Dodaj do ulubionych

Jazda bez fotelika...

26.01.08, 12:39
Gdy na drodze nie ma policji, bocznymi dróżkami... Jeździcie?
Dziś pojechały na ferie moej dzieci. 25 km od miejsca zamieeszkania.
Bez fotelika.
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 12:42
      Nigdy.
    • gaja78 Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 12:42
      Znaczy się co, koleżanka ma głód zadymy na emamie czy jak ? tongue_out
    • dorotamakota1 Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 12:42
      To ma być podpucha czy ty tak na serio.
      Nie wyobrażam sobie jazdy dzieci bez fotelika i nie chodzi tu o mandaty tylko
      ich bezpieczeństwo!!!!!!!!!!!!
      • gaja78 Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 12:43
        Na 100% podpucha. Ja proponuję nie odpowiadać na temat wink
      • mamarazydwa1 A taxi? 28.03.08, 11:14
        Nie mamy auta, mamy 2 foteliki, bo często z dziećmi jeżdżą teściowie. natomiast
        korzystamy z taxi i tam już nie ma fotelików....
    • alyeska Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 12:44
      Nigdy. Uwazam to za kompletna glupote.Nie chce mi sie nawet pisac
      dlaczego.
      A

    • dlania Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 12:44
      zebra12 napisała:

      > Gdy na drodze nie ma policji, bocznymi dróżkami... Jeździcie?
      > Dziś pojechały na ferie moej dzieci. 25 km od miejsca zamieeszkania.
      > Bez fotelika.

      Zebra, ten argument że nie ma policji jest głupi... Nie wozi się dzieci w
      fotelikach żeby zrobić dobrze policji! Moje mlode jeżdzą tylko w fotelikach -
      raz mielismy stłuczkę, niewyobrażam sobie,co by bylo z dziećmi bez fotelików, a
      co dopiero przy groźniejszym wypadku.
      A ile lat maja twoje dzieci
    • zebra12 To nie podpucha, ale... 26.01.08, 12:54
      ....ja juz się boję pisać do Was o pomysłach mojego męża, bo
      mówicie, że ze mną nie teges.
      A to jego logika myślenia i jego słowa. Obiecał fotelik, zabrał bez.
      Tłumaczy, że jego siostra też zawsze wozi bez.......
      Mnie ręce opadają. A oni się już na wycieczkę bez fotelika szykują.
      Bo tam nie ma policji, bo pojadą powoli, bo bocznymi dróżkami...
      Ja zostałam w domu z najmłodszą. Starsze mają 10 i 7 lat. Właśnie
      dzwoniły mi zakomunikować, że tata im kazał jechać.
      • sebaga Re: To nie podpucha, ale... 26.01.08, 13:02
        Wygląda na to,ze chcesz się dowiedzieć jak to jest przyczynić się do śmierci
        wlasnych dzieci.
        • zebra12 Sebaga 26.01.08, 13:17
          sebaga napisała:

          > Wygląda na to,ze chcesz się dowiedzieć jak to jest przyczynić się
          do śmierci
          > wlasnych dzieci.


          Ale kto się przyczynia? JA?????????
          A co ja mam niby zrobić? Nie ma ich przy mnie. Mąż moich argumentów
          nie przyjmuje do wiadomosci. Zabiera dzieci i ma mnie gdzieś.
          • sebaga Re: Sebaga 26.01.08, 13:44
            Ale kto się przyczynia? JA?????????
            > A co ja mam niby zrobić? Nie ma ich przy mnie.

            wiesz co, nóz się otwiera w kieszeni na takie jak ty.
            Nie potrafisz wpłynąć na męza? A jak się okaże, ze tłucze Twoje dzieci,
            napiszesz to samo? "Nie ma ich przy mnie" Dno.


            • zebra12 Re: Sebaga 26.01.08, 15:31
              Nic nie rozumiesz!
              Właśnie nie mam na niego żadnego wpływu! Żadnego! On obiecuje jedno,
              zabiera dzieci i robi drugie! Kapujesz????????????
              Dałam starszej córce telefon i kazałam w razie czego dzwonić na
              policję. Dzieci musze mu dać, bo nie mam na razie orzeczenia sądu!
              Czekam już pół roku. Mój mąż na co dzień z nami nie mieszka.
              Odwiedza dzieci raz na 2 tygodnie. Bierze je na jeden tydzień ferii
              i jeden wakacji do swojej mamy.
              Jak tylko mogę, jak jestm z nimi, to nie dopuszczam doi takich
              sytuacji. Ale mnie tam zwyczajnie, fizycznie NIE MA!
              To, co mam mu zrobić?
              Auto prowadzi szwagierka.
              Pisałam już w innym wątku, że mój mąż do pracy jeździ BEZ PRAWA
              JAZDY zakupionym maluszkiem. Ale ja nie znam jego adresu, to nawet
              nie mogę zadzwonić na policję. Nóż Ci się w kieszeni otwiera? To
              może pomóż, doradź, wesprzyj!
              Sama wychowuję 3 dzieci, co rano pędzę do pracy, padam już na ryj!
              Mam dość wszystkiego i jeszcze takie oskrżenia! Nie dam rady
              upilnować 40 letniego faceta, gdy znika mi z oczu!
              • marina2 Re: Sebaga 26.01.08, 15:43
                zebra nie dobijaj sie i nie podkręcaj.mam nadzieję,że Twoje córki
                szczęśliwie dojadą .jak byłam mała daaawno temu europę zjeździłam
                na tylnym siedzeniu nie przypięta - lata siedemdziesiąte- i
                szczęśliwie żyję.zresztą wspólczesne foteliki odejdą za chwilę do
                lamusa i wejdzie całkowicie nowa seria fotelików w rodzaju
                zawieszonej kapsuły fotelik w foteliku//wynalazek opatentowany w
                usa rok temu ,a opracowany przez Polaka-emigranta ,którego córka
                zginęła pomimo prawidłowego zamocowania w foteliku// ,a wtedy za
                parę lat na emamie będzie jechane po tych skrajnie
                nieodpowiedzialnych matkach co to wierzyły w foteliki starego typu
                i włos się będzie jeżył co drugiej.dzieci wożę przypięte,ale sama
                po mieście się nie przypinam .
                • e_r_i_n Re: Sebaga 26.01.08, 17:25
                  marina2 napisała:

                  > jak byłam mała daaawno temu europę zjeździłam
                  > na tylnym siedzeniu nie przypięta - lata siedemdziesiąte- i
                  > szczęśliwie żyję.

                  Uwieeelbiam te argumenty.
                  W latach siedemdziesiatych tak jakby mniej aut jezdzilo. I byly
                  troche wolniejsze. Wypadkow mniej bylo czyli.
                  • jowita771 Re: Sebaga 26.01.08, 17:46
                    ja też uwielbiam, to koronny argument mojego teścia - on swoje dzieci woził.
                    a moja prababka prała w rzece, tylko co z tego wynika dla mnie?
                • lineczkaa Re: Sebaga 26.01.08, 17:56
                  marina2 napisała:

                  > //wynalazek opatentowany w
                  > usa rok temu ,a opracowany przez Polaka-emigranta ,którego córka
                  > zginęła pomimo prawidłowego zamocowania w foteliku//

                  i tak właśnie rodzą się potki smile
                  otóż córka naszego rodaka wynalazcy zginęła mając zdaje się 21 lat. Jechała ze
                  swoim chłopakiem. Chłopak po pewnym czasie popełnił samobójstwo. Owszem, ma on
                  kilkuletnie dzieci, bliźnięta i to z myślą o nich został wymyślony fotelik,
                  który zresztą nazywa się Anetka. Na cześć zmarłej córki.
                  • fajka7 Re: Sebaga 27.01.08, 23:51
                    Ale ja czytalam artykul o tym facecie i w ogole zdaje sie tam byl z
                    nim wywiad (to chyba bylo auto moto i sport) i bylo napisane tak jak
                    wyzej pisze marina- ze zginela mala corka tego wynalazcy- to jak to
                    jest?
                    A moze tam bylo napisane, ze po prostu na czesc corki zmarlej
                    tragicznie w wypadku samochodowym..? Ale wydaje mi sie, ze cos bylo
                    o foteliku.. Mysle glosno, bo mnie zaskoczylas..
                    • joanna.gr Re: Sebaga 28.01.08, 12:24
                      Oglądałam program o nim. Córka była już duża, na 100%. Nie wiem, czy miała już
                      21 lat,czy trochę mniej, ale nie jeździła w dziecięcym foteliku.
                      A ten wynalazek, to na jej cześć.
              • jowita771 Re: Sebaga 26.01.08, 15:44
                zebra, a może pokaż mężowi jakieś filmy z wypadków albo statystyki, albo
                obliczenia z jaką siłą wylatuje z samochodu człowiek przy zderzeniu z przeszkodą
                przy prędkości tylko 60 na godzinę. tylko bez oskarżycielskiego tonu, spróbuj
                przyjaźnie, żeby się nie nakręcił od razu. może nie ma wyobraźni po prostu.
              • sebaga Re: Sebaga 26.01.08, 15:50
                Zadzwoń na policję, zgłoś, ze prowadzi bez prawa jazdy, podaj dane samochodu,
                wiesz gdzie jadą prawda? Zadzwoń do szwagierki, powiedz, ze powiadomiłaś policję
                i jej też się dostanie. Może się przestraszy.
                I nie unoś się na mnie. To Ty zapytałaś, czy wozimy dzieci bez fotelika jak
                policja "nie patrzy". Rozumiesz absurd tej wypowiedzi??
                Piszesz, ze ja nie rozumiem. Nie, nie rozumiem, jak można narażać swoje dzieci.
                Z tego co piszez Twój mąz to nieodpowiedzialny gnojek, ma mniej rozumu od
                dziecka i tak należy go potraktowac.
                A to, ze sama wychowujesz dzieci i jesteś zmęczona nie usprawiedliwia Cię jeśli
                chodzi o brak bezpieczeństwa Twoich dzieci. Przypuszczam, że Twój mąż sam też
                wozi dzieci, mimo, ze prawka nie ma, a Ty o tym wiesz...
                • zebra12 Re: Sebaga 26.01.08, 17:21
                  Nie, w życiu nie pozwoliłabym zabrać dzieci mojemu mężowi do auta,
                  gdyby to on prowadził! I jak na razie nie miał takiej możliwosci.
                  A druga rzecz: nie mogę zgłosić na policję, bo nie wiem nawet jaki
                  kolor ma to auto, a tym bardziej jaki ma nr rejestracyjny. Nie
                  widziałam go na oczy. On mieszka w innym mieście i sam się
                  pochwalił, ze kupił maluszka i jeździ nim do pracy. Ale nie
                  przyjażdża nim do naszego miasta.
                  Zresztą zaznaczyłam dzieciom, że gdyby próbował prowadzić auto
                  szwagierki mają nie wsiadać, lub dzwonić na policję.
                  Ja się cholernie o nie boję!
                  Ale musze to jakoś przeżyć i one też muszą. Wiedzą, co mają robić,
                  jak się zachować. W razie czego dzwonić do mnie lub na policję.
      • gemmavera Re: To nie podpucha, ale... 26.01.08, 13:07
        Siedmio- i dziesięciolatki na upartego mozna przypiąć zwykłymi
        pasami (zależy jak są wysoko), chociaż podpupnik by sie przydał.

        Nigdy nie wożę dzieci bez fotelików. Tak jak Dlania - przeżyłam
        kiedyś niewielki wypadek, wtedy jeszcze nie miałam dzieci - ale nie
        wyobrażam sobie, co by było, gdyby w samochodzie były dzieci bez
        fotelików. uncertain

        Argument z bocznymi dróżkami jest bez sensu, bo nawet jeśli ktoś
        pojedzie z dziećmi 20 km/h, nie ma gwarancji, że inny kierowca
        czegos nie spaprze. Przykład: staliśmy kiedyś przez dłuższą chwilę
        na czerwonym świetle, aż tu nagle w tyłek nam wjechała pewna pani.
        Po prostu wjechała, nawet nie próbując hamować (!). Tłumaczyła się
        potem, że się zagapiła. uncertain

        A ja jako dziecko jechałam z rodzicami taksówką, siedziałam na
        tylnej kanapie na samym środku. Przed skrzyżowaniem samochód
        zwolnił, i całe szczęście, bo kiedy chwilę później kierowca musiał
        gwałtownie hamować, poleciałam tylko na taksometr, dalej na
        szczęście nie. ;P
      • chicarica Re: To nie podpucha, ale... 26.01.08, 14:08
        Tak, to prawda, coś z tobą nie teges.
        Nie dość że masz męża idiotę, to jeszcze puszczasz z nim dzieci. Ludzie są
        naprawdę durni i proszą się o wypadek.
        Dzieci tylko szkoda... powiedz mężowi, że albo załatwi fotelik, albo dzieci
        zostają. Tata im kazał? Powiedz mu, że wywiezie je metr bez fotelika, a dzwonisz
        na policję.
      • laminja Re: To nie podpucha, ale... 26.01.08, 14:10
        ja bym zadzwoniła na policję i poprosiła o wysłanie patrolu, żeby go złapali. Do
        niektórych ludzi tylko kara finansowa może trafić.
        • sionasble Re: To nie podpucha, ale... 26.01.08, 14:59
          świetny pomysł !!!!!!!!!

          dostanie 500 pln mandatu i BĘDZIE GIT !!!!!

          to przemyśl jeszcze raz to co napisałaś

          podpowiem ci - jak mają kupe kasy to będzie go to walić, jak nie mają tej kasy
          za dużo to to faktycznie 500 pln w domowym budżecie zginie .... a efekt i tak
          będzie wątpliwy
          • gryzelda71 Re: To nie podpucha, ale... 26.01.08, 15:03
            No tak,jedyne co mozna zrobic to liczyc na to,ze nic się nie stanie.
            • sionasble Re: To nie podpucha, ale... 26.01.08, 15:18
              dlaczego tak uważasz ????

              moi koledzy zaczęli pedantycznie zapinac się w pasy po pokazie filmików z crash
              testów na szkoleniu jazdy
              • gryzelda71 Re: To nie podpucha, ale... 26.01.08, 15:23
                Dzieciom tez?To chyba tylko drobna tragedia pana naprowadzi.Choc moze drobna nie....
                • sionasble Re: To nie podpucha, ale... 26.01.08, 15:29
                  zapewniam cie - te obrazki przemawiają do umysłów kierowców
                  • gryzelda71 Re: To nie podpucha, ale... 26.01.08, 15:33
                    A na ciebie nie podziałały?
                    • sionasble Re: To nie podpucha, ale... 26.01.08, 15:35
                      nie musiały - nie mam problemu z fotelikiem i pasami
                      • gryzelda71 Re: To nie podpucha, ale... 26.01.08, 15:38
                        No chyba,ze od niani wracaszsmile
                        • sionasble Re: To nie podpucha, ale... 26.01.08, 15:41
                          > No chyba,ze od niani wracaszsmile

                          uogólniasz - od niani wracałem kilkadziesiąt razy

                          powinno brzmieć:
                          chyba, że od niani wracasz a po fotelik masz 25 km w jedną stronę i jest 21.00
                          • gryzelda71 Re: To nie podpucha, ale... 26.01.08, 15:43
                            Nie mogłam tak napisac.Nie znałam danychsmile
          • laminja Re: To nie podpucha, ale... 26.01.08, 15:47
            gdybym miała męża do którego inne argumenty nie trafiają z chęcią wyłożyłabym
            pieniądze na mandat - byleby niepotrzebnie nie narażał naszych dzieci na
            niebezpieczeństwo.

            Nie zgadzam się z tym, że efekt będzie wątpliwy. Niestety do wielu panów dopiero
            argument w postaci mandatu dociera. Przykre, ale prawdziwe.
            • sionasble Re: To nie podpucha, ale... 26.01.08, 16:07
              > gdybym miała męża do którego inne argumenty nie trafiają z chęcią wyłożyłabym
              > pieniądze na mandat - byleby niepotrzebnie nie narażał naszych dzieci na
              > niebezpieczeństwo.

              gdybyś musiała na ten mandat z banku pożyczyć też byś była pierwsza ????
              • laminja Re: To nie podpucha, ale... 26.01.08, 16:49
                nie przesadzajmy - mandaty są teraz kredytowe. Jak kogoś stać na samochód -
                zapłaci też mandat, najwyżej przez miesiąc nie będzie jeździł tylko postawi
                samochód pod domem (oszczędzi na paliwie).

                Uważam, że za głupotę dorosłego człowieka czasem trzeba słono zapłacić - mandat
                kosztuje znacznie mniej niż leczenie/rehabilitacja/pochówek własnych dzieci.
                Gdybym miała tak nieodpowiedzialnego i głuchego na argumenty męża nie
                kupowałabym sobie ubrań czy kosmetyków, ale zrobiłabym co w mojej mocy, żeby go
                zmusić do wożenia dzieci w fotelikach.
            • gryzelda71 Re: To nie podpucha, ale... 26.01.08, 16:11
              Jesli jak napisałaś:chęcią wyłożyłabym
              pieniądze na mandat - byleby niepotrzebnie nie narażał naszych dzieci na niebezpieczeństwo,to w jaki sposób mąz odczuje konsekwencje?
              • laminja Re: To nie podpucha, ale... 26.01.08, 16:51
                "wyłożyłabym" odniosłabym do tego, że na mandat często idą pieniądze z budżetu
                domowego...
              • laminja ps 26.01.08, 16:52
                myślę, że samo spotkanie z Policją na bocznej drodze już dałoby mu do myślenia.
                Punkty karne otrzymuje kierowca.
                • gryzelda71 Re: ps 26.01.08, 17:01
                  Dlatego raz ukarany kierowca nie popelnia więcej danego wykroczeniasmile))Prosze ciebie....
                  No i zyskasz tyle,ze mniej kasy bedziesz miała.
                  • laminja Re: ps 26.01.08, 17:50
                    mój teść jeździł po bocznych drogach bez pasów, do dnia kiedy go zatrzymała
                    policja. Zapłacił mandat i już pasy zapina - nawet na niewielkiej drodze i
                    krótkim dystansie.

                    Pewne wykroczenia popełniamy namiętnie, ale innych już raczej nie. Zależy czemu
                    dane wykroczenie popełniamy. Brak fotelika jest zazwyczaj wynikiem lenistwa -
                    rodzicom się nie chce myśleć i kombinować czy nadkładać drogi tylko po to żeby
                    zapewnić dziecku bezpieczeństwo.
    • sionasble to ja dam do pireca 26.01.08, 13:02
      a ja czasem jeżdżę smile

      notorycznie - z podjazdu do garażu - potforkuritas to uwielbia
      i sporadycznie od opiekunki do domu (jakieś 2 km - przez które nie mijam za
      zwyczaj nawet samochodu)
      • gryzelda71 Re: to ja dam do pireca 26.01.08, 13:09
        To juz twój problem.
        • sionasble Re: to ja dam do pireca 26.01.08, 13:16
          >problem

          w tej kategorii bym tego nie rozpatrywał suspicious
          • gryzelda71 Re: to ja dam do pireca 26.01.08, 13:19
            Wolisz bym nazwała to głupotą?
            • sionasble Re: to ja dam do pireca 26.01.08, 13:39
              > Wolisz bym nazwała to głupotą?

              a dlaczego wysnuwasz takie wnioski ????

              to, że dwa czy trzy razy mi się zdarzyło nie znaczy, że to głupota. co miałem
              dziecko w nocy te 2 km na rękach nieść ??? bo żonie demon szos padł i chłopaki
              odholowali do mechanika zapomniawszy wyjąć fotelik ....

              no chyba, że masz na myśli drogę z podjazdu do garażu - to faktycznie
              recydywista jestem - te 11,70 m niech mi w wyroku wypomną
              • gryzelda71 Re: to ja dam do pireca 26.01.08, 14:20
                Napisales to żeby sie pochwalic?
                • sionasble Re: to ja dam do pireca 26.01.08, 14:45
                  ???????????????

                  czym ???????
                  • gryzelda71 Re: to ja dam do pireca 26.01.08, 15:01
                    To po co to napisałeś?
                    Nawet gdybym przewiozła dziecko bez zabezpiecznie to chyba jednak nie napisałabym tego.
                    • sionasble Re: to ja dam do pireca 26.01.08, 15:23
                      trochę po to, żeby wsadzić kij w mrowisko i wywołać dyskusję
                      trochę po to żeby pokazać, że świat nie jest czarno - biały
                      • gryzelda71 Re: to ja dam do pireca 26.01.08, 15:25
                        Ze nawet takim jak ty,zdającym sobie sprawą z zagrożenia zdarza się nie zapiąć dziecka?
                        • sionasble Re: to ja dam do pireca 26.01.08, 15:32
                          a co a tobie się nie zdarzyło??? a ze szpitala wiozłaś potfory w fotelikach???
                          czy w rożku???

                          każdemu sie zdarza - trzeba wziąć pod uwagę okoliczności i śwaidomość zagrożeń
                          • gryzelda71 Re: to ja dam do pireca 26.01.08, 15:34
                            wiozłam w fotelikusmile

                            • sionasble Re: to ja dam do pireca 26.01.08, 15:37
                              noż ty kurna wyjątek jesteś jakich mało a że nas jest już dwoje - to znaczy, że
                              reszta polek wiozła w rożku vel gondoli
                              • gryzelda71 Re: to ja dam do pireca 26.01.08, 15:44
                                No i co ja zrobie,ze ja inna.
                              • laminja Re: to ja dam do pireca 26.01.08, 15:49
                                nie znam ani jednej osoby, która by wiozła noworodka na rękach. Niestety widzę
                                czasem na ulicach tak głupich rodziców i czytam o takich na forach.
                                • sionasble Re: to ja dam do pireca 26.01.08, 16:20
                                  a ja oprócz gryzi i siebie nie znam ani jednej osoby która wsadziła 3 dniowe
                                  dzieko do fotelika. wszyscy moi znajomi niestety wieźli owe w rożku lub w gondoli
                                  • gryzelda71 Re: to ja dam do pireca 26.01.08, 16:31
                                    Moje było 10 dniowe,to pewnie wiele tłumaczysmile
                                  • laminja Re: to ja dam do pireca 26.01.08, 16:54
                                    no to dolicz do tych osób mnie i dużą grupę moich znajomych.
                                    • joanna.gr Re: to ja dam do pireca 28.01.08, 12:29
                                      Mnie też, i wszystkie znane mi matki. Dzieciaki jechały w fotelikach. Nie
                                      wyobrażam sobie inaczej.
                                  • czajkax2 Re: to ja dam do pireca 26.01.08, 20:38
                                    sionasble napisał:

                                    > a ja oprócz gryzi i siebie nie znam ani jednej osoby która
                                    wsadziła 3 dniowe
                                    > dzieko do fotelika.

                                    Co prawda mnie też nie znasz, ale ja swoje 3-dniowe dziecko wiozłam
                                    w fotelikusmile
                                    • hanna26 Re: to ja dam do pireca 26.01.08, 21:04
                                      Owszem, leśną drogą po posesji teściów, od jednego pola do drugiego. Jakies dwa kilometry, więc dosyć daleko.
                                      Po szosie nigdy.
                                    • osmanthus Re: to ja dam do pireca 28.01.08, 02:04
                                      czajkax2 napisała:

                                      > sionasble napisał:
                                      >
                                      > > a ja oprócz gryzi i siebie nie znam ani jednej osoby która
                                      > wsadziła 3 dniowe
                                      > > dzieko do fotelika.
                                      >
                                      > Co prawda mnie też nie znasz, ale ja swoje 3-dniowe dziecko
                                      wiozłam
                                      > w fotelikusmile

                                      To rowniez poznaj (wirtualnie) taka jedna co 24h noworodka wiozla do
                                      domu w "baby capsule" (super bezpieczna podwojna kolyska uzywana od
                                      20 lat (sic!) w Australii, o ktorej juz kiedys tu wspominalam).
                                      • kicia031 Re: to ja dam do pireca 28.01.08, 15:29
                                        Poznaj nastepna osobe - moj Groszkowiec przyjechal ze szpitala do
                                        domu w foteliku.
                                        A niby jak mial jechac?
                                  • ibulka Re: to ja dam do pireca 27.01.08, 01:33
                                    sionasble napisał:

                                    > a ja oprócz gryzi i siebie nie znam ani jednej osoby która wsadziła 3 dniowe
                                    > dzieko do fotelika. wszyscy moi znajomi niestety wieźli owe w rożku lub w gondo
                                    > li

                                    dołączam do nieodpowiedzialnych - Julka jechała w rożku.
                                    • asientos Re: to ja dam do pireca 28.01.08, 20:49
                                      starsza w rożku, młodsza w foteliku
                          • gryzelda71 Re: to ja dam do pireca 26.01.08, 15:36
                            Wiozłam w foteliku własnie z uwagi na:okoliczności i śwaidomość zagrożeń jak to zgrabnie ująłeśsmile
                            • peggy1 Re: to ja dam do pireca 26.01.08, 17:04

                              Ja wiozlam 4 dniowe w foteliku big_grin Ale ja mam fobie wypadkowo - samochodowa....
    • marzeka1 Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 13:26
      Nieważne czy drogi boczne czy główne, dzieci gdy były w wieku fotelikowym nigdy bez fotelika nie woziłam!!! Pamiętam wypadek w moich stronach, matka wiozła 2 swoich dzieci bez zabezpieczeń, wpadła do rowu, ona sama wyszła tylko potłuczona, dzieci- zginęły, miały 3 - 5 lat.
      Jakoś zebro nie chce mi się wierzyć, że możesz być REALNĄ, rzeczywistą osobą, a nie jakimś tworem wirtualnym, gdy poczytuję twoje posty....
      Aha, fotelika nie stosuje się, bo policja może nas złapać, a dla BEZPIECZEŃSTWA dzieci.
      • chicarica Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 14:09
        Też mi tu coś trollem forumowym pachnie. Nie wierzę, że takie osoby jak zebra
        istnieją.
        • ibulka Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 14:33
          chicarica napisała:

          > Też mi tu coś trollem forumowym pachnie. Nie wierzę, że takie osoby jak zebra
          > istnieją.

          to uwierz - mnóstwo dzieci jest wożonych bez fotelika i nie wiesz o tym, bo
          rodzice się nie przyznają albo nie ma ich tu na forum. chyba nie zaglądasz do
          każdego samochodu? smile
          • zuzanka79 Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 14:40
            Zjawisko wożenia bez fotelika nie jest wzięte z kosmosu. Wystarczy
            postać chwilę pod przedszkolem by zobaczyć do czego wsiadają lub z
            czego wysiadają dzieci. Dla mnie szczytem bezmyśloności jest wożenie
            dzieci na kolanach na przednim siedzeniu, a takie przypadki też
            widuję.
          • chicarica Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 14:41
            Wiem że tak jest. Chodziło mi raczej o całokształt twórczości zebry.
        • zebra12 Ale ja istnieję...i takie mam życie do d...y właśn 26.01.08, 15:35
          Aż trudno uwierzyć, nie? A co ja mam powiedzieć?
          Mam już dosć. Jakaś depresja mnie dopadła. Już sobie nie radzę.
          Jestem zmęczona i wykończona psychicznie.
          Możecie mnie zlinczować, nazwać głupią czy nieodpowiedzialną. I tak
          jestem już u kresu wytrzymałości.
          Czemu ja mam takie głupie życie?
          • zuzanka79 Re: Ale ja istnieję...i takie mam życie do d...y 26.01.08, 17:10
            To ja Cię pocieszę; nie ty jesteś głupia tylko facet z którym się
            związałaś, i który jest ojcem twoich dzieci. A Ty za tę jego głupotę
            to już nic nie możesz, chybaże udowodnisz przed sądem, że stanowi
            zagrożenie dla życia Twojego i dzieci i ... ograniczą lub zabronią
            wręcz kontaktów z córkami.
            • zebra12 Zuzanko, czekam na rozwód! 26.01.08, 17:34
              Nie mam pojęcia czemu to tak długo trwa! Już pół roku temu złożyłam
              pozew i nic. Będę się starała ograniczyć prawa rodzicielskie, ale
              sąd moze uznać, ze powody marne. Tak niestety bywa w naszym
              sądownictwie.
              • asientos Re: Zuzanko, czekam na rozwód! 28.01.08, 20:50
                czyli protokół policyjny z jazdy bezfotelikowej powinien
                podkreslićnie odpowiedzialność męża.
    • pieskuba Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 13:34
      Nidgy, przenigdy. Nawet na sąsiednią ulicę, minutę jazdy. Kupiłam
      fotelik na długo zanim kupiliśmy samochód. W końcu czasem ktoś z
      rodziny lub znajomych podwoził nas i dziecko.
    • laminja Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 14:07
      nie - to nie tylko kwestia bezpieczeństwa, ale przede wszystkim konsekwencji. Bo
      jak potem dziecku wytłumaczyć, że ten jeden raz mogło jechać bez pasów?
    • deela Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 14:10
      nigdy
    • zuzanka79 Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 14:11
      Ja mam inny problem, nawet gdybym chciała, to się nie da. Mały nie
      wsiądzie do auta gdy nie ma fotelika lub jak to ktoś nazwał
      poddupnika ( my mamy 2 na wyposażeniu, i po jednym każdy z
      dziadków), a jak już nawet w tym foteliku siedzi to nie można ruszyć
      dopóki się go pasami nie przypnie bo się drze dzieciak w niebogłosy
      i nie ważne czy kilometr ma jechać czy sto. Tak go za małego
      nauczyliśmy a wiadomo czym skorupka za młodu nasiąknie ...
      • ma_dre Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 15:21
        i to nazywasz problemem?
        no to ja sie pisze na cala mase takich problemow!
    • jowita771 Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 15:06
      nie jeździmy bez fotelika nawet jak jest to tylko kilkuminutowa przejażdżka.
      wkurza mnie mój teść, który chce wozić moje dziecko bez fotelika, bo dawniej nie
      było fotelików i się woziło dzieci. mówię "nie" i nie gadam z nim więcej na ten
      temat. (i na wiele innych, bo facet jest niereformowalny)
      • dobrasasiadka a taxi? 26.01.08, 15:30
        no dobra mile panie, ale co zrobic w sytacji gdy ktos nie ma swojego
        samochodu- jezdzi komunikacja miejska i okazjonalnie taksówką? to co
        ma zrobic? nie piszcie mi prosze ze korporacje mają foteliki bo to
        nieprawda- w moim miescie- a to duze miasto- zadna nie posiada!!! i
        co ma zrobic taki okazjonalny samochodowy podróznik??
        • mama_zulika Re: a taxi? 26.01.08, 15:56
          No wlasnie. I to jest problem. Podobno fotelik posiada jedna taksowka na pol
          tysiaca. Nie jest to wymagane prawnie (policja, pogotowie i taksowki sa
          zwolnione z obowiazku wozenia dzieci w fotelikach czy nawet zapinania pasow).
          Jedyne co mi przychodzi do glowy to miec wlasny fotelik i taszczyc go zawsze ze
          soba, nawet autobusem, jezeli "tam" jedziemy autobusem, a wracamy taksowka.
          Glupie? Nic innego mi do glowy nie przychodzi...
          • dobrasasiadka Re: a taxi? 26.01.08, 16:04
            glupie to nie jest, ale nierealnesmile) wyobrazasz sobie ze trzymasz za
            reke niesfornego 2 latka a w drugiej rece taszczysz fotelik (który
            po pierwsze troche jednak wazy, a po drugie w co go zapakowac?? w
            worek na smieci 120 litrów??? o jakiejs małej własnej rorebce czy
            plecaczku nie wspomnesmile
            nowy obraz Matki Polkismile)
            • mama_zulika Re: a taxi? 26.01.08, 16:07
              Nawet nie chce sobie tego wyobrazac...
    • mama_zulika Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 15:24
      Mamy dwa samochody: prywatny i sluzbowy. W prywatnym mamy "prawdziwy" fotelik, z
      zaglowkami. Tym samochodem jezdze glownie ja, a corka najczesciej jezdzi ze mna,
      a i na dalsze trasy wyjezdzamy tym samochodem, wiec porzadny fotelik uwazam za
      niezbedny. Poza tym maz ma w swoim slizbowym samochodzie "poddupnik". W drodze
      do pracy wozi mala do przedszkola, to jest jakies 200 m, uliczka z ograniczeniem
      predkosci do 30 km/h. Corka ma zaledwie 6 lat, ale jest tak duza, jak conajmniej
      8-latka. I co? Powinnam stwierdzic, ze ewentualnie moglaby bez? Szczerze, to raz
      sie zdazylo, ze jechala do tego przedszkola przypieta tylko pasami. Maz
      zapomnial wziasc "poddupnik" z firmy, a zostawil, bo wozil jakichs ludzi. Balam
      sie strasznie, ze cos sie stanie i bede obwiniac sie do konca zycia. Nigdy
      wiecej. Nawet tych 200 m!
    • bombastycznie Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 15:33
      a gdyby odpukać byłby wypadek nawet na takiej bocznej drodze, to co byś zrobiła?
      gdyby Twoje dziecko, przez Twoje NIE zapięcie go do fotelika, byłoby kaleką do
      końca życia??
      wiesz, tu nie chodzi o to czy złapie Was policja czy nie, ale o bezpieczeństwo
      Twoich pociech, radzę Ci myśleć w tych kategoriach. Może pomyślisz że Cię
      atakuję, ale możesz sobie myśleć co chcesz, ja tylko ostrzegam, bo potem na
      forum pojawiają się matki które żalą się że ich dziecko miało wypadek albo
      cośtam i wtedy jest już za późno i jedyne co można zrobić to współczuć.
      poza tym jest jeszcze inny powód, choćby taki że dziecko niezapięte się wierci i
      wkurza kierowcę albo dziecko niezapięte i ciekawskie pociągnie za klamkę i
      wypadnie z auta...jest przecież tyle ewentualności, a przecież na zdrowiu i
      życiu dzieci zależy nam najbardziej, prawda?
      • biedro_neczka Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 15:35
        bez fotelika!!!!???????? totalna nieodpowiedzialność!
    • novembre Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 15:41
      Wedle statystyk, najwiecej dzieci w samochodach ginie w odleglosci do kilometra
      od domu, serio. Bo nie bedizemy zapinac pasow, przeciez to blisko.
      Dziecku zapinam.
      Sama wychowalam sie bez pasow, robilismy rodzina niezle trasy typu bulgaria,
      grecja itp samochodem, nigdy nic sie nie stalo. No ale.
      Sa foteliki, jest bezpieczniej, zapinam.
      Nie ruszam samochodem dopoki wszyscy nie maja zapietych pasow.
      Autorce watku pomoc moze faktycznie naslanie policji na goscia, numer
      rejestracyjny zdobyc tudziez dwa, jego i szwagierki.
      Czy policja ma prawo nie puscic dalej dzieci w podroz, jesli nie ma fotelikow?
      Ktos wie? Nie w sensie zatrzymania dzieci, tylko calego pojazdu?

      nov.
      • novembre Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 15:42
        PS. Autorko, rusz cztery litery. To Twoje dzieci.
        • zebra12 Dobrze, a Ty mi się zajmiesz małym dzieckiem. Ok? 26.01.08, 17:25
          Co, mam za nim pociągiem z roczniakiem pędzić??????????????????
          Już dojechali. Są na miejscu. Dzieci wiedzą, ze mają nie jeździć bez
          fotelika i pilnują tego teraz.
          • joanna.gr Re: Dobrze, a Ty mi się zajmiesz małym dzieckiem. 28.01.08, 12:35
            Zebro.Dzieci duże, kumate. Niech ci przedyktują lub napiszą sms'em jaki to
            samochód i numery rejestracyjne. Będziesz chciała powiadomić policję-nie będzie
            problemu. Nawet o trasę możesz ich zapytać.
    • lola211 Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 16:28
      Zdarzylo sie kilka razy, gdy byla nagla sytuacja i np. dziecko ze
      szkoly musiala zabrac tesciowa.Nie bylo wyjscia, a ona w samochodzie
      fotelika nie posiada.
      • gardeniaa Re: co do zapinania pasów i wożenia dzieci 26.01.08, 17:25
        w fotelikach!
        zapinam pasy i wożę swoje młodsze dziecko w foteliku, bo taki jest wymóg i
        uważam, że dziecko przez to jest bezpieczniejsze podczas jazdy

        zastanawia mnie tylko jedno, dlaczego mądre głowy nie wprowadzą tego nakazu w
        autobusach, minibusach, pociągach ( ogólnie chodzi mi o pasy)
        dbają tylko o bezpieczeństwo pasażerów w samochodach osobowych?

        a co z resztą?
        mój starszy syn dojeżdża do szkoły autobusem, bardzo rzadko w nim siedzi, bo
        autobus jest przepełniony i jadą w nim jak przysłowiowe śledzie w puszce
        nieraz już się zdarzyło, że leciał "na pysk, na szyję " podczas ostrego
        hamowania autobusu
        i to jest dobre?
        to tez sa dzieci, więc dlaczego nikt nie zakuma, że jazda w takich warunkach
        zwiększa ryzyko wypadku

        domagam się zatem nakazu zapinania pasów przez wszystkich pasażerów, albo niech
        te cholerne pasy, nie zapina NIKT!!!
        • gryzelda71 Re: co do zapinania pasów i wożenia dzieci 26.01.08, 17:30
          Jak myslisz,jak zderzysz sie swoim osobowym z autobusem komunikacji miejsciej,zakładam,ze nikt nie ma zapiętych pasów,kto ma szanse odnieśc mniejsze obrazenie?Pasażerowie autobusy,czy samochodu osobowego?
          • gardeniaa Re: co do zapinania pasów i wożenia dzieci 26.01.08, 17:38
            a jakie szanse mają niezabezpieczone stojące dzieci w autobusie, jeśli autobus
            zderzy się z tirem?
            • gryzelda71 Re: co do zapinania pasów i wożenia dzieci 26.01.08, 17:42
              To odpowiedz?
              • gardeniaa Re: co do zapinania pasów i wożenia dzieci 26.01.08, 17:52
                tak samo marne, jak ja bez pasów w swoim samochodzie

                dlatego uważam, że powinno się zadbać o bezpieczeństwo przewożenia dzieci w
                autobusach szkolnych a nie wozić je jak bydło
                • gryzelda71 Re: co do zapinania pasów i wożenia dzieci 26.01.08, 18:00
                  Rób jak uwazasz.Ja bede wozic dzieci w fotelikach nie czekając,aż wszyscy i wszedzie będa zapinac pasy.
                  • gardeniaa Re: co do zapinania pasów i wożenia dzieci 26.01.08, 18:08
                    toteż wożę, już napisałam
    • figrut Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 17:46
      Zebra, źle trafiłaś z tym na forum, bo trafiłaś między kobiety na ogół dość
      szczęśliwe w związkach, a im się w głowie nie mieści, że można nie móc z facetem
      porozmawiać normalnie o bezpieczeństwie dzieci. Ja Cię doskonale rozumiem, bo
      sama jestem w podobnej sytuacji. Nie pomogły filmiki z wypadkami, z symulacjami,
      bo ja jak zwykle przesadzam, bo tyle dzieci jeździło bez fotelików i żyje. Tutaj
      większość kobiet nie może sobie tego wyobrazić, że ojciec dzieci tak
      lekkomyślnie podchodzi do ich bezpieczeństwa. Nie da się ich przekonać, że
      policja wielkie g.... zrobi jak zadzwonisz, bo gdyby nawet byli w pobliżu, to
      nikt z nich nie puści się za samochodem w którym jadą dzieci bez fotelików.
      Zawsze będą mieli "ważniejsze sprawy", a Ciebie uznają za wariatkę, która robi
      wielką aferę z powodu braku fotelików. Jak by się nie obrócić, zawsze d.... z
      tyłu, zawsze Ty będziesz "winna", bo dzieci ich ojcu dałaś. Nikt nie zastanowi
      się nawet nad tym, że później to Ty w razie czego odpokutujesz za to, że ich dać
      nie chciałaś.
      Jak na to patrzy policja ? Policjant to nie święty i też pojeździ z dzieckiem
      bez fotelika. Znalazłam się w takiej sytuacji kilka miesięcy temu. Wysiadł mi
      samochód i trzeba było mnie ściągnąć z trasy. Mój facet zadzwonił po znajomego
      kumpla policjanta, żeby pojechać z nim po mnie i mnie odholować do domu. Zabrali
      ze sobą moje dzieciaki - bez fotelików oczywiście. Była możliwość, żeby zostawić
      dzieci z ciotką, ale "po co, co im się stanie na odcinku 14 kilometrów ?".
      Sionasble, chyba Cię tutaj kobiety nie lubią za bardzo na forum. Nie pasujesz do
      tego grona, bo się nie szczypiesz, tylko walisz prosto z mostu jak jest, a to w
      wydaniu faceta nie jest tu mile widziane. Nikt tutaj nie chce być tym mniej
      szczęśliwym, mniej rozsądnym. Żadna nie chce być postrzegana jako matka gorsza
      od innych, więc wiele spraw będzie zatajać powtarzając tylko to, co na forum
      uznane jest jako dobre i rozsądne.
    • ania.silenter Synek mojej znajomej zginął w ten sposób 26.01.08, 17:55
      Wiozła go bez fotelika, w korku wjechał w nich samochód. Policja uznała winę
      tamtego kierowcy za wypadek a MATKI (czyli) mojej znajomej za śmierć dziecka.
      A propos przewożenia nowonarodzonego dziecka ze szpitala - wiozłam w foteliku
      moją 1870-gramową córkę (wcześniak) i jakoś nie była za mała. Kilka tygodni
      potem wieźliśmy ją na kontrolę i jakiś baran wjechał nam w tył. Uderzenie było
      tak silne, że przez kilka dni potem bolał mnie kręgosłup. W momencie uderzenia
      patrzyłam na Olę w foteliku i ten fotelik jak na crash testach podjechał dobre
      30-40 cm do przodu i wrócił z powrotem na pasach, gdyby nie fotelik Olka z całym
      impetem uderzyłaby w przedni fotel i najprawdopodobniej skręciłaby sobie kark
      albo wypadłaby jak lalka przez przednią szybę. A to była tylko zwykła stłuczka
      jakich na warszawskich ulicach zdarza się wiele (kilkadziesiąt?) dziennie.
    • iberka Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 18:23
      nie jeździmy; jestem wyczulona na dzieci bez foetlików i nawet jak
      widze na drodze to potrafię zgłosić. Możecie na mnie krzyczeć ale
      otrzymalam nawet podziękowania od policji listowne, za rekację.
      Uważam za bezmyślne wożenie dziecka bez fotelika
      Iza
      • andaba Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 18:41
        Z pewnością wy jeździłyscie jako dzieci wyłącznie w fotelikach?

        Aha, ja żyję wyłącznie dzięki temu, ze nie byłam swego czasu przypięta pasem.
        • jowita771 Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 18:44
          to jestes wyjątkiem, bo statystycznie 25-krotnie większe szanse na przeżycie ma
          człowiek, który został w samochodzie, niż ten, który z niego wylecial.
          • jowita771 errata 26.01.08, 18:55
            nie szanse na przeżycie tylko na uniknięcie cięzkich obrażen ciała. szanse na
            przeżycie są "tylko" sześciokrotnie większe, jeśli zostaniesz w aucie. dodatkowo
            osoba z tyłu siedząca bez pasów stanowi śmiertelne zagrożenie dla osoby
            siedzącej na fotelu przed nią.
          • gardeniaa Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 19:09
            jowita771 napisał:

            > to jestes wyjątkiem, bo statystycznie 25-krotnie większe szanse na przeżycie ma
            > człowiek, który został w samochodzie, niż ten, który z niego wylecial.

            pasy mają dobre i złe strony
            są przypadki gdzie ofiary wypadków płoną w samochodzie żywcem, bo nie ma
            możliwości oswobodzenia się z zakleszczonych pasów
            • jowita771 Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 19:15
              ale pożarem kończy się jeden wypadek na dwieście, a pasy też nie zawsze nie dają
              się odpiąc.
        • gryzelda71 Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 18:45
          andaba napisała:

          > Z pewnością wy jeździłyscie jako dzieci wyłącznie w fotelikach?

          A co to ma do rzeczy?
    • novembre Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 19:05
      Zebra,
      A wez kup ojcu dzieci poddupniki, to ze 20-30 zeta kosztuje.
      I juz wink

      Pozdrawiam,
      novembre
      • konwalka Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 20:30
        zapinam pasy, dzieciaki jeżdżą też pozabezpieczane

        ps. 1 - dziecko moich znajomych (5 lat) żyje tylko dlatego, że w
        momencie wypadku miało zapięte pasy, ale nie siedziało w foteliku
        niższe siedzenie ocaliło mu głowę przed zmiażdżeniem
        to tyle odnośnie postu, że świat nie jest czarno -biały
        pozdrawiam
        • haidi0111 Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 22:03
          Zapinam pasy zawsze. Nawet jak jedziemy do teściów 300m dalej. Ale tak naprawdę
          zapinam bezwzględnie zawsze odkąd wyjeżdżając z parkingu, na okrzyk męża
          "Uważaj" gwałtownie zahamowałam a trzyletnia wówczas, jeszcze nie zapięta w
          pasy, córeczka rozbiła sobie nos o przednie siedzenie.
          Nigdy w życiu nie przeżyłam stłuczki i nie wyobrażam sobie jaka to jest siła
          jeśli chodzi o uderzenie.

          PS. Dwoje moich znajomych wiozło śpiące dzieci na tylnym siedzeniu w drodze na
          wakacje... Jedni nad morze w Polsce, drudzy po autostradzie w Austrii i
          Czechach. Bez komentarza...
          • novembre Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 22:22
            To ja ci powiem, jaka moze byc sila stluczki.
            Predkosc: 40-50 km/h.
            Uderzenia: najpierw w lewy przedni blotnik, potem zostalismy wepchnieci na
            latarnie z prawej strony. Czyli dwa boczne uderzenia czyli szyi nic nie chroni.
            Efekt: 4 m-ce w kolnierzu florida, reka w gipsie (pojecia nie mam co z nia
            robilam w momencie wypadku), 1,5 roku rehabilitacji, bezskutecznej zreszta.
            Bylam pasazerka.
            Mezowi (kierowcy) i dziecku z tylu na szczescie nic sie nie stalo.


            Pozdrawiam,
            nov.
      • zebra12 Ale ja mam podkładkę i 2 foteliki, ale... 27.01.08, 08:10
        ..my nie mamy auta, więc są w aucie mojego taty. Tzn mój mąż ponoć
        ma auto, ale nie w naszym mieście, więc dzieci nie ma jak wozić
        swoim maluszkiem.
        A poza ty, nikt nie podjeżdża pod nas blok po nich. Oni jadą
        tramwajem do centrum i tam ktoś czeka. Tak miało być i tym razem,
        ale głośno przy mężu zakazałam dzieciom wsiadać do tego auta. Więc
        pojechali tramwajem potem kawałek pociągiem i tam już na nich
        czekała szwagierka autem znów bez seidziska dla dziecka. A ma córkę -
        6-ciletnią. Ale sama wozi ZAWSZE bez fotelika i naśmiewa się ze
        mnie, że jestem panikara.
        Cóż, kazałam się im przypiąć pasami i pojechać. Dojechali. Mam
        nadzieję, ze w drodze powrotnej zamontują fotelik i dojadą
        szczęśliwie.
        • ibulka Re: Ale ja mam podkładkę i 2 foteliki, ale... 27.01.08, 22:46
          zebra12 napisała:

          > ..my nie mamy auta, więc są w aucie mojego taty. Tzn mój mąż ponoć
          > ma auto, ale nie w naszym mieście, więc dzieci nie ma jak wozić
          > swoim maluszkiem.
          > A poza ty, nikt nie podjeżdża pod nas blok po nich. Oni jadą
          > tramwajem do centrum i tam ktoś czeka. Tak miało być i tym razem,
          > ale głośno przy mężu zakazałam dzieciom wsiadać do tego auta. Więc
          > pojechali tramwajem potem kawałek pociągiem i tam już na nich
          > czekała szwagierka autem znów bez seidziska dla dziecka. A ma córkę -
          > 6-ciletnią. Ale sama wozi ZAWSZE bez fotelika i naśmiewa się ze
          > mnie, że jestem panikara.
          > Cóż, kazałam się im przypiąć pasami i pojechać. Dojechali. Mam
          > nadzieję, ze w drodze powrotnej zamontują fotelik i dojadą
          > szczęśliwie.


          który fotelik mają zamontować, jeśli małżonek takowego nie posiada?
    • anika772 Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 22:07
      W tym wieku zdaje się wystarcza podkładka i normalnie zapięty pas
      samochodowy. Czy mąż tak wozi dzieci? Bo jeśli bez pasów, to
      niedobrze.
    • dorianne.gray Re: Jazda bez fotelika... 26.01.08, 23:39
      Zebra. Nawet mi się komentować nie chce tego, co zrobiłaś. Dzisiaj
      widziałam rodzinkę z małym dzieckiem bez fotelika, jechali sobie
      autem, młode pośrodku tylnej kanapy wcinało hamburgera, nawet pasem
      nie było przypięte... Krew mnie zalała.
      • figrut Re: Jazda bez fotelika... 27.01.08, 00:20
        Doriane, przeczytałaś uważnie kto to zrobił, czy zaocznie z racji tego, że
        pytanie zadała Zebra posądziłaś autorkę o ów czyn ??
      • iberka Re: Jazda bez fotelika... 27.01.08, 11:46
        to własnie jest aytuacja , w której trzeba zaregować. Może jak
        zapłacą kilka razy i wysłuchają co może sie stać, to w końcu kupią
        fotelik czy podkładkę i pomyślą o bezpieczeństwie dziecka. W jednym
        z polskich miast ( nie pamietam gdzie) jest zasada,że jak złapią
        kogoś bez pasów zapiętych czy dziecko bez fotelika policja zabiera
        na pokazy. Sadzają delikwenta i wyrzucają z fotela z taka siłą z
        jaką on poleciałby w chwili zderzenia przy prędkości 50 km/h.
        A czy Ci rodzice co mówią ,że foteliki sa niepotrzebne, że pasy
        krepuja to wiedzą,że ich 50 km/h i tyleż samo drugiego auta daje w
        sumie 100km/h?
        My nie mamy samochodu a bez fotelika nawet do taxówki Kuby nie
        wsadziłam.

        Iza
        • joanka741 Re: Jazda bez fotelika... 27.01.08, 21:52
          Tak sobie poczytałam i zastanawiam się czy niektóre osoby nie są
          zbyt szybkie w osądzaniu innych.
          Zebra to moja przyjaciółka od lat gdześ 15, byłam nawet na slubie z
          cudnym owym mezem.
          Jedynym jej błędem to brak dokładnego opisania sytuacji i relacji z
          meżem.
          A on jest taki fajny jak w jej opisach.
          naprawdę tacy istnieją........
          Były maz innej koleżanki w podziale majątku wyliczyl meble,
          wykładzinę, lampę, i ręczniki dziecięce........
          Naprawde tacy też sąsmile) trudno uwierzyc szczęsliwym emamom?smile)
          To dobrze...... życzę wszystkim tego co najlepsze.
          Ale może kiedyś w zyciu doświadczycie sytuacji gdzie będziecie tzw.
          UZIEMIONE i zrobicie coś czego nigdy byście nie chciały zrobić.

          A co do pytania to po urodzeniu wiozłam dzieci w fotelikach ze
          szpitala. Staram się zawsze zapinać pasy, ale rano jak wiozę do
          przedszkola i szkoły calą 3 to czasem jak bardzo się spieszę to nie
          zapinam pasów.(sporadyczne to jest)
          Jeszcze jest druga opcja, mam tak zapchany parking że czasem nie
          moge otworzyć drzwi na tyle żeby te pasy zapiąć.
          Córka zapina siebie i brata, ale fotelik najmłodszej czasem jest
          niedostępny. Teoretycznie powinnam wyjechać, zatrzymac się i zapiąc
          fotelik. Ale w praktyce różnie bywa. Ten niewielki kawaleczek jadę
          wtedy wolno i ostrozenie(co oczywiście nie jest gwarancją)
          A wiekszośc rodziców ktorych widze pod przedszkolem wozą dzieci na
          przednim siedzeniu.
          Ale co najważniejsze wiem że źle robie więc nie zabijajcie mnie
          komentarzami.
          Przy okazji zebry też nie zabijajcie bo tak jak jedna mama napisala
          POLICJA MA TO W NOSIE!!
          Sądy tez mają ciekawą interpretację. Moja kolezanka zstała ukarana
          przez sąd karą grzywny 50 zł lub 1 dniem pozbawienia wolności bo
          nie dala dzieci chorych swojemu byłemu na widzenie.
          Miała zaswiadczenie od lekarza , wypisaną opiekę do pracy i co???
          nic....Utrudniała widzenie..........
          Nie ma czerni i bieli...... jest wiele odcieni.
    • gacusia1 Nie!!! Zdecydowanie NIE!!! 27.01.08, 01:10
      Ciekawe,co powiesz gdy na takiej bocznej drozce jakis debil bedzie
      sie scigal i wjedzie prosto w Twoje dzieci...Ty lub inny kierowca
      samochodu,w ktorym beda dzieci zahamuje ostro by uniknac wypadku i
      dzieci wyleca przez przednia szybe???No brawo za brak wyobrazni!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka