2-reniaa
14.02.11, 14:01
Teraz sobie myślę,że jak były mniejsze to było lepiej.Więcej spały więc ja miałam więcej dla siebie czasu wolnego nawet na odpoczynek.Na spacerach grzecznie siedziały w wózku i z zainteresowaniem obserowaly.Nie krzyczały że im coś ciągle nie pasuje i co najważniejsze nie kłóciły się ze sobą,czyli było ciszej.Obecnie mają dwa i cztery miesiące,a ja wysiadam.Już tracę cierpliwość i wychodzę do drugiego pokoju ale to mi nic nie daje.Jeszcze nie dawno cieszyłam się że mam taką grzeczną w miarę dwójkę,ale teraz mam dość.Ciągłe słowo NIE,popychanie wzajemne,kłócenie się o zabawki,to moje nie moje,uciekanie przy ubieraniu i płacz płacz,głośny wibrujący.Czy to im przejdzie?Ale bądżcie ze mną szczere.Może jestem nimi przesycona i zmęczona,ale mąż mi pomaga popołudniami i czasem je zostawiam teścią.Staram się być stanowcza i nie dać wejść sobie na głowę,ale mężowi to bardziej wychodzi i jego się słuchają.Synek rozrabia a córcia płacze i tak w kółko.