Właśnie na plotkarskim do upęku Pudlu piszą o wielkim rozstaniu Adamczyka z Gwizdałą. Że taki szumny ślub mieli, że na okładce wystąpili, że tacy zakochani, że och, że ach! A teraz niby wyszło szydło z worka i się okazało, że Gwizdała to ta zła, bo wykorzystała biednego Adamczyka, bo chciała zaistnieć, bo zasmakowała w celebryckim świecie, bo on nieszczęśliwy, bo się rozwodzą i wszystko przez nią.
No jak rany, czytam sobie czasem dla rozrywki te bzdury, ale włażenie do cudzego domu z taką ilością kupy i mieszanie spowodowało wokół tej pary taki smród, jak całkiem niedawno wokół Janowskiego i jego narzeczonej, czy kłamstwa na temat Karolaka i jego rzekomego wyjazdu na Majorkę zaraz po tym, jak mu się syn urodził, lub (u mnie to hicior nr jeden



) nagie zdjęcia Grodzkiej!
No co jeszcze wymyślą te dziennikarzyny? I ile osób w te brednie uwierzy?