dlania
15.08.07, 22:24
Mam kilku znajomych o zawodach powiedzmy artystycznych i takichże duszach. Był
czas, że spotykalismy sie bardzo rzadko (studia, dzieci, wyjazdy) i
najczęściej w knajpie, przy okazji świat czy innych spędów. Wtedy to
"normalne", że się chleje. Ale ostatnio spotykamy sie z takimi dwiema parkami
nieco częściej i... No nie wiem, czy ja mam spaczone podejścei (a mogę mieć,
bom z alkoholowej rodziny), czy cos jest nie tak. Idziemy w góry: picie,
sppotykamy sie rano, w południe, wieczorkiem:picie. Żona w ciązy: picie. Małe
dziecko: picie. Co dziwne, dziewczyny wydaja sie to tolerować, podczas kiedy
mnie krew zalewa w duszy, że ciężarna kobietka musi swojego chłopaczka
ululanego tachać do domu.
Ja wiem, że artyści - malarze, pisarze - za kołnierz nie wylewaja,. a i inne
używki lubią, ale czy to sie da normalnie z tym żyć? I czy tak musi być? Bez
tego nie ma weny?