radca
23.10.03, 16:29
Jakie bylo to miasto kiedys ? Jacy byli mieszkancy Bydgoszczy dawniej ,
a jak to wyglada dzisiaj ?
Czy winny byl zawsze ktos inny ( najlepiej obcy ) - niz ktos z miejscowej
elity ? np. z ekipy " trzymajacych wladze " w Bydgoszczy ?
radca
bydgoszcz.naszemiasto.pl/wydarzenia/309792.html
" Wszystko przez żydów z Kongresówki
Czwartek, 23 października 2003r.
Trudności aprowizacyjne, drożyzna, paskarskie ceny to stałe elementy każdego
okresu powojennego. Tak właśnie też było w Bydgoszczy na początku lat
dwudziestych ubiegłego stulecia. Powołane przy administracji sądowej urzędy
do walki z lichwą nie potrafiły uporać się z tym zjawiskiem, a prasa pełna
była doniesień go ilustrujących. Ze szczególnym upodobaniem "Dziennik
Bydgoski" informował o wydarzeniach z udziałem nielicznej przecież
mniejszości żydowskiej, której tradycyjnie przypisywano tendencje do
szybkiego, niekoniecznie legalnego wzbogacania się.
W styczniu 1921 roku na łamach tego poczytnego dziennika anonimowy redaktor
napisał: "W mieście naszym kręci się cała falanga żydów obojga płci i różnego
wieku, nawet podlotki z rozpuszczonymi włosami. Pochodzą oni z Warszawy,
Łodzi i innych miejscowości Królestwa i Galicji, oferując najrozmaitsze
towary. Przed kilku dniami uwijały się po mieście dwie panienki, handlujące
m. in., czekoladą szwajcarską. Podobno sprzedały one w jednym dniu 200
kilogramów tego importowanego towaru za 1200 marek za kilogram. Kto finansuje
ten nowy rodzaj przedsiębiorstwa i organizuje nową sprzedaż uliczną? Nie
wiadomo". Dziennikarz w swoich spekulacjach posuwa się bardzo daleko,
postulując: "kupiectwo polskie powinno bezwzględnie wystąpić przeciwko tej
szarańczy szkodliwej i każdego osobnika starać się oddać w ręce policji".
*
Na początku marca ten sam "Dziennik Bydgoski" poinformował swoich
czytelników, że od niedawna zaobserwować można wzmożony ruch żydów
przybywających do Bydgoszczy z tzw. Kongresówki. Powołując się na źródła
policyjne, stwierdzono, że głównym powodem przyjazdów jest handel kradzionymi
rzeczami ? "tzw. paserzy skupują od złodziei stosy kradzionych przedmiotów w
Królestwie i wywożą do miast wielkopolskich, aby je tu sprzedawać. Tutejsi
zaś paserzy dają im w zamian stosy kradzionych tu przedmiotów i oni je wywożą
do Królestwa, aby je tam sprzedawać". Policja częściowo wyłapywała
tych "izraelitów" i odstawiała bądź do aresztu bądź deportowała do miejsca
zameldowania.
*
Sprawa żydowska widocznie leżała na wątrobie dziennikarzy bydgoskich, bowiem
kilka dni po ukazaniu się cytowanej wyżej wzmianki opublikowany został
kolejny artykuł o spekulacji, którego bohaterami byli przedstawiciele
społeczności wyznania mojżeszowego. Opisany proceder zawyżania cen został
zilustrowany następującym przykładem: "w ostatnich dniach na ulicach naszego
miasta pojawiają się żydzi proponujący przechodniom zakup nożyczek, brzytew,
et cetera. Obejrzawszy się, a widząc, że w pobliżu nie ma policjanta,
podchodzi taki żyd do przechodnia i proponuje "może pan kupi nożyczki". Nawet
jeśli spotka się z ostrą odprawą, zaczepia dalszych przechodniów z uśmiechem
na ustach. Jedyna rada aby temu zapobiec, leży w tym, aby wszyscy obywatele
naszego miasta oddawali takiego handlarza w ręce policji".
*
Z lubością informowano o sprawach które miały stanowić przestrogę dla
innych ? np. w numerze z kwietnia 1921 roku ukazała się notatka o tym, że
bydgoska izba karna skazała na rok więzienia przybyłego z Kongresówki szewca
Maksa Libermana, który został przyłapany na miejscowym dworcu z fałszywym
biletem kolejowym, po czym ofiarował konduktorowi łapówkę w wysokości 20
marek. Cóż, słowa uczą, przykłady pociągają.
Marcin Gurkiewicz - Express Bydgoski "