siema18 14.11.06, 15:03 Rozmawiaja owoce egzotyczne. - Jestem kiwi. Co każdego ożywi. - Jestem cytryna. Lubi mnie rodzina. - Jestem marakuja.. yyyyy... nie wiem, co powiedzieć... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sauber1 Re: odrobina relaksu 14.11.06, 16:25 siema18 napisała: bardzo ładnie i tak masz rację przyda się odrobina relaksu zamiast pieniactwa. Odpowiedz Link Zgłoś
sauber1 Re: odrobina relaksu 14.11.06, 16:28 Kobieta twierdzi przed sądem, że była wprawdzie trzy razy zamężna, ale nadal jest dziewicą. Sędzia pyta, jak to było możliwe. - Mój pierwszy mąż był impotentem, drugi homoseksualistą, a trzeci funkcjonariuszem partyjnym. - I co z tego? - dziwi się sędzia. - Ten trzeci tylko obiecywał i obiecywał... Odpowiedz Link Zgłoś
l3 Re: odrobina relaksu 14.11.06, 18:53 Żona leży na łożu śmierci, jest naprawdę cieniutko Mąż przychodzi i pyta: - Kochanie, co mogę jeszcze dla Ciebie uczynić przed Twoim odejściem? - Chciałabym abyś mnie ten ostatni raz jeszcze przeleciał - mówi żona ostatkiem sił - Ależ kochana, przecież Ty tego nie wytrzymasz! - Nie martw się jakoś sobie poradzimy. Kochali się a potem poszli spać. Rano mąż zatroskany, czy żona jeszcze żyje idzie do jej pokoju, żony nie ma... Idzie do kuchni, a żonka krząta się cała w skowronkach, ani śladu choroby! - No... ale jak to się stało? - Kochany, seks z Tobą mnie uzdrowił, czuję się wspaniale! Mąż poszedł do siebie do pokoju i gorzko zapłakał Żona podchodzi i pyta: - No co Ty kochanie, smucisz się, że wyzdrowiałam? Na to mąż łkając: - Nie, to nie to. Pomyślałem sobie ilu ludzi mogłem uratować: babcia, ciocia, wujek Heniek............... Odpowiedz Link Zgłoś
sauber1 Re: odrobina relaksu 14.11.06, 19:27 l3 napisał: )))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
sauber1 Re: odrobina relaksu 14.11.06, 19:29 taka smutna pora, to i ja dorzucę podpatrzoną cegiełkę "Takie słowa najczęściej wypowiadają ludzie przed śmiercią? * Patrz, ten krokodyl wygląda jak żywy! * Patrz, jak długo wytrzymam pod wodą! * Patrz, bez trzymanki! * Patrz, jestem torreadorem! Ole! * Raz… dwa… trzy… bungeeeeeee! * Mówiłaś, że twój mąż jest na delegacji! * Nie bój się, nie spadnę! * Pyszny ten Big Mac! * To tylko draśnięcie. * Siostro, ale ja mam RH minus… * Jedź, prawa wolna. * Do wesela się zagoi. * To tylko kot hałasuje w ogródku * Lekarz mówi, że najgorsze juz mineło. * Ta bomba to robota amatora. * Na pewno nie jest nabity. * Nie zastrzelisz człowieka, patrząc mu prosto w oczy. * Nigdy nie czułem się lepiej. * Ten gatunek nie jest jadowity. * Spójrz, nauczyłem się prowadzić jedną ręką. * Patrzę, czy lufa jest dobrze wyczyszczona. * Nie wiedziałem, że to pańska żona. * Oczywiście mam nadzieję, że mimo wszystko zostaniemy przyjaciółmi. * Chodź do wody, tu nie ma żadnych rekinów. * - RAZ KOZIE ŚMIERĆ ))))))))))))))))) ??? * Przecież ci mówię, głupia babo, że to nie jest pod prądem. * Ojej… przepraszam, chyba pobrudziłem panu dres! " Odpowiedz Link Zgłoś
atagadt Re: odrobina relaksu 14.11.06, 20:13 "Znacie to spojrzenie, które rzuca wam kobieta, kiedy ma ochotę na seks? ...Ja też nie." -Steve Martin "Seks po dziewięćdziesiątce jest jak gra w bilard przy pomocy sznurka." -Camille Paglia Odpowiedz Link Zgłoś
cyferka00 Re: odrobina relaksu 15.11.06, 20:14 Szkola. Bal maskowy. Zabawa na calego. Dzieci poprzebierane. Wsrod nich przechadza sie wychowawczyni i probuje odgadnac kto za kogo sie przebral. Podchodzi do Malgosi i mowi: - Oooo... Malgosiu widze ze przebralas sie za krolewne. - Tak prosze Pani Idzie dalej. - O a Piotrus Ty pewnie jestes Zorro? - Zgadla Pani. I tak sytuacja sie powtarza az przychodzi kolej na Jasia. Chlopak nie wiedzial za co ma sie przebrac to napchal do buzi pelno majonezu, pomalowal twarz na czerwono i stoi na sali z nadetymi policzkami. - Hmmm... - zastanawia sie pani - No nie wiem Jasiu, za co Ty sie mogles przebrac? A Jasiu uderza dlonmi w policzki i mowi: - Za pryszcza! Odpowiedz Link Zgłoś
l3 Re: odrobina relaksu 15.11.06, 20:22 Umiera papież. U wrót raju anioł go pyta: - Ktoś ty? - Ja? biskup Rzymu. - Biskup Rzymu? Nie kojarzę. - No, namiestnik Pański na Ziemi. - To Bóg ma namiestnika? Nic mi o tym nie wiadomo. - Jestem głową kościoła katolickiego! - A co to takiego? - .... - Dobra. Czekaj tu, idę spytać szefa. (tup, tup, tup) - Panie Boże, masz chwilkę? Jest tu taki jeden, mówi, że jest papieżem, Twoim namiestnikiem na Ziemi, głową czegoś tam.. - Nie kojarzę. Ale moment... Jezusie, może ty coś o tym wiesz? - Nie, tato, nie kojarzę. Ale pójdę z nim pogadać. Po chwili wraca Jezus zwijając się ze śmiechu i mówi: - Pamiętacie to kółko rybackie, które zakładałem 2000 lat temu? - No, i? - Oni do tej pory działają! Odpowiedz Link Zgłoś
sauber1 Re: odrobina relaksu 15.11.06, 21:01 Chruszczowowi przedstawiono listę kandydatów na rabina Moskwy, ten ją przeglądał, robił się coraz bardziej czerwony aż w końcu wrzasnął: "Czy wyście powariowali? Przecież to sami Żydzi!" Odpowiedz Link Zgłoś
sauber1 Re: odrobina relaksu 16.11.06, 12:37 Nawalony facet wraca do domu i na podwórku zarzuciło go na drzewo rosnące przy ścieżce. Z logiką normalną dla takiego stanu, postanowił zemścić się na drzewie, czyli wyciąć je w pień. Wszedł do domu i dłuższy czas, bezskutecznie szuka piły. W końcu podchodzi do żony i pyta: - Gdzie piła? Żona wystraszona odpowiada: - U sąsiada. - A dlaczego dała sąsiadowi? Żona coraz bardziej wystraszona, odpowiada drżącym głosem: - Dała, bo piła... Odpowiedz Link Zgłoś
walpio60 Re: odrobina relaksu 16.11.06, 16:11 Może coś z kabaretu :-) www.wrzuta.pl/file.php?type=a&key=inF6x6Z1xU&page_size=&page=4#cmnts Odpowiedz Link Zgłoś
sauber1 Re: odrobina relaksu 17.11.06, 03:55 Siedzi dwóch pijaczków w knajpie. Pija ostro. Około północy: - Wiesz stary, muszę już iść. - A daleko masz? - Nie, na Matejki, tu zaraz obok. - Tak? Ja też mieszkam na Matejki. Dwanaście. - Co ty!? To jesteśmy sąsiadami. Ja pod dwójka na parterze. - Zaraz... To Ja mieszkam pod dwójka! - Chwila....... JACUŚ? - TATA??????? Odpowiedz Link Zgłoś
walpio60 Re: odrobina relaksu 22.11.06, 18:39 Zapożyczone z innego forum: Pani przedszkolanka pomaga dziecku zalozyc wysokie, zimowe botki. Szarpie sie, mecza, ciagna... Jest! Weszly! Spoceni siedza na podlodze, dziecko mowi: - Ale zalozylismy buciki odwrotnie... Pani patrzy, faktycznie. To je sciagaja, morduja się sapia. Uuuf, zeszly. Wciagaja je znowu, sapia, ciagna, nie chca wejsc... Uuuf. weszly. Pani siedzi, dyszy a dziecko mowi: - Ale to nie moje buciki... Pani niebezpiecznie zwezyly się oczy, odczekala i znów szarpie się z butami... Zeszly. Na to dziecko: - To buciki mojego brata i mama kazala mi je nosic... Pani zacisnela rece mocno na szafce, odczekala az przestana się trzasc, przelknela sline i znów pomaga wciagac buty. Tarmosza sie, wciagaja, sila sie... Weszly. - No dobrze - mówi wykonczona pani - a gdzie sa twoje rekawiczki? - Mam schowane w bucikach... Odpowiedz Link Zgłoś