l_jane
09.10.03, 22:57
Wchodzisz do sklepu, patrzysz na półki: tu proszek, tam proszek, tu masło, a
tam margaryna. Jeździsz wózkiem, czytasz etykiety i wydaje ci się, że sam
wybierasz. Nawet nie słyszałeś o istnieniu Unilever, Procter & Gamble, Master
Foods czy Henkel.
A tam tysiące ludzi zapieprza, żebyś kupił dokładnie to, czego oni chcą.
Wydają miliony dolców, byś dowiedział się, że jakaś tam margaryna nie ma
cholesterolu. Tygodnie rozmów, badań rynkowych, nocnych debat na temat
wizerunku jakiegoś jogurtu (...)
W reklamie to normalka - przed kamerą jogurt zastępuje biała emulsja, bo ma
lepszą konsystencję. Zamiast jednego piwa lejesz inne - wszystko jedno jakie,
aby tylko miało dobry kolor. Spływająca strumieniem czekolada też nie jest
prawdziwa, bo po stopieniu się pieni. Zastępuje ją jakiś czekoladopodobny
jednolity bełt bez bąbelków. Gdy na ekranie masz kubek dymiącej kawy - to
znaczy, że tam nie ma kawy, tylko nasączony wrzątkiem tampon, który powoli
puszcza ciepło i dłużej możesz go filmować"
Jak z tym walczyć?
Wystarczy sama świadomość?
Skojarzenia?
Refleksje?
Ulubiona reklama?
Niewątpliwie temat rzeka.
Pozdrawiam @ll