Dodaj do ulubionych

"Krzyk FORDONU " - wyczytane z netu

26.12.02, 19:22
www.info.bydgoszcz.pl/wydarz.asp?i=23129
radca
Obserwuj wątek
    • Gość: molton Re: 'Krzyk FORDONU ' - wyczytane z netu IP: olsztyn:* / *.ols.vectranet.pl 26.12.02, 22:57
      Wymuszony txt dla ckliwych i naiwnych. 16-stka w kamiennym kręgu blokowiska z
      komórką, jedyna atrakcja, na którą stać biedaczkę to promocje w markecie.
      Dobrze, że przyajmniej raz w miesiacu taka do PUB'u może pojechać albo do kina
      na miasto.
      • rissa Re: 'Krzyk FORDONU ' - wyczytane z netu 28.12.02, 15:01
        Gość portalu: molton napisał(a):

        > Wymuszony txt dla ckliwych i naiwnych.

        Nieprawda!!! Sama wychowywalam sie w Fordonie i tekst jest wiernym odbiciem
        rzeczywistosci; szare, ponure blokowisko bez zadnych perspektyw dla mlodych
        ludzi. Mlodziez snujaca sie po klatkach i po ulicy, agresja, chamstwo i
        beznadzieja. Od czasu do czasu wyprawy 'do miasta'lub do supermarketu na
        zakupy. Ja zmienilam otoczenie, ale moja 18letnia siostra dalej w tym tkwi
        snujac sie z grupkami nie wiedzacych co ze soba poczac nastolatkow, szukajacych
        wrazen i ucieczki od szarej rzeczywistosci w narkotykach, alkoholu i piosenkach
        hip-hop tak samo beznadziejnych jak ich egzystencja. Mysle,ze podobnych
        blokowisk jest w naszym kraju na peczki, nikogo obchodzi ta zagubiona i
        przygnebiona mlodziez , ktora wychowywuje sie w takim miejscu.
        Na drugi raz sie zastanow zanim napiszesz cos z tego swojego superciekawego
        Olsztyna.
        • Gość: molton Re: 'Krzyk FORDONU ' - wyczytane z netu IP: olsztyn:* / *.ols.vectranet.pl 28.12.02, 19:12
          Przepraszam, nie chciałem nikogo obrazić, wywoływać agresji czy też
          jakichkolwiek konfliktów lokalnych. Po prostu uważam, że przedmiotowa fiszka
          niczego nie wnosi, przecież znamy wiele podobnych dzielnic nie tylko w
          Bydgoszczy, ba można pójść dalej i spytać co z całym Grudziądzem, Świeciem,
          Solcem, Toruńskim Rubinkowem, Wąbrzeźnem czy wreszcie Włocławkiem. Dla mnie
          denerwujące są bierne postawy roszczeniowe zwłaszcza u młodzieży, i ekspozycji
          takich postaw dopatruję w „linkowym” tekście. Nawiązując do Twojej Risso
          wypowiedzi uważam, że życie raczej chłoszcze niż rozdaje gratisy. Stąd jeżeli
          Twoja siostra zamiast w bibliotece siedzi na klatce schodowej to szanuję jej
          wybór. Szanuję pod warunkiem, że za 5-10 lat nie będzie obrażać lub co gorsza
          obciążać np. przez system socjalny (czytaj wyższe podatki), tych koleżanek
          które swoją inicjatywą wyrwały się przynamniej mentalnie z tego przysłowiowego
          blokowiska i wypracowały sobie lepszą przyszłość. i...proponuję mniej
          adrenaliny:))
          • radca Re: 'Krzyk FORDONU ' - wyczytane z netu 28.12.02, 19:35
            Ma racje tutaj Rissa jak i rowniez Molton.
            Fordon ( jaki by to nie by - czy Nowy czy Stary )nie jest tutaj wyjatkiem.
            Nie jest gdzie indziej inaczej.To jest typowy obraz w "postkomunistycznych "
            panstwach.Pamietam FORDON jeszcze z bardzo dawnych czasow.Pamietam FORDON z
            tych sprzed "wolnosci" czy jak kto woli sprzed "wojny jaruzelskiej".
            Znam juz ten Nowy-Fordon i znam bardzo dobrze ten nasz Stary- FORDON z dnia
            dzisiejszego.Znam dzielnice -"blokowiska " z Bydgoszczy.Znam dobrze z
            codziennego zycia miasta i miasteczka z krajow zachodnich.Lecz rowniez bylem
            bacznym obserwatorem i to przez wiele miesiecy - zycia mlodziezy i nie tylko w
            ROSJI,UKRAINIE,JAKUCJI,SYBERII,CZECH,SLOWACJI i WEGIER.

            We wszystkich tych "postkomunistycznych " panstwach - zycie mlodziezy jest
            podobne.

            Lecz bardzo rozni sie od zycia mlodziezy w krajach zachodnich.

            radca
            • radca Re: 'Krzyk FORDONU ' - wyczytane z netu 28.12.02, 20:09
              Mysle,ze mlodziez "padla tutaj ofiara" - transformacji ustrojowej.Celowo
              napisalem ; "padla ofiara" - w cudzyslowie.Wtedy, w tamtych czasach trzeba bylo
              walczyc.Walczyc o zdobycie czegokolwiek na rynku - ze sklepu,hali
              targowej,ajentow, spod pewexu - no i w koncu ze wsi.Znane TALONY na samochody
              dla "partyjnych dzialaczy".TALONY do KONSUMOW - gdzie mogli tylko kupowac
              MILICJANCI,ORMOWCY i pracownicy MSW.Specjalne PRZYWILEJE dla WOJSKA i
              pracownikow MON.W latach osiemdziesiatych zaczelo sie :) Usilne dazenie
              do WOLNOSCI i "NORMALNEGO CODZIENNEGO ZYCIA".Wtedy juz, ta mlodziez nie miala
              prawie w nikim oparcia.Mlodziez zostala pozostawiona "samym sobie".Jedni
              zaczeli sie organizowac,aby "ukrocic zlo komunizmu" , a inni zaczeli czynic
              wszystko - aby ten komunizm obronic.Miedzy takimi pojawila sie jeszcze trzecia
              grupa: nazwalbym to moze cos w rodzaju " garbownikow " lub "garbiarzy".
              Oni to wyczuwajac,ze komunizm upadnie i to napewno - zaczeli GROMADZIC ZA
              WSZELKA CENE - co sie dalo.Wiedzieli,ze beda musieli " sie przefarbowac ".
              Byli blisko STRUKTUR miedzy "PANEM I PLEBANEM".Wiec mieli nasluch - co jak
              daleko sie to posuwa.Dazenie do upadku fabryk i warsztatow.Dewastacje maszyn i
              urzadzen.Zabezpieczanie czesci zamiennych.Wykupywanie po "CENIE ZLOMU " -
              wszelkich maszyn i urzadzen.Tworzenie " SPOLEK z OO ". Slynne powiedzenie URBANA
              ,ze "to co nie jest prawem zabronione - jest dozwolone". Wydawanie na SILE
              PASZPORTOW - wielokrotnie z mysla ; " BEZ POWROTU" itp.
              KOmu sie udalo - wyjechal.Kto z mlodych pozostal w naszym kraju - spotkal STAN
              WOJENNY.Zycie w strachu i niepewnosci.Zycie nasycone WALKA PROPAGANDOWA.
              Zycie nasycone czekaniem na NOWE CZASY.Nadeszla WOLNOSC, a wraz z nia NADZIEJA.
              Nadzieja na LEPSZE JUTRO.NIESTETY - nie bylo ono jednak dane WIEKSZOSCI.

              :)))))))

              radca
              • radca Re: 'Krzyk FORDONU ' - wyczytane z netu 28.12.02, 20:59
                Wolna Polska,lecz wiele problemow.Tamta mlodziez wydoroslala.Zaczal sie okres
                "ustawiania sie w zyciu".Kto cwanszy i przebieglejszy - ustawial sie.
                Rekiny z bylego PZPR wraz z SB zaczely usuwac materialy- ktore moglyby ich
                obciazac.Walka o wladze i pozycje.Walka o pieniadze i funcje.Nastaly
                czasy "dzikiego kapitalizmu". Plotki z dawnych ukladow socjalistycznych -
                odeszly na bok.Wielu z tej dawnej mlodziezy - wychowywanych i "panskim okiem
                tuczonych " przez rodzicow ze struktur partyjnych - zostalo bez pracy.
                Pozostala im ZLOSC,ALKOHOL,PAPIEROSY i DAWNE WSPOMNIENIA.Ich dzieci - to juz
                dzisiejsza mlodziez.Dzisiejsza mlodziez,ktora wyrastala sluchajac ZLOZECZEN I
                NARZEKAN.To taka mlodziez idzie dzisiaj na ulice,aby sie wyzyc.Idzie na
                parkingi osiedlowe,aby wybic szyby w autach,polamac wycieraczki,poluznic sruby
                i nie tylko.Od czasu do czasu dac komus po gebie.

                Nie jest to ocena calosci,ale jednak....

                Sa jeszcze dzieci dzisiejszych ludzi na stanowiskach.Mam tu na mysli synow
                oficerow policji,wojska i zajmujacych stanowiska.Sa to osiedlowi "gieroje".
                Czuja i wiedza o tym,ze sa nietykalni. Malo tego ,o tym wie inna mlodziez z
                osiedla.Dlatego staja sie "symbolem wolnosci i nietykalnosci".
                "Tata wszystko zalatwi" . Dorosli nie bardzo kwapia sie tym,by dzialac
                spolecznie.Na to jakos dzisiaj brak czasu.Rowniez mowi sie,ze "za to nie
                placa ". Politycy musza sie pilnowac,aby "ich nie wysadzono z siodla".

                Wiec mlodziez dzisiejsza ......?

                Co tu robic ? Czym sie zajac ? Brak roboty.Gdzie tu wyjsc ?
                ech.....

                radca
              • Gość: molton Re: 'Krzyk FORDONU ' - wyczytane z netu IP: olsztyn:* / *.ols.vectranet.pl 28.12.02, 21:24
                Myślę, ze zbyt wiele energii trawi się na próby jednoznacznej oceny minionej
                dekady, co często prowadzi do nieproduktywnego szukania winnego, czy wręcz
                niekoniecznie uzasadnionych prób wprowadzenia sprawiedliwości dziejowej. Wielu
                z nas chodziło z kwiatami na pomniki ku czci bohaterów pomordowanych przez
                bandytów, którzy dzisiaj są bohaterami nękanymi przez bandytów-którzy
                wcześniej byli bohaterami. I choć w miejscu pomnika jest śmietnisko nie
                podejmuję się oceny; by nie popełnić błędu pochopności.
                • radca Re: 'Krzyk FORDONU ' - wyczytane z netu 28.12.02, 21:50
                  Gość portalu: molton napisał(a):

                  > Wielu
                  > z nas chodziło z kwiatami na pomniki ku czci bohaterów pomordowanych przez
                  > bandytów, którzy dzisiaj są bohaterami nękanymi przez bandytów-którzy
                  > wcześniej byli bohaterami. I choć w miejscu pomnika jest śmietnisko nie
                  > podejmuję się oceny; by nie popełnić błędu pochopności.

                  - mysle,ze "ideologia" nie jest juz tak naprawde nikomu potrzebna.Nawet takim
                  jak ja, Ty - czy tez obecnej mlodziezy.Te pomniki tez,az nie sa takie - az wazne
                  obecnie.Bardziej powinny byc to "ciekawostki turysteczne".Zbyt wielkie "kulty"
                  nie sa potrzebne- staja sie wielokrotnie szkodliwe.

                  radca
                  • Gość: molton Re: 'Krzyk FORDONU ' - wyczytane z netu IP: olsztyn:* / *.ols.vectranet.pl 28.12.02, 22:09
                    radca napisał:

                    > Gość portalu: molton napisał(a):
                    >
                    > > Wielu
                    > > z nas chodziło z kwiatami na pomniki ku czci bohaterów pomordowanych przez
                    >
                    > > bandytów, którzy dzisiaj są bohaterami nękanymi przez bandytów-którzy
                    > > wcześniej byli bohaterami. I choć w miejscu pomnika jest śmietnisko nie
                    > > podejmuję się oceny; by nie popełnić błędu pochopności.
                    >
                    > - mysle,ze "ideologia" nie jest juz tak naprawde nikomu potrzebna.Nawet
                    takim
                    > jak ja, Ty - czy tez obecnej mlodziezy.Te pomniki tez,az nie sa takie - az
                    wazn
                    > e
                    > obecnie.Bardziej powinny byc to "ciekawostki turysteczne".Zbyt
                    wielkie "kulty"
                    > nie sa potrzebne- staja sie wielokrotnie szkodliwe.
                    >
                    > radca
                    Widzę że dalej nie pociągniemy wątku, ponieważ nasze poglądy są zbieżne.
                    :))molton
                    • radca Re: 'Krzyk FORDONU ' - wyczytane z netu 28.12.02, 22:23
                      Gość portalu: molton napisał(a):

                      > Widzę że dalej nie pociągniemy wątku, ponieważ nasze poglądy są zbieżne.
                      > :))molton

                      mysle,ze tutaj mozna jeszcze dokonac pewnej analizy - tego o czym napisala
                      wczesniej "rissa". Jest tam wiele ciekawych spostrzezen.

                      radca

                      ps. szczegolnie jedno zdanie mnie zaciekawilo,aby sie wypowiedziec w tej
                      sprawie.
                      • Gość: molton Re: 'Krzyk FORDONU ' - wyczytane z netu IP: olsztyn:* / *.ols.vectranet.pl 29.12.02, 00:14

                        > mysle,ze tutaj mozna jeszcze dokonac pewnej analizy - tego o czym napisala
                        > wczesniej "rissa". Jest tam wiele ciekawych spostrzezen.
                        >
                        > radca
                        >
                        > ps. szczegolnie jedno zdanie mnie zaciekawilo,aby sie wypowiedziec w tej
                        > sprawie.
                        Mógłbyś rozwinąć Radco?? molton.
                        • radca Re: 'Krzyk FORDONU ' - wyczytane z netu 29.12.02, 00:24
                          Gość portalu: molton napisał(a):

                          >
                          > > mysle,ze tutaj mozna jeszcze dokonac pewnej analizy - tego o czym napisala
                          >
                          > > wczesniej "rissa". Jest tam wiele ciekawych spostrzezen.
                          > >
                          > > radca
                          > >
                          > > ps. szczegolnie jedno zdanie mnie zaciekawilo,aby sie wypowiedziec w tej
                          > > sprawie.
                          > Mógłbyś rozwinąć Radco?? molton.


                          -zacytuje to zdanie "rissy" - bo to jest dosc wyraziste ;

                          "blokowisk jest w naszym kraju na peczki, nikogo obchodzi ta zagubiona i
                          przygnebiona mlodziez , ktora wychowywuje sie w takim miejscu."


                          radca
            • Gość: molton Re: 'Krzyk FORDONU ' - wyczytane z netu IP: olsztyn:* / *.ols.vectranet.pl 28.12.02, 21:33
              radca napisał:

              >
              > We wszystkich tych "postkomunistycznych " panstwach - zycie mlodziezy jest
              > podobne.
              >
              > Lecz bardzo rozni sie od zycia mlodziezy w krajach zachodnich.
              >
              > radca

              Problem ten dotyczy w dużej mierze państw posocjalistycznych, ponieważ
              uczestnicy poprzedniego systemu nie ponosili pełnej odpowiedzialności za swoje
              indywidualne decyzje, takie jak np. wybór zawodu czy branży (rozumianej jako
              dziedziny działalności). Patrząc dzisiaj na problem np. blokersów (czy równie
              dobrze dzieci z PGR), można zaryzykować sąd, że paradoksalnie, centralne
              planowanie niektórych ludzi oduczyło planowania. Przejawia to się naiwną
              filozofią życiową, którą można określić: "jutro jakoś to będzie".
              • radca Re: 'Krzyk FORDONU ' - wyczytane z netu 28.12.02, 22:08
                Gość portalu: molton napisał(a):

                > radca napisał:

                > Problem ten dotyczy w dużej mierze państw posocjalistycznych, ponieważ
                > uczestnicy poprzedniego systemu nie ponosili pełnej odpowiedzialności za
                >swoje indywidualne decyzje, takie jak np. wybór zawodu czy branży (rozumianej
                >jako dziedziny działalności).

                - "wybor zawodu" ? - piszesz,
                hmm, a gdzie tak naprawde mozna ponosic ta "pelna odpowiedzialnosc" ?
                Wybiera sie zawod i czsto dopiero pozniej okazuje sie,ze mozna sie doskonale
                spelniac w innych dziedzinach - lecz juz jest za pozno :)
                To nie ma nic wspolnego z ustrojem - takie jest poprostu zycie.


                >Patrząc dzisiaj na problem np. blokersów (czy równie
                > dobrze dzieci z PGR), można zaryzykować sąd, że paradoksalnie, centralne
                > planowanie niektórych ludzi oduczyło planowania.

                - rowniez i tutaj nie bardzo bym sie zgodzil z Toba.
                "centralne planowanie - oduczylo ludzi planowania" ? - to sa zbyt czesto
                uzywane slowa politykow "prawicy". Wlasnie i wtedy - w tym porzednim systemie,
                ludzie musieli wiele planowac.Planowano - jak tutaj przezyc.Planowano - jak
                zwiazac koniec z koncem.Jaki wybrac zawod ? ( o czym wspominales)
                Jak zabezpieczac przyszlosc itd.itd.Moze istniala niby ta " gospodarka
                centralna" , ale ludzie i tak MUSIELI PLANOWAC SWOJE :)

                Dzisiaj nawet nie ma co planowac.Dzisiaj chocbys PLANOWAL NIE WIEM CO I JAK -
                OTOCZONY JESTES BIEDA i BRAKIEM WIDOKOW NA PRZYSZLOSC.

                Jak mozesz planowac ? Gdy okazuje sie,ze nie ma miejs pracy ? Gdy okazuje
                sie,ze "przyjety zostales na czarno" ? Przyjety zostales "na okres probny ":
                Po czasie znowu mozna cie "przyjac na okres probny" . Ile takich " okresow
                probnych " moze byc ?: Po czasie okaze sie,ze NIE BYLES NAWET ZAREJESTROWANY.


                >Przejawia to się naiwną filozofią życiową, którą można określić: "jutro jakoś
                to będzie".

                - takiej filozofii nawet juz nie ma.BARDZIEJ POZOSTAJE PYTANIE :
                "JAKIE BEDZIE TO JUTRO ? ".

                radca
                • Gość: molton Re: 'Krzyk FORDONU ' - wyczytane z netu IP: olsztyn:* / *.ols.vectranet.pl 29.12.02, 00:02

                  > "JAKIE BEDZIE TO JUTRO ? ".
                  >
                  > radca

                  Piszesz RADCO: \hmm, a gdzie tak naprawde mozna ponosic ta "pelna
                  odpowiedzialnosc" ?
                  To nie ma nic wspolnego z ustrojem - takie jest poprostu zycie.\
                  Dokonując rozbioru pojedynczych sformułowań dojdziemy do nudnej wymiany
                  definicji typu „wolność negatywna”.
                  Odpowiedzialność pełną ponosi np. osoba fizyczna prowadzącą działalność
                  gospodarczą, ale nie jestem prawnikiem więc mogę się mylić. Na potrzeby naszej
                  dyskusji świadomość pełnej odpowiedzialności oznacza dla mnie, Radco,
                  maksymalnie odwleczone w czasie podejmowanie decyzji nieodwracalnych lub
                  trudno-odwracalnych w celu uniknięcia przykrych konsekwencji.
                  Np.
                  A. mogę wybrać zawód spawacza okrętowego, co oznacza dużo czasu na klatce
                  bloku w Fordonie, krótką edukację i później bezrobocie, strajki i hasła typu
                  rząd jest do bani. Decyzja-działanie- Skutek-Sankcja.
                  B. nie wiem co chcę robić, jakie będzie euro za 5 lat, i czy będzie popyt na
                  kogokolwiek- wybieram możliwie długą ścieżkę rozwoju bogatą w liczne
                  doświadczenia, które pozwalają mi odkryć moje prawdziwe atuty wokół których
                  mogę rozwinąć moją dorosłą karierę.

                  Zwróć uwagę RISSO: ponieważ chodzi o możliwie długą ścieżkę rozwoju, a akcja
                  dzieje się w biednej, lecz coraz bardziej konkurencyjnej RP więc zaczynam
                  możliwie wcześniej, często przy pomocy rodziców, czytaj: nie ma smętnego
                  łażenia z kumplami po osiedlu : ( (no chyba że na angielski albo coś
                  takiego) – czyli nie ma dresiarzy i blokersów lub jako mniej przystosowana
                  populacja zaczynają ginąć z powodu ograniczonych możliwości prokreacji (niska
                  atrakcyjność w oczach przyszłych matek). :):)

                  Piszesz drogi RADCO:/ Wybiera sie zawód i często dopiero później okazuje
                  sie,ze mozna sie doskonale
                  spełniać w innych dziedzinach - lecz juz jest za pozno :)/

                  Statystyki mówią że w Stanach przecięty pracobiorca zmienia 6 razy swoją
                  profesję. Nie znam tych statystyk dokładnie, ale trudno wyobrazić sobie zmiany
                  typu: Prawnik, Dentysta, Kardiolog, Mennager Sali w Mc Donald’s, Genetyk,
                  Kondukor. Raczej jest to pewna ścieżka zogniskowana wokół tzw. głównych
                  kompetencji. Powyższe oznacza, że bardzo trudno nadrobić błędy i zaniechania z
                  dzieciństwa czy też okresu dorasrania.

                  Dalej argumentujesz RADCO:/ "centralne planowanie - oduczylo ludzi
                  planowania" ? - to sa zbyt czesto
                  uzywane slowa politykow "prawicy". /

                  Jeśli tak rzeczywiście mówią Ci politycy to są mądrzejsi niż myślałem :))

                  a dalej: /Wlasnie i wtedy - w tym porzednim systemie,
                  ludzie musieli wiele planowac.Planowano - jak tutaj przezyc.Planowano - jak
                  zwiazac koniec z koncem.Jaki wybrac zawod ? ( o czym wspominales)
                  Jak zabezpieczac przyszlosc itd.itd.Moze istniala niby ta " gospodarka
                  centralna" , ale ludzie i tak MUSIELI PLANOWAC SWOJE :)/

                  moja odpowiedź: Jasne że tak. ale czy to na pewno o takim poziomie planowania
                  mówimy? Miałem na myśli inną płaszczyznę tego pojęcia. Czy na pewno już w
                  przedszkolu rodzice dokładali nam niektóre elementy wiedzy ponad programowej w
                  celu ułatwienia nam startu? O jakim polu wyboru mówimy? A z innej beczki: ilu
                  rodzinom (%) RP grozi finansowe bankructwo z powodu przekroczenia bezpiecznego
                  poziomu zadłużenia kredytami konsumpcyjnymi i dla czego? Chyba łatwo wymienić
                  co najmniej kilku decydentów w spółkach skarbu pastwa, którzy nie bardzo
                  potrafiliby Ci wyjaśnić co to jest biznes plan, cash flow, bilans pro-forma
                  czy coś tam jeszcze z podstawowych instrumentów planowania w gospodarce
                  rynkowej. Jeśli masz kolegów, którzy się otarli o ten wycinek naszej
                  rzeczywistości to Wiesz o czym mowa.

                  Twoje pytanie RADCO: Jak mozesz planowac ? Gdy okazuje sie,ze nie ma miejs
                  pracy ? Gdy okazuje
                  sie,ze "przyjety zostales na czarno" ? Przyjety zostales "na okres probny ":
                  Po czasie znowu mozna cie "przyjac na okres probny" . Ile takich " okresow
                  probnych " moze byc ?: Po czasie okaze sie,ze NIE BYLES NAWET ZAREJESTROWANY./

                  Moja odpowiedź: chcesz mieć pokój szykuj się do wojny. Nie ma miejsc pracy.
                  ok.. Ale gdzie jesteś teraz: student, absolwent, pracownik czy właściciel
                  spółki? Każda z tych pozycji jest inna i posiada odmienną racjonalność
                  decyzyjną – nie wrzucajmy ich do jednego worka bo stracimy merytorykę. Ale
                  spróbujmy: co zrobiłeś żeby zabiegali o Ciebie pracodawcy? w czym jesteś
                  lepszy od konkurentów? Próbowałeś własnego bussinesu? Może jakiś czas temu
                  zdecydowałeś się na górnictwo, które od 20 lat w Europie jest ograniczane?
                  Jakie koszty wymagają czasowego zrezygnowania z określonej konsumpcji?
                  Czy nie słyszałeś, RADCO, o praktykantach- nie synach prominentów, którym
                  pracodawcy zaproponowali stała pracę?

                  No i w końcu:/>Przejawia to się naiwną filozofią życiową, którą można
                  określić: "jutro jakoś
                  to będzie".
                  - takiej filozofii nawet juz nie ma.BARDZIEJ POZOSTAJE PYTANIE :
                  "JAKIE BEDZIE TO JUTRO ? ".

                  A któż to wie jakie będzie jutro. Może lepiej posiedzieć na klatce na
                  Fordonie, albo dostać złotą kartę w PUB’ie w wieku 16 lat? No bo po co ogóle
                  się starać skoro być jutro może w jakimś centrum dowodzenia bronią
                  strategiczną sprzątaczka nieroztropnie usiądzie na taki duży czerwony guzik i
                  już od jutra w ogóle niczego nie będzie? Ryzyko polega na tym, że to jakie
                  jutro Sam Sobie zaplanujesz, to jakie jutrzejsze problemy przewidzisz może
                  przesądzić o tym z jakiej pozycji przyjmiesz te nowe szanse i zagrożenia.
                  to mniej-wiecej miałem na myśli w poprzedniej wypowiedzi.
                  sorry za dłużyzny- molton.;:)))
                  • radca Re: 'Krzyk FORDONU ' - wyczytane z netu 29.12.02, 00:36
                    Gość portalu: molton napisał(a):

                    >
                    > > "JAKIE BEDZIE TO JUTRO ? ".
                    > >
                    > > radca
                    >
                    > Piszesz RADCO: \hmm, a gdzie tak naprawde mozna ponosic ta "pelna
                    > odpowiedzialnosc" ?
                    > To nie ma nic wspolnego z ustrojem - takie jest poprostu zycie.\
                    > Dokonując rozbioru pojedynczych sformułowań dojdziemy do nudnej wymiany
                    > definicji typu „wolność negatywna”.
                    > Odpowiedzialność pełną ponosi np. osoba fizyczna prowadzącą działalność
                    > gospodarczą, ale nie jestem prawnikiem więc mogę się mylić. Na potrzeby
                    naszej
                    > dyskusji świadomość pełnej odpowiedzialności oznacza dla mnie, Radco,
                    > maksymalnie odwleczone w czasie podejmowanie decyzji nieodwracalnych lub
                    > trudno-odwracalnych w celu uniknięcia przykrych konsekwencji.

                    _ jakbysmy nie postapili,czy dokonali wyboru- to i tak bedzie mozna powiedziec
                    po czasie,ze moglismy zrobic inaczej :) Tak juz jest,ze uczymy sie ciagle :)

                    > Np.
                    > A. mogę wybrać zawód spawacza okrętowego, co oznacza dużo czasu na klatce
                    > bloku w Fordonie, krótką edukację i później bezrobocie, strajki i hasła typu
                    > rząd jest do bani. Decyzja-działanie- Skutek-Sankcja.

                    - jakikolwiek bys nie wybral zawod obecnie - to nie mozesz tego przewidziec-
                    czy bedzie to ten,ktory cie pozniej zadowoli.Oczywiscie wybor w miare rozsadku.

                    > B. nie wiem co chcę robić, jakie będzie euro za 5 lat, i czy będzie popyt na
                    > kogokolwiek

                    - wlasnie, kto to wie,ale jednak badac i konsultowac sie.

                    - wybieram możliwie długą ścieżkę rozwoju bogatą w liczne
                    > doświadczenia, które pozwalają mi odkryć moje prawdziwe atuty wokół których
                    > mogę rozwinąć .

                    - tak,ale tutaj potrzebne sa ambicje i samozaparcie.Wazne jest rowniez wsparcie
                    rodziny :)

                    cdn.
                    • Gość: molton Re: 'Krzyk FORDONU ' - wyczytane z netu IP: olsztyn:* / *.ols.vectranet.pl 29.12.02, 01:18
                      radca napisał:


                      > _ jakbysmy nie postapili,czy dokonali wyboru- to i tak bedzie mozna
                      powiedziec
                      > po czasie,ze moglismy zrobic inaczej :) Tak juz jest,ze uczymy sie
                      ciagle :)

                      molton=>Obawiam się, że nie dokońca się rozumiemy, Radco- Ty masz na myśli
                      prezentyzm, a ja planowość i konsekwencję. Jeżeli ocena przeszłości to raczej
                      dla potrzeb działań-decyzji korygujących. Czyli zamiast rozczulania się nad
                      sobą sensowne wyłapywanie błędów poto by Polak był mądry chociaż po szkodzie,
                      (i przed szkodą o analogicznych znamionach).


                      >> - jakikolwiek bys nie wybral zawod obecnie - to nie mozesz tego przewidziec-

                      > czy bedzie to ten,ktory cie pozniej zadowoli.Oczywiscie wybor w miare
                      rozsadku.
                      > > B. nie wiem co chcę robić, jakie będzie euro za 5 lat, i czy będzie popyt
                      > na kogokolwiek
                      > - wlasnie, kto to wie,ale jednak badac i konsultowac sie.

                      Ja molton zgadzam się z Tobą RADCO zupełnie. Dlatego rozwinąlem to zagadnienie
                      na przykładzie USA.

                      > - wybieram możliwie długą ścieżkę rozwoju bogatą w liczne
                      > > doświadczenia, które pozwalają mi odkryć moje prawdziwe atuty wokół któryc
                      > h
                      > > mogę rozwinąć .
                      > - tak,ale tutaj potrzebne sa ambicje i samozaparcie.Wazne jest rowniez
                      wsparcie
                      >
                      > rodziny :)

                      I w tym punkcie również zbliżamy się do porozumienia, bo nie widzę argumentów
                      zmniejszających wagę i siłę oddziaływania rodziców, rodzeństwa i całego
                      otoczenia (także blokersów, biedy i innych elementów o zabarwieniu
                      negatywnym), którego jakość ma określony wpływ na kształtowanie chyba każdej
                      jednostki.
                      ::)molton
                  • radca Re: 'Krzyk FORDONU ' - wyczytane z netu 29.12.02, 01:10
                    Gość portalu: molton napisał(a):

                    > Piszesz drogi RADCO:/ Wybiera sie zawód i często dopiero później okazuje
                    > sie,ze mozna sie doskonale
                    > spełniać w innych dziedzinach - lecz juz jest za pozno :)/

                    > Statystyki mówią że w Stanach przecięty pracobiorca zmienia 6 razy swoją
                    > profesję. Nie znam tych statystyk dokładnie, ale trudno wyobrazić sobie
                    zmiany
                    > typu: Prawnik, Dentysta, Kardiolog, Mennager Sali w Mc Donald’s, Genetyk,
                    >
                    > Kondukor. Raczej jest to pewna ścieżka zogniskowana wokół tzw. głównych
                    > kompetencji.

                    - tak,na zachodzie zdarza sie czesto,ze dokonuje sie zmiany zawodu.Wynika to
                    pewnie z tego co napisalem wczesniej.Okazuje sie,ze np. slusarz czy tez stolarz
                    jest bezrobotny.Posrednictwo pracy szuka wolnych zapotrzebowan na takiego
                    pracownika.Zalozmy,ze znajdzie i zostanie taki przyjety.Lecz czesto sie
                    zdarzy,ze nie utrzyma sie dlugo w takiej pracy .. Nasuwa sie wtedy pytanie;
                    "cos jest nie tak " ? Jesli nie ma talentu w tym zawodzie ( dobrego sie trzyma
                    u siebie) to proponuje sie KURS ZAWODOWY w innym zawodzie.Mozna sobie wybrac
                    zawod i posrednictwo za to zaplaci- w ramach " bezrobotnego". Osobiscie
                    spotkalem takiego "bylego stolarza" ,ktory " stal sie elektrykiem " i gonil z
                    robota- "jakby go ktos na 100 koni posadzil".

                    > Dalej argumentujesz RADCO:/ "centralne planowanie - oduczylo ludzi
                    > planowania" ? - to sa zbyt czesto
                    > uzywane slowa politykow "prawicy". /
                    >
                    > Jeśli tak rzeczywiście mówią Ci politycy to są mądrzejsi niż myślałem :))
                    >
                    > a dalej: /Wlasnie i wtedy - w tym porzednim systemie,
                    > ludzie musieli wiele planowac.Planowano - jak tutaj przezyc.Planowano - jak
                    > zwiazac koniec z koncem.Jaki wybrac zawod ? ( o czym wspominales)
                    > Jak zabezpieczac przyszlosc itd.itd.Moze istniala niby ta " gospodarka
                    > centralna" , ale ludzie i tak MUSIELI PLANOWAC SWOJE :)/
                    >
                    > moja odpowiedź: Jasne że tak. ale czy to na pewno o takim poziomie planowania
                    > mówimy? Miałem na myśli inną płaszczyznę tego pojęcia. Czy na pewno już w
                    > przedszkolu rodzice dokładali nam niektóre elementy wiedzy ponad programowej
                    >w celu ułatwienia nam startu?

                    - nie,tego nas nie uczono i malo sie jeszcze spotyka.Powinno sie od
                    najmlodszych lat rozwijac i wyczuwac talent jak i zdolnosci dziecka.

                    > A z innej beczki: ilu
                    > rodzinom (%) RP grozi finansowe bankructwo z powodu przekroczenia
                    >bezpiecznego poziomu zadłużenia kredytami konsumpcyjnymi i dla czego? Chyba
                    >łatwo wymienić co najmniej kilku decydentów w spółkach skarbu pastwa, którzy
                    >nie bardzo potrafiliby Ci wyjaśnić co to jest biznes plan, cash flow, bilans
                    >pro-forma czy coś tam jeszcze z podstawowych instrumentów planowania w
                    >gospodarce rynkowej. Jeśli masz kolegów, którzy się otarli o ten wycinek
                    >naszej rzeczywistości to Wiesz o czym mowa.

                    - masz zapewne na mysli tzw. OBSADE STANOWISK PARTYJNYCH ? :)
                    Zbyt czesto widzimy,ze skoki sa z "ministra na ministra " i nie tylko.
                    Widac,ze mamy bardzo "uniwersalnych dzialaczy ". czyli do " tanca i ... "

                    > Twoje pytanie RADCO: Jak mozesz planowac ? Gdy okazuje sie,ze nie ma miejs
                    > pracy ? Gdy okazuje sie,ze "przyjety zostales na czarno" ? Przyjety
                    >zostales "na okres probny ". Po czasie znowu mozna cie "przyjac na okres
                    >probny" . Ile takich " okresow probnych " moze byc ?: Po czasie okaze sie,ze
                    >NIE BYLES NAWET ZAREJESTROWANY./

                    > Ale spróbujmy: co zrobiłeś żeby zabiegali o Ciebie pracodawcy?
                    - nie zrobilem nic,aby "zabiegali o mnie pracodawcy". To ja zabiegalem o
                    pracodawce :)

                    > w czym jesteś lepszy od konkurentów?

                    - tu nie chodzi o to,"abys byl lepszy od konkurentow". Tutaj chodzi o to - czy
                    mozna na Tobie polegac ?

                    >Próbowałeś własnego bussinesu?

                    - tak, prubowalem :)))

                    >Może jakiś czas temu zdecydowałeś się na górnictwo, które od 20 lat w Europie
                    jest ograniczane?

                    - nie,nie :)))

                    > Czy nie słyszałeś, RADCO, o praktykantach- nie synach prominentów, którym
                    > pracodawcy zaproponowali stała pracę?

                    - slyszalem,ale sa to sporadyczne przypadki

                    > No i w końcu:/>Przejawia to się naiwną filozofią życiową, którą można
                    > określić: "jutro jakoś to będzie".
                    > - takiej filozofii nawet juz nie ma.BARDZIEJ POZOSTAJE PYTANIE :
                    > "JAKIE BEDZIE TO JUTRO ? ".
                    >
                    > A któż to wie jakie będzie jutro. Może lepiej posiedzieć na klatce na
                    > Fordonie, albo dostać złotą kartę w PUB’ie w wieku 16 lat? No bo po co o
                    > góle się starać skoro być jutro może w jakimś centrum dowodzenia bronią
                    > strategiczną sprzątaczka nieroztropnie usiądzie na taki duży czerwony guzik i
                    > już od jutra w ogóle niczego nie będzie? Ryzyko polega na tym, że to jakie
                    > jutro Sam Sobie zaplanujesz, to jakie jutrzejsze problemy przewidzisz może
                    > przesądzić o tym z jakiej pozycji przyjmiesz te nowe szanse i zagrożenia.
                    > to mniej-wiecej miałem na myśli w poprzedniej wypowiedzi.
                    > sorry za dłużyzny- molton.;:)))

                    - a jednak mozna cos zrobic.Tylko komu tak na tym specjalnie zalezy ?

                    radca
                    • rissa Re: 'Krzyk FORDONU ' - wyczytane z netu 29.12.02, 15:21
                      Przeczytalam - dosc pobieznie przyznam, gdyz niestety nie mam czasu i krotkie
                      podsumowanie; obwiniacie mentalnosc spoleczenstwa, spuscizne po komunizmie,
                      brak wyksztalcania u mlodziezy checi walki o swoja lepsza przyszlosc, tak?
                      Owszem sa jednostki ktore dzieki swoim ambicja, pomocy i wsparciu rodziny jak
                      pisal Radca wyrwa sie z tej beznadziei ale przeciez nie wszytskim starczy
                      odwagi, ambicji i sily woli. Mowimy tu o przecietnych dzieciach, przecietnie
                      uzdolnionych, czesto o trudnej sytuacji rodzinnej, ktora to sytuacja (agresja w
                      rodzinie, alkoholizm, brak zaineresowania ze strony rodzicow itp.itp. dobrze
                      wiemy jak to wyglada w takich blokowiskach) ich mozliwosci pcha raczej w dol
                      niz w gore. Mi chodzi o to zeby dac tym dzieciom jakas alternatywe; zeby
                      zamiast przesiadywac na klatkach, 'szorowac bruki' czy szukac wrazen
                      u dealerow (ktorych w Fordonie nie brakuje) mogly pojsc do parku, skorzystac z
                      obiektow sportowych, czy pojsc do domu kultury. W taki sposob te dzieciaki moga
                      znalezc cos ich zainteresuje, cos w czym beda chcialy sie sprawdzic, przemowi
                      do ich ambicji. Tymczasem NIC sie nie robi zeby czymkolwiek zinteresowac te
                      dzieci (a co dopiero dosrastajaca mlodziez, ktora jest najtrudniejsza). Sa
                      zostawione same sobie. Piszesz Molton 'mniej adrenaliny', rzadko sie wzburzam
                      ale ten problem akurat mnie bezposrednio dotknal i nadal jest dla mnie aktualny
                      (siostra). NIe wydaje mi sie ze chodzi tu o roszczeniowe postawy u mlodziezy,
                      to nasz obowiazek zeby tym dzieciakom od malego zapewnic minimum warunkow do
                      prawidlowego rozwoju.

                      Pozdrawiam, Rissa.
                      • radca Re: 'Krzyk FORDONU ' - wyczytane z netu 29.12.02, 16:07
                        Risso piszesz tutaj o waznych sprawach,ktorych nie chcialem poruszac na samym
                        poczatku.Staralem sie ukazac na wstepie pewne losy dziejowe oraz wyszukac
                        porownania.Mysle,ze udalo sie nam wiele przeanalizowac.Warto by teraz
                        rozkreciic istote sprawy - czyli to o czym wspominasz ,

                        cytuje Twoja wypowiedz ;

                        --------------------------------------------------------------------------------

                        " Mowimy tu o przecietnych dzieciach, przecietnie
                        uzdolnionych, czesto o trudnej sytuacji rodzinnej, ktora to sytuacja (agresja w
                        rodzinie, alkoholizm, brak zaineresowania ze strony rodzicow itp.itp. dobrze
                        wiemy jak to wyglada w takich blokowiskach) ich mozliwosci pcha raczej w dol
                        niz w gore. Mi chodzi o to zeby dac tym dzieciom jakas alternatywe; zeby
                        zamiast przesiadywac na klatkach, 'szorowac bruki' czy szukac wrazen
                        u dealerow (ktorych w Fordonie nie brakuje) mogly pojsc do parku, skorzystac z
                        obiektow sportowych, czy pojsc do domu kultury. W taki sposob te dzieciaki moga
                        znalezc cos ich zainteresuje, cos w czym beda chcialy sie sprawdzic, przemowi
                        do ich ambicji. Tymczasem NiC sie nie robi zeby czymkolwiek zinteresowac te
                        dzieci (a co dopiero dosrastajaca mlodziez, ktora jest najtrudniejsza). Sa
                        zostawione same sobie "
                        ---------------------------------------------------------------------------

                        Postaram sie w nastepnych postach, wlaczyc i rozszerzyc ta mysl.

                        pozdrawiam
                        radca
                        • radca Re: 'Krzyk FORDONU ' - wyczytane z netu 29.12.02, 16:41
                          Moze jeszcze wroce do tych starszych czasow - czyli starego FORDONU.
                          O "sypialni ", czyi Nowym-Fordonie bedzie pozniej.

                          Po wojnie mieszkancy FORDONU pracowali w takich firmach jak;
                          "PAPIERNIA" w Fordonie
                          "WINIARNIA" "
                          "SMOLARNIA" "
                          "TARTAK " "
                          "CEGIELNIA " "
                          "ZBOZOWIEC " "

                          wiele jeszcze mniejszych i posrednich miejsc pracy np. PIEKARNIA,CUKIERNIA itd.

                          Ogromna rzesza "fordoniakow " dojezdzala do fabryk na BRDYUJSCIE i BYDG-WSCHOD.

                          "ROWERY "
                          " EKSTRAKTY "
                          "SKLEJKI"
                          "TARTAK"
                          "KOMBINAT "
                          "GAZOWNIA"
                          "KABEL"

                          To jest dopiero Bydgoszcz - Wschod.Wielu jezdzilo do pracy rowerami,"komarami",
                          "simsonami" autobusami zakladowymi.Pamietam czasy,gdy na "rynku fordonskim"
                          staly cale tabory autobusow zakladowych.To byly tlumy pracownic i pracownikow.
                          To byly pieniadze :) Wielu tez z okolic dawnej "bydgoskiej ", Siernieczka,
                          Zofina,Mariampola i okolic Doliny Smierci- dojezdzalo do pracy pociagami.
                          Pamietam pierwszy autobus z MPK - tzw. "petka".Nazwa potoczna wziela sie od
                          tego,gdyz autobus ten byl oznaczony litera "P" - jako pospieszny.

                          Szlo coraz bardziej do przodu.Ludzie majac prace,mogli sobie pozwolic na WCZASY
                          PRACOWNICZE z FUNDUSZU WCZASOW PRACOWNICZYCH.Zaklady pracy organizowaly
                          wycieczki autokarowe za 5 zlotych. Istniala KASA ZAPOMOGOWO - POZYCZKOWA.
                          Bylo - jak bylo, na miare tych czasow.Lecz rozrywek i zbyt wiele mozliwosci ku
                          temu nie bylo.Tzn, mozliwosci byly zawsze,aby cos zrobic i wykonac.Lecz
                          INWESTYCJE MIEJSKIE omijaly jakos zawsze ten STARY- poczciwy FORDON.
                          Zaczeto sie sklaniac w strone BUDOWY NOWEGO Fordonu.Wielka propapaganda i
                          wielkie krzyki.Dobrze,bo nalezy budowac mieszkania i osiedla, ale....
                          Szlo o to,aby zaliczac kolejne ilosci mieszkan, poprawiac statystyke.
                          Nie na darmo powstala potoczna nazwa - " SYPIALNIA ".

                          radca
                          • radca Re: 'Krzyk FORDONU ' - wyczytane z netu 29.12.02, 17:12
                            Wiele z tych firm,ktore wymienilem wczesniej - juz nie istnieje.
                            Pozostaly ruiny, mienie zostalo rozkradzione lub "przehandlowane" .W miejscach
                            niedawnych firm potworzyly sie roznego rodzaju spolki i " firmy" .Przypomina
                            niekiedy jedna wielka "sieczke" lub jak kto woli "mrowisko".Wielu mieszkancow
                            pozostalo bez pracy ,wielu nawet nie mialo jeszcze okazji pracowac -bo i gdzie?
                            Nie ma juz "wczasow pod grusza".Nie ma juz wczasow w Zakladowych Osrodkach
                            Wczasowych.Nie planuje sie prawie juz niczego.PLAJTA ,PLAJTA i PLAJTA.
                            Dawniej przyzdzali gospodarze furmankami do FORDONU na "KOZI RYNEK", aby
                            sprzedac swe "produkty".Miastowe kupowaly, a rolnik mial pare groszy :)
                            Dzisiaj nie oplaca sie nawet i to. Kto dzis przyjedzie ze STRZELEC GORNYCH,
                            albo "zza WISLY" ?

                            Dzieci i mlodziez moga sie tylko "powalesac ".Gdzie tu isc ? Czym sie tu
                            zajac ? Poszloby sie gdzies, ale gdzie ? Co by tu z tej nudy zrobic ?
                            Brak radosci i nastroju. "Ojciec bez roboty,matka tez ".Jakie wartosci dzisiaj
                            cenic ? Jakimi wzorcami sie kierowac ? Brac przyklad z ojca i matki ?
                            Kiedy oni nie maja roboty.Nie moga zapewnic nawet podstawowych warunkow do
                            zycia.

                            Z KOGO TA MLODZIEZ I DZIECI MAJA BRAC PRZYKLAD ???

                            radca
                      • Gość: molton Re: 'Krzyk FORDONU ' - wyczytane z netu IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 30.12.02, 17:23
                        rissa napisała:

                        Mowimy tu o przecietnych dzieciach, przecietnie
                        > uzdolnionych, czesto o trudnej sytuacji rodzinnej, ktora to sytuacja (agresja
                        w
                        >
                        > rodzinie, alkoholizm, brak zaineresowania ze strony rodzicow itp.itp. dobrze
                        > wiemy jak to wyglada w takich blokowiskach) ich mozliwosci pcha raczej w dol
                        > niz w gore. Mi chodzi o to zeby dac tym dzieciom jakas alternatywe; zeby
                        > zamiast przesiadywac na klatkach, 'szorowac bruki' czy szukac wrazen
                        > u dealerow (ktorych w Fordonie nie brakuje) mogly pojsc do parku, skorzystac
                        z
                        . Tymczasem NIC sie nie robi zeby czymkolwiek zinteresowac te
                        > dzieci (a co dopiero dosrastajaca mlodziez, ktora jest najtrudniejsza). Sa
                        > zostawione same sobie. Piszesz Molton 'mniej adrenaliny', rzadko sie wzburzam
                        > ale ten problem akurat mnie bezposrednio dotknal i nadal jest dla mnie
                        aktualny
                        >
                        > (siostra). NIe wydaje mi sie ze chodzi tu o roszczeniowe postawy u mlodziezy,
                        > to nasz obowiazek zeby tym dzieciakom od malego zapewnic minimum warunkow do
                        > prawidlowego rozwoju.

                        Bardzo wydumana ta argumentacja. Przysiągłbym, że Twoja siostra Risso ma 18
                        lat, czyż nie tak pisałaś w niedzielę? Więc, skoro jak Sama piszesz Tobie udało
                        się wyrwać z blokowiska, to trudno jest zakładać, że warunki egzystencji Twojej
                        siostry były tak skrajnie różne, że ona niczym skazana, smętnie snuje się po
                        osiedlu z kolegami-narkomanami. I jak tu nie myśleć o świadomym wyborze
                        wynikającym z określonych postaw, a nie przekleństwie losu dziecka z
                        blokowiska? No chyba, że zbyt dosłownie i na wyrost potraktowałem Twoje
                        wypowiedzi. molton.
                        • rissa Re: 'Krzyk FORDONU ' - wyczytane z netu 30.12.02, 21:38
                          Gość portalu: molton napisał(a):
                          Przysiągłbym, że Twoja siostra Risso ma 18
                          > lat, czyż nie tak pisałaś w niedzielę?

                          Zgadza sie

                          Więc, skoro jak Sama piszesz Tobie udało
                          >
                          > się wyrwać z blokowiska, to trudno jest zakładać, że warunki egzystencji
                          Twojej
                          >
                          > siostry były tak skrajnie różne,

                          Byly rozne - ja w wieku 14 lat zamieszkalam u rodziny w innej dzielnicy, nie
                          majacej nic wspolnego z blokowiskiem, ona tej mozliwosci nie miala. Idac dalej;
                          ja jestem od niej silniejsza psychicznie, raczej nie poddawalam sie nigdy
                          wplywom nieciekawego towarzystwa (inna rzecz, ze mnie rowniez ominely problemy
                          blokersow, dealerow itp. wtedy sie ten problem zaczynal, pozniej rozkwitl na
                          dobre), ja nie mialam problemow z nauka, ona owszem (czy wszystkie dzieci musza
                          byc jednakowo zdolne?) a to raczej zniecheca te slabsze dzieci.


                          że ona niczym skazana, smętnie snuje się po
                          > osiedlu z kolegami-narkomanami. I jak tu nie myśleć o świadomym wyborze
                          > wynikającym z określonych postaw,

                          problemy z moja siostra zaczely sie gdy byla dzieckiem i jeszcze nie mozna bylo
                          mowic o 'postawach'. Obserwacje jej kolegow, ukazuja podobne prawidlowosci.

                          > No chyba, że zbyt dosłownie i na wyrost potraktowałem Twoje
                          > wypowiedzi. molton.

                          Nie wiem jak potraktowales moje wypowiedzi ale wydaje mi sie, ze chcesz
                          powiedziec, ze takie blokowiska sa w porzadku, dzieci powinny ksztalcic sie
                          same, szukajac sobie rozrywek, ktore rozwina w nich ambicje i chec wyrwania sie
                          sposrod otoczenia (popraw mnie jesli sie myle, jesli nie to czy masz jakies
                          propozycje?)Ja uwazam inaczej. Dzieci sa rozne i powinnysmy dac im takie same
                          szanse bez wzgledu na to czy sa 'lepsze' czy 'gorsze'. Mam przyklad kraju
                          zachodniego, gdzie istnieje wielka ilosc osrodkow kultury, organizujacych
                          zajecia dla dzieciakow w roznym wieku. Oprocz zajec platnych i kursow, dzieci
                          moga spedzac caly wolny czas w centrum bawiac sie, chodzac na warsztaty,
                          korzystajac z biblioteki, wszystko pod okiem animatorow. Sama pracuje od
                          niedawna w takim osrodku, niektore dzieci sa naprawde trudne, nadpobudliwe ale
                          wiesz co? Mozna nawet te najbardziej oporne czyms zainteresowac. I najwieksza
                          kara jest dla nich czasowy 'szlaban' na osrodek.
                          Widze jak to jest gdzie indziej i dlatego powtarzam; u nas sie NIC dla tych
                          dzieci nie robi.

                          Rissa.
                        • rissa Re: 'Krzyk FORDONU ' - wyczytane z netu 03.01.03, 23:10
                          Czekam na Twoje zdanie Molton.
                          • Gość: molton Re: 'Krzyk FORDONU ' - wyczytane z netu IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.03, 22:07
                            rissa napisała:

                            > Czekam na Twoje zdanie Molton.

                            Pytasz czy myślę że blokowiska są w porządku? Tak myślę; ponieważ blokowiska
                            poprzez koncentrację ludności oferują bogatą infrastrukturę, komunikację
                            miejską, niższe koszty utrzymania, sieć kablową z tanim dostępem do świata
                            porzez TV i Internet. W takim skupisku opłaca się zakładać prywatne
                            przedszkola, zakłady stomatologiczne, małe szkółki językowe, kółka szachowe
                            (gdzie mieszkają/mieszkali nasi medalowi szachiści z Bydgoszczy?), ośrodki
                            kultury plastycznej i wszelkie inne przybytki z których mogą korzystać
                            mieszkańcy.
                            Dalej pytasz czy według mnie: „dzieci powinny ksztalcic sie same, szukajac
                            sobie rozrywek, ktore rozwina w nich ambicje i chec wyrwania sie sposrod
                            otoczenia”.
                            Otóż Risso według mnie taką rolę powinni pełnić rodzice tych dzieci, którzy
                            ponoszą pełną odpowiedzialność za swoje pociechy. To rodzice (nie mówmy o
                            patologiach), podpowiadają właściwą drogę swoim pociechom umożliwiając ich
                            prawidłowy rozwój, ew. zwracają się np. do władz miejskich o częściowe
                            dofinansowanie dodatkowych zajęć edukacyjnych w szkole, lub w całości takie
                            zajęcia wykupują.
                            Podnosisz Risso argument ośrodków i bezpłatnych zajęć pod okiem animatorów,
                            gdzie pracujesz. Też mam przyjaciół którzy tym się parają, więc dlaczego
                            piszesz, że u nas nic się nie robi? Jak na nasz PKB per capita- to robi się
                            raczej sporo. Oczywiście można i trzeba robić więcej ale na to potrzeba
                            pieniędzy. By the way: czy jest tu ktoś kto uważa że płaci za małe podatki?
                            Boję się Risso, że ktoś czytając nasze posty może pomyśleć o nas jako o parze
                            naiwnych ludzi; o parze herbacianych nudziarzy prowadzących wydumane, sztuczne
                            wywody mające na celu określenie cudownej recepty na szybkie i łatwe stworzenie
                            krainy wiecznej szczęśliwości (i to dla wszystkich ludzi na raz). molton.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka