Gość: mamoń
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
21.06.05, 17:54
Nie zamierzam pisać o historii.Jaka by ona nie była, jest po to, by ją
przezwyciężać. Nie zamierzam prosić półgłówków, by darowali sobie obelżywe -
wpisy na temat jednego, czy drugiego miasta, bo byłoby to na próżno. Chcę
jedynie powiedzieć, że angażując się w w ten lokalny konflikt, tracimy z pola
widzenia rzecz niebagatelnie wiekszą: przyszłośc regionu i jego
konkurencyjnośc w Polsce i Europie. Uważam, że:
- biadolenie Torunia, że utraciło swoją pozycję kosztem Bydgoszczy, wskutek
historycznych zakrętów, jest jałowe. Kraków pozbawiono stolicy i nie narzeka,
konsekwencje wydarzeń z przeszłości mozna opisać, nie można ich całkowicie
odwrócić, bez popadania w nowe konflikty. Nowe wydarzenia rodzą nowe
konsekwencje i o to trzeba się troszczyć
-wywyższanie się Bydgoszczy, z powodu tego, że w ostatnim półwieczu przejęła
od Torunia wiodącą rolę w regionie w układzie politycznym i gospodarczym,
jest śmieszne. Dominacja wynikła z powodów dziejowych, a rozwój miasta nie
miał nic wspólnego z zapobiegliwością jego obywateli i gospodarską mądrością
władz. Sami mieszkańcy w najmniejszym stopniu decydowali o kierunkach rozwoju
jednego, czy drugiego miasta. Dziś może być inaczej
-na tle innych regionów wo., kujawsko-pomorskie jest zapyziałe, o czym
świadczą różne statystyki oraz przaśny, pozbawiony cech ekspansji wizerunek
regionu w krajowych mediach. Lokalne konflikty o "władzę i instytucje" są
tylko dowodem na brak nowoczesności i dynamicznego myślenia elit, które
ciągle ustępują myśleniu "kacykowskiemu" i pazerności, obliczonej nie na
budowanie nowych szans, a tylko na zachowanie mizernego stanu posiadania
-w interesie wszystkich mieszkańców Bydgoszcy leży rozwój Torunia, w
interesie wszystkich mieszkańców Torunia leży rozwój Bydgoszczy, w interesie
wszystkich mieszkańców regionu nie leży wcale, rodzące napięcia, wymuszone
dzielenie się władzą (instytucjami) między dwoma osrodkami, lecz dobrowolne
scalanie kompetencji w ramach wspólnego bydgosko-toruńskiego ośrodka.
Scalanie to zakłada obustronną wolę jednych i drugich srodowisk politycznych
do działania we wspólnym interesie obu miast. Scalanie to musi mieć u swoich
podstaw wspólną wizję, i tego trzeba się domagać od polityków, budowy prężnej
stolicy regionu opartej materialnie o te dwa ośrodki, by docelowo
doprowadzić, za lat choćby piedziesiąt, do realizacji ideii dwumiasta.
-nie ma żadnego powodu, by przyszłość jednego i drugiego miasta tworzyć w
oparciu o wewnętzny antagonizm i niezdrowe konkurowanie ze sobą w kwestiach
podziału urzędów, rozwoju gospodarczego, naukowego i kulturalnego. Jeżeli
elity polityczne z obu ośrodków tego nie widzą, to nie widzą przyszłej
Polski, nie widzą nic, poza czubkiem własnego nosa i powinny być odsunięte.
- Jeżeli lokalne programy partii politycznych nie podnoszą tego wątku -
powinny być odstrzelone. Temu regionowi nie potrzeba kolejnych zastępów
prowincjonalnych graczy politycznych, mających na uwadze swoje doraźne cele,
bez żadnej wizji, zainteresowanych wręcz podsycaniem konfliktów i animozji
dla swoich prywatnych celów. Wielka Bydgoszcz i Wielki Toruń nawzajem o
siebie dbające - to jest droga do przyszłej siły całego regionu, to nowe
szanse na przełamanie nie tylko historycznych animozji, ale i chwalebną i
nowoczesną przyszłość.
Nie pozwólcie innym podsycać w was bydgosko-toruńskiej "wojny". Od polityków
żądajcie wyobraźni.