Dodaj do ulubionych

niezła ekspertyza - zero inforamcji

03.07.05, 17:22
ktoś napisze kilka słów - wydają wam się , że rozsądnie i chcielibyście
może coś dodać , podyskutować , ale ...

widzicie masę postów krytykujących autora - kilku podszywa się
pod ekspertów inni pod "przeciętnego obywatela"- czy autor ma , czy nie
ma racji staje się mniej istotnym - rację zaczyna stanowić masa która
atakuje autora postu - boicie się , zawsze się baliście . w swojej
podświadomości traktujecie autora takich postów jak trędowatego - zostawiacie
go samego niech sam walczy z chorobą - wy nie chcecie się narazać - a to
tylko pozór waszego bezpieczeństwa. pewnego dnia i wy się narazicie jak ten
trąd dopadnie was i odczujecie taką samą samotność jaką odczuwa ten
trędowaty dzisiaj .

boicie sią zapytać "eksperta" - zabełkocze coś czasmi a nie ma
takiego obowiąku by powiedzieć wam to w taki sposób byście zrozumieli, więc
nie zawsze rozumiecie i to wam wystarczy - ja jak "eksperta" nie rozumiem ,
choć czasami bardzo się staram , dalej pytam - on dalej bełkocze coś czego
nie rozumiem- ale z tego całego bełkotu zaczynam rozumieć , że on chce zataić
pewną prawdę , chce mi zarzucić to , że ja popełniam błędy więc nie mam
racji - jednego jestem pewien , prawdy nie chce powiedzieć albo może sam
jej nie zna . z całego bełkotu brak jednej najistotniejszej odpowiedzi,
którą ekspert na pewno zna -

podam przykład w linnku na dole - odpowiedzią całej dyskusji
jest 0 przypadków na 600000 takich prób w stymulacji komputerowej
( wg ekperta kilka porcent !!!) -ekspert do tej pory ( ja wtedy miałem
oszacowanie 0 na 10000 ) nie ustosunkował się do tej liczby ani nie przyznał
mi racji , aninie powiedział , że się mylę - twierdzi , że wszystko jest
prawdopodobne .

nieprawda - jest w statystyce słowo nieprawdopodobne ( mnie tak
byanjmniej uczono ) . i ten przypadek uważam za nieprawdopodobny .

przyjrzyjcie się całej mojej dyskusji z ekspertem - podał wam lub mi jakąś
informację ?
ja mam wrazenie , że stara się wyszukiwać moje błędy i udowodnić innym , że
cytat eksperta:
"PS. Rozbawiła mnie Twoja literówka w powyższym cytacie - ktoś mógłby
pomyśleć,
że naprawdę zajmujesz się wiarygodnością statystek... ;)"

przypatrzmy się niedoszacowaniu eksperta :
cytat:
"jeżeli prawdopodobieństwa dla -6, -5, +5 i +6 są
kilkudziesięciokrotnie mniejsze, "

konkretnie chodzi o oszacownaie -5 , ale ekpsert rozszerza zdarznie do
ok dwókrotnie wyższego - ( i tak nieprawdopodobnego ) zdarzenia ,
ale na pozór wyglada to jego rzoszerzenie na zdarzenie prawdopodobne .

a poniżej poważny błąd - faktycznie klamstwo jeżeli w ustach
eksperta.

cytat:
"to mogę jepominąć, zwiększając ewentualny błąd obliczeń o zaledwie
kilka procent." - to odośnie powyższego jest juz kłamstwem , nie
błędem .

KILKA PROCENT !!!! 0 na 600 000 to KILKA PROCENT .

ekspert nie chce mi odpowiedzieć na pytania ale chce mi udowdnić
brak kompetencji :

"Kłąmiesz. Nie używam słowa nieprawdopodobne - nie wiem nawet, co to słowo
miałoby (w matematyce) znaczyć. Użycie zwrotu ,,mało prawdopodobne'' wyjaśniam
wyżej. I kolejny raz podkreślam, jeżeli zdarzenie nie jest zbiorem pustym,
może zaistnieć..."

nie wiem jakiej statystyki uczył się ekspert - mówi , że w matematyce nie ma
słowa "nieprawdopodobne" - na UCSD jest takie słowo i używane w stosunku do
zdarzeń nieprawdopodobnych .

zróbcie doświadczenie i posadźcie małpę przy klawiaturze komputera -
zadarzenie że małpa wystuka z sensem kilka zdań na klawiaturze nie jest
zbiorem pustym ale takie zdarzenie uważa się za nieprawdopodobne w statystyce

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=25855334&a=25957026
przyjrzyjcie się całej dyskusji - ekspert nie podał żadnej informacji ,
którą wy jesteście w stanie zinterpretować - stara się podważyć
słuszność mojego argumentu i moich kompetencji nie podając naistotniejszej
statystyki .


w innym przykładzie poniżej ekspert nie powiedział ( o czym byłem na 100%
pewnien , że nie powie ) ,że uczeń miał najprawdopodobniej rację twierdząc ,
że warunki testowania ucznia były inne niż dotychczas - to każdy uczeń
szkoły podstawowej wie i to każdy z was wie, ale ekspert potrzebuje
"więcej danych" .

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=25855334&a=25964757
Obserwuj wątek
    • unsatisfied6 skoro wy się ciągle boicie 03.07.05, 17:45
      unsatisfied6 napisał:

      > rację zaczyna stanowić masa która atakuje autora postu - boicie się , zawsze
      > się baliście . w swojej podświadomości traktujecie autora takich postów jak
      > trędowatego - zostawiacie go samego niech sam walczy z chorobą - wy nie
      > chcecie się narazać - a to tylko pozór waszego bezpieczeństwa. pewnego dnia i
      > wy się narazicie jak ten trąd dopadnie was i odczujecie taką samą samotność
      > jaką odczuwa ten trędowaty dzisiaj .
      >

      skoro sie boicie , zostaje wam jedno - łaska i opatrzność -
      niech was Bóg ma w swojej opiece .

      czasami tu zaglądnę - ale mam rodzinę , potrzeby i chcę normalnie żyć -
      szukajcie nowego zbawcy lub ofiary i módlcie się niech wam Bóg pomoże ,
      sami nie jesteście w stanie sobie pomóc .
    • Gość: ja Re: niezła ekspertyza - zero inforamcji IP: 70.85.75.* 03.07.05, 21:59
      myslisz, ze nikt cie nie popiera z braku odwagi?
      ty po prostu nie masz racji. pierdoly piszesz i chcesz wsparcia?
      jesli sie zaokragla do 1%, to jak ci juz ktos klarowal, 12% w sondazu to moze
      byc 11,51 jak i 11,99 i stad kolejnosc, proste. gdzie tu spisek?
      i po co te glupoty o malym prawdopodobienstwie sumy 100%, sugerujace nierzetelnosc?
      wyjasnienie jest takie proste, ze nie trzeba znajomosci statystyki tylko troche
      pomyslunku.
      • Gość: ... KŁAMSTWA, Kłamstwa, kłamstwa... - ciąg dalszy IP: 83.238.70.* 04.07.05, 23:27
        Post, do którego podajesz link, jest odpowiedzią na Twój, więc nie jest dobrym
        przykładem. Informacje są np. tutaj:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=25855334&a=25945020
        > stara się podważyć
        > słuszność mojego argumentu i moich kompetencji
        > nie podając naistotniejszej
        > statystyki .
        Powtarzam: zanim mi zarzucisz brak odpowiedzi, zadaj pytanie.
        > w innym przykładzie poniżej ekspert nie powiedział ( o czym
        > byłem na 100%
        > pewnien , że nie powie ) ,że uczeń miał najprawdopodobniej
        > rację twierdząc ,
        > że warunki testowania ucznia były inne niż dotychczas -
        > to każdy uczeń
        > szkoły podstawowej wie i to każdy z was wie, ale ekspert
        > potrzebuje
        > "więcej danych" .
        Hm... I to pisze absolwent matematyki? Napisz, po co w takim razie w ogóle
        uczyć się statystyki, jeśli każdy uczeń szkoły podstawowej potrafi odpowiedzieć?
        Znasz np. paradoks Marilyn, znany także jako dylemat Monty'ego Halla? Poza tym
        wyjaśniałem Ci, dlaczego potrzebne są dodatkowe dane, cytuję:
        >>Statystyka z natury nie zajmuje się tak małymi próbkami
        >> (w Twoim opisie mamy
        >> raczej 6 prób, z których każda dotyczy 3 osób, niż 18
        >> prób z
        >> pojedynczą osobą), jest to raczej zwykłe zadanie
        >> z probabilistyki.
        >> Aby jednak udzielić odpowiedzi, potrzebna mi jest
        >> dodatkowa
        >> informacja: ile pytań (na ucznia) było w każdym teście?
        >> Oczywiście
        >> większa liczba pytań uprawdopodabnia większą liczbę
        >> błędów...
        Czy Ty naprawdę uważasz, że z Twojego opisu
        > więc sprawa wygląda tak - mamy 15 testów o jednakowej
        > trudności ( dokładnie
        > 3 uczniów każdy po pięć testów ) . w trakcie tych 5 testów
        > tych trzech uczniów
        > popełnia w sumie 2 lub 3 błędy ( o ile pamiętam ) - jeden
        > z tych uczniów
        > nie popelnia żadnego błędu .
        >
        > przeprowadzono między tymi uczniami jeszcze jeden test -
        > takie same warunki
        > i taka sama trudność ( coś jakby na szybkość działań
        > arytmetycznch
        > o tej samej trudności ) i okazuje się , że ci uczniowie
        > w sumie popełnili
        > 11 błędów na tym teście - czy mozna wierzyć uczniom ,
        > że warunki testu
        > były inne - szybsze tempo w którym mieli odpowiadać
        > na pytnia , jak
        > twierdzili ?
        można wywnioskować, że warunki testu były inne? (Uczniowie szkoły podstawowej
        mogą tak twierdzić, oni nie słyszeli np. o stresie, ale przecież absolwent
        matematyki na uczelni amerykańskiej powinien znać to pojęcie!). Jeżeli tak, to
        po co są w ogóle wykonywano ostatni test - przecież po pierwszych 5 testach było
        już wiadomo(?), że uczniowie znają materiał doskonale, a ich ewentualne
        potknięcia w kolejnym teście mogą wynikać jedynie ze zmiany warunków testowania.
        Poza tym zapewne pamiętasz, że statystyka nigdy nie daje jednoznacznych
        odpowiedzi, a jedynie odpowiedzi z pewnym prawdopodobieństwem - co, Twoim
        zdaniem, można powiedzieć o zdarzeniu ,,warunki ostatniego testu były takie
        same, jak poprzednich''? Ale nie pisz, że ,,jest to zdarzenie
        nieprawdopodobne'', popierając to ,,dowodem'' w rodzaju ,,to każdy uczeń szkoły
        podstawowej wie i to każdy z was wie''.
        Na zakończenie pytanie, na które zapewne nie odpowiesz - czy zawsze uciekasz,
        gdy brakuje Ci argumentów? Dlaczego zamiast kontynuować wątek, zakładasz nowy?
        Przeszedłeś do nowego wątku - czy dlatego, że ktoś mógłby przeczytać Twoje
        poprzednie posty albo poznać szczegóły wypowiedzi Twoich rozmówców? A może
        dlatego, że zdenerwowałes się, iż uznałeś, iż
        > mogłoby
        > to być nawet ciekawe zadanie - podać przykład takich
        > 12 liczb dodatnich ,
        > które
        > w sumie dają 100 a ich zaokrąglenia w sumie dają 95 .
        chociaż to zadanie jest trywialne? Podobnie było np. w wątku o kwalifikacjach,
        które powinni posiadać nauczyciele matematyki (po angielsku) w polskich
        szkołach, gdzie po zarzuceniu mi, że nie odpowiadam na pytania, sam uciekłeś.
        Pozdrawiam.
        • unsatisfied6 zatem , kto kłamie - zostałeś wykształcony inaczej 21.07.05, 17:26
          Gość portalu: ... napisał(a):

          > Post, do którego podajesz link, jest odpowiedzią na Twój, więc nie jest
          dobrym
          > przykładem. Informacje są np. tutaj:
          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=25855334&a=25945020
          > > stara się podważyć
          > > słuszność mojego argumentu i moich kompetencji
          > > nie podając naistotniejszej
          > > statystyki .
          > Powtarzam: zanim mi zarzucisz brak odpowiedzi, zadaj pytanie.
          > > w innym przykładzie poniżej ekspert nie powiedział ( o czym
          > > byłem na 100%
          > > pewnien , że nie powie ) ,że uczeń miał najprawdopodobniej
          > > rację twierdząc ,
          > > że warunki testowania ucznia były inne niż dotychczas -
          > > to każdy uczeń
          > > szkoły podstawowej wie i to każdy z was wie, ale ekspert
          > > potrzebuje
          > > "więcej danych" .
          > Hm... I to pisze absolwent matematyki? Napisz, po co w takim razie w ogóle
          > uczyć się statystyki, jeśli każdy uczeń szkoły podstawowej potrafi
          odpowiedzieć
          > ?
          > Znasz np. paradoks Marilyn, znany także jako dylemat Monty'ego Halla? Poza tym
          > wyjaśniałem Ci, dlaczego potrzebne są dodatkowe dane, cytuję:
          > >>Statystyka z natury nie zajmuje się tak małymi próbkami
          > >> (w Twoim opisie mamy
          > >> raczej 6 prób, z których każda dotyczy 3 osób, niż 18
          > >> prób z
          > >> pojedynczą osobą), jest to raczej zwykłe zadanie
          > >> z probabilistyki.
          > >> Aby jednak udzielić odpowiedzi, potrzebna mi jest
          > >> dodatkowa
          > >> informacja: ile pytań (na ucznia) było w każdym teście?
          > >> Oczywiście
          > >> większa liczba pytań uprawdopodabnia większą liczbę
          > >> błędów...
          > Czy Ty naprawdę uważasz, że z Twojego opisu
          > > więc sprawa wygląda tak - mamy 15 testów o jednakowej
          > > trudności ( dokładnie
          > > 3 uczniów każdy po pięć testów ) . w trakcie tych 5 testów
          > > tych trzech uczniów
          > > popełnia w sumie 2 lub 3 błędy ( o ile pamiętam ) - jeden
          > > z tych uczniów
          > > nie popelnia żadnego błędu .
          > >
          > > przeprowadzono między tymi uczniami jeszcze jeden test -
          > > takie same warunki
          > > i taka sama trudność ( coś jakby na szybkość działań
          > > arytmetycznch
          > > o tej samej trudności ) i okazuje się , że ci uczniowie
          > > w sumie popełnili
          > > 11 błędów na tym teście - czy mozna wierzyć uczniom ,
          > > że warunki testu
          > > były inne - szybsze tempo w którym mieli odpowiadać
          > > na pytnia , jak
          > > twierdzili ?
          > można wywnioskować, że warunki testu były inne? (Uczniowie szkoły podstawowej
          > mogą tak twierdzić, oni nie słyszeli np. o stresie, ale przecież absolwent
          > matematyki na uczelni amerykańskiej powinien znać to pojęcie!). Jeżeli tak, to
          > po co są w ogóle wykonywano ostatni test - przecież po pierwszych 5 testach
          był
          > o
          > już wiadomo(?), że uczniowie znają materiał doskonale, a ich ewentualne
          > potknięcia w kolejnym teście mogą wynikać jedynie ze zmiany warunków
          testowania
          > .
          > Poza tym zapewne pamiętasz, że statystyka nigdy nie daje jednoznacznych
          > odpowiedzi, a jedynie odpowiedzi z pewnym prawdopodobieństwem - co, Twoim
          > zdaniem, można powiedzieć o zdarzeniu ,,warunki ostatniego testu były takie
          > same, jak poprzednich''? Ale nie pisz, że ,,jest to zdarzenie
          > nieprawdopodobne'', popierając to ,,dowodem'' w rodzaju ,,to każdy uczeń
          szkoły
          > podstawowej wie i to każdy z was wie''.
          > Na zakończenie pytanie, na które zapewne nie odpowiesz - czy zawsze uciekasz,
          > gdy brakuje Ci argumentów? Dlaczego zamiast kontynuować wątek, zakładasz nowy?
          > Przeszedłeś do nowego wątku - czy dlatego, że ktoś mógłby przeczytać Twoje
          > poprzednie posty albo poznać szczegóły wypowiedzi Twoich rozmówców? A może
          > dlatego, że zdenerwowałes się, iż uznałeś, iż
          > > mogłoby
          > > to być nawet ciekawe zadanie - podać przykład takich
          > > 12 liczb dodatnich ,
          > > które
          > > w sumie dają 100 a ich zaokrąglenia w sumie dają 95 .
          > chociaż to zadanie jest trywialne? Podobnie było np. w wątku o
          kwalifikacjach,
          > które powinni posiadać nauczyciele matematyki (po angielsku) w polskich
          > szkołach, gdzie po zarzuceniu mi, że nie odpowiadam na pytania, sam uciekłeś.
          > Pozdrawiam.

          na żadnym poważnym uniwerku i w żadnej dobrej szkole nie zakłada się , że
          uczeń lub obywatel kłamie .

          ty nawet słowem nie pdważasz "autorytatywnej
          oceny instytucji" - wg ciebie najlepiej taki fakt przetłumaczyć "stresem
          ucznia" - wg ciebie przedtem się nie stresował , a później się stresował i
          skłamał , że warunki tetowania były inne . powiedz mi skąd niepodważalność
          takiej oceny zdarzenia ?

          wyraźnie nie kończyłeś żadnego normalnego uniwerku - to musiał być jakis
          uniwerek który został ukształtowany przez elity komunistyczne z ich pełną
          kontrolą nad programem , sposobem kształcenia , dopborem adry itd. , bo
          prozaicznbym incydencie znajdujesz "fakty" świadczące na niekorzyść
          ucznia/obywatela - mówimy kompletnie różnymi językami - ty wspierasza autorytet
          tych których wg mnie należałoby niejednokrotenie sprawdzić i zweryfikować ich
          wiarygodność - pewnie to efekt twojej postkomunistycznej edukacji . nie
          znajdujesz nawet cienia wątpliwość wobec działań autorytetów w polskich
          realiach .

          mówisz , że "uciekam" - od czego ? z czym i z kim mam dyskutować ?
          ja już podjąłem decyzję i nie widzę żdanych szans na przyszłość
          dla tego narodu - mogę tylko znaleźć przyszłość dla siebie i swoich
          dzieciaków .

          wmawiasz mi , że nie skończyłem matematyki na UCSD- powiedz
          mi dlaczego to robisz ? równie dobrze mógłbyś próbować
          mi wmówić , że mieszkam na Marsie .

          podobnie jest z tym "stresem ucznia" - co za brednie i komunistyczne
          włazidupstwo instytucjom !!! jak z takimi "argumetnami" mam dyskutować ?
          ty będąc przesiąknięty tym "argumentem" nie jesteś w stanie dyskutować
          z człowiekiem , który ma zupełnie inny pkt widzenia - dla ciebie faktycznie
          mogę nie mieć wyksztąłcenia , bo definicją twojego wykształcenia jest
          zupełnie inne od tego , czego mnie uczono .

          jakby nie patrzył na incydent z uczniami , normalnie wyksztalcony
          człowiek bez żadnych narzędzi matematycznych powie najprawdopodobniej,
          że test został spieprzony - ale takim jak ty , to przez gardło nie
          przejdzie .

          przykładowo przechodzą zatem przez "stres" zdający na prawo jazdy -
          czym tłumaczysz ten "stres" - co ja się ciebie pytam ? ty nie potrafisz
          lub nie chcesz na takie proste pytania odpowiedzieć . zostałeś wykształcony
          inaczej .
          • Gość: ... Re: zatem , kto kłamie IP: 83.238.70.* 24.07.05, 23:20
            Witaj u6 po pobycie w realu. Chyba jednak nie odpocząłeś zbytnio...
            W poprzednich listach wskazałem Ci kilka punktów, w których KŁAMAŁEŚ (np.
            pisząc, że moim zdaniem prawdopodobieństwo zdarzenia "suma=95%" jest
            kilkuprocentowe lub przypisując mi stwierdzenie ,,wszystko jest
            prawdopodobne''). Zawarłem także swoje zdziwienie, że uciekasz od odpowiedzi na
            zadawane pytania. Nie mam pojęcia, co tak naprawdę Cię zdenerwowało w moich
            listach ani dlaczego zamiast ustosunkować się do moich wypowiedzi prowadzisz
            swój monolog, jak zwykle opierając się na swoich - bardzo często błędnych! -
            domysłach... Ponownie także (tym razem w temacie) zarzucasz mi kłamstwo, nie
            popierając tego żadnym przykładem...
            Przechodząc do meritum.
            > na żadnym poważnym uniwerku i w żadnej
            > dobrej szkole nie zakłada się , że
            > uczeń lub obywatel kłamie .
            Skąd wywnioskowałeś, że moim zdaniem uczniowie kłamią? Ja nie znam prawdy,
            chciałem się jedynie więcej dowiedzieć od Ciebie o rozpatrywanym zdarzeniu.
            Jednak w przeciwieństwie do Ciebie ja dopuszczam myśl, że warunki ostatniego
            testu mogły być (obiektywnie, nie zdaniem uczniów!) takie same (choć oczywiście
            nie zakładam tego!). Ty natomiast wiesz (na jakiej podstawie? przecież Ty chyba
            nie byłeś egzaminatorem?), że były zmienione. Powtórzę to, co pisałem już w
            poprzednim liście: gdyby po pierwszych 5 testach było już *wiadomo*, że
            uczniowie znają materiał doskonale, a ich ewentualne potknięcia w kolejnym
            teście mogą wynikać jedynie ze zmiany warunków testowania, to po co w ogóle
            wykonywać kolejne testy?!
            > ty nawet słowem nie pdważasz "autorytatywnej
            > oceny instytucji"
            Nie wiedziałem (bo i skąd?) i nie wiem, jaka była ocena dokonana przez władze.
            Gdy jednak ktoś podaje mi bez dowodów ocenę jakiegoś zdarzenia jako pewnik,
            protestuję.
            > - wg ciebie najlepiej taki fakt przetłumaczyć "stresem
            > ucznia" - wg ciebie przedtem się nie stresował ,
            > a później się stresował i
            > skłamał , że warunki tetowania były inne .
            Przeczytaj mój list - pisałem, że można to wytłumaczyć np. stresem, a nie, że
            jest to jedyne (a tym bardziej najlepsze) wytłumaczenie. Nie użyłem także zwrotu
            ,,uczeń skłamał'', zwłaszcza, że pojęcie prawdy jest w tym przypadku bardzo
            subiektywne (trudno być sędzią we własnej sprawie).
            > powiedz mi skąd niepodważalność
            > takiej oceny zdarzenia ?
            Dla jasności uzupełnię: mam za mało danych, aby wyrokować w tej sprawie. Być
            może warunki testowania były zmienione, być może ta hipoteza jest bardziej
            prawdopodobna niż jej zaprzeczenie - ale tylko być może. Jeżeli nie znam
            wszystkich informacji o zdarzeniu, to nie mam prawa się wypowiadać w tej
            sprawie. Poddawanie w wątpliwość Twojej tezy nie czyni ze mnie zwolennika tezy
            przecuwnej!
            > wyraźnie nie kończyłeś żadnego normalnego uniwerku
            > - to musiał być jakis
            > uniwerek który został ukształtowany przez elity
            > komunistyczne z ich pełną
            > kontrolą nad programem , sposobem kształcenia ,
            > dopborem adry itd. ,
            Czy ja kiedykolwiek twierdziłem, że kończyłem normalny uniwerek? ;) Przecież
            nie pisałem nawet, że ukończyłem podstawówkę! ;)
            > bo
            > prozaicznbym incydencie znajdujesz "fakty"
            > świadczące na niekorzyść
            > ucznia/obywatela
            Nie znajduję faktów, tylko odmawiam przyłączenia się do Twojego (jedynie
            słusznego?) poglądu w tej sprawie, wskazując, że nie wszystko jest jednoznaczne.
            > - mówimy kompletnie różnymi językami
            > - ty wspierasza autorytet
            > tych których wg mnie należałoby
            > niejednokrotenie sprawdzić i zweryfikować ich
            > wiarygodność
            Nie wspieram niczyjego autorytetu, tylko - j.w.
            > - pewnie to efekt twojej postkomunistycznej edukacji .
            Zdecyduj się, albo kończyłem uniwerek w czasach komuny, albo w czasach
            postkomunistycznych. Chyba, że Twoim zdaniem kończyłem dwa uniwerki... ;)
            > nie
            > znajdujesz nawet cienia wątpliwość
            > wobec działań autorytetów w polskich
            > realiach .
            Właśnie w przeciwieństwie do Ciebie mam wątpliwości, jaka była prawda. Skąd
            natomiast u Ciebie brak wątpliwości? Czy nie podchodzisz do tego zdarzenia zbyt
            osobiście?
            > mówisz , że "uciekam" - od czego ?
            Uciekasz od pytań. Przykłady skierowanych do Ciebie pytań, na które nie
            raczyłeś odpowiedzieć, możesz znaleźć np. w moim poprzednim liście...
            > z czym i z kim mam dyskutować ?
            Dyskusja nie jest oczywiście obowiązkowa. Jednak wypowiadając się na forum
            sugerujesz niejawnie, że chcesz dyskutować. Jeżeli tego nie akceptujesz (albo
            nie chcesz dyskutować ze mną), po prostu nie odpowiadaj na moje pytania - czyli
            postępuj jak dotąd...
            > ja już podjąłem decyzję i nie widzę
            > żdanych szans na przyszłość
            > dla tego narodu - mogę tylko znaleźć
            > przyszłość dla siebie i swoich
            > dzieciaków .
            Powodzenia. Mam nadzieję, że Ci się poszczęści. Ja zostaję w Polsce.
            > wmawiasz mi , że nie skończyłem matematyki na UCSD- powiedz
            > mi dlaczego to robisz ? równie dobrze mógłbyś próbować
            > mi wmówić , że mieszkam na Marsie .
            Nie wmawiam Ci nic takiego. Apelowałem do Twojego wykształcenia, łudząc się
            (jak się okazało...), że przestaniesz pleść bzdury o statystyce. Pisałeś:
            >>> nieprawda - jest w statystyce słowo
            >>> nieprawdopodobne ( mnie
            >>> tak
            >>> byanjmniej uczono )
            ale nie odpowiedziałeś na moją prośbę o definicję tego pojęcia. Pisałeś:
            >>> zadarzenie że małpa wystuka z sensem kilka zdań na
            >>> klawiaturze nie jest
            >>> zbiorem pustym ale takie zdarzenie uważa się za
            >>> nieprawdopodobne w statystyce
            ale nie odpowiedziałeś, co to znaczy ,,uważa się''. Niestety, i w Twoim
            najnowszym liście nie odpowiadasz na żadne moje pytanie...
            (Natomiast w kwestii Twojego wykształcenia nie mogę się wypowiadać - ani nie
            widziałem Twojego dyplomu, ani też nie znam nikogo, kto go widział, ani z
            drugiej strony nie znam nikogo, kto mógłby mnie zapewnić, że nie możesz być - z
            jakichś-tam względów - absolwentem UCSD. Mogę jedynie potwierdzić, że pisałeś,
            iż jesteś absolwentem UCSD, i ewentualnie napisać coś o Twoich innych
            wypowiedziach, to wszystko).
            > podobnie jest z tym "stresem ucznia" -
            > co za brednie i komunistyczne
            > włazidupstwo instytucjom !!!
            > jak z takimi "argumetnami" mam dyskutować ?
            Powtórzę, pisałem, że przyczyną mógł być np. stres, nie przesądzając, jak było
            naprawdę. Mogła to być także zwykła fluktuacja związana z konkretnymi zadaniami
            - mniej lub bardziej prawdopodobna - lub podana przez Ciebie jako pewnik zmiana
            warunków testowania.
            > ty będąc przesiąknięty tym "argumentem"
            > nie jesteś w stanie dyskutować
            > z człowiekiem , który ma zupełnie
            > inny pkt widzenia
            Dyskusja polega na wymianie poglądów. Jeżeli nie zadajesz pytań (a potem
            zarzucasz mi brak odpowiedzi) oraz unikasz odpowiedzi na moje pytania, to o czym
            możemy dyskutować?
            > - dla ciebie faktycznie
            > mogę nie mieć wyksztąłcenia ,
            > bo definicją twojego wykształcenia jest
            > zupełnie inne od tego , czego mnie uczono .
            Nie rozumiem, co masz na myśli. Oczekiwałem od Ciebie (kiedyś) odpowiedzi na
            jasno postawione pytania. Teraz tylko prostuję Twoje przeinaczenia.
            > jakby nie patrzył na incydent z uczniami ,
            > normalnie wyksztalcony
            > człowiek bez żadnych narzędzi matematycznych
            > powie najprawdopodobniej,
            > że test został spieprzony -
            > ale takim jak ty , to przez gardło nie
            > przejdzie .
            W poprzednim liście pisałem
            >> statystyka nigdy nie daje jednoznacznych
            >> odpowiedzi, a jedynie odpowiedzi
            >> z pewnym prawdopodobieństwem -
            >> co, Twoim zdaniem, można powiedzieć
            >> o zdarzeniu ,,warunki
            >> ostatniego testu były takie same,
            >> jak poprzednich''? Ale nie pisz,
            >> że ,,jest to zdarzenie nieprawdopodobne'',
            >> po
          • Gość: ... Re: zatem , kto kłamie - cd. IP: 83.238.70.* 24.07.05, 23:25
            > jakby nie patrzył na incydent z uczniami ,
            > normalnie wyksztalcony
            > człowiek bez żadnych narzędzi matematycznych
            > powie najprawdopodobniej,
            > że test został spieprzony -
            > ale takim jak ty , to przez gardło nie
            > przejdzie .
            W poprzednim liście pisałem
            >> statystyka nigdy nie daje jednoznacznych
            >> odpowiedzi, a jedynie odpowiedzi
            >> z pewnym prawdopodobieństwem -
            >> co, Twoim zdaniem, można powiedzieć
            >> o zdarzeniu ,,warunki
            >> ostatniego testu były takie same,
            >> jak poprzednich''? Ale nie pisz,
            >> że ,,jest to zdarzenie nieprawdopodobne'',
            >> popierając to
            >> ,,dowodem'' w rodzaju ,,to każdy uczeń
            >> szkoły podstawowej wie i to
            >> każdy z was wie''
            - a Ty dalej swoje... Pisałem także o paradoksach, w których tzw. zdrowy
            rozsądek daje odpowiedzi sprzeczne z prawdą. Czyżbyś uważał, że o prawdziwości
            jakiegoś zdarzenia można wyrokować w oparciu o opinię ,,normalnie wykształconego
            człowieka''? Czy nie lepiej poprosić o ocenę specjalistę?
            Przy okazji przypomnę to, co pisałem wcześniej - nie jestem ekspertem od
            statystyki... Pytałem Ciebie (kiedyś) o liczbę pytań w teście, aby (dla własnej
            ciekawości) wyliczyć/oszacować prawdopodobieństwo, że warunki testowania w
            ostatnim teście nie były zmienione. Ciebie to jednak najwyraźniej nie
            interesowało, bo Ty prawdę(?) znałeś już wcześniej...
            > przykładowo przechodzą zatem przez
            > "stres" zdający na prawo jazdy -
            A Ty się nie denerwowałeś przed egzaminem na prawo jazdy?
            > czym tłumaczysz ten "stres"
            > - co ja się ciebie pytam ?
            > ty nie potrafisz
            > lub nie chcesz na takie proste
            > pytania odpowiedzieć .
            Nie wiem, czy dobrze zrozumiałem Twoje pytanie. Napiszę własnymi słowami. Stres
            jest nieodłącznie związany (między innymi) z każdą sytuacją bycia ocenianym.
            Jest większy u osób z mniejszym poczuciem własnej wartości. Powoduje czasem
            poczucie ,,pustki w głowie'', wypaczając wyniki egzaminu. Może być przyczyną
            trudnych do wytłumaczenia wyników egzaminów, zwłaszcza testowych.
            Jeśli na UCSD nie uczono Ciebie o stresie, weź dowolną książkę z psychologii.
            Ale nie oczekuj jednoznacznych sformułowań...
            Nie odpowiem Ci natomiast na pytanie, czym wytłumaczyć stres - np. czy ma
            podłoże pierwotnie psychiczne, czy wtórnie, - bo o to ciągle się jeszcze
            naukowcy kłócą...
            > zostałeś wykształcony
            > inaczej .
            Nie wiem, czy inaczej, bo nie wiem, jak Ty byłeś kształcony. Ale
            najprawdopodobniej masz rację.
            Pozdrawiam.
            • Gość: kazik Re: zatem , kto kłamie - cd. IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 24.07.05, 23:35
              stare przyslowie mowi; jezeli sam sobie nie pomozesz,to i Bog ci nie pomoze..
              wynika to z tego,ze to nie Bog ludzi opuscil,ale na odwrot,to ludzie, Jego Dawce
              Zycia,pierwsi opuscili.spragnieni klamstwem,ze bez Niego,zycie bedzie bogatszym
              i szczesliwszym.ponad szesc tysiecy lat doswiadczen i sami widzimy tego skutki
              odczuwane przez wszystkich bez jednego wyjatku po calutkiej ziemi.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka