cenę sukcesu zawodowego można sprzedać duszę diabłu)
        - głupota i stopniowe wciąganie
        • zinekk Re: Inwigilacja 20.02.05, 00:11
          Torunianka napisała:

          Niestety, środowiska "intelektualistów" sporo
          mają na sumieniu.
          Co było przyczyną?
          - strach i mała odporność?
          - sprzedajność (za cenę sukcesu zawodowego można sprzedać duszę diabłu)
          - głupota i stopniowe wciąganie


          Brak kręgosłupa moralnego. Szambo kompletne. A obok tego wielki strach. Przed
          ludzmi, przed samym sobą. Tak ja myśle.
          • Gość: luci Re: Inwigilacja IP: 82.146.225.* 20.02.05, 14:13
            O współpracy środowisk twórczych z władzą ludową można przeczytać we
            wspomnieniach Jana Józefa Szczepańskiego "Kadencja" oraz w "Hańbie domowej"
            Jacka Trznadla.
    • Gość: Gall Re: Inwigilacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 08:21
      Jak to było w tej radzieckiej, słynnej książeczce - synek donosił na rodziców ?
      Tym niemniej doniesienia medialne nalezy traktować z dużą ostrożnością. Być
      może rzecz działa się za zgodą małżonków, po to by szpicli nie szukano dalej, a
      i przekazywane informacje były pod kontrolą.
      Pozdrawiam
      Gall
      • Gość: dobry wuj Re: Inwigilacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 10:41
        A Iviva - współczesny donosiciel, czym rózni się od tych którzy donosili w
        latach PRL-u?
      • Gość: €uro Re: Inwigilacja IP: *.dip.t-dialin.net 21.02.05, 10:42
        Widze, ze wpisali sie sami sympatyczni
        Forumowicze :-)

        Dla mnie donosicielstwo nie jest niczym
        wytlumaczalne. Przyszlo mi do glowy moze
        glupie porownanie, ale nawet w szeregach
        SS nikogo nie zmuszano do wykonywania
        egzekucji, mozna bylo odmowic ...

        Luci, dziekuje za podanie ciekawej literatury,
        zakupie przy okazji nastepnego pobytu w Bydg.,
        a obecnie czekaja na mnie dwie ksiazki pani
        U.Ranke-Heinemann ;-)

        Gość portalu: Gall napisał:

        > Tym niemniej doniesienia medialne nalezy traktować z dużą ostrożnością. Być
        > może rzecz działa się za zgodą małżonków, po to by szpicli nie szukano dalej,
        > a i przekazywane informacje były pod kontrolą. <

        Gall, wiem, ze nie we wszystko mozna wierzyc,
        ja jednak jestem mocno przekonana, ze zona
        Jasienicy nic z mezem nie uzgadniala i zachowala
        sie ohydnie. Chcialabym by bylo tak, jak napisales,
        bo wowczas pytanie: komu mozna wierzyc? tak by nie
        bolalo ...
        (milo, ze jestes :-))

        pozdrowienia dla Was

        i dla pary: Zmierzch + Swit
        ;-)

        • Gość: Obremski Plaga zydokomunistow i syjonistow IP: *.vnnyca.adelphia.net 21.02.05, 13:36
          co mogloby sie stac, gdyby sie okazalo, ze rewizjo-
          nisci historii "holocaustu" maja racje?

          A scislej rzecz ujmujac, gdyby w ich tezy, niezaleznie
          od tego, czy sa prawdziwe czy falszywe, zaczelo wierzyc
          tylu ludzi ilu wierzy dzis w religie "holocaustu".

          "Niezwykle drazliwym przedmiotem rewizjonizmu history-
          cznego sa rzekome gazowania milionow ludzi w Polsce w
          czasie drugiej wojny swiatowej".
          (Angielski prawicowiec Michael Walker)

          R z a d y panstw zachodniach, slusznie dostrzegajac w
          tym polityczny dynamit, robia wszystko co w ich mocy,
          aby przeszkodzic, zeby stalo sie to przedmiotem otwar-
          tej debaty.

          Nie przychodzi im to latwo. Wymaga to prowadzenia
          polityki twardych lecz niewidocznych represji, ktore
          musza zastraszac, ale nie w tak dramatyczny sposob,
          zeby stalo sie to warte umieszczenia w newsach.

          To, ze arabscy politycy, poczynajac od Nasera, nie wie-
          rzyli w zarzuty o gazowaniu, natomiast rzady zachodnie
          uchwalaja prawa karzace tych, ktorzy otwarcie w nie wat-
          pia, nie dowodzi niczego na temat ich prawdziwosci lub nie.
          Pokazuje natomiast, ze masowa wiara lub niewiara ma
          ogromne polityczne znaczenie.

          R e w i z j o n i z m historyczny jest pierwszym krokiem
          do wladzy politycznej w nowym wieku.
          ("The Scorpion" nr 16, 1993).

          --------------------------------------------------------------------

          Coz wiec staloby sie, gdyby wielu ludzi zaczelo wierzyc,
          ze rewizjonisci maja racje?

          Rzecz jasna upadlaby wtedy religia "holocaustu", znisz-
          czony by zostal jeden z centralnych elementow kultury,
          polityki i ideologii wspolczesnego Zachodu, zniknalby
          glowny fundament tozsamosci wspolczesnych Zydow
          zarowno tych zyjacych w Izraelu, jak i tych zyjacych
          w diasporze.

          Panstwo Izrael straciloby swoja legitymacje i mozliwosc
          wykorzystanie "Holocaustu" jako podstawowego instru-
          mentu swojej polityki.

          Spadloby do poziomu normalnego panstwa i byc moze
          przestaloby istniec, szczegolne, ze Stany Zjednoczone
          nie moglyby juz otaczac go specjalna protekcja, i wy-
          schlyby zrodla finansowego zasilania z zewnatrz nie-
          zbednego dla podtrzymania jego sztucznej egzystencji.

          "Gdyby Holocaust zostal przedstawiony jako syjonisty-
          czny mit, rozpadlaby sie najsilniejsza bron w propagan-
          dowym arsenale Izraela".
          (Prof. W. D. Rubinstein, "Quadrant", wrzesien 1979).

          Wyparowaloby lepiszcze spajajace diaspore zydowska.
          Nastapilaby godzina zero dla narodu zydowskiego: mo-
          glaby nastapic olbrzymia katastrofa - przede wszystkim
          dla elity zydowskiej, dla zydowskiego establishmentu,
          ktory uzywa religii "Holocaustu" jako narzedzia ideolo-
          gicznego panowania nad masami zwyczajnych Zydow,
          z niej czerpie legitymacje dla przemawiania w ich imie-
          niu, ona pozwala utrzymac ich w posluszenstwie, zdys-
          cyplinowac dla swoich akcji politycznych pod haslem:
          nam ufajcie, nas sie trzymajcie, bo to my robimy wszy-
          stko, co w naszej mocy, aby uchronic was przed nowym
          "holocaustem".

          Dzieki religii "holocaustu" wytworzony zostal u Zydow
          syndrom oblezonej twierdzy, na zewnatrz ktorej czyha
          wrog z nowym "holocaustem" w zanadrzu.

          Nie ma innego wyjscia jak poprzec komendantow twier-
          dzy, zjednoczyc sie wokol nich i poddac sie ich rozkazom.

          Religia "holocaustu" jest sposobem, aby utrzymac soli-
          darnosc wewnatrzgrupowa Zydow, zespolic ich, mimo
          rozproszenia, w jedna "wspolnote losu" i zagwarantowac
          zydowskiej klasie rzadzacej, czyli klerowi religii "holocau-
          stu", panowanie nad nimi.

          Gdyby upadla religia "Holocaustu", establishment zydow-
          ski po prostu by sie rozpadl, a ludzie tacy jak Ellie Wiesel
          (teolog "holocaustu"), Claude Lanzman (rezyser docudra-
          my pt. "Shoah"), Henryk Grynberg (polskojezyczny poeta)
          odeszliby w polityczny i medialny niebyt.

          Organizacje zydowskie utracilyby mozliwosc wywierania
          moralnego nacisku na rozne panstwa. Jednakze dla milio-
          now zwyklych Zydow mogloby to oznaczac radosne wy-
          zwolenie ze straszliwego koszmaru, zrodzonego ze swia-
          domosci, ze 6 milionow ich rodakow zostalo wymordowa-
          nych dlateg, ze byli Zydami, i z ciaglego strachu, ze moze
          sie to powtorzyc.

          Odnosi sie niekiedy wrazenie, ze religia "holocaustu" spy-
          cha wielu Zydow na granice histerii, neurozy, czy wrecz
          manii przesladowczej, bioracej sie z przekonania, ze niko-
          mu nie moga ufac, skoro narod o takiej wspanialej kultu-
          rze jak Niemcy mogl dokonac "holocaustu".

          Gdyby niewidzialne mury getta zbudowane z dogmatow
          religii "holocaustu" runely, przed diaspora zydowska byly-
          by tylko dwie drogi:
          1. albo ponowna judaizacja przez powrot do religii i kultury
          przodkow,
          2. albo asymilacja w przyspieszonym tempie.

          Upadek religii "holocaustu" bylby rowniez powaznym ciosem
          dla amerykanskiego mesjanizmu majacego swe zrodlo w
          opisanej wyzej koncepcji samojudaizacji jako sposobu na
          osiagniecie statusu narodu wybranego.

          Co by sie stalo, gdyby masy turystow przestalyby piel-
          grzymowac do Holocaust Museum w Waszyngtonie i
          przed gmachem tej swiatyni postawiono by tabliczke
          "For Sale"?

          Demoliberalna klasa Ameryki, chyba tylko cudem u-
          trzymalaby sie przy wladzy, (Ale potrzebny bylby jakis
          Chruszczow dokonujacy rozrachunku z tzw. minionym
          okresem i potepiajacy rzadzacych wczesniej demolibe-
          ralnych towarzyszy za "bledy i wypaczenia").

          Koniec religii "holocaustu" bylby jednoznaczny z koncem
          Republiki Bonskiej, gdzie rzadzacy nie maja zadnego pola
          manewru: moga jedynie wzmacniac represje, zaostrzyc
          cenzure, przesladowac dysydentow. Ale zmierzch falszy-
          wych wladcow jest tam nieuchronny.

          Nie tylko polityczna egzystencja Bonn/Berlin, ale trwanie
          calego systemu politycznego Europy Zachodniej, w tym
          Polski, byloby zgrozone. Jesli "holocaust" okazalby sie
          mitem, to wszystkie inne prawdy gloszone przez demoli-
          beralne elity Zachodu po wojnie takze utracilyby wartosc.

          Obecna klasa rzadzaca utracilaby panowanie nad prze-
          szloscia a tym samym nad terazniejszoscia i przyszloscia.

          Trzeba by bylo zrehabilitowac posmiertnie skazanych w
          proceasach norymberskich, uznac Eichmanna i Hoessa za
          ofiary "sadowego mordu" etc.

          W takim momencie nastapilby prawdziwy koniec II wojny
          swiatowej, rozpadlaby sie koalicja interesow laczaca po
          dzis dzien dawnych aliantow, okazaloby sie po latach, ze
          sojusz zachodnich demokracji z rezimem Stalina byl po-
          mylka lub godna moralnego potepienia "cyniczna polityka
          sily", na pierwszy plan wysunelyby sie zbrodnie bolszewi-
          zmu, co rzuciloby cien na zachodnie elity uwiklane w takie
          czy inne zwiazki z komunizmem, nastapiloby zrownanie
          zbrodni wojennych obozu demokratyczno-stalinowskiego i
          Rzeszy Niemieckiej.

          Caly porzadek polityczny swiata zachodniego zbudowany
          po 1945 roku musialby runac.

          Nigdy tez nie zostalby zbydowany Nowy Lad Swiatowy,
          bo przeciez "pamiec o holocauscie" jest dla jego budo-
          wy czyms zasadniczym. Religia "holocaustu" zlala sie w
          jedno ze wspolczesna ideologia demoliberalna, totez jej
          upadek pociagnalby za soba upadek tej ideologii.

          Niemcy i Polacy wyzwoliliby sie z "teologicznego ponize-
          nia" i ze statusu "metafizycznych wrogow".

          Stolica Apostolska nie bylaby juz oskarzana o to, ze mil-
          czala w czasie "holocaustu" a chrzescijanstwo o antyse-
          mityzm, ktory doprowadzil do "holocaustu".

          Zahamowany by zostal proces judaizacji i protestantyzacji
          katolicyzmu.

          Wszystkie teologie religii "holocaustu" poszlyby na maka-
          lature, otworzylaby sie droga do "renacjonalizacji" naro-
          dow, do odrodzenia europejskiej tradycji uwolnionej od
          zarzutu odpowiedzialnosci za "holocaust", zakonczylaby
          sie "holocaustyczna indoktrynacja" i "psychoterror" stoso-
          wany przez demoliberalne elity jako instrument panowania.

          Na zlom powedrowalaby "oswiecimska palka" uzywana do
          zwalczania prawicowej ideologii politycznej, oskarza-
          nia o "antysemityzm", "rasizm" i "nacjonalizm", utracilyby
          swoja perswazyjna moc, nastapilby krach "shoah
          • Gość: Obremski Zaraczona kultura chrzescijanska IP: *.vnnyca.adelphia.net 21.02.05, 13:43
            nastapilby krach "shoah-byznesu", miliony dolarow
            moznaby zainwestowac pozytecznie.

            "Nastapiloby nowe swieto narodow, uroczysta wiosna
            przynoszaca im orzezwiajaca moc stanowienia o sobie."
            (Niemiecki prawicowiec Eduard Peter Koch)

            Jest wiec tak, jakby losy swiata w nastepnych dziesiecio-
            leciach zalezaly od tych kilku pomieszczen w Oswiecimiu
            /Brzezince uwazanych przez jednych za komory gazowe,
            czyli narzedzie "najstraszliwszej zbrodni w dziejach",
            a przez drugich za zwykle kostnice.

            Tutaj przebiega dzis os historii swiata, tu jest archimede-
            sowy punkt swiatowej polityki, ten kto utrzyma nad nim
            wladze, ten zwyciezy.

            Esseista historyczny Germar Rudolf nawoluje Niemcow do
            swieckiej debaty o "holocauscie", do zaprzestania
            "holocaustowej" czy "antyholocaustowej" propagandy,
            do skoncentrowania sie wylacznie na poznawczej i czy-
            sto naukowo-historycznej faktografii dawnych wydarzen.

            Inaczej, pisze, napiecie spietrzy sie do konfrontacji i gdy
            poddawanie w watpliwosc "holocaustu" rozejdzie sie po
            masach ludnosci, nastapi wybuch powszechnego rewizjo-
            nizmu.

            "I kiedy w koncu stana naprzeciwko siebie dwie partie,
            obie w pierwszym rzedzie kierowane emocjami, wtedy
            wystarczy iskra, aby beczka prochu wybuchla."
            ("Czy nadciaga niemiecka wojna domowa?" 1995 nr 6).

            Nawolywania Rudolfa sa spoznione. Nalezy raczej spo-
            dziewac sie, ze spelnia sie pesymistyczne przewidywania.

            Elita zydowska zdaje sobie sprawe, ze przeciaga strune,
            nikt nie moze powiedziec co zrobi narod, kiedy spostrze-
            ze, iz byl oszukiwany.

            Wyczul to Hans-Dietrich Sander, przedstawiciel narodo-wo-
            konserwatywnej prawicy, kiedy przygladal sie niemiec-
            kim celebracjom 50-tej rocznicy wyzwolenia obozu w Oswiecimiu.

            "Z saturnaliow oswiecimskich buchal nagi strach. Chcia-
            no wszelkimi srodkami, grajac na rejestrach emocji, zapo-
            biec, aby nie stalo sie to, co jest nie do pomyslenia, gdyz
            wejscie uswiadomionych mas na polityczna arene, moze
            dokonac sie tylko eksplozywnie."
            ("Panika podbramkowa?", "Staatsbriefe", 1995 nr 2.)

            On ostrzegl Zydow w Niemczech: "Nie tykajcie prawicy!
            Jedynie ona bedzie mogla was ochronic, kiedy filosemicki
            dzis tlum zamieni sie w swoje rozwscieczone przeciwien-
            stwo".
            ("O glupocie Zydow i Niemcow", "Staatsbriefe" 1993 nr 9.)

            Roger Garaudy witany byl w krajach arabskich jako boha-
            ter a jego ksiazka zostala przelozona na arabski i miala
            pochwalne recenzje.

            Na jej promocji w Bejrucie arabski pisarz i polityk Manah
            al-Salah powiedzial: "Wraz z ta ksiazka era powojenna,
            w ktorej polityka swiatowa zdominowana byla kwestia
            zydowska w sposob przesadny, die Judenfrage dobiegla
            konca".

            Takze ksiazki innych rewizjonistow ukazaly sie w jezyku
            arabskim.

            Kairska "Al-Shaab", najbardziej wplywowa gazeta muzul-
            manow w swiecie (milion egzemplarzy nakladu - 700 tys.
            w Egipcie i 300 tys. poza granicami - ukazujaca sie dwa
            razy w tygodniu) zamiescila wywiady z prof. Faurissonem
            i generalem Remerem, ktore przeprowadzil marokanski
            aktywista rewizjonistyczny Ahmed Rami, obecnie miesz-
            kajacy w Szwecji.

            Od 1993 roku gazeta, docierajaca fo muzulmanow w Europie,
            zajmuje sie rewizjonizmem regularnie.

            Programy rewizjonistyczne nadaje Moslem Community Radio
            w Wielkiej Brytanii. Przywodca londynskiej orga-
            nizacji islamskiej stwierdzil podczas zgromadzenia licza-
            cego 3000 osob, ze "holocaust" jest mitem.

            Dzieki rewizjonizmowi Arabowie zyskali potezna bron
            przeciw Izraelowi i przeciw amerykanskiej obecnosci
            na Bliskim Wschodzie.

            Nie ulega watpliwosci, ze rowniez inne sily polityczne uzy-
            ja rewizjonizm dla wlasnych celow. W Stanach Zjednoczo-
            nych rewizjonizm staje sie coraz bardziej popularny w sro-
            dowiskach murzynskich, szczegolnie wsrod czlonkow
            Nation of Islam Louisa Farrakhana.

            Wkrotce jego znaczenie w walce politycznej odkryja in-
            ne srodowiska kontestujace obecny system polityczny.
            Jeden z autorow prorokuje:
            "Rewizjonisci podlozyli lont pod bozka holocaustu. i po-
            trzeba tylko kogos, kto by go podpalil. Gdy ogien na lon-
            cie zaplonie, to upadek wstretnego bozka bedzie juz tyl-
            ko kwestia roku czy dwoch lat. Jego upadek wstrzasnie
            swiatem."

            "La Veille Taupe" ("Stary kret") to nazwa wydawnictwa
            rewizjonistycznego francuskich anarchistow, zapoczatko-
            wana przez szekspirowskiego Hamleta, ktory powiedzial
            do ducha podziemia: "Masz slusznosc stary krecie, ze tak
            szybko sie uwijasz. Nie lada z ciebie gornik".

            Hegel przypomnial "starego kreta" w swoich "Wykladach
            z filozofii dziejow", symbolizujac nim sile dzialajacego
            podskornie Weltgeistu.

            Herzen napisal, ze rozklad postepuje, bo "stary kret
            chwacko pracowal".

            I utarlo sie, ze "stary kret" i "krecia robota" kojarzy
            sie z minerska sztuka rewolucji.

            "Rewolucja jest gruntowna, postepuje metodycznie...
            A gdy on [kret] skonczy druga polowe pracy przygoto-
            wywaczej, Europa zawola w triumfujacym porywie:
            Dzielnie ryles, stary krecie!"
            (Karl Marx, "18 Brumiere's Ludwika Bonaparte")

            Rewizjonizm "holocaustu" jest kretem nowej rewolucji.
            On podkopie "zmurszaly gmach starego swiata", az ten
            runie tak jak zawalila sie haniebnie "zydokomuna" w
            1989 roku, straszac tylko w muzeach pasozytnicza
            historia zydostwa.
            .
        • incognitto Re: Inwigilacja 21.02.05, 23:34
          Gość portalu: €uro napisał(a):

          > Widze, ze wpisali sie sami sympatyczni
          > Forumowicze :-)
          >
          > Dla mnie donosicielstwo nie jest niczym
          > wytlumaczalne. Przyszlo mi do glowy moze
          > glupie porownanie, ale nawet w szeregach
          > SS nikogo nie zmuszano do wykonywania
          > egzekucji, mozna bylo odmowic ...
          >
          > Luci, dziekuje za podanie ciekawej literatury,
          > zakupie przy okazji nastepnego pobytu w Bydg.,
          > a obecnie czekaja na mnie dwie ksiazki pani
          > U.Ranke-Heinemann ;-)
          >
          > Gość portalu: Gall napisał:
          >
          > > Tym niemniej doniesienia medialne nalezy traktować z dużą ostrożnością. B
          > yć
          > > może rzecz działa się za zgodą małżonków, po to by szpicli nie szukano da
          > lej,
          > > a i przekazywane informacje były pod kontrolą. <
          >
          > Gall, wiem, ze nie we wszystko mozna wierzyc,
          > ja jednak jestem mocno przekonana, ze zona
          > Jasienicy nic z mezem nie uzgadniala i zachowala
          > sie ohydnie. Chcialabym by bylo tak, jak napisales,
          > bo wowczas pytanie: komu mozna wierzyc? tak by nie
          > bolalo ...
          > (milo, ze jestes :-))

          Dlaczego akurat taka zdrada was tak bulwersuje?
          Jesli donosiła na niego przez całe życie, znaczy nie zaszkodziło mu to
          specjalnie, skoro zyli razem.. ..Może Gall ma trochę racji, moze robila to
          W PEWNYM sensie dla jego dobra? Własny wróg jest mniej niebezpieczny?
          Przepraszam, trochę ironizuję, oczywiście jest to szpetne zachowanie, ale
          każda zdrada jest ohydna. Ta z własnego wyboru, bez niczyjej presji, dla
          własnej przyjemosci też, a może tym bardziej.

          pozdr.





          > pozdrowienia dla Was
          >
          > i dla pary: Zmierzch + Swit
          > ;-)
          >
        • Gość: Łoś Re: Inwigilacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 10:53
          >(...)ze zona
          >Jasienicy nic z mezem nie uzgadniala i zachowala
          >sie ohydnie.

          O jejku! Zona donoszaca na meza to zachowanie ohydne. Ale za to jaki bohaterski
          czyn meza, ktory tyle lat wytrzymal. Medal mu za to.Bohater nie maz.

          Gorzej, gdy donoszaca na meza zona, puscila sie przy okazji raz i drugi,
          przyprawiajac rogi inwigilowanemu mezowi? Jak taka zone meza nazwac?

          Bo taki maz nazywa sie Bohaterski Łoś.
          • Gość: luci Re: Inwigilacja IP: 82.146.225.* 23.02.05, 12:09
            Jeśli kogoś interesuje jak zachowało się środowisko bydgoskie (Oddział Związku
            Literatów Polskich)w czasie stanu wojennego - to o tym też można przeczytać
            w "Kadencji"J.J.Szczepańskiego.
            • Gość: luci Re: Inwigilacja IP: 82.146.225.* 24.02.05, 16:36
              Zachęcam do udziału w konkursie:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=20907685
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka