incognitto
30.03.05, 20:46
Bezrobotni łączą się
30.03.2005 16:17
/ AFP
Socjalną spółdzielnię pracy "Dobry początek" zakłada sześcioro bezrobotnych z
województwa śląskiego. Chcą otworzyć sieć barów mlecznych, świadczyć usługi
wulkanizacyjne i zajmować się składowaniem odpadów. W środę inicjatorzy
powołania spółdzielni, po kilku miesiącach przygotowań, złożyli w sądzie
wniosek o jej rejestrację.
"Spółdzielnia daje pracę swoim członkom, a nikt z nas samodzielnie tej pracy
nie może znaleźć. Nie zakładalibyśmy tej spółdzielni, gdyby była dla nas
dobra praca" - powiedział podczas konferencji prasowej w Katowicach jeden z
założycieli, Bogdan Rakoczy.
Aby założyć spółdzielnię socjalną, wystarczy pięć osób i dobry pomysł na
biznes, a pieniądze na jego uruchomienie mogą pochodzić z urzędu pracy. Ta
forma zatrudnienia, powszechna w wielu krajach Europy, w Polsce dopiero
raczkuje. Ma być szansą na aktywizację bezrobotnych.
"Uważamy, że razem będzie nam dużo łatwiej. Każdy z nas jest specjalistą w
innej dziedzinie. Dlatego, jeśli będziemy razem pracować, będziemy dysponować
większą siłą fachową, większymi możliwościami i wiadomościami niż każdy z
osobna" - tłumaczył Rakoczy.
Sześcioro założycieli spółdzielni to członkowie i sympatycy Ruchu Obrony
Bezrobotnych. Mają średnie lub wyższe wykształcenie, niektórzy prowadzili w
przeszłości własną działalność gospodarczą, bez pracy pozostają od roku,
dwóch. Mają kilka pomysłów na biznes; zamierzają je realizować, poczynając od
najtańszych.
Na początek chcą założyć sieć barów mlecznych - zaczną od jednego w
Mikołowie. Kolejnym krokiem mają być usługi wulkanizatorskie w połączeniu z
pomocą drogową, z nastawieniem na ciężarówki. Najbardziej kosztowny projekt
to utylizacja odpadów we własnej kompostowni. W planach jest też wynajmowanie
pracowników dla innych pracodawców. Jak zapowiadają założyciele, spółdzielnia
ruszy za 6-8 tygodni.
Jeden z założycieli spółdzielni, Zygmunt Miernik, miał własną firmę, która
straciła płynność finansową po tym, jak jej wierzyciele, w tym z branży
górniczej, przestali płacić swoje zobowiązania. Później próbował pracować
m.in. jako kierowca.
"16-18 godzin za kółkiem za 3 zł za godzinę - praca, która nie pozwala
utrzymać domu i rodziny nie jest pracą, tylko mordęgą. Zarobione 500-600 zł
nie wiadomo na co wydać: na opłaty czy na życie. Wyjazd na Zachód i praca na
czarno to też nie jest wyjście, bo człowiek po 5-10 latach wraca bez zdrowia
do domu, którego już czasem nie ma. Chcemy uświadomić, że w Polsce może być
praca, która da coś dla kraju, w którym żyjemy" - podkreślił.
Spółdzielnie socjalne funkcjonują w polskim prawie dopiero od czerwca
zeszłego roku - wprowadziła je ustawa o promocji zatrudnienia i instytucjach
rynku pracy. Ich celem jest stworzenie możliwości wspólnej pracy dla osób,
którym samodzielnie byłoby trudno uruchomić i prowadzić działalność
gospodarczą.
Spółdzielnię socjalną może założyć od pięciu do pięćdziesięciu osób, chcących
wspólnie pracować. Na każdych pięciu członków można zatrudnić jedną osobę,
która zna się na prowadzeniu biznesu - menedżera, księgową, prawnika itp.
Z gotowym pomysłem bezrobotni powinni zgłosić się do Powiatowego Urzędu
Pracy, który, po zatwierdzeniu przedstawionego biznesplanu, na każdego z
założycieli spółdzielni może przyznać pomoc w wysokości trzykrotności
średniej krajowej brutto na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Jeżeli
spółdzielnia przetrwa rok, nie trzeba spłacać pomocy. W sporządzeniu
biznesplanu oraz statutu i rejestracji sądowej mogą pomóc organizacje
pozarządowe.
(PAP)
mojefinanse.interia.pl/news?inf=607270