semeon
23.02.07, 00:19
Rosnąca w szybkim tempie dynamika zdarzeń mających miejsce w naszym regione,
które są kontynuacją wieloletnich relacji pomiędzy Bydgoszczą, a Toruniem
zmusza mnie kolejny raz do zabrania głosu. I chociaż zapewne głos ten bedzie
dla wielu, poprawnych politycznie i różnego rodzaju oportunistów /ugodowców/
głosem niezbyt miłym to jednak ośmielę się odezwć /a miałeś szansę się nie
odzywać/. Otóż jak słucham marszałka województwa, który program rozwoju
swojego Torunia /patrz wątek na co te miliony/, przedstawia jako program
rozwoju województwa. Kiedy słucham pana Mężydły /lidera PiS/, który próbę
przybliżenia autostrady do Bydgoszczy /największego ludnościowo i gospodarczo
miasta naszego województwa/ i ochronę cennych krajobrazowo regionów, nazywa
typowo bydgoskim działaniem, a co mówiłby, gdyby autostrada przebiegała obok
Bydgoszczy? Kiedy słucham bydgoskiego radnego sejmiku wojewódzkiego pana
Sikory, który udowadnia, że trzeba zmienić nazwę bydgoskiego portu lotniczego
i dodaje do tego bardzo "dziwne" uzasadnienie / a co byłoby, gdyby port był w
Toruniu i mieliby zmienić nazwę na toruńsko-bydgoski/, czy ktoś sobie
wyobraża taką sytuację. Czy zmiana nazwy czyni kogoś lub coś innym? Och
gdyby tak było to juz jutro zmieniłbym nazwisko. Kiedy słucham....., tutaj
wpisać można setki podobnych zdarzeń z ostatnich miesięcy to dochodzę do
jedynego możliwego wniosku. Moim zdaniem naprawdę już nadszedł czas
rozpoczęcia rozprawy rozwodowej oraz szybkiego jej zakończenia prawdziwym
rozsatniem. Nadszedł czas uwolnienia się od tego zaborczego partnera.
Nadszedł czas zerwania tego związku, w którym Bydgoszczy już nic dobrego nie
spotka. Trzeba porzucić mrzonki i złudzenia i twardo stąpać po ziemi. Ten
trujący związek przeszkadza normalnie żyć.