totalna demolka :-(

13.10.09, 22:00
jak sobie radzicie z 2-latkami, które robią tatalna demolkę ? ich ulubiony
moment ? kiedy np. w czasie posiłku wyskakuje dosłownie na 10 sekund do
kuchni, po dokładke albo złosliwie skonczyły sie ręczniki papierowe itp. wtedy
to moje dzieci wywalał jedzenie łącznie z piciem na podłoge albo stół i
deptanie, babranie - świetna zabawa, albo dzisiaj zadzwonił telefon, odebrałam
i ten moment łobuzy wykorzystały na powywalanie ziemi z doniczek i pomieszanie
jej z puzlami sad myslałam, ze sie załamie .....
poczatkowo starałam sie wychowawczo - jak zrobiliscie bałagan to sami
posprzatacie, sciereczki, odkurzacz, zbieranie itp. ale ! to byłą dla nich
jeszcze jedna okazja do rozwałki sad po tym "sprzątaniu" wszystko wyglądało
jeszcze gorZej a moja irytacja siegała zenitu sad((( tym bardziej ze
utrudniali mi kiedy sama próbowałam posprzatac,
od jakiegos czasu stosuje inna metode (mniej wychowawcza wink jak tylko zrobia
cos takiego, sadzam w krzesełkach do karmienia, zapinam i ze spokojem mówie,
ze beda siedziec tu tak długo az mama posprzata, im wiekszy bałagan, tym
dłuzsze siedzenie i ze spokojem, powolutku sobie sprzatam, bywa, ze siedza tak
nawet 2 razy dziennie po kwadransiku, ale uczą sie, ze oni rozwalaja a mama
sprzata sad
moze macie jakies lepsze metody na takie szkody wink?
    • pizmak31 Re: totalna demolka :-( 13.10.09, 22:13
      hehehehe, wiem cos o tym, ja mam taka metode, ze zamykam oczy, zeby mi serce nie
      peklo, jak otwieram to jest rozpierducha i podobnie jak Ty trzymam jej w
      fotelikach i sprzatam. ale moje male maja juz 2 lata i 7 miesiecy i zaczyna byc
      lepiej. jakies 20 proc. zniczczen mniej. Czyli starodawna rada: przeczekacsmile))
      • cytrusowa Re: totalna demolka :-( 13.10.09, 22:29
        najpierw sie pienilam, pokrzykiwalam itp.
        pozniej stanowczo oznajmilam, ze wychodze teraz do kuchni i jak wroce, ma bc
        spokoj i koniec wariactw

        w miare dziala

        dzieciaki musza powariowac, tego nie unikniemy ale lepiej im pozwolic i ustalic
        ramy czasowe
        potem i tak sprzatanie
    • hannamay Re: totalna demolka :-( 13.10.09, 22:39
      ja od malego ucze porzadku i pomimo ze mam duzy dom i trojke malych dzieci o
      kazdej porze mozna zastac porzadek ..a to dlatego ze wiedza ze nie ma
      szalenstwa w rozwalanie rzeczy, bawimy sie w jednym meijscu w pokoju do zabawy i
      tam sa wszystkie zabawki. na dole mam kosze z puzlami, z klockami i trzeci z
      ksiazkami. jesli chca puzzle to bawia sie puzzlami, chca ksiazki to puzzle musza
      pochowac zeby kolejne pudlo wysypac. i zawsze spiewamy piosenke - sprzatanie
      sprzataie .. wsyzscy wokolo sprzatamy ..

      poza tym wiedza i zawsze odnosza brudne rzeczy do kosza do pralni, z jedzeniem
      byla faza wysypywania na ziemie a skonczyla sie kiedy potracily swoje
      przywileje. dzieci wiedza ze kiedy po kolacji sprzatam i zastane cos na ziemi to
      automatycznie idzie do kosza bez wzgledu co to jest ..

      ja uwazam ze dziecka nawyki mozna tylko zmienic poprzez utrate lyb zyskanie
      swoich przywilejow .. kazde dziecko cos ma co super szanuje i ceni i lubi .. to
      taka moneta przetargowa w wychowaniu dzieci i ksztaltowaniu odpowiednich
      nawykow. poza tym sporo konsekwencji. a to ze ty sprzatasz a dzieci rozwalaja
      uczy je braku szacunku do pracy i tego ze ktos cos zawsze za nie zrobi. poza
      ramienic sie rolami - one sprzataja a ty patrzysz.
      • optymist1 Re: totalna demolka :-( 14.10.09, 07:38
        to juz przerabiałam, ze oni sprzataja, niestety skutki były jeszcze bardziej
        opłakane niz po zrobieniu demolki, jedzenie wdeptane w buciki, w ubranka, we
        włosy, w ściany nawet jesli juz sie starali to i tak było coraz gorzej !
    • pajesia Re: totalna demolka :-( 13.10.09, 22:40
      o tak, to trzeba przeczekać. u nas rozwalali jedzenie, jak już byli "w miarę"
      najedzeni - zatem pierwsze "wyrzuty" na podłogę powodowały zakończenie posiłku.

      drugą rzeczą atrakcyjną było rozrzucanie wysuszonego i poskładanego w stertę
      prania. kilkakrotne rozrzucenie i potem samodzielne poskładanie - i przeszło.
      inna sprawa - pilnowałam, by ta sterta nie rzucała im się w oczy... wink

      a sprzątania nie odpuszczaj, moi już się przyzwyczaili, że "mama posprząta" i
      wycierając rozlane picie odkrywają że to "cięśka placa, mamo"

      pozdrawiam
    • piegoosek Re: totalna demolka :-( 13.10.09, 23:55
      oj, jak wspomne ten okres, kiedy mialy dwa latka, to i teraz sie denerwuje wink
      robienie demolki, uciekanie na spacerach, i ogolnie nie sluchanie mamy! to u nas
      byl wtedy standard! ale juz jest lepiej, dla pocieszenia powiem Ci - to mija! co
      prawda od czasu do czasu wraca, ale to juz jest do zniesienia smile moim zdaniem
      kazde dziecko musi sobie troche "pobalaganic", sluzy to poznawaniu swiata,
      trzeba im na to pozwolic! same zakazy i nakazy do nikad nie prowadza.. to moje
      zdanie i pozwalam dzieciom na duzo, choc pewnie wg innych mam mam niesforne i
      nieposluszne dzieci, ktore biegaja, krzycza, doslownie wlaza mi na glowe! ale ja
      to uwielbiam! nie mowie o tej demolce smile tylko o tym, jak widze dzieci
      szczesliwe! teraz sprzatamy razem, wczesniej bylo bardzo podobnie jak u Ciebie
      teraz, jak nabrudzily, najpierw je zapedzalam do pracy, ale one wtedy jeszcze
      bardziej szalaly i doprowadzaly mnie do szalu! jak zabieralam sie za sprzatanie,
      np. zmywanie podlogi po rozlanym i roztartym po calej podlodze soczku, jogurcie
      itp. wtedy na mnie wlazily i robily ze mnie konika! najpierw sie wkurzalam,
      pozniej robilismy z tego zabawe i chetniej same wtedy chcialy mi pomoc smile
      krzykiem niewiele w tym wieku mozna zdzialac, lepiej zamienic to w zabawe i
      nauke, np. narysowac rozlanym jogurtem na podlodze slimaka, balwanka itp.
      pozniej oczywiscie zbiorowe mycie, ale co tam smile u mnie takie zdolnosci ma
      Tomaszek, Marta jest bardziej karna i wie, ze bede zla, od Tomaszka jest to
      silniejsze smile praktycznie zawsze, kiedy zostawie go na chwilke z jakims piciem,
      cos rozleje, obleje sie, opluje, napluje do kubka, chce do niego nasiusiac smile
      wszystko dla zabawy i w celach poznawczych smile zobaczysz, kiedy oswoisz sie z
      tymi wybrykami, bedziesz patrzyla na to odrobine inaczej: w jakim celu to
      zrobily? po co? co chcialy zobaczyc? moze ich o to pytaj? dlaczego rozlaly
      soczek, rozdeptaly ziemniaki, itp.
      a doniczki z kwiatami u mnie juz dawno wyladowaly wysoko smile powodzenia!
      • optymist1 Re: totalna demolka :-( 14.10.09, 07:41
        pytac moge a le oni sa na razie na poziomie pojedynczych słów, podstawowych ...
        • chrust5 Re: totalna demolka :-( 14.10.09, 11:44
          Tak, jak pajesia wyzej napisala, jezeli rozrabiaja jedzeniem, to
          koniec jedzenia. Troche na poczatku trzeba sie bylo towarzystwa
          nanosic (wyjmowac i wkladac do fotelikow, a bylam wtedy w ciazy),
          ale podzialalo ladnie. Ziemi z doniczek nie przerabialismy, nie
          poradze sad
          • optymist1 Re: totalna demolka :-( 14.10.09, 14:26
            tak tez robie, "rozwalacie jedzenie, to znaczy nie jestescie głodni - koniec
            obiadu", ale co jest rowalone i rozbebrane to i tak musze posprzątac sad(((
            jeszcze mam taka refleksje na temat ich sprzatania po zrobieniu opisanej
            rozwałki : w pewnym momencie doszłam do wniosku, ze oni to robia specjalnie,
            własnie po to, zeby sie dorwac do odkurzacza, miotły, mopa czy scierki
            (uwielbiaja te sprzety :-oooo)....
            odkurzacz udostepniam im regularnie co drugi dzien, odkurzaja cały dom (ja tylko
            poprawiam wink co do reszty, to odpadaja te z długim kijem bo jeden drugiemu robi
            nim krzywde albo testuja wytrzymałosc ścian i robia w nich dziury ....
        • piegoosek Re: totalna demolka :-( 14.10.09, 20:43
          to, ze jeszcze nie powiedza o co chodzi, nie znaczy, ze nie rozumieja! przecerz
          na codzien z nimi rozmawiasz...
          • optymist1 Re: totalna demolka :-( 14.10.09, 21:36
            jasne i tłumacze jak pastuszek .... dwulatkom wink
            • piegoosek Re: totalna demolka :-( 14.10.09, 23:16
              uwierz mi, to jak ziarno wrzucone w ziemie wink kiedys zakielkuje wink
              widze po swoich, ze ten "zly" okres minal jak reka odjal! ja teraz nie moge sie
              nadziwic jak mnie sluchaja! oczywiscie bez przesady wink
              • optymist1 Re: totalna demolka :-( 15.10.09, 08:35
                a ja sprzątając dzisiaj rozgniecione płatki śniadaniowe, oczyma wyobrażni
                widziałam dwóch wyrosnietych szkolniaków babrających sie w jedzeniu - koszmar !!!!
                ale chyba Ci uwierze, ze to minie, bo ta poranna wizja mnie dobija wink)
                • nati_m Re: totalna demolka :-( 16.10.09, 02:08
                  Czescsmile Moje dzeci maja 2 lata i 3 miesiące i to co się u nas w domu
                  dzieje grubo przekracza jakiekolwiek normy niestety! ostatnio nawet
                  stwierdzilam,ze od kiedy urodzila sie nasza parka dom zamienil sie w
                  dom wariatow, tak mnie wyprowadzili z rownowagi. Strasznie mnie to
                  wkurza,ze nie moge sie nacieszyc macierzynstwem tak jakbym tego
                  chciala i poswiecic kazdemu z osobna duzo czasu ale poprostu sie nie
                  da bo wciaz tylko wyzywam , stawiam do kata i powtarzam w kolko tak
                  sie nie robi a oni i tak maja mnie w nosie i robia swoje. Ale nie
                  dzialaja na nich ani prozby ani grozby, jak grochem o sciane.
                  Wszystkie te rzezcy, ktore wymienilyscie wczesniej moje maluchy tez
                  maja w swoim repertuarze ale pozatym to sa mistrzowie w wyrzucaniu
                  ubran z szaf,calej bielizny z szuflad, ksiazek z polki, uwielbiaja
                  tez sciagac cala posciel z lozka lacznie z przescieradlem na gumce,
                  na to wszytsko wysypuja wszystkie mozliwe zabawki i na koncu jeszcze
                  miedzy tym zrobia kupe i jak ja juz ide po schodach na gore bo np.
                  poszlam zrobic im blyskawicznie cos do jedzenia i juz czuje ten
                  zapach to mowie oooooo nieeeeeeee!!! znowu!!! a jak tylko odklucze
                  drzwi (musza byc zamkniete na klucz bo oni otworza wszystko co
                  mozliwe i w zadnym wypadku nie moge zostawic klucza w drzwiach bo
                  Oliwier ostatnio zamknal Nadie w pokoju) to normalnie moge
                  tylko "usiasc i ryczec" bo pokoj jest totalnie zdemolowany i
                  potrzeba im na to jakies 5 minut a gdy tylko posprzatamy i znow po
                  cos musze isc bo mamy duzy dom i daleko do kuchni z sypialni to za
                  moment jest to samo i w dodatku skacza po lozkach . Najgorsza jest
                  ta wszedobylska kupa, Olo jeszcze umie sie zachowac i robi wszystko
                  na nocnik ale mala poprostu czeka tylko az wyjde i zaraz zdejmuje
                  pieluche i idzie zrobic za tapczansadsadsad albo co gorsza obok nocnika
                  to jest straszne niewiem jak mam ja oduczyc. A co do rozrzuconego
                  jedzenia to u mnie nie ma czegos takiego jak zamkniecie ich w pasach
                  w krzeselku bo ich zadne pasy nie zatrzymia, zawsze sie jakos
                  wydostana i nawet raz mala mi wyskoczyla z krzesla, wiec juz dawno
                  je odstawilismy, jeszcze niedawno za kare siedzieli w dwoch osobnych
                  kojcach bo w jednym by sie "pozabijali" ale potrafia juz z nich
                  wyjsc takze naprawde to jest istny koszmar. Na poczatku lata
                  zrobilismy im na dworze ogrodzony plac zabaw, wszystkie dzieci ,
                  ktore do nas przyjezdzaja mowia,ze maluchy maja tam raj tyle miejsca
                  i tyle fajnych zabawek ale moje dzieci gdzie tam , 10 minut i sa
                  znudzone i zaczynaja sie kombinacje alpejskie bo to jakie oni maja
                  pomysly to sie w glowie nie miesci, ostatnio znecaja sie nad naszym
                  biednym kotem, na szczescie kot nie jest agresywny bo tak dlugo
                  ciagna go za ogon az nie zacznie wyc do ksiezyca i to tez nie pomaga
                  dopiero jak ja go uwolnie ale kot to taka nowosc ostatnio a ogolnie
                  to przewracaja zjezdzalnie plastikowa jak tylko wejda na plac zabaw,
                  przesypuja piach na trampoline i do wszystkich mozliwych samochodow,
                  nawet w akumulator i do bagaznika ,mala sie wciaz rozbiera do naga
                  nawet jak jest zimno, ubieram ja kilka razy w ciagu kilkunastu minut-
                  jakas nudystka czy co- ostatnio wymyslili sobie wchodzenie na plot
                  z siatki gdy poszlam po picie i gdyby nie to,ze malemu zahaczyla sie
                  bluzka i zawisnal na niej to bylby juz na drugiej stronie i nie
                  wiadomo jakby sie to skonczylo.... ach szkoda gadac.... musialabym
                  tu ksiazke napisac o ich wyczynach, wszyscy mi sie pytaja na okolo
                  jak ja z nimi wytrzymuje ale czy mam inne wyjscie hihi a oni
                  wykoncza kazdego, nawet znajoma przedszkolanka mowila,ze broja jak
                  rzadko ktore dzieci, oni sa poprostu strasznie cwani, wkoncu co dwie
                  glowy to nie jednasmile ale najgorsze w tym wszystkim jest to,ze
                  wiedza,ze zle robia i jeszcze sie smieja prosto w oczy! Oli mial juz
                  dwa razy podbite oko i raz szyte wiec boje sie co bedzie dalej ale
                  musimy jakos dawac rade dziewczyny chociaz mnie pocieszylyscie ,ze
                  to kiedys miniesmile


                  ps. jak sie urodzili to mowilam,ze sama bede sie nimi zajmowac i nie
                  bede ich dawac do przedszkola , dzisiaj - zaluje-ze nie przyjmuja
                  dwulatkow hihi bo juz momentami nie wyrabiam.... tylko ciekawe jak
                  bedzie z tym przedszkolem bo z mala problemu raczej nie bedzie ale
                  maly to jest taka maruda i przylepa ,ze raczej bedzie wielki placz!
                  pozdrawiam wszystkie mamysmile
                  • optymist1 Re: totalna demolka :-( 16.10.09, 10:55
                    oprócz robienia kupy na kanape to wszystko znam wink
                    rozbieranie co chwila do naga i wywalanie rzeczy z szaf i szuflad, wybijanie w
                    scianach dziur zabawkami i rysowanie kredkami to chleb codzienny ....
                    • piegoosek Re: totalna demolka :-( 16.10.09, 11:51
                      o mamo, to moje sa swiete uncertain
                      nie robia kupy nigdzie indziej, tylko na kibelek, albo do nocnika, jeszcze nie
                      przyszlo im do glowy zeby gdzie indziej! to faktycznie strasne to, co piszecie!
                      • nochalopagus82 Re: totalna demolka :-( 16.10.09, 13:43
                        Dziewczyny- ja wiem, że to zabrzmi idiotycznie, ale to fantastyczne co piszecie!!! Myślałam, że to tylko ja mam taki problem- w końcu mam dwóch trzyletnich facetów pod opieką w skromnym metrażowo, dwupokojowym mieszkanku.

                        Uśmiałam się strasznie jak czytałam Wasze wypowiedzi. Ale szybko przestałam się śmiac- jak tylko zobaczyłam co chłopaki w swoim pokoju zrobili smile
                        U nas np. jest taka zasada, że chłopaki mogą robic demolkę, ale tylko w swoim pokoju. Nie oznacza to oczywiście, że nie mogą bawic się u nas. Jest tylko umowa- bałagan u siebie, u nas grzecznie wink W większości przypadków to działa. Najgorzej jest jednak kiedy zostaję z nimi w domu sama- po tym jak mąż pójdzie już do pracy. I wtedy zaczyna się mój swoisty wyścig z czasem. Bo fajnie by było wyjśc na spacer, a żeby wyjśc to fajnie by było się ubrac. No a jak już wychodzic, to tak na troszkę dłużej. Tylko wtedy po powrocie zostaje mało czasu na II śniadanko, bo zaraz trzeba na drzemkę się szykowac. Więc najlepiej posprzątac przed spacerem, bo później nie trzeba w biegu no a poza tym, fajniej się wraca do czystego mieszkanka... No i tu zaczynają się schody. Bo moje dzieci zazwyczaj nie są kompatybilne ze sprzątaniem i najczęściej odmawiają współpracy. No to ja z nimi najpierw negocjuję. Później mobilizuję, a na koniec to już wrzeszczę w wniebogłosy bo już widzę że mi coraz mniej czasu na ten spacer zostało. No i tak to jest właśnie. A jeszcze jak tak rozwalą te wszystkie zabawki, że nie ma często kawałka wolnej przestrzeni na podłodze i nie tylko, to wtedy najczęściej pada pytanie: mamusia- a pobawisz się z nami? A mi się serce kraje, bo rzuciłabym najchętniej wszystko byleby móc się z nimi bawic, ale wiem, że to nierealne bo jak zaraz nie zaczniemy tego bałaganu zbierac, to do wieczora się z tym wszystkim nie uwiniemy.

                        I tak w kółko do zaje....ania, jak to kiedyś było w jednym polskim filmie.
                        • optymist1 Re: totalna demolka :-( 16.10.09, 14:42
                          u nas tez moga szalec w swoim pokoju, w innych maja zakaz rozwałki (ale raczej
                          sie nie stosujawink,
                          obowiązkowe sprzątanie jest tylko wieczorem,
                          a w ciagu dnia ... kiedy chca sie pobawic czyms co lubia, a ta rzecz jest pod
                          moja kontrola, np. ciastolina smile))) to ich mobilizuje do posprzątania,
                          oczywiscie troche im pomagam,
                          odpusc sobie to sprzątanie przed spacerem - niepotrzebne nerwy, oczysc tylko
                          łózka wink
                          • nochalopagus82 Re: totalna demolka :-( 16.10.09, 20:16
                            No niby tak...
                            Ja wiem, że z tym sprzątaniem przed spacerem, to taka moja fanaberia, ale ja tak
                            już mam w opcjach i ciężko mi z tym walczyć crying

                            A co do rzeczy na specjalne okazje, to robię dokładnie tak samo big_grin Chcecie
                            plastelinę- spoko, ale najpierw sprzątanko smile Zawsze działa!
                            • wiktoria33 nati 17.10.09, 08:23
                              kochana podziwiam Cie smile
                              moi maja dopiero 15 miesiecy ale juz sie boje smile
                              buziaki
                              • nati_m Re: nati 17.10.09, 10:20
                                dziekismile ja sama siebie podziwiam momentami i cale moje otoczenie
                                wciaz pyta jak ja sobie z tym wszystkim radze bo oprocz malych mam
                                duze mieszkanie i ze sprzataniem nie moge sie uporac szczegolnie,ze
                                ledwo zdaze sprzatnac na biezaco a juz mi od nowa "balagan"- to malo
                                powiedziane- robia, w dodatku moje mieszkanie i rodzicow sa obok bo
                                dopiero kilka dni temu zamknelismy scianka dzialowa przejscie
                                (wiadomo dlaczegosmile) bo to jest jeden duzy dom i u nich tez
                                opanowaly caly teren, jak tata zostal z malym na godzine , tylko z
                                jednym! to po 15 min dzwonil kiedy wroce bo tego marudzenia
                                wytrzymac nie idzie i wcale mu sie nie dziwie bo ja ostatnio
                                chcialam nawet kupic zatyczki do uszu bo ile mozna wytrzymac... a
                                jak sa w dwojke to juz nikt sobie z nimi nie radzi ja tez powoli
                                kapituluje... u nich jakiekolwiek tlumaczenie, wyzywanie, nawet
                                zabieranie czegos co lubia nic nie daje ida i broja dalej , moze to
                                wlasnie wina tego,ze zbyt duza maja powierzchnie i zbyt duzo osob
                                jest w domu, bo ogolnie w ciagu dnia to jestem z nimi sama jak
                                wszyscy sie do domu zjada albo rano wychodza do pracy to kazdy ich
                                zaczepia powie kilka slow i wychodza a potem uporaj sie z tym
                                rozbawionym towarzystwem. Mysle,ze czasami jak jest mniej wolnej
                                przestrzeni to chyba lepiej bo nasz salon ma 56 metrow i to jest
                                stanowczo za duza powierzchnia do brudzenia hihi na szczescie teraz
                                robimy aneks kuchenny i zamknelismy to przejscie do rodzicow, mozna
                                jedynie isc do nich innymi drzwiami -wejsciowymi- wiec mysle,ze moze
                                bedzie troche lepiej bo bedzie inaczej i beda nowe zasady i troche
                                odpoczniemy bo rodzice pewnie nie pamietaja kiedy ostatnio zjedli
                                jakis posilek w spokoju .... miejmy nadzieje,ze to cos da bo inaczej
                                wyladuje w psychiatryku... tak wlasnie mi kiedys powiedzial
                                kardiolog,ze jak sobie nie wezme jakiejs niani do pomocy to wkoncu
                                wykituje i skoncze u psycholi bo z tego co opowiadam to zaden
                                normalny czlowiek nie znioslby tego... najgorsze jest to,ze jeszcze
                                w nocy sie budza, osatnio dosc czesto a wstaja bardzo wczesnie bo
                                mala wstaje przed 6 (kiedys nawet wstawala caly miesiac o 5 rano) i
                                nie ma ,ze ona sie cichutko pobawi-tak glosno spiewa,ze budzi mi
                                malego albo zaklada mi papcie na nogi i wyciaga z lozka za reke albo
                                mnie bije po twarzy -taki swoisty budzik!!! a ja nie mam innego
                                wyjscia jak chce,zeby maly choc troche dluzej pospal bo czasem mu
                                sie zdarza nawet do 8 a jak ona go obudzi to jest poprostu masakra,
                                ryk i marudzenie do konca dnia i musze wstawac!!! ale mam juz tego
                                dosyc, jestem coraz slabsza, ludzie mi sie pytaja o diete jaka
                                stosuje ,ze tak schudlam a ja im na to opowiadam : jak urodzisz
                                blizniaki to tez bedziesz tak wygladac hihihi smieje sie bo nie bede
                                plakac (choc czasem mi sie zdarza wybuchnac placzem jak juz mi dadza
                                porzadnie w kosc albo jak sie zle czuje i sie poloze na lozku a oni
                                mi wskakuja na brzuch i robia trampoline jak ostatnio) ale tak
                                naprawde to jestem coraz slabsza i w dodatku mam strasznie dlugie
                                miesiaczki... nawet ostatnio mialam 14 dni.... bo mam spirale wiec
                                naprawde jestem oslabiona ale mojej rodzinie to juz nawet sie nie
                                chce sluchac co oni znow zbrolili bo poprostu kazdy w tym domu ma
                                dosyc... aleja nie daje za wygrana, wkoncu to moje dzieci i musze
                                jakos dawac rade, mam nadzieje,ze tylko Was pocieszylam jakos,ze u
                                mnie jest gorzej niz u Wassmile pozdrawiam Was wojowniczkismile
                                • mika324 Re: a propos dwuletnich sikających- 24.10.09, 22:11
                                  Podpisuję się pod pomysłowością blizniaków nati(moje mają dwa lat)i świat należy
                                  do nich.Przedszkola są dla takich uparciuchów, tylko niestety tylko prywatne w
                                  tym wieku.Ale jaki piękny widok- te straszne rozrabiaki w domu, stają się super
                                  poskromionymi , ułożonymi maluchami.Chcę wrócić do pracy, więc prubóje
                                  przystosować swoje do nowych warunków
                                  Wracając do moich problemów- może posiadacie super skuteczną metodę na
                                  nauczenie siusiania na nocnik, poniewaz nam to dosyć opornie idzie.Poranne
                                  wysadzanie wielka złośc, w ciągu dnia nocnik częsciej ląduje na głowie, a
                                  chodzenie bez pieluchy co w zimie jest dosyć utrudnione, częściej skutkuje
                                  sikaniem w kuchni.Oj opornie nam idzie
                                  • optymist1 Re: a propos dwuletnich sikających- 25.10.09, 21:34
                                    ja tez moich szykuje do przedszkola smile
                                    nocnikowanie tez im nie wychodzi sad próbowalismy kilka razy latem, bez
                                    powodzenia i we wrzesniu przez 4 dni - porażka,
                                    teraz przymierzam sie do listopada wink
                                    zastanawiam sie nad zakłądaniem pieluch tetrowych i majtek foliowych chociaz
                                    obawiam sie ze im sie to nie spodoba sad bo jak bede im zakłądac majtki i
                                    spodnie to obawiam sie, ze znowu nie bede miała gdzie tego wszystkiego suszyć sad
                  • dzieciaczki-3 Re: totalna demolka :-( 25.10.09, 22:24
                    Dziewczyny! Nawet nie wiecie,jak się cieszę, że przeczytałam ten
                    wątek. Chyba tego było mi trzeba smile Już wiem, że nie tylko ja mam
                    prze.....bane smile. To co potrafią zrobić moje 2,5 letnie chłopaki już
                    wystraszyło całą moją rodzine, wszystkie koleżanki, a ja naprawde
                    jestem wrakiem człowieka... Tylko, że w przeciwieństwie do nati_m
                    odreagowuje stresy słodkościami, co zaczyna być coraz bardziej
                    widoczne sad Czasami myśle, że urodziły się, żeby mnie wykończyć sad
                    Kwiatki?? Jakie kwiatki, wyrzuciłam wszystkie jak zaczęły
                    raczkować..., rozbieranie się nawet teraz na polu - zawsze jak tylko
                    spuszcze ich z oka to już z gołym tyłkiem lecą, psucie dosłownie
                    wszystkiego, totalna demolka, syf i gnój, odkurzam 3 razy
                    dziennie,sprzątam, a w domu zawsze bajzel... i to cholerne
                    prześcieradło z gumką, które zakładam 5 razy dziennie!!, poniszczone
                    płyty CD, raz zepsuty komputer, dłuuugo by wymieniać...
                    Zamontowaliśmy różne zabezpieczenia, ale albo one dadzą temu radę,
                    albo już nikt (nawet ja mam problem, co dodatkowo mnie irytuje smile),
                    skaczą ze wszystkiego, wiszą na półkach. Moje prośby, groźby,
                    płacze, krzyki, spokojne tłumaczenia, kary.... na nic się zdają...
                    śmieją mi się w twarz i robią swoje... mam dość... Najbardziej
                    cierpi na tym moja starsza córcia sad(
                    • hannamay Re: totalna demolka :-( 25.10.09, 22:46
                      przerazajace to co piszesz .. przeciez dzieic sie takie nie narodzily .. nie od
                      narodzenia sa takie nastawione an niszczenie, psucie, robienie wszystkiego na
                      przekor ..

                      cos musi byc nie tak ze dzieci sie smieja zamiast ciebie sluchac...gdzie masz
                      autorytet? gdzie maja szacunek do twojej CIEZKIEJ PRACY?? gdzie zasady i lad i
                      sklad i porzadek ..

                      nie jest tak ze dzieci sie rodza do demolki, nie wierze w to .. cos je w ten
                      sposob motywuje lub uczy takiego zachowania .. cos powoduje ze 2.5 latki maja w
                      nosie wszelkei zasady.

                      naprawde latwo znalezc rozwiazanie jelsi przestudiujesz zachowanie dzieci - moz
                      emalo spedzaja czasu na spokojnych spacerach, moze za wiele tv i sie nakrecaja,
                      moze za duzo slodyczy, za malo wyciszenia, jakies klopoty rodzinne, ..

                      znajdz cos co chlopcy cenia najbardziej na swiecie i to moze byc dla ciebie
                      moneta przetargowa .. ustal zasady, narysuj, napisz, wypowiedz to glosno i
                      stanowczo czego sie spodziewasz i czego oczekujesz i jakie sa konsekwencje.
                      jesli zachowuja sie dobrze, zyskaja jelsi zle, traca sowje ulubione
                      samochodziki, zabawki, wyjscia itd.

                      i nei mowi prosze posprzatac czy przestan rozwalac .. zawsze mow jasno i
                      klarownie - macie 2 min na posprzatanie pokoju i wlacz stoper. tak uczysz ze
                      jestes konsekwentna, ze szanujesz ich wole i ze maja wybor albo spokojnie zrobic
                      co oczekujesz albo traca.
                      • dzieciaczki-3 Re: totalna demolka :-( 25.10.09, 23:11
                        wiesz... wszystko to tak pięknie brzmi. Jak jestem spokojna ustalam
                        plan, myślę, jestem pełna zapału, ale zaczyna się kolejny dzień i
                        wszystko jest nie tak... Przyznaje, na pewno dużo tutaj mojej winy
                        tzn. jestem wyczerpana, zmęczona, cały czas jestem z nimi sama, mąż
                        pracuje całymi dniami, teraz na wyjeździe.
                        Chłopaki prawie w ogóle nie oglądają tv, dwa razy dziennie puszczę
                        na chwilkę traktotka i są w stanie oglądnąć ja góra 3 minuty, bo
                        potem nie mają czasu, więc wyłączam. Słodkiego nie daję prawie
                        wcale, zdrowo się odżywiają, mieliśmy problemy zdrowotne, więc
                        naczytałam się o zdrowej diecie trochę (też na tym forumsmile), daje im
                        konkretny czas na posprzątanie itp, ale do nich nic nie trafia,
                        zwłaszcza do jednego, jeżeli nie dam mu obiadku bo np wywrócił
                        stolik, to walą głową o ziemie, jest duuużo wrzasku, krzyku... w
                        końcu podniesie, ale wszyscy już jesteśmy podminowani i chłopaki się
                        rozkręcają, a ja mam dość... Co z tego, że za każdym razem pomagają
                        mi sprzątać bałagan, który zrobią (raz lepiej, raz gorzej), jak się
                        tylko odwróce robią to samo sadOne jeszcze nie mówią, mam nadzieję,
                        że będzie lepiej jak będziemy się mogli lepiej porozumieć. Jak
                        zabieram je ze sobą jak odprowadzam córke do szkoły to rozbiegają
                        się w różne strony, trzaskają drzwiami itp, a jak sie zdarzy, że
                        pójde z jednym, to potrafi 15 minut przesiedzieć spokojnie na ławce,
                        we dwójke nie zdaża im się to NIGDY...
    • optymist1 Re: totalna demolka :-( 26.10.09, 14:45
      a moze to wina testosteronu ????? wink)))))
      bo jak sie okazuje, tylko chłopcy sa tacy psotni a z dziewczynami nie jest tak żle ?
      ja równiez nie sadzam przed tv na godziny, często spaceruje (ale jak zaczynaja
      sie ucieczki i rzuty na glebe to niestety powrót do domu sad
      ze słodyczami nie przesadzam, chociaz przyznam, ze wszyscy w domu jestesmy
      wielbicielami słodkości wink
      starsza córke jakos wychowuje na takich samych zasadach a takich problemów z nia
      nigdy nie miałam i na razie nie mam wink, chociaz az chodzącym aniołem to ona nie
      jest, temperament dziewczyna ma .....
      i tak samo jak koleżanka, jak ide gdzies z jednym bliźniakiem to anioł nie
      dzieciak wink a jak sie dorwą we dwójkę, to usmieszki i do demolki !
      • nati_m Re: totalna demolka :-( 05.11.09, 23:45
        kobietki wiadomo nikt nie jest idealny kazda z nas popelnia bledy
        nawet ta najbardziej ulozona i zorganizowana ale niestety jestesmy
        tylko ludzmi i pomimo,ze sie bardzo staramy to czasem nie
        wychodzi... albo chcemy dobrze a wychodzi zle. Wiem dokladnie o czym
        piszesz "dzieciaczki-3" bo moi sa podobni i to nie jest tak do
        konca,ze nie umiemy sobie z nimi radzic bo jestesmy slabe ,
        zmeczone, brak nam organizacji i psycha nam siada momentami od
        nadmiaru wrazen tylko poprostu chodzi tez o to,ze nasze dzieci maja
        taki temperament i dochodzi jeszcze bunt dwulatka i jest poprostu
        totalny kosmos. Mi nie musisz tego tlumaczyc moja rodzina tez nie
        moze sie nadziwic skad tym maluchom przychodza takie idiotyzmy do
        glowy i jakie sa sprytne na swoja strone oczywiscie nie mowiac juz o
        tym,ze sieja totalne zniszczenie co tez wszystkich denerwuje, moze
        to co im codzien wpajamy do znudzenia wkoncu zostanie im w glowach i
        okaze sie jednego pieknego dnia ,ze te starania nie poszly na marne
        ale jak narazie to jest strasznie ciezko normalnie funkcjonowac, ja
        juz nawet nie pamietam kiedy ostatnio zjadlam jakiekolwiek posilek w
        ciagu dnia w normalnej w sensie spokojnej atmosferze... kiedys jak
        ogladalam programy z udzialem super niani czy tych niani na tvn
        style to myslalam sobie : rety co to sa za dzieci- rodzice chyba
        kompletnie nie poswiecali im czasu bo tak sie straszliwie zachowuja
        ale teraz z przykroscia stwierdzam,ze poprostu tez pewne cechy
        charakeru "rzadza" takim maluchem i trudno to przeskoczyc, zawsze
        myslalam,ze jak bede z moimi dziecmi dzien w dzien , bede sie nimi
        zajmowac, wymyslac im zabawy, czytac ksiazeczki i ogolnie spedzac
        caly czas to bedzie cudownie i wychowam ich na przyzwoitych ludzi
        ale niestety jak narazie czar prysl choc wiadomo,ze sa jeszcze mali
        i wszystko moze sie zmienic ale to jednak jest przykre bo na nich
        nie dzialaja prozby grozby ani nic innego, a jak im zabieram takie
        rzeczy , na ktorych im zalezy to nagle im przestaje zalezec,
        potrafia sie stac na to obojetni,zeby tylko zrobic mi na zlosc....
        wiem,ze moze to jest niewlasciwie okreslenie bo w tym wieku pomimo
        znacznego rozwoju jednak moga jeszcze niedokonca rozumiec,ze robia
        zle i np.ze siostre boli jak jej brat wbija jej zeby w plecy albo
        wyrywa pek wlosow a ze jego z kolei boli jak ona go kopnie prosto w
        twarz albo sobie uprawia na nim wrestling, moi sobie ubzdurali,ze
        jak cos kogos boli to trzeba pocalowac i nagle nie ma juz "ałka" i
        mozna broic dalej... dlugo by o tym wszystkim mowic, podsumowujac
        chcialam tylko powiedziec ,ze dzieci nie mozna brac mierzyc jedna
        miara i na jednego dziala to a na innego tamto a na jeszcze innego
        malo co dziala wiec nie ma co porownywac,ze skoro moje sluchaja to
        czemu Twoje nie sluchaja bo kazde dziecko jest inne... a co do
        testosteronu to u nas mała jest blizniakiem dominujacym i ona wydaje
        polecenia a maly wykonuje....

        babyonline.pl/maluch_dwulatek_artykul,6469.html
    • optymist1 brak skruchy :-( 10.11.09, 14:44
      tak ich obserwuje, zeby dociec dlaczego oni tak rozrabiaja i widzę, ze ja im
      mówię surowym głosem, ze nie wolno niszczyc mebli, ze u nas w domu nikt nie wali
      drewnianymi klockami w meble, ze tata tak nie robi i ja tez nie i jest mi bardzo
      przykro, ze zniszczyli komodę itd... a oni .... całkowity brak zauważalnej
      skruchy sad cieszą sie tylko, jeden na drugiego (pamietacie ta bajkę "sąsiedzi"
      ? oni tez tak, bez słów ...) i smiech sad
      załamka sad
      • nochalopagus82 Re: brak skruchy :-( 10.11.09, 15:39
        Łączę się z Tobą w bólu.

        Jak już znajdziesz jakiś sposób na "bezczelne" bliźniaki to ja chętnie skorzystam z porady smile

        Mi już chyba opadło wszystko co może opaść bezradnej matce gdy jej dzieci przewracają dom do góry nogami. Więc gadam, nauczam i znów gadam i znów nauczam- może chociaż po osiemnastce będzie lepiej? wink
        • nati_m Re: brak skruchy :-( 13.11.09, 10:33
          dokładnie wiem o czym mówicie, im więcej się zwraca uwagę tym więcej
          im to sprawia radości ale jak się nie zwróci z nadzieją,że może
          wtedy przestaną też nie przestają.... uhhhh nie wiadomo co robic, ja
          już chyba próbowałam wszystkiego... oni poprostu wiedzą,że mają
          przewagę liczebną i co dwie głowy to nie jedna więc co im tu będzie
          stara matka biadolic jak oni i tak wszystko wiedzą najlepiej! może
          to przejdzie z wiekiem, pozostaje tylko miec nadzieje... pozdrawiam
          Was dzielne mamysmile
Pełna wersja