Tak się tylko chciałam spostrzeżeniami podzielić. Po ostatnim moim marazmie,
że nic się nie dzieje, a dziewczyny jakby w miejscu się zatrzymały, dostałam
niespodziankę! Maja (starszy łobuz) tydzień temu pokazała pierwszego zęba,
wczoraj ukazał się drugi, a u Kaji również wczoraj, pierwszy!
Oczywiście noce ciężkie, w dzień nie mogą zasnąć, ślinią się niesamowicie, ale
wreszcie coś się ruszyło!
Można powiedzieć, że dostałam wiatru w skrzydła.
Teraz szykują się do raczkowania. Na czworakach już się bujają od tygodnia.
Czy to możliwe, że dziewczyny wyczuły, że na coś czekam i chciały zrobić mi
przyjemność?
Oczywiście żartuję
Wszystkim mamom półroczniaków życzę szybkich zmian, mnie nic bardziej nie
uszczęśliwia!