unsatisfied6
11.04.06, 09:05
miałem jedną sprawę w sądzie .
dorabiałem sobie wówczas na taksówkach i miałem więcej niż kazdy inny
kierowca mandatów za prakowanie z powodu wykonywania swojej pracy .
w sumie , ta kwota w mandatach wynosiła 240$ . firmie za zajęcie się
moją sprawą zapłaciłem 40$ i nie musząc nawet pojawiać się w sądzie po kilku
dniach przyszło mi listowne powiadomienie o anulowanie tych mandatów .
podejrzewam , że sprawa zajęła sądowi kilka minut i zakończyła się
stuknięciem młotkiem w stół i słowami "następna sprawa" . o czym
tu było więcej dykutować w tym sądzie ?
macie jakieś doświadczenia w polskich sądach ? jak takie ewidentne sprawy
są rozpatrywane w naszych realiach ?