Gość: Europejka
IP: *.dip0.t-ipconnect.de
21.02.03, 08:46
Zacznam nowy watek, poniewaz tamten podobny ma tyle stron, zu juz trudno sie
do czegos "dokopac".
Temat, powiem szczerze, drazliwy. Jednak nie uwazam, by istniala jakas
koniecznosc nazwania Bydgoszczy Brombergiem:
1. Obecnie mieszka w Bydg. znikly procent ludzi o narodowosci niem. - tak
przypuszczam
2.Ze wzgledow turystycznych jest to bez sensu i nieuzasadnione, poniewaz na
calym swiecie jest wiele miejscowosci, ktore sa klopotliwe w wymowie, nie
mowiac o krajach arabskich czy azjatyckich
Przyklad Alzacji, przechodzacej z rak do rak, uwidacznia, ze francuska nazwa
Strasbourg nie powoduje pragnienia nazwania tego miasta po niem. Straßburg.
A ze byl kiedys niemiecki, i ze mieszka tam obecnie wielu Niemcow, nie jest
nawet powodem do ustawienia tablicy w dwoch jezykach.
Sytuacja taka - tablice w dwoch jezykach - ma miejsce w Austrii w Koryntii,
ale tylko dlatego, ze mieszkaja tam od lat dwie spolecznosci, i mieszkaja tez
obecnie, mowiace dwoma roznymi jezykami: niem. i slowianskim.
Uwazam, ze powodem do ustawienia "podwojnych" tablic nie jest historia, tylko
obecna sytuacja. Byloby dobrze, gdyby wrocila przedwojenna rola
miedzynarodowej Bydgoszczy, ale to lezy w gestii ludzi i ich tolerancji, a
nie w ustawianiu tablic, poniewaz kiedys tam... Niemcy znaja Bydgoszcz -
kiedy mowie, ze jestem z Bydgoszczy i nie wiedza o jakim miescie mowie,
odpowiadam, ze kiedys to miasto nazywalo sie Bromberg, i w dalszej rozmowie
uzywam tej nazwy i nikomu to nie przeszkadza.
Na razie musze przerwac, jeszcze nie skonczylam.
pozdrawiam