Dodaj do ulubionych

Pomóc koleżance czy nie?

10.06.05, 21:48
Moja koleżnka poszukiwała jakiś czas temu opiekunki do swoich
dzieci.Powiedziałam jej że jak ma zatrudnić obcą kobietę to ja chętnie
zaopiekuję się nim.Dzieciaki dobrze mnie znają więc to uważam za plus mam
swoje wieć wiem "na czym to polega".Niestety mamusia dzieci stwierdziła
dosłownie -ciebie to ja nie chcę.No cóż jej prawo.Porosiłam ją natomiast żeby
załatwiła mi pracę tam gdzie ona pracuję a ona mi na to- ja siedzę cicho żeby
mnie nie zwolnili a nie będę tobie załatwiać.Pracuje już parę lat i jakoś nie
zwolnili ale widocznie nie miała ochoty mi pomóc.Zrobiło mi się przykro bo
uważam że można było powiedzieć to trochę inaczej.Teraz role się odwróciły.
Nie przyjeli jej dzieci do przedszkola i porosiła mnie żebym jej pomogła
załatwić jakieś przedszkole bo mam taką możliwość.Powinnam jej odmówić tak
jak ona mi ale powiedziałam że zobaczę co się da zrobić.I teraz nie wiem
pomóc czy się wykręcić czy powiedzieć wprost o co mi chodzi.Dodam że stać ją
na opiekunkę do dzieci ale jej zależy na przedszkolu.
Obserwuj wątek
    • kalina_p Re: Pomóc koleżance czy nie? 10.06.05, 21:56
      Pomóc...Czemu nie? Może sie koleżanka czegos nauczy dzięki temu?
      A przy okazji możesz powiedziec jej, że masz żal o to czy tamto...
      Ale pomóc jak najbardziej.
      • zona_mi Re: Pomóc koleżance czy nie? 10.06.05, 22:01
        Pomóc. Niech ma za swoje! smile))
    • anek.anek Re: Pomóc koleżance czy nie? 10.06.05, 22:59
      Ja też bym pomogła, być może zrobiłabym jakąs delikatną uwagę dot. tamtej
      sytuacji, ale nawet niekoniecznie. Jeśli niewiele cię to zachodu kosztuje, to
      pomóż.
    • czajkax2 Re: Pomóc koleżance czy nie? 10.06.05, 23:23
      No cóż..........ja bym nie pomogła. mam dość toksycznych ludzi i robienia
      dobrej miny do złej gry. Niech się takie koleżaneczki wypchają. szkoda życia
      • musia2002 Re: Pomóc koleżance czy nie? 10.06.05, 23:36
        Przyznam sie,ze czekalam na taki wpis jak Czajkax2-tez bym nie pomogla-co ja
        matka Teresa.Tyle razy juz przez takie znajomosci dostalam porzadnie w d... i
        bylam wykorzystywana az do bolu.NIE i koniec.
      • ligia76 Re: Pomóc koleżance czy nie? 10.06.05, 23:40
        Święta prawda.
        Mam identyczne zdanie.

        Pozdrowienia
        Ligia
      • umasumak Czajkax 10.06.05, 23:42
        Podoba mi się Twoja nowa sygnaturka smile
        • zona_mi Re: Czajkax 11.06.05, 11:08
          To moja zasługa smile))
    • sikora78 Re: Pomóc koleżance czy nie? 10.06.05, 23:35
      Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie. Nie pomogła bym, powiedz wprost, że skoro ty nie
      możesz liczyć na jej wsparcie to czemu ona liczy na Twoje. Wszystko (dot. pracy
      co powiedziała Twoja koleżanka) można było rzeczywiście powiedzieć w inny
      sposób, a skoro nawet nie próbowała delikatnie Ci odmówić to ja bym się z nią
      nie cackała.
      Pozdrawiam serdecznie

      • umasumak Re: Pomóc koleżance czy nie? 10.06.05, 23:41
        A ja bym pomogła. To że ktoś jest nieżyczliwy, nie oznacza, że ja też mam taka
        być. Pzdr
        • kasik751 Re: Pomóc koleżance czy nie? 11.06.05, 01:28
          A ja nie uwazam, ze zyczliwosc musi byc bezwzgledna. Pomagac trzeba madrze.
          Pomaganie osobom niezyczliwym to frajerstwo, a frajerstwo nie jest cnota.
          Poza tym uwazam, ze pewne przyslugi powinny byc zarezerwowane dla przyjaciol, a
          nie dla kazdego kto sie nawinie tylko dlatego, ze akurat wyartykuowal swoja
          potrzebe. To jeszcze nie stawia mnie w obowiazku spelnienia tej potrzeby,
          zwlaszcza jesli chodzi o osobe, ktora potraktowala mnie zle.
          Zalatwienie przedszkola kolezance, o ktorej mowa jak gdyby nigdy nic, jakby jej
          sie to po prostu nalezalo, bo sie przeciez znacie byloby frajerstwem, biorac
          pod uwage jej wczesniejsze zachowanie. Mozna to zalatwic, ale madrze.
          Niezalatwienie przedszkola z kolei wcale nie byloby niezyczliwoscia, tylko
          zachowaniem sie wg minimum instynktu przetrwania, czyli z pewnymi osobami w
          pewne uklady nie wchodzimy dla wlasnego bezpieczenstwa. Zwykle
          uprzejme "przykro mi moja droga, to nie bedzie mozliwe" rowniez byloby tu na
          miejscu.
          To nie jest tak, ze autorka watku nie ma w tej sytuacji zadnego wyboru, bo
          jesli nie pomoze, bedzie to moralnie naganne. To bylaby bardzo czarno-biala
          logika. Nadstawianie sie osobom, ktore w jakis sposob nas krzywdza albo
          dzialaja na nasza szkode jest nie tylko frajerstwem, ale rowniez brakiem
          szacunku do samego siebie. Jestem przeciwna lansowaniu takiej postawy zyciowej.
          Pozdrawiam.
          • umasumak Re: Pomóc koleżance czy nie? 11.06.05, 08:37
            Właściwie masz racje, ale ja w tej sytuacji, jeżeli nie wiązałoby się to z
            jakimś wysiłkiem z mojej strony, pomogłabym. Dlaczego? Nie dlatego, żebym była
            jakimś frajerem, bo nie jestem wink, ale dlatego, żeby pokazać pannie swoją
            moralną przewagę nad nią. I tyle. Natomiast jestem przeciwniczką znajomości, w
            których rozkład wzajemnej życzliwości jest niesymetryczny i dlatego, w tym
            konkretnym przypadku pomogłabym (bo co mi tam wink, a następnie ucięła bliższe
            kontakty z taką koleżanką. Pzdr
            • kasik751 Re: Pomóc koleżance czy nie? 11.06.05, 11:35
              I o to wlasnie chodzi Uma, o pokazanie moralnej przewagi, czyli o madra pomoc,
              w tym wypadku taka, zeby panna moralna przewage dostrzegla i czegos ja to
              nauczylo. Dlatego nie wykluczam tu opcji zalatwienia tego przedszkola, ale w
              formie w jakis sposob pouczajacy (a grzeczny) dla kolezanki, a nie w
              stylu "jakby nic sie nie stalo". Bo symetria, o ktorej piszesz, a ja nazywam
              rownowaga w przyrodzie po prostu musi byc, dla zdrowotnosci smile)
              Pozdrawiam.
    • karolcia111 Re: Pomóc koleżance czy nie? 11.06.05, 09:42
      ja też bym nie pomogła. tacy ludzie jak Twoaj koleżanka nie rozumieją aluzjii, a
      poza tym mają krótką pamięć. przydałaby się jej nauczka.
    • marcelino1 Re: Pomóc koleżance czy nie? 11.06.05, 11:22
      jolaw74 napisała:
      Porosiłam ją natomiast żeby
      > załatwiła mi pracę tam gdzie ona pracuję a ona mi na to- ja siedzę cicho żeby
      > mnie nie zwolnili a nie będę tobie załatwiać.Pracuje już parę lat i jakoś nie
      > zwolnili ale widocznie nie miała ochoty mi pomóc.

      Ja się nie dziwię, że koleżanka nie chciała Ci "załatwić" pracy. Sama pracuję w
      dobrej firmie juz kilka lat na kierowniczym stanowisku. Podobne prośby
      słyszałam już wielokrotnie od sąsiadów, znajomych, rodziny. I raz dałam się w
      coś takiego wrobić. Poleciłam do pracy sąsiada, a on sprawę ostatecznie
      zbagatelizował i narobił mi tylko wstydu. Od tej pory sie już w coś takiego nie
      bawię. Koleżanka z pewnością ciężko pracowała na swoją pozycję w firmie. Poza
      tym takie wciskanie rodziny i znajomych nie świadczy najlepiej o danej osobie.
      Inni pracownicy, nawet jeśli nie prosto w oczy, to będą gadać za plecami.
      Denerwują mnie takie prośby - ty masz pracę to mi załatw. Mi też pracy nikt nie
      załatwił. Znalazłam z ogłoszenia, ciężko pracowałam i nie mam zamiaru tego
      zmarnować, bo ktoś oczekuje - załatw mi pracę. Dlaczego niby, pytam się??
      • kasik751 Re: Pomóc koleżance czy nie? 11.06.05, 11:39
        Marcelino masz racje, rzecz w tym, ze kolezanka odmawiajac zalatwienia pracy,
        sama zglasza sie z zalatwieniem przedszkola. Trzeba byc konsekwentnym: ja nic
        nikomu nie zalatwiam i niczego od nikogo tez nie chce i jest git. Nie wiemy
        przeciez na ile zalatwienie teg przedszkola postawi autorke postu (przepraszam,
        zapomnialam nicka) w sytuacji zaleznej od kolejnych osob.
        Pozdrawiam.
        • marcelino1 Re: Pomóc koleżance czy nie? 11.06.05, 11:46
          Autorka postu poprosiła o załatwienie pracy oraz o to aby została opiekunką
          dzieci koleżanki. Dla mnie w obu tych sprawach odpowiedź odmowna jest jak
          najbardziej na miejscu. Z pracą juz napisałam dlaczego. Jeśli chodzi o
          zajmowanie sie dziećmi to nie wiemy jaką osoba jest autorka postu i dlaczego
          koleżanka nie chciała jej usług. Może jest nieodpowiedzialna? Sam fakt
          posiadania własnych dzieci o niczym nie świadczy.
          Może w przypadku innych, mniej osobistych próśb, koleżanka by nie odmówiła?
    • jolaw74 Re: Pomóc koleżance czy nie? 11.06.05, 13:17
      Dzięki dziewczyny za odpowiedzi.Ustaliłam z kolężanką że pójdzie do przedszkola
      i porozmawia z dyrektorką jakią szansę dostania sie mają jej dzieci bo w tej
      chwili są na liście rezerwowej.Ilu jest oczekujących nie wiemy bo nie
      zaineresowała się i wtedy postaram się jej pomóc.Nie umiem odmawiać ludzim i za
      to jestem bita w tyłek ale może kiedyś się naucze.A co do mojej
      odpowiedzialności względem dzieci uważam że jest ok ale każdy wychowuje dzieci
      inaczej i moje podejście jej się nie podoba.Ja trochę od swoich dzieci wymagam
      a ona nie bo są malutkie(3 i 5 lat).Chłopiec (starszy)sam się nie najje nie
      ubierze nawet nie przysunie nogi kiedy chcesz mu założyć buta.Pani która się
      nimi opiekuje poprosiła go o pomoc w pozbieraniu zabawek to powiedział jej "nie
      ty jesteś od tego"Pani zbaraniała.Pani rezygnuje z opieki a mamie zaczynają
      otwierać się powoli oczy i dlatego zależy jej na przedszkolu szczególnie dla
      synka bo nie umie odnaleść sie w grupie a już niedługo zerówka.
      A co do pracy to oczywisię uważm że nikt nikomu nic nie musi ale ja uważam ze
      jeżeli ja komuś coś to może i kiedyś ktoś mi.W życiu jest różnie i nie zawsze
      można wszystko załatwić samemu o czym się przekonałam.A mam nadzieję że
      przyjdzie taki moment i powiem koleżance co mi leży na sercu.
      • kaylaga Re: Pomóc koleżance czy nie? 11.06.05, 13:51
        Ja uważam, że to beszczelność prosić o pomoc kogoś kogo się wcześnniej tak źle
        potraktowało! Pewnie, że nie musiała dawać pracy koleżance ( może metody
        wychowawcze koleżanki jej się nie podobały), pewnie, że nikt nie musi załatwiać
        pracy w swojej firmie, ale kultura wymaga, aby poinformować osobę której się
        odmawia nieco delikatniej... Nie chodzi mi o to aby kłamać, bo nie lubię fałszu,
        ale o trochę kultury i taktu. Nie wiem, czy bym pomogła...na pewno
        powiedziałabym koleżance o wszystkich swoich pretensjach wobec niej i jeśli nie
        pofatygowałaby się, aby mi wyjaśnić swoje obrzydliwe zachowanie, to pewnie bym
        nie pomogła.
    • agatris Re: Pomóc koleżance czy nie? 11.06.05, 13:52
      ja bym nie pomogła, nie z mściwości, tylko z szacunku do siebie. wyznaje zasadę
      wzajemności, ci na których mogę liczyć, mogą liczyc na mnie. nie dałabym się
      tak wykorzystywać , a twoja koleżanka do tego nie grzeszy taktem...
      pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka