radca
17.09.05, 19:42
" Marcin Kowalski (18-04-02 20:09)
Rolnik z okolic Szczecinka znalazł na polu odpisy wyroków wydawanych przez
bydgoski sąd wojskowy w stanie wojennym. Dokumenty z sądowej kancelarii
wywoził
żołnierz-urzędnik. Jego rodzina paliła wyrokami w piecu.
Halina Szałwińska, właścicielka pola w Wilczych Laskach pod Szczecinkiem: -
Cholera wie, skąd się to wzięło u nas. Syn jechał traktorem i zauważył
papiery.
Załadował na przyczepę i przywiózł do domu. Kobieta powiedziała o znalezisku
lokalnej gazecie.
- Potwierdzam: worek był wypchany dokumentami - mówi Henryk Wiech, komendant
policji w Szczecinku. - O całej sprawie dowiedziałem się z "Głosu Pomorza".
Przejrzałem papiery: to odpisy wyroków wydanych przez Wojskowy Sąd Okręgowy w
Bydgoszczy w latach 1982-84 na podstawie dekretu o stanie wojennym. W środę
żandarmeria wojskowa odebrała od nas znalezione akta.
Na polu leżał m. in. odpis wyroku Sądu Najwyższego z 1994 roku
uniewinniającego
Edmunda Józefa Baługę, działacza francuskich komunistycznych związków
zawodowych, doradcy związkowców z zachodu do spraw Europy Środkowo-
Wschodniej,
skazanego w 1981 roku na 5 lat więzienia za "działalność antypaństwową".
Kolejne akta znalezione w worku: Roman Schnejchel z Brodnicy. Skazany w 1982
roku za rozrzucanie ulotek na dwa lata w zawieszeniu. - Upiekło mi się -
Schnejchel nie zmienił miejsca zamieszkania, prowadzi dzisiaj działalność
gospodarczą. - Brat za to samo rok posiedział, a koledzy podostawali nawet po
trzy lata. Nie wstydzę się tego wyroku, to dla mnie zaszczyt. Ale mówi pan,
że
akta leżały w polu? Skandal. Kto do tego dopuścił?
- Poprosiłem prezesa sądu garnizonowego o wyjaśnienia -mówi płk Wiesław
Giełżewski, szef zamiejscowego Ośrodka Wojskowej Prokuratury Okręgowej w
Poznaniu z siedzibą w Bydgoszczy.
Prezes ppłk Sławomir Lorencik przeprowadził wewnętrzne dochodzenie. -
Najprawdopodobniej to żołnierz zawodowy, który pracuje w sądzie jako
sekretarz
chciał zrobić dobry uczynek i wywoził dokumenty aż pod Szczecinek -
powiedział "Gazecie". - Chorąży ma tam rodzinę, której nie powodzi się
najlepiej. Chciał ich wspomóc. Papierami palili w piecu. Przyznał się już do
winy. Z mojej strony mogę tylko przekazać wszystkim pokrzywdzonym wyrazy
ubolewania. Winny zostanie przykładnie ukarany "
- cicho do dzisiaj, a OPINIA PUBLICZNA zostala przeciez poinformowana o tym
SKANDALICZNYM PROCEDERZE...... i dlaczego nic dalej nie wiadomo - jak sie
to dalej potoczylo ?
komu zalezalo na tym, by SPRAWE WYCISZYC ?
czy znowu byly to tylko " NIESWIADOME DZIALANIA " pewnych MACHINACJI
Z WOJSKOWEGO WYMIARU " NIESPRAWIEDLIWOSCI " ?
radca
ps. to ,ze GARNIZONOWY SAD WOJSKOWY pomagal sprawcom przestepstwa - to jest
znane.... szczegolnie wykazano sie w sprawie " strzyzawy "
i takie osoby maja czelnosc jeszcze OKLAMYWAC OPINIE PUBLICZNA ?