nostryfikacja

21.06.05, 11:58
tak jak tutaj niektórzy mi radzą nostryfikować ,to odpowiem ,że to nie proces
dwutygodniowy -to kilkuletni proces , w którym zdobyłbym ewentualnie
kwalifikacje wg przepisów prawnych .

konsekwencje przepisów są takie na podstawie aktu chyba praskiego
z 1978 roku , że aboslwent jakiejkolwiek szkoły wyższej poradzieckiej ma
wyższe na dzień dzisiejszy wyższe kwalifikacje w nauczaniu niż
absolwetnt prestiżowego uniwerstyetu amerykańskiego/angielskiego
przygotowanego do zawodu nauczania . nauczyciel radziecki ma
uprawnienie do nauczania w polskiej szkole bez żadnych nostryfikacji -
proces zatwierdzania kwalifikacji pocztą trwa dwa tygodnie .
wg tych przepisów lepiej nadaje się nawet do nauczania angielskiego
niż ewentualnie nauczyciel amerykański który ma najwyższy rankig
w nauczaniu i odpowiednie credentials .

paranoidalny jest sposób zatwierdzania kwalifikacji w przypadku ogolnym-
zatwierdza się po ewentualnym procesie nostryfikacji , to co jest na
papierku . przykładowo absolwent Oxford który uczył się 3 lata ma wg polskich
przepisów tytuł magistra , nie licencjata , jeśli na dyplomie ma napisane że
jest magistrem .

nie bierze się wcale pod uwagę rankingu uniwersytetu , który się ukonczyło .
jednakowo przykładowo traktuje się dyplom National University jak
dyplom Harvard - ilością spędzonego czasu na uczelni .

jeden z forumowiczów napisał ironicznie , że żalę się z tego powodu
że wylano mnie z pracy i nie pozowlono amerykanizować naszych dzieci -
bez żadnych przeszkód prawnych ntomiast i za wyższą pensję można
w Polsce rusyfikować uczniów polskiej szkoły - nauczyciel z Rosji i krajów
byłego Zwiąku Radzeickiego może "rusyfikować" i to za dwukrtonie
wyższą stawkę a nauczyciel ( z polskim obywatelstwem ) z kwalifikacjami
amerykańskimi nie może "amerykanizować" uczniów ( chyba , że nie jest
obywatelem tego kraju , albo ma podwójne obywatelstwo )
    • unsatisfied6 z tego wynika , że 21.06.05, 12:03
      z tego wynika , że najlepiej zaocznie zrobić tytuł profesora niemanologii
      stosowanej - są takie kursy profesorskie dwutygodniowe ?
      • unsatisfied6 ewntualnie może być i 5 lat 21.06.05, 12:06
        unsatisfied6 napisał:

        > z tego wynika , że najlepiej zaocznie zrobić tytuł profesora niemanologii
        > stosowanej - są takie kursy profesorskie dwutygodniowe ?

        ale tylko jeden dzień/7-10 godzin w miesiącu- nie mam czasu na więcej - pisanie
        postów jest bardzo czasochłonne - i najlepiej korespondencyjnie albo
        zaocznie .
    • Gość: mamoń Re: nostryfikacja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.05, 12:17
      Rzeczywiście, to było ironiczne, ale nie przeinaczaj, pisałem o
      nieudanej "próbie amerykanizacji oswiaty", a nie dzieci, a i to tylko w
      kontekście twoich oczekiwań, że system dopasuje się ciebie, a nie, że na
      początku jest odwrotnie. Z innej beczki, sam znam nauczycieli, którzy w ramach
      klas autorskich robią cudowne rzeczy, więc nie jest tak, że ten system, który
      ci tak doskwiera się nie zmienia, jest taki szczelny, czy też nie do obejścia.
      Musisz szukać i zmieniać od środka, i tyle., to o tym był cały tamten post. I z
      tą nostryfikacją, to znów widzisz tylko ciemne strony, są też szybkie sciezki
      ( zależy to też od postawy twojej macierzystej uczelni) i nie nma żadnych
      reguł, które powodują, że koniecznie musi to trwać latami.
      • unsatisfied6 zaocznie ? 21.06.05, 12:23
        Gość portalu: mamoń napisał(a):

        > Rzeczywiście, to było ironiczne, ale nie przeinaczaj, pisałem o
        > nieudanej "próbie amerykanizacji oswiaty", a nie dzieci, a i to tylko w
        > kontekście twoich oczekiwań, że system dopasuje się ciebie, a nie, że na
        > początku jest odwrotnie. Z innej beczki, sam znam nauczycieli, którzy w
        ramach
        > klas autorskich robią cudowne rzeczy, więc nie jest tak, że ten system, który
        > ci tak doskwiera się nie zmienia, jest taki szczelny, czy też nie do
        obejścia.
        > Musisz szukać i zmieniać od środka, i tyle., to o tym był cały tamten post. I
        z
        >
        > tą nostryfikacją, to znów widzisz tylko ciemne strony, są też szybkie
        sciezki
        > ( zależy to też od postawy twojej macierzystej uczelni) i nie nma żadnych
        > reguł, które powodują, że koniecznie musi to trwać latami.

        te ścieżki na "skróty" , to zaocznie ?
        • unsatisfied6 i na chybił trafił ? 21.06.05, 12:30
          unsatisfied6 napisał:

          > te ścieżki na "skróty" , to zaocznie ?
          >
          >
          dyplom można nostryfikować tylko poprzez jedną uczelnię i bezrawnym byłoby
          zaciągnięcie opinii dwóch lub trzech intytucji co do określenia tych
          kwalifikacji - mam strzelać , które da mi więcej ?
          • Gość: mamoń Re: i na chybił trafił ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.05, 12:39
            Nie wiem co konkretnie masz zrobić, ale masz dobrze rozeznać sytuację i zacząć
            coś robić w tym kierunku, pokonujac opór biurokracji, bo od samej twojej
            postawy też coś zależy przecież, czyż nie?
    • Gość: ... Re: nostryfikacja IP: 83.238.70.* 21.06.05, 12:36
      > konsekwencje przepisów są takie na podstawie aktu chyba praskiego
      > z 1978 roku , że aboslwent jakiejkolwiek szkoły wyższej poradzieckiej ma
      > wyższe na dzień dzisiejszy wyższe kwalifikacje w nauczaniu niż
      > absolwetnt prestiżowego uniwerstyetu amerykańskiego/angielskiego
      > przygotowanego do zawodu nauczania . nauczyciel radziecki ma
      > uprawnienie do nauczania w polskiej szkole bez żadnych nostryfikacji -
      > proces zatwierdzania kwalifikacji pocztą trwa dwa tygodnie .
      > wg tych przepisów lepiej nadaje się nawet do nauczania angielskiego
      > niż ewentualnie nauczyciel amerykański który ma najwyższy rankig
      > w nauczaniu i odpowiednie credentials .

      Sorry, ale pisząc krótko: mijasz się z prawdą. Przepisy się już kilkakrotnie
      zmieniały, przepisy odnośnie wymaganych kwalifikacji dla anglistów są zupełnie
      inne... Nie podam Ci szczegółów, bo nie jestem w tym temacie na bieżąco...

      > nie bierze się wcale pod uwagę rankingu uniwersytetu , który się ukonczyło .
      > jednakowo przykładowo traktuje się dyplom National University jak
      > dyplom Harvard - ilością spędzonego czasu na uczelni .

      Polskie uczelnie też traktuje się jednakowo. Jest to oczywiście wada tego
      systemu, ale czym to zastąpić? Jaki urzędnik miałby decydować, która uczelnia
      jest lepsza? Jak sprawdzić, czy absolwent lepszej uczelni nie obijał się na
      studiach? Chyba niemożliwe...
      Pozdrawiam.
      • unsatisfied6 zadzwoń i zapytaj się 21.06.05, 12:43
        Gość portalu: ... napisał(a):

        > > konsekwencje przepisów są takie na podstawie aktu chyba praskiego
        > > z 1978 roku , że aboslwent jakiejkolwiek szkoły wyższej poradzieckiej ma
        > > wyższe na dzień dzisiejszy wyższe kwalifikacje w nauczaniu niż
        > > absolwetnt prestiżowego uniwerstyetu amerykańskiego/angielskiego
        > > przygotowanego do zawodu nauczania . nauczyciel radziecki ma
        > > uprawnienie do nauczania w polskiej szkole bez żadnych nostryfikacji -
        > > proces zatwierdzania kwalifikacji pocztą trwa dwa tygodnie .
        > > wg tych przepisów lepiej nadaje się nawet do nauczania angielskiego
        > > niż ewentualnie nauczyciel amerykański który ma najwyższy rankig
        > > w nauczaniu i odpowiednie credentials .
        >
        > Sorry, ale pisząc krótko: mijasz się z prawdą. Przepisy się już kilkakrotnie
        > zmieniały, przepisy odnośnie wymaganych kwalifikacji dla anglistów są zupełnie
        > inne... Nie podam Ci szczegółów, bo nie jestem w tym temacie na bieżąco...
        >

        ja piszę o praktyce i konsekwencjach przepisów na dzień dzisiejszy i zasięgałem
        tej opinii dzisiaj rano w MEN .

        zadzwoń i zaytaj się więc by być na bieżąco , bo ja się ciągle tą sprawą
        interesuję .
        • Gość: ... Re: zadzwoń i zapytaj się IP: 83.238.70.* 22.06.05, 02:33
          1. Od sierpnia ubr. postsowieckie (i nie tylko) dyplomy nie są już uznawane
          automatycznie.
          2. Nauczycielem języka angielskiego może być (tu wpisz odpowiednie studia itp.)
          lub osoba, dla której język angielski jest językiem ojczystym i która ukończyła
          studia wyższe (niekoniecznie anglistykę!).
          Nie mam pewności, czy coś się w tym zakresie nie zmieniło i nie chce mi się
          tego szukać w papierach. Wątpię jednak, aby informacje podane w Twojej
          poprzedniej wypowiedzi były prawdziwe.
          Pozdrawiam.

          > aboslwent jakiejkolwiek szkoły wyższej poradzieckiej ma
          > wyższe na dzień dzisiejszy wyższe kwalifikacje w nauczaniu niż
          > absolwetnt prestiżowego uniwerstyetu amerykańskiego/angielskiego
          > przygotowanego do zawodu nauczania . nauczyciel radziecki ma
          > uprawnienie do nauczania w polskiej szkole bez żadnych nostryfikacji -
          > proces zatwierdzania kwalifikacji pocztą trwa dwa tygodnie .
          > wg tych przepisów lepiej nadaje się nawet do nauczania angielskiego
          > niż ewentualnie nauczyciel amerykański który ma najwyższy rankig
          > w nauczaniu i odpowiednie credentials .
    • unsatisfied6 faktycznie powiedziała prawdę 21.06.05, 12:38
      kilka lat temu byłem w MEN by zapytać się o formalne
      zatwierdznie swoich kwalifikacji - urzędniczka powiedziła
      że ten dyplom mogę na ścianie sobie na ścianie powiescić .

      teraz , gdy z nimi rozmawiałem i przypomniałem ten incydent ,
      mówią że im przykro , że ktoś cos takiego powiedział .

      dlaczego im przykro ? - powiedział przecież prawdę .

      taki sam czas musiałbym spędzić na zaocznym uniwerku by zdobyć uprawnienia
      z zerowym kwalfikacjammi jak z tymi co teraz posiadam nostryfikując je .
      • bydgosc Re: faktycznie powiedziała prawdę 21.06.05, 13:47
        a ile to lat temu bylo?
        • unsatisfied6 co to za różnica ? 21.06.05, 13:49
          bydgosc napisał:

          > a ile to lat temu bylo?

          co to za różnica - teraz w praktyce jest to dokładnie to samo - może
          forma inna , bardziej "cywilizowana" .
          • bydgosc Re: co to za różnica ? 21.06.05, 13:50
            roznica, bo zaluzmy za 15 lat temu to juz mogles miec to z glowy jakies 11-12
            lat temu
          • Gość: mamoń Zrozum, raz na zawsze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.05, 14:10
            Nic się nie wydarzy, jeśli cała twoja aktywność sprowadza się do pisana postów
            na forum. Walcz, zapisz się do jakiejś partii, wystartuj w wyborach, poszukaj
            pracy w oświacie, nie po to by wydziwiać, jaka jest porąbana, tylko żeby coś
            wokół siebie powoli zmienić, zrób to dla siebie, a nie dla Polski. Jak długo
            mozna się stawiać w sytuacji ofiary, czy nie rozumiesz, że im dłużej tkwisz w
            tym stanie, tym trudniej ci będzie później wrócić do stanu homostazy. Sam
            przekreślasz swoje wykształcenie i umiejętności, nie robiąc z nich użytku, a
            obwiniasz wszystkich dookoła. Roztrząsaz to i roztrząsasz, rzucasz się i
            rzucasz, jakby ci się orgazm zawiesił. Wyhamuj w końcu, nie po to by się
            wycofać, tylko wręcz przeciwnie, żeby poszukać innej drogi. Przecież nie jesteś
            zaprogramowany, wybierz srodki i cele odpowiednie do twojej sytuacji, a nie rób
            z siebie dużego dzieciaka, jak z tej piosenki SOAD, którą ci dedykuję:

            Hello, my name is Johnny
            Well hello my name is Johnny
            I would like to explain myself
            And I would like to complain in vein

            Sweet little boy
            JOHNNY!
            Sweet Little Boy
            JOHNNY!
            Let me show you the way to mind
            Let me show you the way to mind
            Let me help you explain your mind
            When I help you explain your mind
            • unsatisfied6 masz rację 21.06.05, 14:18
              Gość portalu: mamoń napisał(a):

              > Nic się nie wydarzy, jeśli cała twoja aktywność sprowadza się do pisana
              postów
              > na forum. Walcz, zapisz się do jakiejś partii, wystartuj w wyborach, poszukaj
              > pracy w oświacie, nie po to by wydziwiać, jaka jest porąbana, tylko żeby coś
              > wokół siebie powoli zmienić, zrób to dla siebie, a nie dla Polski. Jak długo
              > mozna się stawiać w sytuacji ofiary, czy nie rozumiesz, że im dłużej tkwisz w
              > tym stanie, tym trudniej ci będzie później wrócić do stanu homostazy. Sam
              > przekreślasz swoje wykształcenie i umiejętności, nie robiąc z nich użytku, a
              > obwiniasz wszystkich dookoła. Roztrząsaz to i roztrząsasz, rzucasz się i
              > rzucasz, jakby ci się orgazm zawiesił. Wyhamuj w końcu, nie po to by się
              > wycofać, tylko wręcz przeciwnie, żeby poszukać innej drogi. Przecież nie
              jesteś
              >
              > zaprogramowany, wybierz srodki i cele odpowiednie do twojej sytuacji, a nie
              rób
              >
              > z siebie dużego dzieciaka, jak z tej piosenki SOAD, którą ci dedykuję:
              >
              > Hello, my name is Johnny
              > Well hello my name is Johnny
              > I would like to explain myself
              > And I would like to complain in vein
              >
              > Sweet little boy
              > JOHNNY!
              > Sweet Little Boy
              > JOHNNY!
              > Let me show you the way to mind
              > Let me show you the way to mind
              > Let me help you explain your mind
              > When I help you explain your mind

              masz rację- życie jest jak nałóg - nie łatwo to zmienić .

              były niejedokrotnie momenty , gdy mogłem się "przystosować" - czy żałuję ?
              może sobie wmawiam , że nie żałuję ?

              faktycznie - zaczynam myśleć poważnie o wyjeździe z kraju albo
              o robieniu czegokolwiek , bo tak dalej faktycznie nie można ,
              ale jeszcze nie wiem , na co postawić . może ta natowska szkoła
              wypali ? kot wie ? z dnia na dzień nie rzuca się nałogów .
              • bydgosc Re: masz rację 21.06.05, 14:21
                Zrozumienie swojego nalogu to juz jest jakis sukces. Pozdrawiam
    • Gość: ... Wątek o Lepperze IP: 83.238.70.* 22.06.05, 02:28
      Zgodnie z Twoją sugestią, odpowiem w tym wątku na Twoje listy z wątku o Lepperze.
      Pozdrawiam.
    • Gość: ... Re: nie wiem IP: 83.238.70.* 22.06.05, 02:28
      unsatisfied6 20.06.2005 21:14

      > mam uprawnienia do ucznie matematyki w każdej szkole anglojęzycznej w Europie-
      > nie nizsze niż każdy nauczyciel Peace Corps - tutaj chcesz mnie przekonać , że
      > określone polskimi normami kwalifikacje są lepsze .

      Nie wiem, czy lepsze - gdyby to było oczywiste, nie byłoby tej
      całej dyskusji. Ale pewne wymagania formalne obowiązują (dotąd nie
      przekonałeś mnie, że są one błędne), i Ty ich nie spełniasz.

      Ponadto po raz kolejny podkreślam, dyskutujemy o nauczaniu
      matematyki w szkole polskiej, ale po angielsku, a nie o nauczaniu
      matematyki w szkole anglojęzycznej. Uczeń po skończeniu tej szkoły
      pójdzie raczej na studia w Polsce, prowadzone w języku polskim, a
      nie na studia w którymś z krajów anglojęzycznych...
      Pozdrawiam.
    • Gość: ... Re: do tej pory twierdziłeś zupełnie coś innego IP: 83.238.70.* 22.06.05, 02:30
      unsatisfied6 21.06.2005 11:28

      > do tej pory twierdziłeś cos zupłenie przeciwnego i twój argumnet był zupełnie
      > inny - twierdziłeś i popierałeś to swoim argumentem , że nauczyciel po
      > uniwersytecie amerykańskim nie ma kwalifikacji albo ma gorsze kwalifikacje
      > od nauczyciela z polskimi kwalifikacjami do nauczania .

      Przeinaczasz moje wypowiedzi. Cytat pierwszy, z 20.06.2005, 0:01:

      > Dlaczego uważasz, że absolwent matematyki na WSP z FCE (...) jest gorszym
      > kandydatem od Ciebie?

      Cytat drugi, z ostatniego listu:

      > najlepiej byłoby, aby matematyki po angielsku uczył
      > absolwent dwóch uczelni: renomowanej polskiej
      > i renomowanej angielskojęzycznej.

      Po pierwsze, czy nie widzisz, podkreślam, *dwóch* uczelni? Bo
      nauczyciel matematyki w Polsce musi mieć uprawnienia do nauczania
      w Polsce, a to najłatwiej osiągnąć kończąc polską uczelnię. Mam tu
      na myśli zwłaszcza względy formalne - czy uważasz, że należy łamać
      prawo, aby zatrudnić osobę, która nie spełnia warunków formalnych?

      Po drugie, stwierdzenia ,,nauczyciel po uniwersytecie amerykańskim
      ma gorsze kwalifikacje od nauczyciela z polskimi kwalifikacjami do
      nauczania'' nie znajdziesz w żadnym moim liście. Nie rozumiem
      jednak Twojego zdziwienia:

      > faktem jest , że do nauczania matematyki w języku angielskim wystarczy
      > FC i dyplom WSP

      sugerującego (może wyciągam błędne wnioski z Twoich innych wypowiedzi),
      że Twoim zdaniem to absolwent amerykańskiego uniwersytetu ma lepsze
      kwalifikacje, z czym ja się nie zgadzam - przecież jakieś wymagania
      formalne muszą być, a Ty nie zaproponowałeś lepszych...
      Pozdrawiam.
      • unsatisfied6 Ameryka nie traktuje tak kompetencji jak Polska 28.06.05, 08:27
        Gość portalu: ... napisał(a):

        >
        > sugerującego (może wyciągam błędne wnioski z Twoich innych wypowiedzi),
        > że Twoim zdaniem to absolwent amerykańskiego uniwersytetu ma lepsze
        > kwalifikacje, z czym ja się nie zgadzam - przecież jakieś wymagania
        > formalne muszą być, a Ty nie zaproponowałeś lepszych...
        > Pozdrawiam.

        amerykańskie instytucje traktują kwalifikacje zdobyte przykładowo w Polsce
        wg "widzimisie" - tak to określono na stronach o równoważności wykształcenia .
        najważniejsze u nich są kwalifikacje i jeśli je masz , możesz w stanach
        uczyć i żaden MEN ci tego w stanach nie zabroni - takie zatrudnienie twoich
        komptetencji zależy wyłącznie od szkoły/uczelni .

        ja uczyłem i nie opieram swoich dyskusji wyłącznie na teoretycznych rozważaniach
        ale na pragmatyce co jest lepsze a co gorsze - uczyłem dobrze , bo moi
        uczniowie mieli dobre wyniki i wysokie umiejetnosci językowe w porównaniu z
        resztą uczniów szkoły . żadna szkoła w Ameryce nie pozbędzie się dobrego
        nauczyciela .

        amerykański pracowadaca/szkoła nie traktuje gorzej kogoś kto potrafi
        uczyć tylko dlatego , że w Polsce zdobył wyksztłałcenie .

        to amerykańskie "widzimisię" uznawalności kwalifikacji okazuje się dla
        ich gospodarki niezwykle skuteczne . nasza uznawalność tych kwalifikacji
        jakby cofnęła się w czasie - przykładowo kwalifikacje uzyskane na terenie
        byłego NRD ( dyplom uczelni) maja w Polsce większą wartość niż zdobyte obecnie
        na tych samych uczelniach .

        nauczyciel języka angieslkiego , ktory zdobył swoje kwalifikacje na terenie
        Rosji ma wyższe kwalifikacje wg polskich norm , niż nuczyciel tego języka
        który zdobył swoje kwalifikacje w Oxford lub Harvard .

        zgadzam się , że jakieś wymagania formalne muszą być , ale nie zgadzam
        się z absurdalnymi konsekwencjami takich standardów , które wskazują na
        to , że raczej się cofamy a nie idziemy do przodu razem z innymi
        krajami Europy .
    • Gość: ... Re: przypadek , czy metoda ? IP: 83.238.70.* 22.06.05, 02:31
      unsatisfied6 21.06.2005 11:34

      > dlaczego kontynuujesz tą rozmową w tym poście ?

      Dlatego, że tutaj powstał ten temat, w Twojej wypowiedzi z 17.06.2005 14:41,
      to wszystko.

      > tematem tego postu jest wybór Leppera spośród innych kadydatów .
      > co jest twoim zamierzaniem kontynuacji tej dyskusji jest pod hasłem Lepper ?
      > przypadek czy metoda ?
      > (...)
      > założę nowy wątek - proponuję kontynuację tej dyskusji pod innym szyldem .

      Temat wątku jest mi zupełnie obojętny, nie przyszło mi do głowy,
      że dla Ciebie odgrywa jakąś rolę... Ale oczywiście dyskusję możemy
      kontynuować w nowym wątku. Natomiast zupełnie nie rozumiem Twojego
      zwrotu ,,przypadek czy metoda''. Wątek o Lepperze nie budził
      mojego zainteresowania, ale skoro chcesz, możesz przeczytać moją
      opinię także na ten temat. Kropka.

      > dlaczego nie odniesiesz się do moich poprzednich argumetów ?

      Nie kojarzę, o które argumenty Ci chodzi. Sądzę, że jest ich niewiele (tych, do
      których się nie odniosłem), pewnie są to takie, z którymi się zgadzam. Ale dla
      pewności, wypisz je, proszę.
      Pozdrawiam.
    • unsatisfied6 polskie standardy kwalifikacji 28.06.05, 08:01
      "Podobnie uznawane też są dokumenty o wykształceniu uzyskane w byłym NRD. "

      www.buwiwm.edu.pl/uzn/index.htm
      zatem dyplomy zdobyte teraz na terenie wpółczesnych Niemiec dla celów
      zawodowych nie są uznawane i nie są równoważne z polskimi kwalifikacjami -
      większą wartość stanowi wykształcenie zdobyte i kwalifikacje zdobyte przed 1991
      r na terenie NRD . nasze standardy uznawalności kwalifikacji w porównaniu
      do niemieckich standardów uznawalnosci kwalfikacji cofnęły się do czasów
      komunizmu .
      • Gość: ... Re: polskie standardy kwalifikacji IP: 83.238.70.* 29.06.05, 00:22
        > zatem dyplomy zdobyte teraz na terenie wpółczesnych Niemiec dla celów
        > zawodowych nie są uznawane i nie są równoważne z polskimi kwalifikacjami -
        > większą wartość stanowi wykształcenie zdobyte i kwalifikacje zdobyte przed
        > 1991 r na terenie NRD .

        W wolnej chwili możesz poczytać szczegóły ze strony:
        www.buwiwm.edu.pl/uzn/NRD.htm ,
        zamiast opierać się na ogólnikach ze strony www.buwiwm.edu.pl/uzn/index.htm.
        Wbrew Twojemu twierdzeniu, nie ma w tej umowie mowy o uznawaniu kwalifikacji do
        nauczania... Najbliższy w tym zakresie jest Artykuł 3:
        ,,Uznaje się za równoważne odpowiednie dokumenty wydawane w Polskiej
        Rzeczypospolitej Ludowej i w Niemieckiej Republice Demokratycznej po ukończeniu
        szkoły wyższej, upoważniające do ubiegania się o stopnie naukowe'',
        ale to nie jest dokładnie to samo...
        Pozdrawiam.
        PS. Podobny zapis znajduje się w umowie z b. ZSRR.
        • unsatisfied6 w szkołach nie zasiadaja prawnicy 29.06.05, 08:13
          Gość portalu: ... napisał(a):

          > > zatem dyplomy zdobyte teraz na terenie wpółczesnych Niemiec dla celów
          > > zawodowych nie są uznawane i nie są równoważne z polskimi kwalifikacjami
          > -
          > > większą wartość stanowi wykształcenie zdobyte i kwalifikacje zdobyte prze
          > d
          > > 1991 r na terenie NRD .
          >
          > W wolnej chwili możesz poczytać szczegóły ze strony:
          > www.buwiwm.edu.pl/uzn/NRD.htm ,
          > zamiast opierać się na ogólnikach ze strony www.buwiwm.edu.pl/uzn/index.htm.
          > Wbrew Twojemu twierdzeniu, nie ma w tej umowie mowy o uznawaniu kwalifikacji
          do
          > nauczania... Najbliższy w tym zakresie jest Artykuł 3:
          > ,,Uznaje się za równoważne odpowiednie dokumenty wydawane w Polskiej
          > Rzeczypospolitej Ludowej i w Niemieckiej Republice Demokratycznej po
          ukończeniu
          > szkoły wyższej, upoważniające do ubiegania się o stopnie naukowe'',
          > ale to nie jest dokładnie to samo...
          > Pozdrawiam.
          > PS. Podobny zapis znajduje się w umowie z b. ZSRR.

          w szkołach zatrudniano nauczycieli z byłego ZSRR na podstawie tych przepisów -
          może ty znasz szczegóły szerzej od pozostałych pracowników edukacji -
          pytałem się w MEN , gdy rozmawiałem przez telefon i moja rozmówczyni
          interetowała to w sposób jaki przedstawiłem .

          ja sam nie jestem prawnikiem i nie znam szczegółowych przepisów - znam
          niektóre konsekwencje tych przepisów z własnych doświdaczeń i obserwacji .
    • mozilla.org czyje to słowa? 29.06.05, 00:39
      kto zgadnie czyje to słowa (pisownia oryginalna)? podpowiadam, że jednego z
      forumowiczów ;)

      "twój dyplom nic nie jest warty sam w sobie . jest
      tyle na tyle warty , jaki możesz zrobić z niego
      uzytek"
      • unsatisfied6 prawdopodobnie ja to napisałem i co? 29.06.05, 08:18
        mozilla.org napisał:

        > kto zgadnie czyje to słowa (pisownia oryginalna)? podpowiadam, że jednego z
        > forumowiczów ;)
        >
        > "twój dyplom nic nie jest warty sam w sobie . jest
        > tyle na tyle warty , jaki możesz zrobić z niego
        > uzytek"

        prawdopodobnie ja to napisałem i co?
Pełna wersja