ser.86
12.02.09, 21:29
1. tura- 30% poparcia przy 38% frekwencji.
34 tys głosów poparcia. Na 365 tys mieszkańców. Klakierzy będą
szczekać, wiec dopiszę, jeśli ma to ich uspokoić: na 294 tys
uprawnionych.
Może więc społeczeństwo Bydgoszczy nie jest aż tak ślepe. Co prawda
nie jesteśmy jak szczecinianie ,którzy potrafili kartką wyborczą
dosłownie zlikwidować Jurczyka po 4 latach rządów(3%), to jednak
daliśmy duużo mniejszy kredyt zaufania prezydentowi niż mieszkańcy
Wrocławia (84%) czy Torunia (70%), więc pokazaliśmy że niekoniecznie
nam się rządy KD podobały.
Jakie za i przeciw, jeśli chodzi o poparcie ludu ma teraz KD ?
Za: mistrzostwa w różnych dyscyplinach, promocja miasta, chociaż z
zerowym (niestety) skutkiem ale szumna, kwiatki, parę remontów
kamienic, uliczki.
Przeciw: beznadzieja inwestycyjna, korki przy jednoczesnym wyraźnym
zaprzeczaniu ich istnienia. Mieszkańcy może sami pogłówkują, że coś
tu nie gra, skoro miasta mniejsze od nas mają nawet kilkakrotnie
więcej środków na inwestycje niż my. Martwota Starego Miasta.
Kryzys, który będzie coraz bardziej odczuwalny, chociaż winą KD nie
jest. Ewidentne niedotrzymywanie obietnic, dzika mściwość na
przeciwnikach.
KD wcale nie musi wygrać. Przeciwnicy są bardziej zdeterminowani do
udziału w wyborach, niż ci którzy uważają, że jest w miarę dobrze.
Trudno być entuzjastą działań ostatnich 6 lat. A warunkowe uznanie
obecnego stanu rzeczy, może nie wystarczyć leniwemu społeczeństwu do
ruszenia czterech liter w celu oddania kartki.
Marketingiem można tu zbajerować mieszkańców, tak że uwierzą, że
wiewióry to główna potrzeba miasta. Natomiast ewentualny
kontrkandydat- wystarczy że uświadomi stan realny- a moze KD pokonać.
Np. czy bydgoszczanie stojąc w koszmarnych korkach muszą chcieć u
władzy człowieka, który przez 6 lat nie wybudował żadnego
rozwiązania, które realnie usprawniłoby ruch, a do tego nie kryje
się z tym, że nie zamierza takiego stworzyć ? Jakby tego było mało z
jego słów wprost wynika, że uważa on, że do 2008 roku nie było w
mieście korków.