Dodaj do ulubionych

Głupota w sklepie

IP: *.cps.pl 05.07.01, 22:47
Kupiłem dzisiaj groszek, w sklepie Spolem.
A było to tak:
Wybrałem puszkę, podchodzę do kasy, przy okazji wybieram gume, oglądam inne
duperele i nagle, pani kasiara obracając nerwowo puszkę zadała mi pytanie
"I CO ?"
ja do niej również pytanie " I co ?"
- Gdzie jest cena, za ile mam skasować.
- Pani tutaj pracuje i to jest pani problem za ile pani skasuje
Pani kasiara podniosła wysoko puchę i krzykneł
- Grażyna sprawdz ile kosztuje groszek bo klient cenę zerwał

W tym momencie "film mi się urwał"

Czy mieliście podobne sytuacje a może jeszcze bardziej ciekawe?
Obserwuj wątek
    • grabarz Re: Głupota w sklepie 06.07.01, 01:00
      Spolem - to sporo wyjasnia. Ja przezylem dawno temu w Asie sytuacje zgola odmienna. Po zrobieniu zakupow wszystko z wyjatkiem jogurtu spakowalem do wora. Jogurtu nie pakowalem, bo chcialem oddac sie radosnej konsumpcji w czasie dalszego marszu. No i oczywiscie zostawilem go przy kasie. Po dwoch dniach znowu robilem tam zakupy. O straconym jogurcie dawno zapomnialem, ale nie zapomniala o nim kasjerka, a wlasnie trafilem do tej samej. Zreszta to ona mnie poznala a nie ja ja. Poprosila mnie, zebym sobie wybral jogurt, skoro za tamten zaplacilem i go nie wzialem. Zauwazyla, pamietala, poznala, porosila!
    • Gość: ochman Re: Glupota w kasie PKP IP: 194.203.162.* 06.07.01, 14:12
      PKP Gdansk Wrzeszcz. Prosze o bilet do Bydgoszczy na godzine taka i
      taka. Pani kasjerka pyta sie na jaki pociag. Ja nie wiem. Leci tekst: "To co,
      ja mam wiedziec?"
      Ogarnal mnie taki wkurw, ze ledwo ustalem na nogach. Nie podnoszac
      glosu wycedzilem wscieklym glosem przez zeby, ze owszem, jest
      pracownikiem kolei i to ona a nie ja powinna wiedziec takie rzeczy. Na to
      ona juz potulnie (nb. musialem niezle wygladac skoro sie przestraszyla :-)
      ze takie rzeczy sprawdza sie w informacji. Ja jej na to, ze moze sie przejsc
      do Informacji i ze ja poczekam.
      Po tym juz bez slowa spojrzala na rozklad (ktory przez caly czas miala
      przed oczami) sprawdzila rodzaj pociagu i wydala mi bilet...

      Jeszcze jeden zabawny szczegol: Kolo kasy stala babcia zebrajaca o
      pieniadze. Kiedy wygarnalem kasjerce babcia szybko sie oddalila :-)))
      • Gość: Freeride Re: Glupota w kasie PKP IP: *.bydgoski.pl 06.07.01, 19:56
        Nawiązując do wypowiedzi o PKP.
        Jakiś rok temy udaliśmy się wesołą gromadką na wycieczkę rowerową w byłe
        pilskie. Chcieliśmy zwiedzić sobie Borne Sulinowo i okolice tzn poradzieckie
        bazy. Było ekstra, ale po przejechaniu ok 100 km, wycieczka się zakończyła i
        trzeba było wracać.
        Nie pamiętam juz w jakiej dziurze ale dojechaliśmy do stacji PKP (listopad,
        temp. ok 5C) W poczekalni smród, brud, syf kiła i mogiła. Okna powybijane a
        wiało jak cholera. Do pociągu ok 3 h.
        Podchodzimy do kasy i kolega prosi o TRZY bilety ulgowe do Piły i o TRZY bilety
        na rowery. Grzecznie stoimy, pani wypisuje jeden blankiecik, czy dwa (nie
        pamiętam). Dostajemy je do ręki, kolega zapłacił (56 zł), ale ja myślę: "Qrfa,
        coś za dużo...". Lukam, lukam no i wylukałem. Pani sprzedała nam 5 biletów
        normalnych.......
        No to ja na to z uprzejmym usmiechem, (gdyż kultura moja osobista
        nienaganna): "Pani szanowna się pomyliła, my chcieli taki a taki, czy możemy
        dostać właściwe bilety?" na co Pani szanowna: "Nie"
        Wryło mnie dokumentnie, ale jeszcze cały czas uprzejmie: "A to dlaczego?"
        Pani szanowna: "Trzeba było mówić przed zapłaceniem"
        My: "Ale myśmy mówili..."
        Pani szanowna "Chcieliście 5 biletów normalnych. Mogę co najwyżej wam wymienić,
        ale zapłacicie opłatę manipulacyjną 20%"

        W tym momencie mnie jako rzecznika wesołej gromadki strzeliła qrwica. "jakie
        20%?!"
        "A takie" dostałem rzeczową odpowiedź...
        "To ja poproszę o książkę skarg i wniosków!" wydarłem ryja
        "NIE" po czym pani szanowna zatrzasnęła mi przed nosem te małe jebane drzwiczki
        w kasie i wyszła na zaplecze!!!!!!

        Tego było juz za wiele. Wyleciałem z poczekalni jak strzała i zacząłem walić w
        szybę nastawni. Panie uchylajac na 3 cm firankę zobaczyły że nie przelewki i ta
        larwa wróciła do okienka.
        Wróciła po to jednak by zakomunikować mi że poskarży się konduktorowi w pociągu
        i żeby on też nie wymienił nam biletu....
        *$^$@#&*&!!!(*^!$^^!)!*&^$@#!@!@!@!#$$
        Z bezsilnej wściekłości prawie pękliśmy.

        Na dworcu w Pile jednak postanowiliśmy chociaż nastraszyć tą starą qrew.
        Wydębiliśmy od zawiadowcy numer na stację do tej wiochy i na drugi dzień kolega
        zadzwonił przedstawiąc się jako adwokat trójki pasażerów, którzy wnieśli
        przeciwko niej pozew do sądu!!!!:)))) Powiedział jej że ma w najbliższych
        dniach spodziewać się wezwania do sądu na rozprawę!!!!!:)))))

        Mam nadzieję do dziś, że posrała się ze strachu.

        • Gość: Scan Re: Glupota w kasie PKP IP: *.cps.pl 06.07.01, 22:36
          A nie mogles jej od razu odstrzelić tego pustego baniaka.
          Moim zdaniem to był nr 1

          A moze ogłosimy konkurs na "PUSTE BANIAKI 2001"

          CO WY NA TO?

          • Gość: SCAN PUSTE BANIAKI 2001 IP: *.cps.pl 06.07.01, 22:50
            nowość z dnia dzisiejszego

            Ulica Fordońska
            Wchodzę, mowię Dzień dobry i proszę 2 paczki West Light i sok wiśniowy
            Pani podaje mi sok i kladzie na ladzie Marlboro.
            Ja grzecznie Prosiłem o West L.
            Ona patrzy na te paczki na mnie i pyta
            JA PANU MARLBORO DALAM

            I CO?
    • Gość: rulek Re: Głupota w sklepie IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 07.07.01, 03:39
      Przyklad glupoty jezykowej:
      miejsce akcji - hipermarket Geant
      czas akcji - przed Wielkanoca 2000
      osoby dramatu - ja jako klient, pan mowiacy przez mikrofon
      akcja - Pan mowi: "Zapraszamy Panstwa NA stoisko cukiernicze na kawalek TORTA".
      Potem jeszcze dwanascie razy Pan zapraszal na kawalek TORTA, zeby w koncu
      podsumowac blyskotliwa puenta: "Symboliczna zlotowka [akcja z tortem miala
      charakter charytatywny] jeszcze nikomu nie zaszkodzila". Ze zgrozy zapomnialem
      kupic piwo.
      Kurtyna!
    • Gość: aaa Re: Głupota w sklepie IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 07.07.01, 04:44
      Szczególnym wypadkiem głupoty(a może naciągania klientów) jest francmański
      GEANT!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Inne ceny na stoisku a inne ceny przy kasie
      (nie jest to wina kasjerek lecz programistów?!?!?!?). Ostatnio oddałem
      zakupiony towar przy kasie bo kasjerka nie mogła (chciała) anulować zakupu !!!!
      Ostrzegam - w Geancie trzeba dokładnie sprawdzać ceny na stoisku i przy kasie
      (brak winy kasjerek)!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: EdekL. Re: Głupota w sklepie IP: *.atr.bydgoszcz.pl 07.07.01, 07:50
        Gość portalu: aaa napisał(a):
        &#62 GEANT!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Inne ceny na stoisku a inne ceny przy kasie
        &#62 (nie jest to wina kasjerek lecz programistów?!?!?!?).

        To nie jest również wina programistów. Mam rodzinę w Wawie i tam jest dokładnie to samo (i tak
        jak u nas zarzuty dotyczą głównie Geanta choć tam takich marketów jest cała fura). Wniosek z
        tago prosty: tak jest polityka kierownictwa firmy (oszukiwać klientów na każdyn kroku), szarzy
        pracownicy muszą wykonywać tylko polecenia. To samo jest z przepakowywaniem
        przeterminowanego żarcia (sprawa w Toruniu dostała się do prasy ale myslicie, że u nas jest
        inaczej).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka