Dodaj do ulubionych

dorosly Aspie

02.03.12, 00:23
skonczyl w grudniu 18 lat

konczy wlasnie szkole srednia, najzwyczajniejsza w swiecie, z dostosowanym programem indywidualnym
pod opieka dodatkowych 3 osob w szkole, z zawsze dostepna dodatkowa sala, gdzie moze sie wyciszyc
z komputerem w szkole zafundowanym przez kuratorium i dodatkowymi "ukienkami" w rozkladzie lekcji, by mial kiedy pracowac nad wszelkimi projektami, zadaniami itd - od dobrych kilku lat uwaza ,ze nie ma czegos takiego jak zadanie domowe . Jest szkola z wymaganiami, gdzie sie uczy i pracuje i jest dom, gdzie sie odpoczywa i nikt nie moze tych dwoch swiatow mieszac :)
Zlozyl wlasnie papiery do collegu na wydzial fotografii

na codzien nasze zycie jest bardzo spokojne i uporzadkowane, wszystkie imprezy, wyjscia, pwizyty gosci sa obmawiane z wyprzedzeniem
kilka razy byl juz sam w domu przez kilka dni, doskonale sobie sam daje rade
Potrafi sobie przygotowac posilki, zrobic podstawowe zakupy spozywcze i odziezowe

Uwielbia podroze, musi miec jednak zapewniony dostep do internetu i osobny pokoj do spania i wyciszenia sie, czesto wiec wynajmujemy domek zamiast pokojow hotelowych
Najbardziej go pociaga zwiedzanie samodzielne - mapka, drobne w kieszeni, numer kontaktowy i miejsce gdzie mamy sie wszyscy spotkac

Uklady rodzinne w ciagu ostatnich kilku lat sa latwiejsze i "normalne". Zaczal od kilku lat powoli dzielic sie spostrzezeniami co do swojego zycia, otoczenia, polityki, kultury.
Ma swoje ulubione tematy, ktore poruszalby najchetniej 24/7 ale sam potrafi sie wyhamowac .
Zaczal tez otwarcie mowic o swoich uczuciach, zarowno pozytywnych , jak i negatywnych.
Obserwuj wątek
    • legenda3 Re: dorosly Aspie 02.03.12, 01:18
      Mój syn co prawda jeszcze nie zaczął szkoły, ale chciałabym tak napisać za ponad 10 lat :).
    • rohatyna Re: dorosly Aspie 02.03.12, 08:57
      Osiemnastolatek -Mój dorosły Aspie.

      Mój dorosły Aspie, jak na osobę z takimi zaburzeniami, jest wyjątkowo samodzielny. Myśmy - właśnie samodzielność uznali kiedyś za najwiekszy priorytet. Dość długo nie mógł się od nas odpępowić- nie chciał zostawać sam w domu - bał się - a i my sie baliśmy. Ale w wieku 14 lat- pod tym względem traktowalismy Go już - jak zwykłego nastolatka. Czyli wychodzilismy do kina , teatru, sporadycznie nawet na całą noc - a On zostawał z kotami i miał " opiekować się domem" Bardzo był tą rola przejęty -:)
      Też potrafi przygotowywać proste posilki - sam sobie robi śniadania , kolacje -z gotowaniem niestety klops - tylko jajecznica wchodzi w rachubę -:)
      Sam pilnuje , żeby nie zaspać do szkoly, sam się " szykuje" sam wychodzi - sam pilnuje brania leków.
      Jego obowiązkiem jest też sprzatać swój pokój - w związku z tym taki bałagan tam panuje - , że ludzkie pojęcie przechodzi! Ja twardo nie sprzątam u Niego - więc raz na tydzień zbiera sie i sprząta - a nagada sie przy tym !!-:) a duma Go rozpiera jak juz skończy !! sprzatanie nie jest jego mocna stroną -:)
      Sam prusza się po mieście - jak ma "stresa" , że gdzieś nie trafi - zamawia taksówkę .Bardzo to lubi - czuje się wtedy jak Panisko !! -:)
      Teraz zostawiamy go nawet na dwa dni. Tylko obiad zostawiamy w lodóce - w takiej postaci , że tylko do mikrofalówki - i gotowe!
      Nasze życie nie jest uporządkowane - sami jesteśmy mocno " nieuporządkowani" często działamy na "spontanie' - ciężko bylo - ale przyzwycził się do tego -:).
      Też lubi wyjazdy , ale też musi miec swój osobny pokój - internet niekoniecznie - ale bardzo chętnie.
      Też nauczył się mówić o uczuciach.
      Jak porusza jakiś temat - np. o polityce - często mam wrażenie , że mówi " od rzeczy" , każę mu wyjaśnic czemyu tak myśli - po czy dochodzę do wniosku , żeze swojego punktu widzenia - ma sporo racji.
      Wzasadzie nie ogląda telewizji - wyjątkiem są skoki narciarskie - które od zawsze uwielbiał. zna wszystkich zawodników , wie ile który ma lat i jaki miał najlepszy i najgorszy skok. Myślę , że to fiksacja - ale co tam - niech se będzie ! -:)
    • czarna_ida Re: dorosly Aspie 02.03.12, 08:58
      tez tak mysle jak legenda :-)
      Ale roseanne napisalas bardzo wywazony ten post?
      No dobrze a gdzie tu minusy ?
      • tijgertje Re: dorosly Aspie 02.03.12, 09:06
        A trzeba od razu trabic o minusach? ;)
        • czarna_ida Re: dorosly Aspie 02.03.12, 11:04
          Tig napisalam ze wyważony post..:-)
          Ja wiem ze kazdy nawet zdrowy moze miec hopla z przerzutką na jakimś punkcie a nie musi być zaraz ze spektrum..
          • tijgertje Re: dorosly Aspie 02.03.12, 11:12
            Teraz to juz nie kumam.
            Chodzilo mi o to, ze takie pozytywne podsumowanie ZA na tym forum to raczej rzadkosc, a ja jestem jak najbardziej za tym, zeby wlasnie czesciej przyjrzec sie tym dobrym stronom i choc na chwile zapomniec o tych zlych, a ty sie zaraz o minusy upominasz;) pewnie, ze autyzm czy ZA ma zarowno dobre, ajk i zle strony, ale mysle, ze odrobina optymizmu jeszcze nikomu nie zaszkodzila. U nas ostatnio istny sajgon, takich cyrkow do tej pory nie mielismy i mlody zachowuje sie tak, jakby sie cofnal o jakies 4 lata (przynajmniej). ale to nie znaczy, ze bede sie rozpisywac nad kadym elementem jego regresu. Pracujemy nad tym, martwie sie, ale przede wszystkim staram sie nie zapomniec, ze to nadal jest cudowne dziecko i nie pozwalam, zeby problemy zupelnie przeslonily te dobre strony, bo mimo regresu mlody w pewnych dziedzinach nadal czyni postepy. Minimalne, ale jednak. I strasznie sie ciesze, ze genialnego psa mamy, bo bez niej to chyba nikt z nas by juz nie wyrobil.
            • czarna_ida Re:Tig 04.03.12, 22:05
              Ja wiem ze tu rzadkosc pozytywne posty, skupianie sie na minusach, ja nie wiem jakie bedzie moje dziecko za iles tam lat, kazdy z nas tutaj obecnych ma dzieci na innym poziomie funkcjonowania, czesc pewnie na podobnym..
              I wiele zalezy od nas rodzicow jak dzieci wychowamy.
              Mogę napisac tyle ze podziwiam, rodzicow doroslych juz osob ze spektrum..
              Skoro wiekszosc ma teraz pod górę i ze schodami? To jak musialo być wczesniej ?
      • rohatyna Re: dorosly Aspie - minusy -:) 02.03.12, 10:15
        czarna_ida napisała:

        > No dobrze a gdzie tu minusy ?
        Minusy
        1. Nie udało nam się zwalczyć schematów postępowania. Wczoraj np. poszedł do sklepu, miał 30 zł i kartę. Zakupy miały kosztować 60 zł. Mówię Mu - to zapłać 30 gotówką a 30 kartą. Nie dość , że najpierw kupił za gotówkę- mieszcząc się w trzydziestu zł - to przyniósł te zakupy do do domu - po czym poszedł drugi raz - żeby następne kupić za 30 zł - zapłacić kartą i wrócić. -:) .Bo tak musi być ! -:)
        2.Nie rozróżnia za bardzo czy śmieją się z Niego czy do Niego.
        3. Uporczywie mówił by tylko na ten sam temat , nie widząc czy kogoś to interesuje czy nie.
        4.Nadal często nie może mu przejść przez usta słowo " dzień dobry" . Uważa , że mówienie komuś dzień dobry - jest zaczepianiem Go - i prowokowaniem do rozmowy - a On nie ma ochoty rozmawiać.
        5.Źle odczytuje sygnały z zewnątrz - przez to powoduje sytuacje konfliktowe lub stresowe dla siebie - cały czas trzeba mu wyjaśniać - jak ktoś inny zrozumiał Jego zachowanie - albo co miał na myśli mówiąc to czy tamto.
        6. " Nie przenosi" jednej sytuacji na drugą - np " jeśli nie wolno śmiecić na podłogę - to nie znaczy , że nie wolno śmiecić na dywan" ( tak na poczekaniu wymyśliłam -:))
        7. Zaburzenia snu pozostały - to jakieś wariactwo - sypia po 4 godziny na dobę - a raz na jakiś czas - odsypia " ciurkiem" - i śpi 18-20 godzin
        8. Mógłby założyć jeden trampek a drugi kalosz - i w ogóle Mu to nie stanowi.
        9.Imponują Mu ludzie silni głównie fizycznie - wysportowani " napakowani"- to Jego idole - wiedza , intelekt - są mniejszym powodem do zachwytu.-:)

        Na razie tyle - jak mi coś przyjdzie jeszcze do głowy to napiszę.
        Wiem , że to co napisałam , to po prostu przyrodzone cech Aspiego, i że tak naprawdę liczy się funkcjonowanie - a nie wymienianie tych cech , które dla nas wszystkich są oczywiste - ale napisałam o tym - bo to męczące jest bardzo - i tak wszystko t,o w dużo mniejszym nasileniu niż kiedyś - cały czas nad tym pracujemy .
      • roseanne minusy 02.03.12, 15:25
        bardzo ograniczona dieta - od kilku lat jada to samo, choc ostatnio dorzucil kurczaka z rozna z jednej konkretnej "rozniarnii"

        scycsje z siostra, probuje ja dominowac i pilnowac by caly czas wszystko bylo "zgodnie z regulami" - swoja droga jako NT sama darlam koty z bratem wiele lat prawie do doroslosci

        niepokoi sie bardzo , gdy ktos z domownikow nie pojawi sie w domu o typowej dla niej/niego porze, chocby spoznienie bylo tylko 30 minut

        czasami ma klopot z "personal space" - otoczeniem prywatnym? - na tym kontynencie odleglosc miedzy ludzmi, w ktorej sie czuja komfortowo jest wieksza niz w Europie, mialam przez pierwsze kilka lat klopoty z adptacja w tym kierunku

        nie potrafi w sytuacjach zyciowych,dnia codziennego, wyciagnac wnioskow prowadzacych do zmiany zachowania

        w sytuacjach mocno stresowych potrafi " sie zgubic" i traci panowanie nad soba, nie potrafi sie wtedy wyslowic, nie trafiaja do niego latwo argumenty uspokajajace, dlatego tez boje sie wcaz troche wyslac go na ekspedycje miedzynarodowe solo - zwlaszcza do US
        chce sprobowac tym razem w Europie - wypad do Pragi moze

        absolutnie odmawia kontaktu ze swiatem medycznym, chyba ze jest naprawde bardzo chory, co zdarza sie moze raz na 4 lata. Rzadnych dodatkowych szczepien, rzadnych wizyt kontrolnych, Przepisane leki przyjmie tylko w postaci stalej, zadnych syropow
        Tu, od 14 urodzin mlodziez ma prawo decydowac samodzielnie o wlasnym zdrowiu,tylko ubezwlasnowolnienie, orzeczone sadownie moze to zmienic
      • killa.ree Re: dorosly Aspie 02.03.12, 18:01
        z minusami to jest tak: wczoraj znalazłam post, który "zainaugurował" ten wątek (w wątku "Psycholog lub...") i czytam kolejne wypowiedzi. i cały czas nie potrafię zaskoczyć, czy to jest wątek dotyczący rodziców i ich dorosłych dzieci (więc pisać nie powinnam, bo dzieci nia mam), czy ogólnie dorosłych aspie (więc mogę się odezwać bez popełniania nietaktu, bo dorosłym aspie jestem)

        ot, codzienne dylematy ;-))
        • roseanne Re: dorosly Aspie 02.03.12, 18:07
          :) dylematy


          za podpowiedzia w watku o psychologu ipisalam swojego Aspie domowego

          jest nas , rodzicow juz doroslych lub prawie Aspich kilka osob
          zdecydowana wiekszosc to rodzice maluchow i tych co dopiero rozpoczynaja szkole, wiec czasami podsumowanie co moze ich czekac w przyszlosci pomaga, lub choc informuje

          jesli myslisz ,ze mozesz dodac cos do tematu, ze swojegu punktu widzenia, niekoniecznie rodzica - zapraszam
          • rohatyna Re: dorosly Aspie 02.03.12, 23:35
            Mnie zastanawia jedna rzecz.

            Dlaczego w niektórych aspektach , zupełnie łatwo przyszło nam " przestawienie " Młodego na tory myślenia na jakie chcieliśmy go przestawić - a w innych zupełnie nie?
            Co jest z tym "dzień dobry" - mówionym ludziom ? Inne zachowania z tej bajki - po treningu - dały się skorygować .
            Potrafi przeprosić za swoje zachowanie - usprawiedliwić swoje zachowanie - czyli wejść jednak w ten bliższy kontakt z inną osobą - nawet zupełnie obcą - potrafi zapytać o drogę czy o godzinę zupełnie obcą osobę - chociaż jeszcze rok temu było to nie do pomyślenia - a co z tym dzień dobry??
            Ani sąsiadom, ani w szkole nauczycielom - wychodzi na gbura - a nie jest gburem !
            • jan.kran Re: dorosly Aspie 02.03.12, 23:56
              Ja napisze o swoim Liliowym ale musze przemyslec i poukladac.

              Rohatyna, .ja uwazam ze Liliowi maja tyle do zapamietania i do przestawienia w soim swiecie zeby pasowac do swiata NT ze nie daja rady wszystkiego , zawsze i wszedzie.
              Moze ucza sie tych zachowan ktore sa latwiejsze lub czesciej wystepujace ?
              • rohatyna Re: dorosly Aspie 03.03.12, 00:13
                Wiesz , to nie to , żeby jakoś specjalnie mi na tym zależało - chociaż nie ukrywam że byłoby miło - ale tyle pokonał różnych - z mojego punktu widzenia - trudniejszych o niebo barier - zrobił naprawdę - nie chcę być górnolotna - " milowy krok" - a tu taka duperela i bariera nie do pokonania !
                Wgłębiam się po prostu w mechanizm tego. Może czegoś nie wiem? Coś przeoczyłam? Nie wiem jak dotrzeć ?
                • killa.ree Re: dorosly Aspie 03.03.12, 00:53
                  a jesteś pewna, że on tych ludzi, którym nie mówi "dzień dobry", poznaje?

                  pytanie wbrew temu na co wygląda, jest całkowicie poważne. sama się czasami muszę tłumaczyć z tego, że kogoś tam nie zauważyłam czy się nie przywitałam - a z drugiej strony, wpadam w lekką schizę jak muszę coś załatwić z kimś, kogo znam, ale słabo. i wiem, że nie tylko ja tak mam, więc może i twój młody ma podobny problem.

                  nie rozróżniam praktycznie ludzi po twarzach. no nie i już. ludzie stanowią dla mnie pewien "zestaw" - człowiel, plus najczęściej używany przez niego typ uboru, plus fryzura, plus znaki szczególne, ale także plus kontekst. jak któryś z tych elementów się nagle zmieni, to własnej sąsiadki na ulicy nie poznam.

                  działa to w praktyce mniej więcej tak: siedzę np. przez miesiąc na jakimś oddziale, codziennie widzę ordynatorkę, kobieta ma bardzo charakterystyczną fryzurę i kolor włosów, co stanowi pewien element charakterystyczny. rozmawiam z nią, spotykam na korytarzach szpitala, nie ma problemu. ale jeśli ta sama ordynatorka założy powiedzmy zimą czapkę i schowa pod nią włosy, a spotkam ją gdzieś na ulicy w mieście, nie poznam jej. zmieniło się ubranie (płaszcz zamiast służbowego stroju), odpadł znak charakterystyczny (nie widzę włosów), zmienił się kontekst (nie jesteśmy w szpitalu) - i lipa. w ogóle mi nie przyjdzie do głowy żeby się przywitać, bo nie skojarzę, że ją znam. sama twarz nie wystarczy, mimo, że widzę ją codziennie.

                  w związku z powyższym często gęsto muszę się durnowato tłumaczyć, że akurat rozmawiałam przez słuchawkę bluetooth, byłam z jakiegoś powodu zamyślona, czy cokolwiek innego. bo wy się obrażacie jak się was nie pozna na ulicy, a ja nie chcę was obrażać - ale z drugiej strony, nic kurde nie poradzę na to, że w innym miejscu i innych ciuchach wyglądacie dla mnie inaczej.

                  stąd właśnie pytanie na samym początku. bo może nic nie przeoczyłaś, tylko po prostu nauczenie się witania ludzi, których on nie poznaje, jest zwyczajnie niemożliwe. można to maskować, ale nie idzie z tym nic zrobić w sposób trwały.
                • jan.kran Re: dorosly Aspie 03.03.12, 11:09
                  rohatyna napisała:

                  > Wiesz , to nie to , żeby jakoś specjalnie mi na tym zależało - chociaż nie ukry
                  > wam że byłoby miło - ale tyle pokonał różnych - z mojego punktu widzenia - trud
                  > niejszych o niebo barier - zrobił naprawdę - nie chcę być górnolotna - " milowy
                  > krok" - a tu taka duperela i bariera nie do pokonania !
                  > Wgłębiam się po prostu w mechanizm tego. Może czegoś nie wiem? Coś przeoczyłam?
                  > Nie wiem jak dotrzeć ?


                  ------------> Z Twojego punktu widzenia. Jaki jest Jego punkt nie wiesz. Ja tez nie wiem czemu moj Obcy potrafi wykonac rzeczy trudne z punktu widzenia NT a na pozornie prostych sie potyka.
                • czarna_ida Re: dorosly Aspie 04.03.12, 21:54
                  moj syn, mimo ze autysta, mowi dzien dobry lub czesc wszystkim sasiadom.. Zadne dziecko tego nie robi, a trochę ich w bloku i na osiedlu mamy.
                  Ale nie wiem czy to rodzaj fikasacji, bo jesli dana osoba jemu nie odpowie, to potrafi powiedzieć '' przecież Ci powiedzialem czesc !"
                  Ale jesli komus kurtuazyjnie powiem dzień dobry, to potem sie bedzie dopytywal x razy a czy znamy czy nie znamy ? I skad znamy co mnie po ktoryms razie wkurza..
              • killa.ree Re: dorosly Aspie 03.03.12, 01:14
                > Rohatyna, .ja uwazam ze Liliowi maja tyle do zapamietania i do przestawienia
                > w soim swiecie zeby pasowac do swiata NT

                wiesz... to nie my mamy "tyle do zapamiętania i przestawienia, żeby pasować". to wy się przy tym upieracie i narzucacie nam setki zupełnie nielogicznych reguł i zasad - do których zresztą paradoksalnie sami się nie stosujecie.

                prywatnie byłabym dużo bardziej zadowolona, gdybym mogła z wami swobodnie przebywać i rozmawiać, nie odstawiając jednocześnie teatru polegającego na zachowywaniu się jak NT. przeważnie jednak się nie da, bo jak spróbuję być naturalna, to zawsze czujecie się czymś urażeni, szukacie drugiego dna wypowiedzi i ukrytych znaczeń zachowania (nie ma ich, ale w to nie wierzycie) i psuje wam się humor od przebywania z kimś, kto działa inaczej niż wy.

                pewnie jakaś część aspich faktycznie chciałaby się "przerobić na NT", ale większość tych, których znam, uczy się was dlatego, że nie ma innej opcji w której jest się z wami w stanie komunikować, poznawać czy spędzać razem czas.
                • roseanne Re: dorosly Aspie 03.03.12, 02:13
                  ee, nie jest tak zle Killa

                  owszem, pierwsze kilka lat, na dostosowanie sie i zrozumienie postepowania Mlodego nie byly latwe, ale z czasem...


                  nie, nie zlosci mnie nikt postepujacy inaczej, chyba ze jest to wyrafinowana zlosliwosc
                  Kanada jest tak wielka mieszanka narodowosci i kultur, ze szkoda mowic, na codzien wieciej uprzejmosci miedzyludzkiej niz w USA i niestety w PL


                  mysle ze w przypadku naszej rodziny wlozylismy tyle samo wysilku z obu stron, syn na komunikowanie sie z nami i my na bycie rozumianym przez niego


                  co do masy regul i wytycznych, do ktorych wiekszosc sie nie stosuje i zwyczjnie wysmiewa masz absolutna racje
                  • killa.ree Re: dorosly Aspie 03.03.12, 09:00
                    tylko widzisz, u was to działa najwyraźniej w dwie strony. on się uczy was, a wy jego. to jest zdrowe, bo zakłada komunikację obustronną. i to jest naprawdę świetny układ!

                    najczęściej jednak wygląda to zgoła inaczej. NT uważają, że skoro to oni są "tymi normalnymi", to autycy koniecznie powinni się dostosować do nich, do ich sposobu patrzenia na świat, postępowania, ba, nawet myślenia. a "odgórne założenie" jest takie, że to co NT jest ok, a to co autystyczne należy koniecznie wyeliminować, bo jest nieprawidłowe i nie powinno tego być. i to jest właśnie to, co uważam za dość denerwujące, a na pewno męczące...

                    żebyśmy się zrozumiały: ja nie neguję konieczności uczenia autyka waszego sposobu funkcjonowania. uczymy się posługiwania nożem i widelcem, a potem posługiwania się mimiką czy intonacją głosu - i to jest ta sama kategoria nauki. i ona jest ok z mojego punktu widzenia, jak najbardziej. chciałabym tylko, żeby to działało w dwie strony - i żeby NT też rozumieli, że na przykład to, że nie mam ochoty siedzieć z nimi przy kawie i plotkować nie oznacza, że ich nie lubię, jestem obrażona, czy jakoś się od nich odcinam. i że chętnie w zamian na przykład pójdę z nimi do kina na dobry film, a w drodze powrotnej o nim porozmawiam i wymienię się spostrzeżeniami. i że niekoniecznie będę mieć takie same spostrzeżenia, jak oni - i to nie jest jakieś mocno niestosowne ;)

                    czyli - mówię właśnie o takiej wzajemności, o jakiej pisałaś. da się, jak widać :)
                • rohatyna Re: dorosly Aspie 03.03.12, 03:06
                  killa.ree napisała:


                  > pewnie jakaś część aspich faktycznie chciałaby się "przerobić na NT", ale więks
                  > zość tych, których znam, uczy się was dlatego, że nie ma innej opcji w której j
                  > est się z wami w stanie komunikować, poznawać czy spędzać razem czas.

                  Nie możesz tak myśleć - to według mnie błąd !
                  To zupełnie tak , jak byś była chora na zapalenia płuc i nie chciała brać antybiotyków mówiąc , że chcą Cię na siłę wyleczyć a Ty sobie nie życzysz i właśnie chcesz mieć zapalenie płuc , a ONI - enigmatyczni zdrowi ONI - chcą Cię na siłą wyleczyć - czyli " przerobić " na swoją ką modłę- zdrowych i bez zapalenia płuc!
                  Jako lekarz - pewnie uznałabyś taka postawę za bezsensowną. Jako autysta - w pewnym sensie - tę ścieżkę myślenia popierasz .
                  • roseanne Re: dorosly Aspie 03.03.12, 03:47
                    dla wielu aspich,ktorych znam bycie aspim jest tym samym co kolor skory,oczu itd
                    czyli integralna czastka jestestwa

                    nauke podstawowych form zycia spolecznego porownuje wiec raczej do nauki obcego jezyka, aby porozu iec sie z tubylcami, nie by odrazu wchodzic w ich skore
                    • killa.ree Re: dorosly Aspie 03.03.12, 09:06
                      > dla wielu aspich,ktorych znam bycie aspim jest tym samym co kolor skory,oczu
                      > itd. czyli integralna czastka jestestwa
                      > nauke podstawowych form zycia spolecznego porownuje wiec raczej do nauki obcego
                      > jezyka, aby porozu iec sie z tubylcami, nie by odrazu wchodzic w ich skore

                      dokładnie tak to odbieram i traktuję.

                      no bo słuchajcie, zastanówmy się może: co tworzy danego człowieka od strony psychicznej i mentalnej? przecież nie komórki i układy, tylko właśnie sposób myślenia, doświadczenie, reakcje na różne sytuacje i bodźce, sposób wyciągania wniosków, wszystko co lubi czy nie lubi, stosunek do osób w otoczeniu.
                      człowieka tworzy więc moim zdaniem dokładnie to, co NT uparcie chcą w nas "wyleczyć"... a "wyleczenia" mnie z bycia sobą, jakoś nie mogę w żaden sposób uznać za pozytywne.
                  • killa.ree Re: dorosly Aspie 03.03.12, 08:47
                    tylko, że ZA nie jest w niczym podobny do zapalenia płuc:
                    - nie istnieje patogen wywołujący ZA, nie ma więc możliwości usunięcia przyczyny (wyleczenia antybiotykiem);
                    - nie jest zaraźliwe, z powodu jak wyżej ;)
                    - nie powoduje zaburzeń _biologicznych_ funkcji organizmu;
                    - nie jest niebezpieczne dla życia.
                    - nawet gorączka przy ZA nie rośnie ;)

                    ZA to jedynie inny od standardowego sposób funkcjonowania, odbierania bodźców czy reagowania na nie. bardziej podobny do na przykład leworęczności. którą, notabene, też kiedyś z uporem maniaka próbowano "leczyć" ucząc dzieciaki pisania koniecznie prawą ręką. czy muszę przypominać, jakie to dawało rezultaty...?

                    rohatyna, terapiami i uczeniem tego wszystkiego, co uważacie za tak istotne, NIE leczycie autyzmu. nie usuwacie przyczyny, bo jej się usunąć nie da. jak już chcesz koniecznie porównanie medyczne, to uczycie języka migowego - ale poprzez jego nauczenie, osoba niesłysząca nie zaczyna nagle słyszeć. i nie zacznie, choćby nie wiem jak skomplikowane i specjalistyczne znaki języka migowego poznała.

                    nie mówię że to zbędne. absolutnie nie - w końcu autyk funkcjonuje wśród NT, więc jakoś się z nimi dogadywać musi. radzić sobie np. z głośnymi dźwiękami, które produkujecie, czy z tłumami, w które się zbieracie, też trzeba jeśli się chce sensownie żyć. ale uwierz mi na słowo, to odgrywanie na co dzień NT jest wyjątkowo męczące i ja bym się prywatnie chętnie tego jednak pozbyła. a nie mogę nie dlatego, że mi jest to jakoś mocno potrzebne - tylko dlatego, że wam sprawiłoby to tak duży dyskomfort, że wszelkie kontakty z wami byłyby po prostu niemożliwe.

                    prawo silniejszego, was jest więcej. wy nas nie rozumiecie, więc to my mamy się nauczyć zachowywać tak, żeby wam się przynajmniej wydawało, że rozumiecie ;)
                    • legenda3 Re: dorosly Aspie 03.03.12, 11:06
                      killa.ree napisała:

                      > bardziej podobny do na przykład leworęczności. którą, not
                      > abene, też kiedyś z uporem maniaka próbowano "leczyć" ucząc dzieciaki pisania k
                      > oniecznie prawą ręką. czy muszę przypominać, jakie to dawało rezultaty...?
                      >

                      Killa, tak czepiając się twojego przykładu, ja jestem tym przypadkiem leworęczności, który przestawiono "na prawo". Rezultat - jestem uburęczna :). I idąc tym tokiem myślenia byłabym szczęśliwa, gdyby mój syn był pół-autystyczny. Nie dlatego, że go nie akceptuje, albo nie rozumiem. Myślę, że nawet za często nie reaguję, gdy przejawia uciążliwe zachowania autystyczne, bo właśnie uważam, że są częścią jego i służą zaspokajaniu jakiejś potrzeby. Nie mam też misji ani nawet marzeń przerobienia go na NT, ale wiedząc, że czeka go przyszłość właśnie w nierozumiejącym i nietolerancyjnym społeczeństwie muszę uczyć go i egzekwować pewne formy zachowania. Widzę, że już teraz jako kilkulatek spotyka się z ostracyzmem i nietolerancją dzieci i wiem, że choćby mi jak najbardziej nie przeszkadzał jego autyzm, tolerowanie go w takiej formie jak jest - robię mu złą przysługę na przyszłość.
                      Killa, zdaję sobie sprawę, że twoje rozgoryczenie jest uzasadnione. Dla autystów jest szczególnie trudno, bo ich inności nie widać z daleka (pomijając przypadki głębokich zaburzeń) i ludziom wydaje się, że autysta nie chce się dostosować i błędnie interpretują zachowanie, bo oprócz tolerancji brakuje im podstawowej wiedzy. Zdziwiłabyś się jakie beznadziejne pojęcie o naturze autyzmu mają nawet terapeuci zajmujący się autystycznymi dziećmi. Nie wiem ile pokoleń musi jeszcze minąć i o ile zwiększyć się ilość autystów na świecie, żeby przeciętny człowiek wiedział jak oni funkcjonują i akceptował to. Póki co jesteśmy wszyscy zmuszeni do "terapeutyzowania" naszych dzieci i uczenia ich życia wśród NT.
                      • killa.ree Re: dorosly Aspie 03.03.12, 12:02
                        > Killa, tak czepiając się twojego przykładu, ja jestem tym przypadkiem leworęczn
                        > ości, który przestawiono "na prawo". Rezultat - jestem uburęczna :)

                        ja też ;) ale mechanizm był nieco inny - kiedyś w dzieciństwie przeczytałam kogoś kto pisał, że pisze prawą ręką, a rysuje lewą. i tak mi się ten pomysł spodobał, że aż się nauczyłam rysować lewą ręką ;) co ten upór potrafi zrobić z dzieciaka... ;>

                        acz nie robi to ze mnie "pół-leworęcznej", po prostu nauczyłam się rysować lewą. tak samo jak praca z ludźmi i umiejętność rozmawiania z nimi nie robi ze mnie "pół-NT", po prostu nauczyłam się z nimi komunikować.

                        nie mam pojęcia, jaką wiedzę o autyzmie mają terapeuci dziecięcy. wiem za to, jaką mają psycholodzy i terapeuci dla dorosłych - kilka spotkań raz na zawsze wyleczyło mnie z podejrzenia, że mogliby mi w czymkolwiek pomóc. jeśli to samo macie z terapeutami dla swoich dzieci, to naprawdę serdecznie wam współczuję. mam jednak nadzieję, że tam jest trochę lepiej niż w "dorosłej wersji".

                        a cała reszta tego co piszesz, to jest właśnie to, o czym i ja mówię. nauka i terapia jest niezbędna, bo bez tego nie da się w świecie NT funkcjonować. może kiedyś w przyszłości coś się w tej kwestii zmieni, na razie jest jak jest i tyle, niestety.

                        natomiast - czasami interpretują akurat poprawnie. autystyk może nie chcieć się dostosować. bo nie. bo też ma sprawy, które są dla niego ważne. bo nie zgadza się na to, żeby sprawy innych były traktowane jako ważniejsze od tego, co jest ważne dla niego. bo to jest nielogiczne i nie fair, żeby zawsze sprawy NT były tymi ważniejszymi. i kropka. może nie chcieć. co więcej, ma święte prawo nie chcieć i się nie zgadzać.
                      • jan.kran Re: dorosly Aspie 11.03.12, 11:23
                        legenda3 napisała:

                        Nie mam też misji ani nawe
                        > t marzeń przerobienia go na NT, ale wiedząc, że czeka go przyszłość właśnie w n
                        > ierozumiejącym i nietolerancyjnym społeczeństwie muszę uczyć go i egzekwować pe
                        > wne formy zachowania. Widzę, że już teraz jako kilkulatek spotyka się z ostracy
                        > zmem i nietolerancją dzieci i wiem, że choćby mi jak najbardziej nie przeszkadz
                        > ał jego autyzm, tolerowanie go w takiej formie jak jest - robię mu złą przysług
                        > ę na przyszłość.
                        > Killa, zdaję sobie sprawę, że twoje rozgoryczenie jest uzasadnione. Dla autystó
                        > w jest szczególnie trudno, bo ich inności nie widać z daleka (pomijając przypad
                        > ki głębokich zaburzeń) i ludziom wydaje się, że autysta nie chce się dostosować
                        > i błędnie interpretują zachowanie, bo oprócz tolerancji brakuje im podstawowej
                        > wiedzy. Zdziwiłabyś się jakie beznadziejne pojęcie o naturze autyzmu mają nawe
                        > t terapeuci zajmujący się autystycznymi dziećmi. Nie wiem ile pokoleń musi jesz
                        > cze minąć i o ile zwiększyć się ilość autystów na świecie, żeby przeciętny czło
                        > wiek wiedział jak oni funkcjonują i akceptował to. Póki co jesteśmy wszyscy zmu
                        > szeni do "terapeutyzowania" naszych dzieci i uczenia ich życia wśród NT.

                        -----
                        • jan.kran Re: dorosly Aspie 11.03.12, 12:18
                          Moj syn ma 22 lata , diagnoza szesc lat temu.
                          Bardzo dlugo bolalam nad tym ze mial diagnoze tak pozno i musial sie szarpac w zyciu ale z jak juz tu wygryzlam to mam wrazenie ze Jego jakosc zycia zdecydowanie sie polepszyla.
                          Nie mial specjalnej pomocy w sensie indywidualnych zajec czy asystenta.
                          Natomiast kiedy poszedl do norweskiej szkoly ponadpodstawoej , tu jest system 10
                          plus 3 , dostal super pomoc i opieke ze strony pedagoga , psychologa i nauczycieli.
                          Trzy lata szkoly robil w cztery lata z ze tym wiekszosc przedmiotow zaliczyl w normalnym terminie.
                          W tej chwili ma do ukonczenia szkoly sredniej dwa przedmioty na ktore uczeszcza , jakies 90 % maturalnych przedmiotow zaliczyl.
                          Poniewaz ma malo zajec chodiz jako wolny sluchacz na osloanski uniwersytet.
                          Pierwszy semestr byl tak na probe , teraz w drugim semestrze uczeszcza na trzy kursy , wyklady , bo na seminaria nie moze chodzic.
                          Jest zachwycony , przejety i juz sie nie moze doczekać kiedy jesienia zacznie studiowac.
                          Antropologie.
                          Kiedy dostal diagnoze szczytem moich marzen bylo to zeby mial mature...
                          W ciagu ostatnich lat , przy ogromnej pracy Jego ,mojej i szkoly nauczzl sie sam kiedy ma zajecia i gdzie , potrafi wstac i sam sie wybrac do szkoly czy na uni.
                          Nauczyl sie rozmawiac przez telefon co bylo niezlym wyzwaniem i powoli odroznia sprawy wazne od niewaznych.
                          Wspaniale gotuje a nawet piecze , ja do kuchni nie zagladam:PPP
                          Prasuje swoje wymyslne stroje i jak chce to umie posprzatac jak trza.

                          Minusy sa owszem.
                          Zaburznia snu , obsesje i natrectwa , poziom stresu bardzo wysoki co powoduje ze zaburzenie Jego swiata , zmeczenie, lek powoduja niezla erupcje.
                          Ogolnie to bardzo sympatyczny Aspie mi sie trafil , nie narzekam:))))
                          Kran
                          • tijgertje Re: dorosly Aspie 11.03.12, 14:19
                            jan.kran napisała:

                            Jest zachwycony , przejety i juz sie nie moze doczekać kiedy jesienia zacznie s
                            > tudiowac.
                            > Antropologie.

                            o, muzykologia mu przeszla? Czy woli zostawic w obszarze hobby?
                            • jan.kran Re: dorosly Aspie 11.03.12, 18:29
                              Hobby mysle to bedzie bo ogladal program muzykologii na uni w Oslo i jest duzo rzeczy ktore by musial robic a go nie interesuja.
                              Ta antropologia to troche przypadek , przegladajac liste wykladow ktore moglby odwiedzac znalazl tematy ktore go interesuja i wsiakl.
                              Poza tym antropolodzy tez moga zajmowac sie muzyka :)
                              • tijgertje Re: dorosly Aspie 11.03.12, 20:13
                                Sluszna decyzja;) zmuszanie sie do uczenia czegos, czego sie nie lubi moze zupelnie zabic pasje.
                                Albo bardzo utrudnic droge przez studia;)
                    • mama_kotula Re: dorosly Aspie 08.03.12, 14:53
                      Cytat
                      odgrywanie na co dzień NT jest wyjątkowo męczące i ja bym się prywatnie chętnie tego jednak pozbyła. a nie mogę nie dlatego, że mi jest to jakoś mocno potrzebne - tylko dlatego, że wam sprawiłoby to tak duży dyskomfort, że wszelkie kontakty z wami byłyby po prostu niemożliwe.


                      Widzisz, Killa, to nie jest do końca u wszystkich tak, jak u ciebie. Odgrywam NT na tyle, na ile trzeba i na tyle, ile jest to konieczne.
                      Zmuszam się do "odgrywania", jak to nazywasz. Ale nie dlatego - jak ty napisałaś - aby "wam" nie sprawiać dyskomfortu, bo "was" to generalnie mam w nosie, liczę się ja i to, co ja chcę osiągnąć. Głównie dlatego, że są rzeczy, które są do zrobienia, aby MI było dobrze, bo jak tego nie zrobię, to po raz pięćsetny coś zawalę i po raz pięćsetny będę czuć dyskomfort z wielu powodów na okoliczność zawalenia.

                      Czyli idę do tego cholernego urzędu i płacę te cholerne rachunki, składam pit, załatwiam terapię dla dziecka, starając się panować, aby nie trzepotać łapami pani przed pyskiem i w miarę głośno i składnie mówić, bo jak zacznę tej pani trzepotać i mówić moim standardowym urzędowym tonem (czyli niemal szeptem, szybko i bardzo niewyraźnie - co najśmieszniejsze, na co dzień w kontaktach nieformalnych mówię bardzo głośno, choć nadal szybko i niewyraźnie), to JA nic nie załatwię. Mam w dupie komfort pani, natomiast komfort tej pani oznacza to, że JA coś załatwię, ergo - mi będzie dobrze. Pokonuję stany lękowe przed pójściem do szkoły w sprawie mojego dziecka, bo jak nie pokonam, to dalej będzie mi pani dyrektor ryć banię i będzie mnie to wkurzać. I tak dalej.

                      Nie ma tu kompletnie nic do rzeczy komfort innych ludzi, jeśli nie jest on wymagany w celu osiągnięcia mojego komfortu. I w nosie mam, czy kontakty byłyby możliwe czy nie - ograniczam się do minimum kontaktów, do tych, które MI są potrzebne. Tyle.
                      • killa.ree Re: dorosly Aspie 09.03.12, 07:27
                        nie napisałaś nic innego, niż ja. "ponieważ wszelkie kontakty byłyby niemożliwe" - a nie "ponieważ byłoby wam przykro i niemiło"... niestety, z tego, że im jest przykro i niemiło wynika to, że nie idzie się dogadać. a jak się nie idzie dogadać, to nie da się też załatwić wielu bardzo przydatnych, czasami niezbędnych, rzeczy.

                        sad but true - albo mówię "po ichnemu", albo się mogę w nos pocałować.
                        (zawsze się zastanawiałam, skąd się wzięło to powiedzonko - czego jak czego, ale pocałowania siebie w nos, to bez bardzo konkretnego urazu czaszki wykonać się nijak nie da...)
                        • mama_kotula Re: dorosly Aspie 11.03.12, 20:02
                          Cytat
                          nie napisałaś nic innego, niż ja.


                          Ależ tak.

                          Napisałaś wcześniej:
                          [przestać odgrywać NT] nie mogę nie dlatego, że mi jest to jakoś mocno potrzebne - tylko dlatego, że wam sprawiłoby to tak duży dyskomfort, że wszelkie kontakty z wami byłyby po prostu niemożliwe.


                          Ja napisałam, że "odgrywanie NT" jest MI potrzebne. MI jest potrzebne, aby uzyskać to co JA chcę.

                          A teraz zastanów się, komu sa potrzebne kontakty: tobie, czy tym, z którymi się kontaktujesz. Prawdę mówiąc, jak ja nie potrzebuję kontaktów z kimś, to ich po prostu nie nawiązuję, bo mnie to męczy. Gdybyś nie napisała tego, co cytuję - w ogóle bym nie myślała o czyimś komforcie w kontekście komunikacji - znaczy, o nie moim komforcie. Próby komunikacji właściwej jak pisałam, podejmuję kiedy JA tego potrzebuję. Ty napisałaś dokładnie odwrotnie, co zacytowałam wyżej.

                          W sumie ta rozmowa mnie też męczy, nie pytaj dlaczego.
                  • pinkdot Re: dorosly Aspie 11.03.12, 09:08
                    > To zupełnie tak , jak byś była chora na zapalenia płuc i nie chciała brać anty
                    > biotyków mówiąc , że chcą Cię na siłę wyleczyć a Ty sobie nie życzysz i właśni
                    > e chcesz mieć zapalenie płuc , a ONI - enigmatyczni zdrowi ONI - chcą Cię na si
                    > łą wyleczyć - czyli " przerobić " na swoją ką modłę- zdrowych i bez zapalenia p
                    > łuc!
                    > Jako lekarz - pewnie uznałabyś taka postawę za bezsensowną. Jako autysta - w pe
                    > wnym sensie - tę ścieżkę myślenia popierasz .

                    Kurczę, rohatyna, autyzm to nie choroba!
                    Ja nie zmieniłabym charakteru synka, cieszę się, że nie jest przeciętniakiem, że mogę mieć wspólne zainteresowania z 3-latkiem (sama mam fioła na punkcie kosmosu), że choć fizycznie jest podobny do ojca, to charakter ma po mnie. Cieszę się, że potrafi się na czymś skupić na dłużej niż przeciętny 3-latek, że ma doskonałą pamięć, że ma zdolności matematyczne - nad niezbędnymi konwencjami społecznymi możemy popracować.
                    Największy kawał pracy za nami - Jacek nauczył się naśladować i mówić, dzięki czemu jego możliwości są teraz nieograniczone przez sprawy "techniczne" (rozumienie i używanie mowy). Wyszedł do nas może dlatego, że nigdy nie daliśmy mu odczuć, że coś co robi jest niestosowne, bo "autystyczne", bo jest w pełni akceptowany? Ja staram się skupiać na jego mocnych stronach (tak jak zawsze skupiałam się na swoich, choć było ich tyle, że ciężko obrać było ścieżkę życiową) i wierzę, że dzięki temu zbuduje sobie kiedyś szczęśliwe i dostatnie życie.
                • jan.kran Re: dorosly Aspie 03.03.12, 11:19
                  killa.ree napisała:

                  > > Rohatyna, .ja uwazam ze Liliowi maja tyle do zapamietania i do przestawie
                  > nia
                  > > w soim swiecie zeby pasowac do swiata NT
                  >
                  > wiesz... to nie my mamy "tyle do zapamiętania i przestawienia, żeby pasować". t
                  > o wy się przy tym upieracie i narzucacie nam setki zupełnie nielogicznych reguł
                  > i zasad - do których zresztą paradoksalnie sami się nie stosujecie.

                  -----------> Mozliwe ze ja narzucam swojemu synowi zachowania konieczne w swiecie NT ale staram sie Mu tlumaczyc dlaczego.
                  Obcy jeszcze nie opanowali naszego swiata na razie my wygrywamy ale ja widze po sobie ze czasem zaczynam myslec inaczej niz NT... autyzm nabyty:))))

                  >
                  > prywatnie byłabym dużo bardziej zadowolona, gdybym mogła z wami swobodnie przeb
                  > ywać i rozmawiać, nie odstawiając jednocześnie teatru polegającego na zachowywa
                  > niu się jak NT. przeważnie jednak się nie da, bo jak spróbuję być naturalna, to
                  > zawsze czujecie się czymś urażeni, szukacie drugiego dna wypowiedzi i ukrytych
                  > znaczeń zachowania (nie ma ich, ale w to nie wierzycie) i psuje wam się humor
                  > od przebywania z kimś, kto działa inaczej niż wy.

                  ------> Ja sie akurat nie czuje urazona ale szukam drugiego dna zarowno wypowiedzi jak i zachowan bo nie rozumiem jak mlody , inteligentny czlowiek zachowuje sie w pojeciu NT dziwnie.
                  A humor mi sie nie psuje i mojej corce tez nie bo bardzo lubimy nietypowe zachowania naszego Aspie tylko problem polega na tym ze jak z niektorymi zachowaniami wejdzie do Innej Planety czyli naszego swiata NT to moze byc opatrznie zrozumiany bo nie kazdy ma wiedze na temat autyzmu pozwlajaca zrozumiec i akkceptowac atypowe zachwania.



                  > pewnie jakaś część aspich faktycznie chciałaby się "przerobić na NT", ale więks
                  > zość tych, których znam, uczy się was dlatego, że nie ma innej opcji w której j
                  > est się z wami w stanie komunikować, poznawać czy spędzać razem czas.

                  ---------> Nie sadze zeby moj syn mogl i chcial przerobic sie na NT. Co do komunikacji to my wkladamy bardzo duzo wysilku zeby sie zrozumiec i bardzo chetnie spedzamy razem czas:))))
                • jan.kran Re: dorosly Aspie 11.03.12, 10:59
                  killa.ree napisała:

                  > > Rohatyna, .ja uwazam ze Liliowi maja tyle do zapamietania i do przestawie
                  > nia
                  > > w soim swiecie zeby pasowac do swiata NT
                  >
                  > wiesz... to nie my mamy "tyle do zapamiętania i przestawienia, żeby pasować". t
                  > o wy się przy tym upieracie i narzucacie nam setki zupełnie nielogicznych reguł
                  > i zasad - do których zresztą paradoksalnie sami się nie stosujecie.
                  >
                  > prywatnie byłabym dużo bardziej zadowolona, gdybym mogła z wami swobodnie przeb
                  > ywać i rozmawiać, nie odstawiając jednocześnie teatru polegającego na zachowywa
                  > niu się jak NT. przeważnie jednak się nie da, bo jak spróbuję być naturalna, to
                  > zawsze czujecie się czymś urażeni, szukacie drugiego dna wypowiedzi i ukrytych
                  > znaczeń zachowania (nie ma ich, ale w to nie wierzycie) i psuje wam się humor
                  > od przebywania z kimś, kto działa inaczej niż wy.
                  >
                  > pewnie jakaś część aspich faktycznie chciałaby się "przerobić na NT", ale więks
                  > zość tych, których znam, uczy się was dlatego, że nie ma innej opcji w której j
                  > est się z wami w stanie komunikować, poznawać czy spędzać razem czas

                  ----------> Bardzo to co napisals , ogolnie to co piszesz tu i na blogu przypomina mi mojego exa. On jest dla mnie negatywnym przykladem Aspie i zawalil przez swoja arogancje i egoizm zycie zawodowe i osobiste . Z tym ze nikt nie wiedzial ze on ma ZA dopoki nasz syn nie zostal zdiagnozowany.
                  Ja na razie przebijam sie przez milion watkow na dwoch postach i robie notatki bo najpierw chce napisac o Obcym a potem o jego ojcu.
                  Mam perspektywe zony i matki aspergerowcow i mam nadzieje ze moj syn uniknie takich bledow jakie zostaly popelnione wwypadku Jego ojca.
                  Kran

            • roseanne Re: dorosly Aspie 03.03.12, 02:04
              uparcie powarzalami powtarzam dziendobry , gdy pojawiali sie rano w kuchni, przy przygotowaniach sniadaniowych
              zyczylam powodzenia i milego dnia, przy wychodzeniu do szkoly
              wolalam i wolam "hej, hej, jak sie macie? gdy wracali

              od jakis 3-4 lat sam inicjuje powitania

              slowo dziekuje mu przyszlo bez problemow,
              prosze troszke gorzej
              najdluzej zabralo wykrztuszenie "przepraszam"


              • tijgertje Re: dorosly Aspie 03.03.12, 13:20
                Z tym "dzien dobry" i innymi formami grzecznosciowymi to moge co najwyzej napisac, jak to z mojego punktu widzenia wyglada.
                Kiedy bylam dzieckiem, uczono mnie nie tylko pzez przyklad (ktory w tym wypadku jest chyba najlepsza forma nauki), ale i tlumaczac, dlaczego i w jakich sytuacjach uzywa sie pewnych zwrotow. I tu sie klania brak konsekwencji, o ktorym wspominala killa. Sa okreslone zasady, ale nie sa spojne. sami NT sie ich nie trzymaja, bo czesto trzeba po prostu "wyczuc" kiedy to "dzien dobry" powiedziec, kiedy nie.
                -uczono mnie, ze powitanie jest forma szacunku. No i co w przypadku, kdy kogos nie cierpie, nie szanuje, uwazam za gbura i idiote?
                -"dzien dobry" jest forma grzecznosciowa gdy np wchodzi sie do jakiegos miejsca w stosunku do osob nieznajomych . Tylko dokladniejszych regol nie ma: mam mowic jak wchodze do sali dworca? ogolnie rzucac, wchodzac np na poczte? Do kogo? wchodzac do sklepu? do kogo? tak dla zasady, czy jak faktycznie ktos na mnie zwraca uwage? Jak wchodze do pokoju w urzedzie, gdzie siedzi kilka pan, to mam krzyczec od drzwi, czy zwracac sie do konkretnej osoby, gdy juz podejde do wlasciwego biurka? ech...
                -"dzien dobry" mowi sie do spotkanych znajomych i tu to juz w ogole jest cyrk. Rozumiem, co syn rohatyny ma na mysli, skoro twierdzi, ze nie chce z ludzmi gadac. Raz, ze jak pisze killa, twarze maja znaczenie w konkretnym kontekscie i w innym otoczeniu ja npo wpadam w panike, bo wiem, ze kogos znam, ale nie potrafiac okreslic, czy jest to ktos, kogo raz w zyciu spotkalam np na parkingu czy w kasie do kina, czy tez ktos, z kim widuje sie czesto i POWINNAM znac nie tylko imie, nazwisko, sytuacje rodzinna ale i mnostwo szczegolow, ktore raze omawialismy. W takiej sytuacji nie wiadomo jak sie zachowac. np spotykajac w supermarkecie pana z warzywniaka wystarczy rzucic "dzien dobry" i wiedziec, ze to zupelnie wystarczy. Jesli jednak spotkam sasiadke, czy chocby wlasciciela czesto odwiedzanej restauracji, to "dzien dobry" jest juz sygnalem do rozpoczecia rozmowy, wrrrr. raz, ze jak sie nie chce gadac, to nie wiadomo, co z tym fantem zrobic, czy lepiej sie nie odezwac w ogole, czy moze wprost powiedziec, ze sie np nie ma czasu, ale jak to zrobic, zeby sie czlek nie obrazil i nie dopisal calej teorii , ktorej nie ma (o czym rowniez wspomniala killa).
                -w dziecinstwie nie mialam problemu, bo zasada byla jasna: dziecko zawsze mowi "dzien dobry" pierwsze. Problem zaczal sie, jak podroslam, gdzies w wieku 13/14 lat przeroslam ciut doroslych i nagle okazalo sie, ze to niektorzy do mnie zaczeli mowic "dzien dobry". Tu juz sytuacja za bardzo sie skomplikowala, bo naprawde nie sposob tego rozumowo ogarnac, nie potrafiac wyczuc sytuacji. na wszelki wypadek staralam sie mowic wszyskim pierwsza dzien dobry i szybko isc dalej unikajac albo dalszej rozmowy, albo pytajacego spojrzenia "my sie znamy" ? Z tym mialam problem po przyjezdzie do Wiatrakowa, bo "dzien dobry" jest znacznei czescie uzywane, niz w polsce. Nie zdarzylo mi sie, zeby np w pociagu ktos sie przysiadl bez slowa (co przez kilkanascie lat dojazdow na szkol w Polsce zdarzalo sie nagminnie). do tej pory sie zastanawiam, jak ktos na ulicy sie do mnie usmiechnie, czy mam cos smiesznego na twarzy, czy moze go znam i nie poznaje, albo co ktos ode mnie chce? jedynym sposobem okazalo sie samemu lazenie z usmiechem na twarzy i nie wnikanie, ale sa to tak nieprzewidywalne sytuacje i tak nietypowe w Polsce, ze na wakacjach mam naprawde problem.
                Z "przepraszam" tez jest niezly cyrk, bo w j. polskim jest jedno slowo zarowno dla wyrazenia skruchy, jak i np poproszenie o przesuniecie sie z przejscia. jeden wielki koszmar. W dodatku wedlug mnie pojecie to jest czesto gesto naduzywane i uzywane zgodnie z oczekiwaniami drugiej strony, bo "tak wypada", nawet jesli czegos sie nie zaluje i uwaza, ze postapilo slusznie. rety, z tym to mialam jazdy... Nigdy nie przyjelam za oczywiste faktu, ze samo slowo moze rozwiazac problem. Mialam taka sytuacje z nauczycielka w podstawowce. dlugo przyjaznila sie z moja mama (dopoki sobie innej psiapsioly nie znalazla i zmienila front o 180 stopni). Miala rok starszego synba, z ktorym bawilam sie we wczesnym dziecinstwie, ale gdy znalezlismy sie w tej samej szkole, okazalo sie, ze chlopak byl tzw lizusem, tyranem i kapusiem. Nikt nie mial odwagi mu podskoczyc, bo kablowal mamusi, a ta sie bezlitosnie z takim "potworem" rozprawiala, baaardzo niesprawiedliwie, np celowo zanizajac ocene z przedmiotu. No i tak wyszlo, ze z nia zadarlam;) Raz cos tam ktos powiedzial w drodze ze szkoly, chlopak podkolorowal i zrzucil wine na mnie, oskarzajac o cos, czego nie zrobilam. Mama chlopaka dopadla mnie potem przy wejsciu do szkoly. ja niczego nieswiadoma, ona wydarla sie na mnie przy kilkudziesieciu uczniach (szkola malutka i wszyscy sie znali), obrzucajac oskarzeniami i nawet nie chcac sluchac co mam do powiedzenia. Chyba tylko z zaskoczenia udalo mi sie zachowac spokoj. W koncu nie wytrzymalam i wrzasnelam, ze jej syn klamie, a skoro ja nie mam nic do powiedzenia, to sie nie bede odzywac w ogole. Odwrocilam sie i wyszlam. nie uczyla mnie na szczescie, bo nie wiem, jakby kolejne 2 lata wygladaly, ale wiecej do niej slowa nie powiedzialam, mimo prozb, grozb i kar, bo co mi szkodzi powiedziec "przepraszam" dla swietego spokoju i mowic kobiecie "dzien dobry". Tym bardziej, ze afera na cala szkole wyszla, bo ja, wzorota uczennica, zawsze grzeczna, uprzejma i cichutka TAK ja potraktowalam;) Szkodzilo mi o tyle, ze bylo sprzeczne ze wszystkim, co uwazalam za sluszne. mijajac ja na chodniku (waski, z jednej strony drogi bez mozliwosci ominiecia lukiem) patrzylam jej bez wstydu, zalu czy jakiegokolwiek poczucia winy prosto w oczy rzucajac gromy (pewnie wyzywajaco), ale slowa nie powiedzialam. Co ciekawe, wszyscy starsi uczniowie w szkole, bedac swiadmami sytuacji sami w jakis sposob chyba sie czuli winni, bo nawet idac ze mna, zeby sie minac, trzeba bylo isc gesiego i zawsze wpadali w panike, bo "co robimy" i to zawsze ja szlam pierwsza, dzieki czemu nie musialam nawet widziec, jak sie za mna grzecznie klaniaja. Sytuacji, gdzie chodzilo o podobne zalozenia mialam wiecej, choc nie tak ekstremalnie jak w tym przypadku. najwyrazniej objaw zaburzen;) Choc ja mimo psucia sie relacji z niektorymi osobami pozostawalam wierna sobie i swoim idealom. Nie potrafilam i nadal nie potrafie sie ugiac jesli chodzi o rzeczy dla mnie istotne i nawet sie tym nie przejmuje. oczywiscie zostaje wowczas uznana za "nieprzystosowana spolecznie", niegrzeczna i upierdliwa, ale nie tylko nie potrafie, ale nawet nie chce tego zmieniac, bo jestem w stanie zapanowac nad ograniczona liczba zasad, a (zwlaszcza w Polsce mam wrazenie), ze wsrod ogolnie przyjetych zasad niemal kazdy ma jakies swoje wlasne i tego juz jest dla mnie za duzo. Nigdy nie potrafilam pojac, jak jakas sytuacja czy osoba moze powodowac zmiane kierunku o 180 stopni. Bo skoro cos jest przyjete za wlasciwe, to jak mozna w stosunku do kogos innego czy w innych warunkach za wlasciwe uwazac cos zupelnie przeciwnego, ogolenie przyjetego za cos zlego???
                nooo, to sie wygadalam. Nie wiem, czy to cos komus rozjasnilo. Dlatego wlasnie lubie Holandie. Przynajmniej w srodowiskach, w ktorych sie obracam tak oznacza tak, nie nie, a nie "moze, zobaczymy, ewentualnie mozna przyjac taka mozliwosc" itd.

                Dziekuje faktycznie jest najlatwiejsze. Ma bardzo jasne reguly :cos ktos mi dal czy dla mnie zrobil (np ustapil miejsca), to mowi sie dziekuje i juz, nie ma wyjatkow, ze np nie powinno sie dziekowac w jakiejs sytuacji, bo jest to jedyne slowo, ktore na pewno nikogo nie urazi, a nie powiedzenie zawsze uznane zostaje za niegrzecznosc. Wyjatek stanowi sarkazm czy ironia, ale dla mnie to juz troche wyzsza szkola jazdy. zyczliwie powiedziane "dziekuje" zawsze zostaje dobrze przyjete.
                • killa.ree Re: dorosly Aspie 03.03.12, 14:00
                  o właśnie - wszyscy NT, powinniście to przeczytać :) może niektórzy z was przynajmniej zrozumieją, że różne kwestie związane kontaktami społecznymi, które dla was są niby proste i oczywiste, dla nas mogą być naprawdę _bardzo_ skomplikowane i wymagające nagłówkowania się, że hej.

                  między innymi właśnie dlatego czasami kontakty z niektórymi z was są tak diabelnie męczące. trzeba całą tą analizę, którą macie w poście powyżej, wykonać w czasie circa 1-3 sekund i ocenić, co akurat w tej chwili należy, co nie należy, co wypada, czego nie wypada, jak się zachować. i jak się wymyśli nie taką opcję, to część z was prezentuje klasycznego focha ;)

                  od siebie dodam - "dzień dobry" praktycznie sobie darowałam i nie używam. pozostałam przy względnie neutralnym "witam", pasującym od biedy i do kontaktów zawodowych, i do prywatych. mniej się muszę dzięki temu gimnastykować. jak wchodzę np. rano na oddział, to rzucam w nieokreśloną przestrzeń "witam wszystkich, których jeszcze dzisiaj nie widziałam" i problem powitań ze swojej strony uważam za załatwiony. a tym, że niektórzy uważają odmiennie, przestałam się po prostu zajmować i tyle. trudno.

                  największym moim życiowym przełomem było w zasadzie dojście do wniosku, że NIE, nie muszę absolutnie zajmować się tym, jak odbierze mnie każdy pojedynczy NT, którego spotykam. i że jeśli nie dam sobie z tym spokoju, to prędzej czy później wyląduję w jakimś psychiatryku.

                  a już dorabianie do wszystkiego "teorii" i szukanie "drugiego dna", potrafi doprowadzić do szału... tak jak pisała tijgertje - tego drugiego dna po prostu nie ma i już, ale większości NT w ogóle się ta opcja w głowie nie mieści. musi być drugie dno i kropka. i z uporem go poszukują. toteż zazwyczaj po prostu mam w nosie, czy ktoś mnie za niemiłą uzna czy coś tam sobie "dopowie" - JA mówię to, co mam na myśli. jeżeli mówię, że nie mam czasu, to dlatego że nie mam czasu. jeśli, jak już tu pisałam, mówię że nie lubię siedzieć przy kawie i plotkować, to dlatego że nie lubię siedzieć przy kawie i plotkować. NIE dlatego że się obraziłam czy że nie lubię osoby, która to proponuje. to jest naprawdę kurde takie trudne do przyjęcia do wiadomości...?
                • rohatyna Re: dorosly Aspie 03.03.12, 14:50
                  Tak to jest to co napisała Tig. W rzeczy samej rozjaśniło mi się nieco. Zawsze zastanawiałam się - czemu Młody - jak już powie komuś dzień dobry ( nauka nie idzie w las -:)) to często oddala się szybko jakby w popłochu i odwraca charakterystycznie głowę. Sąsiadka , którą lubi - i której zawsze mówi dzień dobry - po takim przywitaniu zatrzymuje się - rozmawia z Nim - pozwala pogłaskać psa - żartują sobie itp.
                  Chyba przenosi tę relację na dzień dobry powiedziane np, nauczycielce w szkole , której nie lubi - boi się więc - że i ona się zatrzyma - zacznie zagadywać - ta myśl przeraża Go pewnie -:) stąd te " ucieczki w popłochu". Dzięki wielkie - już wiem czego się trzymać - i jak sprawą pokierować!
            • mika2 Re: dorosly Aspie 08.03.12, 15:21
              Temat dzień dobry wałkuje kolejny rok. Też mnie to zastanawia. I czasem myślę, że może dlatego że to taki "pusty zwrot" dla Aspi.....
    • backwoodsman Re: dorosly Aspie 10.03.12, 02:35
      skończy w listopadzie 20 lat

      skończył szkołę średnią, zdał maturę z dobrym wynikiem (sam zdecydowal, ze będzie zdawal rozszerzony angielski). Nie miał dostosowanego programu nauczania , ani dodatkowej opieki w szkole. Jedyna taryfa ulgowa na maturze to wydłużony czas egzaminu pisemnego. Próbowaliśmy starać sie w kuratorium na początku szkoły średniej o indywidualny program nauczania i dostosowany do tego programu egzamin maturalny - nie ma takiej opcji.
      Zawsze chodzil do szkoly masowej, do zwykłej klasy. wyjątkiem było gimnazjum, gdzie miał nauczanie indywidualne - w domu. Był zmęczony szkolnym hałasem i ilością dzieci w klasie. Przystaliśmy na to, jego zdanie też miało dla nas znaczenie. W szkole podstawowej i gimnazjum dostawał świadectwa z paskiem.
      Musiał odrabiać zadania domowe, co doprowadzalo go do szewskiej pasji (czasem). Polska szkola nie zwalnia z takich obowiązków - jeden z argumentów, nie można robić wyjątków, bo co powiedzą inne dzieci, jak im to wytłumaczyć? to nie wychowawcze!!!!! Bazował jedynie na tym czego nauczył sie na lekcji, nie uczył sie w domu, a my zawsze ubolewaliśmy, ale chcąc by nie miał całego dnia wypełnionego nauką przymykaliśmy oko (to moja zasługa).
      Przez cały okres nauki jedno z nas towarzyszyło mu w drodze do szkoły i ze szkoły do domu(łącznie z liceum). Gdy nie było wyjścia jechał sam, ale był bardzo niezadowolony i wywolywało to w nim silny stres. Odbył samodzielnie kilka podróży po kraju (mial silna motywację) co dobrze wróży na przyszłość.
      Niechetnie sam wychodzi z domu.
      Gdy skończył 18 lat spróbowaliśmy zrealizowac jego marzenie - prawo jazdy. Był problem moralno-etyczny polegający na tym, czy w związku z wymaganym zaświadczeniem od lekarza upoważnionego do badań kierowców, informować go o ZA, czy iść z marszu na rutynowe badanie (kilka pytań, podstawowe badanie lekarskie ) a nuż sie uda... Informowaliśmy i efekt był taki, że lekarze słysząc o ZA nie chcieli wystawić zaświadczenia (bo jaka odpowiedzialność). Skończyło się na badaniach (jak dla zawodowych kierowców z psychotechniką włącznie) w Ośrodku Medycyny Pracy z pozytywnym wynikiem. Młody uzyskał upragnione prawo jazdy. Prowadzi samochód coraz lepiej, chociaż wciąż jeszcze siedzę obok niego.
      Nie potrafi funkcjonować bez komputera i internetu. Internet jest środkiem komunikacji z innymi ludźmi.
      Na razie nie wybiera się na studia, chce odpocząć od sformalizowanej nauki, a my nie naciskamy.
      Potrafi przygotować sobie prosty posiłek.
      Coraz częsciej i chętniej dzieli się z nami swoimi przemyśleniami na różne tematy.
      Sa tematy na które może na okrągło związane z pewnymi fiksacjami, ale ma to pod kontrolą i dostrzega np brak zainteresowania tematem, co kiedyś nie miało miejsca. Kontynuował nawet jeśli nikt go nie słuchał.
      Okresowo zaskakuje mnie różnorodnościa i rozleglościa wiedzy, na różne tematy.
      Na razie nie ma jeszcze pomysłu na to, czym chciałby sie w życiu (w sensie pracy) zajmować

      Do mnie bardzo przemawia punkt widzenia wyrażany przez Kille. Ja nie mam problemu z przyjęciem jej punktu widzenia, bo jest on spójny i logiczny. Ale ja jestem dziwny, więc rozumiem, że możecie mieć do jej punktu widzenia zastrzeżenia. Dla mnie w jej rozumowaniu nie ma nic dziwnego i wolałbym, by była w mojej obecności i kontaktach ze mną sobą, niż musiala sie naginać do mojego NT punktu widzenia. Tyle, że ja nie mam oporów by traktować w naturalny sposób jej "inny" sposób bycia, podobnie jak u syna.
      • rohatyna Backwoodsman 10.03.12, 20:38
        Czytając Twoje wpisy - często Ci zazdroszczę !-:). Takie wszystko macie ułożone i zaplanowane - takie pod kontrolą. Bez żadnej ironii - naprawdę ! U nas wszystko wydaje się być jakieś chaotyczne, zdane na przypadek.
        Może wynika to z tego , że sama jestem mało zorganizowana - ciągle więc mam wrażenie , że coś mi ucieka i przemyka między palcami , że mogę zrobić więcej - a nie robię - bo nie chce mi się (?), nie umiem (?) nie wiem co(?) - odpowiednie zaznacz-:).
        Ty masz jakiś plan - czegoś się trzymasz , coś realizujesz - a ja jakaś taka pogubiona jestem - jak już ustalę jakiś plan - to sypie się po pierwszym podejściu - i trzeba szukać wyjścia awaryjnego! Jakoś tak mam wrażenie ,że ciągle działam " na wyjściu awaryjnym".
        Kurcze - co z tym zrobić ???
    • myszewa Re: dorosly Aspie 10.03.12, 08:52
      sorry za off, ale od jakiegoś czasu czytając forumnatykamsięnatakie podzialy - my (nt) oni*asd), my (asd) wy (nt).czuję przy czytaniu zawsze jakiś dyskomfort, nie pasuje mi to jakoś... nie czuję się specjalnie czlonkiem jakiejś zbiorowości NT, ludzie NT są tak różni, że jakoś nie potrafię się zidentyfikować i przyjąć zarzutu, że wy Nt to chcielibyscie to czy tamto. No niekoniecznie, moja matka rodzona, którą bardzo kocham zresztą, ma brzydki zwyczaj nadinterpretowania niemal wszystkiego - co ktoś powiedzial, co ja powiedzialam, często wkurza mnie tym bardzo wkladając w moje usta slowa czy intencje inne niż faktyczne - a wiec moim zdaniem to problem ogólnoludzki a nie tylko problem na linii za-nt. ja dla przykladu nigdy nie doszukuję się drugiego dna, chyba, że ktoś wyraźnie ironizuje, miewam też problemy ze zrozumieniem subtelnie wyrażonych podtekstów, choć jestem nt - tylko ja się tym nie przejmuję, uważam, że to druga osoba ma problem z komunikacją w tym momencie, bo nie potrafi wyrazić wprost tego co czuje - nie ja. I odwrotnie, mój syn ma autyzm, ale nie spotkalam drugiego takiego autysty jak on. Fakt, mam niewielkie doświadczenie, mam styczność jedynie z malymi dziećmi 2-6 letnimi, ale w zasadzie wszystkie są bardzo różne, mimo, ze mają wspólne zaburzenie (manifestujące się zresztą w bardzo różny sposób) - dlatego potrafię sobie wyobrazić, że np. syn rohatyny może nie mówić dzień dobry z innego powodu niż np. killa czy tig. Tak samo jak mój może wrzeszczeć z innego powodu niż Antoś czy Mateusz z jego grupy przedszkolnej. często piszemy o plusach diagnozy, ja czasem zastanawiam się nad minusami - u nas bylo tak, że po diagnozie przez dluższy czas widzialam tylko autyzm, nie mojego syna, zgubilam gdzieś Tomka po drodze, jego cala indywidualność. Mój ojciec ma na 100 proc ZA, czytam forum i śmieję się pod nosem, bo wiele rzeczy jak u mojego ojca - np. rozpoznawanie twarzy, on nie potrafi poznać wlasnej żony czy córki jeśli kontekst się zmieni (w ostatni weekend pojechalam do rodziców, idę z malym z przystanku i widzę ojca z psem na spacerze. podchodzę bliżej, pies szaleje ze szczęścia na co mój tato - przepraszam bardzo, ona bardzo lubi dzieci bo mamy wnuka w tym samym wieku... albo kilkanaście lat do tylu zdarzylo mu się mijać moją mamę na klatceschodowej i powiedzieć jej dzień dobry z przekonaniem, że to chyba jakaś sąsiadka) do czego zmierzam - mój ojciec ma pewnie ZA, zawsze postrzegany byl jako inny, dziwak, zwlaszcza na gruncie spolecznym. ale nikt nie slyszal wtedy o za i nie wiem czy w gruncie rzeczy nie ulatwilo mu to życia...
      • killa.ree Re: dorosly Aspie 10.03.12, 09:08
        mózg ludzki operuje skrótami. jeśli budzisz się, a za oknem jest jasno, automatycznie uznajesz, że jest już dzień - mimo, że to "jasno" mogłoby wywołać milion innych czynników, poczynając od sporszych reflektorów, po wybuch jakiejś w miarę bliskiej gwiazdki. right? masz jednak "wypaloną" ścieżkę: jasno = dzień
        gdybyśmy mieli za każdym razem interpretować _wszystkie_ dane i dopiero wtedy wyciągać wniosek, dość szybko byśmy ześwirowali. dosłownie. i nie moglibyśmy podjąć żadnej sensownej decyzji. dlatego ogólnie mówiąc, skróty są dobre. pozwalają operować na tym, co wynika z naszych poprzednich doświadczeń.

        obiektywnie patrząc, różnica między NT i AS istnieje. gdyby nie istniała, nie ustalonoby kryteriów diagnostycznych. oczywiście, że nie ma jednolitej grupy NT, tak samo jak nie ma jednolitej grupy AS - jednak są pewne elementy różnicujące, i to o nie właśnie chodzi.
        • myszewa Re: dorosly Aspie 10.03.12, 10:43
          masz racje, ale... operowanie skrótami prowadzi do uprzedzeń które nie są dobre, często są bardzo krzywdzące i to dla obu stron... nie pamietam czy to na Twoim blogu czy innej doroslej osoby z ZA czytalam wątek o tym, czy osoba NT kt. nas zaprasza robi to dlatego że chce się z nami spotkać czy dlatego, że wypada. I smutna konkluzja na koniec *po prostu się z nimi nie spotykam*, mocno mi to utkwilo w pamieci, bo nie chcialabym żeby mój syn kiedyś tak myślal. Bo przebija z tego brak wiary w ludzi... podobnie bardzo bolesne bylo dla mnie gdy w poprzednim przedszkolu malo doswiadczony personel widzial tylko autyzm u mojego dziecka i wieczne komentarze *bo autyści tak mają* (i to w każdej sytuacji trudnej, nie tylko takiej kt, wynikala z jego ograniczeń) jakby nie bylo to zwyczajne u 3-4 letnich dzieci, że czasem placzą, że czasem tęsknią za rodzicem, że na coś nie mają ochoty. Naszczęście w obecnym przedszkolu moje dziecko traktowane jest przede wszystkim jak dziecko, wszyscy mają świadomość jego problemów, ale jest traktowany przede wszystkim jak maly chlopiec, z szacunkiem który należy się każdemu czlowiekowi czy jest maly, czy duzy, czy NT czy nie...
          • killa.ree Re: dorosly Aspie 10.03.12, 21:30
            pewnie u mnie. czytałaś, znaczy. ale właśnie też pokazałaś - wybacz, naprawdę książkowo - podstawową różnicę między mną a tobą... ;-) dla ciebie to jest wyraz emocji, jak piszesz "braku wiary w ludzi", etc. dla mnie to jest po prostu rozwiązanie problemu, emocji żadnych nie budzi. no, może takie same, jak wykombinowanie, żeby sobie powiesić żaluzje zamiast zasłon i pozbyć się konieczności prania, suszenia i wieszania co jakiś czas ;-) poważnie.

            to nie jest żaden "brak wiary w ludzi" (w ludzi nie trzeba wierzyć bo można sprawdzić doświadczalnie ich istnienie - ale tak, mniej więcej wiem, o co ci chodziło). mi nie chodzi o to, że jakoś tam mnie odbierają, czy coś w deseń tego, co opisujesz. mi się po prostu nie chce zastanawiać nad tymi wszystkimi niuansami jeszcze w czasie wolnym, skoro robię to już i tak przez większą część dnia. czas wolny jest czasem na odpoczynek. a ja lepiej odpoczywam bez ludzi. ot, cała tajemnica tego stwierdzenia.

            informacja czasami jest po prostu informacją. wiem, że ciężko wam to przełknąć, bo koniecznie musicie w niej szukać jakiegoś emocjonalno-uczuciowego podtekstu.
            • rohatyna Re: dorosly Aspie 10.03.12, 22:23
              A nie przyszło Ci do głowy , że właśnie ten brak uczuciowego podtekstu - kwalifikuje Cię bardziej - przepraszam - do "maszyn" a nie do ludzi? Przecież to właśnie " maszyny " nie kierują się żadnymi podtekstami - wykonują swoje czynności - jak to maszyny. Jedne robią foremki, inne leczą ludzi , a jeszcze inne oddzierają porcje papieru. Te podteksty właśnie - o których tak pogardliwie się wyrażasz - są dla nas istotą człowieczeństwa.
              Zastanawiamy się jak powiedzieć komuś przykrą prawdę - nie robiąc mu jednocześnie przykrości - moglibyśmy powiedzieć - "Jesteś obrzydliwie gruba - musisz schudnąć"! Tym czasem mówimy :" Kiedy byłaś szczuplejsza - wyglądałaś korzystniej - spróbuj może wrócić do poprzedniej wagi",
              Te wasze "wprost" - są z "naszego " punktu widzenia niegrzeczne i często chamskie. Ale dla Ciebie - to super!! Wszystko wprost!! Wprost Ci więc powiem - "Dobrze że umarła Twoja matka - była stara i chora !" - Miło Ci ???. A mogłabym powiedzieć -" Twoja mama była bardzo chora - odeszła - i już nie cierpi - przykro mi że odeszła - ale taka kolej losu". Jaką prawdę wolisz ??? Tę wprost - bez podtekstów - czy tę ostatnia ?
              Obydwie - to prawdy - ale jak przedstawione - mają wydźwięk i znaczenie! Oczywiście nie musisz niczego udawać - i wszystko werbalizować " wprost" , ale licz się z tym - że wszystko także " wprost" możesz otrzymać - i nie będzie to - przynajmniej z mojego NT punktu widzenia miłe.
              Próbuję nauczyć tych subtelności mojego syna - ale czytając Twoje wpisy i Twoją "kosmitkę" - coraz mniejszą mam nadzieję , że to jest możliwe. Subtelności , o których piszę , są Wam tak bliskie jak młotkowi marzenia o poezji.
              • killa.ree Re: dorosly Aspie 10.03.12, 23:20
                ...napisała osoba ze wszech miar miła, sympatyczna, elokwentna i absolutnie nie chcąca nikogo obrażać... :P tak, to była ironia.

                już kilka razy zwracałam ci uwagę, także w odpowiedzi na twoje prywatne maile, że nie podoba mi się sposób, w jaki się do mnie odnosisz. subtelności jak widać na ciebie nie działają, bo nadal z jakiegoś powodu wyraźnie uważasz, że możesz sobie swobodnie mnie obrażać - może publicznie będziesz łaskawa wyjaśnić, dlaczego tak uważasz, skoro prywatnie nie raczyłaś?

                i tak, piszę to w tej formie właśnie po to, żeby nie być miłą.

                a, i następnym razem bądź tak dobra i odróżnij "szukanie podtekstu" od "zachowania kultury". możesz skorzystać z google, bo tego drugiego pojęcia, przynajmniej w stosunku do AS, wyraźnie nie znasz.
                • rohatyna Re: dorosly Aspie 10.03.12, 23:40
                  killa.ree napisała:


                  >
                  > już kilka razy zwracałam ci uwagę, także w odpowiedzi na twoje prywatne maile,
                  > że nie podoba mi się sposób, w jaki się do mnie odnosisz. subtelności jak widać
                  > na ciebie nie działają, bo nadal z jakiegoś powodu wyraźnie uważasz, że możesz
                  > sobie swobodnie mnie obrażać - może publicznie będziesz łaskawa wyjaśnić, dlac
                  > zego tak uważasz, skoro prywatnie nie raczyłaś?

                  Rany Boskie !
                  Ale ja wcale nie miałam zamiaru być niemiła! ani na forum, ani prywatnie! Zastosowałam po prostu Twoją " wprost" logikę ! dziwne , że odnosisz to do innych a nie odnosisz do siebie! Ja - brak kultury - Ty prawdomówność i bez podtekstów -a chodzi o to samo! Więc jak -?co innego do siebie a co innego do mnie???nie kumam - wyjaśnij to proszę.I wcale z Tobą nie walczę - poprzez Ciebie - coraz bardziej rozumiem mojego syna - choć przyznaję - wnioski nie są optymistyczne - z mojego NT punktu widzenia.
                  • killa.ree Re: dorosly Aspie 10.03.12, 23:50
                    prawdę mówiąc, mam w nosie (idiom taki), co ty tam masz zamiar, a czego nie masz zamiaru. najzwyczajniej w świecie nie życzę sobie w taki sposób rozmawiać.
                    • rohatyna Re: dorosly Aspie 11.03.12, 00:11
                      killa.ree napisała:

                      > prawdę mówiąc, mam w nosie (idiom taki), co ty tam masz zamiar, a czego nie mas
                      > z zamiaru. najzwyczajniej w świecie nie życzę sobie w taki sposób rozmawiać.

                      A w jaki sposób sobie życzysz ? Ja się dostosuję - bo mi zależy. Naprawdę zależy! Bez podtekstów i innego szajsu. Chcę rozumieć - ale naprawdę rozumieć - i być rozumianą - ale naprawdę rozumianą.
                      Te Twoje głupoty w postaci "męczę się w świecie NT i mam ich w dupie" - po prostu na mnie nie działają i w nie nie wierzę - chciałabyś żeby tak było - ale tak nie jest - doskwiera Ci to i przeszkadza- ale bronisz się przed tym - to cała prawda. Tak optujesz za prawdą i jasnymi sytuacjami - a tej prawdy unikasz. Jak mój Michał ... jak mój Michał. Ej... nie chce mi się o tym więcej pisać , ale wiedz - że wszystko wiem - mnie nie oszukasz .
                      I to wszystko co mam w tej sprawie do powiedzenia.


                      • backwoodsman Re: Rohatynie, która wie 11.03.12, 00:32
                        wiesz, zdumiewasz mnie swoją arogancją, tak arogancja, która wyraża sie tym, że ty wiesz lepiej niż killa, co ona czuje i czego pragnie. Ty zadufana w sobie NT, wiesz to lepiej od niej, co ona tak naprawde by chciała, a do czego nawet przed sama soba sie nie chce przyznac. Taaa, rzeczywiście ją przejrzałaś na wylot. Jeżeli masz podobne podejście do syna, to zapewne stąd trudności we wzajemnym zrozumieniu między wami, bo ty pewnie lepiej wiesz czego on pragnie tak naprawde i co jest dla niego dobre. Mnie też nie chce sie więcej o tym pisać, bo nie bardzo jest o czym dyskutować. Ty nie zostawiasz pola do dyskusji, ty wiesz po prostu lepiej...
                      • killa.ree Re: dorosly Aspie 11.03.12, 01:47
                        > A w jaki sposób sobie życzysz ?

                        w taki, który nie zawiera na przykład:

                        > Te Twoje głupoty w postaci [...]
                        > na mnie nie działają i w nie nie wierzę [...]
                        > - chciałabyś żeby tak było - ale tak nie jest [...]
                        > [...] ale bronisz się przed tym - to cała prawda.
                        > [...] - a tej prawdy unikasz.
                        > [...] ale wiedz - że wszystko wiem - mnie nie oszukasz .

                        po co w ogóle niby chcesz rozmawiać, skoro - twoim zdaniem - wszystko wiesz, ja opowiadam bzdury, oraz sama nie wiem co myślę i czuję (a w ogóle to jak czuję, skoro mówisz, że uczuć nie mam?), za to ty doskonale i lepiej ode mnie wiesz co ja myślę i czuję...?

                        z całym szacunkiem - to, co proponujesz, to nawet nie jest rozmowa. od samego początku próbujesz mnie jedynie przekonać, że twój punkt widzenia jest jedynym słusznym - i że ja w sumie też wiem, że jest jedynie słusznym, tylko nie chcę tego przyznać.

                        no to jak sobie zbudowałaś tak dokładny obraz "mnie", to go sobie tam kiś w tej swojej świadomości, proszę bardzo. mi to różnicy nie robi. ale, do diaska, nie opowiadaj przy tym, że ty jakiejś rozmowy chcesz. nie chcesz żadnej rozmowy. chcesz żeby jakiś autyk ci w końcu potwierdził, że masz rację - bo twój syn ci tego potwierdzić nie chce. przykro mi (zwrot grzecznościowy, wcale nie jest mi przykro) - ale nawet, jeśli ktoś ci to potwierdzi, to na pewno nie będę to ja.
              • backwoodsman Re: dorosly Aspie 11.03.12, 00:11
                nie jestem killą, więc nie jestem uprawniony do odnoszenia się do twojego postu Rohatyno zamiast niej, to oczywiste. Natomiast ja (podobnie jak ty NT) dostrzegam w twoim sposobie myślenia pewien brak konsekwencji. Chodzi otóż o to, że odmawiając killi pewnej charakterystycznej dla NT wrażliwości (nieistotnie czy w rzeczywistości ją ma, czy nie), zakładasz zarazem, że jeśli powiesz jej wprost "dobrze, że umarła twoja matka, była stara i chorowana" będzie jej niemiło, zrobi jej się przykro, dotkniesz ją do żywego. Takie podejście sugeruje, że posiadanie bądź nie owej wrażliwości jest u killi i jej podobnym wybiórcze i jeśli dotyczy kogoś innego "wrażliwość" się nie uaktywnia, jeśli dotyczy killi natychmiast sie włącza i wywołuje odczuwanie przykrości. to nonsens. Jeśli killa jak mówisz "po chamsku" wali pewne rzeczy wprost, bez ogródek, to na stwierdzenie dotyczące jej matki odpowie "tak, dobrze że już nie cierpi" bądź podobnie. Bo to jest logiczna konsekwencja jej podejścia, to stwierdzenia stanu rzeczy jaki ma miejsce, bez wikłania sie w charakterystyczne dla NT niuanse i często hipokryzję. Mnie to ani nie dziwi, ani nie szokuje. Ja to przyjmuje w naturalny sposób. dochodzę wręcz do wniosku, że NT często komplikują sobie życie brakiem asertywności, czy szukaniem alternatywnych sposobów powiedzenia czegoś co można powiedzieć wprost, ale czego z punktu widzenia NT, wprost powiedziec nie wypada (konwenanse).

                Piszesz rohatyno:"Czytając Twoje wpisy - często Ci zazdroszczę !-:). Takie wszystko macie ułożone i zaplanowane - takie pod kontrolą."
                Nie wiem czy wszystko mamy ułożone, ale staramy sie mieć, tzn stara sie moja żona, a ja wprowadzam często elementy żywiołowości w nasz związek. Tak sie dobraliśmy. Z pewnoscia jednak nie jest tak, że wszystko mamy pod kontrolą. Po prostu próbujemy być maksymalnie elastyczni i zaskakiwani czymś nieoczekiwanym, szukamy planu dostosowawczego, a prowadzącego do założonego celu inna drogą. Mysmy zawsze pragnęli dać synowi maksimum szczęścia tak jak próbowaliśmy je postrzegać naszymi oczami, ale przez pryzmat jego potrzeb i fiksacji. Dostosowując go maksymalnie (na ile sie dało) do NT, pod wzgledem funkcjonowania spolecznego, pozostawialiśmy mu szeroki margines "bycia sobą", bycia takim
                jakim był w naturalny dla ZA sposób. Nie widzieliśmy powodu, by jeszcze gdy był dzieckiem, pozbawiać go radości płynącej z kolejnych fiksacji. Miał "fioła" na punkcie kalendarzy, dostawał kalendarze jakie chciał (szczególnie lubił te z wyrywanymi kartkami). Zaczął sie szał z mapami i zainteresowanie szerokopojętym ruchem drogowym, dostawał mapy, siedzieliśmy godzinami i robiliśmy mu znaki drodowe rysowane na kartonie i wycinane nożyczkami, które on następnie przyklejal do wykałaczek i przyklejał kuleczkami plasteliny do podłogi. Był okres w którym namiętnie "nitkował" (to nasze określenie). Polegało to na tym, że rozciągał po całym pokoju rzędy biegnących równolegle do siebie kilku nitek przędzy i nie potrafił wyjaśnić co i po co to robi. Dostarczaliśmy mu włóczkę, i poruszając się musieliśmy bardzo uważać, by nie potrącić mu tych rozciągniętych nitek, bo wpadal wtedy w histerię. Nasza całkowita powierzchnia mieszkalna wynosila ówcześnie 27 m kwadr. ( to nie żart) i bardzo utrudniało to życie, ale pozwalaliśmy mu na to. Znacznie później okazało się, że odwzorowywał w ten sposób linie wysokiego napięcia. Nie pozbawialiśmy go cech ZA za wszelką cenę i wszystkich jakie posiadał. Kochamy go takim jaki jest i w pełni jego inność akceptujemy. Potrafimy się cieszyć tym, na ile dostosował sie do świata NT, ale zawsze podkreślamy, że kochamy go takim jaki jest. Kiedyś, gdy był jeszcze malutki, byłem przygnieciony, przybity faktem (podobnie jak wciąż okresowo ty rohatyno), że jego autyzm pozbawił mnie radości bycia w pełni ojcem. Nie bede mógł przekazać mu tylu rzeczy, które przekazać mu chciałem, nie przeżyjemy wspólnie wielu chwil budujących więź ojca z synem, nie będe świadkiem tego wszystkiego czego tak tobie u syna brak. Ale krótko potem zrozumiałem, że skoro jest autystykiem, to potrzebuje więcej mojej miłości i opieki. I od tamtego momentu kochałem go całym sercem takim jakim był, bo wciąż był moim upragnionym, wyczekanym synem. To my, dzięki tej miłości do niego naginaliśmy się do jego potrzeb. Zmienialiśmy go na ile sie dało, ale sami też wychodziliśmy na przeciw jego ZA. Zawsze będę miał przed oczami jego obraz, gdy odprowadzałem go do szkoly, do pierwszej klasy, a on podchodząc do drzwi wejściowych, cały kulił się w sobie, przechylając w charakterystyczny sposób głowę na jedną stronę, by móc ramieniem zakryć sobie ucho i uchronić sie częściowo przed tym gwarem i halasem panującym za drzwiami wejściowymi do szkoly. Odwracał sie wtedy do mnie z niemą prośbą w oczach, bym zabrał go do domu, który był dla niego azylem, a ja wbrew sobie, choc pragnąlem go zabrać całym swoim sercem, popychałem go lekko w stronę wejścia do szkoly i mówiłem "idź", by gdy zniknął za drzwiami, cały skulony, wracać do domu ocierając ukradkiem łzy spływające mi bezgłośnie po twarzy. Ja kocham go rohatyno takim jaki jest, calym swoim sercem i nie zamieniłbym go za nic na żadne inne dziecko. To jest mój syn.
                • rohatyna Re: dorosly Aspie 11.03.12, 00:29
                  Backwoodsman ....

                  Ja to wszystko wiem.... miałam tak samo... tyko bunt we mnie jakiś taki większy.... ale miłość taka sama ... jest dla mnie najważniejszy ... piękny , cudowny, wspaniały - po prostu - Mój Syn. Mój autystyczny syn.
                  • backwoodsman Re: dorosly Aspie 11.03.12, 00:46
                    Post ten miałem umieścić na jednym z zamkniętych forów poświeconych autyzmowi, ale pod wpływem nagłego impulsu, emocji, wrażeń jakie pojawiły sie we mnie przed chwilą umieszczę go równiez tu choc może nie jest w 100 proc kompatybilny z wątkiem przewodnim:

                    Są okresy w życiu rodziców dzieci autystycznych, gdy pod wpływem nakładających się na siebie różnych czynników staczają się oni na dno czarnej rozpaczy, zniechęcenia i beznadziei. Jednym udaje się z tego samodzielnie wyjść, innym pomaga terapia, a jeszcze inni pogrążają się w tym stanie na długie lata i cierpienie psychiczne wypływające ze świadomości, że ich dziecko nigdy nie będzie samodzielnie funkcjonować staje się tak głęboką udręka, że kojarzy mi się jedynie z ukrzyżowaniem będącym od 2 tysiącleci symbolem krańcowego cierpienia.

                    Zacznę od tego, że jak mniemam znajdą się tacy, którzy zarzucą mi obrazę uczuć religijnych kolażem jaki stworzyłem, szczególnie w kontekście zbliżającego się Święta Zmartwychwstania Pańskiego. Pragnę tym osobom powiedzieć, że nigdy nie drwiłem z żadnej wiary, niezależnie od tego, na ile dziwaczna, czy niewiarygodna, przecząca zdrowemu rozsądkowi wydawać by się mogła. Toteż nie jest moim celem obrażanie uczuć żadnego chrześcijanina. O ile mi również wiadomo, Jezus Chrystus nie zastrzegał sobie nigdy praw autorskich do ukrzyżowania, w każdym razie Ewangelie na ten temat milczą. Wreszcie odrzucającym te argumenty, chciałbym przypomnieć chociażby o powstaniu Spartakusa, które miało miejsce w latach 73 – 71 p.n.e. , a więc o średnią długość życia statystycznego (współczesnego) pokolenia przed domniemanym, podawanym przez tradycję rokiem przyjścia na świat Zbawiciela. Jak ze znacznie lepiej udokumentowanych historycznie źródeł, niż ma to miejsce w przypadku Jezusa, wiadomo, że zarówno Spartakusa, jak i jego towarzyszy ukrzyżowano wzdłuż 100 kilometrowej drogi wiodącej z Kapui do Rzymu. To tyle, jeżeli chodzi o prawa pierwszeństwa do tego rodzaju śmierci. Dzięki Jezusowi i jego wyznawcom, krzyż stał się uniwersalnym symbolem cierpienia i przetrwał w tym charakterze 2 tysiąclecia nie ulegając zapomnieniu, jak choćby narzędzia kaźni stosowane przez świętą inkwizycję. I jedynie jako symbol wielkiego cierpienia, a nie jako symbol wiary krzyż wykorzystałem. W przypadku mojego kolażu wyraża on jedynie skalę cierpienia, jakie niesie ze sobą autyzm dziecka dla jego rodziców.
                    Tak już mam, że pewne zdarzenia nawet tylko pośrednio mnie dotyczące, budzą we mnie na tyle silne emocje, że nie potrafię obok tych zdarzeń przejść obojętnie. Podobnie było z jednym z postów jaki swego czasu znalazłem w „innym świecie”, naładowanym tak złymi emocjami, że spowodowały one moją równie emocjonalną i adekwatną odpowiedź. Ściągnęła ona na moją głowę małą „burzę”, w sensie odsądzania od czci i wiary przez parę osób, ale przyniosła również pozytywny efekt, bo ukazała mi kilka osób, które uważałem za przyjaciół w innym świetle i odarła ze złudzeń, co uważam za bardzo cenne doświadczenie. Nie wracałbym do tamtego zdarzenia, ale przyniosło ono ze sobą bolesną świadomość, że są rodzice, którzy mimo upływu długich lat nadal nie mogą wyzwolić się z cierpienia i autyzm dziecka staje się przekleństwem naznaczającym całe ich życie i tym moim kolażem usiłuję zwrócić uwagę na ten stan rzeczy.
                    Są rodzice tacy jak ja i moja żona, których rany po długich latach walki o dziecko, szczególnie, gdy jest wysoko funkcjonujące się zabliźniają i postępująca, mniejsza lub większa zdolność do samodzielnego funkcjonowania ich dziecka jest „dawką morfiny” zagłuszającą ból, choć żyje on nadal tuż pod powierzchnią świadomości, dając o sobie znać. Ale są też tacy, jak wspomniałem, dla których życie i opieka nad dzieckiem autystycznym, jest niekończącym się pasmem udręki i trudnego do opisania cierpienia umiejscowionego w psychice przez całe życie i nie powinniśmy się ograniczać jak sądzę jedynie do pocieszania ich. Jedna z tych osób (a na pewno jej nick) stała się w jakiejś mierze „osobą publiczną”, zacytowana w artykule „Polityki” poświęconemu autyzmowi i jest dla mnie uosobieniem tych matek, które ze swoim bólem uporać się nie potrafią. Im wszystkim ten kolaż poświęcić pragnę, prosząc zarazem, by szukały pomocy w powrocie do życia pozbawionego tej psychicznej udręki u specjalistów. By dla nich również, choć w części życia przez mrok przebiły się promienie słońca, by dostrzegły nikłe światełko w tunelu w który wprowadził je wbrew nim samym, odcinając od radości życia, autyzm ich dziecka. By w poświeceniu dla swego dziecka i niesieniu mu pomocy w przystosowaniu do życia, na tyle, na ile to możliwe, dostrzegły tego życia głęboki sens i poczytały za jego cel. By z jego, dziecka, kroków ku lepszemu funkcjonowaniu czerpały siłę i wiarę w sukces i potrafiły je przekuć w satysfakcję i poczucie spełnienia w roli matki, by osiągnęły spokój i równowagę ducha, na ile to możliwe. Wiem, że każda z was jest najlepszą matką dla swego dziecka, jaką być potrafi i całym swoim sercem, życzę wam, byście na tej pełnej cierpienia drodze, jaką jest wychowanie autystycznego dziecka osiągnęły upragniony sukces. Ale nie zatracajcie się w rozpaczy, pomyślcie też o sobie. Jeśli nie macie na coś wpływu, nie pozwólcie by to coś miało wpływ na was. Szukajcie uparcie wokół siebie czegoś, co pozwoli odgonić czarne myśli, pozwoli dostrzec samą siebie i swoje potrzeby. One są równie ważne. Jesteście wszak nie tylko matkami, ale również kobietami, żonami, kochankami, istotami twórczymi, które mają swoje zainteresowania. Nie odrzucajcie tej całej sfery swego życia jaka istnieje poza autyzmem.
                    fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3053055,2,1,Parents.html
                    • rohatyna Re: dorosly Aspie 11.03.12, 01:23
                      backwoodsman napisał: Jed
                      > na z tych osób (a na pewno jej nick) stała się w jakiejś mierze „osobą pu
                      > bliczną”, zacytowana w artykule „Polityki” poświęconemu autyz
                      > mowi i jest dla mnie uosobieniem tych matek, które ze swoim bólem uporać się ni
                      > e potrafią.
                      Myślę , że mówisz o mnie - nie chciałam być "bohaterką " artykułu w Polityce - nawet nie miałam pojęcia , że nią będę- jestem całkiem skromną niczym nie wyróżniającą się osobą.Natomiast nie wiem czy zwróciłeś uwagę na wpis - że aby zaakceptować chore dziecko - trzeba symbolicznie pogrzebać to zdrowe - które się nie urodziło. Jednym przychodzi to bez trudu - innym nie. Mój zdrowy Michał wygląda tak jak ten - jest tak samo piękny i doskonały - ale nie ma autyzmu -jest zdrowy i świetnie sobie w tym świecie radzi - nie umiem Go pogrzebać - bo to tak jakbym Go zabiła! Nie chcę żeby miał ZA - no nie chcę !co poradzić .....
                      • backwoodsman Re: dorosly Aspie 11.03.12, 02:02
                        Rohatyna napisała:Mój zdrowy Michał wygl
                        > ąda tak jak ten - jest tak samo piękny i doskonały - ale nie ma autyzmu -jest z
                        > drowy i świetnie sobie w tym świecie radzi - nie umiem Go pogrzebać - bo to ta
                        > k jakbym Go zabiła! Nie chcę żeby miał ZA - no nie chcę !co poradzić ....."

                        Co poradzić? Twój zdrowy tak samo piękny i doskonały, pięknie radzący sobie w świecie Michał nie istnieje. Ty go nie musisz zabijac, jego nie ma. Jest Michał z ZA i czy ty tego chcesz, czy nie, on twój Michał z ZA jest realną postacią. Próbujesz sobie na swój użytek stworzyć fantom zdrowego Michała po co? Prubujesz oszukać w ten sposób samą siebie? przed czym, przed jaka prawda tak dla ciebie trudną uciekasz w złudzenia? Że go nie akceptujesz? Nie można akceptować Michala nie akceptując jego ZA. Ono jest jego integralną częścią, jest nierozerwalnie z nim związane. A ty usilujesz kochać swego pięknego i wspaniałego chłopca, ale bez tego wstrętnego, obrzydliwego ZA. Tak się nie da Rohatyno. Mój syn przed diagnozą był moim zdrowym synem, pięknym i ukochanym. Po diagnozie był moim pięknym i jeszcze bardziej ukochanym synem z autyzmem wczesnodziecięcym. Nie grzebałem symbolicznie mego zdrowego syna, wybacz dla mnie nie istnieje rozróżnienie co do osoby zdrowy/chory to wciąż jeden mój syn. Ja rozstalem sie symbolicznie nie ze swym synem (mysli o symbolicznym pogrzebaniu dziecka to jakaś tragifarsa) ja rozstalem sie jedynie ze swymi wyobrażeniami o jego dorastaniu. On był i jest jeden i ten sam, niezależnie od tego czy zdrowy, czy chory to wciąż mój ten sam syn.
                        Ty nie potrafisz odciąć pępowiny nie od wyimaginowanego zdrowego Michała, tylko od swoich zawiedzionych nadziei, jakie z nim wiązalaś. Nie potrafisz wyzwolić sie od marzeń i wyobrażeń nie mających żadnego związku z rzeczywistością i ten zdrowy alter ego Michała stoi między wami, i to alter ego jest naprawdę przez ciebie kochane. Chory Michał nie jest piękny i doskonały (sama sobie przeczysz, co pisalaś killi?) odrzucasz go bo ma ZA i to stanowi problem. Nie może byc piękny i doskonaly a jednocześnie jak uszkodzona maszyna, to sie wzajemnie wyklucza
                  • killa.ree Re: dorosly Aspie 11.03.12, 01:20
                    jasssne. piękny, cudowny, wspaniały - tylko emocjonalny młotek, maszynka pozbawiona uczuć, no i totalnie nie chce się zachowywać tak, jakbyś tego chciała. ale tak poza tym to spoko, cudowny i wspaniały, oczywiście. no, może jeszcze poza tym, że chamski i nieczuły. ale wspaniały.

                    ja cię kręcę... porażająca miłość, naprawdę.
                    • pinkdot Re: dorosly Aspie 11.03.12, 09:11
                      No właśnie najpierw "piękny, cudowny, wspaniały", a potem - "maszyna, nie człowiek"? Coś tu nie gra.
                      • halogen75 Re: dorosly Aspie 12.03.12, 15:12
                        Ło matko, nie było mnie tu cały hektar czasu ale widzę i czytam, że niewiele przeoczyłam:P Normalnie jakbym cały czas była;)

                        Czy wciąż krążymy po tym samym utartym temacie, bo nie znalazł on szczęśliwego końca czy też ten stary wraca jak bumerang? No i pytanie, jaki to właściwie ma sens?
                        • legenda3 Re: dorosly Aspie 12.03.12, 17:06
                          No żaden. Moje jest mojsze ;).
                          • jan.kran Re: dorosly Aspie 24.05.12, 08:31
                            Od trzech tygodni Junior usiluje skontaktowac sie z nauczycielka od nauk spolecznych czy jakos tak . Nie wiem jak sie toto po polsku nazywa ale polityka , socjologia takie tam.
                            To jeden z trzech przedmiotow maturalnych jakie mu brakuja.
                            Powlokl sie do szkoly dzis z nadzieja znalezienia nauczycielki. Ta jego niemoznosc znalezienia sie w miejscu i czasie to skutek uboczny zaburzenia autystycznego...
                            Zadzwonil przed chwila ze dostal szostke , najlepsza ocene , na swiadectwie maturalnym.
                            Nie wiem za co bo wedlug mnie musial z nauczycielka rozmawiac chwile , dopiero niedawno wyszedl.
                            Za dobre wrazenie ogolne pewnie mu dala.
                            Teraz ma tylko religie i etyke ale tu bez niespodzianek zaliczy. I teoria z wuefu..
                            Jak wreszcie wygryzie te mature to sie jaupije ze szczescia bo przez cztery lata musialam pilnowac zeby odpowiednio ubrany do stanu atmosferycznego dotarl tam gdzie trzeba i kiedy trzeba do szkoly.
                            Jak dotarl to bylo ok:)))
                            Papiery na studia zlozone , dosle mature i w lipcu zobaczymy...

                            W Norwegii jest teraz taka moda zeby zatrudniac aspergerowcow bo jak im sie da odpowiednie warunki pracy to wygryza wszystko szybciej i lepiej niz niejeden NT.
                            Ale wspolczuje ich pracodawcom tak naprawde:PPPP

                            Kran
                            • bogusiamaria Re: dorosly Aspie 24.05.12, 17:41
                              Dorosła Aspi to moja starsza córka,dziś już po 30 -ce ,matka 3letniej Aspi i drugiej 9cio miesięcznej córeczki.
                              Jako dziecko bardzo ruchliwa.Mówiłam ,ze muszę mieć 6 rąk dookoła siebie.
                              Właściwie nie mogę powiedzieć kiedy przyhamowała.Może wtedy kiedy poszła do szkoły muzycznej,która ukończyła na poziomie podstawowym.
                              Dalszą edukację w tym kierunku przerwały cięższe zachorowania i pobyt w sanatorium.
                              Po nim już nie chciała dalej ciągnąć bo była odroczona na rok.
                              Następną kolejną pasją była matematyka-ta nie minęła i stała się jej zawodem w 2 pokrewnych kierunkach.
                              Pracuje w IT w dużej korporacji,gdzie nikogo nie niepokoją jej indywidualne zalety czy wady.
                              Szkoła podstawowa,bardzo dobre wyniki,średnia w czołówce klasy,jedne studia wyróżniające i drugie też,choć nie obyło się bez przenoszenia egzaminów na wrzesień,gdy czasowo się nie wyrabiała.
                              Cechy dodatnie:prawdomówność,prostolinijność,uporządkowane działania,systematyczność,
                              można na niej polegać,zainteresowania muzyczne,tańcem,którego niestety nie
                              może uprawiać,rozsądna miłość do dzieci-naprawdę ją widzę,b, szybkie
                              uczenie -poprzez pamięć fotograficzną lecz nie znosiła historii i nie wiem do
                              czego zaliczyć spory upór i determinację w dążeniu do celu.
                              Cechy ujemne:sztywność przekonań,zbytnia koncentracja na sobie,zbytnia impulsywność,
                              mała empatia,brak dbałości o kontakty rówieśnicze-słabo to czuje,mała ilość
                              przyjaciół,zbytnia pogoń za pieniędzmi,w przeszłości skłonność do autoagresji,
                              Brak konsekwencji w stosunku do dziecka,nie określanie granic.
                              Cechy nad którymi pracowała lub nadal chce pracować:trudności w rozmowach telefonicznych z obcymi ludźmi( wielokrotnie tworzyła scenariusze takich rozmów na kartce,by później oferować firmom zakup specjalistycznych wydawnictw lub oprogramowania-7-8 klasa S.P.-obecnie trudności w rozmowach zanikły),prowadzi projekty,testuje programy:
                              nauka pływania(opanowała poprawnie style dopiero na studiach-trenowała z zaparciem i wbrew trenerowi,był zdziwiony,ze osiągnęła swoje),nauka tańca zakończona -lecz nie kontynuowała nowego hobby z powodu nawykowych zwichnięć st. kolanowych,nadal przyznaje się,ze ma problem w kontaktach społecznych tzn. w podtrzymywaniu ich bo znajomych ma dużo,sporo jeździ za granicę i lubi wędrować poznawać nowe kraje.
                              Przejawia też już większe cechy empatii,które nabyła w czasie macierzyństwa i próbuje uczyć empatii córkę.
                              Zdaje się,ze wiele rozumie z jej zachowań bo z nią było podobnie,lecz nie stawia jej granic-tego musi się nauczyć .
                              • jan.kran Re: dorosly Aspie 19.07.12, 08:22
                                Od dzisiaj Liliowy jest oficjalnie studentem uni w Oslo, antropologia kulturowa.
                                Dostal sie za pierwszym podejsciem na to co naprawde chcial:)))
                                • hankam Re: dorosly Aspie 19.07.12, 20:13
                                  Gratulacje!
                                  To naprawdę cieszy.
                                • bogusiamaria Re: dorosly Aspie 19.07.12, 22:10
                                  O, gratuluję i cieszę się razem z Wami.
                                  -Jeśli to jego pasja to znajdzie się w życiu na swoim miejscu.
                                  Podtrzymuj to.
    • rohatyna Re: dorosly Aspie 23.07.12, 18:14
      A mój dorosły Aspie, skończył liceum i nie chciał podejść do matury. Postanowił , z od września pójdzie do szkoły, która przygotowoje do samej matury. Bardzo dużo w tym roku opuścił zajęć , bo miał operację, tak, że 4 miesiące praktycznie nie chodził do szkoły - i nie czuł się na siłach przystepować. Zrobił ogromne postepy w rozwoju spolcznym i emocjonalnym. Czasm patrzę na niego i uwierzyć nie mogę! Facet ! Jak Boga kocham - facet!
      No i gdzie mój malutki Misiaczek ???? -:)-:)-:)
      • bogusiamaria Re: dorosly Aspie 24.07.12, 22:20
        Cztery miesiące to szmat czasu w klasie maturalnej-mądry chłopak ,ze odstąpił.
        Na pewno nadrobi-po prostu zdarzenie losowe.
        Swoim dzieciom od lat tłukłam w głowę aby nauczyły się wykorzystywać swój niekonwencjonalny sposób myślenia i poniekąd podejścia do tematu aby przekuć go w zalety,które dają liczne nowe możliwości i otwierają nowe horyzonty- naprawdę działa, daje satysfakcję i pozwala zapomnieć o własnych ograniczeniach.
        To uskrzydla.
        Ważne jest też Twoje wsparcie i wiara,że może,potrafi...
        Inni nie są tak ważni,potrafią się pomylić,nie mieć dobrego rozeznania lecz jeśli trzymasz ręke na pulsie-będzie dobrze.
        Sama pamiętam jak całkiem niedawno mój młody ostro zaprotestował co do oceny z egzaminów do liceum do klasy IB.
        Poszliśmy do dyrekcji sprawdzić listy egzaminacyjne i okazało się,ze było warto-bo przez zwykła pomyłkę nie doliczyli mu aż 13 punktów z jednego arkusza.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka