Dodaj do ulubionych

Blutsonntag w Bydgoszczy

IP: *.hipernet.ras.pl 16.12.02, 16:40
Gdzie znaleźć informacje o "Bromberger Blutsonntag" ("Krwawej Niedzieli") w
Bydgoszczy ?! Pomóżcie. Bardzo to potrzebuje jak najszybciej. Będę bardzo
wdzięczny.
Obserwuj wątek
    • Gość: gut Re: Blutsonntag w Bydgoszczy IP: *.nyc.rr.com 16.12.02, 18:24
      witam !
      ponizszy link jest chyba najbardziej miarodajnym zrodlem informacji o
      wydarzeniach z 1939 roku. jest on po niemiecku, gdzy watpie zebys znalazl cos
      na ten temat po polsku:

      www.wintersonnenwende.com/scriptorium/deutsch/archiv/blutsonntag/bsonntag00.html

      Gość portalu: gość napisał(a):

      > Gdzie znaleźć informacje o "Bromberger Blutsonntag" ("Krwawej Niedzieli") w
      > Bydgoszczy ?! Pomóżcie. Bardzo to potrzebuje jak najszybciej. Będę bardzo
      > wdzięczny.
      • bator1 Re: Blutsonntag w Bydgoszczy 16.12.02, 23:00
        Tak, to bardzo dobra strona na ten temat: oparta na rzetelnych opracowaniach z
        lat okupacji. Trudno o lepszych historyków niż zespół zaprawionych w naukowych
        odkryciach autorów działających pod patronatem doktora Goebbelsa, a lektura ich
        wywodów nawet dziś wzbudza podziw dla bujnej fantazji i niezachwianej wiary w
        bezgraniczną głupotę czytelników. Ale osobnik skromnie skrywający swą misję pod
        nickiem "gut" z lubością pławi się na forum gazety w takich publikacjach
        naukowych "inaczej", a gnojenie przeciwników za pomocą przedziwnych cytatów
        dobrych na wszystko dostarcza mu niewysłowionej satysfakcji...

        Oczywiście po polsku istnieje cały stos literatury na ten temat, często jednak
        nierzetelnej i typowo chałturowej (samo istnienie takich pozycji wystarcza
        takim gutom za całą argumentację, ale cóż się nie robi by zmyć miano
        wasserpolaczka, prawda?) Solidniejszą i wolną od propagandy wszelakiej wydaje
        się szkic Raszewskiego na ten temat, pomieszczony w jego "Pamiętniku gapia".
        Jeśli komuś mało, to dalej już sam znajdzie.
        • Gość: gut Re: Blutsonntag w Bydgoszczy IP: *.nyc.rr.com 17.12.02, 01:42
          bator1 napisała:

          > Tak, to bardzo dobra strona na ten temat: oparta na rzetelnych opracowaniach
          z
          > lat okupacji. bla bla bla bla bla ......\

          batorze pierwszy powiedz kto dal tobie prawo oceny innych ? czy ty zyles w tych
          czasach ? widziales wszystko ? jesli nie to nie oceniaj innych wychodzac z
          zalozenia ze wiesz lepiej ! po co sie na mnie wyzywasz ? podyskutuj no chyba ze
          50 lat komuny wyzarly w tobie juz wszelkie szare komorki.
          • bator1 Re: Blutsonntag w Bydgoszczy 17.12.02, 11:58
            Szanowny "dyskutancie":

            - prawo do oceny innych, na podstawie ich wypowiedzi na tymże forum, nie jest
            uznaniowe ani nie znajduje się w niczyjej dyspozycji

            - skoro możliwość wypowiadania się na temat oceny tzw. "blutsonntag"
            przypisujesz wyłącznie jej uczestnikom, co po co wogóle bierzesz się za
            doradzanie lektury w tej sprawie? Jakim więc prawem ktokolwiek ośmiela się dziś
            oceniać średniowiecze, czy choćby rozbiory?

            - co tu ma do rzeczy "50 lat komuny"?

            Ze swej strony podtrzymuję opinię, iż jest co najmniej zadziwiającą porada, aby
            wiedzę na temat tamtych wydarzeń czerpać z propagandowych opracowań
            nazistowskich "publicystów", a taka właśnie literatura jest na wskazanej przez
            Ciebie stronie. To co wyprodukowano w zakresie opracowań historycznych pod
            światłym patronatem doktora Goebbelsa nadaje się do kubła na śmieci, a nie
            rzeczowej dyskusji. Gdyby było inaczej, to tylko krok by nas dzielił od
            poważnych rozważań na temat wdrażania teorii doktora Rosenberga czy
            pseudonaukowych wywodów rozmaitych instytutów zakładanych przez towarzysza
            partyjnego Heinricha H.
    • nodorf Re: Blutsonntag w Bydgoszczy 17.12.02, 13:28
      Gość portalu: gość napisał(a):

      > Gdzie znaleźć informacje o "Bromberger Blutsonntag" ("Krwawej Niedzieli") w
      > Bydgoszczy ?! Pomóżcie. Bardzo to potrzebuje jak najszybciej. Będę bardzo
      > wdzięczny.

      Chciałbym Ci nie tyle polecić, co przestrzec przed ewentualnym wykorzystaniem
      zjadliwego antyniemieckiego pamfletu pt. "Bydgoski Wrzesień" (niech nazwiska
      dwojga autorów będą zapomniane), w formacie kieszonkowym i granatowej okładce
      (zdaje się z popularnej serii kolportowanej w mrokach komunizmu). Zachęcam
      natomiast do zapoznania się z opiniami prof. Jastrzębskiego, który jako jeden z
      nielicznych nie biegnie w rydwanie specjalistów od gwałcenia historii i
      twierdzi wprost, że żadnej zorganizowanej z zewnątrz i udokumentowanej na
      papierze dywersji niemieckiej nie było.

      Martwi mnie, że taki subtelny intelektualista jak bator1, który potrafi
      przecież skutecznie bronić niemieckiego dziedzictwa (Al. Mickiewicza i Róża
      Wiatrów) i z którym niejeden Bromberg można jeszcze zbudować, wdycha z lubością
      wywary z propagandowej kuchni trucicieli.

      Poznajcie prawdę, a prawda Was wyzwoli.
      • bator1 Re: Blutsonntag w Bydgoszczy 17.12.02, 14:17
        nodorf napisał:

        Zachęcam
        > natomiast do zapoznania się z opiniami prof. Jastrzębskiego, który jako jeden
        z nielicznych nie biegnie w rydwanie specjalistów od gwałcenia historii i
        > twierdzi wprost, że żadnej zorganizowanej z zewnątrz i udokumentowanej na
        > papierze dywersji niemieckiej nie było.

        Cóż, osobiście darzę wielką sympatią prof. Jastrzębskiego, człowieka wielkiej
        kultury i znakomitego erudytę. Nie zaciera to jednak w mojej pamięci
        całokształtu jego dokonań, a akurat "w temacie" tzw. "blutsonntag" były one
        rozmaite i nie zaczęły się po 1989 roku. Radzę więc ostrożność przy stawianiu
        go na piedestał za odwieczną niezłomność i obiektywizm. Podobnie lepiej uważać
        z wyciąganiem prostych, żołnierskich wniosków z jego wypowiedzi: jak dotąd
        słyszałem z jego ust tezę, iż nie zachowały się archiwa, w których można by
        szukać niemieckiej dokumentacji (np. abwehrstelle Królewiec, której podlegała
        Bydgoszcz). A więc nie oznacza to, iż nie istniały, a jedynie fakt zniszczenia
        zasobów, które powinny je zawierać.
        Historia z rzekomo przypadkowym spaleniem samochodu wiozącego w 1940 roku
        dokumenty m.in. selbstschutzu do Gdańska jest chyba powszechnie znana.

        >
        > Martwi mnie, że taki subtelny intelektualista jak bator1, który potrafi
        > przecież skutecznie bronić niemieckiego dziedzictwa (Al. Mickiewicza i Róża
        > Wiatrów) i z którym niejeden Bromberg można jeszcze zbudować, wdycha z
        lubością wywary z propagandowej kuchni trucicieli.

        Jakież to wywary, jeśli wolno spytać? Jakoś tu chyba jesteśmy zgodni
        przestrzegając przed bezkrytycznym przyjmowaniem wszystkich publikacji: zarówno
        przeznaczonych na użytek rodzimych pogromców Czai i Hupki, jak i skierowanych
        do herosów nazizmu, którym legenda o 60 tys. wymordowanych volksdeutschów
        potrzebna była do mordowania Polaków z odrobinę spokojniejszym sumieniem.

        Stąd także moje maniackie wręcz odsyłanie do szkicu autorstwa Raszewskiego:
        profesorowi temu nie można zarzucić ani braku warsztatu naukowego, ani sympatii
        do peerelowskiej propagandy. Ma za to dodatkowy walor, tak tu wywyższany
        przez "guta" - był w mieście przez całą okupację, a swe spostrzeżenia opiera na
        MIARODAJNYCH publikacjach obu stron sporu. W przypadku strony tak reklamowanej
        we wczesniejszym poście, próżno szukać naukowych publikacji niemieckich:
        zawiera ona wyłącznie propagandowe paszkwile wyprodukowane pod z góry przyjętą
        tezę.
        • misiu11 Re: Blutsonntag w Bydgoszczy 17.12.02, 19:56
          bator1 napisała:

          > nodorf napisał:
          >
          > Zachęcam
          > > natomiast do zapoznania się z opiniami prof. Jastrzębskiego, który jako je
          > den
          > z nielicznych nie biegnie w rydwanie specjalistów od gwałcenia historii i
          > > twierdzi wprost, że żadnej zorganizowanej z zewnątrz i udokumentowanej na
          > > papierze dywersji niemieckiej nie było.
          >
          > Cóż, osobiście darzę wielką sympatią prof. Jastrzębskiego, człowieka wielkiej
          > kultury i znakomitego erudytę. Nie zaciera to jednak w mojej pamięci
          > całokształtu jego dokonań, a akurat "w temacie" tzw. "blutsonntag" były one
          > rozmaite i nie zaczęły się po 1989 roku. Radzę więc ostrożność przy stawianiu
          > go na piedestał za odwieczną niezłomność i obiektywizm. Podobnie lepiej
          uważać
          > z wyciąganiem prostych, żołnierskich wniosków z jego wypowiedzi: jak dotąd
          > słyszałem z jego ust tezę, iż nie zachowały się archiwa, w których można by
          > szukać niemieckiej dokumentacji (np. abwehrstelle Królewiec, której podlegała
          > Bydgoszcz). A więc nie oznacza to, iż nie istniały, a jedynie fakt
          zniszczenia
          > zasobów, które powinny je zawierać.
          > Historia z rzekomo przypadkowym spaleniem samochodu wiozącego w 1940 roku
          > dokumenty m.in. selbstschutzu do Gdańska jest chyba powszechnie znana.
          >
          > >
          > > Martwi mnie, że taki subtelny intelektualista jak bator1, który potrafi
          > > przecież skutecznie bronić niemieckiego dziedzictwa (Al. Mickiewicza i Róż
          > a
          > > Wiatrów) i z którym niejeden Bromberg można jeszcze zbudować, wdycha z
          > lubością wywary z propagandowej kuchni trucicieli.
          >
          > Jakież to wywary, jeśli wolno spytać? Jakoś tu chyba jesteśmy zgodni
          > przestrzegając przed bezkrytycznym przyjmowaniem wszystkich publikacji:
          zarówno
          >
          > przeznaczonych na użytek rodzimych pogromców Czai i Hupki, jak i skierowanych
          > do herosów nazizmu, którym legenda o 60 tys. wymordowanych volksdeutschów
          > potrzebna była do mordowania Polaków z odrobinę spokojniejszym sumieniem.
          >
          > Stąd także moje maniackie wręcz odsyłanie do szkicu autorstwa Raszewskiego:
          > profesorowi temu nie można zarzucić ani braku warsztatu naukowego, ani
          sympatii
          >
          > do peerelowskiej propagandy. Ma za to dodatkowy walor, tak tu wywyższany
          > przez "guta" - był w mieście przez całą okupację, a swe spostrzeżenia opiera
          na
          >
          > MIARODAJNYCH publikacjach obu stron sporu. W przypadku strony tak
          reklamowanej
          > we wczesniejszym poście, próżno szukać naukowych publikacji niemieckich:
          > zawiera ona wyłącznie propagandowe paszkwile wyprodukowane pod z góry
          przyjętą
          > tezę.
          Czy Ty przypadkiem nie jesteś z tej swietnej Akademii Bydgoskiej, która chce
          zostać uniwerkiem?
          • Gość: serwal1 Ilu zginęło? IP: *.cps.pl 17.12.02, 21:23
            Nie jestem stąd, może zatam mi ktoś powie:
            -ilu zginęło Polaków w wyniku dywersji niemieckiej z początku 1939 r,
            -ilu rozstrzelano dywersantów w odwecie.
            Czy to ktoś wie?
            • bator1 Re: Ilu zginęło? 18.12.02, 09:00
              Gość portalu: serwal1 napisał(a):

              > Nie jestem stąd, może zatam mi ktoś powie:
              > -ilu zginęło Polaków w wyniku dywersji niemieckiej z początku 1939 r,
              > -ilu rozstrzelano dywersantów w odwecie.
              > Czy to ktoś wie?

              Nie spotkałem się z żadnym poważnym opracowaniem, które odważyłoby sie podawać
              jakiekolwiek liczby. Ustalano i korygowano listy zamordowanych jako "winni
              Blutsonntag" czyli "rozpasanych" Polaków, ale to było stosunkowo proste.
              Natomiast nie sposób - na podstawie pojedynczych relacji - całościowo ogarnąć
              nawet tego, co działo się w niedzielę 3 września i w poniedziałek, a co dopiero
              mówić o liczbie ofiar po obu stronach. Nazistom nie była potrzebna prawda,
              tylko legenda więc wyliczali swoje straty nawet na kilkadziesiąt tysięcy (!) -
              gdy według ich danych w całej B. nie było ich w sumie więcej niż 10 tys. a
              całkiem sporo przeżyło :-). Po wojnie w Polsce nie zajmowano się
              problemami "drugiej strony", a ze społeczeństwa tworzącego B. do 1939 roku
              niewiele zostało...
          • Gość: gut Re: Blutsonntag w Bydgoszczy IP: *.nyc.rr.com 18.12.02, 03:42
            oj bator ales ty uparty - ciagle swoje. odpowiedz mi tylko na pare pytan.
            dlaczego uwazasz ze link do ktorego odeslalem kolege jest typowo
            propagandowym ? znasz jego autorow ? kim oni sa ? ja nie wiem i mam nadzieje ze
            mnie oswiecisz. czy sam fakt ze jest po niemiecku zmusza cie do przekonania ze
            jest to oczywiscie klamstwo ? bo jesli tak nie jest to nie miales zbyt duzo
            czasu aby sie z zawartymi w nim faktami zapoznac. musial bys swietnie mowic,
            czytac po niemiecku ( co jest bardzo prawdopodobne ) i bys musial sie tym
            doglebnie zajac ( w co nie wierze bo masz napewno inne wazniejsze rzeczy na
            glowie ) zeby tak szybko odpowiedziec zaraz po moim poscie. powiedz mi prosze
            czemu ty na mnie tak skaczesz ? czy my sie gdzies wczesniej scielismy ? nie
            przypominam sobie ( moge sie mylic )skaczesz na mnie od samego poczatku i
            wygadujesz farmazony na moj temat jak bys mnie znal od wiekow. nie pamietam
            gdzie ja na forum gazety plawilem sie jak to ujoles w podobnych cytatach i
            gdzie ja za ich pomoca gnoje dyskutanto ???? tobie sie chyba cos pomylilo ?
            wierze ze sobie przypomnisz kto ci tak za skore zalazl i mi odpuscisz bo
            wpienia mnie twoja postawa - wychodzenie z pozycji lepiej wiedzacego. gosciu
            zaczynajacy ten temt napisal ze potrzebuje informacji na ten temat jak
            najszybciej wiec mu podalem link gdzie ma tam wszystko ujete ( czytales to
            wiesz o czym pisze ???? ) nie napisalem ze to co tam jest zawarte to cala
            jedyna i swieta prawda napisalem ze jest miarodajny ( skad wiesz czy twoje
            zrodla sa bardziej miarodajne od moich no chyba ze 1 sekretarz ci tak
            powiedzial )a moim zdaniem to jest roznica. ty natomiast rzucasz autorami i
            jakimis dziwolagami piszac ze o tamci to pisali prawde ! podaj jakis link gdzie
            cos bedzie na ten temat zawarte po polsku zebym mogl sobie poczytac bo ksiazek
            tutaj gdzie mieszkam podanych przez ciebie autorow to nie znajde. ja tez moge
            powiedziec ze w ksiazce "Bromberg. Ein Lesebuch." autorstwa wilfrieda samela (
            bydgoskiego niemca urodzonego i wychowanego na tych terenach ) jest zawarty
            opis niektorych zdarzen z zycia miasta ( byl on ich naocznym swiadkiem ) . no
            ale jako ze jest ta ksiazka po niemiecku wrzucisz ja do kosza bo to propaganda
            hitlerowka i odeslesz do lektory 10 ludzi, ktorzy to rownierz widzieli i
            widzieli lepiej bo sa polakami. tutaj wlasnie wtracilem ze 50 lat komuny
            zrobily swoje. nie myslisz chyba ze od wojny do lat 90 mogles na ten temat
            wszytsko znalezc ? nic nie mogles i pewnie nie znajdziesz bo ludzie umieraja i
            historie bedziemy poznawali z ksiazek, publikacji itd. bo jesli mi powiesz ze
            nie dopuszczasz nawet najmniejszego prawdopodobienstwa ze prawda lezy gdzies po
            srodku to gratuluje ze dolaczyles do brygady twardoglowych - urobionych przez
            komunistyczna propagande niczym nie rozniacej sie od czerwonej ( jeszcze
            gorszej ) propagandy. czekam teraz jak sie na mnie rzucisz i bedziesz mnie
            wyzywal od wasserpoloczkow - wlasnie a co to jest takiego ? czy ty batorze nie
            leczysz na mnie jakis swoich komplekosw ? zanim bedziesz chcial mnie zaatakowac
            to sie zastanow bo dla awanturnikow i krzykaczy jest jakies forum na ktorym sie
            spelnisz. ja chce kulturalnie duskutowac. wiesz cos czego ja nie wiem - napisz
            a nie strzelaj zaraz w grubej rury. jesli sie myle, to na pewno przyznam tobie
            racje. no nagadalem sie i czekam na twoja odpwoiedz na nurtujace mnie pytania z
            gory dziekujac.
            gut
            • Gość: adek Re: Blutsonntag w Bydgoszczy IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.12.02, 07:59
              To , że przekazy historyczne strony niemieckiej i polskiej są różne nie powinno
              chyba Was dziwić . Popatrzcie choćby na relacje obu zainteresowanych stron na
              sprawę Jedwabnego (Polaków i Żydów), akcji "Wisła" (Polaków i Ukraińców)czy np.
              sprawy obozów dla jeńców bolszewickich po wojnie Polsko-Rosyjskiej.
              Każdy Naród próbuje "naciągać" historię w swoją stronę.
              Prawda zapewne leży jak zwykle gdzieś po środku.
              Ale to oczywiście nie znaczy , że nie należy dyskutować na te tematy.
              Wręcz przeciwnie . Uważam , że bardzo dobrze , że są takie opinie jak batora i
              gutta. Pozwalają one wielu osobow spojrzeć na problem bardziej "chłodnym"
              okiem , bardziej krytycznie i obiektywnie.
            • bator1 Re: Blutsonntag w Bydgoszczy 18.12.02, 08:48
              Kilka odpowiedzi:

              - jesli masz kłopot z lekturą "miarodajnych dzieł" do których odsyłasz, to
              spójrz najpierw na daty wydania. Lata 40-45 jakoś trudno zaliczyć do
              szczytowych osiągnięć historiografii niemieckiej na interesujący nas temat.

              - Książki pana Wilfrieda Samela, nie czytałem, choć skądinąd szanuję go i mam
              wyłącznie przyjemne wspomnienia z rozmów jakie miałem możliwość z nim odbyć,
              Stąd też korekta do Twojej argumentacji - trudno, żeby pisał o wydarzeniach,
              które sam przeżył, skoro ewakuował się z Bydgoszczy zimą '45 jako maleńskie
              dziecko :-). Oczywiscie nie deprecjonuje to jego książek - chyba że stosować
              użyte przez Ciebie kryterium typu "A co, żyłeś w tych czasach?" czy jakos w tym
              guście....

              - Nie traktuję internetu, jako źródła mądrości wszelakiej, więc nie spodziewam
              się tu znaleźć linków do wielu tematów. Tym bardziej, że nawet w realu kilku
              wartosciowych książek nie można w żaden sposób odnaleźć.

              - skoro masz możliwości dotarcia do niemieckiej literatury, to może zamiast
              trawić czas na propagandową szmirę, lepiej siegnąć do czegoś napisanego
              bardziej z dystansem, np. Guntera Schuberta "Das Unternehmen "Bromberger
              Blutsonntag", Tod einer Legende (Koln 1989, Bund Verlag) - autor jest Niemcem,
              poznał Polskę jako korespondent, "nie skaziło go 50 lat komuny" i nie jest
              związany z Bydgoszczą - co może w tym przypadku potwierdzac tylko bezstronność

              - Nie znam Cie, i wcale do tego nie dążę, a z inwektywami polemizowac nie będę
              • Gość: Bydgoszczak Re: Bromberger Blutsonntag IP: *.stmnca.adelphia.net 19.12.02, 10:53
                bator1 napisała:

                > Kilka odpowiedzi:
                >
                > >
                > - Książki pana Wilfrieda Samela, nie czytałem, choć skądinąd szanuję go i mam
                > wyłącznie przyjemne wspomnienia z rozmów jakie miałem możliwość z nim odbyć,
                > Stąd też korekta do Twojej argumentacji - trudno, żeby pisał o wydarzeniach,
                > które sam przeżył, skoro ewakuował się z Bydgoszczy zimą '45 jako maleńskie
                > dziecko :-). Oczywisci nie deprecjonuje to jego książek - chyba że stosować
                > użyte przez Ciebie kryterium typu "A co, żyłeś w tych czasach?" czy jakos w
                tym
                >
                > guście....
                >
                > - Nie traktuję internetu, jako źródła mądrości wszelakiej, więc nie
                spodziewam
                > się tu znaleźć linków do wielu tematów. Tym bardziej, że nawet w realu kilku
                > wartosciowych książek nie można w żaden sposób odnaleźć.
                >
                > - skoro masz możliwości dotarcia do niemieckiej literatury, to może zamiast
                > trawić czas na propagandową szmirę, lepiej siegnąć do czegoś napisanego
                > bardziej z dystansem, np. Guntera Schuberta "Das Unternehmen "Bromberger
                > Blutsonntag", Tod einer Legende (Koln 1989, Bund Verlag) - autor jest
                Niemcem,
                > poznał Polskę jako korespondent, "nie skaziło go 50 lat komuny" i nie jest
                > związany z Bydgoszczą - co może w tym przypadku potwierdzac tylko bezstronność
                >
                > - Nie znam Cie, i wcale do tego nie dążę, a z inwektywami polemizowac nie będę

                Kto zna dojscie do listy Bydgoszczan, ktorzy zgineli, Niemcow w Krwawej
                Niedzieli a Polakow w odwecie?

                Urodzeni mniejwiecej przed 1933 rokiem, wciaz zywi, pamietaja szczegoly
                pierwszych dni wojny. Np. rozeszla sie pogloska, ze na PDT spadla bomba.
                Potem "sprostowanie", ze na Hotel Pod Orlem. Do pogotowia ratunkowego szedl
                Niemiec przebrany za kobiete. Zanim polscy zolnierze go dogonili, on znikl.

                Ochrona Przeciwlotnicza nosila opaske na ramieniu: zolto-zielona przetkana
                przez srebrzysty emblemat z samlolotem, z wytlaczanej tektury .

                Wielu uciekinierow przed wojna i Niemcami szlo piechota szosa w kierunku
                Inowroclawia, zeby "przebic sie na Kutno".
                Na zakrecie kolo Chmielnik znizyl sie samolot. Ludzie porzucili walizki i
                tobolki i do rowu pasc, dzieci pod soba dla ochrony. Na srodku jezdni mezczyzna
                prowadzil rower a kule z karabinu maszynowego samolotu wzniecaly kurz pod jego
                nogami. On podskakiwal, niedorajda jeden. Ktos wolal: - Do rowu! Do niego?
                Jeden zolnierz mierzyl do samolotu z karabinu, a drugi krzyczal: Przed smiglo,
                przed smiglo!

                Potem mowiono, ze ten samolot zostal zestrzelony "na sluzach", tj. Kanalem
                Bydgoskim.

                Za Brzoza prezydent miasta szedl prowadzony przez zolnierzy z bagnetami na
                karabinach spowrotem, w kierunku Bydgoszczy. Uciekinierzy wolali: - Pod mur
                go! - chociaz droga szla przez las z jednej strony a pola z drugiej. A moze oni
                tylko mysleli, ze to prezydent? Uwazali, ze powinien zostac na posterunku do
                konca. Czy jak kapitan tonacego okretu?

                W nocy nie mozna bylo otworzyc drzwi do stodoly, bo kon zdechly lezal obsiadly
                chmurami much, wiec trzeba bylo przespac sie w lozkach gospodarzy, co opuscili
                dom.

                Wielu dotarlo do Zlotnikow Kujawskich, gdy Niemcy ich "dogonili" i ich saperzy
                zbudowali niski most przez rzeczulke. Pierwsi przeszli wracajacy uciekinierzy.
                Kilka rodzin wsadzilo swoje dzieci na furmanki. Przyszedl Volksdeutsch i
                zarekwirowal konia. Wtedy dzieci tez musialy isc pieszo, albo byly niesione,
                lub wiezione na ramie, siodelku i bagazniku prowadzonego rowera. Stopniowo
                trzeba bylo porzucac bagaze. Krowa pasla sie w lesie nie wydojona dawno.
                Miastowe paniusie w koncu zebraly troche mleka do emaliowanych garnuszkow.

                W powrocie do Bydgoszczy czulo sie "innosc". Niemiecka druzyna ckm lezala w
                drodze gotowa do strzalu. Jak pieknie blyszczal zloty lancuch kul w sloncu!
                Kolo Zlotnikow Kujawskich(?) lezaly roztrzaskane furmanki, rozszarpane konie i
                smierdzace trupy cale i w kawalkach. Ela Mikolajska stracila tam prawa lopatke
                od nalotu na cywilnych uciekinierow. Musiala potem przez cala wojne codziennie
                podnosic odwazniki, zeby miesnie zbudowac. Ale potem Ruski wykonczyli rodzine,
                bo ojciec byl krawcem, wiec "burzujem".

                Ksiazka, ktora wymienil bator1 powyzej: Wilfried Samel, "Bromberg: ein
                Lesebuch" w j.niem. jest na polkach w niemieckich ksiegarniach obecnie,ISBN 3-
                88042-538-8.

                W internecie mozna ja stamtad zamowic u:
                scriptorium@wintersonnenwende.com
                Tam nie maja jej na skladzie, ale posredniczyc moga. Czas dostawy: 6-8 tygodni.
                Oni sprzedaja antyrewizjonistyczne i rewizjonistyczne ksiazki.

                Ich witryna ma nastawienie antypolskie, a wzgledem Oswiecimia
                antyrewizjonistyczne.
                www.wintersonnenwende.com/
                Sa tam rewelacyjne tytuly, w j.niem.
                Kto ma te pieniadze, ten moze zaraz zamowic z dziesiec na swieta.

                Moze kto ma czas zamiescic tutaj celne wyjatki?

                Jeszcze w latach 70-tych po ulicach chodzili swiadkowie tamtych zajsc. Zostali
                ci co byli dziecmi wtedy. Zmarnowala sie okazja. W zydokomunie mozna bylo mowic
                tylko zle o Niemcach i takze zle o Polakach, chyba ze o Polakach w roli ofiar
                faszystow, hitlerowcow, Hitlera, nazistow itd. Nie ma wiec relacji z Krwawej
                Niedzieli zdokumentowanej.

                Jezeli dopadlbys swiadka 90-letniego, to ten znow mogl byc na marginesie
                wydarzen. Tak wiec sprawa polska zaniedbana jeszcze przez obecne niszczenie
                niwelowanie i neutralizowanie nacjonalizmow i kultur przez rwacy sie do
                zydowladztwa swiata syjonizm i masonerie przepadnie w niepamieci na wieki.
                Amen.
          • bator1 Re: Blutsonntag w Bydgoszczy 18.12.02, 08:24
            Nie jestem
    • Gość: Ted® gut Literatur IP: proxy / *.cable.net.co 18.12.02, 10:06
      www.wintersonnenwende.com/scriptorium/deutsch/archiv/blutsonntag/bsonntag09.html#23
      sehr gut
    • Gość: Bydgoszczak Re: Fakta Blutsonntagu w Bydgoszczy IP: *.stmnca.adelphia.net 18.12.02, 13:04
      Krwawa Niedziela nie byla przyczyną wojny. Autor Langowski wskazuje na jej date
      po wybuchu wojny, co nie jest zadnym odkryciem.
      Poza tym on prostujac propagande innych uprawia wlasna. Myli sie co do tragedii
      oswiecimskiej.
      Zob. w j.niem.:
      www.h-ref.de/dk/krieg/polen/bromb/brmb.shtml
      ___________________________

      Juergen Langowski
      “Bydgoska Krwawa Niedziela”
      “Rewizjonistyczny” przyczynek przeciwko wybielaniu reżimu narodowo-
      socjalistycznego

      Apologeci Hitlera twierdzą, że reżim hitlerowski zostal zmuszony do akcji
      karnej przeciwko sąsiedniemu krajowi ciągłymi polskimi prowokacjami. Przy tej
      okazji nawiązują do tzw. “Bydgoskiej Krwawej Niedzieli”.

      W mieście Bydgoszczy przed wojną zamordowano w bestialski sposób - mówi
      propaganda kłamców oświęcimskich - mniejwięcej 58000 Niemców.

      To kłamstwo historyczne znajduje się na przykład także w Jana van
      Helsinga “Tajne stowarzyszenia 2” na stronie 92f (por. “Literatura kłamcy
      oświęcimskiego: van Helsing”).

      Propaganda klamców oświęcimskich głosi, że w Bydgoszczy przed wojną miano
      zamordować w bestialski sposób około 58000 Niemców. To kłamstwo historyczne
      znajduje się na przykład także w Jana van Helsinga “Tajne stowarzyszenia 2” na
      stronie 92f (por. “Literatura kłamcy oświęcimskiego: van Helsing”).
      “Bydgoska Krwaw Niedziela” była dopiero 3 września 1939, a więc w dwa dni PO
      napadzie Hitlera na Polskę 1 września 1939. Wobec tego to zdarzenie nie mogło
      być prowokacją, która wywołała wojnę.

      Zobaczmy co naprawdę wydarzyło się w Bydgoszczy. 3 września, w dwa dni po
      wkroczeniu niemieckich oddziałów do Polski, wycofywały się zaprzęgowe jednostki
      polskiej Armii przez Bydgoszcz., pomiędzy nimi polscy cywile, którzy uciekali
      przed wojną. Jednocześnie krążyła pogłoska, że niemieckie oddziały stoją gotowe
      do zajęcia miasta.
      Wolfgang Benz, Legenden, Lügen, Vorurteile, dtv 4666, München 1992, str. 47,
      www.h-ref.de/_inhalt/indexq.shtml#benz

      Kiedy jednak wyjaśniło się, że niemieckie oddziały nie stoją jeszcze przed
      Bydgoszczą, żołnierze rozeszli się małymi grupami na własną rękę pomiędzy . . .
      domy i ich mieszkańców, zaliczających się przeważnie do niemieckiej mniejszości.
      Benz, str. 47
      Major Albrycht, polski rozkazodawca, wycofał swoje oddziały wieczorem, on
      powołał do życia i uzbroił przedtem jeszcze Obronę Obywatelską do utrzymania
      porządku [np. OPL – Obronę Przeciwlotniczą] . Był to krok z punktu widzenia
      wojskowego i cywilnego nierozumny, nawet nieprawdopodobnie lekkomyślny.
      (…)
      Jednak wtedy obrona obywatelska razem z nowo przybyłymi żołnierzami wyruszyła
      przeciwko domniemanym dywersantom. (…) Kto wyglądał podejrzanie, został
      zastrzelony na miejscu. Domy splądrowano, jeden kościół podpalono.
      Benz, str. 47/48

      8 września 1939 [dziennik] “Deutsche Rundschau” ukuł pojęcie: “Bydgoska Krwawa
      Niedziela”. Narodowo-socjalistyczna propaganda wykorzystała to pojęcie i
      zdziesięciokrotniła ogólną liczbę ofiar narodowych Niemców w Polsce, którą w
      dokumentacji Urzędu Spraw Zagranicznych z września 1939 podano jeszcze na 5437
      nieżywych, na początku lutego 1940 na 58000.
      Benz, str. 48
      Zdarzenia jak niniejsze odgrywają w argumentacji apologetów Hitlera i kłamców
      oświęcimskich niemałą rolę. Sedno wydarzenia (aktu przemocy przeciwko Niemcom)
      naciągnięto, podwyższono i zmanipulowano, aby usprawiedliwić lub zrelatywizować
      okrucieństwo reżimu narodowo-socjalistycznego.

      • bator1 Re: Fakta Blutsonntagu w Bydgoszczy 18.12.02, 16:33
        Cóz, owe fakta to jedank pomieszanie faktów i legend - biorąc pod uwagę
        dzisiejszy stan badań nad wydarzeniami. Podstawowy brak: akcja dywersyjna ze
        strony niemieckiej była faktem, miała charakter zorganizowany choć sam jej cel
        jest do dziś dyskusyjny. Dziesiątki świadków doświadczyły chociażby ostrzału z
        wieży koscioła ewangelickiego na pl. Wolności. Ofiary ze strony polskiej padały
        na szlaku odwrotu oddziałów wycofujących sie przez miasto, a nie w
        przypadkowych miejscach. Uczestnicy dywersji przeliczyli się z pewnoscią w
        rachubach, co do efektów - ich ostrzał nie zamienił przemarszu w powszechną
        panikę, a oddziały wojska szybko przystąpiły do kontrakcji.
        Mjr. Albrycht nie był "rozkazodawcą" tylko oficerem rezerwy (nauczycielem z
        zawodu) który objął Komendę Placu po wycofaniu władz i zorganizowanych
        jednostek, a jego działalność w znaczniej mierze zapobiegła anarchii w miescie
        niczyim.

        A do rabunków i nadrabiania sąsiedzkich porachunków w takich sytuacjach nie
        potrzeba rozdawać broni z urzędu: zawsze znajdzie się grupa chętnych do
        gwałtów, mordów i rabunków w imię wyrównania krzywd z najeźdźcą. Jak można
        skorzystać z "historycznej szansy" pokazali także ci niemieccy bydgoszczanie,
        którzy kilka dni później wskazywali na nielubianych sąsiadów-Polaków jako
        oprawców, chociażby po to by przejąć ich majątek.

        Według źródeł niemieckich (przedwojenne publikacje Deutsche Rundschau) Niemców
        w Bydgoszczy nie było więcej niż 10 tys. więc liczba 5,8 tys. ofiar jest
        absurdalna - trudno powiedzieć by B. się wyludniła z tego powodu. Wystarczy
        zresztą zobaczyć co stało się z przywódcami mniejszości, aktywnymi działaczami
        nazistowskimi: niemal w komplecie przeżyli i stawili się w mieście
      • Gość: Ted® Re: Fakta Blutsonntagu w Bydgoszczy IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 18.12.02, 21:23
        nie znam tematu na tyle aby sie wypowiadac co do meritum, naszly mnie tylko
        watpliwosci logiczne
        podajecie oto, ze zabito 5437 niemcow czyli polowe obecnych mieszkancow B.
        narodowosci niemieckiej
        jak to sie stalo, ze w jeden dzien oddzial obrony cywilnej nie posiadajacy
        prawdopodobnie broni masowego razenia i nie majacy do dyspozycji hali
        jasiakiewicza mogl zabic tyle osob rozproszonych po calym miescie
        wysilcie wyobraznie, 5437 to jest ogrom, rzez, masakra, trup na trupie
        przeciez to wymagaloby swietnego przygotowania logistycznego (bron, transport,
        ewidencja...)
        czy jacys naukowcy potwierdzaja te liczby?
        jesli taka jest prawda to jak moglismy przegrac te wojne?
        • bator1 Re: Fakta Blutsonntagu w Bydgoszczy 19.12.02, 09:08
          Osobiście nie ośmielę się podać ani takiej liczby, ani żadnej innej. Te dane,
          jak podano wyżej, ogłosili sami naziści. szybko zweryfikowali je mnożąc do
          monstrualnych rozmiarów. Jeśli nie wyraziłem sie dosyć jasno we wcześniejszym
          poście, to powtórze: gdyby wymordowano 3 września ponad 5 tys. Niemców, to
          byłaby to ponad połowa całej mniejszości. Tymczasem jej straty były relatywnie
          niewielkie - począwszy od przywódców a na szarych mieszkańcach kończąc.

          Można tu wspomnieć osławiony "Marsz na Łowicz" - mimo iż odbywał się po tych
          samych drogach, na których ginęli z rąk Luftwaffe bezbronni uchodźcy, to jakoś
          internowani działacze niemieccy uniknęli linczu i wrócili niemal w komplecie...
          • Gość: atomski Re: Fakta Blutsonntagu w Bydgoszczy IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 19.12.02, 12:11
            Ja się zastanawiam czy coś zmieniałyby poniższe cyferki :
            60 tys zabitych Niemców i kolaborujących z nimi .
            1 osoba -załóżmy ów słynny ksiadz co ślad krwawy zostawił na murze )-
            rozstrzelana przez Niemców.

            Czy to coś zmienia ? Czyżby propaganda niemiecka -oprócz powyzszych cyferek -
            pisała też ,ze III Rzesza w 1939 dostała zaproszenie ?
            Polakom jakoś tak słabo i biednie się działo na wolności ,ze poproszono ich o
            pomoc ??
            Teraz się dziwią Niemcy ,ze przyszli w pokoju rozdawać bogactwo ,szerzyć
            kulturę i tworzyć rzeczy wielkie (dla dobra tego zacianka Polski ) ,a powitano
            ich kulami ??

            Nodorf ,gut ? Przepraszam .Czy dziwicie się ,ze Wielki Naród Niemiecki został
            przyjęty tak sobie ??
            A możecie mi pokazać to zaproszenie do stołu ,które gdzieś musiało przepaść i
            to tak ,ze nic o nim nie słyszałem ?
            (ale to pewnie ta polska propaganda )
            • Gość: Ted® Re: Fakta Blutsonntagu w Bydgoszczy IP: proxy / *.in-addr.btopenworld.com 19.12.02, 12:21
              Gość portalu: atomski napisał(a):

              > Ja się zastanawiam czy coś zmieniałyby poniższe cyferki :
              > 60 tys zabitych Niemców i kolaborujących z nimi .
              > 1 osoba -załóżmy ów słynny ksiadz co ślad krwawy
              zostawił na murze )-
              > rozstrzelana przez Niemców.
              >
              > Czy to coś zmienia ?

              alez zmienia
              przeciez to jest najwiekszy argument wybielajacy nazi
              'my zabilismy tylu polakow ale oni tez nie byli swieci -
              blutsonntag, no wiesz'
              cozby to byl za argument gdyby zginelo 60 niemcow a nie
              5437 i gdyby sie okazalo, ze to nie polacy zaczeli tylko
              niemcy kompletnie spieprzyli operacje
            • nodorf Re: Fakta Blutsonntagu w Bydgoszczy 19.12.02, 15:15
              Gość portalu: atomski napisał(a):

              > Czyżby propaganda niemiecka -oprócz powyzszych cyferek -
              > pisała też ,ze III Rzesza w 1939 dostała zaproszenie ?
              > Polakom jakoś tak słabo i biednie się działo na wolności ,ze poproszono ich o
              > pomoc ??
              > Teraz się dziwią Niemcy ,ze przyszli w pokoju rozdawać bogactwo ,szerzyć
              > kulturę i tworzyć rzeczy wielkie (dla dobra tego zacianka Polski ) ,a
              powitano
              > ich kulami ??
              >
              > Nodorf ,gut ? Przepraszam .Czy dziwicie się ,ze Wielki Naród Niemiecki został
              > przyjęty tak sobie ??
              > A możecie mi pokazać to zaproszenie do stołu ,które gdzieś musiało przepaść i
              > to tak ,ze nic o nim nie słyszałem ?
              > (ale to pewnie ta polska propaganda )

              Skoro stawiasz sprawę w ten sposób, to powiedz, atomski, gdzie jest to
              zaproszenie wysłane przez Brombergerów w 1919/20 r. z błagalną prośbą o
              przyłączenie do państwa polskiego? W tych latach należy szukać przyczyn
              późniejszych katastrof, które spadły na oba narody. Po co nam wszystkim to
              było? "Dzikie Pola" na Wschodzie nie wystarczyły, żeby zaprezentować wyższość
              Polnische Wirtschaft? Potem dziwicie się, że Niemcy, którzy w okresie
              międzywojennym podtrzymywali gospodarkę całego miasta (mimo skromnej
              liczebności) nie zatrzymywali polskich mieszkańców mszczących się na odchodnym
              na Bogu ducha winnych kobietach i starcach.


              • jasio4 Re: Fakta Blutsonntagu w Bydgoszczy 19.12.02, 15:47
                > W tych latach należy szukać przyczyn
                > późniejszych katastrof, które spadły na oba narody. Po
                co nam wszystkim to

                A nie sadzisz Nodorf, ze nalezaloby cofnac sie jeszcze
                bardziej i poszukac przyczyn w czasach kiedy cywilizowani
                Niemcy z ochota wzieli udzial w rozbiorach?
                • nodorf Re: Fakta Blutsonntagu w Bydgoszczy 19.12.02, 16:05
                  jasio4 napisał:

                  > A nie sadzisz Nodorf, ze nalezaloby cofnac sie jeszcze
                  > bardziej i poszukac przyczyn w czasach kiedy cywilizowani
                  > Niemcy z ochota wzieli udzial w rozbiorach?

                  Zdaje mi się, że to polski Sejm sam ochoczo przyklepał traktat rozbiorowy, a
                  Rejtana uznano za wariata. Sarmacka szlachta jeździła na wyścigi do Berlina,
                  płaszcząc się przed Fryderykiem. Słyszałem o przypadku, gdy błagano go wręcz o
                  terytorialne rozszerzenie pierwszego rozbioru, byle tylko objął jakiś polski
                  majątek. Pretensje można mieć do własnych elit, bo jaki wytrawny polityk nie
                  wykorzysta rozkładu sąsiedniego państwa?
                  • jasio4 Re: Fakta Blutsonntagu w Bydgoszczy 19.12.02, 16:14
                    > bo jaki wytrawny polityk nie
                    > wykorzysta rozkładu sąsiedniego państwa?

                    No wlasnie. Wiec po co wypisujesz bzdety o braku
                    zaproszenia w sprawie przylaczenia Bydgoszczy do Polski?

                    Jaki wytrawny polityk nie
                    wykorzysta rozkładu sąsiedniego państwa?
                    • Gość: gut Re: Fakta Blutsonntagu w Bydgoszczy IP: *.SBI.COM 19.12.02, 17:46
                      atomciu to nie o to chodzilo. w calej mojej dyskusji z batorem nie chcialem w
                      zaden sposob ani usprawiedliwic odwetu niemieckiego na ludnosci polskiej po
                      wkroczeniu armii 3 wrzesnia, chodzilo mi tylko i wylacznie o fakt ze zdarzaly
                      sie akty bestjalstwa ze strony polakow na niemcach, ktore potem posluzyly
                      proagandzie niemieckiej jako punkt wyjscia przy tworzeniu takiej a nie innej
                      legendy. nawet sam bator pisal ze nie jest wykluczone ze przy okazji calego
                      zamieszania moglo dosjc do porachunkow miedzy czy to sasiadami, czy poprostu
                      zwyklymi bandytami. poprostu w polsce nie jest popularne mowienie o bilaych
                      plamach narodu, gdzyz nie pasuje to do obrazu polski jako wiecznego
                      meczennika. uwazam jednak ze o wszytskich tych sparwach trzeba pisac i
                      dyskutowac. nie chodzilo mi o liczby, statystyki bo jesli chodzi o ludzkie
                      zycie to ilosc nie ma znaczenia, tak samo jak to, kto dokonal zbrodni na kim -
                      polacy, niemcy, zydzi itd. zbrodnia jest zbrodnia a ta dokonana na lundosci
                      cywilnej jest najgorsza z mozliwych i nie ma co szukac usparwiedliwien dla niej
                      ( tej zbrodni ) bo takiej nie znajdziesz. nie ma sie czego wstydzic tylko
                      rozmawiac otwarcie o tym i wszelakie niescislosci korygowac. cale nieszczescie
                      na poczatku naszej dyskusji polegalo na tym ze do linku ktorego podalem
                      dolaczylem slowo miarodajny i od tego sie wszytsko zaczelo - moze i lepiej bo
                      bysmy sobie na ten temat tyle nie napisali.

                      ps do batora albo kogos kto moze odpowiedziec na to pytanie

                      o co chodzi z tym wasserpoloczkiem ( co to znaczy ) ? nigdy sie z tym nie
                      spotkalem i nie wiem nawet do czego to odniesc
                      • bator1 Re: Fakta Blutsonntagu w Bydgoszczy 19.12.02, 21:05
                        No i bach! Zakończył nam spór, a tak pięknie się to rozwijało :-)

                        Niestety, tym razem poddaję się: w powyższym poście guta nie ma żadnej tezy z
                        którą mógłbym się poszrapać. Może tylko tyle, że ja nie "dopuszczam możliwość
                        jakichś morderstw na ludności niemieckiej" tylko jestem nawet przekonany, że
                        takie były. Ile i kto - tego już nigdy nikt nie dojdzie: gdy była mozliwość
                        zbadania to jednym fakty tylko przeszkadzały, a drudzy musieli ratować życie...
                        pewny natomiast jestem, że to co zafundowano na tym podkładzie Polakom, było
                        efektem świadomej i zaplanowanej polityki, do której pretekst mógł być dowolny.

                        Faktycznie - gdyby nie określenie "miarodajne", nie byłoby o czym mówić.
                        Brakuje jakiegoś solidnego, naukowego opracowania, zestawiającego dorobek i
                        dokumentację polską, z tym co uzbierano po przeciwnej stronie (przede wszystkim
                        wiarygodnymi relacjami świadków). Zaznaczam - wiarygodnymi - bo żeby zacytować
                        Wańkowicza z jego wspomnień pobytu w Rumunii w 1939 roku: zafundowano
                        tamtejszym volksdeutschom film "dokumentalny" pokazujący niemieckie dzieci z
                        Bydgoszczy, które zdziczali Polacy posadzili przy stole i poprzybijali rączki
                        do blatu. Jakie to życiowe, prawda?

                        A co do cytowanego określenia: powiedzmy oznacza takich Polaków, którzy
                        odnaleźli "nagle" swą niemiecka ojczyznę i osiągnęli wyższe stadium miłosci do
                        niej niż rdzenni mieszkańcy tamtej krainy (zjawisko częste zwłaszcza pod koniec
                        lat 80.) - tu rzecz całkowicie nie na miejscu.
                        Mea culpa
                        Cofam i przepraszam...
                        • Gość: atomski Re: Fakta Blutsonntagu w Bydgoszczy IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 19.12.02, 23:32
                          Jest jeszcze nodorf . Wizjoner .

                          "Skoro stawiasz sprawę w ten sposób, to powiedz, atomski, gdzie jest to
                          zaproszenie wysłane przez Brombergerów w 1919/20 r. z błagalną prośbą o
                          przyłączenie do państwa polskiego? W tych latach należy szukać przyczyn
                          późniejszych katastrof, które spadły na oba narody. Po co nam wszystkim to
                          było? "Dzikie Pola" na Wschodzie nie wystarczyły, żeby zaprezentować wyższość
                          Polnische Wirtschaft? Potem dziwicie się, że Niemcy, którzy w okresie
                          międzywojennym podtrzymywali gospodarkę całego miasta (mimo skromnej
                          liczebności) nie zatrzymywali polskich mieszkańców mszczących się na odchodnym
                          na Bogu ducha winnych kobietach i starcach. "

                          Tak sie składa ,ze te Brombergery to wynik akcji którą możaa by było nazwać
                          ogólnie : germanizacją ziem polskich ??
                          To znaczy z kolei ,ze jak już Polska trafiła do Polaków to Niemcy powinni
                          wrócić do Niemców ??
                          Jak chcieli (chcą ) zostać to powinni przyjąc warunki polskie ?
                          Nie podoba się ?
                          To pa pa !!

                          Bydgoszcz jest polskim miastem ,nodorf . Jeżeli je kochasz ,to kochasz polskie
                          miasto . Bez względu na to czy jesteś Niemcem ,czy Wietnamczykiem.
                          Możesz sobie wspominać z rozczuleniem niemieckie epizody ,ale kultywowania
                          pamięci o dobroci i zasługach Niemców nie oczekuj .Zbyt wiele krwi przelali
                          Twoi pobratymcy szerząc swoją kulturę i bogactwo .
                          • nodorf Re: Fakta Blutsonntagu w Bydgoszczy 20.12.02, 14:01
                            Najpierw do Jasia.

                            Jasio4 napisał:

                            >>jaki wytrawny polityk nie wykorzysta rozkładu sąsiedniego państwa?

                            >No właśnie. Więc po co wypisujesz bzdety o braku zaproszenia w sprawie
                            >przyłączenia Bydgoszczy do Polski.

                            Cieszę się, że rachunki krzywd uznałeś, wobec powyższego, za wyrównane.
                            Bzdetem była też, przez analogię, konstatacja atomskiego, o braku zaproszenia
                            Niemców w 1939 r.

                            Gość portalu: atomski napisał(a):

                            > Jest jeszcze nodorf.

                            Jest jeszcze. Przez haniebne zaniedbanie nie wyrwano chwasta.
                            A teraz tekst atomskiego ze zmienionym, acz równie "uprawnionym historycznie",
                            znakiem. Kto się oburzy, niech z pretensjami leci do autora tej konstrukcji.

                            > Tak sie składa ,ze ci polscy bydgoszczanie to wynik akcji którą możaa by było
                            nazwać
                            > ogólnie : polonizacją ziem niemieckich ??
                            > To znaczy z kolei ,ze jak już Niemcy trafią do Niemców to Polacy powinni
                            > wrócić do Polaków ??
                            > Jak będą chcieli zostać to powinni przyjąc warunki niemieckie ?
                            > Nie podoba się ?
                            > To pa pa !!

                            > Bydgoszcz jest polskim miastem ,nodorf . Jeżeli je kochasz ,to kochasz
                            polskie
                            > miasto .

                            Kocham i dlatego boli mnie, co tu się wyprawia. Ale nie utożsamiam tej
                            opłakanej sytuacji z polskością. To Wy, pisząc uparcie o konkretnym charakterze
                            narodowym miasta, narzucacie, chcąc nie chcąc, określone skojarzenia. Z drugiej
                            strony mam niejasne przeczucie, poparte przykładami, że pod inną władzą
                            (autonomiczną?) WSZYSTKIM NAM żyłoby się wygodniej (lepsza infrastruktura,
                            mniejsza korupcja, mądrzej wydawane pieniądze publiczne, większe bezpieczeństwo
                            i porządek, sprawiedliwe wyroki sądowe itd.). Nie każdy chce do końca życia
                            nieść krzyż, po to, by grupa politycznych (i nie tylko) gangsterów spijała
                            niezasłużoną śmietankę.

                            > Bez względu na to czy jesteś Niemcem ,czy Wietnamczykiem.

                            Porównywanie Niemców i Wietnamczyków w kontekście bydgoskim to nieporozumienie.

                            > Możesz sobie wspominać z rozczuleniem niemieckie epizody ,

                            Dwukrotne ocalenie Bydgoszczy przed strąceniem w niebyt (niemieccy zasadźcy
                            miasta w XIV w. i koniec XVIII w. + następne 150 lat) to były epizody???

                            > ale kultywowania
                            > pamięci o dobroci i zasługach Niemców nie oczekuj .Zbyt wiele krwi przelali
                            > Twoi pobratymcy szerząc swoją kulturę i bogactwo .

                            Wygląda na to jakbyś, pozazdrościwszy sukcesu Masłowskiej, zaczął już
                            pisać "Wojnę polsko-pruską pod flagą biało-czerwono-niebieską"
                            • bator1 Re: Fakta Blutsonntagu w Bydgoszczy 20.12.02, 14:22
                              "Dwukrotne ocalenie miasta" powiadasz? O ile wiem, to niemieccy zasadźcy nie
                              byli awangardą niemieckiego państwa. Po wtóre zakładali jakiś Kuenigsburg, o
                              którego losach jakoś historia milczy. Natomiast istniejący już tutaj gród
                              polski Bydgoszcz przetrwał...

                              Skoro tak kochasz gdybanie (rzecz pogardzaną w naukach historycznych, ale
                              kochaną przez amatorów) to czemu nie zastanowić się co by było, gdyby Prusy nie
                              zwalczały polskiej gospodarki fałszując pieniądze i blokując wymianę towarową,
                              nie prowadząc wojen na polskim terytorium i nie czyniąc paru innych rzeczy,
                              które nazywa się agresją a nie "dobrym wykorzystaniem szans". Tłumaczenia o
                              jakimś pomylonym obywatelu, który miał prosić o cos tam Fryca pasują do tego
                              jak pięść do nosa i są tyle samo warte jak rojenia piszącego tu "Bydgoszcaka" o
                              sojuszu Polska-Hitler.

                              Teorią nie jest natomiast fakt zniszczenia miasta jako organizmu społecznego
                              właśnie przez wysoce cywilizowane Niemcy, które najpierw zaplanowały i
                              przeprowadziły bestialską akcję mordowania wszyskich Polaków z "warstwy
                              kierowniczej", a następnie rozpoczęły gnojenie i sprowadzanie do roli
                              niepismiennych parobków reszty polskiej części społeczeństwa. W to miejsce
                              sprowadzono azjatycką odmiane kolonistów niemieckich, bo narodowi panów
                              zabrakło jakos chętnych do powrotu na pragernmańskie ziemię. To co spotkało
                              niemców w 45 i później to już tylko konsekwencje tego co sami zafundowali sobie
                              parę lat wcześniej. Boleje nad krzywdą wielu bogu ducha winnych "tutejszych"
                              niemców, ale nie dziwię sie chęci odwetu ze strony ofiar. Fakt wyburzenia
                              części starówki w imię nazistowskich teorii estetycznych to już przy tym mało
                              znaczący detal

                              Będę pierwszy, gdy trzeba bedzie zwalczać bajarzy plotących o wyłącznie
                              bydgoskiej historii miasta. Ale nie zgadzam się na wprost fantastyczne teorie
                              narodowościowe w Twoim wykonaniu.
                            • jasio4 Re: Fakta Blutsonntagu w Bydgoszczy 20.12.02, 18:14

                              > Cieszę się, że rachunki krzywd uznałeś, wobec

                              A niby gdzie je uznalem? Niemcy w Bydgoszczy byli zawsze
                              agresorami.

    • Gość: Bydgoszczak Moral z historii (jezeli jest jaki) IP: *.stmnca.adelphia.net 20.12.02, 08:12
      A propos polskiej Krwawej Niedzieli i niemieckiego odwetu.

      Zacznijmy od początku. Przyczyną drugiej wojny światowej było skrzywdzenie
      Niemiec w konferencji pokojowej w Wersalu w 1915 wskutek przedwczesnego
      rozpuszczenia wojsk niemieckich przez sabotaż Róży Luxemburg – bezrobociem,
      głodem, nędzą i wreszcie w 1933 blokadą eksportu. (Pamiętacie - “Judea
      wypowiada wojnę Niemcom”?)

      To rozwadnia kwestię wypominania winy polskiej za Blutsonntag i winy
      niemieckiej za odwet, czyniąc obie strony ofiarami szwindlu bolszewicko-
      żydowsko-masońskiego.

      Hermann Goering proponował Beckowi uzbrojenie i wyszkolenie 100 polskich
      dywizji i wspólne uderzenie na Sowietów i wypędzenie bolszewików z Europy po
      Ural na zawsze, ale Żyd Beck zdradził powinnośc swojego urzędu i Polaków.

      W Polsce żyło 3 mln. Żydów obywateli polskich i 300 tys. nielegalnych. Oni
      mieli ich własne potrzeby w cudzym kraju. Propaganda żydowska [w tym też np.
      zdrajcy jak Broniewski] zrobili z obrony Niemiec “Drang nach Osten”. (Do dziś
      ten mit się utrzymał pomimo odsłonięcia tajemnic Trockiego, Becka, Kaganowiczów
      i Berji.) Nauczyciele opowiadali dzieciom, że Mickiewicz wolałby uścisnąć
      rozpalone żelazo, a nie podać Niemcowi rękę. Pierwsza, nieudana agresja
      Sowietów na Europę w 1920 skończyła się potężnym laniem od Polaków nad Wisłą,
      ale w 1939 roku była znowu gotowa.

      Gdyby nie zdrada Becka, jego pośpieszny pakt ze zdrajcami, Anglikami
      Churchilla, nie byłoby wojny światowej. Polska miałaby autonomię i suwerenność
      jak Węgry, Finowie i inni. Zaś Europa dzisiaj by kwitła aż po Ural.

      Po “polowaniach na dzikiw Puszczy Białowieskiej” Goeringa mason Melchior
      Wańkowicz próbował odnowić ideę współpracy polsko-niemieckiej – tak
      przynajmniej po wojnie twierdził.

      W każdym razie te fakty nadają innych kolorów historii Blutsonntagu i odwetu na
      Polakach, których po wojnie upamiętniono nazwą: Wzgórze Wolności w miejsce Góry
      Bismarcka przy ul. Toruńskiej. Dziś już zupełnie inaczej wygląda zrozumienie
      konfliktu polsko-niemieckiego wobec wiedzy pokolenia “Polaków mądrych po
      szkodzie”, dowiadujących się o intrygach i zamyslach agresji masonów-
      uszczęśliwiaczy świata.

      Dziś przejrzeliśmy ich grę, bo wreszcie szydło wyszło z worka. W dzisiejszym
      świecie schorzałym od syjonistycznej uzurpacji do władzy nad światem widzimy
      masonów odsłoniętych w natarciu. Oni zabraniają nawet interesować się
      patriotyzmem, bo to wedlug reguł ich telewizji jest "ekstremizmem", "anty-
      semityzmem", "klerykalizmem"!

      “Gadzinówka Wyborcza”, “Trybuna Ludu” i inne szmatławce syjonistów chcą nam
      wmówić, że patriotyzm to relikt przeszłości “niepostępowych”, że on już się nie
      liczy w głównym nurcie życia narodów jak 1939 roku. Bratobójczą rzeź gojów w
      wielkiej wojnie białych ludzi oni podsycali patriotyzmem. To była dobra wojna.
      Ale teraz to jest ich wojna z gojami i patriotyzm, mówią nam, się przeżył.

      Czy musimy dać wmówić sobie to, czego nie ma?

      Jeszcze daleko “globalistom” do zbudowania jednego rządu światowego, jednej
      wielkiej federacji państw już nie-suwerennych.




      Poseł Jan Łopuszański powiedział w Sejmoknesiecie:
      “Przywódcy Unii marzą o tym, by zostać mocarstwem na
      gruzach suwerennych państw narodowych i na gruzach
      narodów [i religii].

      Pani minister Danuta Hübner w telewizyjnej debacie
      wynalazła nowe pojęcie: SUWERENNOŚĆ PARTYCYPACYJNA.

      …suwerenność Unii, a Polacy (czy też może Europejczycy,
      którzy byli kiedyś Polakami - trzymam się tu interpretacji
      pana Romano Prodiego) będą częścią ludu europejskiego i
      będą partycypować w tej SUWERENNOŚCI. Tak, tylko
      suwerenności Polski już nie będzie. Złożona zostanie z niej
      ofiara na ołtarzu suwerenności Unii [Europejskiej].

      Te opowieści, że w Unii będzie lepiej, przypominają mi
      nieco propagandę lektorów Polskiej Zjednoczonej Partii
      Robotniczej. ˝Wiecie, rozumiecie, towarzysze, nie jest
      jeszcze dobrze, bo nie mamy rozwiniętego socjalizmu, a jak
      zbudujemy rozwinięty socjalizm, to będzie tak, jak jeszcze
      nigdy nie było˝. (Oklaski)




      “Globaliści” - masoneria, syjoniści, komuniści, liberałowie –
      zwalczają patriotyzm, by uniemozliwic narodom obrone przed nimi.

      Np. we Francji, zniesławili oni kłamstwami ich kampanii
      propagandowych Jean Marie Le Pena, lidera Frontu
      Narodowego. Ten odważny patriota powiedział NIE! zalewowi
      imigracją nędzarzy z Orientu i zacofanych krajów, korupcji na
      rzecz syjonistów, burzeniu Kościoła, z którego naród bierze
      swoją siłę, i Unii Jewropejskiej. Syjonistyczna propaganda
      telewizyjna obrzucała Le Pena pomówieniami i epitetami jak:
      "ekstremista prawicowy", "nie-demokratyczny", "hitlerowski",
      "nazistowski". Oczerniono go jak za żydokomuny w PRL-u
      "wrogów ludu".

      Zapoznajmy się dobrze z tym, co nam gotuje następna dyktatura
      totalizmu. Oto zapowiedzi architektów “globalizmu”:

      [[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[

      "Narody katolickie muszą być roztarte na proch przez narody protestanckie."
      ►Anonimowy mason do kardynała Pitry, 1889

      "My, masoni, musimy całkowicie obalić i pokonać katolicyzm."
      ►Biuletyn Wielkiego Wschodu Francji, 1895

      ". . . znikną narody i religie, powstanie jedna ojczyzna, jedna wiara, życie
      szczęśliwe na ziemi."
      ►Heinrich Heine, mason, Żyd w Niemczech, 1842

      "Nadszedł już czas na rozpoczęcie bezwzględnego niszczenia wszystkich
      dotychczasowuch odrębnych państw i królestw, na zniesienie wszystkich religii,
      ma się rozumieć za wyjątkiem talmudycznej, i na ustanowienie na całym świecie
      jednego państwa żydowskiego, w którym naród żydowski będzie żywiołem panującym,
      i w którym będzie obowiązywała tylko jedna religia, mianowicie żydowska."
      ►Z manifestu Wszechświatowego Związku Żydowskiego, Paryż 1890

      "Proklamujemy republikę światową, skasowanie granic, istnienie jednego,
      jedynego prawa: prawa człowieka, które ogłosili nasi chwalebni poprzednicy
      Wielkiej Rewolucji."
      ►Hiszpański mason Lozano na światowej konferencji masońskiej w Rzymie, 1914

      "Pojęcie ojczyzny jest przestarzałe. Musi być zastąpione przez Ojczyznę
      Światową, rzadzoną przez organ w rodzaju Ligi Narodów.
      Dzisiejsza Liga Narodów składa się wyłącznie z Braci, czyli masonów, którzy
      rozumieją, że nacjonalizm się przeżył."
      ►Eksplika Kongresu Masońskiego w Belgradzie, w związku z przyjęciem Niemiec do
      Ligi Narodow, 1926

      "Jeżeli mamy być szczerzy wobec samych siebie, przyznajmy, że zaangażowaliśmy
      się w rozmyślny, wspierany i skoncentrowany wysiłek dla wymuszenia ograniczeń
      wobec suwerenności i niezależności suwerennych i niezależnych państw.”
      ►Arnold Toynbee w odczycie dla masońskich przywódców podczas tzw."Czwartej
      Konferencji Instytucji dla Badań Naukowych Stosunków Międzynarodowych", 1931

      "Musi powstać jedna wiara i wspólne prawo dla ludzi . . . Główną bitwą jest
      bitwa o wychowanie."
      ►H.G. Wells, "Experimenting in Autobiography",1934

      "Misją Amerykanów jest zniszczenie państw narodowych"
      ►Robert Strauss-Hupe w piśmie masońskim "Orbis", 1945

      ". . . nie będzie wojen między narodami, gdyż nie będzie narodów."
      ►Mason James Burnham, "Walka o świat", 1950

      "Gwarancją istnienia Polski może być tylko rząd światowy oparty na nadchodzącej
      ciwilizaji Nowej Ery."
      ►Melchior Wańkowicz, "Polacy i Ameryka", Londyn 1953

      ". . . społeczeństwo polskie powinno stopniowo rezygnować z zasad suwerenności
      państwowej na rzecz struktur Europy . . . eksponowania swojej dumy narodowej,
      winni krytycznie odnosić się do tradycji narodowej i ograniczać jej rolę w
      wychowaniu, zwłaszcza w ksztaltowaniu postaw młodego pokolenia."
      ►Kazimierz Wójcicki, redaktor "Życia Warszawy", 1991

      [[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[
      • Gość: Bydgoszczak Re: Moral z historii (jezeli jest jaki) IP: *.stmnca.adelphia.net 20.12.02, 08:14
        ". . . społeczeństwo polskie powinno stopniowo rezygnować z zasad suwerenności
        państwowej na rzecz struktur Europy . . . eksponowania swojej dumy narodowej,
        winni krytycznie odnosić się do tradycji narodowej i ograniczać jej rolę w
        wychowaniu, zwłaszcza w ksztaltowaniu postaw młodego pokolenia."
        ►Kazimierz Wójcicki, redaktor "Życia Warszawy", 1991

        [[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[

        Mam nadzieję, że te cytaty pomogą zrozumieć lepiej słowa Romana Giertycha,
        że tą wojnę, prowadzoną przeciwko nam podstępem, metodami “pokojowymi”, możemy
        wygrać będąc wiernymi katolikami i nieugiętymi patriotami.

        Niechaj hasło: Bóg, Honor i Ojczyzna, oraz służba Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie
        przewodzi nam w tej walce "ciwilizacji śmierci" z naszym bogobojnym
        życiem, “imperium zła” (“evil empire”) z dobrem.

        A lekcja Blutsonntagu niechaj nie czyni z nas strachliwego stada baranów.
        • bator1 Re: Moral z historii - jest taki 20.12.02, 09:08
          Zaczyna się od goebbelsowskiej bzdury: "polski blutsonntag", a reszta to już
          tylko pochodne rojeń głuptaka przedstawiającego się na tym forum jako
          Bydgoszczak i co najmniej 30 innymi pseudonimami, nieustannie chowającego głowę
          pod koc, żeby tylko nie widzieć wyimaginowanych żydów.

          Dobry człowieku, chwalono cię tutaj za wypowiedzi w wątku "Co w Bydgoszczy
          znaczyło..", ale jeśli twoja wiedza jest równie absurdalna jak w przypadku
          rzewnej opowieści o rzekomym prezydencie schwytanym przez uchodźców, to
          współczuję tym, którzy wierzą w twoje kawałki.

          Morał można wyciągnąć wieloraki:

          - najchetniej nas pouczają ci, którzy urzadzili się wygodnie gdzieś daleko
          stąd i od dobrobytu we łbach im sie poprzewracało. Nie przeszkadza im jednak to
          żyć w swoich zagranicznych pieleszach i jednoczesnie je opluwać. To nic nie
          kosztuje

          - fanatycy światowego spisku kochają rozmnażać swe osobowości i taki
          Bydgoszczak tylko na tym forum ma ich dziesiątki. Z drugiej strony do swego
          istnienia jak powietrza potrzebuje zorganizowanych wrogów i każdy sprzeciw
          traktuje jako zmasowaną operację zjednoczonych sił Zła, Komunistów, Masonów,
          Zydów, Parchów i Filatelistów. Bo kto by poważnie traktował idiotę, którego
          nikt sie nie boi?

          - Ostatni Prawdziwy Polak ma z reguły własną stronę, na której można znaleźć
          wszystkie artykuły z rydzykowych mediów powielające jego chore rojenia. Strony
          Ostatnich Prawdziwych Polaków róznią się tylko grafiką i mają czsami forum
          dyskusyjne. Niestety kazdego Ostatniego Prawdziwego Polaka (OPP) nudzi w końcu
          dyskutowanie z samym sobą na własnym forum i wyrusza na krucjatę przeciw światu
          na forum Wyborczej. Z zasady OPP nie tłumaczy się dlaczego nienawidzi
          wyborczej, a jednak stale zapycha jej forum smieciami we "własnym tłumaczeniu i
          adaptacji"

          - fakty nie są istotne dla OPP i jesli przeczą jego teorii to tym gorzej dla
          faktów.
          • Gość: atomski rachunek VAT dla nodorfa IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.12.02, 18:06
            Nodorf :
            „Cieszę się, że rachunki krzywd uznałeś, wobec powyższego, za wyrównane.
            Bzdetem była też, przez analogię,
            konstatacja atomskiego, o braku zaproszenia
            Niemców w 1939 r. „

            Nodorf ,nie wiem czy mam cię traktować jak niespełna rozumu czubka ,czy
            niebezpiecznego dywersanta niemieckiego ? Czyżbyś znalazł w swojej
            kwadratowej główce usprawiedliwienie dla apetytów III Rzeszy ???
            Kurwa człowieku ,stawiasz dla swoich chorych wizji na szali zycie milionów
            ludzi ,czy zdajesz sobie z tego sprawę ? Czy zdajesz sobie sprawę po jak
            kruchym lodzie stąpasz ? To zdecydowanie nie są już tematy do robienia
            żartów . Odłóż lepiej broszurki Goebelsa ,bo naprawdę krzywda ci się jakaś
            stanie . Śmiesz kmiocie faszystowski twierdzić ,ze moje pół rodziny zabitej
            przez Niemców powinno się poswięcić i radośnie zginąc w obozach
            koncentracyjnych ,bo teraz następne pokolenia miałyby niemiecki ład i
            porządek ????????
            Twierdzisz ,ze Niemcy mieli prawo zabijać ?? A może twierdzisz ,ze Polacy nie
            mieli prawa się bronić ?
            Człowieku ,z takimi postulatami lepiej nie wychodź na ulicę ,bo może Ci się
            przytrafić powtórka z Krwawej Niedzieli .
            Jeszcze raz radzę :Rzuć w cholerę niemieckie broszurki ,bo tyle w nich prawdy
            co w antyżydowskich wypowiedziach guta . Jak nie wierzysz polskim
            publikacjom ,poszukaj wsród angielskich .Tylko nie tych o lądowaniu UFIO ,ani
            tych o obozie w Oświęcimiu ,który był tak naprawdę ekskluzywnym domem
            wczasowym.
            Postaraj sobie więcej nie żartować na ten temat .Rozumiem ,ze masz sporo
            pamiątek po babci ,Heldze ,co kanapki młodziezowym bojówkom faszystowskim
            szykowała ,rozumiem ,ze stryj Helmud ,co na wieżyczce stał zapisał Ci w spadku
            jakąś rodzinną kamienicę i liczysz na jej odzyskanie,ale opamiętaj się .
            Rozprawiasz ze spora swobodą o życiu i smierci wielu ludzi .

            p.s. Odpowiedz lepiej ,czy stajesz w domciu wieczorkiem przed lustrem w czapce
            gestapowskiej wołając – Heil Hitler !!!
            To uświadomi mi nieco bardziej jak Cię traktować.

            p.s 2 Poczytaj sobie historię . Polska jeden jedyny raz zaprosiła Niemców na
            swoje ziemie . Zakon Krzyzacki ,bodajże w XIV wieku ,otrzymał Ziemie
            Chełmińską . Tylko jakoś się nie sprawdził w roli ochroniarza ,a wręcz zaczął
            ujadać rękę pana i trzeba było go wyprosić .
            Jeżeli przeczytasz ,ze gdzies kiedyś Niemców zapraszano ,to zmień
            ksiązkę .Zebyś farmazonów dla siebie niebezpiecznych nie przyswajał .Niemcy
            zawsze na tych ziemiach byli AGRESORAMI .

            Ale mnie wkurwiłeś ,wiesz ? To co wyprawiasz kwalifikuje się już raczej na
            lincz ,niż dyskusję .
            • Gość: gut Re: rachunek VAT dla nodorfa IP: *.SBI.COM 20.12.02, 18:51
              Gość portalu: atomski napisał(a):


              > Jeszcze raz radzę :Rzuć w cholerę niemieckie broszurki ,bo tyle w nich prawdy
              > co w antyżydowskich wypowiedziach guta ......

              zaraz zaraz atomski ! czy ja o czyms nie wiem ????
              • Gość: atomski Re: rachunek VAT dla nodorfa IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.12.02, 23:55
                ....nie tyle nie wiesz co naciągasz ,przeinaczasz . I tak wszedzie ,gdzie
                okiem sięgnąc mamy Żydów i ich spiski ,albo np Kazimierza Wielkiego co
                sprzedał Polskę lichwie i tak w oóle to był małym Lolkiem .
                Masz z pewnoscią bardziej gruntowną wiedzę historyczną ,ale kisielu z mózgu i
                tak mi nie zrobisz: ).W ogóle tutaj bedzie dosć trudno .
                Być może dlatego ,ze zagląda tu sama reakcjonistyczna gałąź
                syjonistyczna ,albo masoneria ??
                Cholera wie ??


                Po lekkim uspokojeniu ...
                Gdy nodorfowi nie grozi czapa ,albo proces o zdradę ,wysiedlenie ,deportacja
                (a powinno )tyle jego co sobie potrzeszczy głupoty niestworzone ...

                Nodorf .Słyszałeś takie pojęcie : KULTURKAMPF (to okres zaborów ,który z takim
                rozrzewnieniem wspominasz) ??
                Co miało na celu ,skąd się w ogóle wzięło,kto wprowadził ,z jaką reakcją się
                to spotkało i dlaczego nie było postrzegane jako szerzenie dobra ,kultury i
                niemieckiego bogactwa na biednych,zacofanych ziemiach polskich ??
                KULTURKAMPF -powtórzę .
                Może to pozwoli mi zasegrgować cię do szufladki z czubkami ,albo
                wywrotowcami,a może po prostu zwykłymi skandalistami od siedmiu boleści ?
                To z kolei ujednolici -na przysżłość -moją reakcję na Twoje niestworzone
                historyjki .
                • Gość: gut Re: rachunek VAT dla nodorfa IP: *.nyc.rr.com 21.12.02, 04:52
                  Gość portalu: atomski napisał(a):

                  > ....nie tyle nie wiesz co naciągasz ,przeinaczasz . I tak wszedzie ,gdzie
                  > okiem sięgnąc mamy Żydów i ich spiski ,albo np Kazimierza Wielkiego co
                  > sprzedał Polskę lichwie i tak w oóle to był małym Lolkiem .
                  > Masz z pewnoscią bardziej gruntowną wiedzę historyczną ,ale kisielu z mózgu i
                  > tak mi nie zrobisz: ).W ogóle tutaj bedzie dosć trudno .
                  > Być może dlatego ,ze zagląda tu sama reakcjonistyczna gałąź
                  > syjonistyczna ,albo masoneria ??
                  > Cholera wie ??

                  ... atomowy chyba sie nie zrozumieliscmy. kiedy napisalem czy " o czyms nie
                  wiem ?" chodzilo mi o jakies rzeczy, o ktorych podobno pisalem .... nie piszac
                  o nich. musialo ci sie pomylic z kims innym. ja nigdy o kaziu wilkim nie
                  wspomnialem, a o zydach, masonach, syjonistach to juz wogole. pisze to tylko
                  tak dla scislosci, zeby ktos nie zaraz sobie nie pomyslal ze jestem jakims
                  oszolomem. no nagadalem sie ....
                  • Gość: atomski Re: rachunek VAT dla nodorfa IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.02, 11:31
                    Wybacz . Masz rację ,wziąłem Cię za kogoś innego (zasugerowałem się też
                    batorem -cóż jemu też zdażają się pomyłki ,a jemu tak wierzyłem : )))) ).
            • nodorf Re: Najpierw do Jasia i Atomskiego... 21.12.02, 12:19
              W blasku sobotniego dnia nie jesteś chyba, atomski, zbyt zadowolony z
              wczorajszej wieczornej reakcji. Wyjaśniając:

              Na zdanie, że Fryderyk wykorzystał m.in. rozkład sąsiedniego państwa, Jasio
              celnie zripostował, że to samo zrobili Polacy w latach 1919/20. Na to ja,
              że „Cieszę się, że rachunki krzywd uznałeś, wobec powyższego, za wyrównane".
              Ale Jasio udaje, że nie wie, o co teraz chodzi i pyta, gdzie to napisał. Na
              szali, przypomnijmy, rok 1772/3 i 1919/20.

              Dalej Jasio pisze, że bzdetem jest pytanie o jakieś zaproszenia w 1919/20, więc
              ja mu na to "Bzdetem była też, przez analogię, konstatacja atomskiego, o braku
              zaproszenia Niemców w 1939 r." No bo to rzeczywiście absurd. Zadnych zaproszeń
              nie było ani w 1919/20, ani w 1939 r. Na polemicznej szali tym razem rok
              1919/20 i 1939.

              I te dwie odmienne szalki łączy atomski, insynuując że wyrównany rachunek
              krzywd dotyczy lat II wojny światowej. Immanuel Kant przewraca się w grobie,
              widząc taki gwałt na logice. Dalej idzie łatwo. Łączy mnie z broszurkami
              Goebbelsa, o których nigdy nie wspominałem, łączy guta z antysemityzmem, choć
              pamięta raczej posty kogoś innego (czy ty naprawdę myślisz, że nodorf, gut i
              kolejne wcielenia Henia to jedna i ta sama osoba?). Gorzej, że wciska mi w usta
              jakieś obłędne tezy, których nigdy nie wypowiadałem typu:

              > Czyżbyś znalazł w swojej
              > kwadratowej główce usprawiedliwienie dla apetytów III Rzeszy ???
              > Kurwa człowieku ,stawiasz dla swoich chorych wizji na szali zycie milionów
              > ludzi ,czy zdajesz sobie z tego sprawę ? To zdecydowanie nie są już tematy do
              robienia
              > żartów (jakich żartów? - dopisek mój) .
              > Śmiesz kmiocie faszystowski twierdzić ,ze moje pół rodziny zabitej
              > przez Niemców powinno się poswięcić i radośnie zginąc w obozach
              > koncentracyjnych ,bo teraz następne pokolenia miałyby niemiecki ład i
              > porządek ????????
              > Twierdzisz ,ze Niemcy mieli prawo zabijać ?? A może twierdzisz ,ze Polacy nie
              > mieli prawa się bronić ?

              > Rozprawiasz ze spora swobodą o życiu i smierci wielu ludzi .

              Potem jest już tylko rynsztok, insynuacja i pełna paleta pogróżek rodem z
              nazistowskiego arsenału (czapa, wysiedlenie, deportacja - to już następny
              post). Myślałem, że obaj wyciągnęliśmy wnioski z historii...

              > Odłóż lepiej broszurki Goebelsa ,bo naprawdę krzywda ci się jakaś
              > stanie .> Człowieku ,z takimi postulatami lepiej nie wychodź na ulicę ,bo
              może Ci się
              > przytrafić powtórka z Krwawej Niedzieli (a więc coś jest na rzeczy , sam
              przyznajesz - dopisek mój)

              > .Rozumiem ,ze masz sporo
              > pamiątek po babci ,Heldze ,co kanapki młodziezowym bojówkom faszystowskim
              > szykowała ,rozumiem ,ze stryj Helmud ,co na wieżyczce stał zapisał Ci w
              spadku
              > jakąś rodzinną kamienicę i liczysz na jej odzyskanie,ale opamiętaj się .
              > p.s. Odpowiedz lepiej ,czy stajesz w domciu wieczorkiem przed lustrem w
              czapce
              > gestapowskiej wołając – Heil Hitler !!!
              > Ale mnie wkurwiłeś ,wiesz ? To co wyprawiasz kwalifikuje się już raczej na
              > lincz ,niż dyskusję .

              Dawno czegoś takiego na forum nie było.

              > p.s 2 Poczytaj sobie historię . Zakon Krzyzacki ,bodajże w XIV
              wieku ,otrzymał Ziemie
              > Chełmińską .

              nie w XIV

              > Jeżeli przeczytasz ,ze gdzies kiedyś Niemców zapraszano ,to zmień
              > ksiązkę .Zebyś farmazonów dla siebie niebezpiecznych nie przyswajał .

              Zapraszano: w XVIII w. do Poznania (bambrzy), władcy Rosji m. in. nad Wołgę i
              do pomocy w rządzeniu państwem (źle na tym nie wyszli). Dzięki niemieckim
              osadnikom powiodły się liczne lokacje na ziemiach polskich, wyrosły miasta (np.
              Kraków)

              Ty mówisz krótko: Kulturkampf, ja mówię krótko: państwo prawa (niemal
              przysłowiowe, co uwzględniają polskie podręczniki), poszanowanie własności bez
              względu na pochodzenie, polska reprezentacja w Reichstagu.

              Jeśli chciałbyś w przyszłości unurzać kogoś w klimatach faszystowsko-
              antysemickich, by przeciągnąć łatwiej, mimo braku argumentacji, opinię na swoją
              stronę (taki szantaż moralny), to pamiętaj, że bydgoscy Zydzi należeli w
              przytłaczającej większości do niemieckiego kręgu kulturowego. Wielu z nich
              opuściło Bydgoszcz, wraz z Niemcami, już w 1920 r., a pozostali doznali, m.in.
              z powodu niemieckiej identyfikacji, sporo przykrości w latach przedwojennych.
              Jeśli są więc jeszcze w Bydgoszczy ludzie, którzy poczuwają się do tamtej
              tożsamości to niekoniecznie dlatego, że ich ciotki kanapki chłopcom z
              Hitlerjugend szykowały.

              Oj, atomski. A ja chciałem od Ciebie kupić "Pamiętnik gapia"...

              • bator1 Re: Najpierw do Jasia i Atomskiego... 21.12.02, 12:54
                Skoro doszlismy do liczenia to najpierw krzywdy na forum:-)

                Przyznaje, Atomski, nie jestem nieomylny. Przynałem się do tego kilka postów
                wczesniej i jeszcze raz cofam to co padło z mojej strony wobec guta, a było
                zbyt emocjonalne. Na szczęście, mam nadzieję, ustalilismy protokół rozbiezności
                i miesci się on w ramach sposru historycznego a nie fanatycznego.

                Zaprzeczam natomiast, jakobym insynuował pod jego adresem -izmy, które wprost
                zarzucam wielosobowosciowemu Heniowi, Bydgoszczaninowi i 39 innym jego
                wcieleniom, światle udowadniającym nam naszą parchatość. Jeszcze raz panie
                Cezary Bernardzie, Heniu, Bydgoszaninie i inni: mam cię po prostu, zwyczajnie i
                po polsku za skończonego głupka, który swoimi niedorzecznymi postami i chorymi
                rojeniami - a przedstawiając się jako nasz krajan - przynosi wstyd naszemu
                miastu. I tego poglądu, przez pamięć lektury kilkunastu wątków, nie zmienię tak
                łatwo. Chylę przy tym czoła administratorom tegoż forum, tak znienawidzonej
                przez "patryjotę" gazety, za totalną wolność jaką dopuszczają w jego przypadku.
                Czyż jednak jest wolność dla wrogów wolnosci?

                Co do szalek: nie podoba mi się porównywanie rozbioru z odzyskaniem
                niepodległości, tak jak obrzydliwym wydawałoby mi się zestawianie na równych
                prawach 1939 roku i 1945.

                Co do Bambrów i kolonistów: chyba nie o takim zaproszeniu pisał atomski. Do
                tego doszło w czasach pokoju i chodziło o cywilów, których nie osadzała siłą
                ich własna armia. przy tym chodziło o obopólną korzysć. Nikt przecież nie
                będzie teraz bredził o napaści Holendrów posiłkując się przykładem Mennonitów?

                Co do państwa prawa: z jednej strony porzekadło "są jeszcze sądy w Berlinie",
                ale z drugiej strony jest sprawa Drzymały i innych chłopów, których to prawo
                gnoiło tylko za pochodzenie. I była to działalność państwa a nie grupki
                gangsterów.

                Niemieckich Żydów w dwudziestoleciu pozostała taka garstka, że przykład jest
                raczej mało miarodajny. Zwłaszcza, że nie należeli oni do ortodoksyjnych, więc
                wtapiali sie w społeczność miasta...
          • Gość: Bydgoszcak Moral z historii jest IP: *.stmnca.adelphia.net 21.12.02, 12:43
            bator1 napisała:

            > Zaczyna się od goebbelsowskiej bzdury: "polski blutsonntag", a reszta to już
            > tylko pochodne rojeń głuptaka
            > . . .

            O sobie:
            Pierwszą oznaką starzenia się jest, gdy człowiek chciałby znowu ścigać młódki.
            Następną gdy rysuje swoje drzewo genealogiczne. Ale kiedy roztrząsa przeszłość,
            to jest przed metą. Czas nagle zaczyna pędzić, i wtedy widać, co już zauważył
            Schopenhauer, że życie to marność, jedyne co się liczy to rodzina, wnuki.
            Chciałoby się uratować życie – zapis, pamięć i wspomnienia. Kiedy dom się pali,
            ludzie wybiegjają nadzy, ale ściskając w ręku album z fotografiami rodzinnymi.
            Sparafrazowałbym to w odniesieniu do mojego zainteresowania Bydgoszczą.

            O Krwawej Niedzieli:
            Jako dzieciak pamiętam rozstrzelanie na Starym Rynku. Więźniów przesłuchiwanych
            trzymano w budynku zajętym przez Gestapo(?) przy ul. Focha, na rogu uliczki
            idącej do Brdy z widokiem na Wyspę Miłości (tak nazywanej w latach 30-tych). Za
            żydokomuny mieściła się tam Garnizonowa Komenda Wojskowa. Polak mógł wejść na
            podwórze, popatrzeć w okna na pierwszym piętrze, gdzie więzień mógł uchylić
            okno i szeptem wołać imię tego, co stał na dole, ukradkiem, bo strach był
            śmiertelny, gestapowiec mógł zauważyć. Czy to było Gestapo, czy Wehrmacht?
            Bili i katowali z okrucieństwem podczas przesłuchania, wiem po tym, że co
            najmniej jeden więzień miał wielkie sińce i twarz spuchniętą i skrwawioną tak,
            że tylko po głosie można go było rozpoznać.
            Aresztowania były w nocy. Niemcy nie pozwolili ubrać się i bili aresztowanych.
            Gdzie był ich grób? Gdzieś w kierunku Wilczaka, czy kolo Pola Ułańskiego,
            bliżej wojskowego lotniska, blisko ul. Źwirki i Wigury? Na cmentarzu, w
            rzędzie. Po wojnie rodziny (te które przeżyły) rozpoznawały ekshumowane zwłoki
            po guzikach, marynarce, koszuli.
            Ciekawe, gdzie można znależć listę rozstrzelanych? Jeszcze żyją ich dzieci,
            mają powyżej siedemdziesiątki.

            To była nieopisana tragedia, dla wyrażenia której nie ma słów w żadnych
            słownikach. Żydokomuna nimi się nie zaopiekowała, ale pogrzeb na Wzgórzu
            Wolności był z orkiestrą, księżmi, PKF z Warszawy; zgoniono uczniów ze
            wszystkich szkół i przemówienia były. Ale dziećmi rozstrzelanych państwo nie
            zaopiekowało się. Także nie dostały one odszkodowań z Niemiec, kiedy Ben Gurion
            dostał od Adenauera kilka elektrowni i nieokreśloną ilość fabryk, 60 okrętów,
            pociągi z lokomotywami, sieć torów kolejowych i dróg, infrastrukturę pod miasta
            i przemysłowe zakłady i farmy, budynki mieszkalne i użyteczności publicznej
            etc. Ale na Starym Rynku wywalono obrzydliwe glamoty, które przypomniały mi
            się, kiedy widziałem projekt ohydnych kubicznych kloców cementowych, które
            miałyby być ustawione na olbrzymim bloku dzielnicy śródmieścia w Berlinie
            jako “Pomnik Holocaustu”. Także po 1989 roku nikt nie pomyślał o pieniądzach
            dla potomstwa ofiar.

            Konflikt polsko-niemiecki
            Wybuch wojny w 1939 roku zaczął się od Wersalu po pierwszej wojnie światowej.
            Zgadzają się co do tego wszyscy, nawet żydowscy historycy, politycy, analitycy
            wszelkiej maści, nawet telewizyjni sprawozdawcy.
            W 1920 polskie wojsko wsparte pomocą z Ameryki – przedmurze chrześcijaństwa -
            zatrzymało hordy nowojorskiego Żyda Bronfmana (Trockiego) w “Cudzie nad Wisłą”
            (nazwa żydowska). Piosenka (polska) z tego roku:
            Nasze małe żołnierzyki na placówkach stoją.
            Bolszewików się nie boją nic a nic.
            Nie pomogły pieniądze Rotszyldów.
            W 1933 międzynarodowe żydostwo wypowiedziało wojnę Niemcom i spowodowało
            blokadę eksportu niemieckiego, który w 39 r. zdławiło zupełnie.
            W 39 roku Stalin ustawił wzdłuż polskiej granicy wszystkie swoje armie. Czołgi
            nie miały gąsienic, bo przeznaczone były do szybkiego wdarcia się drogami w
            głąb Europy. O tym dowiedzieli się Niemcy i przyspieszyli obronę. Zaproponowali
            Polsce uzbrojenie 100 polskich dywizje i ich wyszkolenie dla wspólnego odparcia
            żydobolszewików do Uralu. Na to jest obszerna literatura, z którą autorzy
            dworskiej literatury historycznej podejmują dyskusje w “politycznie poprawny”
            sposób.
            Nazywanie cytowania tych faktów propagandą goebbelsowską nie zmieni tych
            faktów. Za wiele lat, jeżeli ludzkość “innowierców” przetrwa ekspansję
            syjonizmu, historyczne książki będą to podawały.

            Obecnie historię upolityzowano, historyk jest politrukiem. Kto tego nie wie,
            niechaj odrobi swoją pracę domową na ten temat, a nie powtarza banialuki za
            dziennikami telewizyjnymi.

            “Bydgoską Krwawę Niedzielę” nie opisano w języku polskim miarodajnie,
            jakkolwiek jeszcze z początkiem lat 80-tych po ulicach Bydgoszczy chodzili jej
            świadkowie. Zrobiono film, “docudramę”. . . Najwięcej można dowiedzieć się od
            niemieckich autorów.

            Co do przyczyn sztucznego konfliktu polsko-niemieckiego okresu Polski
            Wersalowej, czyli Dwudziestolecia Międzywojennego, czyli “za Sanacji“, to - w
            Polsce istnieją księgarnie, które oferują dokładne tłumaczenia np.
            niezrównanej “Wojny Hitlera” Davida Irvinga, klasycznego dzieła
            udokumentowanego ze skrupulatnością przewodu sądowego. Rewizjonistyczna
            literatura historyczna wzbogaca się o coraz to nowe książki kolportowane
            głównie przez Noontide Press w Kaliforni. Z wielkiej swobody jeszcze korzystają
            księgarnie wysyłkowe w internecie, oraz naukowo-historyczne i publicystyczne
            witryny internetowe.

            • bator1 Re: Moral z historii jest 21.12.02, 13:04
              Blutsonnatg jest terminem ukutym przez propagande goebbelsa, ale ty Heniu byłeś
              pewnie za mały żeby wówczas czytać, a później pozostałeś przy protokołach
              medrców syjonu. Co do tych 100 dywizji, to nie wysiliłeś się w wymyślaniu
              bzdur. Trzeba było popracować nad czymś bardziej wiarygodnym.
              Sądząc z niezachwianej wiary w miłość hitlera do Polaków to zdaje się załapałeś
              się na dobrą grupę, może nawet drugą? A idol Irving? Jego rzeczowość ocenił już
              sąd, ale to na pewno był sąd żydowski albo masoński, prawda?

              czytaj heniu dalej książki niemieckie, choćby taką "Tod sprach polnisch" tam
              wszystko wyłożyli o złych komunistach i dobrej rasie nazistowskich nordyków.
              Tylko nie gadaj o tym za dużo, bo jeszcze ci kto da fangę w nos, zanim pozna
              się na twej dobroci...
    • nodorf Re: ...a teraz do batora 21.12.02, 15:18
      1. Ten "pomylony obywatel, który miał prosić o coś tam Fryca" to hrabina
      Skórzewska z Lubostronia, której Bydgoszcz też coś zawdzięcza
      (www.mowiawieki.pl/artykul.html?id_artykul=293)
      2."azjatycka odmiana kolonistów niemieckich" - od kiedy kraje bałtyckie zalicza
      się do Azji? Nie słyszałem w ogóle o żadnych azjatyckich kolonistach
      niemieckich (Nadwołże to jeszcze Europa)poza tymi wysiedlonymi przez Stalina do
      Kazachstanu.
      3. Nazwa Kunigesburg nie przyjęła się, co nie znaczy, że niemieccy zasadźcy
      zakładali miasto w jakimś innym punkcie niż dzisiejsza Bydgoszcz. Cytując za
      materiałem internetowym: "nowo lokowany ośrodek miejski przejął dawną nazwę
      grodu - Bydgoszcz".
      • bator1 Re: ...a teraz do batora 21.12.02, 19:29
        nodorf napisał:

        > 1. Ten "pomylony obywatel, który miał prosić o coś tam Fryca" to hrabina
        > Skórzewska z Lubostronia, której Bydgoszcz też coś zawdzięcza
        > (www.mowiawieki.pl/artykul.html?id_artykul=293)

        Nawet gdyby założyła B. to takie prośby pod adresem wroga nie stają się
        sympatyczne i propanstwowe. To nie jedyny przypadek w historii ścierania się
        zasług z działalnością skierowaną przeciw państwu.

        > 2."azjatycka odmiana kolonistów niemieckich" - od kiedy kraje bałtyckie
        zalicza się do Azji? Nie słyszałem w ogóle o żadnych azjatyckich kolonistach
        > niemieckich (Nadwołże to jeszcze Europa)poza tymi wysiedlonymi przez Stalina
        do Kazachstanu.

        Rosjanie także geograficznie przynalezą do Europy co automatecznie nie nadaje
        im cech kultury europeskiej. Teatr w B przekazano niemcom sprowadzonym z Rygi,
        ale wsie dookoła miasta zasiedlono "gospodarzami" sprowadzonymi z Besarabii.
        Wspomnienia wysiedlanych, którzy mieli szczęście przeżyć i powrócić na swoje,
        żwiadczą o raczej azjatyckiej proweniencji tychże przedstawicieli światłej
        niemczyzny. Literatura przedmiotu jest dosyc obszerna...

        > 3. Nazwa Kunigesburg nie przyjęła się, co nie znaczy, że niemieccy zasadźcy
        > zakładali miasto w jakimś innym punkcie niż dzisiejsza Bydgoszcz. Cytując za
        > materiałem internetowym: "nowo lokowany ośrodek miejski przejął dawną nazwę
        > grodu - Bydgoszcz".
        Sądząc z dyskusji w wątku "romberg czy Bydgoszcz" polska nazwa jest raczej
        trudna do użytku w ustach człowieka posługującego się głównie niemieckim. Skoro
        jednak nie przyjął się Kuenigsburg, to świadczy to o stałej przewadze żywiołu
        polskojęzycznego. Zaproszono zasadźców jak w ciągu wieków wielu przedstawicieli
        innych nacji. Przyjeżdżali, bo z różnych powodów było to dla nich opłacalne.
        Czy przez to ich ojczyzny nabrały praw do jakiegoś kawałka naszych ziem?
    • Gość: Bydgoszczak Re: Blutsonntag w Bydgoszczy i nie tylko w Bydgosz IP: *.stmnca.adelphia.net 21.12.02, 21:39
      Jeszcze raz: "Blutsonntag" to termin ukuty przez dziennik bydgoski “Deutsche
      Rundschau” i to już podałem wyżej.

      Możnaby egzemplarze “Deutsche Rundschau” i inne drukowane materiały propagandy
      Goebbelsa odnaleźć w bibliotece miejskiej, albo archiwach, ale raczej nie.
      Jerzy hrabia Niesiobędzki zatrudniony przez Urząd Kontroli Publikacji,
      Widowisk, Publikacji i Prasy przy ul. Paderewskiego (10?) nadzorował
      wygrabienie wszystkiego co w języku niemieckim z Biblioteki Miejskiej,
      pozostawiając tylko niemieckojezycznych autorów żydowskich jak Heinrich Heine.
      Ten zasób Biblioteki wywieziono do koszarów KBW przy ul. Warszawskiej i tam w
      kotłowni one zostały spalone w piecu. Byłyby tam również materiały
      o “Blutsonntagu”, mogące szperacza historycznego naprowadzić na adresy, daty,
      nazwiska itd.

      Jeżeli pospolituję się tutaj, ocierając łokcie o towarzystwo nie dbałe o
      maniery, czy język, to dlatego, że mam nadzieję, że tu zajrzą też czasami i
      ludzie.

      Znajomość dziejów własnej ojczyzny pogorszyła się we wszystkich krajach wobec
      postępu propagandy na miarę w historii świata nieznanej. Dziś Polak,
      zdemoralizowany, nie porwałby się na powstanie w Warszawie, obronę obywatelską
      Bydgoszczy i nie jest gotowy walczyć i umierać za ojczyzne, za wiarę, tylko
      zastanawia się na serio: Czy UE mi coś da? I wlozy rece i glowe w dyby i odda
      ziemię, na której się urodził i gdzie są grobu jego ojców. Ziemi się nie
      oddaje. Za ziemię się umiera. Ziemia jest droższa niż życie. Syjonizm to
      wszystko niszczy. On niszczy kultury, nacjonalizm każdego narodu nie-
      żydowskiego, religie gojów, żeby ugruntować się jak ponadświatowy system
      doskonały i ostateczny, uznający wszystkich i wszystko, co jemu się
      przeciwstawi, za terroryzm i terrorystów.

      Nikt nie może powiedzieć jak to wszystko się rozegra, ale stawką jest
      przetrwanie ludzkości.

      Prezydent USA Bush próbował odnaleźć symetrię wróg-przyjaciel, chciał napowrót
      znaleźć się na znanym terenie i po 11 września 2001 Amerykanie zaczęli wojnę
      jak gdyby musieli bronić się swój dom przed wilkiem z bajki o trzech świnkach.
      Ale przeciwko wirusom liberalizmu bombowce B-52 nie funkcjonują, one już dawno
      są w nas. Nie ma już frontu, nie ma linii demarkacyjnej, wróg w kamuflażu
      kameleonowym, zmieniającym się od sposobności, toczy serce zachodniej kultury,
      która go zwalcza. To jest wojna już nie między narodami, państwami, systemem i
      ideologiami, lecz w gatunku człowieka każdego z osobna z sobą samym.

      Dlatego na tym forum głos ludu jest odzwierciedleniem bezsilności i ślepoty
      wobec tej samej nawałnicy, co przyszła tu już w 1920 roku. Ludzie bronią
      cudzych mitów, a o sobie zapomnieli.
      • Gość: atomski Re: Blutsonntag w Bydgoszczy i nie tylko w Bydgos IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.02, 01:27
        Nodorf:
        „I te dwie odmienne szalki łączy atomski, insynuując że wyrównany rachunek
        krzywd dotyczy lat II wojny światowej”

        -atomski nic nie łaczy kretynie .Do jakich wniosków doszedłeś z Jasiem to
        Twoja sprawa .
        Ja się pod tym nie podpisałem i nie przyjąłem do wiadomości .
        Żadne rachunki krzywd nawet nie zbliżyły się do poziomu wyrównania . Żadne .

        „ Potem jest już tylko rynsztok, insynuacja i pełna paleta
        pogróżek rodem z
        nazistowskiego arsenału (czapa, wysiedlenie, deportacja -
        to już następny
        post). Myślałem, że obaj wyciągnęliśmy wnioski z
        historii...”

        -Jaki rynsztok ? Po prostu powtórka z historii . Powtórka z Krwawej Niedzieli
        np.

        Co za bezczelność .Kultywować w samym sercu Polski pamięć o Fryderyku
        II ,Bismarcku ,sugerować ,ze
        Tylko dzięki Niemcom Bydgoszcz coś znaczy ,a Krwawa Niedziela to wielce
        niesprawiedliwy pogrom niemieckich niewiniątek . To jest rynsztok !!! To jest
        rynsztok !!!!
        I to ,ze czujesz się tu jak u siebie i śmiesz twierdzić ,ze jak mi się nie
        podoba to pa,pa bo to ziemia niemiecka .

        Cytuję : A teraz tekst atomskiego ze zmienionym, acz równie "uprawnionym
        historycznie",
        znakiem. Kto się oburzy, niech z
        pretensjami leci do autora tej konstrukcji.

        ) Tak sie składa ,ze ci polscy
        bydgoszczanie to wynik akcji którą możaa by było
        nazwać
        ) ogólnie : polonizacją ziem
        niemieckich ??
        ) To znaczy z kolei ,ze jak już
        Niemcy trafią do Niemców to Polacy powinni
        ) wrócić do Polaków ??
        ) Jak będą chcieli zostać to powinni
        przyjąc warunki niemieckie ?
        ) Nie podoba się ?
        ) To pa pa !!

        -Ty chyba ocipiałeś zupełnie ,co ?

        nodorf:
        „Dawno czegoś takiego na forum nie było.”

        -Masz rację i pisałem już ,ze się kwalifikuje na zamknięcie u
        czubków ,proces ,albo krwawą niedzielę.

        „ ) p.s 2 Poczytaj sobie historię . Zakon Krzyzacki ,bodajże w XIV
        wieku ,otrzymał Ziemie
        ) Chełmińską .
        nie w XIV”

        -Koniec XIII

        nodorf:
        „Ty mówisz krótko: Kulturkampf, ja mówię krótko: państwo prawa (niemal
        przysłowiowe, co uwzględniają polskie podręczniki),
        poszanowanie własności bez
        względu na pochodzenie, polska reprezentacja w Reichstagu”

        -Kulturkampf -pojęcie ukute przez Bismarcka . Kampf – to walka . Nic miłego .
        Walka o kulturę (niemiecką )
        Ponieważ dotychczasowa miła polityka krzewienia bogactawa przez Niemców
        (germanizowania ziem polskich ),coś się nie sprawdziała (wybuchły trzy
        powstania –ludzie jakoś nie rozumieli ,ze to dla ich dobra ) .
        Po ostatnim, styczniowym .Postanowiono przykrecić śrubkę jeszcze bardziej .I
        Polska poznała co to państwo prawa ...

        Tyle streszczenie ,a teraz ze żródła : HISTORIA BYDGOSZCZY TOM I –wydanej z
        inicjatywy Bydgoskiego Towarzystwa Naukowego przez Państwowe Wydawnictwo
        Naukowe w 1991 roku (pod redakcją naukową Mariana Biskupa ).Daruję sobie
        wymienianie całego zespołu i przypisów . Z pewnoscią jest to bardzo
        wiarygodne źródło .Niestety nie mam II tomu w którym jest czas po 1920 roku
        więc i Krwawa Niedziela :

        1. O tym jak to Polacy niby sami się prosili-a jeśli nie to powinni (co
        w swej bezkresnej głupocie ,niewiedzy ,czy pod wpływem narkotyków pisze
        nodorf ) Niemców o pomoc i przygarnięcie w celu zaznania niemieckiego
        szczęscia ,ładu i porządku -tuż przed I Rozbiorem :

        „(...). Równocześnie następowały ze strony Prus posunięcia natury praktycznej,
        a więc zgodnie z długoletnią już tradycją naruszanie polskiej granicy
        państwowej. Dnia I S września 1769 r. jeden z dowódców konfederackich Onufry
        Gniewomir Bęklewski wezwał w Runowie Krajeńskim, a więc 45 km od ówczesnej
        granicy państwowej, oddział huzarów pruskich pod dowództwem por. Runtzego do
        opuszczenia granic Rzeczypospolitej, co spowodowało ostrą interwencję
        dyplomatyczną dworu berlińskiego. Poseł pruski w Warszawie Gedeon Benoit
        zagroził, że w razie powtórzenia się tego rodzaju antypruskich wystąpień
        konfederatów Prusy mogą wprowadzić do Polski SO-60 tys. wojska. W następnych
        tygodniach szwadrony pruskie grasowały w okolicach Chojnic. Wiosną 1769 r.
        Austriacy zajęli Spisz, latem 1770 r. kopalnie soli w Wieliczce i Bochni, a 9
        grudnia 1770 r. dokonali oficjalnej już aneksji Spiszu. Wówczas Prusy za
        przykładem Austrii wprowadziły swoje załogi do wielu miejscowości w Prusach
        Królewskich, na Kujawach i w Wielkopolsce. Oficjalnym pretekstem do tego kroku
        była konieczność rozciągnięcia „kordonu sanitarnego" przeciw szerzącej się
        rzekomo w Polsce zarazie bydła. Charakterystyczne, że wojska pruskie wkroczyły
        do Rzeczypospolitej w taki sposób, by odciąć Prusy Królewskie od Wielkopolski,
        całej więc akcji od początku przyświecał cel polityczny. Kordonem dowodził
        gen. Wilhelm Sebastian Bellingle. Na zagrabionych terenach polskich rozpoczęły
        się dzikie rabunki, rekwizycje, a nawet niszczenie lasów. Tego rodzaju
        postępowanie okupantów doprowadzało do czynnych wystąpień ludności polskiej,
        która mimo całej beznadziejności sytuacji potrafiła przeciwstawiać się
        rabunkom i gwałtom.
        Dwór polski podjął próbę interwencji dyplomatycznej, wysyłając z protestami do
        Berlina kasztelana kaliskiego Franciszka Antoniego Kwileckiego . Wyniki tej
        akcji były jednak więcej niż skromne. Fryderyk zaczął wprawdzie dokładniej
        kontrolować swoich podkomendnych, by nie dokonywali rabunków na własną rękę, a
        następnie odwołał zbyt już skompromitowanego okrucieństwami i zdzierstwami
        Bellinga, ale jego następcy, gen. Heinrich Wilhelm Anhalt i Daniel Friedrich
        von Lossow, nie okazali się wiele od niego lepsi. Ponadto 21 marca 1772 r.
        Fryderyk podjął decyzję o rozciągnięciu okupacji pruskiej na dalszą część
        Wielkopolski. Teraz nawet Poznań musiał otworzyć swe bramy przed Prusakami i
        dostarczyć im żywności.
        Równocześnie toczyły się rokowania rozbiorowe. Nowy ich etap rozpoczął się w
        styczniu 1771 r. w związku z podróżą do Petersburga młodszego brata Fryderyka
        II, księcia Henryka pruskiego. Rosja carska, głównie z obawy przed konfliktem
        z Austrią, gotowa była teraz zgodzić się na propozycje rozbiorowe. Rokowania
        w tej sprawie trwały jednak długo. Dopiero w lutym 1772 r. trzy sąsiadujące z
        Polską mocarstwa podpisały konwencję rozbiorową, a 5 sierpnia 1772 r.
        oficjalny traktat w Petersburgu. W dniu 13 września 1772 r. ukazał się patent
        rozbiorowy Fryderyka II, oznajmiający o przyłączeniu do Prus przyznanych mu
        traktatem petersburskim terytoriów, a więc Warmii, Prus Królewskich bez
        Gdańska i Torunia, a ponadto części Kujaw i Wielkopolski". (...)

        Tajny radca finansów Franz Balthasar
        Brenckenhoff pod pozorem odwiedzin dworu Skórzewskich w Łabiszynie
        zwiedził okolice nadnoteckie. Urzędnicy pruscy obliczyli, że z przyłączanych
        do Prus ziem polskich skarb pruski otrzyma 5-6 mln tal. zysku, a według
        obliczeń Brenckenhoffa same ziemie nadnoteckie powinny dać dochód
        w wysokości 1600 tys. Talarów. Oczywiście, informacje takie przyjmował chci-
        wy na pieniądze Fryderyk II z wielkim zadowoleniem.
        Nie zaniedbywano też akcji propagandowej. Pruski minister spraw za-
        granicznych Ewald Fryderyk Herzberg napisał broszurę pt. Expose de droits
        de sa Majeste sur le duche de Pomorellie et sur plusieurs autres districts du
        Royaume de Pologne, która ukazała się w 1772 r. Miała ona udowodnić
        odwieczne prawa Hohenzollernów brandenburskich do
        • Gość: atomski Re: Blutsonntag w Bydgoszczy i nie tylko w Bydgos IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.02, 01:30
          Pomorza i Wielko-
          polski, ale zawarte w niej argumenty były tak kruche i niepoważne, że wzbu-
          duły zastrzeżenia nawet u kolegów Herzberga z pruskiego gabinetu minist-
          rów . Uwieńczeniem akcji politycznej, militarnej i administracyjnej było
          pojawienie się na ziemiach polskich jeszcze w czerwcu 1772 r., a więc przed
          formalnym podpisaniem traktatu rozbiorowego, samego Fryderyka II. Jego
          droga wiodła również przez Bydgoszcz.”

          2. O tym jak naród polski był szczęsliwi ,że bogaty naród niemiecki zechciał
          się podzielić swoją wysoką kulturą i o tym ,ze Bydgoszcz to tylko Niemcom
          zawdzięcza ,ze wsiom nie jest ( tego typu sugestie również nasmarował Nodorf :


          Stan zaludnienia Bydgoszczy w chwili jej przejścia pod władzę pruską
          jest
          niezmiernie trudny do ustalenia. Historycy niemieccy licytują się w
          podaniu liczby mieszkańców miasta w 1772 r. Tendencyjny Max Beheim Schwarz-
          bach twierdzi, że wynosiła ona 500 osób", miałaby więc Bydgoszcz
          mniejmieszkańców niż ówczesny Szubin. Wszystkich zakasował jednak
          tendencyjnością Erich Schmidt, według którego Bydgoszcz posiadała niepełną
          setkę mieszkańcówl'9. Bardziej prawdomówni badacze niemieccy mówią o700
          mieszkańcach, a autor pracy o Kanale Bydgoskim, skądinąd niechętnie
          usposobiony do Polaków Heinich Garbe, nawet o 800. Współcześni historycy
          zachodnioniemieccy gotowi są tę liczbę podwyższyć do 1000. (...)
          Przedstawiciele historiografii niemieckiej ( i nasz mądry proniemiecki
          forumowicz Nodorf – przyp .aut ) rozpisują się też szeroko o tym, jak
          to Fryderyk II ocalił Bydgoszcz od ostatecznej ruiny i podźwignął
          miasto z nędzy. W rzeczywistości w Bydgoszczy, podobnie jak w innych miastach
          wielkopolskich, ożywienie gospodarcze pojawiło się na długo przed oderwaniem
          miasta od Rzeczypospolitej' 83. Następował też proces stopniowego
          wzrastania liczby ludności , choć zahamowany w okresie konfederacji

          barskśej, kiedy to miasto, jak wiadomo, wielokrotnie przechodziło z
          rąk do
          rąk . To właśnie pozwoliło historykom niemieckim na wysuwanie niepraw-

          dziwych, krzywdzących ostatni okres epoki staropolskiej twierdzeń.
          (...).


          Objęcie w Bydgoszczy władzy przez Prusaków spowodowało emigrację
          niektórych bydgoskich rodzin mieszczańskich na tereny okrojonej Rzeczy-
          pospolitej. Charakterystyczne, że często emigrantami zostawali
          przedstawi-
          ciele rodzin pochodzenia cudzoziemskiego, całkowicie już spolszczonych,

          np. Konstanty Wilson, ostatni potomek bogatej rodziny wywodzącej się
          z kolonii szkockiej w Bydgoszczy, przeniósł się do Warszawy. Na wybór
          kierunku tej emigracji wpływał stan materialny opuszczających miasto
          mie-
          szczan. Jeśli zamożniejsi przenosili się przeważnie do Warszawy, to
          ubożsi
          osiedlali się w tej części Kujaw, która pozostawała w granicach państwa
          polskiego. Niezamierzonym skutkiem tej emigracji było ułatwienie
          władzom
          pruskim dzieła niemczenia miasta. Awans Bydgoszczy do roli stolicy
          obwo-
          du nadnoteckiego przyspieszył ogromnie proces germanizacji.
          A jednak ani odchodzenie z Bydgoszczy wielu najbardziej nieprzejednanych
          patriotów polskich, ani masowy
          napływ Niemców nie tłumaczy jeszcze w pełni stosunkowo szybkiego tempa
          germanizowania się tej części ludności polskiej, która pozostała w
          Bydgoszczy. Część ludności polskiej ustosunkowała się niechętnie do Prusaków,
          licząc na to, że rządy pruskie będą krótkotrwałe. Takie stanowisko przyniosło
          jednak na przyszłość skutki ujemne. Ci właśnie nieprzejednani patrioci
          polscy zostali odepchnięci od wpływu na administrację miejską, a nawet
          od dostępu do oświaty, gdyż władze pruskie dbały jedynie o szkołę dla dzieci
          ewangelików, czyli w praktyce dla dzieci niemieckich. Nastąpiło zubożenie
          ludności polskiej, odpływ jej na przedmieścia i na wieś oraz wzrost
          analfabetyzmu. Pewna grupa Polaków dostosowała się jednak do istniejącej
          sytuacji utrzymywała kontakty towarzyskie z Prusakami, co prowadziło cźęsto do
          całkowitego wynarodowienia. Dobrze przysłużyły się też sprawie germanizacji
          liczne małżeństwa niemieckich przybyszów z miejscowymi Polkami oraz
          długotrwała służba młodych mężczyzn w wojsku pruskim (...)”

          -Ojej .Miał być Eden ,krzewienie ładu ,kultury i bogactwa i co ?? Kochany
          sąsiad przyniósł nam Polakom analfabatezm i prześladowania . Niemieckie
          państwo prawa o którym z łezką wspomina Nodorf okazało się z Fryderykiem na
          czele zwykłymi grabieżcami , złodziejami ,agresorami . No ale propagandę to
          Niemcy zawsze dobrze rozwiniętą mieli ,czego przykładem może jest nawet
          Nodorf . Ciągle nie wiem ,czy jego bzdety historyczne to wynik
          narkotyków ,zczubkowania czy czytania i uwierzenia w broszurki Goebelsowskie ?
          Nasłuchało się w młodości pierdół od babci Helgi o potędzę niemieckiej i
          państwie prawa ?
          Przypomnę ,ze to ta ,co robiła kanapki oddziałom Hitlerjungen. Tak niektórym
          mogło się rzeczywiście ,ze żyją w państwie prawa . Nawet stryjowi
          Helmutowi ,co stał na wiezyczce . On z pewnoscią był zadowolony i żył w
          przekonaniu ,ze nie ma to jak ład i porządek . Czy rozumiesz ,Nodorf -kretynie
          czy rozumiesz o czym ja piszę ?????????


          A teraz kulturkampf –wg Nodorfa- Państwo Prawa :

          „(...)Za sprawą kanclerza
          Rzeszy Ottona von Bismarcka wydano wówczas zdecydowaną walkę wszyst-

          kim żywiołom partykularnym godzącym w jedność państwa, przede wszyst-
          nif
          kim zaś Kościołowi katolickiemu. Określano ją mianem walki o kulturę ~
          (Kulturkampf), w rzeczywistości jednak służyła ona umocnieniu reakcyjno-

          -militarystycznego państwa niemieckiego. Specyfiką kulturkampfu na zie
          miach zaboru pruskiego było połączenie walki prowadzonej z Kościołem
          i
          katolickim z wyjatkowo brutalną akcją germanizacyjną skierowaną przeciw

          społeczeństwu polskiemu.
          W pojęciu Bismarcka główną przeszkodą na drodze do całkowitego zger-

          manizowania zaboru pruskiego była patriotyczna działalność duchowień-

          stwa katolickiego. Przeciw niemu skierowano więc pierwszy atak. Ustawą
          z 11 marca 1872 r. odebrano duchowieństwu nadzór nad
          szkolnictwem, usta- go oraz wszystkie
          nawiając świeckich inspektorów, w znakomitej większości ewangelików.
          Tzw.
          ustawy majowe z lat 1873- 1874 ograniczyły władze kościelne w
          obsadzaniu soc
          stanowisk i wprowadziły obowiązek składania przysięgi na wierność pań-

          stwu. Nieposłusznych księży karano usuwaniem z parafii, więzieniem, a
          na- F
          wet wydalaniem z granic monarchii. Wśród niewielu duchownych, którzy

          cieszyli się poparciem władz administracyjnych, był proboszcz bydgoski

          ks. Leon Choiński, manifestujący lojalność wobec państwa. W 1877 r.
          skaso-
          wano w Bydgoszczy zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia, prowadzących
          ochron-
          kę, sierociniec i szwalnię w byłej stacji misyjnej „Salem". ,
          Władze pruskie przystąpiły także do , .A
          likwidacji resztek języka polskiego o w szkolnictwie, nad którym
          całkowity
          nadzór przejęło państwo; uważano, że germanizacja szkoły ułatwi zupełne
          zniemczenie ludności polskiej. Wydalono z gimnazjów katechetów wzbra-
          niających się przed nauczaniem religii w języku niemieckim. Jednym z
          dwóch
          nauczycieli religii, którzy pozostali na stanowiskach w Poznańskiem,
          był
          ks. Leon Choiński, posłusznie spełniający wszelkie życzenia władz.
          Młodzieży
          z bydgoskiego gimnazjum zakazano uczęszczać do katolickiego kościoła
          farnego, gdyż głoszono tam kazania w języku polskim. Do seminariów
          nauczycielskich przyjmowano tylko kandydatów władających biegle
          językiem
          niemieckim, przez co zamknięto w praktyce przed Polakami zawód nauczy-
          ciela szkoły ludowej. Wszystkich nauczycieli, którzy udzielali się w polskim
          ruchu narodowym, przenoszono w głąb Rzeszy. To samo spotykało wielupolskich
          urzędników.
          Przeciw Polakom wykorzystywano nawet postępowe skądinąd ustawo-
          dawstwo, będące wynikiem współpracy Bismarcka z liberałami.
          Wprowadzone w okresie kulturkampfu urzędy stanu cywilnego,
          • Gość: atomski cz 3 IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.02, 01:32
            Wprowadzone w okresie kulturkampfu urzędy stanu cywilnego, na których czele
            stali urzędnicy niemieccy, częstokroć przekręcały i niemczyły nazwiska Po-
            laków w spisach ludności. Administracja terenowa germanizowała nazwy
            geograficzne ( OJEJ NODORF NAM WPROWADZA ELEMENTY KULTURKAMPFU PROMUJĄC NAZWĘ
            BROMBERG ), a listy zaadresowane w języku polskim zwracano
            nadawcom.Jednocześnie szykanowano stowarzyszenia polskie, przeprowadzając
            rewizje w ich lokalach i rozwiązując pod byle pretekstem zgromadzenia obradują-
            ce w języku polskim. W 1885 r. przeprowadzono masowe wydalanie z granic
            Rzeszy Polaków pochodzących z zaboru rosyjskiego i austriackiego.
            Tzw.rugi pruskie, które spotkały się z oburzeniem całej Europy, dotknęły
            również mieszkańców Bydgoszczy.W czasach kulturkampfu przystąpiono do
            zwalczania ruchu robotniczego oraz wszystkich postępowych tendencji
            ujawniających się w łonie społeczeństwa niemieckiego. W 1881 r. przymusowo
            wysiedlono do Bydgoszczy wielu działaczy socjaldemokratycznych z Berlina,
            Hamburga i Lipska.(...)”

            -Państwo prawa powiadasz ? Ty zidiociałeś co ? To wina słońca ,prawda ?




            nodorf: „Oj, atomski. A ja chciałem od Ciebie kupić "Pamiętnik gapia"... „

            Bez łaski możesz kupić sobie w siedzibie PTTK . 5-cio złotowa podwyżka nie
            robi Ci chyba takiej róznicy ?
            No nie mów ,ze sępiłes tych 5 złotych i chciałeś kupić ode mnie ,szczerego i
            dobrotliwego Polaka ,który sprzedałby z pewnoscią po cenie sprzed podwyzki ?
            Kto wie jakby przeprowadzić odpowiednią akcję w stylu niemieckim ,atomski by
            się ugiął i oddał za darmo ???atomski to słaby Polak ,który wszystko zrobi by
            choć części jasności potegi niemieckiej zaznać.

            Kretynie.



            • hannemann Re: cz 3 15.06.03, 13:00
              Takie właśnie było to pruskie państwo prawa. Niemcy nic dobrego nam nie
              przynieśli i dobrze, że ich tu juz nie ma.
    • Gość: Bydgoszczak Blutsonntag a UE IP: *.stmnca.adelphia.net 23.12.02, 05:28
      Hannemann, Kennemann u. Tiedemann to była firma kredytowa dla Niemców, którzy
      mogli pożyczyć pieniądze na zakup gruntów i nieruchomości w Polsce.

      “HaKaTa” pokryła koszta wielu zakupów w Poznaniu i poznańskim, Bydgosczy i
      bydgoskim itd. Cześć z tych majętności odebrał przepadek mienia z tytułu
      własności poniemieckich i opuszczonych.

      Jak się dizsiaj pomyśli, że w Blutsonntagu tylu Polaków oddało swoje życie za
      polską ziemię, a obecnie Polacy są gotowi ochotniczo oddać ziemię przesiąkniętą
      krwią ich bohaterskich ojców totalistycznemu tworowi syjonistów, UE, to żyć się
      odechciewa.

      Ziemi nie oddaje się. Za ziemię się umiera.
      • Gość: gut dyskusja o naszym miescie na forum trzeciej rzeszy IP: *.nyc.rr.com 17.02.03, 18:50
        ... a raczej o wydarzeniach o ktorych dyskutujemy w tym watku. zauwazcie ile
        ludzi z ilu krajow wlaczylo sie do tej dyskusji. ilu dyskutantow tyle opini.
        jak bedziecie mieli chwilke to sobie poczytajcie. fajnie jest tak gosciu z
        filipin pisze o krwawej niedzili w bydgoszczy ...

        www.thirdreichforum.com/phpBB2/viewtopic.php?t=3697&postdays=0&postorder=asc&start=0

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka