kit na wodę fotomontaż - propaganda sukcesu

21.07.05, 20:30
troszeczkę pobyłem w realu .

pierdoły tu piszecie o wielkich sukcesach - jeden wielki syf .

po studiach jeśli mają pracę to często za minimalne pensje ( około 1000 zł
brutto ) - najczęściej pracują rok za państwowe ( nie pochodzące z kieszeni
pracodawcy ) ,by rzekomo zdobyć kwalifikacje - nikt nie jest w stanie bez
układów albo pomocy rodziny utrzymać się w Polsce za takie głodowe pensje .

najczęściej biorą kredyty i często ich głodowe już pensje redukowane
są o 10% ( maksimum tego co można im pobrać z ich pensji na spłatę
kredytu ) .

z gazet natomiast można wyczytać , że 2,5 mln absolwentów zatrudnionych
w ramach realizacji projektu pierwsza praca 90% zostało po roku zwolnionych .

w krajach , gdzie ceni się edeukację pierwsza pensja to około średnia
krajowa - u nas często prawie minimalna a sama praca często nie wymaga
prawie żadnych wyższych kwlifikacji .
    • trond Re: kit na wodę fotomontaż - propaganda sukcesu 21.07.05, 23:24

      -Odpowiadasz na :
      unsatisfied6 napisał:

      > troszeczkę pobyłem w realu .

      zauważyłem.ale sytuacja wraca do normy.bo już mi się zaczynało nudzić na
      forum.wreszcie mam co poczytać.p.s.śniło mi się,że jadę windą w górę,w dodatku
      mi sie mylą piętra,kabiny,ale i tak w górę-taki senny fotomontaż.


      -
      czynne 24h
    • Gość: Satisfied Re: kit na wodę fotomontaż - propaganda sukcesu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.05, 00:55
      unsatisfied6, ty marudo!

      > troszeczkę pobyłem w realu .

      Słońce powinno ci pomóc...

      > po studiach jeśli mają pracę to często za minimalne pensje ( około 1000 zł
      > brutto )

      Znam wiele osób, które albo skończyły studia niedawno, albo właśnie kończą. Wszystkie z nich pracują.
      Ani jedna nie zarabia 1000zł miesięcznie. Najmniejsza pensja, o której wiem, osoby z moich studiów
      wynosi ok. 3500zł miesięcznie.

      > - najczęściej pracują rok za państwowe ( nie pochodzące z kieszeni
      > pracodawcy ) ,

      Akurat mając kontakt z tymi młodymi ludźmi, nikt nie pracuje za państwowe...

      > najczęściej biorą kredyty i często ich głodowe już pensje redukowane
      > są o 10% ( maksimum tego co można im pobrać z ich pensji na spłatę
      > kredytu ) .

      Mylisz się, że 10% to maksimum. Przyznam ci jednak rację, że wielu absolwentów bierze kredyty. Kraj
      nasz nie jest tu jednak wyjątkiem. Trudno jest zarobić i odłożyć przez te dwa lata (studenci najczęściej
      zaczynają pracę na trzecim roku studiów) ok. 200 tysięcy złotych, żeby kupić mieszkanie. Ponieważ
      uzyskanie takiego kredytu nie jest problemem (nawet podczas studiów), ludzie biorą i kupują sobie te
      mieszkania.

      > z gazet natomiast można wyczytać , że 2,5 mln absolwentów zatrudnionych
      > w ramach realizacji projektu pierwsza praca 90% zostało po roku zwolnionych .

      Ty chyba nie wierzyłeś gazetom ostatnio... ;)

      > w krajach , gdzie ceni się edeukację pierwsza pensja to około średnia
      > krajowa - u nas często prawie minimalna a sama praca często nie wymaga
      > prawie żadnych wyższych kwlifikacji .

      Nie wiem, ile dokładnie wynosi średnia krajowa, ale przeciętne wynagrodzenie wśród znanych mi
      studentów to jakieś dwie średnie, więc nie jest tak źle...
      Nasz kraj wydaje się być pod tym względem dość wyjątkowy - kończąc studia można zarabiać już kilka
      średnich krajowych.

      Uśmiechnij się kiedyś...
      • trond Re: kit na wodę fotomontaż - propaganda sukcesu 22.07.05, 10:56

      • mylady1 Re: kit na wodę fotomontaż - propaganda sukcesu 22.07.05, 11:46
        Gość portalu: Satisfied napisał(a):
        > Najmniejsza pensja
        > osoby z moich studiów wynosi ok. 3500zł


        Nie przesadzAsz? TU ZES SIE WYGLUPIL!
        To skad tyle biednych ludzi na ulicach, skad taka mala srednia zarobkow?
        • a_weirdo Re: kit na wodę fotomontaż - propaganda sukcesu 22.07.05, 11:51

          > To skad tyle biednych ludzi na ulicach, skad taka mala srednia zarobkow?

          Może się nie uczyli? Może nie potrafią robić tego, za co inni chcą płacić? Może nie chce im się pracować?
    • kell99 Re: kit na wodę fotomontaż - propaganda sukcesu 22.07.05, 01:30
      > w krajach , gdzie ceni się edeukację pierwsza pensja to około średnia
      > krajowa - u nas często prawie minimalna a sama praca często nie wymaga
      > prawie żadnych wyższych kwlifikacji

      jak przezyjesz to co placa na stazu to pewnie tak;) ale splaty roznych pozyczek
      na studia skutecznie ta "srednia krajowa" ktora zarabiasz obnizaja
    • Gość: wiktor Pensje mamy rzeczywiście mizerne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.05, 09:40
      Pensje mamy rzeczywiście mizerne, ale jak chcielismy supermarkety wszedzie to
      zaaboi9amy po 600 zl.
      • a_weirdo Re: Pensje mamy rzeczywiście mizerne 22.07.05, 10:27
        > Pensje mamy rzeczywiście mizerne,

        Współczuję, ale cóż... trzeba się było uczyć.
        • mozilla.org Re: Pensje mamy rzeczywiście mizerne 22.07.05, 12:34
          a_weirdo napisał:

          > > Pensje mamy rzeczywiście mizerne,
          >
          > Współczuję, ale cóż... trzeba się było uczyć.

          i/lub mieć jeszcze to "cos". sam dyplom nie gwarantuje dobrej pracy i solidnej
          placy. znam takiego jednego forumowicza - skonczyl uczelnie w usa i na nic sie
          to zdalo ;)
          p.s. jak bylo na urlopie u6?
          • a_weirdo Re: Pensje mamy rzeczywiście mizerne 22.07.05, 13:32

            > i/lub mieć jeszcze to "cos".

            Trzeba się zniżyć do poziomu tych, którzy zostawiają swoje CV...

            > p.s. jak bylo na urlopie u6?

            No i gdzie był na tym urlopie? Czy nie za dobrze jest naszym bezrobotnym, że albo siedzą w sieci, albo
            na urlopie? Ja też chcę być bezrobotny! ;-)

            • Gość: U6 ma racje! U6 ma racje, niestety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.05, 09:06
              U6 ma racje, niestety
          • unsatisfied6 nie widzę powodu do radości 22.07.05, 16:10
            mozilla.org napisał:

            > a_weirdo napisał:
            >
            > > > Pensje mamy rzeczywiście mizerne,
            > >
            > > Współczuję, ale cóż... trzeba się było uczyć.
            >
            > i/lub mieć jeszcze to "cos". sam dyplom nie gwarantuje dobrej pracy i solidnej
            > placy. znam takiego jednego forumowicza - skonczyl uczelnie w usa i na nic sie
            > to zdalo ;)

            co gwaratuje "dobrą pracę i solidną płącę" wg ciebie ? tym kraju
            w którym rzadzą układy , znajomości i przynależność . ja z drugiej strony
            znam wielu bez żadnej edukacji ( albo zaoczniacy ) , którzy zajmują bardzo
            wysokie stanowiska . gdybyś miał w naszym kraju selekcję i promocję
            potencjału ludzkiego taką jaka jest w Ameryce , to byś nie marzył
            o USA , bo takie warunki miałbyś w Polsce .

            to "coś" o czym piszesz - to "coś ponad zdobyte kwalifikacje" w naszych realiach
            oznacza często mierne kwalifikacje lub ich brak i w rezultacie gorszą jakość
            usług i produktu dla reszty . większe szanse ma ten , co ma plecy , niż
            ten co ma potencjał na zdobywanie kwalifikacji podczas swojej pracy zawodowej
            ( a tych po latach faktycznie może kompletnie nie mieć , bo bez praktyki nie ma
            mistrza ) . po krótkim okresie swojej pracy udowdniłem , że mam kwalifikację
            i potrafię skutecznie je wykorzystać , ale nie jest to najważniejszym
            w naszych realiach atututem w zdobywaniu pracy i awnasu .

            co do tego , czy mi się udało - mnie nie rajcuje tak bardzo wysokość
            pensji , jak to co mógłbym ewentualnie zrobić za tą pensję - ale ty
            tego nigdy nie będziesz w stanie pojąć .

            a tak przy okazji , pytałem się ciebie niegdyś o twoje wykształcenie -
            czy to "coś wiecej" zadecydowało o twojej karierze zawodowej ?

            ponadto przypomnę , że wg regulaminów i ustaw , nie mam tego wykształcenia ,
            o którym wspominasz - nie dziwię się ustawodawcom , że się zabezpieczyli
            przed osobami z takim wykształceniem jak moje - to dla wielu z nich znaczyłoby
            koniec ich kariery zawodowej - tego doświadczyli "fachowcy" z byłego nrd-ówka .
            • mozilla.org Re: nie widzę powodu do radości 22.07.05, 17:08
              unsatisfied6 napisał:
              > co gwaratuje "dobrą pracę i solidną płącę" wg ciebie ? tym kraju
              > w którym rzadzą układy , znajomości i przynależność . ja z drugiej strony
              > znam wielu bez żadnej edukacji ( albo zaoczniacy ) , którzy zajmują bardzo
              > wysokie stanowiska .

              nie znam nikogo kto swoją pozycję zawodową osiagnal dzieki układom, plecom itd.
              itp.
              nie twierdze tez, ze nie ma takich osob w ogole.
              nie stwierdzam jednak, ze swiat jest wylacznie taki jaki znam z wlasnego
              doswiadczenia i namawiam ciebie do podobnego sposobu myslenia.
              u6 - uwierz prosze, ze nie wszyscy sa z tej samej zlej bajki!


              gdybyś miał w naszym kraju selekcję i promocję
              > potencjału ludzkiego taką jaka jest w Ameryce , to byś nie marzył
              > o USA , bo takie warunki miałbyś w Polsce .

              nie marze o USA

              > to "coś" o czym piszesz - to "coś ponad zdobyte kwalifikacje" w naszych realiac
              > h
              > oznacza często mierne kwalifikacje lub ich brak i w rezultacie gorszą jakość
              > usług i produktu dla reszty .

              mialem na mysli cos innego, np: odpowiednie cechy charakteru, gwarantujacy
              sukces zawodowy typ osobowosci itd.
              dyplom to narzedzie. trzeba jeszcze umiec je wykorzystac...


              mnie nie rajcuje tak bardzo wysokość
              > pensji , jak to co mógłbym ewentualnie zrobić za tą pensję - ale ty
              > tego nigdy nie będziesz w stanie pojąć .


              lubie twoj kategoryczny ton. zawsze sie usmiecham - o tak: :)


              > a tak przy okazji , pytałem się ciebie niegdyś o twoje wykształcenie -
              > czy to "coś wiecej" zadecydowało o twojej karierze zawodowej ?

              chcesz o tym porozmawiac? zapraszam cie na piwo (jesli pijasz) lub co innego.
              dowiesz sie wszystkiego ;)






              • unsatisfied6 dowcipkujesz ? 22.07.05, 17:17
                mozilla.org napisał:

                > unsatisfied6 napisał:
                > > co gwaratuje "dobrą pracę i solidną płącę" wg ciebie ? tym kraju
                > > w którym rzadzą układy , znajomości i przynależność . ja z drugiej strony
                > > znam wielu bez żadnej edukacji ( albo zaoczniacy ) , którzy zajmują bardz
                > o
                > > wysokie stanowiska .
                >
                > nie znam nikogo kto swoją pozycję zawodową osiagnal dzieki układom, plecom
                itd.
                > itp.
                > nie twierdze tez, ze nie ma takich osob w ogole.
                > nie stwierdzam jednak, ze swiat jest wylacznie taki jaki znam z wlasnego
                > doswiadczenia i namawiam ciebie do podobnego sposobu myslenia.
                > u6 - uwierz prosze, ze nie wszyscy sa z tej samej zlej bajki!

                ty chyba żartujesz , albo jesteś bezrobotny .

                wielu tych co znam dostali pracę z powodu układów , znajomości
                lub pleców - nawet w szkołach i przy sprzątaniu i w szpitalach .
                albo to jakieś związki , jakaś przynależność , albo znajomosci .
                czy natomiast o tym trąbią swoim współpracownikom ? podejrzewam
                że nie mają powodu do chwalenia się .

                nie wszyscy oczywiście są z "tej samej złej bajki" .
                • mozilla.org Re: dowcipkujesz ? 22.07.05, 17:18
                  unsatisfied6 napisał:

                  > ty chyba żartujesz , albo jesteś bezrobotny .

                  nie, nie zartuje. po prostu nie znam takich ludzi. z roznych wzgledow, ale nie
                  znam. drugie tez mnie nie dotyczy.
                  • unsatisfied6 kłamiesz - to niemożliwe 22.07.05, 17:23
                    mozilla.org napisał:

                    > unsatisfied6 napisał:
                    >
                    > > ty chyba żartujesz , albo jesteś bezrobotny .
                    >
                    > nie, nie zartuje. po prostu nie znam takich ludzi. z roznych wzgledow, ale nie
                    > znam. drugie tez mnie nie dotyczy.

                    kłamiesz - to niemożliwe . nawet w najbliższej rodzinie takich nie znasz ?
                    nawet wśród swoich znajomych ? jesteś od innych odizolowany ?
                    • mozilla.org Re: kłamiesz - to niemożliwe 22.07.05, 17:25
                      unsatisfied6 napisał:

                      > kłamiesz - to niemożliwe . nawet w najbliższej rodzinie takich nie znasz ?
                      > nawet wśród swoich znajomych ? jesteś od innych odizolowany ?

                      wolalbym, zebys napisal, ze to "nieprawdopodobne" albo "zadziwiajace" ;)
                      dla jasnosci wypowiedzi: nie, nie klamie.
                      • unsatisfied6 skoro kłamiesz , więc )) 22.07.05, 17:30
                        mozilla.org napisał:

                        > unsatisfied6 napisał:
                        >
                        > > kłamiesz - to niemożliwe . nawet w najbliższej rodzinie takich nie znasz
                        > ?
                        > > nawet wśród swoich znajomych ? jesteś od innych odizolowany ?
                        >
                        > wolalbym, zebys napisal, ze to "nieprawdopodobne" albo "zadziwiajace" ;)
                        > dla jasnosci wypowiedzi: nie, nie klamie.

                        skoro uważam , że kłamiesz , twoja jasność wypowiedzi nie jest taka jasna .
                        równie dobrze możesz klamać , twierdząc nie kłamiesz :))
                        • mozilla.org Re: skoro kłamiesz , więc )) 22.07.05, 17:36
                          unsatisfied6 napisał:


                          > skoro uważam , że kłamiesz , twoja jasność wypowiedzi nie jest taka jasna .
                          > równie dobrze możesz klamać , twierdząc nie kłamiesz :))

                          teraz przyznales, ze chcesz prowadzic dwa monologi.
                          czlowiek rozmowy jest nastawiony na swego interlokutora, na to, co on mowi i do
                          pewnego stopnia musi mu zawierzyc ... ;)
                          • unsatisfied6 niech więc ci będzie interlokutorze 22.07.05, 17:39
                            mozilla.org napisał:

                            > unsatisfied6 napisał:
                            >
                            >
                            > > skoro uważam , że kłamiesz , twoja jasność wypowiedzi nie jest taka jasna
                            > .
                            > > równie dobrze możesz klamać , twierdząc nie kłamiesz :))
                            >
                            > teraz przyznales, ze chcesz prowadzic dwa monologi.
                            > czlowiek rozmowy jest nastawiony na swego interlokutora, na to, co on mowi i
                            do
                            > pewnego stopnia musi mu zawierzyc ... ;)

                            więc jest to mało prawdopodobne , że nie kłamiesz .
                            • mozilla.org cóż za wysiłek, prawda? 22.07.05, 17:41
                              unsatisfied6 napisał:
                              > więc jest to mało prawdopodobne , że nie kłamiesz .

                              a widzisz - jak chcesz to umiesz!
                              jeszcze chwila i kto wie, kto wie...

                              a teraz czesc, dzieki za rozmowe, ide podziwiac piatkowa Bydgoszcz
                              • brathless Re: cóż za wysiłek, prawda? 25.07.05, 08:54
                                I jak podziwianie?
                                • mozilla.org Re: cóż za wysiłek, prawda? 25.07.05, 09:50
                                  brathless napisał:

                                  > I jak podziwianie?

                                  w piatek dobrze a w sobote b.dobrze ;)
    • unsatisfied6 powrót do forum 22.07.05, 15:51
      wasze kitowanie uszami wychodzi - jak nie moja ocena rzeczywistości , to moja
      osoba wam się nie podoba .

      chrzanicie już takie dyrdymały , że trudno z tym śmieciem dyskutować .

      podajcie statystyki ( jeżeli takie są , w co mocno wątpię ) średniej
      zarobków absolwentów po uczelniach dziennych ( weźmy dwa pierwsze lata ) ,
      porównajcie ( jeśli macie takie dane ) z zarobkami zaoczniaków - jestem
      pewien , że zaoczniacy zarabiają więcej i mają większe szanse awansu ,
      bo tego doświadczam w realu . jeśli takich statystyk nie ma , to
      raczej można przyjąć moją hipotezę .
      • a_weirdo Re: powrót do forum 22.07.05, 15:55

        > podajcie statystyki ( jeżeli takie są , w co mocno wątpię )

        Mogę podać, tylko grupa będzie mało reprezentatywna. Nie znam ludzi na studiach zaocznych, ale
        może jak poszukam... Nie sądzę, by zarabiał więcej. ;-)

        > zaoczniacy zarabiają więcej i mają większe szanse awansu ,

        A z czego to wynika? Bo to jest ciekawe. Może porównujesz nierobów ze studiów dziennych (takich, co
        przez całe studia nie pracują, w dodatku studiują by odpocząć i się pobawić) z normalnymi studentami
        studiów zaocznych (kilka lat doświadczenia w momencie kończenia studiów)?

        • unsatisfied6 buhahaha 22.07.05, 16:16
          a_weirdo napisał:

          >
          > > podajcie statystyki ( jeżeli takie są , w co mocno wątpię )
          >
          > Mogę podać, tylko grupa będzie mało reprezentatywna. Nie znam ludzi na
          studiach
          > zaocznych, ale
          > może jak poszukam... Nie sądzę, by zarabiał więcej. ;-)
          >
          > > zaoczniacy zarabiają więcej i mają większe szanse awansu ,
          >
          > A z czego to wynika? Bo to jest ciekawe. Może porównujesz nierobów ze studiów
          d
          > ziennych (takich, co
          > przez całe studia nie pracują, w dodatku studiują by odpocząć i się pobawić)
          z
          > normalnymi studentami
          > studiów zaocznych (kilka lat doświadczenia w momencie kończenia studiów)?
          >
          "normalne studia zaoczne" - wskaż mi inny kraj poza demoludami o tzw
          "normalnych studiach zaocznych" - one są nienoramlne i nie istenieją
          w innych krajach oprócz postkomunistycznych i może jakiś krajów
          o dyktatorskich obyczajach , gdzie faktyczne kompetencje są nieważne
          a liczy się przede wszystkim lojalnośc wobec ustalonego przez elity
          władzy porządku .
          • bydgosc Re: buhahaha 22.07.05, 16:34
            U6 - zgadzam sie z Toba !
            • unsatisfied6 a wiesz dlaczego a_weirdo i mozilla się nie zgadza 22.07.05, 16:46
              bydgosc napisał:

              > U6 - zgadzam sie z Toba !
              a wiesz dlaczego a_weirdo się nie zgadza , a mozillę cieszy wręcz
              fakt mojego niepowodzenia zawodowego ( twierdzi , że trzeba mieć
              "coś" więcej niż kwalifikacje , a to "coś" więcej zdaje się u niego znaczyć
              brak kawlifikacji , lub "zaoczne" kwalifikacje )
              • mozilla.org Re: a wiesz dlaczego a_weirdo i mozilla się nie z 22.07.05, 17:14
                unsatisfied6 napisał:

                > bydgosc napisał:
                >
                > > U6 - zgadzam sie z Toba !
                > a wiesz dlaczego a_weirdo się nie zgadza , a mozillę cieszy wręcz
                > fakt mojego niepowodzenia zawodowego ( twierdzi , że trzeba mieć
                > "coś" więcej niż kwalifikacje , a to "coś" więcej zdaje się u niego znaczyć
                > brak kawlifikacji , lub "zaoczne" kwalifikacje )


                nie wkladaj w moje usta slow, ktorych nigdy nie wypowiedzialem.
                nie wiesz o co mi chodzi? zle sie wyrazilem? zapytaj mnie - postaram sie napisac
                jasniej. mowiac, ze oprocz dyplomu trzeba "cos wiecej" mialem na mysli
                odpowiednie (do osiagniecia sukcesu zawodowego) cechy charakteru, umiejetnosci
                nie wynikajace wprost z ksztalcenia uniwersyteckiego, odpowiednie nastawienie,
                wlasciwy typ osobowosci, rowniez szczescie itd.

                • unsatisfied6 zbaczasz z tematu 22.07.05, 17:19
                  mozilla.org napisał:

                  > unsatisfied6 napisał:
                  >
                  > > bydgosc napisał:
                  > >
                  > > > U6 - zgadzam sie z Toba !
                  > > a wiesz dlaczego a_weirdo się nie zgadza , a mozillę cieszy wręcz
                  > > fakt mojego niepowodzenia zawodowego ( twierdzi , że trzeba mieć
                  > > "coś" więcej niż kwalifikacje , a to "coś" więcej zdaje się u niego znacz
                  > yć
                  > > brak kawlifikacji , lub "zaoczne" kwalifikacje )
                  >
                  >
                  > nie wkladaj w moje usta slow, ktorych nigdy nie wypowiedzialem.
                  > nie wiesz o co mi chodzi? zle sie wyrazilem? zapytaj mnie - postaram sie
                  napisa
                  > c
                  > jasniej. mowiac, ze oprocz dyplomu trzeba "cos wiecej" mialem na mysli
                  > odpowiednie (do osiagniecia sukcesu zawodowego) cechy charakteru, umiejetnosci
                  > nie wynikajace wprost z ksztalcenia uniwersyteckiego, odpowiednie nastawienie,
                  > wlasciwy typ osobowosci, rowniez szczescie itd.
                  >

                  co jest najważniejsze i na pierwszym miejscu ?

                  ty wyraźnie próbujesz zbaczać z tematu . czy w naszych
                  realiach najważniejsze są kwalifikacje ?
                  • mozilla.org Re: zbaczasz z tematu 22.07.05, 17:23
                    unsatisfied6 napisał:

                    > ty wyraźnie próbujesz zbaczać z tematu .

                    nie zbaczam z tematu, tylko wyjasniam co mialem na mysli we wczesniejszych
                    postach. musialem wytlumaczyc, bo przekreciles moje slowa.


                    czy w naszych
                    > realiach najważniejsze są kwalifikacje ?

                    nie mam dobrej odpowiedzi. jak napisalem wczesniej: wiem, ze sa ludzie i ich
                    kariery, gdzie kwalifikacje nie sa postawione na 1. miejscu. ja natomiast znam
                    takich , ktorzy moga dziekowac wylacznie sobie.
                    • unsatisfied6 to też zbaczanie z tematu 22.07.05, 17:28
                      mozilla.org napisał:

                      > unsatisfied6 napisał:
                      >
                      > > ty wyraźnie próbujesz zbaczać z tematu .
                      >
                      > nie zbaczam z tematu, tylko wyjasniam co mialem na mysli we wczesniejszych
                      > postach. musialem wytlumaczyc, bo przekreciles moje slowa.
                      >
                      >
                      > czy w naszych
                      > > realiach najważniejsze są kwalifikacje ?
                      >
                      > nie mam dobrej odpowiedzi. jak napisalem wczesniej: wiem, ze sa ludzie i ich
                      > kariery, gdzie kwalifikacje nie sa postawione na 1. miejscu. ja natomiast znam
                      > takich , ktorzy moga dziekowac wylacznie sobie.

                      ja z drugiej strony nie znam takiego człowieka sukcesu w Polsce , który nie
                      twierdzi , że wszystko zawdzięcza tylko sobie - ba , jeden nawet wszystkim
                      mówi , że dom własnymi rękami zbudował .

                      uwierz mi , w stanach takich "samosiów" jest znacznie mniej - wykształcony
                      człowiek zdaje sobie sprawę z tego ile zawdzięcza innym .
                      • mozilla.org Re: to też zbaczanie z tematu 22.07.05, 17:33
                        unsatisfied6 napisał:
                        > uwierz mi , w stanach takich "samosiów" jest znacznie mniej - wykształcony
                        > człowiek zdaje sobie sprawę z tego ile zawdzięcza innym .

                        tylko czy mowimy o tym samym rozumieniu wyrazenia "nic nikomu nie zawdzieczac"?
                        mam wrazenie, ze wiesz o co mi chodzilo (kolesiostwo, nepotyzm, "plecy" itp.)
                        • unsatisfied6 Re: to też zbaczanie z tematu 22.07.05, 17:45
                          mozilla.org napisał:

                          > unsatisfied6 napisał:
                          > > uwierz mi , w stanach takich "samosiów" jest znacznie mniej - wykształcon
                          > y
                          > > człowiek zdaje sobie sprawę z tego ile zawdzięcza innym .
                          >
                          > tylko czy mowimy o tym samym rozumieniu wyrazenia "nic nikomu nie
                          zawdzieczac"?
                          > mam wrazenie, ze wiesz o co mi chodzilo (kolesiostwo, nepotyzm, "plecy" itp.)

                          wyobraź sobie obcego - przyjechał do Bydgoszczy i nikogo nie zna .

                          i wyobraź sobie obcego przyjeżdżającego do San Diego .

                          potrafisz sobie to wyobrazić , bo ja mam kłopoty z wyobrażeniem sobie
                          tego pierwszego ( oczywiście nie mowię o biznesmenach ) ale o ludziach
                          szukajacych pracy w swoim zawodzie .

                          powiedz mi , jak szacujesz szanse na powodzenie tego pierwszego -
                          zapomniałem dodać drobnostkę - obaj i ten z przykładu jeden i ten
                          z przykladu dwa mają w kieszeni ( i nic poza tym ) , tyle co
                          pozwoli im na trzymiesięczne utrzymanie .

                          ja tak prawdę mówiąc nie widzę prawie żadnych szans dla
                          tego pierwszego , jezeli nie ma układów , plców lub znajomych .
          • a_weirdo Re: buhahaha 22.07.05, 17:42

            > "normalne studia zaoczne" - wskaż mi inny kraj poza demoludami o tzw

            Wskaż mi gdzie napisałem "normalne studia zaoczne" i poćwicz trochę czytanie ze zrozumieniem.
            • unsatisfied6 ewidentny zaoczniak? 22.07.05, 17:57
              a_weirdo napisał:

              >
              > > "normalne studia zaoczne" - wskaż mi inny kraj poza demoludami o tzw
              >
              > Wskaż mi gdzie napisałem "normalne studia zaoczne" i poćwicz trochę czytanie
              ze
              > zrozumieniem.

              zacytuję poniżej twoją wypowiedź :

              a_weirdo napisał:

              > A z czego to wynika? Bo to jest ciekawe. Może porównujesz nierobów ze studiów
              > dziennych (takich, co przez całe studia nie pracują, w dodatku studiują by
              > odpocząć i się pobawić) z normalnymi studentami studiów zaocznych (kilka lat
              > doświadczenia w momencie kończenia studiów)?


              powiedz mi zaoczniaku , co stanowi uczelnię ?

              piszesz wyraźnie "nieroby na studiach dziennych" ( zapweniam cię , że
              nie da się nic nie robić na studiach dziennych i je ukończyć ) vs
              "normalni studenci studiów zaocznych" ( widziałem pracę uczniów
              "studiów zaocznych" i jest to dla mnie nienormalne ) .

              widzę , że muszę cię uświdomomić , że uczelnię stanowią studenci -
              to jest jak z kościołem . uczelnia jest tyle warta ile warci są
              jej absolwenci . jeśli studenci są "noramlni" uczelnia też jest
              "normalna" .
              • a_weirdo Re: ewidentny zaoczniak? 25.07.05, 00:25

                > powiedz mi zaoczniaku

                Nie trafiłeś.

                > piszesz wyraźnie "nieroby na studiach dziennych" ( zapweniam cię , że
                > nie da się nic nie robić na studiach dziennych i je ukończyć ) vs
                > "normalni studenci studiów zaocznych" ( widziałem pracę uczniów
                > "studiów zaocznych" i jest to dla mnie nienormalne ) .

                Piszę w odpowiedzi na twoje twierdzenie, że absolwenci studiów zaocznych mają lepiej w pracy niż
                dziennych (ci, których znasz). Chciałem, żebyś napisał czym to tłumaczysz. Wyraziłem przypuszczenie,
                że może ci twoi absolwenci dziennych to nieroby, a ci zaocznych (mimo, że studia "nienormalne", jak
                piszesz) są bardziej "normalni" (coś robią).

                • unsatisfied6 większe gó..ane wartosci 25.07.05, 08:21
                  a_weirdo napisał:

                  >
                  > > powiedz mi zaoczniaku
                  >
                  > Nie trafiłeś.
                  >
                  > > piszesz wyraźnie "nieroby na studiach dziennych" ( zapweniam cię , że
                  > > nie da się nic nie robić na studiach dziennych i je ukończyć ) vs
                  > > "normalni studenci studiów zaocznych" ( widziałem pracę uczniów
                  > > "studiów zaocznych" i jest to dla mnie nienormalne ) .
                  >
                  > Piszę w odpowiedzi na twoje twierdzenie, że absolwenci studiów zaocznych mają
                  l
                  > epiej w pracy niż
                  > dziennych (ci, których znasz).

                  wysuwam taką hipotezę w oparciu o własne obserwacje i prosiłem
                  o staytystyki będąc silnie przekonanym , że jest to tendencja ogólna
                  promocji "bylae jakich kwalifikacji" w kraju postkomunistycznym - brak
                  statystyk odnośnie zarobków absolwentów szkół zaocznych w porównaniu do
                  absolwentów szkół dziennych może być tylko potwierdzeniem mojej hipotezy -
                  takie statystyki są ogólnie dostępne w krajach takich jak USA ( nawet uczelnie
                  posiadają takie dane odnośnie swoich absolwentów ) .


                  > Chciałem, żebyś napisał czym to tłumaczysz. Wyra
                  > ziłem przypuszczenie,
                  > że może ci twoi absolwenci dziennych to nieroby, a ci zaocznych (mimo, że
                  studi
                  > a "nienormalne", jak
                  > piszesz) są bardziej "normalni" (coś robią).
                  >

                  takie przypuszczenia możesz sobie w dupę wsadzić . równie dobrze mógłbyś
                  "przypuszczać" że okazało się , że ci z zaocznych okazują się być
                  niedocenionym potencjałem przez dotychczasowy proces edukacji , albo
                  że studenci studiów dziennych nie szukają tak skutecznnie pracy , jak
                  absolwenci studiów dziennych -
                  natomiast pozostaje faktem , że nie istnieje taki proces zdobywania
                  wyższych kwalifikacji poza krajami demoludów i takie "kwalifikacje"
                  zaoczne są po prostu gó.. warte - a u nas gó.. okazuje się mieć
                  wyższe wartości i bywają tacy promotorzy tego gówna jak ty , którzy
                  znajdują gó..ane wytłumaczenia na taki stan selekcji negatywnej
                  w naszym społeczeństwie .

                  Całą twoją argumentacją można dupę podetrzeć - wytłumacz , w jaki
                  sposób można zrobić kurs studiów dzinnych studiując zaocznie -
                  to jest fizycznie niemożliwe . w rzeczywistości ci studenci
                  nie robią nawet 1/10 tego co studenci studiów dziennych a zdobywają
                  równorzedne prawo do wykonywania zawodów - to sprawiedliwość
                  komunistyczna , w której nie liczy się faktyczna wiedza i kwalifikacje ,
                  ale jakiś byle co warty papier , dający możliwość awansu partyjnikom i
                  być może poprawienie statystyk porównawczych z innymi krajami .
                  • a_weirdo Re: większe gó..ane wartosci 25.07.05, 08:49

                    > wysuwam taką hipotezę w oparciu o własne obserwacje i prosiłem
                    > o staytystyki będąc silnie przekonanym , że jest to tendencja ogólna
                    > promocji "bylae jakich kwalifikacji" w kraju postkomunistycznym

                    Czyli twierdzisz, że firmy wolą zatrudniać gorszych pracowników, czy tak? Dlaczego twoim zdaniem nie
                    wolą lepszych?

                    > - brak
                    > statystyk odnośnie zarobków absolwentów szkół zaocznych w porównaniu do
                    > absolwentów szkół dziennych może być tylko potwierdzeniem mojej hipotezy -
                    > takie statystyki są ogólnie dostępne w krajach takich jak USA ( nawet uczelnie
                    > posiadają takie dane odnośnie swoich absolwentów ) .

                    Jeszcze niedawno twierdziłeś, że szkół zaocznych w USA nie ma, więc co to za statystyki? Mógłbyś
                    podać linka jakiegoś? Może mają statystyki absolwentów polskich studiów zaocznych?

                    > zaoczne są po prostu gó.. warte - a u nas gó.. okazuje się mieć
                    > wyższe wartości i bywają tacy promotorzy tego gówna jak ty , którzy
                    > znajdują gó..ane wytłumaczenia na taki stan selekcji negatywnej
                    > w naszym społeczeństwie .

                    Jeśli mam promować, to dla ciebie popromuję. Może to ci humor poprawi?

                    W takim razie, co w naszym kraju powinni robić ludzie, których nie stać na studia dzienne? Część z nich
                    jest w stanie utrzymać się pracując, a reszta? Zrezygnować?

                    Część studiów zaocznych, to po prostu płatne dzienne na uczelniach państwowych.

                    > Całą twoją argumentacją można dupę podetrzeć - wytłumacz , w jaki
                    > sposób można zrobić kurs studiów dzinnych studiując zaocznie -
                    > to jest fizycznie niemożliwe .

                    Czemu jest fizycznie niemożliwe? Co w tym niemożliwego?

                    > w rzeczywistości ci studenci nie robią nawet
                    > 1/10 tego co studenci studiów dziennych

                    Nie wiem, co oni tam robią, ale czemu nie mogą robić 1/10 tego, co dzienni. Siedzą tam, a jakiś
                    profesor na nich krzyczy, że mają nic nie robić, bo u6 tak chce i pracodawcy wolą takich, którzy nic nie
                    robią.

                    > a zdobywają równorzedne prawo do wykonywania zawodów

                    Skończenie studiów nie daje prawa do wykonywania zawodu.

                    • unsatisfied6 coś się tak uparł w obronie bylejakości 25.07.05, 12:00
                      a_weirdo napisał:

                      >
                      > > wysuwam taką hipotezę w oparciu o własne obserwacje i prosiłem
                      > > o staytystyki będąc silnie przekonanym , że jest to tendencja ogólna
                      > > promocji "bylae jakich kwalifikacji" w kraju postkomunistycznym
                      >
                      > Czyli twierdzisz, że firmy wolą zatrudniać gorszych pracowników, czy tak?
                      Dlacz
                      > ego twoim zdaniem nie
                      > wolą lepszych?

                      ABB w Elblągu swojego czasu zatrudniła mnie na stanowisku programisty -
                      tylko na pdst tego , że poznałem podstawy programowania na UCSD .
                      przyjęto też fachowca od marketingu ( studia i w Polsce i na Yale) ,
                      ale siedział tam faktycznie nic nie robiąc . w gazetach napisano ,
                      że przyjęli wielkich fachowców , ale faktycznie ani ja ani ten
                      specjalista od marketnigu nic nie robiliśmy .

                      szkolenia za granicą , to były głównie ABC programowania i o orgranizacji
                      z - siedzieliśmy w ławkach z nisko wykwalifikowaną kadrą , a wykładów
                      udzielał bygadzista .

                      wiele osób z wyższych kadr miało wykształcenie nie w tym zawodzie , który
                      wykonywało - mój kierownik ( sekcja programistów ) nie miał najmniejszego
                      pojęcia o programowaniu - miał dyplom wyższej z zupełnie innej dyscypliny .
                      dyrektorem ekonomicznym był jakiś facet po ART .


                      >
                      > > a zdobywają równorzedne prawo do wykonywania zawodów
                      >
                      > Skończenie studiów nie daje prawa do wykonywania zawodu.
                      >

                      rozumiesz wyrażnie "równorzędne prawo" ?

                      edukacja to kształcenie potencjału ludzkiego na potrzeby gospodarki .
                      nierównorzędność materiału studiów dziennych i zaocznych jest tak
                      różna , że to jest wręcz niesprawiedliwością społeczną , że jednostka
                      poświęcająca ponad 10-krotnie więcej czasu na zaliczenie materiału ,
                      ma dokladnie takie same kwalifikacje . student dzienny nie ma tyle
                      czasu , by w czasie studiów dorobić - jest najczęściej opłacany
                      z kieszeni rodziców - inwestują ok 50x więcej w edukację niż studenci
                      zaoczni , a mają często mniejsze możliwości awansu .

                      edukacja jest fundamentem gospodarki - jeśli studia zaoczne mają
                      większą wartość ( albo równą - na co wskazuje praktyka naszej
                      nietypowej gospodarki ) to wynikałby z tego pradoks , że należałoby
                      zlikwidować studia dzienne , bo są wręcz nieopłacalne i kilkadziesiąt
                      razy droższe od zaocznych .

                      studia zaoczne to przede wszystkim możliwość zdobycia fałszywego wykształcenia
                      przez kadry polityczne i menadżerskie instytucji państwowych dla utrzymania
                      posady lub dla awansu nie popartego faktycznymi kwalifikacjami .

                      ciągle nie odpowiedziałeś na pytanie - w jakim kraju poza demoludami
                      i dyktaturami istnieje taka dziwna procedura zdobywania kwalifikacji ,
                      jakim jest uczelnie zaoczna ?

                      pytasz się dlaczego zatrudnia się gorszych - bo taka jest polityka naszego
                      kraju - szkoła wg przepisów nie może przykładowo zatrudnić pracownika
                      z Oxford , Yale czy Harvard , a mogą zatrudnić zaoczniaka z dowolnego
                      kraju demoludów - mogą wg przepisów zatrudnić przenisionych na emeryturę
                      profesorów byłego NRD , którzy nie mogą wykonywać swojego zawodu w Niemczech .
                      • Gość: ... Odpowiedź (częściowa) IP: 83.238.70.* 26.07.05, 11:55
                        Wprawdzie dyskutujesz z a_weirdo, ale się wtrącę, bo znów trochę przekłamujesz...
                        > nierównorzędność materiału studiów dziennych
                        > i zaocznych jest tak
                        > różna , że to jest wręcz niesprawiedliwością
                        > społeczną , że jednostka
                        > poświęcająca ponad 10-krotnie więcej czasu
                        > na zaliczenie materiału ,
                        > ma dokladnie takie same kwalifikacje .
                        > student dzienny nie ma tyle
                        > czasu , by w czasie studiów dorobić -
                        > jest najczęściej opłacany
                        > z kieszeni rodziców - inwestują ok 50x
                        > więcej w edukację niż studenci
                        > zaoczni
                        Jeszcze 10 lat temu liczba godzin zajęć na studiach zaocznych wynosiła około
                        30% tego, co na studiach dziennych. Obecnie *musi* to być przynajmniej 60%, a na
                        studiach wieczorowych nawet 80%. W tym czasie *muszą* być zrealizowane w 100%
                        tzw. standardy nauczania, które na większości kierunków stanowią ponad połowę
                        całości planu studiów.
                        Zgodnie z rozporządzeniem ministra na studiach zaocznych powinien być
                        realizowany ten sam materiał, co na studiach dziennych. Fakt, w praktyce jest z
                        tym znacznie gorzej...
                        Nie masz racji, że student studiów dziennych nie ma czasu dorobić - większość
                        osób na promocjach to właśnie studenci studiów dziennych. Ponadto na studiach
                        dziennych egzaminy są zgrupowane w czasie dwóch sesji w roku, a na studiach
                        zaocznych egzaminy odbywają się co miesiąc-półtora.
                        Koszt studiów zaocznych (dla studenta) jest porównywalny z kosztem studiów
                        dziennych. Wprawdzie student studiów zaocznych musi pokryć czesne, ale może
                        przebywać na uczelni (najczęściej poza miejscem zamieszkania) znacznie krócej,
                        co zmniejsza wydatki na zakwaterowanie, wyżywienie itp.
                        Studenci studiów zaocznych obecnie z reguły nie pracują, a ich edukację
                        sponsorują rodzice lub dziadkowie.
                        > wynikałby z tego pradoks , że należałoby
                        > zlikwidować studia dzienne , bo są
                        > wręcz nieopłacalne i kilkadziesiąt
                        > razy droższe od zaocznych .
                        Koszt (dla uczelni) prowadzenia studiów dziennych i zaocznych jest podobny.
                        Różnice polegają na tym, że:
                        * studia zaoczne są płatne - dodatkowy zysk dla uczelni,
                        * dla studentów studiów zaocznych nie trzeba utrzymywać bibliotek, sal
                        wykładowych itp., bo te elementy już funkcjonują,
                        * wykładowcy na studiach zaocznych pracują najczęściej albo na umowę zlecenia,
                        albo są to dla nich nadgodziny; oba te rozwiązania są znacznie mniej kosztowne
                        dla uczelni, niż umowa o pracę.
                        Gdyby zatem zlikwidować studia dzienne, oszczędności byłyby niewielkie albo
                        wręcz żadne.
                        > studia zaoczne to przede wszystkim możliwość
                        > zdobycia fałszywego wykształcenia
                        > przez kadry polityczne i menadżerskie
                        > instytucji państwowych dla utrzymania
                        > posady lub dla awansu nie popartego
                        > faktycznymi kwalifikacjami .
                        Kadry polityczne uzyskały wykształcenie już dawno. Poza bardzo rzadkimi
                        wyjątkami kadry menedżerskie mają (przynajmniej formalne) wyższe wykształcenie.
                        Ponadto mając znajomości lepiej studiować na studiach dziennych, stosując
                        indywidualną organizację studiów - po co płacić czesne? Natomiast co do
                        kwalifikacji uzyskanych w czasie studiów dziennych i zaocznych - wszystko zależy
                        od człowieka. Wbrew Twojemu twierdzeniu, można przejść także przez studia
                        dzienne nie umiejąc niemal nic, zdając egzaminy ,,nie głową, lecz nogami''...
                        Tak jest i w Polsce, i w USA...
                        > ciągle nie odpowiedziałeś na pytanie -
                        > w jakim kraju poza demoludami
                        > i dyktaturami istnieje taka dziwna
                        > procedura zdobywania kwalifikacji ,
                        > jakim jest uczelnie zaoczna ?
                        W ostatnich latach coraz częściej stosuje się e-learning, którego ideą jest
                        oparcie nauczania na przekazie internetowym. Nie dotyczy to jednak na razie
                        Polski, w Polsce nie wydano jeszcze odpowiednich rozporządzeń w tej sprawie.
                        Idea kształcenia korespondencyjnego ma jednak znacznie dłuższą historię.
                        Madrycki UNED (Universidad Nacional de Educación a Distancia) powstał
                        przynajmniej 15 lat temu. (Nie mogę znaleźć dokładnej daty powołania tego
                        uniwersytetu). Oprócz Madrytu ma swoje centra m.in. w Belgii, Brazylii, Francji,
                        Niemczech, UK i USA...
                        A co napiszesz o ,,uczelniach'' w USA, które nadają bakalaureaty lub doktoraty
                        ,,za wybitne osiągnięcia praktyczne'' (plus oczywiście odpowiednia gratyfikacja
                        materialna)? Nie musisz nawet pojawić się na takiej uczelni, dyplom otrzymasz
                        pocztą...
                        Oczywiście to, że w innych krajach też źle się dzieje na uczelniach nie
                        usprawiedliwia sytuacji w Polsce i postępowania polskich władz!
                        Pozdrawiam.
                        • unsatisfied6 czesne , to nie jest podstawowy koszt studiów 26.07.05, 15:31
                          Gość portalu: ... napisał(a):

                          > Koszt studiów zaocznych (dla studenta) jest porównywalny z kosztem studiów
                          > dziennych. Wprawdzie student studiów zaocznych musi pokryć czesne, ale może
                          > przebywać na uczelni (najczęściej poza miejscem zamieszkania) znacznie krócej,
                          > co zmniejsza wydatki na zakwaterowanie, wyżywienie itp.

                          nie wiem , ile godzin studenci zaoczni przebywają na uczelniach - mają
                          możliwości zamieszkania z rodzicami i czas na pracę zarobkową w znacznie
                          szerszym zakresie niż studenci studiów dziennych .

                          czesne to zasadniczo mały ułamek całosci kosztów studiów . większość
                          Polaków uważa , że studia w Polsce są za darmo - nigdzie nie są za darmo ,
                          a koszt studiów podawany przez uniewerki np w stanach obejmują koszt
                          utrzymania i ten w całości jest kilkukrotnie wyższy od kosztów czesnego .

                          na UCSD podaje się również koszty aternatywne wynikające z zangażowania studenta
                          w pracę nad studiowaniem ( ile by mógł zarobić , gdyby nie studiował )- nie
                          pamiętam wysokości , ale to wysoki koszt sięgający kilku-kilkunastu tysięcy
                          dolarów rocznie .
                        • unsatisfied6 w mowie amerykańskiej głupota jest równoznaczna 26.07.05, 15:36
                          Gość portalu: ... napisał(a):

                          > W ostatnich latach coraz częściej stosuje się e-learning, którego ideą jest
                          > oparcie nauczania na przekazie internetowym. Nie dotyczy to jednak na razie
                          > Polski, w Polsce nie wydano jeszcze odpowiednich rozporządzeń w tej sprawie.
                          > Idea kształcenia korespondencyjnego ma jednak znacznie dłuższą historię.
                          > Madrycki UNED (Universidad Nacional de Educación a Distancia) powstał
                          > przynajmniej 15 lat temu. (Nie mogę znaleźć dokładnej daty powołania tego
                          > uniwersytetu). Oprócz Madrytu ma swoje centra m.in. w Belgii, Brazylii,
                          Francji
                          > ,
                          > Niemczech, UK i USA...

                          w mowie amerykańskiej głupota jest równoznaczna z studiami korespondencyjnymi -
                          nikt poważnie nie bierze tego typu studiów ( polecam na oglądnięcie
                          odcinków agilskiego sitcom "co ludzie powiedzą" -"studia powolnika" ) .

                          stwierdzenie "skończyłeś studia korespondencyjne" jest równoznaczne z
                          naszym " jesteś głupszy niż ustawa przewiduje" .
                        • unsatisfied6 nie myl kompetencji z dyplomem 26.07.05, 15:54
                          Gość portalu: ... napisał(a):

                          > A co napiszesz o ,,uczelniach'' w USA, które nadają bakalaureaty lub
                          doktoraty
                          > ,,za wybitne osiągnięcia praktyczne'' (plus oczywiście odpowiednia
                          gratyfikacja
                          > materialna)? Nie musisz nawet pojawić się na takiej uczelni, dyplom otrzymasz
                          > pocztą...
                          > Oczywiście to, że w innych krajach też źle się dzieje na uczelniach nie
                          > usprawiedliwia sytuacji w Polsce i postępowania polskich władz!
                          > Pozdrawiam.

                          ludzie , którzy otrzymali dyplomy w stanach "za wybitne osiągnięcia praktyczne"
                          mają wiedzę często przekraczjącą wiedzę absolwentów nawet najlepszych uczelni .

                          nie jestem przeciwko wiedzy zdobywanej poza murami uczelni , o ile jest to
                          faktycznie wiedza i kompetencje . szanuję tych , co zdobyli wiedzę bez
                          uczęszczenia na uczelnię w wielu przypadkach bardziej niż tych co ją
                          zdobyli na uczelni . ponzałem takiego człowieka w stanach , był
                          głównym dyrektorem IBM w San Diego ( przez przypadek , bo poznałem
                          jego syna ) . sam fakt docenienia kwalifikacji tego człowieka przez
                          przepisy amerykańskie świadczy o dbałości gospodarki amerykańskiej
                          o nie marnowanie potencjału tkwiącego w człowieku i ewentualnych kwalifikacji-
                          wg mnie zasługiwał na kilka takich dyplomów , ale w niczym nie można
                          go było porównać z tymi zaoczniakami , z którymi miałem wątpliwą
                          przyjemności spotakania w Polsce .

                          różnica między tym człowiekiem a zaoczniakiem jest taka , że on
                          dostał dyplom bo się sprawdził w praktyce i ukończył wiele kursów
                          i ksztłcąc się samodzielnie zdobył szeroką wiedzę ( wyższą od absolwenta
                          prestiżowego uniwerku ) , a zaoczniak dostaje dyplom , by mógł się sprawdzić w
                          praktyce , bez odpowiedniej wiedzy - to duża różnica .

                          w Polsce spotyka się ludzi , którzy mają taki potencjał , lecz
                          nie spotyka się z takim wykształceniem - nie mają do tego bodźców
                          i możliwości awansu zawodowego - bez papierka nie mogą zdobywać tak
                          wysokich kwalifikacji a i brak w naszym kraju takich książek i takich
                          informcji które tworzyłyby odpowiednie środowisko dla tego tylu
                          genialnych maverics - podejrzewam , że nawet i Edison miałby nieźle
                          pod górkę w naszym kraju i wątpliwe , czy jego wynalazki znalazłyby
                          uznanie pozostałych "akademików" .
                        • unsatisfied6 sugerujesz głupotę ustawodawcy? 26.07.05, 16:07
                          Gość portalu: ... napisał(a):

                          > Zgodnie z rozporządzeniem ministra na studiach zaocznych powinien być
                          > realizowany ten sam materiał, co na studiach dziennych. Fakt, w praktyce jest
                          z
                          > tym znacznie gorzej...

                          ja w tak wielką głupotę ustawodawcy nie wierzę - wierzę natomiast w celowe
                          działania na rzecz gorszego systemu .

                          samo założenie osiągnięcia 100% przez studentów zaocznych , to zywczajna
                          propaganda , a nie plan - studenci zaoczni w naszym systemie , to gorszy
                          materiał do kształcenia i ze zmniejszoną iloscią godzin nie są ewidentnie
                          w stanie zrealizować 100% .

                          nie twierdzę , że w śród nich mogą być wybitne jednostki , ale obawiam
                          się , że po tym praniu mózgu który dostają na zaoczniakach , mało w nich
                          zostaje tej wybitnosci . najprawdopodobniej znacznie lepiej mogliby
                          się zrealizować poza murami uczelni gdyby mieli do tego odpowiednie
                          warunki ( patrz post wyżej ) .
                        • unsatisfied6 największy problem naszego systemu ed 26.07.05, 16:38
                          największy problem naszego systemu ed to nie czy są , czy nie ma uczelni
                          zaocznych - to ocena uczelni i dobór kadr przez czynniki polityczne , który to
                          mechanizm dławi potencjał ekonomiczny - uczelnia powinna sama stanowić o doborze
                          kadr a jej oceną powinną być średnia zarobków jej absolwentów
                          ( biorąc i pod uwagę pełne statystyki ) .

                          ewidentna cecha komunizmu przetrwała w systemie edukacyjnym - ocena i dobór
                          kadr kontrolowana przez czynniki centralne - edukacja powinna być
                          głównie weryfikowana przez czynniki gospodarcze i zdecentralizowana tworząc
                          możliwości wyboru lepszych opcji . o tym czy uczelnia jest uniwerkiem
                          i jakim uniwerkiem powinna decydować statysyka osiągnięć jej absolwentów .

                          awans jednostki nie powinien opierać się wyłącznie na zdobyciu papierkowych
                          uprawnień - to o czym wspomniałeś "zdobycie dyplomu za praktyczne
                          osiągnięcia" to moim zdaniem duży bodziec dla wielu wybitnych ludzi ,
                          którzy jakoś nie mogą się dopasować do systemu ( albo system jeszcze
                          nie dopasował się do nich , albo system nie chce takich ludzi ) .
                          zwróć uwagę , że twórcą statystyk był sklepikarz , Edison nie miał
                          żadnego wykształcenia formalnego , Lewis Carol napisał wspaniałe
                          książki będąc matematykiem , Doyle stworzył jako lekarz Sherlocka
                          Holmsa i miał na swoim koncie wiele wynalazków spoza medycyny .
                          kształcenie tego typu ludzi na "zaoczniakach" to wypranie im mózgów
                          i ... zero kreatywności w przyszlosci . natomiast zasługują na
                          uzananie i szacunek ich wybitnych osiągnięć ( wspomniałem o dyrektorze
                          IBM w San Diego - nie widzę powodów dlaczego miałby nie być
                          dyrektorem IBM mimo braku formalnego wykształcenia , posiadał
                          i wiedzę i kompetencje i taki dyplom "za zdobyte praktyczne osiągnięcia"
                          jemu się należy ) .

                          ale żeby stworzyć takie warunki rozwoju potencjału ludzkiego w Polsce ,
                          należałoby gruntownie przemodelować ten postkomunistyczny system edukacyjny .
    • bydgosc co do programu .... 22.07.05, 16:17
      Nie jestem pewien (moge sie mylic) ale czy program "pierwsza praca" wogole sie
      tyczy absolwentow wyzszych studiow?
      • unsatisfied6 czy to jest takie istotne ? 22.07.05, 16:20
        bydgosc napisał:

        > Nie jestem pewien (moge sie mylic) ale czy program "pierwsza praca" wogole sie
        > tyczy absolwentow wyzszych studiow?

        a czy to jest tak bardzo istotne - zapewne też dotyczyło i absolwentów wyższych
        uczlni .
        • Gość: hym Re: czy to jest takie istotne ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.05, 10:16
          Dotyczy chyab wszystkich absolwentow
    • unsatisfied6 gwarancje spłaty kredytu studenckiego 28.07.05, 08:13
      żaden to kredyt studencki , co oferuje się studentom .
      gwarancją spłaty kredytu studenckiego są przede wszystkim
      kwalifikacje zdobywane przez studenta i student innego
      kraju dostanie kredyt na swoje studia bez żadnych żyrantów .

      żeby takie oczywiście udzielać , należałoby stworzyc inny
      system - uczelnia powinna dawać gwarancje zatrudnienia w postaci
      prestiżu i oceny wg kryteriów gospodarczych , a nie politycznych .
      tak długo nie będzie takichgwaracji , jak długo kadry będą
      dobierane przez polityków i jak długo program będzie taki ,
      jaki takie kadry tworzą - nie pod kątem pragmatyki gospodarczej a pod kątem
      dostosowania do wymogów polityki .
    • unsatisfied6 program studiów 28.07.05, 08:36
      będąc na studiach w Polsce , koledzy z mojego wydziału zauważyli
      pewny brak logiki programu - otóż statystyka pojawiła się
      przed probabilistyką i w trakcie kursu teorii miary -
      oczywisty bubel tłumaczony był przez studentów betonem administracji .

      czy faktycznie było to powodem betonu w edukacji ? ludzie
      tworzący program mimo selekcji partyjnych , posiadali
      wystarczajace kompetencje by dostrzegać marnowanie
      potenjału intelektualnego poprzez stosowanie takiego
      beznadziejnego programu nauczania , w którym wiele przedmiotów
      uczono tak , by faktycznie student w przyszłości ich nie
      wykorzystywał optymalnie - statystyka w matematyce stosowanej to jeden z
      najbardziej użytecznych przedmiotów w matematyce i potężne narzędzie w rękach
      matematyków dla potrzeb budowania warunków wolnorynkowych .
      dlaczego trafiło na statystykę , że uczono jej wówczas gdy
      studenci nie mieli podstaw , bo móc przyswoić i zrozumieć
      sposoby stosowane w statystyce ? uczono ponadto statystyki
      w sposób bardzo teoretyczny - bez żadnych przykładów .
      wykład był typu - definicja , twierdzenie , dowód -
      tak działo się na matematyce stosowanej - nie wyobrażam
      sobie jak tego przedmiotu uczyli się teoretycy - gdyby
      program studiów był zdeterminowany przez gospodarkę wolno
      rynkową a nie przez politykę , taki bubel i marnowanie potencjału
      intelektualnego naszego państwa nie pojwiałyby się na uczelniach .

      studenci polskich uczelni stanowią większy potencjał niż innych
      uczelni poza granicami naszego kraju - ale ten potencjał jest marnowany w
      trakcie studiów . tylko edukacja za granicami może wykształtować kreatywną
      jednostkę która potrafi wykorzystać ten potencjał . absolwent polskiej
      uczelni natomiast najczęściej dochodzi do wnisku , że ponad 90%
      tego co mu tłukli do głowy w trakcie studiów, jest mu w życiu zawodowym
      niepotrzebne a i często nie potrafi wykorzystać teorii do praktyki .

      laborki na polskiej uczelni, to wręcz kształcenie patologii - jeśli student
      poda wyniki które wychodzą z przeprowadzonego eksperymentu , nie ma szans na
      dobrą ocenę - jest wręcz zmuszany do oszukiwania i podawania fałszywych
      wyników .
Pełna wersja