unsatisfied6
30.04.05, 19:10
populistyczny elitaryzm -sprzeczność sama w sobie a jednocześnie szeroko
obserwowana praktyka naszych polityków . obiecują spełnianie nieracjonalnych
obietnic , nadużywają ignorancji społecznej prowadzą debaty bez elit
profesjonalistów tworząc w rezultacie państwo elitarne establiszmentu
politycznego .
techniki inżynierii społecznej są im kompletnie nieznane - bez odpowiednich
intuicji i wiedzy tworzą utopijne hasła dzięki którym znajdują miejsca w
rządzie .
przykładowo czołowy polityk z wyższym wykształceniem interesujacy się
ekonometrią tak oto skomentował pytanie dziennikarza odnośnie statystyki
"znam również inne sondaże" .
można byłoby przyjąć tą wypowiedź za wystarczającą , gdyby wynik pomiaru
statystycznego był niewiele różny , ale gdy wynik jednego sondażu to
7% przeciw a 93% za , podczas gdy rzekomo inny sondaż wskazuje
że większość jest za , to mogę przypuszczać , że wiedza statystyczna
tego polityka o statystykach ogranicza się do popularnego humanistom
stwierdzenia "statysyki kłamią" . nie kłamie mierna rzeczywistość kreowana
przez polityków , którzy ignorują pomiar nie dostrzegając przy
tym żadnych negatywnych skutków decyzji podjętych bez tego
rzetelnego pomiaru .
faktycznie w naszej rzeczywistości pomiar nie stanowi odpowiedniego
parametru decyzyjnego - pamiętam jak tego dokonywało się na studiach ,
to woła o pomstę do nieba . zasadniczo dochodziło się do wniosku ,
że teoria i praktyka nie mają ze sobą nic wspólnego - trudno oczekiwać
by było inaczej , bo te pomiary można było po prostu do śmietnika
wyrzucić - wypelniało się sprawozdanie z laborki wyssanymi z palca
danymi , tak by zaliczyć - próby rzetelnego pomiaru kończyły się
niezaliczeniem . "zalecenie odgórne" determinowało wyniki pomiarów .
taki stan podejmowania decyzji i dorabiania danych doskonale służył
niedoczonym elitom komunistycznym - dokonał się nawet podział w
naszym społeczeństwie na "humanistów" i "umysły ścisłe" - okazuje
się , że większość spośród elit politycznych w czasach szkoły miało
nieciekawe wyniki z "nauk ścisłych" , zwłaszcza z matematyki .
swoje braki edukacyjne tłumaczyli "umysłem humanistycznym",
który często nie mógł realizować się w szkole , ale poza nią
na specjalnych kursach i uniwersytetach dla elit .
za czasów komuny tworzyło to populizm lewicowy i otwierało drogę kariery
każdemu populiście , który tylko przejawiał chęć wspierania komuny
w realizacji jej celów . ten sami populizm dzisiaj tworzy platformę umacniania
elitaryzmu i partyjności życia gospodarczo - politycznego .
pewnie zaszokować może fakt , że więszość spośród elit politycznych
w USA posiada pdst wiedzę z "nauk ścisłych" zdobytą na dwóch pierwszych
latach studiów ( bez ograniczenia tej wiedzy "dla humanistów" a posiedli ją w
pełnym zakresie jaki obowiązuje innych profesjonalistów na undergraduate)
a 30% wykształconego społeczeństwa nie ogranicza swojej wiedzy
statystycznej do stwierdzenia "statystyki kłamią" a potrafią ewentualnie
odnieść się do ewentualnego naciągania statystyki na paprcie jakiejś
tezy ( to naciąganie , to relatwynie małe różnice dwóch różnych pomiarów ,
a nie jak w przypadku 7% za , 50%+ za ) .
w Anglii w rządzie zasiadali w 90% absolwenci Oxford , reszta to Cambridge -
( teraz to mogło trochę się zmienić na korzyść innych prestiżowych uniwerków
brytyjskich ) . wątpię by którykolwiek z nich miał tak mierne pojęcie o
statystykach a i pewnie każdy z nich zna stare powiedzenie "statystyki
kłamią" .