Gość: ispan
IP: *.acn.waw.pl
14.03.03, 11:09
Pojęcie “fundamentalizm” pochodzi od łacińskiego słowa fundamentalis. Znaczy
to tyle, co trwały, solidny, podstawowy, zasadniczy; to także podstawa,
podpora, grunt. Odnosi się je także do sfery psychiki, zachowań, postaw
indywidualnych i zbiorowych. Dotyczy również częstej dziś praktyki społeczno-
politycznej i patrzenia na otaczający nas świat.
Obowiązuje tu zasada, że cel uświęca środki, podczas walki z przeciwnikiem:
kimś obcym, “innym”. Nie chodzi oczywiście o poznanie prawdy i zgłębienie
przyczyn zjawiska. Chodzi o wywyższenie własnego ja, pozostającego w
symbiozie z marazmem umysłowym, “zapyzieniem”, czy intelektualną
dwulicowością i dulszczyzną.
Fundamentalizm stał się obecnie największym zagrożeniem. Tak uważają – i
słusznie – wielcy tego świata, intelektualiści, ludzie kultury i sztuki,
politycy i przedstawiciele środków masowego przekazu. Nikt nie uważa, że jest
to pojęcie immanentne naszemu gatunkowi niemalże od zarania dziejów. Po
zakończeniu zimnej wojny wydawało się, że droga do pełnej demokracji,
tolerancji i wolnego rynku idei, myśli czy poglądów, stanęło otworem. Były to
jednak mrzonki. Przełom XX i XXI w., to epoka wzrastającej fali wszelkiej
maści ortodoksji, bliźniaczej siostry fundamentalistycznych postaw.
Szerzenie nietolerancji, wrogości do otwartości czy zmian niesionych przez
życie, brak zrozumienia dla inności, subiektywne spojrzenie na drugiego
człowieka stają się coraz bardziej powszechne. Odbywa się to pod sztandarami
powrotu do tradycji, odrzucenia ewolucji jako immanentnej siły sprawczej
naszej rzeczywistości czy gloryfikacji przemocy jako podstawowego argumentu
interosobowych relacji. Są to wszystko podstawowe atrybuty fundamentalizmów,
wywodzących się często z różnych krajów, grup społecznych czy regionów
świata. Ortodoksja, konserwatyzm, czy zelocki sposób ujmowania Absolutu, to
m.in. pochodne owej wiary w jedynego Pana wszystkich rzeczy.
Ze strony:
zawiercie.com.pl/trybuna/archiwum/trybuna2/index6.htm