elodia
17.07.03, 04:22
Sytuacja wygląda następująco. W naszym domu oprócz nas mieszkają jeszcze dwie
rodziny , obydwie mają drzwi od ulicy a my od podwórka . Po wyjściu od siebie
mam kawałek podwórka i furtkę ( nie zamykaną , żadnych kłódek) do ogrodu .
Zaraz za olbrzymim ogrodem jest las a do niego też furtka (też nie zamykana).
Od kiedy tylko zrobi się ciepło drzwi mam otwarte szeroko głównie ze względu
na psa (chow chow) , który lubi czasem wyjść na ogród , czasem są otwarte
przez 24 godziny . Jedynie wtedy gdy oboje z mężem śpimy są zamnknięte.
Znajomi mówią żeśmy wariaci i w końcu nas pomordują . Hmmm... raz mój mąż
dostał po łbie ale to przed drzwiami do swojej mamy , raz przed furtką naszą
na ulicy napadnięto i skatowano jedno małżeństwo (akurat u mnie była impreza
i nic nie słyszeliśmy - może byśmy uratowali tych ludzi :((( ) , raz
złodzieje włamali się do samochodu sąsiada i uciekli przez mój ogród ale , że
mój pies ich pogonił to... wszystko ukradzione pogubili , raz było do nas
włamanie (ukradli część wieży i żarcie z lodówki )ale nas wtedy nie było ,
byliśmy w pracy . Zamykać te drzwi ???
Tak lubię zapach kwiatów i śpiew ptaków :((((( A jak naprawdę nas pomordują
choćby ze złości , że nie ma co ukraść ???