Dodaj do ulubionych

Alkoholizm

IP: *.* 15.09.02, 21:49
Tragedia i rozpacz rodziny w której osoba naduzywająca sieje spustoszenie.Tragedia matki, żony, dzieci i bliskich, którzy udają że nic się nie dzieje.Jak długo jeszcze udawać bedziemy ze ten problem nie istnieje? Można pomóc ludziom wrócić do życia. Lepszego życia.Temat tabu??A moze się myle...Alkohol niszczy życie, niszczy ludzi - a jest na wyciągnięcie reki. Jest równie groźny jak narkotyki ... tylko umiera się wolniej... bajbus
Obserwuj wątek
    • Gość: franciszek Re: Alkoholizm IP: *.* 16.09.02, 01:01
      ROzpisywac sie na ten temat nie chce, ale podpisuje sie pod Twoimi pogladami. Dodam ze wszystko jest podobno dla ludzi, zeby tylko miec tzw. "kulture picia"...Kasia
    • Gość: zula Re: Alkoholizm IP: *.* 16.09.02, 09:06
      To straszna chorobaRozbija rodziny, kradnie dzieciństwo..Wiem o niej dużo, za dużo...
    • Gość: DorotaO. Re: Alkoholizm IP: *.* 16.09.02, 21:39
      Masz rację, to jest temat tabu. O tym, że mój teść jest alkoholikiem, dowiedziałam się od jego matki, dziewięćdziesięcioletniej staruszki. Nikt nigdy słowem nie wspomniał, że człowiek ma problemy. A ja się zawsze zastanawiałam, czemu nigdy nas nie odwiedza, czemu na urodziny dzieci przychodzi sama teściowa... Zawsze tłumaczyła, że akurat musiał iść do pracy. On jest naprawdę nieszczęśliwy. Zawsze siedzi zamknięty w swoim pokoju. Moje dzieci były u nich przez tydzień. Spytałam, czy rozmawiały z dziadkiem. Nie. Siedział w pokoju, do nikogo się nie odzywał i nikomu nie pozwolił wchodzić. Straszne. A tak go kiedyś lubiłam, taki był inteligentny facet. Na każdy temat umiał pogadać. I tak sobie czasami myślę, że ludzie szczęśliwi nie zostają alkoholikami... Chyba muszą być bardzo samotni i nieszczęśliwi, skoro wybierają alkohol...
    • Gość: guest Re: Alkoholizm IP: *.* 17.09.02, 01:04
      Bajbus, doskonale Cię rozumiem i wiem co czujesz. Wychowałam się w takiej rodzinie. Mój ojciec jest alkoholikiem odkąd pamiętam. Oczywiście dalsza rodzina o niczym nie wie, albo umiejętnie to przemilcza. Moja mama zaakceptowała to. Pokornie pogodziła się ze swoim losem. A dla mnie to jest nie do przyjęcia.Nigdy nie zapomnę swojego smutnego dzieciństwa. Przepłakanych dni i nocy. Wstydu przed koleżankami, gdy ojciec pijany wracał z pracy. Udawałam wtedy, że go nie zauważam. Odwracałam się. Nigdy nie zapraszałam nikogo do domu, bo nigdy nie wiedziałam w jakim akurat będzie stanie.I do tego te wieczne awantury, przekleństwa, wyzwiska. Znaczące spojrzenia sąsiadów.Gdyby moja mama była silną, zdecydowaną kobietą nasze życie wyglądałoby pewnie inaczej. Ale on ją sobie bezwarunkowo podporządkował. I tak jest do dzisiaj.... To smutne, ale ona nie dopuszcza do siebie myśli, ze to jest chory człowiek i potrzebuje leczenia.Obiecałam sobie, że nigdy nie dopuszczę do tego, aby moje dzieci musiały coś podobnego przechodzić.
    • Gość: Gruszka Re: Alkoholizm IP: *.* 18.09.02, 18:59
      To jest tabu. :( Wiele osób słysząc, że mam w najbliższej rodzinie alkoholika, uważa, że nie powinnam się do tego przyznawać. Wstydzić się i schować głowę w piasek. I tylko dwa wyjścia: albo wyrzucić takiego człowieka poza nawias rodziny i społeczeństwa bez żadnej szansy, albo udawać że nie ma problemu. To ciężka chorobasad Ale można z nią walczyć. I dużo tu zalezy od wsparcia najbliższych i ich odwagi spojrzenia problemom w twarz. Ja długo tej odwagi nie miałam i teraz żałuję straconego czasu.
    • Gość: guest Re: Alkoholizm IP: *.* 19.09.02, 20:39
      Z alkoholizmem alkoholik musi sobie poradzić sam. Nikt za niego się nie wyleczy. Wiadomo, jak w każdej chorobie potrzebny jest lekarz, tak i tu. Ale nie obwiniajmy rodziny alkoholika o to, że alkoholik pije. Każdy odpowiada za swoje życie. Czasami chcąc pomóc alkoholikowi (że się tak wyraże "na włąsną rękę i wg. własnej koncepcji") wyrządzamy mu tylko krzywdę, stwarzając nieświadomie okazję do picia. Alkoholik potrzebuje od rodziny miłości - to fakt. Ale miłości twardej, miłości, która nie usprawiedliwia i rozczula się nad jego losem. Potrzebuje miłości, która nauczy go ponosić konsekwencje pijaństwa. Wiadomo, że alkoholizm jest chorobą. Ale czy widomo, że osoby, które mieszkają razem z alkoholikem po jakimś czasie stają się osobami WSPÓŁUZALEŻNIONYMI (to też choroba)? zdarzają się opinie, że to żona powinna coś zrobić, że w zasadzie to wszyscy dookoła powinni coś robić, żeby ten nieszczęsny człowiek przestał pić. Ale człowiek ma instynk samozachowawczy - taka żona, żeby przeżyc i nie zwariować - zaczyna działać podświadomie - i to nie po to,żeby on przestał pić (bo to jest sprawa wtórna) - tylko właśnie po to, żeby przeżyć i nie zwariować. Przepraszam, że nie pamiętam kto to napisał w tym wątku. Ale poruszyły mnie dwa posty. W jednym pisze Dorosłe Dziecko Alkoholika (w skrócie DDA), że "matka się wycofała i pogodziła" (przepraszam za niedokładność cytatu). Ta matka jest po prostu współuzależniona, jest po prostu tak samo chora - jak i alkoholik.W innym ktoś pisze, że zmarnował czas. Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam. Ale choćby nie wiem ile czasu poświęcić akloholikowi - jeśli on nie będzie chciał - nie wyleczy się.Pozdrawiam :hello:Gośka - DDAPS Rodzina nie wyrzuca alkoholika poza swój nawias. CZy któraś z Was chciałaby mieć nieudane małżeństwo, chorą rodzinę? Rodzina BARDZO CHCIAŁABY, żeby wszyscy "żyli długo i szczęsliwie", ale czasem się po prostu nie udaje. PS Mój ojciec też często siedział sam, zamknięty w swoim pokoju. Staraliśmy się tam nie wchodzić, bo bałyśmy się co będzie jak wyjdzie :(.PS Dlaczego moje posty są chaotyczne, przecież tak się staram ;).
      • Gość: guest Re: Alkoholizm IP: *.* 19.09.02, 22:30
        O zmarnowanym czasie pisałam ja :) I to zupełnie świadomie. Nie chodziło mi o czas poświęcony alkoholikowi. Raczej o czas, przez jaki przymykaliśmy oczy. Bo skoro odnosi sukcesy w pracy, nie awanturuje się, nie rzyga po kątach (przepraszam za wyrażenie) to nie ma sprawy. Po prostu zdarzyło się. Po raz kolejny. I kolejny. Choć teorię dot alkoholizmu znam od podszewki (po części kierunek wykształcenia, po części pewne doświadczenia zawodowe), trudno było się przyznać, że mnie to też dotyczy. Tak, nikt nie wyleczy alkoholika na siłę. Ale wsparcie,mądre wsparcie, jest ważne. Pozwala wytrwać w podjętej decyzji o leczeniu, daje kopa przy potknięciach. Rodziny alkoholików różnie postępują. Znam przypadek,gdzie matka alkoholika proponowała synowi "tylko kieliszeczek", mimo wiedzy, że jest niepijącym alkoholikiem. Dlaczego? Bo chciała żeby wszystko było normalnie, tak jak w zwykłych domach. Żeby ludzie się nie dziwili,że jej syn toastu nawet nie wypije. Brzmi to absurdalnie, ale tak nierzadko bywa. :( Ilu współmałżonków,rodziców i dzieci kryje bliskich dotkniętych tą chorobą? Załatwiają zwolnienia lekarskie z pracy, biegają po kefir na kaca (lub po piwo na klina!)...Swoją drogą trudno u nas być abstynentem. Odmawiasz picia? To coś z tobą nie tak. I zaczyna się namawianie, drążenie tematu. Spotkania służbowe, rodzinne-obowiązkowo zakrapiane. Brr! Nie jestem abstynentką, lubię się napić wina, z kimś kogo kocham. Piwa z kumplami ze studiów. Ale przeraża mnie niemal przymuspicia wciąż obecny w wielu środowiskach. Choć to na szczęście się powoli zmienia.
    • Gość: oSka Re: Alkoholizm IP: *.* 20.09.02, 12:46
      To jest temat tabu, niestety. Bo ludzie nie chcą i nie umieja o tym rozmawiać. To jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe? Po co udawać, ze nic sie nie dzieje, że to tylko parę razy się zdarzyło: " no, wypił sobie, przy okazji...". Jestem zdania, ze jak się pogada o problemie, to jest łatiwej. Przeciez po to sa kluby AA. Żeby móc sie wygadać. Tylko trzeba to umieć.Mój teść nie umie. On w ogóle z nikim nie rozmawia, chyba, ze jest pijany.Ale on - alkocholik?? W życiu! Przecież on tylko CODZIENNIE 3 piwka wypija. A piwo to nie alkohol, nie nie! Nie szkodzi, że codziennie robi awantury o byle co, żone wyzywa od najgorszych, zresztą nie tylko ją...ALE NIE WOLNO MÓWIĆ O NIM ALKOCHOLIK!!Rozgoryczona Kika

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka